Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 446

24.04.20, 06:52
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Piątek, słonecznie 24.04.20, 07:50
      Pogoda jak drut, świeci słońce, ma być 19 C w cieniu. Pobędę w ogrodzie, polatam z sekatorem i łopatą, może pomoże na naSRUj.
      Bardzo źle spałam, sen pełen koszmarów - również związanych z koroną, ale nie tylko. Pierwsza pobudka z hercklekotem: 5:30. Druga: 6:30. No to wstałam, nie było sensu dalej walczyć.

      No nic to. Ryjem do przodu.

      Milego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Piątek, słonecznie 24.04.20, 08:35
        Ostatnia noc tutaj byla tez niespokojna. Idzie to jakos falami. Dobra, swietna, znakomita, dupna, przerywana bez sensu by sie klasc.
        Sny potrafia byc bez sensu. Mnie wybudzil koszmar, ze musze do ubikacji aby zrobic numer 2. Rano nawet nie pamietalam czy bylam, snilam, czy sie podlaczylam do kogos bo Pan maz wychodzil. WTF. Koszmar dla mnie....haha...no prawie.

        Zauwazylam w ogrodzie ilosc i gatunki ptakow, ktorych w zyciu nie widzialam. Jest tez cos co zjada wszystko zielone i kica. Oprocz tego sa tony motyli, ciem i dalej sie kontynuje saga fruwajaca. W nocy jazda samochodem tutaj to jak podroz przez geste opady sniegu. Samochody sa tak zakitwaszone trupami owadzimi, ze nie ma sensu nic myc.
        Czuje sie niemniej dobrze i bardzo sobie cenie mozliwosc spedzania tyle czasu z Panem mezem, aby zawsze tak bylo i nie koniecznie w koronie...haha

        Milego lykendu.
        • jutka1 Re: Piątek, słonecznie 24.04.20, 11:42
          Ja w sumie dość rzadko miewam koszmary senne, może właśnie dlatego mnie tak wytrącają.

          Zaraz się zabieram za chili con carne. Część zamrożę, część zjem.
          Pod wieczór dostawa chleba domowego żytniego na zakwasie, z kminkiem.

          Nadal dochodzę do siebie. Fizycznie byłam zmęczona, i z tego się wygrzebuję. Psychiczne zmęczenie jest w dużej części spowodowane koroną i izolacja, więc tutaj pozostanie bezet. Niestety.
      • luiza-w-ogrodzie Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 14:27
        Tu również piękna, ciepła pogoda, wręcz plażowa - słonecznie, lekki ciepły wiatr z północy, 28 stopni. Jako że otwarto plaże, podlawszy ogród i zmywszy podłogę udałam się nad ocean.

        I było bosko. Prawie żadnych fal, ciepła woda, w sumie plywalam z półtorej godziny a byłam tam ze dwie (wolno tylko godzinę ale nikt nie mierzył czasu). Ratownik od czasu do czasu przypominał że plaza jest otwarta tylko do ćwiczeń i nie wolno leżeć ani siedzieć. "Move, folks! Run, walk, swim, do something! If you don't follow the rules, the beach could be closed!"

        Teraz jestem przyjemnie zmęczona i chyba jutro znów pojadę, tym bardziej że od poniedziałku ma się ochłodzić.

        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • jutka1 Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 14:53
          Zazdroszczę bardzo Luizo! :-)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 15:04
            jutka1 napisała:

            > Zazdroszczę bardzo Luizo! :-)

            A wiesz co, sama sobie zazdroszczę... przynajmniej dzisiaj i jutro, bo w niedzielę będzie pochmurno, w środę ma padać a w czwartek będzie 18 stopni w dzień i 7 w nocy...

            U Ciebie za to wiosna, dni coraz dłuższe i cieplejsze, niedługo zakwitną bzy, których od lat nie widziałam!
        • roseanne Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 15:07
          Pięknie.
          Wystukałam długiego posta poczym mi go zezarlo.
          Słońce jest.
          MA być max 11, odczuwalna - 4

          Ppo południu lub jutro rano mam mieć nowa dostawę prowizji

          Szlag mnie trafia, jak pisze na telefonie, bo pomiędzy last go forum i pieprzonym paskiem gazeta dla ciebie nie widzę nic, co wstukuje

          Tak miałam w Szwajcu, tak mam tu
          • roseanne Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 15:09
            pomiędzy last go forum i pieprzon
            > ym paskiem gazeta dla ciebie nie widzę nic, co wstukuje

            Logo
            Nie last go..
            • jutka1 Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 15:17
              Rose, wiele osób się na to skarży. Masz może tableta albo laptopa?
              • roseanne Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 15:55
                Mam i w wiekszosci przypadkow uzywam, tylko, ze wiekszosc zdjec robie telefonem i tam mam...
                • jutka1 Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 16:38
                  roseanne napisała:

                  > Mam i w wiekszosci przypadkow uzywam, tylko, ze wiekszosc zdjec robie telefonem
                  > i tam mam...
                  ***********
                  Przesyłaj z telefonu zdjęcia na swoją skrzynkę mailową, a potem otwieraj w tablecie czy laptopis. :-)
                  • roseanne Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 17:04
                    Spróbuję
                    • ania_2000 Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 18:42
                      Rosa, ,ta kupka sniegu to twoja?:) No troche slabo, ale wiosna juz za pasem, zaraz bedziecie miec upaly.
                      • roseanne Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 19:48
                        Moja kupka, prywatna.
                        Na mój backyard zrzucany jest śnieg z dwóch miejsc parkingowych i zawsze dłuuuugo schodzi. Trawa co roku coraz gorszą..

                        A że upały to też prawda, zazwyczaj ciepła wiosna trwa dwa tygodnie.
        • ania_2000 Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 18:40
          Luizo, masz raj - zazdroszcze plazy ogromnie! i wody do ktorej mozna wejsc i plywac:)))
          Jako osobnik tzw "wodny" bardzo mi brakuje mozliwosci siedzenia w wodzie - nasze plaze nadal zamkniete. Ale one i tak sluza tylko do spacerowania/piknikowania - bo w wodzie to nie da rady - tylko w piance. Surferzy wytrzymuja - tez nie wiem jak, bo w tej piance, to twarz/stopy/rece jednak sa na wierzchu. A woda lodowata.

          Tak wiec bardzo Ci zazdroszcze Luizo ze mozesz siedziec w wodzie dwie godziny:)))
          • ertes Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 21:26
            U nas tylko czesc pozamykana ale z tego co slysze to na plazach jest sporo ludzi. Podejrzewam ze weekend beda tlumy.
            Takiego cieplego oceanu mnie rowniez brakuje. W lecie u nas mozna sie kapac, zwlaszcza ostatnio bo woda jest w miare ciepla ~ okolo 18-22C. Ale to jednak nie to samo.
            Jesli chodzi o pianke to glownie ochrania tzw core, dlatego nie jest zimno.
            Ostatnio duzo ogladam programow youtubowych z Australii, glownie Queensland. Czyli rejony Kana.
            Wczoraj zaczalem program ktorego akcja rozgrywa sie na Frasier Island a wiec prawie pod progiem Kana :)
            Piekna ta Australia.
          • xurek Re: Piątek, pogoda plażowa 24.04.20, 21:50
            ja tez zazdorszcze cieplego morza i tez jak Ania jestem stwor wodny. U nas jest wiele jezior i rzek, od czerwca do wrzesnia mozna sie kapac, plusem jest niesamowita roznorodnosc tych wod, minusem krotki okres wystarczajacego ciepla.

            Ale mimo pokus cieplutkiego oceanu juz nie chcialabym mieszkac w zadnych tropikach. Kiedy bylam mlodsza bylo to moje marzenie - tropikalna wyspa z palmami. Teraz coraz gorzej znosze wszelkie upaly a jeszcze gorzej owady. Te kilka dni 40+ w lecie wystarczaja mi na caly rok :)
      • xurek Re: Piątek, słonecznie 24.04.20, 21:54
        tez bylo slonecznie i cieplutko, po zachodzie slonca temperatura spada odczuwalnie. S trudno zniesc te skoki, wiec co wieczor pali w kominku a ja mam tropiki :).

        Dzisiaj w ramach "tygodniowego wyrownania kurcarbajtu" pracowalam tylko dwie godziny. Potem byla przerwa na kawe na chustawce, potem troche administracji, potem nastawilam tajine i pojechalismy na zakupy, potem krotki spacer, potem zjedlismy tajine, S zabral sie za spalanie kalorii przy przesadzaniu roslin a ja za chodowle sadelka na chustawce. Chustawka wymiata - ja ja u-wiel-biam :).

        Teraz powoli zbliza sie czas na drinka :).
        • kan_z_oz Re: Piątek, słonecznie 25.04.20, 07:48
          W australijskich tropikach nie ma wiele plaz. Sa to tylko bagniste obszary w ktorych nie da rady sie kapac ze wzgledu na krokodyle slonowodne, metna wode oraz tysiace parzacych okropnosci, gdzie nalezy byc ubranym od stop do glowy (wlaczajac) w cos. Tropiki w moim stanie zaczynaja sie od miasta Townsville w gore czyli 1300km ode mnie lub 16 godzin jazdy samochodem. Jest to dystans o 300km dalej niz z chalupy do Sydney.

          Wyspa Frazer jest przepiekna i najlepszym miejscem do plywania jest slodowodne jezioro. Bardzo cieple, ciekawe i super do snorklowania. Mozna w nim spedzic pewnie pol dnia bez problemu.

          Udalo nam sie pospacerowac po lesie. Sa otwarte szlaki dla koniarzy i rowerzystow w sasiednim miasteczku.
        • maria421 Re: Piątek, słonecznie 25.04.20, 09:48
          Dziewczyny, pisze sie hustawka, nie chustawka :-)

          Wczoraj pojechalam zmienic opony z zimowych na letnie. Samochod stal 7 tygodni w garazu i musze przyznac ze przejazdzka po takim czasie sprawila mi duza przyjemnosc.

          Troche sie ochlodzilo, w przyszlym tygodniu ma wreszcie spasc oczekiwany od dawna deszcz.

          Milego dnia :-)
          • xurek Re: Piątek, słonecznie 25.04.20, 18:03
            dzieki
    • luiza-w-ogrodzie Trzeba mi wielkiej wooodyyy... 25.04.20, 13:25
      Dzień podobny do wczorajszego, rano podlewanie ogrodu, potem pieczenie chleba, popołudnie nad oceanem a wieczorem wymiana plonów i rozmowa z Mamą.

      Nic nie robi mi tak dobrze na ciało i duszę jak pływanie, szczególnie w oceanie. Od czasu do czasu o tym zapominam i przyjemnie jest sobie przypomnieć.

      Woda była dzisiaj niespokojna, częste, niewielkie i nierówne fale, na które mówi się "chopped", więc ciężko się pływało i nie było tak ciepło. Do tego odkleił mi się i przepadł w oceanie jeden z czujników monitora serca, więc mogłam się podłączyć dopiero po powrocie do domu i obklejeniu się zapasowymi.

      Może jutro też mi się uda popływać, chociaż zapowiadają na popołudnie przelotne deszcze. Ma popadać więcej w czwartek a potem ochłodzi się do 17 stopni (dziś było 27).

      Wstawiam zdjęcia i lecę do łóżka, nawet nie miałam kiedy poczytać foruma. Dobranoc!
      • ertes Re: Trzeba mi wielkiej wooodyyy... 25.04.20, 17:12
        U nas otwieraja powoli plaze ale my jednak bedziemy unikac. Tym bardziej ze LA ma plaze zamkniete wiec juz wszyscy sie spodziewaja przyjezdnego tlumu.

        Jak pisalem ostatnio ogladam sporo programow z Australii i teraz co wleze na facebook to tenze proponuje mi wszelakie, australijskie newsy.
        Wlasnie sie dowiedzialem ze w lotnisko w Perth zajmuje samoloty Virgin Australia.
        Tzw prywatnosc w necie... Nawet przepisy UE nie pomoga :)

        • roseanne Re: Trzeba mi wielkiej wooodyyy... 25.04.20, 17:42
          he he eh , tak to juz jest
          od listopada sie ucze hiszpanskiego, na duolingo - super apka, wiec z ciekawosci sobie cos wlaczylam, o tkaczkach z Gwatemalii, tez jestem teraz zasypywana...

          Slonce swieci, wyszlam na 5 minut na balkon!!! - kurcze, ciagnei mnie , by troche posprzatac na balkonie, na ogrodku, itd itp
          ale po pierwsze, wole nie ryzykowac mandatem za lamanie kwarantanny - kto wie, jak balkon jest interpretowany tu

          po drugie, tradycyjnie musze czekac, az sasiadka z gory umyja, bo inaczej mi zaleje brudnymi mydlinami, ot zycie w apartamentowcu, nawet malym :)
          • ertes Re: Trzeba mi wielkiej wooodyyy... 25.04.20, 17:49
            Ja sobie kupilem jaks apke do hiszpanskiego i na tym stanelo :(
            Jestem len.
            • roseanne Re: Trzeba mi wielkiej wooodyyy... 25.04.20, 18:10
              Moja jest darmowa, tylko niestety jedynie na necie. Można wykupić i mieć off line.
              Dziubę sobie, czasami 5minut, czasami godzina.
              Przerwę mialam praktycznie tylko na tydzień na Cubie, bo nie było netu.

              Był, za opłatą, na jednym jedynym komputerze w kanciapie, za opłatą. Nie łączył z Gmailem. Onetem, gazeta....
    • jutka1 W sumie już niedziela 26.04.20, 00:02
      A sobota minęła powoli i leniwie, i tego mi było trzeba.
      Jutro powtórka.

      Tylko pogoda do kitu: zimno, wietrznie, i popadywało. Ogrodowo - użyłam jak pies w studni. :-( Czyli wyszłam podlać doniczkowce i skrzynkowce przy tarasie, i tyle.

      Luizie i Kanowi zazdroszczę klimatu - plaży i ogrodów.
      Xurku, kwiecie - boskie. U mnie podobne za 2 tygodnie najwcześniej. A pewnie i dalej.

      Aniu, a propos olejków eterycznych i bestii. Mam wszędzie siatki w oknach, więc nic się nie przedrze. Jedyne źródło ewentualnie to wywietrzniki w ścianach, ale też mają siatkę. Zachodzę w głowę, bo ze względu na moją - wrodzoną czy nabytą - niechęć do owadów i pajęczaków wszelakich, naprawdę się chronię. Cóż, wystarczy pewnie otwarcie drzwi na chwilę. :-/

      Z lepszych wieści. Chili con carne wyszło super, barszcz na rosole - takoż. Znowu część zamroziłam.

      Przycinam jutro trzykrotkę i tym razem ukorzenię przycinki.

      Brakuje mi normalnego kontaktu z ludźmi. Teamsy i skajpy i telefony - to tylko namiastka.

      Trudne czasy.

      Dobranoc
      • kan_z_oz Re: W sumie już niedziela 26.04.20, 03:12
        Tak sie wlasnie zastanawialam jak beda wygladac nastepne miesiace? Szkoly tutaj juz otwarte drugi tydzien. Nauczyciele dostali tylko ostrzezenie, ze maja uwazac i stosowac dystans. Dzieci juz nie. Pamietajac sydnejskie korytarze w szkolach oraz dyzury w czasie przerw - smiech na sali -bo wszystko biega, chodzi, przeciska sie na zasadzie stada owiec.
        Te dzieci wracaja do domow, czyli rodzicow, ktorzy maja sie tez dystansowac? Jest to wszystko bardzo dziwne.

        Zastanawialm sie tez nad przyszloscia mojego biznesu, gdzie obecnie nie widze mozliwosci powrotu. Nie da sie pracowac prze 4 godziny w gumowych rekawiczkach. Mozna robic pomieszczenia i wyrzucac ale ilosc dotykanych przedmiotow jest poprostu zbyt duza.
        Ciekawa jestem czy moj stan bedzie czekal az wszystkie przypadki znikna i chorzy wydobrzeja aby wrocic do w miare normalnego obiegu z zamknietymi granicami stanowymi?
        Otworza i beda tylko monitorowac?

        Pan maz zdecydowanie uziemiony na dluzej, bo lekarze i szpitale nie wpuszczaja. Slusznie zreszta. Jedna wielka improwizacja i balagan. Stara firma przestala placic wyplaty menadzerom. Ludzie zaczynaja sprawe sadowa. Zalegle pieniadze chyba poszly sie pasc.

        Pogoda dopisuje i jest wyjatkowo cieplo, slonecznie z chlodniejszymi juz podmuchami wiatru. W nocy porzadnie popadalo i podlalo ogrod. Parki nardowe w okolicy zaczely juz wypalanie. Mam nadzieje, ze przynajmniej pogoda sie utrzyma w miare w nadchodzacych miesiacach.
        • jutka1 Re: W sumie już niedziela 26.04.20, 08:53
          Jakie będą następne miesiące, to huk wie. Ja to czarno widzę, ale mam ostatnio tendencję do pesymizmu, więc pewnie będzie lepiej niż ja to widzę. Jeśli tak, to będzie miła niespodzianka.

          Za oknem nieco jaśniej, lekkie ocieplenie, a i wiatr zelżał.

          Miłej niedzieli :-)
          • kan_z_oz Re: W sumie już niedziela 26.04.20, 09:21
            Maj za pasem. Wlasnie do mnie dotarlo, ze zaknieta jestem do pierwszego. Od pierwszego zaczynaja byc tutaj znoszone niektore restrykcje. Poczekam do konca tygodnia i sprawdze z kilkoma stalymi klientami.

            Poza tym zadnych wiekszych planow. Dzien po dniu. Jesli minie milo to bonus. Wycielam dzisiaj znowu troche krzewow. Pan maz sprawdzil pszczoly. Malo wyprodukowaly. Moze bedzie ostatni miod przed zima?
            Chlodne juz wieczory. Wyszedl sweter z szafy oraz zimowe skarpety. Bedzie dzisiaj tez kominek. Mila pora roku.
      • xurek Re: W sumie już niedziela 26.04.20, 13:25
        Speczam czas milo i leniwie, nie mam konflitkow z mezem i niewielkie starcia z dzieckiem, pogoda jest przepiekna, ogrod kwitnie, dom jest milusi, schudlam nastepne 0.5 kilo. Czyli niby wszystko OK.

        Psychicznie czuje sie coraz gorzej. Osaczona, wewnetrznie wkurzona, zdezorientowana, nieswoja, otumaniona, przestraszona, skolowana. Coraz wiecej czasu zajmuja mi poranne medytacje pozwalajace na przywrocenie psychicznej rownowagi a ich efekt jest coraz bledszy i coraz krotszy.

        W nocy znajduje sie w innym wszechswiecie. Intensywnosc i "wariactwo" moich snow sa jednorazowe. Wczoraj siedzac na lawce przed domem zauwazylam mloda dziewczyne idaca z chodzikiem dla emerytow, w koszyku na zakupy siedzial rudy kot. Wstalam z lawki i w momencie stawania moj szary sweter zamienil sie w czarny skorzany plaszcz z matrix rodem, kot dostal wscieklizny, wyskoczyl z koszyka i drac sie w nieboglosy ugryzl mie w palec poczym wcisnal sie do rekawa owego plaszcza i tym rekawem drapiac mnie niesamowicie przecisnaj sie do moich plecow, wlazl do spodni i owinal sie w okol pasa. Czulam, jak sie trzesie i wiedzialam, ze ze strachu. Przeszla mi cala panika i wsieklosc, zaczelam glaskac kota przez plaszcz a on mi powiedzial, ze ta dziewczyna jest psychopatka i musimy ja zwalczyc. Po czym przecisnal sie drugim rekawem do mojej prawej reki, wysunal pod nia glowe i zaczal jak miotacz ognia pluc plomieniami w dziewczyne, ktora zaczela sie histerycznie smiac. Wtedy sie obudzilam, poszlam do ubikacji, worcilam do lozka, w ktorym juz na mnie czekala moja mama z koszem zakupow z supermarketu, w ktorym wsrod roznych innych wiktualow miala rowniez niemowlaka, powiedziala, ze byl w przecenie......
        • luiza-w-ogrodzie Sny 26.04.20, 15:46
          xurek napisała:
          >
          > W nocy znajduje sie w innym wszechswiecie. Intensywnosc i "wariactwo" moich snow sa jednorazowe.

          Eee tam, masz takie sny jak ja zawsze ;) Gdzieś na forum opisałam mój sen z policją, trupimi nóżkami w basenie i sekretarką, która była siłą nieczystą :)

          Po obudzeniu fajnie jest rozmyślać skąd się wzięły różne elementy snów. Podobno nasz mózg nie potrafi wygenerować nowych twarzy i wszystkie jakie nam się śnią już kiedyś widzieliśmy. Czasem jestem w stanie dojść do tego skąd się wzięły różne kawałki w mozaice moich snów.

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Ocean zmienny jest 26.04.20, 10:16
      Dzisiaj był ostatni dzień patrolowania plaż przez ratowników w tym sezonie. Lubię pływać w oceanie, ale wolę to robić gdy ratownicy są na służbie. Mam nadzieję że wkrótce otworzą się baseny oceaniczne zamknięte kowidowo, bo planuje jak najdłużej pływać - mój rekord to do 20 maja (odpowiednik listopada na północnej półkuli)

      Pojechałam trzeci dzień z rzędu do Collaroy i znowu był zupełnie inny ocean niż wczoraj czy przedwczoraj. Pod pochmurnym niebem szły długie, płynne wały półtorametrowych fal, popłynęłam jakieś 100 m w głąb poza obszar gdzie się zalamywaly i zasuwałam wzdłuż plaży w te i wewte a fale przechodziły pode mną kołysząc mnie z siłą i gracją wielorybów.

      Od jutra mają przyjść przelotne deszcze i podobno będzie porządnie padać w czwartek, więc na następne 3 dni planuję dużo prac ogrodowych. Od piątku zdecydowanie się ochlodzi.

      Właśnie Netflix przysłał mi zawiadomienie że dziś zacznie się czwarty sezon serialu "The Last Kingdom" więc chyba przyjemnie spędzę wieczór na sofie.

      ...czego i Wam życzę :)

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • jutka1 Poniedziałek urlopowy 27.04.20, 07:31
      Obudziłam się o 6:30. Kurczę, znowu. :-/

      Za oknem słońce. Ma być 20 C w cieniu. Super, dzień spędzę w większości w ogrodzie.

      Staram się odpoczywać.

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Poniedziałek urlopowy 27.04.20, 09:06
        Obudzilam sie o 6-tej. Juz ciemnawo. Umylam samochod oraz odkurzylam. Wyladowalam, zaladowalam. Nie moglam sie nadziwic ile wchodzi do tej malej 'kosiarki'. Drabina 90cm, wiaderko do mycia okien ze wszystkimi koncowkami, plus wysiegnik zlozony (4metry rozlozony), szczoztka do pajeczyn, wiadro z mopem, wielka tobra pelna scierek roznego rodzaju, koszyk z chemikaliami. W bagazniku; odkurzacz, pudlo z zapasowymi chemikaliami, dwa nastepne pudla, ktore przejrzalam i znalazlam rozne dziwne rzeczy(ciapy, apaszka, olej eukaliptusowy i z gwodzikow). Caly kram zajal pol salonu i zniknal cicho znowu juz do wysprzatanego wnetrza.

        Jutro rano do pracy. Reszta po dlugim znowu lykendzie.
      • maria421 Re: Poniedziałek urlopowy 27.04.20, 10:12
        Przy tak pieknej pogodzie codziennie rano wychodze na samotny spacer, niezbyt dlugi, jakies 3 km ale szybkim krokiem. Stalo sie to juz moim codziennym rytualem, postaram sie go utrzymac nawet w czasie brzydkiej pogody.

        Milego dnia .-)
        • kan_z_oz Re: Poniedziałek urlopowy 28.04.20, 10:30
          Pierwszy dzien w pracy u krowiarzy. Bez zmian zadnych u nich. Korona impakt - zero. Chalupa po misiacu sprzatania po lebkach wymagala dugiego sprzatania. Lazienki w szczegolnosci. Mam jeszcze dobry zapas rekawiczek oraz zero mozliwosci kupna nowych gdyby te sie skonczyly. Powinno wystarczyc do czerwca.

          Z tych obiecanych pieniedzy dla biznesu czy samo-zatrudnionych nikt nie widzial tutaj ani grosza. Podobno maja wyplacic pod koniec maja. Na serio to nie licze na nic. Jesli dostane cos to bonus.
          Mysle zreaktywowac moze jeszcze dwoch klientow stalych, ktorzy tak jak my siedza w domu i grzebia w oborze lub ogrodzie. Nic wiecej.

          Przybyly dzisiaj noze kuchenne. Nasze hobby lub jesli ktos woli kolekcjonowanie dziwnych ostrych przedmiotow. Jestem w stanie fascynacji produkcja ostrz siegajacej 700lat wstecz. Zgadzamy sie z Panem mezem w tym wzgledzie. Milo bedzie kroic ale glownie bedzie siedzialo na boku. Zamowilismy najardziej dziwne i malo spotykane bo normalne do codziennego krojenia mamy.

          Strona przepraszala bardzo za mozliwe opoznienia, bo poczta japonska podobno rozlozona. Dotarly z opoznieniem jednego dnia zaopatrzone w pudlo z napisem, ze zdezyfekowane przeciwko coronie, to samo w srodku do standartow japonskich. Facet dostarczajacy zaniemowil. My tez.
          Nasze nowe kolekcjonerskie hobby. Na gorze kamien do ostrzenia tych nozy. Maja tylko jedna strone do ostrzenia w przeciwienstwie do zachodnich majacych dwie.
          • roseanne Re: Poniedziałek urlopowy 28.04.20, 14:13
            Cudo, jak dlugie?
            Fascynacje nozami rozumiem
    • jutka1 Wtorek, słońce 28.04.20, 10:44
      Ma być dziś ciepło, 22-23 C w cieniu. Jutro i pojutrze burze i sporo deszczu - bardzo dobrze, nareszcie.
      Tyle tylko, że z planowanego na piątek koszenia nici - traktorek mokrej trawy nie zbiera. Nic to, i tak w tym sezonie będę mniej kosić, bo susza. Będzie łąka zamiast przyciętego trawnika, okoliczne pszczoły skorzystają.

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Wtorek, słońce 28.04.20, 14:15
        pada od rana, jest dosc zimno - 13 stopni. Pracuje dzisiaj w biurze, razem z moim prawie ex zstepca i przyszlym zastepca. Jest jeszcze jeden z naczalstwa, 2 specjalistow IT, 4 osoby z ksiegowosci i 2 z digital.

        Podroz trudna, skreslono wiele polaczen, wiec trwa dluzej z wieksza iloscia przesiadek. Spotkanie po drodze ludzi, samo bycie w biurze, kupienie lunchu w garmazerii na przeciwko to balsam na dusze.

        Zmiana zastepcy wymaga przyzwyczajenia sie. Zupelnie inny profil osobowosci, inne plusy i minusy, ale mysle, ze po fazie przystosowawczej bedzie OK.

        Mam przed soba jeszcze 2 biurowe dni, tego trzeciego przyjdzie jeszcze jeden zaprzyjazniony pracownik plus moj maz i w piatke zrobimy impreze pozegnawcza.

        Szybki internet, dwa wielkie ekrany, wszystkie tools dzialajace w mgnieniu oka, glos osob pracujacych przy innych biurkach, widok przechodzacych obok kolegow, naprawde dobrze mi to zrobilo.

        Na naszej wewnetrznej wideokonferencji naczalstwo zapowiedzialo, ze najprawdopodobniej w polowie maja zaczna akcje "powrot do biura", etapami, kto i kiedy dowiemy sie wkrotce.
    • xurek sroda w biurze 29.04.20, 10:50
      zimno bardzo. i leje. w biurze coraz wiecej ludzi, w pociagu i autobusie rowniez. wszedzie wisza wiadomosci, ze rozklady jazdy beda intensyfikowane, wiec prosza o codzienne sprawdzanie polaczen.

      Po raz pierwszy byl dzisiaj w firmie znow sniadaniowy catering. Omal sie nie rozplakalam ze wzruszenia :)
      • jutka1 sroda w domu i w deszczu 29.04.20, 12:18
        Ciemno, chłodno (14 C), deszczowo i mokro. Pogoda nie sprzyja dobremu nastrojowi, niestety.

        Nic mi się nie chce. :-/ Tyle, że pralka i suszarka chodzą od kilku godzin. Więcej nie robię. Czytać też mi się nie chce. Najchętniej bym zasnęła i obudziła się jutro.

        No nic. Wam - miłego dnia.
        • xurek Re: sroda w domu i w deszczu 29.04.20, 12:43
          mnie tez Opatrznosc pokarala za dobry humor. Ta drozdzowka, co ja kupilam w cateringu chyba mi zaszkodzila, jest mi niedobrze, mam biegunke i czuje sie jakby mnie ktos znokautowal. A tutaj jeszcze dwa wazne tematy do przerobienia zanim bede mogla isc do domu. Mam nadzieje, ze mi zaraz przejdzie.
        • xurek Re: sroda w domu i w deszczu 29.04.20, 12:43
          Ty masz urlop czy zmiejszyla sie ilosc do przerobienia?
          • jutka1 Re: sroda w domu i w deszczu 29.04.20, 12:47
            Mam urlop do końca tygodnia.
            • luiza-w-ogrodzie Re: sroda w domu i w deszczu 30.04.20, 00:24
              jutka1 napisała:

              > Mam urlop do końca tygodnia.

              How marvellous! (z brytyjskim akcentem). Życzę pięknej pogody na spacery i kultywowanie piegów, dużo snu i mało stresu.

              Luiza-w-Ogrodzie

              Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Środa, ostatni ciepły dzień jesieni 29.04.20, 15:12
      Od weekendu jest sucho, ciepło i przyjemnie, zbieram i suszę różne ziola i nasiona, ale to już chyba ostatnie podrygi lata. Czekam na jutrzejszy deszcz, oby spadł taki, jak zapowiadają albo jeszcze większy, bo potem ma być suchy i chłodny tydzień, w nocy jednocyfrowe temperatury a w dzień 19.

      Początek tygodnia minął mi leniwie, do czego bardzo się przyczynił opublikowany przez Netflix najnowszy sezon serialu "The Last Kingdom" :)

      Dzisiaj za to zrobiłam kilka pożytecznych rzeczy, począwszy od trzygodzinnego sesji na Zoomie zorganizowanej przez jedną z sydnejskich gmin na temat używania Facebooka do celów biznesowych. Dużo tematów było dla początkujących, ale przydało mi się kilka informacji.

      Po oderwaniu się od krzesła zjadłam lunch i poszłam w ogród. Wrzuciłam kompost i słomę do toreb z krzaczkami ziemniaków, przekopałam i nawiozłam grzadkę pod kapustę oraz opróżniłam drugą grzadkę ale już nie zdążyłam jej nawieźć zanim się ściemniło. Nie szkodzi, byleby deszcz wszystko podlał, będę kontynuować nawożenie i sadzenie w piątek.

      Przy okazji nazrywałam różnych owoców. Zaczął się sezon na cytrusy, są limonki i wczesne mandarynki, potem będą cytryny, pomarańcze, grejfruty i kumquaty. Nawet znalazłam jakieś maliny, które normalnie owocują na wiosnę.

      Po ciemku zamknęłam bydlątka we właściwych pomieszczeniach, rozłożyłam matę na podłodze i przez godzinę płynęłam z jednej asany do następnej. Teraz wieczorem czuję w mięśniach i prace ogrodowe, i jogę, będę dobrze spać.

      Dobranoc
      • roseanne Re: Środa, ostatni ciepły dzień jesieni 29.04.20, 15:23
        ty to masz energii do obdzielenia

        bardzo mi zieleni brakuje, chetnei bym poogrodkowala, no ale dopiero polowa aresztu, ok, juz o dzien mniej

        zakwitlo cos w przodu, zolte gwiazdeczki

        pylki w maksymalnym stezeniu, hurra, druga fala tego samego paskudztwa.. Jak drzewa skoncza bedzie lepiej, no ale to potrwa..

        ludkow na ulicy widze malo, maseczka mignie sporadycznie

        drutuje sweterki dla dzidziusiow, mam miec dwoch nowych bratankow pod koniec lata!!!! prawie w tym samym terminie
        czy jeszcze obdarowuje sie rodzicow recznie dzierganymi swetrkami? :)))

        najmilsze mam poranki, videokonferencje z M , jak on szykuje sobie lunch a ja kawe i chwila na ploty
      • roseanne Re: Środa, ostatni ciepły dzień jesieni 01.05.20, 03:03
        skonczyl sie kwiecien, skonczyl sie wreszcie snieg na trawniku z tylu
        jeszcze 4 dni i bede mogla wreszcie pozbierac suchelce i pozgrabiacc resztki pozimowe

        lalo prawie caly dzien i bardzo borze, przynajmniej moglam przewietrzyc, bo poziom pylkow nrmalnie na maksa
        • kan_z_oz Re: Środa, ostatni ciepły dzień jesieni 01.05.20, 03:08
          1-wszy maja i swieto pracy w moim stanie, czyli dzien wolny. Swieci slonce i jest zimno. Pogoda wreszcie do ogrodkowania, palenia w kominku. Mam nadzieje, ze komary i muszki juz wyzdychaly.
          Milego lykendu zycze.
    • jutka1 1 maja, pada 01.05.20, 08:37
      Dzień wolny, sklepy zamknięte, pada deszcz. Z koszenia ogrodu nici oczywiście.

      Zostaje czytanie, muzyka i Netflix.

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: 1 maja, pada 01.05.20, 09:00
        Jutka, u mnie dokladnie tak samo , tylko ze deszcz juz przestal padac i wyszlo slonce.

        Milego dnia :-)
        • jutka1 Re: 1 maja, pada 01.05.20, 11:40
          Też już przestało padać, przejaśniło się. A te kilka godzin porządnego deszczu dobrze zrobi roślinom.

          Jutro rano "idę na wojnę" ;-) czyli jadę z Ajnsztajnem do miasta: bankomat, Rossman, apteka, sklep z workami do odkurzacza, takie tam. Na dwa tygodnie będzie spokój z wyjazdami.

          Pan ze sklepiku wiejskiego donosi, że u niego w rodzinie i we wsi też - "wszyscy zdrowi". Lokalne media internetowe też uspokajają. Regularnie obdzwaniam przyjaciół w Europie i Stanach. Gadamy o wszystkim, a najbardziej chodzi o sam fakt rozmowy: co gotujesz na lunch, jak się czujesz, jak dajesz radę. Przyjaciółka w Umbrii: depresja, leki już nie pomagają, trzeba zmienić. Dla niej najważniejsze, że od poniedziałku może wyjechać poza swoją wieś. Przyjaciółka na Florydzie - wściekła. Ta w Karolinie Północnej - daje radę. Rekomendujemy sobie repertuar Netflixa. :-) Przyjaciel w Luksemburgu - spoko. Tak więc: każdy po swojemu. Jak i my wszyscy tutaj na forum.

          Powtórzę się, ale muszę napisać, że nasze forum to fenomen. W dobie mediów społecznościowych, facebooka, instagrama, twittera i innych - jesteśmy tutaj. Gadamy, sporzymy, śmiejemy, kłócimy - i jesteśmy dalej. Dziękuję Wam za to. Jesteście dla mnie ważni. O.
          • maria421 Re: 1 maja, pada 01.05.20, 16:07
            Bez zakwitl mi przed domem, scielam pare galazek i postawilam w wazonie w salonie. Pachnie na caly dom.
            Mala rzecz, a cieszy:-)
    • luiza-w-ogrodzie Piątkowy wieczór zimny i wietrzny 01.05.20, 15:08
      Tylko się melduję że jestem i wcale nie w nastroju pierwszomajowym. Koniec kwietnia/początek maja mamy w Sydney najzimniejsze od lat 80tych. Wczoraj na szczęście popadało, jak się ociepli za dwa dni będę sadzić warzywa.

      Na razie mam fazę hibernacji, z serialem "Broadchurch" (który bardzo mi się podoba), na sofie z kocem i z królikiem pod telewizorem.

      Pierwsza rzeczą którą zrobię jutro rano będzie przyniesienie drewna do pieca. Rozpakuję też dwie paczki, które sobie wysłałam z Polski na początku lutego a przyszły trzy dni temu. Najważniejsze rzeczy w środku to dwie politrowki spirytusu i dziesięć metrów różnych tkanin lnianych. Jak to mówi moja córka "projekt numer 126". Faktycznie ciągle coś mam do zrobienia a czasu mało...

      Życzę miłego weekendu a narodowi pracującemu miast i wsi składam pierwszomajowe uściski ;)
      • ania_2000 Re: Piątkowy wieczór zimny i wietrzny 01.05.20, 20:26
        haha, paczka z flaszkami spiritusu to jest to co (parafrazujac za kubusiem puchatkiem) prosiaczki lubia najbardziej:) ) oby sie tylko nie rozbily w podrozy!

        a propos kubusia puchatka i prosiaczka - uwielbiam rozne powiedzenia. np. dzisiejsze:)

        Powiedz, Puchatku – rzekł wreszcie Prosiaczek – co ty mówisz, jak się budzisz z samego rana?
        – Mówię: „Co też dziś będzie na śniadanie?” – odpowiedział Puchatek. – A co ty mówisz, Prosiaczku?
        – Ja mówię: „Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego”.
        Puchatek skinął łebkiem w zamyśleniu.
        – To na jedno wychodzi – powiedział.

        No wiec co sie dzisiaj wydarzy? raczej pewnie nic - bo ciagle jestem na etapie "zawieszenia" - od weekendu do weekendu. Nic sie nie dzieje. Jedyna roznieca to ze z domu pracuje dluzej, wydatniej - a w miedzyczasie ogladam serial ktory wszystkim bardzo polacem, jezeli nie widzielscie.
        Produkcja angielska - PBS - "Indian Summers" - uwielabiam tego typu seriale. A dla kogos kto lubi tropikalne klimaty - bardzo polecam.
        W sprawie Covida - cos sie powoli rozkreca - w przyszlym tygodniu mam dwie wizyty - do dentysty na czyszcznie, i okulisty - na sprawdzenie. Zaczynaja sie ludzie powoli otwierac :))))
        Slonce dopisuej codziennie, wszystko pieknie kwitnie - moje lanczowe spacery do parku sa przez to bardzo przyjemne.

        Z Pierwszo- majowym pozdrowieniem:)))))

        • roseanne Re: Piątkowy wieczór zimny i wietrzny 02.05.20, 00:04
          piekne kwiatuszki

          tym co sie swie(n)ci niech sie swie(n)ci, bo tu dopiero latem.

          zostalam dzis odwiedzona i obdarowana owocami , yay CJ!

          po raz pierwszy spotkalam sie tez twarza twarz z sasiedzctwem, od 20tego...- pomachlismy sobie z balkonow

          nie moge sie doczekac wtorku, juz sobie pol dna poa domem zaplanowalam.
          marche i ogrodek
          chetnie wyszorowalabym i balkon, ale wiem ,z poprzednich lat, ze musze poczeka na sasiadke z gory...


          juz na tyle cielo, ze kawe lub lunch mozna by al fresco zaliczyc
          grila odpalic - tylko gazu nie mam
          • kan_z_oz Re: Piątkowy wieczór zimny i wietrzny 02.05.20, 03:24
            Zima! Nagle przyszla. Rano czuc bylo mrozne powietrze przybywajace tutaj z zachodu. Musialo spac blisko zera w Gorach Wododzialowych. U nas o 11-tej rano bylo tylko 14C. Kominek buzuje. Z szafy wyszly puchowe bezrekawniki. Jesetsmy juz po zakupach. W miasteczku juz tylko kilka sklepow zamknietych oraz nie ma siedzenia w kafejkach. Cala reszta bzyczy, rusza sie i przemieszcza. Benzyna najtansza od lat 20-tu. Spadla do 0.93/litr. Podejrzewam, ze na dole jeszcze nizej.
            Widac turystow.
            Wybywamy na smietnisko po mulch. Milej soboty.
        • xurek Re: Piątkowy wieczór zimny i wietrzny 02.05.20, 21:47
          azalie. widzialam kilka lat temu w Polsce i mnie zachwycily. Kupilam dwa krzaki i usiluje chodowac, ale ciezko sie u mnie aklimatyzuja. Piekne.
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 446 02.05.20, 11:01
      Strasznie zmoklam. Poszlam do sklepu (oczywiscie bez parasola, bo nie padalo) , najpierw czekalam przed sklepem bo wpuszczeja tylko okreslona ilosc osob. W sklepie wszyscy w maskach, a maski bardzo ograniczaja kontakt socjalny, bo nikt do nikogo nie zagada, nikt sie do nikogo nie usmiechnie. Wyszlam ze sklepu z zakupami w koszyku a tu jak nie lunie! jak nie zagrzmi!. Naciagnelam kaptur na glowe i biegiem do domu.

      Teraz juz nie wychodze.

      Milego nia .-)
      • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 446 02.05.20, 13:34
        Wróciłam z zakupów i przez nastepne co najmniej 2 tygodnie nigdzie się nie ruszam. Stres, ludzie nie szanujący odległości, ze źle założonymi maskami (odsłonięty nos najczęściej). Pinkolę.

        Znowu będzie padać, czarne chmury przywiało. No i tyszpiknie.

        Miłej soboty :-)
        • xurek Re: O pierdułach - Odc. 446 02.05.20, 22:02
          W czwartek byl ostatni dzien pracy mojego zastepcy, zrobilismy impreze, bylo 5 osob: zastepca, jego nastepca, jego poprzednik, ja i S (czyli moj maz). Przekaski zrobilam ja i S. w rekawiczkach i maseczkach, na poczatku social distancing szedl nam calkiem dobrze, ale po krotymstam drinku dystans chyba nie calkiem zostal zachowany, co dokladnie widac na zdjeciach.

          Ipreza byla udana, ale ilosc alkoholu zbyt duza, wiec wczoraj miajam totalnego niechcieja, depryme z racji ze zastepcy juz nie bedzie i ogolny dol z racji ilozacji, braku hotelowych gosci, paskudnej pogody i tak w ogole.

          Dzisiaj sie pozbieralam, zrobilam chleby na przyszly tydzien, ugotowalam chinski rosol oraz tajine, odwalilam cala nadmorska administracje a wieczorem poszlismy mimo brzydkiej pogody do parku. Bylo cudownie: oprocz nas prawie nikogo, ptaki rozspiewane, rozwrzeszczane, widzielismy labedzie na gniezdzie i takie czarne wodne ptaki z bialym noskiem budujace gniazda. Oporcz tego w stawie dosc duzego szczupaka.

          U nas w skelpac nikt nie trzyma przepisowego dystansu i nikt sie tym nie przejmuje. Staramy sie na wzajem omijac i wymijac, ale z pewnoscia nie sa to 2 m. Ci, ktorzy sie przejmuja, albo nie chodza do sklepu albo sa zamaseczkowani i zarekawiczkowani, reszta tak jak ja podchodzi raczej na luzie.

          Jutro pogoda ma sie polepszyc, po tych kilku zimnych i deszczowych dniach zdalam sobie sprawe z tego jak wielkim darem i pomoca w przetrwaniu tego koszmaru byla ta piekna pogoda.

          Od zeszlego poniedzialku czynni sa fryzjerzy i przychodnie lekarskie oraz sklepy budowlane, mialam juz jeden termin kontrolny w szpitalu w Bern a w przyszlym tygodniu mam jeden w naszym szpitalu powiatowym. Od 11-go otwarte beda podstawowki, sklepy do bodajrze 400 m powierzchni, oraz kawiarnie i restauracje, ktore przedstawia koncept zachowania dystansu 2 m miedzy stolikami. Dla gosci obowiazkowe bedzie zostawienie danych osobistych by moc przesledzic lancuch zarazonych w razie czego. Ja chyba nie bede chodzic dopoki tego nie zniosa.

          Wciaz tocza sie tez dyskusje na temat tej aplikacji, ktora ma wykrywac osoby znajdujace sie w polu zarazenia osob przetestowanych pozytywnie. Jak na razie twierdza, ze bedzie dobrowolna, miejmy nadzieje, ze tak pozostanie.
          • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 446 02.05.20, 23:32
            Ja natomiast po powrocie "z wojny" przebąblowałam cały dzień. O.
            Po południu gradobicie. Potem ulewa. No i fajnie dla roślin.
            Jutro plan dolce far niente, ostatni dzień wolności przed powrotem do pracy.

            A w ogóle to postanowiłam zostać czeladnikiem blacharskim u Mańka. I w lipcu pojadę z nim nad morze, wdrażać się. SERIO, serio serio. :-)))
    • jutka1 Niedziela, deszczowo 03.05.20, 10:57
      Pogoda jak w tytule.
      Chciałam pospać, nie udalo się. 6:30 - pobudka. :-///

      Jestem zmęczona, mam niechcieja, ogólnie do bani.

      Czego Wam NIE życzę. Miłej niedzieli
      • kan_z_oz Re: Niedziela, deszczowo 04.05.20, 12:12
        Zimno. Nie jest to problem wiekszy ale wieje naprawde nieprzyjemny wiatr. Nie wyszlam. Jest to zdradliwa pogoda grozaca gypa, ktorej obecnie nie potrzebuje.
        Jutro praca. Stracilam kilku klientow - do przewidzenia bylo.
        • jutka1 Poniedziałek 04.05.20, 12:50
          kan_z_oz napisała:

          > Zimno. Nie jest to problem wiekszy ale wieje naprawde nieprzyjemny wiatr. Nie
          > wyszlam. Jest to zdradliwa pogoda grozaca gypa, ktorej obecnie nie potrzebuje.
          > Jutro praca. Stracilam kilku klientow - do przewidzenia bylo.
          ************
          Też nie wychodzę na wietrzną pogodę, jeśli nie muszę.

          Dzisiaj pogoda taka sobie, zaczęło się słonecznie, ale teraz już ciemne chmury i zapowiadają deszcz.

          Od jutra ochłodzenie do 8-9 C. Brrr.

          Mam "po-urlopowy szok" poniedziałku w pracy, ale na razie daję rade - odpukać.

          Miłego dnia/wieczoru
    • luiza-w-ogrodzie A tu znienacka już poniedzialek 04.05.20, 14:41
      Tak się leniłam w weekend, że aż wstyd. W ogrodzie podjadałam różne owoce, ususzyłam miętę i pokrzywy na herbatę, zrobiłam też "kawę" z wysuszonych i wyprażonych kawałków korzeni mniszka. Poza tym oglądałam australijski serial kryminalny z lat 20-tych, relaksujący i z pięknymi kostiumami "Miss Fisher's Murder Mysteries". Polecam!

      No ale w końcu przyszedł poniedziałek, kolejni klienci chcą warsztatów przez Internet, a ja tu jeszcze daleko w polu, z bublowatym tabletem. Szczęśliwie wieczorem zjawił się Buszmen, który musiał przyjechać do sydnejskiego biura i pytał się czy może zostać na noc. Zaprzęgłam go do ustawienia mi nowego laptopa i od jutra będę go używać jako głównego sprzętu (laptopa, nie Buszmena :) )

      Rozpakowałam w końcu dwie paczki, które wysłałam do siebie z Polski trzy miesiące temu, tkaniny lniane wypiorę jutro a potem będę z nich szyć pościele. Flaszeczki wody różanej trafią do pudełka z komponentami do robienia kremów, spirytus do kuchni, książki na półkę, fajansowe bombki do pudła z ozdobami choinkowymi. Wygląda na to że mam coraz więcej projektów do zrobienia, co i dobrze.

      Jest zimno, ale pod koniec tygodnia będą trzy cieplejsze dni. Wczoraj zaczęłam palić w kominku i generalnie moszczę się psychicznie i fizycznie w mojej ulubionej porze roku, czyli późnej jesieni.
      • xurek Re: A tu znienacka już poniedzialek 04.05.20, 14:54
        pogody deszczowej ciag dalszy. w pracy sie uspokoilo, wiec nawet na "kurcarbajt" zajec nie wystarcza. Jest jakos tak nijako.
        • roseanne Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 00:00
          skonczylam izolacje
          pogoda sie pogorszyla, popaduje co jakis czas, znow max 11, z mozliwoscia nocnych przymrozkow
          obgladnelam w czasie spaceru juz kwitnace zonkile i hiacynty, zaraz otwierajace sie magnolie, wiec nie narzekam za duzo
          klony swoja najwieksza fale pylkowania chyba maja za soba

          kolejka, by wejsc do supermarketu 20 osob, ozciagnieta na pol twz city block, podejrzewam, ze mieszkancy domkow sasiedztwie nie sa zbyt szczesliwi

          udalo mi sie kppic wiekszosc zachcianek. zamowilam dostawe do domu - przyjechalli z prawie 2 godzinnym opoznieniem.

          obserwacja, tu kasjerki sa w prawie burkach z pleksy, nie tylko ekranik

          ekranik byl u rzeznika, u ktorego nie bylo boczku, buuuu ale jakies tam miesko dostalam, sie przegrza na jutrzejsze pieczenie


          musze sie przygotowac na kupno lodowki, synkowi nawalila w weekend. dzis byl spec. niestety nie termstat tylko ucieka freon... nabil ,ale nie dal zadnej gwarancji, moze pochodzic z 5 lat, jak poprzednio , a moze wysiasc w dwa tygodnie.. naprawa z wymiana kompresora przewyzszy cene nowego sprzetu..


          trzymajcie sie :)
          • roseanne Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 00:06
            roseanne napisała:

            > obserwacja, tu kasjerki sa w prawie burkach z pleksy, nie tylko ekranik
            >
            > ekranik byl u rzeznika,
            >
            budkach!!!
            • ania_2000 Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 01:30
              a no wlasnie - juz sobie wyobrazalam jak te burki musza byc sztywne, i niewygodnie - skoro maja byc z pleksy lol
      • ania_2000 Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 01:38
        u nas cieplo, ale jeszcze troche dzisiaj deszczowo - moze pokropi na wieczor. Natomiast na weekend zapowiadane jest totalne lato - do 30C. no nie wiem czy jestem na takie rzeczy gotowa.

        weekend byl paskudny - w sensie migrena dopadla, i wpierw lazilam po scianach z bolu, a potem po dragach nieprzytomna.
        Moze to przez pelnie ksiezyca? kto to wie.

        Dodatkowo cos ostatnio wszystko przypalam - przypalam grzanki, kotlety na grilu, a teraz przypalilam mi sie zapiekanka z makronem i warzywami - na patelni.
        chyba pojde na strajk jako kucharka. ale mnie wywala:)


        • kan_z_oz Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 08:42
          W ostatni lykend zlapalam podraznienie skory mulchem. Bylo bardzo wietrze i bardzo duzo tego malchu. Podraznie tam gdzie sdadl; twarz, goloa i szyja. Reszta byla zakryta.
          Polowi dochodze. Najwazniejsze aby sie nie drapac gdy swedzi.

          Stracilam obecnie 3/4 biznesu. Bylo do przewidzenia. Dwojka klientow wciaz w izolacji ze wzgledu na zdrowie (chemoterapia). Jeden znalazl sasiadke chyba do sprzatania bo woli kogos kto sprzata tylko jeden dom. Inny stracil prace. Air B&B wciaz zamkniete - odstrzelic nalezy 3 inne prace w tygodniu.
          Na plus to krowiarze znowu potrzebuja 5-6 godzin solidnego sprzatania /tydzien.
          Ogladalam dzisiaj konia Pani domu. O rany, nie wiedzialm tak pieknego zwirzaka nigdy. Nigdy tez tak wypocowanego, wlaczajac lsniace kopyta.
          Zaczynam tez nastepne solidne sprzatanie domu najdluzej istniejacych klientow z ogrodem, ktory najpieknijszym jaki kiedykkolwiek w zyciu widzialm. Maja w nim absolutnie wszystko.

          Mam nadzeje sie zalapac na kilogramy roznych cytrusow oraz innych egzotycznych. Daje w zamian miod, tumeryk oraz imbir bo jakos nie lubia uprawiac.

          Nie bede szukac wiecej na dzien dzisiejszy bo Pan maz jest bardziej zajety niz w porzedniej pracy.
          Zero odpowiedzi od ATO na temat tego juz legendarnego Job-keeper, zgloszonego 27 marca. Bardzo bym sie zdziwila gdyby wyplacili to co obiecali.

          Zaczynam sie rozgladac za nowymi pomyslami.
        • xurek Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 11:24
          wspolczuje migreny. ja tez musialam sie wczoraj poddac i zazyc pol relpaxa, aczkolwiek nie bylo az tak tragicznie jak u Ciebie. Od dawna mi sie nie zdazylo, mysle, ze czas na powtorzenie terapii akupunktura, u mnie bardzo pomogla.

          Mam juz za soba jedna telekonferencje a przede mna jeszcze trzy. Miedzy nimi nie uda sie prawie nic zrobic, ale chromole. Jutro caly dzien w szpitalach i u lekarzy (uparli sie na milion kontroli, chyba musza podreparowac budzet), pojutrze caly dzien w Zurychu bo potrzebuje infrastruktury, ktorej nie mam w domu. W piatek zas bedzie luzi, wiec byle do piatku :).

          Pogoda doopiasta i takoz nasz nastroj. Jestesmy ogolnie wkurzeni niewiadomo na co, ale na cale szczescie zdajemy sobie z tego sprawe wiec nie dochodzi do eskalacji.

          Nastepny dzien bez sensu....
          • maria421 Re: A tu znienacka już poniedzialek 05.05.20, 11:33
            Jest slonecznie, ale dosyc chlodno. Codziennie rano, jezeli tylko nie pada, wychodze na dlugi spacer szybkim krokiem (sama nie potrafie wolno chodzic) i bardzo dobrze mi to robi.

            Od wczoraj sa otwarte salony fryzjerskie, z trudem sie dodzwonilam i termin dostalam dopiero na 14 maja.


            Milego dnia :-)

    • luiza-w-ogrodzie Hity tego wątku to... 05.05.20, 13:50
      ....Jutka jako czeladnik blacharski i burki z pleksi :)

      U nas blacharka samochodowa nazywa się "panel beating" co zawsze sobie wyobrażałam jako walenie w metalowe panele metodą japońskich bębnistów, że światem i przytupem. https://images.fnewsmagazine.com/2015/06/Kodo11_credit_Takashi-Okamoto.gif
      Wygląda to jak bardzo dobra metoda na stres, więc Jutko pewnie tego potrzebujesz.

      Zaczęłam sobie wyobrażać te burki z pleksi i mało nie umarłam że śmiechu. A potem nie wiadomo czemu skojarzył mi się automat do walki z kultowego filmu Diuna. https://images.ecosia.org/N7IhugtKuByC0Z-OTBHzDA0KOz4=/0x390/smart/http%3A%2F%2F2.bp.blogspot.com%2F-RYEpsxRv9_k%2FTl_ckV7Wy1I%2FAAAAAAAAAGQ%2Fts3vumtpTcc%2Fs1600%2Fdune-fighter.jpg

      Poza tym miałam nieplanowany dzień biurowy, nagle moi klienci się ocknęli i chcą warsztaty, i dotarlo do mnie że wypadałoby się do nich przygotować. Wykupię lepszą wersję Zoom. Dzisiaj Buszmen doprowadził nowego laptopa do stanu gotowości i kupiłam sobie MSFT Office. Mam więc sprzęt który jest dla mnie full wypas nówką nieśmiganą.

      Jutro wstanę wcześnie, podleję w ogrodzie co trzeba i posadzę więcej warzyw a potem będę się edukować jak prowadzić biznes online. Resztę dnia będę walczyć z moim przyszłym pokojem do pracy bo już, zaraz, za chwilę będę go potrzebować. Nic tak nie motywuje do pracy jak podpalający tyłek termin!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Środa, deszcz 06.05.20, 15:53
      Znowu pada, mży albo popaduje. Znowu z jutrzejszego koszenia - nici. A zapowiadali, że dziś i jutro ma być sucho. :-/
      No i ciemnica oczywiście. Błeee.

      Od rana przez 5 godzin nie było wody. Ekipa remontująca sąsienią drogę uszkodziła rurę. Mialam pomysł na obiad - po raz pierwszy od wielu dni zachciało mi się coś ugotować, a tu kicha. Błeee.

      I w ogóle jakiś spadek formy. Czego Wam nie życze. :-)
      • roseanne Re: Środa, deszcz 06.05.20, 16:16
        Szaro, brudno, zimno i opustoszale. Takie wrazenie wczoraj ze spaceru.
        Byl dluzszy, niz planowalam, bo czesc przejsc zamknietych, np mostek nad kanalem. Trzeba przejsc spory kawalek do nastepnego, ktory to jest zamkniety dla aut, oba pilnowane przez policje.

        Rynek obwarowany kratami, wszystko pozamykane. Rowniez czesc sklepow stricte spozywczych. Rozumiem, ze kwiaciarnia i czekoladziarnia zamkniete, ale serownia?!

        Do tego wejscia na teren w jakis dziwnych miejscach, porobione labirynty itd itp,
        Tak wiec natuptalam sie, zmarzlam, na koniec zcielam 3 tulipany z grzadki pod oknem, jako jedyne zrodlo zieleni w okolicy
        W niedziele u nas dzien matki, normalnie zniwa dla kwiaciarn i punktow sprzedajacych roslinki ogrodkowe...
        Moze bedzie cos dostepne w supermarkecie?


        Pytanie dla ogrodkowcow, czy jest sposob, by sie pozbyc kotow , ktore w czasie mojej nieobecnosci zdecydowaly urzadzic sobie pod moimi oknami kuwete?
        • ertes Re: Środa, deszcz 07.05.20, 01:07
          Animal Control zalatwi sprawe.
          • kan_z_oz Re: Środa, deszcz 07.05.20, 10:12
            Smrodu nawet domestos nie zalatwi na twardej nawierzchni. W ogrodku? Lapanie w klatke i cena wywozu ziemi dla wlasciciela. Wspolczuje Rose.

            Zimowa pogoda. Ciezkie chmury wisza od rana nad okolica. Pada, mzy i znowu pada. Bardzo zimowy dzien z ogniem w piecu przez caly dzien.
            W pracy spokojnie i bez niespodzianek. Podobnie u Pana meza. Montuje jakies video. Jutro sie dowie jaki praogram sciagnac do poprawek. Potrzebny jest mikrofon bo ani kamera, ani ipad nie lapia glosu z dalszej odleglosci.
            Poza tym zakupy do uzupelnienia przez lykendem. Mam nadzieje, ze beznadziejna pogoda odstraszy tlumy i polazimy po lesie.
        • luiza-w-ogrodzie Koci problem 07.05.20, 10:55
          Przykryj obesraną ziemię mokrymi.gazetami, nałóż na to kompost, lucernę i inne organiczne materiały do 30 cm grubości, po czym nakryj wszystko drucianą siatką albo płaskimi koszami (ja używam starych drucianych szuflad z szaf kuchennych i garderób jakie znajduję na gminnych wystawkach). Pozbędziesz się smrodu i zniechęcisz koty. Pamiętaj tylko podlewać, żeby wszystko się przegryzło.

          Koty lubią odkrytą ziemię. W moim ogrodzie jedyne kawałki gołej gleby są w okolicy kurnika, gdzie kury wydrapują wszystkie rośliny. A że kury mam wielkie, żaden kot nie ośmiela się tam załatwiać :)

          Powodzenia!
          • roseanne Re: Koci problem 07.05.20, 14:37
            Hm, mulch zamowilam.
            Wrzucilam na ten kawalek grzadki troche szyszek, zawsze jakas przeszkoda
            Mam nadzieje, ze jak bedzie mnie wiecej , to zwierzyna nie bedzie sie czula bezkarna- bezlitosnie leje woda po takich

            No, ale jak otworza granice i polece do M to sytuacja powroci
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek całkiem ciepły 07.05.20, 10:45
      Źle spałam, więc po porannym spotkaniu z klientką walnęłam się do łóżka i nadrobilam zaległości. Szkoda takiego pięknego, ciepłego dnia... ale i tak udało mi się wykopać topinambury, których zebrałam 6 kilo. W to samo miejsce posiałam ponad 20 nasiona bobu, ciekawe jak się uda.

      Wymienilam że znajomą pół kilo topinamburów na osiem kilo limonek kaffir, z których będę robić szampon - wystarczy mi na cały rok. Podjechałam też do sklepu z farbami i dobrałam kolory do malowania dwóch sypialni. Jutro zaczynam i mam nadzieję że skończę tę najmniejszą. Na szczęście ozdobny sufit w tym pokoju jest wytlaczany w płytkie wzory, czyli polecę po nich wałkiem a nie pędzelkiem jak w pozostałych pokojach. Ma być bardzo ciepła pogoda i wszystko szybko wyschnie.

      W sobotę będę miała pierwszy warsztat online, na szczęście bardzo łatwy. Może skoczę po nim na plażę, prognoza pokazuje ze będzie 26 stopni.

      Do wtorkowego warsztatu będę się dłużej przygotowywać bo muszę nakręcić filmiki. Krok po kroku rozkręcam się w nowej rzeczywistości czego i wam życzę :)

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Czwartek całkiem ciepły 07.05.20, 14:16
        slonecznie, cieplo i pieknie. kwitna rododendrony. jestem dzisiaj w Zurychu, do 13-tej szlo mi niezle, teraz dopadl mnie jakis marazm.

        Nie potrafie wytlumaczyc dlaczego, ale jestem w coraz gorszym psychicznym stanie. I coraz bardziej przekonana, ze robia nas w balona, coraz bardziej wciekla na wlasna niemoc i coraz badziej nierozumiejaca panikujacej wiekszosci.

        O 15:30 konczy sie kurcarbajt, oczywiscie nie zdaze zrobic tego, co mam na tapecie. Stos "do zrobienia" jest coraz wyzszy.
        • luiza-w-ogrodzie Xurku 07.05.20, 15:57
          xurek napisała:

          > Nie potrafie wytlumaczyc dlaczego, ale jestem w coraz gorszym psychicznym stanie. I coraz bardziej przekonana, ze robia nas w balona, coraz bardziej wciekla na wlasna niemoc i coraz badziej nierozumiejaca panikujacej wiekszosci.

          Współczuję... Może to kombinacja niepewnej sytuacji finansowej, niemożności zaakceptowania dlaczego jest jak jest i uczucia że odebrano tobie sposób życia, który lubisz?

          Na pewno nie jest aż tak źle dla kogoś takiego jak ja, kto żyje na obrzeżach głównego nurtu kultury i lubi spędzać dużo czasu bez ludzi.

          Pomaga mi też nastawienie psychiczne - nie skupiam się na tym, co mi odebrano, tylko na nowych możliwościach. I na przeżywaniu niesamowitego doświadczenia, jakim jest przestawienie całej ludzkiej cywilizacji na inne tory. Fantastycznie jest to obserwować.

          Trzymaj się!
          • kan_z_oz Re: Xurku 08.05.20, 01:29
            Tutaj zima. Piec chodzi juz na okraglo. Za oknem ciezkie deszczowe chmury oraz mzawka. Pogoda bardzo piekna. Mozna w koncu polazic, wciaz pogrzebac. Ogrod zdecydowanie lubi i my tez. Wyciagnelam w koncu zimowa kurtke.
            Udanego dnia zycze.
            • kan_z_oz Re: Xurku 08.05.20, 09:51
              Bardzo mily wieczor.
              Wstawilismy wlasnie nozki baranie (shanks). Dochodza na bardzo wolnym ogniu, wraz z roznymi warzywami i przyprawami. Na koniec dojdzie tylko koncentrat pomidorowy bo tak je lubimy. Bardzo zimowe danie. Dawno nie mielismy.

              Dzisiaj w trakcie roznych zakupow wyszlo, ze okoliczne sklepiki maja powazne problemy z zaopatrzeniem. Kupilam wiec make zytnia oraz drozdze w necie. Mam zamiar sprobowac upiec chleb bo obecnie pieczony jest pakowany w worki wciaz goracy. Rano jest ok. Po kilku godzinach guma, ktora dziasiaj kupilismy.
              Pan maz nie mogl kupic mikrofonu oraz jakiejs prostej koncowki do iphone. Znowu, bedzie szukanie w necie, bo sklepiki nie moga dostac.
              Kupilam tez w koncu polki do piwnicy na necie z dostawa bo nie dalo rady ustalic nic lokalnego.

              Mam wiec wokol niesamowite zmiany pomimo prawie wrocenia do normy. Ciekawa jestem co dalej bo jest to zdecydowanie uciazliwe. Mam na mysli szukanie tego gdzie kiedys lezalo.
              Tyle u mnie.
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 446 08.05.20, 10:33
      Wczoraj zaprosilam kolezanke na obiad na tarasie, w niedziele przyjezdzaja na obiad moje dzieciaki.
      Wraca normalnosc!

      Czego i Wam zycze :-)
    • jutka1 Napisałabym była "TGIF"... 09.05.20, 00:24
      ... ale już sobota.
      Qźva. Dzień z piekła rodem. Od rana pożar w burdelu, nikt nic nie wie, a ja w środku oka cyklonu. KJAP.

      Plus. Przyjechał pan arborysta wreszcie skosić. W traktorze nie działa rozrusznik. Qźva.
      Serwis (dopiero otwarty bo korona etc.) przyjedzie w poniedzaiłek-wtorek.
      Ogród zarośnięty, mlecze sie rozsiewają, sąsiedzi z pretensjami.

      Poza tym miałam (mam???) inwazję moli ubraniowych. Cały dom teraz w anty-molnych ustrojstwach (kulki, zawieszki, pułapki). Chyba z Warszawy przywlokłam na początku marca. F*ck.

      Jutro/w niedzielę muszę pracować.
      Do kitu.

      No i tyle. Tak jak Xurek - coraz gorzej to znoszę.
      • kan_z_oz Re: Napisałabym była "TGIF"... 09.05.20, 11:37
        Piekny dzien tutaj. Temperatury oszalamiajce na plus - znowu od dzisiaj. Mandarynka gubi owoce bo sa naruszone przez stada szkodnikow pomimo wilokrotnego prysknia. Nie bedzie zbyt wiele cytrow tutaj i tak mi tez przedstawili wlasciciele duzych ogrodow. Rok bez cytrusow tutaj.
        Banany sie udaly - plus.

        Zdobylam cztery kleszcze w ciagu ostatnich 24 godzin. Nie widzialam tutaj takiego wrednego wysypu o tej porze roku. Ucho, szyja i oklice pochwy...czuje sie naruszona fizycznie i bede zmuszona zlozyc skarge do MeToo. Qrwa, jak w spodniach sie dostaly???
        Co za rok???
        • roseanne Re: Napisałabym była "TGIF"... 09.05.20, 17:22
          Słucham wiadomości rano i mnie skręca...
          Francja, Hiszpania popuszczają.
          Ba nawet moje prowincje nadmorskie zaczynają.
          A u mnie srają w majtki. Montreal, ma być ostatnim miejscem w prowincji, które będzie odblokowywane.
          Musiałam pójść na pocztę, u nas jest wejście przez kosmetyczny, na górze apteka. Przed wejściem pani kierującą ruchem-ok, nic dziwnego. Za nią metr całą Budka z pkrksy, kontuarek z 3scianami, wysokości dorosłej osoby. W środku następna pani żądająca, tylko po francusku, standartowy zestaw pytań.
          Na lotniskach międzynarodowych nie było takiej kontroli!!!!!

          W kącie pocztowym pani przeciera wszystko pomiędzy każdym klientem. Złapałam ostatnia kopertę babelkowana, 4x za duża na moje potrzeby, no ale trudno.
          Care package dla Malej

          Zimno, polar vortex, śnieg pół dnia wczoraj, przymrozki przez cały weekend...

          Czuje się jakoś oszukana i nastawiona dość bojowo, chyba pójdę z tego wszystkiego prasować pościel, czego już od dawna nie robie- suszone w maszynie, wszystkie dust mites wybite, to i po co?
          • jutka1 Re: Napisałabym była "TGIF"... 09.05.20, 18:06
            Rose, wpółczuję. Pogody również.

            Tutaj było dzisiaj słonecznie i 22 C. Posiedziałam na tarasie, przeczytałam prasę, wróciłam do domu, bo mi było za gorąco. :-O
            W sumie dość leniwy dzień. I dobrze, bo od rana jakaś zmęczona jestem, i zmiąchana.
            Przy okazji dostawy zakupów rozmawiałam z właścicielem sklepiku, on na parterze - ja na piętrze. Wszyscy zdrowie, ale zaczynaja mieć dość, duszą się w tych maseczkach, cały czas w pełnej gotowości, praca non-stop bo wiele rzeczy teraz zabiera więcej czasu. Nie zazdroszczę im.
            • kan_z_oz Re: Napisałabym była "TGIF"... 10.05.20, 01:15
              U nas podobna atmosfera od miesiecy, bo przeciez byla susza, brak wody, zniszczenienia w ogrodzie, zamawianie 3 tygodnie na wyrost wody. Sprawdzanie pszczol czy nie zdychaja i nie nalezy zaczac karmic, pozniej pozary i stan zagrozenia z pozarami wokol. Codzienne sprawdzanie jak daleko, zakonczone korona. Scenariusz od wrzesnia.
              Przed nami; po dwoch miesiacach sezonu mokrego i solidnych opadach nastepny suchy miesiac oraz maj tylko z malymi opadami. Ciekawe co bedzie dalej jak wejdziemy juz w sezon naprawde suchy czyli wlasnie wchodzimy.

              Slonecznie i cieplo. Ucho juz zmalalo i wyglada prawie normalnie. Byle sie nie drapac. Najgorzej swedzi w kroku. Qrva. Do ogrodu dzisiaj nie wchodze.

              Milej niedzieli zycze.
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 446 10.05.20, 16:52
      Dzisiaj jest Dzien Matki , moje dzieci mnie odwiedzily, bylo pieknie, ale jak zwykle za krotko.
      Wnusia urosla, smieje sie, gaworzy "dadadada" i jest cudna :-)
      • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 446 10.05.20, 18:00
        tu tez

        serdecznosci
        • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 446 11.05.20, 06:49
          Dzien Matki minal bez specjalnych imprez. Byla tylko rozmowa telefoniczna bo zbiega sie z urodzinami syna.

          Od rana w biurze. W koncu postanowilam dowiedziec sie co z ta zapomoga dla biznesu, ktora jest ciagle oglaszana przez rzad. Nie dalo rady sie dodzwonic. Nie bylo odpowiedzi na zapytania mejlowe. Nikt sie nie skontaktowal.
          Musialm skorzystac z ksiegowej. Jeden wielki burdel. Moja rejestracja 27-go marca okazala sie niewazna, bo pozniej zmieniono zasady juz pare razy.
          Ksiegowa wypelnila nowe podanie, ktorego kiedys nie bylo i czekamy co z tego wyjdzie...porazka, czyli przewidywalna i dzielna pomoc.

          Dobrze, ze sloneczna pogoda dopisuje bo inaczej to bylaby klapa.
    • jutka1 Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 11:36
      Pogoda jak w tytule.

      Znowu nowy tydzień w pracy; znowu planowane terminy oraz niespodzianki nagłe z pilnymi terminami; spiętrza się i napiętrza. Klasyka. A to dopiero poniedziałek. :-/

      Ale nie jojczę, bo mam pracę, mam czym zająć mózg, a bez tego bym zwariowała w tym zamknieciu. Ejment.

      Miłego dnia/wieczoru :-)
      • xurek Re: Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 14:27
        Pierwszy dzien otwarcia restauracji, sklepow do 400 m powierzchni, szkol i biur, ale z obostrzeniami. Przezornie nie poszlam dzisiaj do biura, z 90 zatrudnionych jest miejsce na 22, zjawilo sie 37 i 15 zostalo odeslanych do domu. Koordynacja zajmie nastepne mitingi, konferencje, alplkacje i inne -acje, skracajac kurcajbajt jeszcze bardziej.

        W kafeterii nie dano sobie rady z przepisowym dystansem, wiec w gescie bezradnosci zamknieto ja zupelnie, i nie mozna sobie zrobic ani kawy ani wody mineralnej. Ja ide w srode, bo musze, zapopatrze sie w walowke i napoje niczym na wyprawe :).

        W sobote byly manifestacje antykowidowe w Bern, Zurychu, St. Gallen i Bazylei - niestety dowiedzialam sie po fakcie, bo chetnie wzielabym udzial.

        W Bernie zebralo sie 500 osob, ktore niosly transparenty z roznymi haslami na temat tego, co mysla o lock down, osoby sie obejmowaly, podawaly sobie rece, calowaly itd. Policja chciala ich najpierw aresztowac, aaaleee: nie bylo to mozliwe, bez naruszenia obowiazujacego prawa o 2 metrach dystansu: ani przy aresztowaniu, ani przy trasportcie do aresztu ani w areszcie samym. Tak wiec policja zdecydowala sie na prosby i perwazje, ktore nie przyniosly zadnego skutku. Z tego co widzialam w telewizyjnych migawkach, wiekszosc bioracych udzial byla 40+.

        Jest zimno i deszczowo, wybieramy sie dzisiaj na zakupy farb oraz zegara do salonu, ktory sie zepsul. Zdam sprawozdanie, jak bylo.

        U nas tez byl wczoraj dzien matki, zjedlismy z Mlodym brunch i odbyli ponad dwugodzinna rozmowe, czyli mw. tyle, co normalnie nazbiera sie przez miesiac :):):). Tez bylo calkiem przyjemnie.

        Dzisiaj Mlody mial tylko pol dna wirtualnej szkoly, wiec wybral sie do fryzjera ogolic brode i obciac wlosy. Z adepta na terroryste zmienil sie na adepta na Afro-Irokeza :), bo wygolil wszystko oprod pioropusza na czubku glowy, ktory pozostal nienaruszony.

        Za 7 minut nastepna telekonferencja. Ich ilosc zdecydowanie sie zmiejszyla i staly sie zdecydowanie bardziej rzeczowe. Ludziom chyba sie znudzila wirtualna propaganda aktywnosci i sukcesu.
        • ertes Re: Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 16:13
          W Szwajacarii protesty? I jak to? Zaden hejter ani Ciebie ani Twojego Kraju nie obrzuca gownem ze to przeciez tylko obrzydliwi konserwatysci? Nieuki? I jeszcze do tego nazisci albo i nne swinstwo?
          Jak to? Gdzie jest teraz ten co sie uczyl od Chin? Przeciez to nie tak, trzeba zamknac i nie wypuszczac.
          No tak alepezciez Szwajcaria i cala Europa zamknely sie juz w Grudniu i tylko ten glupek prezydent USA nikogo nie sluchac az do stycznia a przeciez juz wszystko bylo wiadomo.
          Ech zycie weryfikuje glupoty ktore sie pisze i wypowiada. I to dosc szybko.

          Acha, no i zeby znowu ktos sie nie wkurzyl ze to przeciez nie ten watek to wpisze, za Xurkowym przykladem cos na temat podogy.
          Jest slonecznie ale chlodno. Dzis poniedzialek wiec trzeba lezc do roboty czego mi sie zupelnie niechce.
          • xurek Re: Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 21:37
            Ertes, zupelnie nie rozumiem do czego / kogo sie odnosisz. Do mnie chyba nie, bo nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek byla zwolenniczka tego lockdown (albo lepiej knockout). Protesty z tego co mowi telewizornia byly rowneiz w duzych niemieckich miastach, na migawkach wygladalo, ze znacznie liczniejsze niz u nas.

            Ale to prawda, ze niemiecka telewizornia komentowala w kierunku "skrajna prawica organizuje portesty a naiwni "teoretycy spiskowi" niepotrzebnie ich popieraja" a nasza telewizja skomentowala, ze ludzie maja dosc i boja sie o swoja przyszlosc, rzad zas dorzucil, ze ma zrozumienie i bierze pod uwage, ale ogolnie nie zmieni filozofii postepowania z wirusem. W sumie wole Szwajcarski sposob obchodzenia sie ze soba, aczkolwiek naleze do tych nie popierajacych i wk...nych.
            • ertes Re: Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 22:12
              Nie, do nie do Ciebie.
              Opisana reakcja miala miejsce tutaj na forum, gdy ja kilka tygodni temu napisalem ze zaczynaja sie u nas protesty.

              Kalifornie zamknieto mowiac nam ze 56% populacji bedzie zarazona a umrze 255 tys minimum.

              On March 18, the governor wrote a letter to the president stating, “We project that roughly 56% of our population — 25.5 million people — will be infected with the virus over an eight week period.” Apparently the governor also believed that the case mortality infection rate was at least 1%, meaning there would be at least 255,000 deaths in California.

              Today, the number of confirmed infections is fewer than 70,000. Reported deaths total less than 3,000.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka