Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 452

03.08.20, 06:37
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Poniedziałek, pochmurno, deszcz 03.08.20, 08:56
      Ochłodziło się, dzisiaj maks. 18 C (a wczoraj było 30 stopni, spory spadek). Teraz dżdży, od południa do jutra włącznie mają już być ulewne deszcze. No i tyszpiknie, dobrze dla roślin.

      Dzisiaj mam tylko małą rzecz "pogrobowca projektowego", a poza tym nic. Yay!

      Wykorzystam ostatni słoik zeszłorocznego przecieru pomidorowego i zrobię na rosole pomidorówkę. Jak by nie było - poniedziałek, nie? :-)))
      Za jakiś tydzień-dwa pojawią się pomidory lima (czyli Roma tomatoes), to zrobię następny przecier. Wysznupałam też w internetach filmik Jamie Olivera z przepisem na domowy ketchup, to też zrobię. No i oczywiście - ogórki zakiszę, i pomidory kiszone zrobię. Sierpień przetworów. Dzięki niebiosom, że nie jestem już w korpo w pełnym wymiarze, mogę bez stresu robić swoje. :-)))

      Miłego poniedziałku :-)
    • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 452 03.08.20, 08:59
      Wiosna sie zaczela. Ogrod szaleje. Spedzam kazdego dnia tyle czasu ile sie da. Nie mamy zadnych wiekszych prac tylko dziesiatki malych.
      Przod zostal uporzadkowany oraz ostro podciety. Wyrwalam bardzo inwazyjna rosline kryjaca ziemie. Ostatnio zaczela wspinac sie tak wysoko, ze musiala pojsc.
      Kwitna 'gwiazdy betlejemskie'. Czerwono-biale/zotle? na jednym krzaku.

      Pozna odmiana kamelii.
      Inna odmiana gwiazdy belejemskiej w karminowej postaci. Nigdy tego nie robila.
      Azalie; w pelni bo zazwyczaj walcza i nie maja kwiatow.
      • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 452 03.08.20, 09:04
        Z czesci jadalnej. Pomirody koktajlowe sie przyjely. Tyczkami jest rozmaryn.
        Rozmaryn u mnie rosnie jak chwast, pomidory nie. Nie wiem co wyjdzie z tego eksperymentu. Jakos tak nam wyszlo.
        W inspekcie salata coslow oraz czosnek. Czosnek nigdy nam sie nie udal.
        znowu sala oraz silverbeets. Pomiedzy orchidea.
        • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 452 03.08.20, 09:09
          Aby nie zanudzic;
          Przesunelismy grzadke z tej sprzedanej dzialki. mam kalarepy, sliverbeets oraz rzokiewke. Ta stara czesc, gdzie malo kiedy zagladalismy zostala wyplewiona i zagospodarowana. Rosna rumianki, lilie pomiedzy.
          Na sasiedniej grzadce wciaz stoi banka z dochodzacymi brokulami.

          Dochodza tez banany oraz kilka popobnych kisci na dole.

          Jutro musze zejsc w dol na kilka godzin.
      • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 452 03.08.20, 15:37
        ladne roslinki Kanie


        na wschodnie wybzeze uderza kolejna burza tropikalna, znaczy tornado, wiec u nas sie zapowiada tydzien deszczu
        po prawie zupelnej pustyni do polowy lipca roslinnosc jest w ielce wdzieczna

        lokalni plazowicze mniej, bo wste do rzeki po opadach zabroniony. Ogolnie ilosc plazowiczow jest kontrolowana dosc mocno i kolejni soe po prostu nie wpuszczani - rozmawialam z sasiadami w sobote na ten temat

        Na moim zielonym skrawku zaczelo kwitnac to i owo , wrocily pszczoly, z czego sie bardzo ciesze

        nie wiem , jak bedzie z przetworami, zrobilam 5 sloiczkow kompotu z czerwonej porzeczki, ok 12 dzemow - 3 smaki, lacznie

        nie ma mnie caly wrzesien i po powrocie z Europy bedzie izolacja, czyli polowa pazdziernika i po zbiorach
        chyba, ze mi sie uda kogos namowic na kupno i przywiezienie koszy pomidorow, baklazanow i papryk , co bym je sobie samodzielnie przerabiala w odosobnieniu


        przeanalizowalam pare razy, ze niektorych produktow sie wrecz nie oplaca, jesli trzeba kupic, nie z wlasnego ogrodka.
    • jutka1 Satysfakcja :-) 03.08.20, 22:42
      No to tak. Wysłałam produkt do klienta w sobotę. W sobotę wieczorem podziękował, wczoraj cisza (nie dziwota, jako że osoba duchowna). Dzisiaj zero kontaktu z ew. uwagami/pytaniami, a teraz wchodzę na konto - przelew co do grosza, czyli praca przyjęta bez uwag. KJAP. Chyba spuchnę z dumy, czy co. :-)))

      A tak już całkiem poważnie, to porównując z dotychczasowym korpo.
      Nie czułam się ceniona ani doceniana, mimo wyrywania zębami żył - jak sami wiecie.
      A tutaj - duży autorytet w pewnych, znanych mi, dziedzinach - nie ma jakichkolwiek uwag do blisko czterdziestostronicowego dokumentu, zero uwag nawet o przecinkach, nie mówiąc o treści.

      I powiem tak - mam satysfakcję. Że zrobiłam coś - trudnego - dobrze. Że mogę i potrafię.
      Korpo na pohybel.
        • kan_z_oz Re: Satysfakcja :-) 03.08.20, 23:58
          Musze strwiedzic, ze mam znacznie duzo wiecej satysfakcji z obecnego zajecia niz z kazdej innej pracy poprzednio wykonywanej. Do tego zero stresu oraz szarpania z ludzkimi zachciankami, wymaganiami, uwagami zlosliwymi, kopaniem dolow, wyszukiwaniem dodatkowych i bezsensownych zajec w celu zorganizowania mi czasu. Zdrowie sie natychmiastowo poprawilo i jesli strace to tylko dzieki wlasnej inicjatywie a nie byciu zzeranym przez 'wkorwiline'.

          Ciesze sie Jutka.

          Rose, u mnie nie bardzo oplaca sie kiszenie kapusty czy robienie ogorkow.
          • jutka1 Re: Satysfakcja :-) 04.08.20, 09:02
            kan_z_oz napisała:

            > Musze strwiedzic, ze mam znacznie duzo wiecej satysfakcji z obecnego zajecia ni
            > z z kazdej innej pracy poprzednio wykonywanej. Do tego zero stresu oraz szarpan
            > ia z ludzkimi zachciankami, wymaganiami, uwagami zlosliwymi, kopaniem dolow, wy
            > szukiwaniem dodatkowych i bezsensownych zajec w celu zorganizowania mi czasu.
            ************

            O tototototototo.
    • jutka1 Wtorek, ciągle pada 04.08.20, 09:19
      Pogoda jak w tytule. Chłodno, ciemno. Nigdzie nie wychodzę dzisiaj, pinkolę. :-) Zupa pomidorowa z ryżem, domowy chleb żytni na zakwasie (pieczony przez kolegę), ser, masło, ogórki małosolne, jajka. Z głodu nie zginę. :-)))

      I mam wolny dzień, tylko dla siebie. Boskość, Inc.

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Wtorek, ciągle pada 04.08.20, 10:25
        Pracuje juz bez plastrow oraz opatrunkow. Nie moge sie wyslowic jakie to blogoslawientwo. Skora na dloniach wciaz sie luszczy na przestrzeni okolo 70%.
        Mam wciaz codzienne nawilzanie oraz zluszczanie. Przedramie oraz ramie maja sie dobrze bo nie ma kontaktu z woda oraz praca.
        Powinnam pojsc na pielgrzymke gdybym wierzyla, ze pomaga.
        Pan maz wpompowal energie przez 3 dni. Normalnie powinam wyladowac w szpitalu.

        Uraz glowy - dopiero po 3 tygodniach mam siniaki pod oczami. Uderzenie bylo spektakularne.

        Mozna sie zabic we wlasnym klozecie. Jak glupie byloby takie zejscie kanowej?
        A moze kazde zejscie jest glupie lub normalne lub madre. Moze tylko zejscie bez dodawania wartosci lub oceny.

        Planuje fryzjera na piatek. Ma przykryc szrame na czole, rozjasnic siwiejace wlosy na blond. Reszte na kolor who-cares? Brwi - na czarno bo nie ma sensu odnawic co dwa tygodnie z brazowych.

        Nigdy nie bylam zbytnio przewrazliwiona w temacie wlasnego wygladu. Oparzenia zmieniaja. Cala prawa reka/przedramie to absolutne zniszczenie.
          • kan_z_oz Re: Wtorek, ciągle pada 05.08.20, 09:50
            Dziekuje.

            Cudowny dzien bo pogoda bardzo wiosenna. W ciagu dnia bylo tak przyjemnie, ze zalowalam, ze ubralam sie zbyt cieplo do pracy. Jutro mysle zalozyc cienkie legginsy tylko do kolan.

            Nie obserwuje ostatnio wiadomosci bo szkoda mi pogody oraz czasu.

            Wykopalam dzisiaj znowu troche imbiru oraz kumkury. Jutro chyba nie uda mi sie nic zrobic bo mam dlugi dzien. Piatek wolny. Planuje i grzebanie jak tylko slonce wzejdzie wystarczajaco wysoko.

            Budze sie ostatnio po 5-tej. Ciemno, zimno i mozna tylko dolezec do wschodu slonca oraz pic kawe czekajac az sie ociepli. Jest tutaj wciaz bardzo zimno bez slonca.

