pani-i-toto
04.10.04, 16:01
coraz częściej odkrywam, że jestem już tak do tyłu że jestem do przodu. Tak
jak marii mama ze slow foodem.
Na przykład moja słabość do przebojów drupiego i demisa rusosa wydająca mi
się do tej pory ponurym zboczeniem wynikającym z przeżytej w dziecięctwie w
takt tych przebojów traumy - otóż teraz chrypidrupi i dużydemis są
superkulowe i wole. Tak jak moje nietoperowe okulary z poznych odmetow lat
osiemdziesiatych ktore teraz naszam, bo dobre stlukla mi sp babcia a do tej
pory nie moge kupic innych bo nikt nie jest w stanie okreslic jakie szkla mam
nosic gdyz moja wada wzroku jest chimeryczna i zalezy od pogody, poziomu wody
w wisle i poziomu obciachowosci fryzury moj wzrok badajacego badacza. Tez
zalezy moj wzrok od poziomu spermy w caloksztalcie populacji, teraz jest
chyba jakis odplyw dolny stan stanow niskich, wiec wzrok sie pogarsza bo
widziec takiego upadku wole nie. Upadek oczywiscie jest zwiazany z poziomem
bestwiacego sie jesienia jak zuzanna na placu pigal samolubnym zenskim
hormonem unoszacym w powietrzu jak wolny elektron.
No wlasnie. Moda.
Byc tak do tylu ze sie jest do przodu - kto w czym procz marysinej mamy i
mnie?
stokrotka