            Poza tym nic nowego. Nic sie tez wiekszego nie dzieje.
            Znalazlam w kncu firme na zalozenie paneli slonecznych oraz baterie. Przeszlam przez kilka duzych gdzie trwalo i nigdzie nie doszlo. Kilka malych i bardzo dziwnych. Wplacilam depozyt i czekam na elektryka.
            Zorganizowalam tez finanse - chyba - na baterie. Nie wiem, bo potrzebowali tysiace papierow wciaz przysylajac nowe wymagania oraz brakujace juz przeslane. Nie chce mi sie dalej juz nic przesylac, bo stracilam jedno cale przedpoludnie.

            W Polsce brat z bratowa oraz syn z zona maja grype. Wszyscy siedza w domu i nie moga sie doprosic testow na kovida. Mam nadzieje, ze nie zarazili 80+ tesciow. Wszystko jedno czym.

            Ide zaraz robic pasztet w watrobek kurzych oraz serc/ozorkow. Kupilam tez dziasiaj u lokalnego rzeznika jelita czyli 'flaczki' i mam zamiar po raz pierwszy tutaj je uskutecznic. Kiedys, oczywiscie, bo juz nie dzisiaj. Repetuar wyrobow w lokalnych sklepikach mnie powalil. Pierwszy raz widzialam tutaj w sprzedarzy oczyszczone 'tribes'.
        • minniemouse Re: Wtorek, ciągle pada 06.08.20, 03:54
          Matkoboska Kaniu!! dopiero przeczytalam o twoim wypadku i serio sie przerazilam. uff straszne, ale dobrze ze sie goisz. to musialo byc bolesssne. moje wspolczucie i sympatia.
          czy zejscie w kibelku jest glupie? well mozna sie znalezc w dobrym towarzystwie bo samego The Kinga (Elvisa, oczywscie :)), Judy Garland, nawet Katarzyna wielka podobno zeszła na ekhm królewskim nocniku.. no ale to tylko takie gow.. ne gadanie 🤪

          delikatne usciski coby nie bolalo i good vibes na gojenie 〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
    • jutka1 Środa, wyszło słońce 05.08.20, 13:13
      Wprawdzie gorąco nie jest, ale od razu lepiej, bo jaśniej.

      Rano pojechałam do sąsiedniego powiatu do regionalnej instytucji ubezpieczeniowej. Dali mi listę dokumentów do skompletowania, no cóż - jak mus to mus. Będę kompletować.

      Poza tym, zgodnie z planem, mało robię. Odpoczywam. Słucham radia "Nowy Świat". Czytam. Śpię. Oglądam jakieś seriale. Łażę po ogrodzie i wysiaduję na tarasie. Slow life sobie wreszcie robię. :-)

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Środa, wyszło słońce 06.08.20, 10:55
        Jutka, nie ma wyjscia. Pan maz ma pracy po uszy. Spadlo wiec znowu sporo na mnie. Jestem z tym ok bo Pana meza poprzednie toksyczne firmy byly gorsze niz moje obecne dodatkowe zajecia.

        Wyrzucilam to jedno sprzatanie w B&B gdzie dzialy sie cuda i bardzo mi to poprawilo tydzien pracy. Nie pracuje juz w lykendy, ani swieta. Reszta ladunku to starzy klienci i bardzo sympatyczni. Mam wiec znacznie wiecej czasu oraz mozliwosc odwolania pracy gdy potrzebuje. Jest to luksus naprawde. Do tego zero telefonow wieczorami i w czasie wolnym od pracy.
        Tez sie nauczylam. Mam mniej $$ z pracy ale wciaz sie kwalifikuje na to rzadowe 3K miesiecznie. Nie moge narzekac. Moge tylko wkladac w lokalne biznesy. To robie.

        Nie daje rady zrobic tej ubezpieczalni on-line.?

        Obserwuje obecna firme Pana meza oraz pracuje i szczeka opada. Rok przed kovidem zmontowali platforme dla ludzi, ktorzy musza latac tysiace kilometrow w celu zobaczenia klienta.
        Platforme zatywizowali z kovidem.
        Klient dostaje link majlem, gdzie musi tylko kliknac, sie otwiera i prowadzona jest rozmowa. Mozna wlozyc wszystkie wykresy, dane, statystyki, papiery kliniczne gdzie pokazuje sie male okienko w rogu z twarza i cala reszta na ekranie komputera. Nie musi nikt patrzec w bok.

        Po zakonczeniu rozmowy wszystkie dane mozna w tym samym systemie wprowadzic do rejestarowania danych klienta.

        Teams, jest tylko uzywany do gadul wewnetrznych, spotkan wewnetrznych firmy. Zoom jest zabanowany.
        Byl to krotki i szybki kurs dla chlopa aby jak najszybciej opanowac.
        Obecnie pracuje nad nastepna seria wideo dla klienta. Po poludniu bylo zdechle swiatlo naturalne. Musi zrobic jutro, bo znowu nie ma latania, jazdy oraz widzenia klientow.
        Zalozyli szlaban, jak na medykow przystalo.
        • xurek Re: Środa, wyszło słońce 06.08.20, 11:12
          Kanie, to nie ogrod, tylko cala farma :). Dobrze, ze sie czujesz lepiej i wszstko idzie z gorki.

          Jutka, odpoczywaj ile wlezie, jak widzisz nowe "opportunities" znajduja sie same i daja mnostwo satysfakcji.

          Ja jestem "back to work", "Kurzarbeit" sie skonczyl, mama wrocila do domu, powrot do codziennosci.
      • kan_z_oz Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 06.08.20, 12:58
        Rodzina sadecka ma korone. Zle sie czuja i malo funkcjonuja. Nie zarazili tesciow 80+.

        Tesciowie bez pomocy spolecznej obecnie. "Spolecznej" czyli w pelni oplacanej. Nikt nie chce przyjsc.

        Wielki balagan - tak to widze.
        Sa pozytywy; tesc trzyma sie. 88 opiekujacy sie zona z abolutna demencja gdzie cala rodzina obecnie lezy.

        Zdalismy relacje z kaczki;

        Mozemy sie tylko przygladac obecnie.

        Wyjasnie wiec kaczke; welka brytfanka, 90cm piekarnik. Na dole brytfanki zielenina. Na niej ulozone udka kacze. Wszystko przypawione do smaku.

        Jestem ciekawa co bedzie dalej.
        Jestem mniej ciekawa gory przepowiedni, ze zobacze wszystko i zejde (jesli zejde) jako ostatni przedstawiciel homo sapiens.
        • xurek Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 06.08.20, 14:01
          j.
          > Jestem mniej ciekawa gory przepowiedni, ze zobacze wszystko i zejde (jesli zejd
          > e) jako ostatni przedstawiciel homo sapiens.
          >

          Znaczy ze gatunek homo sapiens skonczy sie za kilkadziesiat lat czy tez Ty osiagniesz wiek "nieograniczony"?
          • kan_z_oz Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 01:46
            Na dzien dzisiejszy to z powodu tej 'grypy', ktora tak niepotzrebnie zamknela ekonomie swiatowa to wykancza mi cala rodzina. Brat z bratowa maja kovida, bo 'zalatwili 'sobie testy. Syn z synowa sa bardziej chorzy niz rodzice ale testow nie daje rady 'zalatwic', bo sa zbyt mlodzi. Mam nadzieje, ze tesc nie zalapal bo sie wciaz czuje dobrze.
            Udanych wakacji w Polsce - wypada chyba zyczyc.

            Ten co przyniosl do zakladu byl na imprezie nie w okolicy z takimi tez nie z okolicy. rodzina sama podrozowala tez daleko poza miejsce zamieszkania i nie maja pojecia w ktorym momencie byli zarazeni.
            Udanych wakacji w Polsce - wypada chyba zyczyc i nie zycze sobie zlosliwosci bo ci sie cos nie podoba.
            • kan_z_oz Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 02:57
              The first wave of the 1918 pandemic occurred in the spring and was generally mild. The sick, who experienced such typical flu symptoms as chills, fever and fatigue, usually recovered after several days, and the number of reported deaths was low.

              However, a second, highly contagious wave of influenza appeared with a vengeance in the fall of that same year. Victims died within hours or days of developing symptoms, their skin turning blue and their lungs filling with fluid that caused them to suffocate.

              Historia lubi sie powtarzac.
              • kan_z_oz Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 06:00
                Dalej czytamy; grypa hiszpanka rozpoczela sie w lutym 1918 roku. Pierwsze przypadki zanotowano w US, Francji, Niemczech oraz UK. Ze wzgledu na prowadzona WWI raporty zostaly ocenzurowane w celu utrzymania dyscypliny w wojsku.
                Druga fala rozpoczela sie w polowie sierpnia. Ta zaatakowala zdrowych i w sumie mlodych ludzi w tym tysiace zolnierzy.

                Hiszpanka zakonczyla sie w kwietniu 1920. W sumie byly 4 fale. Zarazone zostalo 2/3 populacji calego swiata, gdzie smierc ponioslo miedzy 17-50 milionow, co bylo niemozliwe do ustalanie.
                Hiszpanka zniszczyla powaznie ekonomie swiatowa, ktora probowala wprowadzac czasowe izolacje, kwarantanny, srodki dezinfekujace, higiene osobista, ograniczenia w zgromadzeniach, transporcie.

                Hiszpanka w Australii zaczela sie w Wiktorii, ktora nie informujac inne stany o wybuchu epidemii rozniosla ja na caly kraj.
                Wiktoia obecnie jest tutaj w 4 stopniu lock-down. Moj stan zostal znowu zmuszony zamknac granice stanowe od polnocy dzisiaj.

                Nie widze inaczej' albo sie tego swinstwa pozbedziemy poprzez calkowite czasowe zamkniecie albo nalezy sie przyzwyczaic, ze moze potrwac pare lat. Z ekonomii w takim ukladzie nie zostanie wiele.
            • xurek Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 09:23
              Kanie, piszesz niezrozumiale dla mnie rzeczy, to pytam. Z tego co piszesz mam wrazenie, iz uwazasz ze masz to przekazania cos na ksztalt "boskich wiadomosci", wiec usiluje sobie "poukladac" ten Twoj przekaz. Nie ma w tym zadnej zlosliwosic, to, czy w to wierze czy nie, to inna sprawa, ale ja z reguly traktuje wszstkich lacznie z ich pogladami powaznie i z szacunkiem. Nadal wiec nie rozumiem, czy uwazasz, ze ludzkosc zginie wkrotce czy tez ze Ty bedziesz zyla dluzej niz "srednia statystyczna".

              Co mysle o tej epidemii napisalam wiele razy i moje dotychczasowe doswiadczenia, lacznie z podroza do Polski, nie zmienily mojego zdania. Mam do niego takie samo prawo, jak kazdy inny do zdania odmiennego.

              Z moich doswiadczen z ostatnich 10 dni w PL niczego w sprawie testu, przynajmniej nad morzem i na Slasku, nie trzeba "zalatwiac", wystarczy isc do przewidzianego w tym celu szpitala i miec odpowiednie symptomy. Ale moze w innych regionach jest inaczej.
              • kan_z_oz Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 12:35
                Mam boskie przekazy, ktore wlozylam na to forum razy wiele od roku 2004. Przepraszam jesli urazilam. Ludzkosc nie zginie. Co z niej zostanie? Malo.
                Bede zyla krocej niz przecietna statystyczna o czym wiem. Bedac w niefortunej sytuacji na zadupiu swiata dluzej niz przecietna. Obejrze wszystkie zmiany swiatowe z przymusu.

                Zdanie na temat epidemii w Polsce mozesz wsadzic sobie nie powiem gdzie. Jest tak zle na plodniu, ze kazdy normalnie myslacy powienien omijac.

                Mnie osobiscie wkorwiaja te osoboiste wycieczki pod tytulem - nie mialam na mysli - o jest lady mialas. Swiat sie rozpadnie na kawalki do konca tego roku - podpisane Gora.

                Mozna go pocalowac w dupe aby wyslal zaswiadczenie, ze jest.
                AU jest na zadupiu cywilizacji. Przetrwa - Ostani Brzeg - tak sie to nazywa. Ja na moim zadupiu pewnie do konca. Taki uklad.

                Twoje doswiadczenia z koviwem sa shit. W Nowym Saczu, ktory nie jest daleko od Slaska nie da rady zrobic nic. Kovid szaleje.
                • xurek Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 13:05
                  No to pozwol, ze posluze sie Twoim stylem: Przepraszasz, ze urazilas? Nie, "Lady", Ty z premedytacja odnosisz sie bardzo nieprzyjemnie do kazdego forumowicza, ktory akurat "nie jest po Twojej mysli" a takie "fake przeprosiny" mozesz sobie wsadzic dokladnie tam, gdzie ja Twoim zdaniem moja opinie o obecnej pandemii.

                  Tutaj koncze imitacje Twojego stylu i wracam do wlasnego.

                  Zapamietam sobie ten watek i Twoja przepowiednie, ze "swiat rozpadnie sie na kawalki do konca tego roku" a przetrwa jedynie "AU jako Ostatni Brzeg". To w sumie nie jest dlugo, wiec mysle, ze Forum rowniez tyle przetrwa i najpozniej w styczniu sie okaze, czy swiat sie rozpadl czy nie i jezeli nadal trwal bedzie na mojej polnocnej polkuli w tej co dzisiaj formie, to ja zapytam Cie ponownie, co mialas na mysli, przytaczajac ten cytat.

                  Nie z powodu "osobistej wycieczki" tylko ciekawosci i zamilowania do logiki.
                • kan_z_oz Re: Czwartek, pochmurno, popaduje 07.08.20, 13:17
                  Dodam tylko - jest to doswiadczenie przejscia przez osobiste pieklo. Nie ma obejscia. Nie ma skrotow. Kazdy musi przejsc. Kazda czesc zycia bedzie zrewidowana, zweryfikowana i po tym nastepuje zmiana na lepsze lub gorsze.
                  Doswiadczenia w punktach gdzie najbardziej boli i nie ma ratunku aby uciec...gora widzi i celuje w centrum.
                  Konflikt z Gora czyli czy cos jest najbardziej smiesznym i smiertelnym konfliktem mozliwym. Mozna sie wymazac w pare miesiecy. Jest to glownie konflikt z samym soba w punkcie rodzenia sie obecnie najbardzie egzotycznych rako-tworczych chorob.

                  Dont. Opor znaczy dluga agonie i cierpienie wewnetrzne. Tam gdzie wiekszosc populacji jest teraz. Bol.

                  Wszystko bedzie sie musialo zmienic i nie bedzie to powrot do niewygody tylko niesamowicie pieknej przyszlosci. To mnie napedza. Wizja..poza...Swiat w zupelnej harmonii z przyroda.
    • xurek TGIF 07.08.20, 10:31
      Widac, ze Jutka wreszcie wypoczywa w piatkowy poranek i nie ma czasu na TGIF, bo teraz ma TGcontractisfinished :).

      Pracuje z domu, jest upal. Dzisiaj tylko pol dnia, wiec po poludniu wybieramy sie na basen nad rzeka. To jest bardzo fajne "ustrojstwo", bo mozna plywac kawalek w rzece wzdluz basenu. Wejscie jest bardzo fajne, duze granitowe plaskie bloki, mozna sobie rowniez w wodzie na nich posiedziec. Wyjscie mniej, trzeba "odlaczyc" sie od nurtu odpowiednio wczesnie i wyjsc po niewygodnych kamieniach, jak sie nie uda to nastepne wyjscie "w krzaczorach" :).

      Poza tym zadnych weekendowych planow, bedzie upal, wiec bedziemy oscylowac miedzy chlodnym domem, basenem i ogrodem. Mam ksiazki, internet i pourlopowa gore ciuchow do wyprania.
      • jutka1 Re: TGIF 07.08.20, 10:41
        xurek napisała:

        > Widac, ze Jutka wreszcie wypoczywa w piatkowy poranek i nie ma czasu na TGIF, bo
        > teraz ma TGcontractisfinished :).
        ***********

        Hehehe, pisalam swój wpis TGIF w tym czasie. :-)))
    • jutka1 TGIF :-) 07.08.20, 10:40
      Jeszcze piszę "TGIF", bo wypycham jakieś ostatnie "pogrobowce projektowe", bzdety, ale nikt inny tego nie zrobi. Piątek to piątek.

      Z cyklu "Pogoda na świecie": upał. Zapowiadają do niedzieli włącznie po 30-32 C. Coś było o burzach, ale na razie się zmyło. Pożyjemy, zobaczymy.

      Poza tym postanowiłam dać sobie "urlop" czyli wolne, i zapowiem korpo, że nie będę dostępna przez następne 2 tygodnie, a potem w pierwszym tygodniu września (wtedy chcę pojechać do Czech do przyjaciół, o ile oczywiście nie zamkną znowu granicy czy nie wprowadzą kwarantanny dla powracających z Czech).

      Bo, jak pomyślałam dzisiaj rano - muszę się oczyścić. Nie chcę żadnych kontaktów z korpo. Trzeba dojść do pionu. :-)

      Miłego dnia :-)
    • jutka1 Sobota, upał 08.08.20, 12:30
      Pogoda jak w tytule. Ufff. Dobrze, że stary dom i grube mury, które spełniają rolę naturalnej klimatyzacji. Jednak siedzenie na tarasie, nawet w cieniu - nie wchodzi w rachubę. A potem późnym popołudniem - plaga komarów, więc znowu nie ma mowy. Buuu. :-(

      No nic. Czytam prasę, robię porządki w kuchni, słucham radia "Nowy Świat" na przemian z radiem FIP. Odpoczywam.

      W sumie miły, spokojny dzień. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • roseanne Re: Sobota, upał 09.08.20, 03:45
        Dzien gospodarczy glownie
        Zakupy dla synka, bo sobie kuku zrobil i sam nie moze
        Troche jazdy na scierce i odkurzaczu
        Wiekszosc przerabiania sukienki wlasnego wyrobu, bo odstawala gdzie nie trzeba, a przy okazji dopracowanie formy papierowej
        Prulam, spinalam, fastrygowalam z 5 razy, dzieci pomoglo troche, zawsze to wygodniej z druga para rak, jak sie nie ma wiekszej wprawy
        Jutro wykrawam nastepna- mam zapasy szmatek i bojkotuje chlam sklepowy, ani to ladne, ani wygodne...
        A tak, to przynajmniej satysfakcja, ze sie cos wyprodukowalo, nawet , jak rezultat inny od zalozonego

        A potem musze wyszorowac kuchnie, bo w poniedzialek rano przychodzi fryzjerka mi czupryne doprowadzic do ladu. Moj ulubiony zaklad wciaz zamkniety, a moje wlosieta wolaja o pomste i litosc rownoczesnie, ostatni zabieg w lutym..
        • luiza-w-ogrodzie Fryzjer potrzebny... 10.08.20, 13:41
          roseanne napisała:

          > A potem musze wyszorowac kuchnie, bo w poniedzialek rano przychodzi fryzjerka mi czupryne doprowadzic do ladu. Moj ulubiony zaklad wciaz zamkniety, a moje wlosieta wolaja o pomste i litosc rownoczesnie, ostatni zabieg w lutym..

          Lacze sie w bolu, ostatnio widzialam fryzjera w polowie marca. Umowilam sie na srode, ale tym razem tylko na strzyzenie, chce zostawic wlosy w moim naturalnym kolorze, bo od pieciu lat je utleniam i nie wiem nawet jak wygladaja!
      • luiza-w-ogrodzie Re: Sobota, upał 10.08.20, 13:37
        jutka1 napisała:

        > Pogoda jak w tytule. Ufff. Dobrze, że stary dom i grube mury, które spełniają rolę naturalnej klimatyzacji. Jednak siedzenie na tarasie, nawet w cieniu - nie wchodzi w rachubę. A potem późnym popołudniem - plaga komarów, więc znowu nie ma mowy. Buuu. :-(
        >
        > No nic. Czytam prasę, robię porządki w kuchni, słucham radia "Nowy Świat" na przemian z radiem FIP. Odpoczywam.
        >
        > W sumie miły, spokojny dzień. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)

        Odpoczywanie w chlodnym domu brzmi dobrze. A propos radia, czy mozesz polecic jakies z dobra polska muzyka (jak stara Trojka), ktorego moglabym posluchac w sieci? Stokrocia zarazila mnie Radio Swiss Jazz, ale chetnie wrocilabym do polskich roznosci.


        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • jutka1 Re: Sobota, upał 10.08.20, 18:04
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > Odpoczywanie w chlodnym domu brzmi dobrze. A propos radia, czy mozesz polecic j
          > akies z dobra polska muzyka (jak stara Trojka), ktorego moglabym posluchac w si
          > eci? Stokrocia zarazila mnie Radio Swiss Jazz, ale chetnie wrocilabym do polski
          > ch roznosci.
          ***********

          No tożpiszę o radiu Nowy Świat. Po skalnadach z cenzurą w Trójce, odejściach większości znanych nazwisk, założyli radio internetpwe Nowy Świat. Premiera była kilka tygodni temu i jest boskie. Jak stara dobra Trójka.

          nowyswiat.online/ramowka/
          • luiza-w-ogrodzie Radio Nowy Swiat - juz mam apke! 11.08.20, 03:10
            jutka1 napisała:


            > No tożpiszę o radiu Nowy Świat. Po skalnadach z cenzurą w Trójce, odejściach większości znanych nazwisk, założyli radio internetpwe Nowy Świat. Premiera była kilka tygodni temu i jest boskie. Jak stara dobra Trójka.
            >
            > nowyswiat.online/ramowka/

            Piekne dzieki, juz wsadzilam do zakladek na kompie i zainstalowalam apke na komorce, leci Gerry Rafferty "Baker Street"
            <3 <3 <3
    • jutka1 Upalna niedziela 09.08.20, 10:35
      Upału c.d. - zapowiadają ponad 30 C. Z samego rana podlałam rośliny na tarasie, a teraz już nie ruszam się z domu. Trzeba przeczekać, od jutra podobno ma nieco zalżeć.

      I tak, jak wczoraj. Czytam, słucham muzyki, odpoczywam.

      Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Wtem! zrobila sie niedziela przeszlo tydzien minal 09.08.20, 13:18
      No wlasnie, ostatnio pisalam tu ponad tydzien temu. Podczytuje forum, ale mialam tyle pracy w ogrodzie ze wieczorami tylko padalam w wyro. Przez dwa dni mialam pomoc, przyszly dwie kumpele ogrodniczki i razem robilysmy rozne prace, w tym cos, co wymagalo trzech osob, czyli ruszylysmy i przemiescilysmy dwie wielkie ceramiczne wieze truskawkowe. Plus burza mozgow, kopanie i porzadkowanie kurzego ogrodu, ktory tykalam tylko sporadycznie od szesciu lat.

      W zeszly weekend razem z sasiadka z drugiej strony poszlysmy do tych sasiadow, ktorzy maja sie budowac i wszystko sie wyjasnilo. List, ktory wspomnialam ostatnio przyszedl nie od dewelopera, tylko od firmy budowlanej. Sasiedzi wyburza swoj stary dom i postawia nowy (tzw. knock-down & rebuild). Wynajeli firme do wyburzania, ktora ma tez licencje na usuwanie azbestu. Powinno byc wszystko w porzadku, oczywiscie oprocz halasu przez 10 miesiecy od samego rana...

      Wracajac do tematow ogrodowych, jezdzilam tez kilka razy po mielone drewno, obrocilam cztery razy, w sumie wrzucilam w worki, zataszczylam na gore ogrodu i rozrzucilam jakies 280 kilo. Spieszylam sie z tymi pracami, bo na weekend znowu zapowiedziano deszcze no i przyszly, razem z kolejnym wielkim nizem ze wschodu. Byl taki trzy tygodnie temu, tydzien temu i w ten weekend a w nastepny weekend przyjdzie kolejny. Wspolczuje ludziom, ktorzy pracuja i maja dzieci w szkolach, bo w weekendy maja jedyna okazje zeby wyjsc gdzies na dwor a tymczasem pogoda nie dopisuje...

      Ogrod po cieplej zimie i obfitych deszczach dostal szalu, formuja sie truskawki i borowki (przypominam, ze sierpien to odpowiednik lutego na polnocnej polkuli, czyli ciagle zima, niby przedwiosnie). Wszystko kielkuje i zakwita, koper wloski ma piekne bulwy, brukwie, marchew i buraki sa gotowe do zebrania, co zrobie jak przyjdzie slonce. Te 9 odmian pomidorow wysianych do korytek, jak i kalafiory kolorowe i zwykle, rozne kwiaty, cebule itp i zaczely wschodzic, szczegolnie sie ciesze ze skielkowaly czarne i zolte gruszkowate pomidorki koktajlowe (to byly najswiezsze nasiona, oby inne tez wzeszly).

      Dzisiaj rano bylo slonecznie, ale w poludnie zaczelo padac i wiac, dopiero przestalo lac jakas godzine temu. Siedze w domu, niedawno rozpalilam kominek, przed ktorym susze posiekane korzenie mniszka i czarna kurkume. W kuchni cedzi sie przez papier ocet rozany, na stole mam sterty nasion, ktorych wiekszosc jest chyba do wyrzucenia, ale przetestuje je w ogrodzie, po prostu sypne w jakies puste miejsce.

      Wczoraj prowadzilam warsztat, ktory spotkal sie z entuzjastycznym przyjeciem wiekszosci z 41 osob, ktore braly w nim udzial. Jutro pewnie przesiedze wiekszosc dnia przy klawiaturze - mam rzeczy do zrobienia na stronie internetowej i blogu oraz na Fejsie. Bede tez rozgryzac aparat fotograficzny - podlacze go do apki Canona na mojej komorce, zeby zdalnie nim sterowac i robic sobie zdjecia i filmy, aparat ma tez opcje filmowania stopklatka i rozne inne ciekawe funkcje. Pochmurna pogoda i rozproszone swiatlo sa tez znakomite do robienia zdjec i planuje porobic troche ilustracji i winietek do moich warsztatow.

      Jest co robic, pracy mam po kokardke!
      Pozdrawiam
      • roseanne Re: Wtem! zrobila sie niedziela przeszlo tydzien 10.08.20, 02:33
        takich rzodkiewiek jeszcze na zyw nie widzialam, tylko na obrazkach, wiec nie wierze ,ze prawdziwe :P

        sukienke owszem skroilam, ale sie okazuje, ze co dziala dla sztywnej zorzety to niekoniecznie dla tkaniny dzierganej - jak gruby tshirt
        ile sie naklelam to moje

        przy okazji uzlalysmy, ze nie jestem symetryczna lewa strone " oddechu" mam wieksza i robienie poprawek na stronie ze szwami na wierzchu nijak sie ma do koncowego wygladu

        zostawilam sfastrygowane, maszynowo bede meczyc jutro wieczorem - dla szyjacych - co zrobic, by maszyna " nie zzerala" szmatki - zabki do przesuwania nie chca dzialac, szmatka konczy wciagnieta w szczeline dla igly, jak chce zaczac szycie z brzegu tkaniny
        jak z 2 cm przesunieciem to juz ok, cofac sie sie tez nie daje...


        sugestii netowych nie znalazlam, szycie na ustawieniu na szmatke elastyczna nie dzialaja


        sfrustrowalam sie na maksa, dobrze ,ze sasiedzkie dzieci nie byly w okolicy..
        • xurek Re: Wtem! zrobila sie niedziela przeszlo tydzien 10.08.20, 10:20
          Czy mazszyna szyje normalnie nierozciagliwy material? Jezeli nie, to problem jest z maszyna i trzeba ja wyczyscic a jezeli nie pomoze to oddac do naprawy. Jezeli na nierozciagliwych dziala normalnie to jest szansa: papier. Podloz pod material np. gazete i szyj razem z papierem. Po uszyciu papier mozna oderwac, zostana co prawda male szczatki we szwie, ale po pierwszym praniu juz ich nie bedzie.
        • luiza-w-ogrodzie Rzodkiewki 10.08.20, 13:34
          roseanne napisała:

          > takich rzodkiewiek jeszcze na zyw nie widzialam, tylko na obrazkach, wiec nie wierze ,ze prawdziwe :P

          Pierwszy raz je hoduje, bardzo fajnie wygladaja. To jest tradycyjna Chinska odmiana rzodkwi daikon, nazywa sie "watermelon radish" albo "Red Meat". Wysialam ostatnio mieszanke roznokolorowych zwyklych rzodkiewek, ale one tylko skorke beda mialy w roznych kolorach. Zaraportuje po wykopaniu :)
      • roseanne pytanie okoloogrodkowe mam 12.08.20, 02:40
        rozsypujecie dizelnie tony scinkow drewnianych i inego dobra zwanego mulch..
        pewnie nie do konca macie odpowiedz, ale

        czy jak sie rozsypie tego dobra to na wiosne wykielkuja normalnie cebulki, czy trzeba im zrobic miejsce, albo posadzic plyciej?

        bo mam jeszcze worek, ostatni z 8 i sie zastanawiam, nad wysypaniem, przed wyjazdem

        nie mam pojecia co zastane z ogrodka po powrocie.
        podlewac i zbierac pomidory, tudziez ziola dziecie bedzie, ale na tym sie pewnie calosc troszczenia zakoczy
        • luiza-w-ogrodzie Re: pytanie okoloogrodkowe mam 12.08.20, 10:21
          roseanne napisała:

          > rozsypujecie dizelnie tony scinkow drewnianych i inego dobra zwanego mulch..
          > pewnie nie do konca macie odpowiedz, ale czy jak sie rozsypie tego dobra to na wiosne wykielkuja normalnie cebulki, czy trzeba im zrobic miejsce, albo posadzic plyciej?

          Wióry drzewne i mielone drzewa nadają się jako ściółka tylko pod drzewa i krzewy ze zdrewniałymi pędami bo na takiej ściółce osiedlają się głównie pleśnie i grzyby.

          Rośliny cebulowe powinny mieć ściółkę z łatwo rozkladających się materiałów, takich jak siano z lucerny, łubinu czy trzciny cukrowej, gdzie będą działać bakterie. Na leśne cebulki (hiacynt, konwalia, cebulica, przebiśnieg) można jeszcze narzucić posiekane kosiarką zeschłe liście drzew.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • xurek poniedzialek 10.08.20, 12:01
      Upalow c.d. Dzisiaj pracuje w Zurychu, w biurze zaczyna powoli przybywac ludzi, w pociagach niestety rowniez, wiec bye bye czasy, kiedy mialam pol przedzialu dla siebie :).

      Przy porannej kawie zauwazylismy szszyki na jednym ze srodziemnomorskich cyprysow. Mamy ich 6, zaden jak dotad nie produkowal szyszek - jestem w szoku, bo w ogole jeszcze nigdy nie widzialam szyszek na takim cyprysie. Poza tym wszystko rosnie jak szalone - upaly poprzedzone przez ulewne deszcze powoduja prawdziwa zielona eksplozje.

      Poza tym dosc nundy dzien: praca a po pracy nadmorska administracja. Ale jutro bedzie lepiej, bo pracuje z domu, wiec o 17-tej odjazd na nadrzeczny basen, juz sie ciesze. Zrobie salate do zabrania, wiec zjemy tam kolacje i zostaniemy az do zamkniecia o 20-tej. Wczoraj zrobilam 1'2 km w rzece i tyle samo na ladzie. Milo, bezstresowo, w 250metrowym "kolku" rzeka i powrot.
      • luiza-w-ogrodzie Re: poniedzialek 10.08.20, 13:31
        xurek napisała:


        > Poza tym dosc nundy dzien: praca a po pracy nadmorska administracja. Ale jutro
        > bedzie lepiej, bo pracuje z domu, wiec o 17-tej odjazd na nadrzeczny basen, juz
        > sie ciesze. Zrobie salate do zabrania, wiec zjemy tam kolacje i zostaniemy az
        > do zamkniecia o 20-tej. Wczoraj zrobilam 1'2 km w rzece i tyle samo na ladzie.
        > Milo, bezstresowo, w 250metrowym "kolku" rzeka i powrot.

        Z opisu brzmi fantastycznie! Zazdroszcze plywania w rzece, ja mam do najblizszego (dzikiego) rzecznego kapieliska ponad godzine samochodem.


        Luiza-w-Ogrodzie

        Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • kan_z_oz Re: poniedzialek 10.08.20, 13:47
          Jestesmy ostatnio bardzo zajeci. Nie czytam wiec wszystkiego na forum.
          Tesciowe sa ok pomimo bezposredniego kontaktu z zarazona kovidem rodzina.

          Wrocila wiec na szczescie juz jedna opiekunka. Tesc ma 88 lat i opiekuje sie 80-cio letnia zona, ktora nie chodzi, nie je sama oraz sie zalatwia od paru lat.

          Rodzina ma sie roznie. Najbardziej chora jest najmlodsza wiekiem synowa (31). Ta ktora nie pije, nie pali, nie uzywa zbyt duzo kawy lub herbaty. Najzdrowiej wyglada bratowa, ktora przeszla operacje usuniecia czesc grubego jelita naruszonego przez raka pare lat wczesniej. Czekamy co dalej, bo sa naprawde bardzo chorzy.

          My ryjemy w ogrodzie. Gotujemy wieczorami. Mamy do przerycia wciaz kilkanscie grzadek. Moge tylko wlepiec postep prac.
          Wykopalam w koncu cala kumkure z gornych tarasow. Czesc sie szuszy, czesc czeka wciaz na oczyszczenie. Sa wciaz dwa tarasy jej pelne. Nie wiem kiedy dobrne.
          Czeka na wsadzenie ponad 100 sadzonek.
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, deszcz wreszcie sobie poszedl 10.08.20, 14:03
      Do wczesnego popoludnia przelatywaly geste drobne deszcze ale wreszcie sie uspokoilo. Na poludnie od Sydney, na obszarach i w miasteczkach spalonych przez katastrofalne pozary ponad pol roku temu, sa teraz powodzie :( Wirus hula, szczegolnie w stanie Wiktoria, ktory po raz pierwszy w historii ma zamkniete granic. Ale i w Sydney juz sie zaczelo. Zal mi mlodych ludzi, ktorzy potracili prace i staruszkow w domach opieki, ktorych nie wolno odwiedzac.

      Dzisiaj sie lenie, wstalam pozno bo do drugiej w nocy siedzialam na internetach. Wykonalam tylko niezbedne minimum, czyli zajelam sie zywizna, przynioslam drewna opalowego i zebralam wysuszone przed kominkiem korzenie mniszka i czarnej kurkumy. Poza tym obejrzalam odcinek starego serialu "Borgen" (jestem w polowie drugiego sezonu) i zrobilam ogloszenia o moich warsztatach na Fejsie i portalu. Jest prawie dziesiata wieczorem, kroliki z tupotem lataja po domu, czas sie skierowac w strone prysznica i lozka, bo chcialabym jutro wczesnie wstac.

      Jutrzejsze plany obejmuja dzien w sloncu w ogrodzie, ciag dalszy pielenia i wiosennego sadzenia, ma byc 19 stopni w cieniu, co oznacza ze pracujac w sloncu moge spokojnie rozebrac sie do opalacza :) Sroda i czwartek beda jeszcze troche cieplejsze, czas zaczac pracowac nad zimowa opalenizna, bo gdy przyjdzie lato bede sie szczelnie zakrywac. O, wlasnie mi sie przypomnialo ze czas przejrzec letnia lniana garderobe, mam kilka rzeczy do drobnych przerobek, jak to wdzianko, ktoremu dodam szerokie lniane koronki zakupione w Polsce.
      https://nudevotion.storage.googleapis.com/media/images/large/asos-halter-jumpsuit-in-linen.jpg

      Na srodowe poludnie umowilam sie z fryzjerem a po poludniu pojade nad ocean, gdzie byla (i ciagle jest) sztormowa pogoda z pieciometrowymi falami; bede zbierac wodorosty do kompostowania. Szczyt przyplywu przypada na 2:30, jak bede na plazy okolo trzeciej to akurat zdaze nazbierac wodorostow i wrocic do domu przed wieczornym szczytem ruchu drogowego.

      Ide spac, jutro rane zobacze coscie napisali. Dobranoc!
        • luiza-w-ogrodzie Koronki 11.08.20, 03:11
          xurek napisała:

          > wdzianko? To wyglada raczej na jumpsuit :). Gdzie maja byc dodane te koronki?

          Jumpsuit, czyli po polsku pajacyk albo oweral, obie nazwy mi się nie podobają :) Narysowałam na focie żółte paski gdzie mają być dodane koronki - nie naszyte, tylko jako wstawki.

          > Poza tym podziwiam energie, ktora Ty i Kan ladujecie w ogrod. Mnie chyba nie starczyloby na to sily.

          Jak się coś kocha to zawsze starczy na to siły :)

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • roseanne Re: Poniedzialek, deszcz wreszcie sobie poszedl 11.08.20, 00:01
        Dzien tak do dupy, jak rzadko

        Fryzjerka umówiona kilka tygodni temu przyjechała spozniona
        Sciecie ma się nijak do pokazanej sugestii
        Zamiast choppy bob wyszedł smutny spaniel
        Miał być ciepły blond, wyszedł zimny szary, który kompletnie mnie zmywa, na dodatek inny odcień z przodu, niż z tyłu.

        W sklepie był tylko jeden kurczak. Jednorazowo wstawiam dwa, by mieć potem na skubanie na zimno. Małe ptaszęta, poniżej kilograma
        Planowalysmy z córką rotisserie style, nie wyszedł tak, jak powinien
        Stolik na balkonie za zakolebal przyy stawianiu talerzy i rozlchlapal się cydr,
        avocado zanim zmieklo zdarzyło się zepsuć

        Doszłam do wniosku, że nie będę kusiła losu i nie podjęłam się szycia


        Kolor wlosiat ma być poprawiany w czwartek, zobaczymy co wyjdzie. Opłatę za usługę uiszczę dopiero wtedy, sugestia fryzjerki. Dziś się zbyt spieszyła.

        M mnie pocieszal, że w razie czego zasponsoruje mi wizytę w jakiegoś maestro w Europie..

        I jeszcze ciuszki po strzyżeniu, zamiast do kosza na brudy wpadły mi do klopa, na szczęście czystego...

        Położyłam się więc na kanapie z książką, chyba przespałam nawet z godzinę.

        Uff

        Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.
        • luiza-w-ogrodzie Dzien tak do dupy, jak rzadko :) 11.08.20, 03:21
          roseanne napisała:

          > Dzien tak do dupy, jak rzadko

          Przeczytalam "dzien do dupy na rzadko" i mialam wizje calodniowej sraczki, dobrze ze to tylko fryzjer i kurczaki nie wypalily jak chcialas :) Corka na takie narzekania mowi "Problemy pierwszego swiata" albo "OK, boomer" czyli "obys tylko takie problemy miala". A jutro na pewno bedzie lepiej.
          • kan_z_oz Re: Dzien tak do dupy, jak rzadko :) 11.08.20, 13:18
            Fryzjer dopiero w nadchodzaca sobote. Nie dalo rady wczesniej.

            Jestem fizyczna i zawsze bylam. Uprawiam ogrod i jesli nie ogrod to bede cos w zastepstwie.

            Kumkury wiadro do wyplukania. Kilka foremek suszacych do spizarni.

            Mam wciaz kilka polek na dole do wykopania.
            Najbardziej pracochlonna roslina mi znana.
    • jutka1 Wtorek, upału c.d. 11.08.20, 11:38
      Pogoda jak w tytule. Ufff.

      Siedzę w domu. Od jutra zapowiadają zelżenie upału. Oby, bo mam już po kokardkę.

      Rose, współczuję ciągu nieprzyjemych rzeczy wczoraj. Mam nadzieję, że nastrój Ci wrócił.

      Luizo i Kanie, nieustające czapki z głów. Podziwiam.

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Wtorek, upału c.d. 11.08.20, 14:56
        @ Rose: tak bywa, a potem sie zmywa :). Jak slusznie powiedziala moja babcia podziwiajac mojego Irokeza, ktorym zastapilam warkocz: dzioucha, ani sie uobejzis jak te wosy uodrosnom :). No i podjelas jedyna sluszna decyzje nie usilujac tego dnia czegokolwiek uszyc. Ja tez w takich sytuacjach natychmiast odkladam szycie, bo jeszcze nigdy nic dobrego z kontynuacji nie wyszlo.

        @ Luiza: mnie wdzianko kojarzy sie tylko z gora. Zrob zdjecie z soba w roli modela, jak juz to wstawisz. Ja was nadal podziwiam, bo z natury ruchu fizycznego a juz w szczegolnosci polaczonego z bolem miesni i potem bardzo nie lubie, wiec bym sie w tych waszych ogrodach wykonczyla.

        Tutaj dzisiaj 36 stopni. Pracuje z domu, ale o 11 mialam wizyte u ginekologa, jak wracalam to zar sie lal z nieba, co u mnie wywoluje agresje

        Teraz pracuje do 17-tej a potem na nadrzeczny basen, jedyne miejsce, gdzie ow upal mozna zniesc.
      • roseanne Re: Wtorek, upału c.d. 12.08.20, 02:04
        tu tez upalnie, a na koniec dnia burza
        ac nie dociera do pokoju, w ktorym szyje i mi tylko pot wzdluz plecow splywal


        dzieki za podpowiedz, gazeta sie prawie sprawdzila. znaczy 100 % na rozpoczecie szycia. przy podszywaniu uznalam , ze moze nie trzeba i pare razy sie mi igielka poslizgla i przy rozpruwaniu sieporobily dziurki. jutro wiec zakupie jakos ozdobna tasme,czy inna koronke , by artystycznie wykonczyc i ukryc mankamenty

        jedna sukienke zakonczylam pozytywnie, wiec nie jest zle
          • kan_z_oz Re: Wtorek, upału c.d. 12.08.20, 10:51
            Prac jest sporo ale duzo malych, latwych czyli malo czasu i wysilku. Mozna usuacsc na murku i wygrzebywac male chwasty, opalajac sie lub wygrzewajac.
            Kumkura obrana z korzeni i wymyta. Szuszylam dzisiaj w slonce. Schowalam na noc pod dach bo pogoda nie moze sie zdecydowac. Moze bedzie padac?
            Weszlam dzisiaj z torba na odpady ogrodowe w czesc dzika. Troche uporzadkowalam wzdluz naszej granicy i chwastowiskiem przynalezacym juz do nowego wlasciciela.
            Pan maz bedzie musial przetrzebic czesc. Nie ryzykuje bo mrowki-moje przyjaciolki moga czaic sie na galeziach. Nie spedzam dluzej niz 2 godziny bo tyle mniej wiecej zajmuje koledze kleszczowi aby dorwac sie poprzez ubranie do golego ciala.

            Myslalam ostatnio, ze bardzo przylaloby sie zmienic fieranki w naszym biurze. Mam odziedziczone z domem jakies bezowe z pasami troche jasniejszymi w kolorze tego samego bezu. Nie sa okropne ale tez nie sa ladne. W okolicy jest sklepik z materialmi z Indii w tym ladne bawelniane bele na fieranki. Musze sie rozejrzec. Sama szyc zdecydowanie nie bede, bo to projekt 135 na liscie do zrobienia.

            Pilny projekt to komputer. excel mi zwariowal i nie moge otworzyc zadego dokumentu w nim wyprodukowanego. Cale biuro oraz tax. Podrzuce do sklepu chyba w poniedzialek. Zwykle zajmuje pare dni.

            Pan maz walczy z swoim wideo z pracy. W koncu nagral. Nie dalo rady zrobic upload na strone firmy. IT, siedzi i sie drapie w glowe. Nie dziala to co dzialalo dwa miesiace temu.

            Oprocz tego, nic nowego.
            Tez nie lubie bolacych miesni Xurku. Lubie natomiast uczucie miesni zmeczonych wysilkiem, gdzie zalegniecie na kanapie to rozkosz najwieksza po dniu fizycznej pracy. Bol miesni mam po bardzo dlugim odpoczynku lub wykonywaniu w nadmiarze zajec sporo ponad moje fizyczne mozliwosci.
            Rozumiem niemniej niechec. Obecnie jesli juz wysilek to bez obciazenia duzego na stawy oraz sciegna. Te ostatnie nie lubia obciazenia i w szczegolnosci gdy nie sa do niego przeyzwyczajone.

            W praktyce oznacza to; plywanie, rower, spacery po naturalnych sciezkach lub asfalcie w butach dostosowanych aby amortyzowac szok na sciegna achillesa. Yoga dla 50+ lub inne izometryczne cwiczenia polegajace na powolnym naciaganiu.
            Ogrod tylko minimalnie zaczynajac od 30 minut poprzez rozne latwiejsze zajecia.

            Ogrod jest chyba najtrudniejszym zajeciem. Patrze jako byly fikolek, patrzac na mozliwosc urazow. Najwiekszy poligon mozliwy do zdobycia medalu za zdobyte uszkodzenia.
            • kan_z_oz Re: Wtorek, upału c.d. 12.08.20, 11:28
              W temacie wysilku fizycznego oraz aktywnosci. Polska miala zawsze jedne z najbardziej zaawansowanych uczelni na swiecia. Nie pisze tego, bo jedna skonczylam. Jedna skonczylam i bylam w stanie porownac z systemem innym. Wysiada. Jestem w kraju gdzie aktywnosc jest popularna. Chec natomiast zdobycia techniki aby uprawiac dana dyscypilne lub aktywnosc jest na poziomie zero.

              Technika to seria cwiczen polegajaca na powtarzaniu roznych cwiczen majacych na celu doprowadzenie do doskonalosci danego ruchu. Techniki zostaly rozwiniete aby uniknac kontuzji.

              Dzwiganie; jest cala technika, jak to robic, co robic aby nie uszkodzic sobie dolnej partii plecow. Ta partia jest bardzo latwa do uszkodzenia gdy miesnie 'core' czyli brzuch, plecy, klatka piesiowa sa slabe lub dzwiganie nieprawidlowe. Kwestia czasu tylko.

              Oznacza to, ze nalezy cwiczyc przez kilka miesiecy pod okiem instruktora lub wlasnym jak sie rzeczy podnosi az do momentu osciagniecia pozadanej techniki, popartej wlasna kondycja fizyczna.

              W sumie jest to niesamowicie proste na etapie konstrukcji cepa.
              Nie jest to natomiast zbyt popularna dziedziana tutaj.
              W Polsce dawnej, byli atleci oraz cala reszta, ktora nie zajmowala sie zadnymi cwiczeniami. Atleci wiedzieli. Cala reszta nie zajmowala sie bieganiem, cwiczeniem bo byla w inny swiecie intelektualnej wyzszosci chyba? lub braku czasu, checia na fizycznosc jako cos mniejszego.
              Tak to widzialam w PRL-u.

              Bol miesni jest dobry, jesli jest tylko chwilowy. Znaczy, ze czlowiek zyje. Ilosc wylanego potu jest jeszcze lepszym wskaznikiem, bo oznacza, ze wrocil czlowiekowi normalny metabolizm. Czyli je jak kon po wysilku.
    • luiza-w-ogrodzie Środa to był dobry dzień 12.08.20, 12:00
      Z wczorajszego planu opalania się nic nie wyszło, bo wiał zimny wiatr a temperatura w bezwietrznym miejscu doszła tylko do 16 stopni. Szybko ogarnęłam konieczne rzeczy w ogrodzie a potem działałam na komputerze.

      Natomiast (chyba dla wyrównania średniej) dzisiejszy dzień był całkiem, calkiem, mimo że pochmurny. Poszłam do fryzjera żeby wygolił mi kark i ściął utlenione końcówki, bez farbowania po raz pierwszy od ponad 5 lat. Nie był zadowolony z mojej koncepcji strzyżenia i zrobił po swojemu, czyli dobrze ;)

      Potem pojechałam do znajomego po rury do kolejnego projektu. Mam zdobyczną metalową wannę i chce zrobić w niej tzw raingarden czyli jakby bagienko filtrujące wodę z jednej z frontowych rynienek z werandy. Nadmiar wody będzie odprowadzany rurą do ogrodu przed domem, w którym sadzę australijskie krzewy i trawy.

      Clou programu było spędzenie ponad dwóch godzin na plaży. Pretekstem było zbieranie wodorostów potrzebnych do zrobienia płynnego nawozu. Polazilam wzdłuż wybrzeża oglądając zniszczenia spowodowane przez ostatnie sztormy, zjadłam lunch na plaży i zebrałam dwa kubły wodorostów. Popatrzcie na zdjecia:
      *włoski fryzjer do którego chodzę od 1993 roku w akcji nad moją głową
      *Budynek klubu ratowniczego zabezpieczony wiórkami z piaskiem
      *wielka rura odprowadzająca wodę deszczową przy której przedwczoraj utonął surfer - woda się tam tak kotlowala, że przycisnęło go do dna
      *nowy pomniczek związany z I wojną światową ale nie ku czci poległych, tylko wspierających ich kobiet pozostawionych w domach. Jedną z nich organizowała kilka dziergające wełniane skarpety dla żołnierzy ginących w okopach. W sumie zorganizowała i wysłała pół miliona par skarpet. Pomnik wyobraża dziergającą dziewczynę siedzącą na dużej paczce gotowej do wysyłki na front

      Reszta zdjęć będzie w kolejnym poście bo można załączyć tylko 5.

      Właśnie przeszła mi nad głową silną, ale krótka burza. Ale jutro ma być ciepło i słonecznie! I będę się opalać!
    • luiza-w-ogrodzie Środa, plażowe znaleziska 12.08.20, 12:20
      Po kilku dniach sztormów (fale wysokości do 10 m) znalazłam na plaży dużo morskich organizmów których wcześniej w tym miejscu nie widziałam. W tym szczątki gąbek i miękkich korali, szkielety jeżowców (jeden maleńki, średnicy około 1.5 cm miał już lokatora - kraba pustelnika), różne muszle. Różowe kwiaty na wydmach to australijska roślina o jadalnych owocach i liściach.
        • ania_2000 Re: Środa, plażowe znaleziska 13.08.20, 01:10
          Dziendobry Wszystkim:) Nadrabiam z czytaniem i zaleglosciami, bo dnie mam zajete praca, a weekendy Covidowymi Szybkimi Wyjazdami - czyli lokalnymi oregonskimi wypadami na camping. Korzystamy z lata, ktore tutaj jest jak zwykle piekne - sloneczne, suche i NIE za gorace.
          Kanie! mam nadzieje, ze dobrzejesz po wypadku! och, mam nadzieje, ze szybko wydobrzejesz! co za okropienstwo - poparzenia sa tragicznie bolesne, bardzo wspolczuje!. Jutko, wypoczywaj superkobieto! i sie regeneruj, ciesze sie, ze polepsza Ci sie widzenia swiata. Xurku, ale ty to masz za-yeee-biste wycieczki:))) bardzo zazdrosze, takie otoczenie bardzo dodaje skrzyde lol. Luizo, skonczylas to ubranie? tez mi wyglada na jumpsuit, bardzo fajne - jednak jak dla mnie ma jedna duza wade - rozbierania sie do rosolu, jak trzeba skorzystac z kibelka. Ale jak to nie przeszkadza, to fajna rzecz. Roseanne, szczesciaro, szykujesz sie na Europejskie wojaze:) a Maria szaleje w PL:) No a my tutaj upierdzeni na ament, myslalam ze moze w Grudniu bedzie mozna gdzies wyjechac do cieplych krajow, juz nawet sprawdzalismy miejsca w Meksyku na Yukatan/wybrzezu Maya - ale chyba sie nie zdecydujemy. Covid ciagle szaleje :((((

          Podrozujemy wiec lokalnie. Poniezej pare zdjec z roznych tutajszych jezior:
          5. Jezior Kraterowe? (Crater Lake) - wysoko polozone na prawie 2 tys metrow, ma krystaliczna wode, jest bardzo glebokie (500 m) i baaardzo zimne. Nie dla mnie ale widzialam ludzi ktorzy tam plywali. Pingwiny lol
          4. Jezioro Sparks - malownicze jeziorko w gorach, w sam raz na kajakowanie plus kapanie.
          3. Jezioro Paulina - i trail na szczyt, wysoko ale sie doczolgalismy.
          1. Wydmy nad jeziorkiem przy Florence:) ( my tez tutaj mamy Florence haha). Wejscie na taka wydme to gorsze niz na Paulina peak. Sporo ludzi jezdzi tam na ATVs ( w PL to sie chyba quad nazywa) albo na deskach, takich jak do surfowania - ale mysmy zbiegali:)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Środa, plażowe znaleziska 13.08.20, 15:43
          roseanne napisała:

          > Kwiatek wyglada, jak portulaka, nie jadlam, ale sluszalam, ze konsumpcyjna
          >
          > Widzialam w Kalifornii, na Kubie, w Meksyku.
          >
          > Pochodzilabym sobie po plazuy, bardzo lubie glegokomorskie skarby
          >

          Portulaka inaczej wygląda, szczególnie kształt liści. W Sydney mamy odmianę, Purslane (Portulaca oleracea) traktowaną przez ogrodników jak chwast podczas gdy jest zawiera więcej omega-3 niż jakakolwiek inna roślina. Bardzo mi smakuje, zazwyczaj wsuwam ja na surowo.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Środa, plażowe znaleziska 13.08.20, 15:16
          ania_2000 napisała:

          > ale pomaranczowy piasek. piekne te kwiaty

          Sydney leży głównie na piaskowcach w odcieniach żółci, rudości i różowości to i tutejsze plażę są w takich odcieniach. Wystarczy podjechać jakieś 200 km na południe żeby zobaczyć białe plaże kwarcowe w Jervis Bay (podobno leżącą tam plaża Hyams jest najbielszą na świecie) a kontynuując podróż na południe dociera się do czarnych plaż wulkanicznych na Sapphire Coast.

          Piękne macie te jeziora, u nas jest ich mało no i góry też mamy mniejsze. Z przyjemnością obejrzałam twoje zdjęcia.
      • roseanne Re: Środa, plażowe znaleziska 13.08.20, 15:50
        www.google.com/url?sa=i&url=https%3A%2F%2Fwww.pinterest.ca%2Fpin%2F289708188511165979%2F&psig=AOvVaw39HGiB20jWI7GmyLbQj1x4&ust=1597412973433000&source=images&cd=vfe&ved=0CAIQjRxqFwoTCMijkpypmOsCFQAAAAAdAAAAABAI

        podobne :)
    • luiza-w-ogrodzie Czwartkowe lenistwo w ogrodzie 13.08.20, 15:28
      Bylo słonecznie i ciepło, więc od niechcenia pieliłam i sadziłam różne kwitnące byliny wygrzewając się w słońcu. Przy okazji znalazłam zapomnianą doniczke z irysem hodowanym dla aromatycznych kłączy, tzw. Orris root, używanym w kosmetyce do utrwalania zapachów. Nie wiem czy to Iris germanica czy florentina, ale cokolwiek to jest, będę eksperymentować. A co lepsze, roślina rozmnożyła się w doniczce i mam ich teraz 5 :)

      Wyciągnęłam ostatnią kurkumę z doniczki, odłożyłam małe kawałki żeby użyć je do zapraw a resztę utarłam na plasterki i rozłożyłam do suszenia przed piecem. Upiekłam chleb a teraz wybieram się spać. Dobranoc!


      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Czwartek - upał i burza, po okropnej nocy 13.08.20, 23:11
      No to tak.

      Przedwczoraj śni mi się sen z korpo w roli głównej, ludzie-miejsca-budynki, a pod koniec główne szefostwo (master mobbingu) wyglądające młodo, pozytywnie, pomocnie i empatycznie (czyli jak pamiętam sprzed lat). Budzę się, jest piąta z czymś, idę na górę i podczas zasypywania kawy pojawia się myśl: "Letting go. With love". No i uspokajam się, robię część "pogrobowca" bez napinki.

      Wczoraj mam sen, że zaprosiliśmy z ŻL gości na kolację, ja nagotowałam, naszykowałam, po czym goście przyszli - apertitifs, hors d'oeuvres, fajny początek przyjęcia, po czym ŻL sadza gości przy stole, i nagle oops. Pytam - to co, dla mnie nie ma miejsca? A ŻL na to - spokojnie - "no nie". No to wstaję i wychodzę z własnego przyjęcia. Budzę się z tego snu z łomotaniem serca, idę na górę, robię kawę, patrzę na laptopa: 2:55 nad ranem, WTF? I znowu myśl: "Letting go. With love". Bo po chwili konstatacja, że to nie było o ŻL, ale o mnie tak naprawdę.

      No to na sofie, po nie-wypiciu kawy, Przespałam następne 4 godziny. Po czym dokończyłam spokojnie pogrobowca.

      Universum mnie leczy. Za co dziękuję. :-)

      Poza tym, jak w tytule. Upał, burzae, znowu upały zapowiadają. Jutro sklepik ma mi przywieźć ogórki i inne do kiszenia (koper, czosnek, korzeń chrzanu etc.). Zajmę się.

      Miłego :-)
      • roseanne Re: Czwartek - upał i burza, po okropnej nocy 13.08.20, 23:52
        czyszczenie wnetrza z nadmiaru akumulacji stresu i zlych emoscji zabiera czas

        kiszenie ogorkow super sprawa :)
        w zeszlym roku mi wyszly za slone , w tym jakis robactwo obzera wszystkie uprawy w kolo.
        Costco ma smaczne, Mojshes, wiec sie nie napinam

        wczoraj mialam przemily wieczorek sasiadzki, nie liczac mlodego mojego i sasiadki obok babskie koleczko - nowa sasiadka, wielce otwarta i mila i widac wszyscy spragnieni kontaktu. stol sasiedzki duzy, wiec z zachowaniem odleglosci nie ma problemu


        sie wlasnie wczekowalam, pierwszy raz mam siedzenie w samolocie nr 1 , bez wybierania, ok, z opcja assistance, ze alejka ma byc po lewej stronie bym mogla spokojie z robokopem sie ukokosic
        szkoda, ze tylko na pierwszy, godzinny
        w trakcie check in dolozone z marszu obostrzenia , ze maseczka, ze beda temp badac itd itp
        nawet email z info, ze samolot bedzie prawie pelen, wiec jakbym chciala zmienic plany to jest mozliwosc


        oczywiscie bezpodstawna nerwowka jest, no bo jakze inaczej


        ps, poprawka fryzjerska wyszla zupelnie do d... i pani prawie ,ze dala ciala, ale sie uparlam
        albowiem wreczyla mi rekawiczki jednorazowe i buteleczke tonera mowiac naloz sobie sama - uparlam sie ,ze tego nie zrobie...

        no nic, bede myc lepetyne codzien, moze zbieleje
          • roseanne Re: Czwartek - upał i burza, po okropnej nocy 14.08.20, 14:02
            Toner nalozyla, ale kolor wyszedl prawie taki sam, jak za pierwszym razrm, czyli matowy, zimny szary

            Chrancyski spec jest brany pod uwage, ale skora na glowie musi odpoczac, cos sie zaczelo robic

            Swiss mi przyslal emaila, ze lot mi zmieni, na szczescie tylko powrotny
            W nocy usilowalysmy uciszyc alarm p.poz- teoretycznie zmiana baterii powinna byla wystarczyc, ale chyba potrzrbuje swieze baterie, bo nie chcial przestac cwierkac

            Nic to,
            • minniemouse Re: Czwartek - upał i burza, po okropnej nocy 15.08.20, 01:57
              zaraz, jako ze pracując z fryzjerkami wiele lat, wiele mi po przyjacielsku tłumaczyły ze jesli stosujesz rozne farby, kolory, bleaching, to te wczesniejsze pigmenty pozniej wchodza w reakcje z nowa farba i stad takie niespodzianki.

              tak ze domyślam sie iz w grę może wchodzić a/ reakcja nowej farby na stara, b/ problem leży ze przedtem tleniłaś włosy = bleach pod spodem nowej farby.
              C/ fryzjerka używa fioletowego tonera a ten, jako ze sama takie stosuje, własnie "uzimniaja i spopielacaja" siwe włosy a zatem i blond.
              w kazdymbadz razie poszlabym do innej fryzjerki, poprosila o usuniecie tego to co masz na głowie z "color remover", dokladnie, umycie chelating shampoo - wazny step,
              tak jak tu jest napisane:
              - poczatek z Googla

              Use an artificial colour remover and scrub out the pigments with a chelating shampoo.
              If you don't, the ash will darken by counteracting with the yellow pigments.
              Used a 10 vol developer to see whether pigment is still inside the hair. ...
              When sure there no more remaining pigments.
              ahhhh te włosy...

              podkreślam - na twoim miejscy zmieniłabym fryzjerkę bo ta nie wzbudza mojego zaufania.... sorry.
              i powodzenia!

              Minnie
              • roseanne Re: Czwartek - upał i burza, po okropnej nocy 15.08.20, 09:26
                Ta sama fryzjerka zajmowala sie moja czupryna od trzech lat, tyle samo odbarwiania odrostow i ten sam kolor tonera na koniec.
                Fioletowy szampon uzywam, co 3 tygodnie srednio, ale nie na swiezo odbarwione klaki

                Tym razem byla u mnie w domu, nie w salonie...

                Well, przezyje, dam sie skorze zregenerowac, zaloze kapelusz..
        • kan_z_oz Re: Czwartek - upał i burza, po okropnej nocy 14.08.20, 11:20
          Kumkura prawie ogarnieta. Mam wciaz kilka polek na tarasach do wykopania i nie wiem czy bede sie trudzila.
          Nadurodzaj- tak to widze.
          Scielam dzisiaj banana lady finger. Drzewko wysokosci 6 metrow.
          Jest w scinaniu takiej rosliny cala metodologia.
          Prosilam juz Pana meza aby nagral jak to jest robione.
          Pochwale sie bezczelnie absolutnie perekcyjna technika. Moge sama takiego 6 metrowego bananowca powalic oraz oporzadzic.
          Wszystko polega na dobrym podcieciu.
    • jutka1 TGIF... 14.08.20, 11:43
      Jeszcze kończę ostatniego pogrobowca, więc TGIF jak najbardziej zasadne.

      Pochmurno, ale gorąco. Na mojego nosa, idzie jakaś burza.

      W planach weekendowych kiszenie ogórków. Takie tam.

      Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Piatek, nic sie nie dzieje 14.08.20, 12:33
      Dlugo pospalam, nic sie dzisiaj nie dzialo poza odebraniem zamowionej z kooperatywy zywnosci do spizarni, wymiana brukwi na sadzonki melisy, zebraniem kwiatow mleczu na krem i podziwianiem kielujacych w pudelku pomidorow. Wysialam 9 odmian, dobrze wzeszly trzy, pozostale cztery maja po 2-3 roslinki a dwie w ogole nie skielkowaly.

      Teraz mietosze kolejny chleb, bo wczorajszy byl dla Buszmena, ktory dzis rano wyczyscil rynne z lisci i przerzucil kompost, po czym odjechal do siebie. Wymiana barterowa :) Jeszcze tylko uszykuje sobie rzeczy na jutrzejszy poranny warsztat, upieke chleb i spadam do wyra, a na razie siedze na internetach i slucham radia Nowy Swiat :)

      Milego weekendu wszystkim
      • ania_2000 Re: Piatek, nic sie nie dzieje 14.08.20, 23:17
        Rowniez milego weekendu wszystkim! W ten weekend nie wyjezdzamy nigdzie (na noc) - ale ze szykuje sie ogromny upal, jakies 40C, to napewno pojedziemy nad jakas wode wymoczyc kupry. Lato trzyma! chociaz noce juz wyraznie chlodniejsze.
        W sprawie ogorkow to chyba od Jutki jakies "prady" dostalam, bo moje malosolne wlasnie sie robia od wczoraj:) Jak zwykle nie moge dostac korzenia chrzanu, no ale maja duzo czosnku plus koper, wiec bedzie mam nadzieje ok. Rowniez dalam mniej soli, pamietam w zeszlym roku tak zasolilam, ze tylko ja moglam je jesc. Jedna lyzeczka na litr wody. Dzisiaj probowalam, mozna jesc:)
        • jutka1 Re: Piatek, nic sie nie dzieje 15.08.20, 00:11
          ania_2000 napisała:

          >Jedna lyzeczka na litr wody. Dzisiaj probowalam, mozna jesc:)

          *******

          Łyżka, Aniu, nie łyżeczka. :-))) TBSP nie tsp. :-)))
          Ale może na małosolne jest OK - na kiszone łyżka. :-)
            • luiza-w-ogrodzie Byle nie przesolic! 15.08.20, 01:03
              ania_2000 napisała:

              > taaaaktaak, tak, LYZKA :))) nie wiem dlaczego napisalam lyzeczka lol :)

              He he, czesty blad. A i tak lepiej niedosolic niz przesolic.... W tym roku w trakcie streamowania na zywo sesji o kiszeniu polecilam 3-4 LYZKI soli na kg kapusty do kiszenia, oczywiscie chodzilo o lyzeczki!

              A zalewa 1 lyzka soli na 1 litr wody jest bardzo dobra do kiszenia pokrojonych warzyw korzeniowych, tak robie topinambury, brukiew z marchwia, do tego czornsek, chrzan, kurkuma, imbir, gorczyca, chili, lisc laurowy, lisc debowy...


              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
            • kan_z_oz Re: Piatek, nic sie nie dzieje 15.08.20, 01:12
              Kropi od samego rana. W okolicy najazd. Brisbane ma jakies swieto, ktore kiedys bylo festiwalem rolnicznym. Obecnie to jazda samochodem i tulanie sie po okolicznych atrakcjach czyli sklepikach.

              Pojechalam wczoraj przez 11-ta i juz byl problem znalesc parking. Tlumy, tlumy i jeszcze raz tlumy. Nie dalo rady nawet sie przecisnac. Zrezygnowalam. wrocilam pare minut po 3-ciej i wszystko bylo juz zamkniete. Znajomy rzeznik juz w drzwiach wyjsciowych oznajmil, ze ucieka do domu przed najazdem. Chrolomi, bo tylko kwestia czasu jak ktos cos przywlecza i zaknie na amen cala okolice.

              Nawet agenci nieruchomosci zamkneli biznesy i uciekli. Ciekawe czasy. Nie spotkalam sie do tej pory. Dzisiaj pewnie korki na szlakach w lesie. Zostaje tylko ogrod oraz wizyty na miejscowym smietnisku.
              Moze zjedziemy na plaze dla psow? Mozna pochodzic. Byc moze bez tlumow? Nie wiem skad nagle tutaj tyle ludzi sie wyleglo.
              • roseanne Re: Piatek, nic sie nie dzieje 15.08.20, 09:34
                Dotarlam , ludzi w samolocie wiecej niz w kwietniu, mniej niz zwyczajnie, przed plaga
                Air canada rozdawala saszetki- maska, rekawiczki, zel do rak, woda, tamponiki alkoholowe, sluchawki. Co jakis czas byl komunikat, ze jak sie komus maseczka zsmoczy, czy zabrudzi to mozna poprosic o nowa
                Wkurzyli mnie, bo jak kupowalam bilet to upewniali mnie, ze bedzie opcja posilku specjalnego. Okazalo sie w praniu, ze nie. Bulka, ser, jogurt..
                Zjadlam bulke i swojego mufina, przezornie wrzuconego w plecak i byl to jedyny posilek od sniadania wczoraj do dzisiejszego.

                Zakup spozywczy podstawowy wykonalam, zjadlam cos i ide spac

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka