jutka1 Dzisiejsze wpisy 30.07.21, 08:39 jutka1 TGIF 30.07.21, 08:03 Rano było pochmurno, teraz się przejaśnia, ma być dzisiaj 27 C. Korpo mi wczoraj powiedziało, że jestem wooolnaaa... Wolność mi więc podpowiada, żeby oddać się dzisiaj dolce far niente. A la Jutka, nie a la Luiza. :-))) Jednym słowem, zaczynam krótkie wakacje. :-) Szukając jakiegoś artykułu, trafiłam dzisiaj na cyfrowe archiwum wszystkich wydań Kultury paryskiej. Dla mnie raj. :-) Zachowałam w zakładkach, będę wracać. Miłego dnia :-) luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 30.07.21, 08:24 jutka1 napisała: > Rano było pochmurno, teraz się przejaśnia, ma być dzisiaj 27 C. > Korpo mi wczoraj powiedziało, że jestem wooolnaaa... > Wolność mi więc podpowiada, żeby oddać się dzisiaj dolce far niente. A la Jutka, nie a la Luiza. :-))) Zara, zara, dolce far niente czyli słodkie nieróbstwo to nie to samo co "nic nie robienie". W moim wykonaniu to pierwsze oznacza zazwyczaj leżenie na plaży lub w ogrodzie, z książką lub bez. Czyli tu się chyba zgadzamy? Cieszę się że masz wakacje. Polecam kocyk na trawie w słońcu (lub pod jabłonią), nic tak dobrze nie podnosi nastroju. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek, czwarty dzien w lozku 12.08.21, 02:16 To juz trzeci dzien pieknej, slonecznej pogody a ja jedno co moge robic to sie na nia gapic przez okno. Na stoliku mam pachnace fiolki, slucham ptakow nawolujacych sie w dzien i w nocy. Wszystkie trzy mlodsze kury znosza jajka. Wiosna idzie! Stopa po zabiegu jest mocno spuchnieta, chodzac musze wspierac sie na piecie od czego boli mnie i lydka, i pieta. No ale jak dotad inne skutki uboczne (szczegolnie gangrena!) nie wystapily i obeszlo sie bez srodkow przeciwbolowych. Slucham zalecen lekarzy, siedzac czy lezac trzymam noge na dwoch poduszkach. Moze, jak zapowiadali, od przyszlego tygodnia bede mogla chodzic i jezdzic samochodem? A na razie ciesze sie ze mnie nie boli bardziej niz bolalo i ze wyszlam z pomrocznosci spowodowanej narkoza, wiec czuje sie bardziej soba. Lezac planuje prace ogrodowe, corce juz zapowiedzialam, ze poprosze ja o wwiezienie kilku workow ziemi i zmielonego drewna w rozne miejsca w ogrodzie, gdzie bede mogla nad nimi pracowac siedzac i uzywajac recznej lopatki oraz wiaderka (zamiast lopaty, szufli i wielkich taczek). Dzisiaj po poludniu wyjde podlac grzadki w dolnym ogrodzie wezem (glownie na siedzaco i w Crocsach na nogach, bo to jedyne obuwie, ktore moge zalozyc). Jest bardzo sucho, jak to zwyczajnie w sierpniu i we wrzesniu - to dwa miesiace znane z wietrznej pogody, gdy suche, zimne wiatry przychodza z zachodu, czyli z wnetrza kontynentu (w lokalnym aborygenskim kalendarzu grupy Dharawal lipiec-sierpien to Wiritjiribin, czyli "pora zimna i wietrzna"). Dobra pogoda na pranie i sprzatanie w ogrodzie, ale doniczki, sadzonki i zasiewy trzeba podlewac zeby nie uschly. Do poczatku pazdziernika mam czas na przygotowanie kursu, ktory mam wtedy zaczac prowadzic. Zobaczymy, jak to bedzie. Na razie w zwiazku z ta praca zlozylam podanie o wydanie certyfikatu wymaganego dla pracy z dziecmi, ktory obejmuje sprawdzenie danych policyjnych. Wszystkie warsztaty, ktore bede prowadzila w sierpniu i wrzesniu beda wirtualne, czyli mam urlop od jezdzenia, z powodu lockdown odpadaja imprezy i spotkania grup spolecznosciowych wiec moge sie skoncentrowac na rehabilitacji, ogrodzie i nowej pracy. A pod koniec wrzesnia pojde znowu do lekarza i wtedy okaze sie czy bedzie potrzebny ponowny zabieg (zazwyczaj trzeba zrobic 3 do 5 sesji). Trzymajcie kciuki, zebym do Swiat miala stope wyreperowana na ile sie da! Zycze Wam wszystkim zdrowia (szczegolnie Rose i Xurkowi) oraz zachowania rownowagi ducha, posylajac pozytywne fluidy. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek, czwarty dzien w lozku 12.08.21, 03:16 Piekne dary natury Biale poziomki, niam Fioleczki/ bratki, moje ulubione kwiecie Ales sie wstrzelila...🤣 I widac, juz Cie nosi, mialas tydzien odpoczywac, nie 3 dni... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, czwarty dzien w lozku 12.08.21, 13:32 roseanne napisała: > Piekne dary natury > Biale poziomki, niam > Fioleczki/ bratki, moje ulubione kwiecie Dary wiosny! > Ales sie wstrzelila...🤣 COVID pomogl, bo date zabiegu mialam umowiona zanim zaczela sie obecna fala zarazen. > I widac, juz Cie nosi, mialas tydzien odpoczywac, nie 3 dni... Odpoczywam, podlalam tylko kilka doniczek konewka. Jednak za bardzo mnie boli przy chodzeniu (mam wrazenie ze przy kazdym stapnieciu stopa zaraz exploduje) wiec spasowalam i leze w lozku czytajac i gadajac z osobami, ktore do mnie dzwonia. Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zimowy piatek 30.07.21, 12:54 Zgodnie z wczorajszym planem wstalam przed switem, sprawdzilam termometr i pokazywal ze metr nad ziemia jest 5 stopni. Dobra nasza! pomyslalam, naciagnelam dres i sweter na pizame i z aparatem poszlam do ogrodu polowac na szron. Nic nie znalazlam, wiec przeszlam sie kilometr przez park az do otwartego trawnika w dolince gdzie zbiera sie zimowe powietrze i znalazlam troche szronu na trawie i koniczynach. Mala rzecz, a cieszy, szron to tu rzecz egzotyczna i wydarzenie warte udokumentowania :) Wracajac zrobilam zdjecia zimowych kwiatow w okolicznych ogrodach - akacji, irysow, magnolii i paczkow rozy. Foty w zalaczeniu. Odbylam wlasnie rozmowe z Mama na WhatsAp, zdziwilam sie ze wrocila do domu z dzialki tak wczesnie i okazalo sie ze pochylajac sie rozdarla sobie skore na glowie o zamek od drzwi. W szpitalu zalozyli jej trzy szwy i dali zastrzyk przeciwtezcowy. Posiedzi w domu do poniedzialku i wroci na dzialke. Ciekawe, co tym razem sobie zrobi... :( W weekend ma byc 23-25 stopni w cieniu, wiec znowu wczesnie wstane ale tym razem z planami orki w ogrodzie oraz podlewania. Jesli jutro po wieczornej jodze nie padne, to sie znowu odezwe. Zycze milego, relaksujacego weekendu! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 471 30.07.21, 23:20 U nas dzisiaj upal. teraz jest juz 35 C a po poludniu ma byc 49-40! Rano podlalam wszystkie kwiatki, ktore musze podlewac recznie, bo nie sa podlaczone do sprinklera, troche upierdliwe robic to codziennie. Deszczu nadal ani widu ani slychu. A teraz wzielam sie za jagodzianki. Zrobilam ciasto, przygotowalam jagody - no i pokiwalam glowa nad swoja glupota, bo to teraz trzeba bedzie piec :) Wlaczanie piekarnika w domu w takie upaly to nie jest najlepszy pomysl. Milego piateczku wszystkim! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nijaka sobota 31.07.21, 10:51 Źle spałam, zasnęłam dopiero o szóstej rano i po obsłużeniu trzody około ósmej wróciłam do łóżka o dziewiątej i spałam do drugiej, czyli nie zrobiłam tego co chciałam :( Dostałam e-maile od dwóch potencjalnych klientów, którym obszernie odpowiedziałam, pewnie zajmie im trochę czasu żeby to przetrawić. Zglosili się z polecenia i było dla nich ważne że oferuję wersje zajęć i na żywo, i zdalnie przez Zoom. Zobaczymy, co z tego będzie. Zabrałam się za sprzątanie sypialni i dostosowanie jej do poszpitalnej rekonwalescencji (czyli stolik komputerowy dostawiony do łóżka i silniejsza lampa), poza tym wyskoczyłam do parku i zebrałam liście babki lancetowatej. Razem z gwiazdnicą z ogrodu i suszonymi liśćmi dziewanny użyję tych ziół jako surowca do zrobienia kremu leczniczego na uszkodzenia skóry i ukąszenia owadów. Gdy zrobię mydło z pumeksem, będę mogła spakować małe zestawy dla ogrodników - na wymianę barterową albo sprzedaż. Powtórzę to w październiku żeby mieć gotowe zestawy jako prezenty świąteczne. A teraz oddalam się w stronę wczesnej kolacji i dokończenia sprzątania pokoju roboczego aby zrobić w nim więcej miejsca, bo córka będzie tam pracować gdy przyjedzie mi pomagać po powrocie ze szpitala. Miłego dnia, cieszcie się ciepłym latem, póki trwa! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
xurek Re: Nijaka sobota 31.07.21, 21:47 tak wyglada u was ta babka? ja mam w pamieci taka jak na zdjeciu. ciotka - zielarka nauczyla mnie jako male dziecko gdzie szukac babki i jak owijac rany, by przstaly krwawic. zapamietalam do dzis :) Odpowiedz Link
xurek Re: Nijaka sobota 31.07.21, 22:03 a moja sobota byla baaardzo "jaka". tyle tylko, ze nie wiadomo, jaka: czy dobra, czy zla :). dzisiaj rano szukajac ciucha na targowe wyjscie przyszlo mi do glowy, ze te takie "papuzie" stroje co ich uzywam glownie w czasie afrynaksich wizyt moga juz nie znalezc zastosowania, wiec postanowilam wdziac taka "papuge" by sie "doslonecznic" i "uoptymistycznic". wdzialam i nawet sie rozpogodzilam az do momentu kiedy stiwerdzilam, ze przyciagam uwage a nawet komentarze, co mi dzisiaj zupelnie nie pasowalo. pojechalam do Aarau na targ i poszwedac sie po sklepach. kupilam fajna ksiazke, byla przecena na moje kosmetyki, nabylam pyszne czeresnie oraz arbuza bo mi sie przypomnialo ze Ania robila arbuzowe drinki i tez postanowilam sobie zapodac. no ale potem musialam to wszystko targac do domu i bylo ciezkie jak nieczyste sumienie. na samym targu zas jakis szal: jeszcze nigdy nie bylo tylu ludzi. wszedzie trzeba bylo stac w kolejce. jeden babiszon przy stoistku z owocami egzotycznymi nie dosc ze gadal pol godziny to jeszcze sprzatnal mi sprzed nosa ostatniego malego anansa. a przy moim ulubionym stoistku z warzywami jakis dziadyga kupil przed moim nosem ostatnie pol kilo zoltej fasolki, ktora ja uwielbiam. zeszlam potem caly rynek targajac tego k...go arbuza w poszukiwaniu tej fasolki i nie znalazlam. a w tym czasie przepadl mi numerek co go trzeba wziac do trucka z miejscowymi serami i musialam wziac nowy i stac przez dziesiec nuerkow. ale zrobilam pyszny luncz z nabytych wiktualow a na kolacje byl superstek z zielona salata miast tej fasoli. a teraz napije sie lodowatego wina z lodowata soda i lodem i poszperam w necie. zalaczam zdjecie papuziego stroju co to mial mi polepszyc dzisiaj humor: Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lisc babki i zabawy dziecinstwa 01.08.21, 11:01 xurek napisała: > tak wyglada u was ta babka? ja mam w pamieci taka jak na zdjeciu. ciotka - zielarka nauczyla mnie jako male dziecko gdzie szukac babki i jak owijac rany, by przstaly krwawic. zapamietalam do dzis :) Tez sie tego nauczylam jako dziecko: jeden lisc babki zmiazdzony w palacach albo pogryziony, przylozony na rane, na to caly lisc babki i wszystko obwiazane dlugim zdzblem trawy, zeby sie trzymalo ;) Poza tym wypruwalam tez z lisci babki dlugie, wlokniste zylki, wiazalam jeden koniec na nodze biedronki, stonki albo innego zuczka, uwiazywalam drugi koniec do patyczka i bawilam sie ze to sa krowy czy kozy na pastwisku :) Na Twoim zdjeciu jest babka szerokolistna (Plantago major) a na moim babka lancetowata (Plantago lanceolata), oba gatunki pochodza z polnocnej Europy ale rozeszly sie po swiecie razem z ludzmi wiec obie babki rosna w moim ogrodzie i pobliskim parku. Babka lancetowata ma wiecej aktywnych skladnikow, wiec jest uznawana za lepiej dzialajaca. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Deszczowa niedziela 01.08.21, 12:07 Od rana pada deszcz, w różnym natężeniu od dżdżu do ulewy. Wróciłam z targu ekologicznego, kupiłam chleb żytni, 4 rodzaje sera owczego od ulubionych producentów, warzywa, i balsam do rąk i ciała. Przy okazji dowiedziałam się, że nazwa "ser bałkański" oznacza po prostu fetę, ale nazwy "feta" nie można używać, bo jest zastrzeżona dla serów z Grecji, i podobno można zapłacić słoną, pun intended, karę. Odczułam inflację na własnej kieszeni. :-) Resztę dnia spędzam w domu. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowa niedziela 01.08.21, 17:26 tutaj tez pada non-stop, raz bardziej, raz mniej. taki jakis smutny dzien, ciezko na duszy. mimo deszczu i fajerwerkow (dzisiaj dzien narodowy i co rusz to ktos strzela) otwarlam drzwi na taras i pozwolilam Rain wyjsc. okazalo sie, ze fajerwerki absolutnie jej nie czynia: nie boi sie, po drugim "strzale" przestala w ogole reagowac. nie robi jej rowniez deszcz: biegala po ogrodzie i "zdobyla" nastepne przyczolki: dach nad tarasem oraz parapet okna z zewnatrz :). zalaczam zdjecie Rain zagladajacej do kuchni. mam wrazenie, ze patrzac przez okno w ogole nie rozpoznawala pomieszczenia. Odpowiedz Link
roseanne Re: Deszczowa niedziela 01.08.21, 17:27 Ograniczenie nazwowe musi byc sprawa unijna. Tu mam fete grecka, macedonska, bulgarska, kanadyjska. Musi byc za to pelna informacja z jakiego mleka. Czesto jest, ze kozia, a w liscie skladnikow 30% kozy, reszta krowa... Tak, jestem z tych spedzajacych mase czasu przy polkach i czytajacych sklad. Juz kiedys pisalam, przestalam ufac producentom. Inflacja - porownanie koszyka sprzed pandemii srednio 70% w gore, czasami zmiana ceny i 200% Przerobilam z 8 kg czeresniw dwa dni, nadgarstki odmawiaja wspolpracy teraz. Pogoda przyjemna Odpowiedz Link
maria421 Re: Deszczowa niedziela 01.08.21, 19:44 Fajny kotek zagladajacy do kuchni:-) Wczoraj rano pojechalam do Fraknfurtu, wrocilam dzisiaj wieczorem. Moja wnuczka zaczyna po swojemu opowiadac, uzywajac gestow, mimiki i paru slow ktore juz potrafi wypowiedziec. Sama radosc :-) W czwartek przyjezdza do mnie moj brat z bratowa, nie widzielismy sie caly rok, wiec ciesze sie bardzo. Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowa niedziela 01.08.21, 21:34 z pewnoscia spedzicie razem wspanialy czas. kiedy termin na drugie wnucze? Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowa niedziela 01.08.21, 21:35 u nas tez jest cala masa roznych, czesciowo szwajcarskich, serow o nazwie feta. i czesc jest napewno krowia. u nas rowniez jest drozej, ale chyba nie az tak, na oko powiedzialabym, ze jakies 30%. co zrobilas z czeresni? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Deszczowa niedziela 02.08.21, 00:01 roseanne napisała: > Ograniczenie nazwowe musi byc sprawa unijna. *********** Tak, w UE "feta" ma dezygnację AOC (appelation d'origine controlee). Tylko ser z Grecji może być nazywany feta. > Tu mam fete grecka, macedonska, bulgarska, kanadyjska. > Musi byc za to pelna informacja z jakiego mleka. > Czesto jest, ze kozia, a w liscie skladnikow 30% kozy, reszta krowa... ********* Feta musi być owcza, dopuszczalne jest zmieszanie (w mniejszości) z mlekiem kozim. Krowie - a big No-no. > Inflacja - porownanie koszyka sprzed pandemii srednio 70% w gore, > czasami zmiana ceny i 200% ********* Ano... O inflacji media rządowe nie mówią/nie piszą. Ale każdy przecież, nawet wyborcy pis, odczuwają na własnej skórze/kieszeni. I nic. WTF? Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Deszczowa niedziela 02.08.21, 03:24 Xurku, twoj papuzi stroj fajny, letni i wesoly - zdziwilam sie, ze slyszalas jakies komentarze - no chyba ze to byly tylko zachwyty ochy i ahy. Wogole to sie troche tez zdziwilam jak to obcy, nieznajomi ludzie komentuja ubior - tutaj sie nigdy z czyms takim nie spotkalam - oprocz w Pl, gdzie kiedys rozne spojrzenia, oczywiscie krytykujace byly czeste. hmm. Rain rozkoszny:) fajne koty sa wogole, niezle dostarczaja tyle rozrywki:) Mario, fajna wizyte mialas:) Czy twoja wnuczka mowi po polsku troche? Czy tylko niemiecki? Moj syn mowi po polsku, tzn jak go rozumiem, nie mowi ladni i sepleni i niegramatycznie, ale pilnuje, bo z babcia i dziadkiem ma sie porozumiewac. Inna sprawa, ze dla niego to nie jest calkiem egzotyczne, bo ja i jego ojciec Polacy, i mowilismy do niego wylacznie po Polsku. Minal kolejny bezdeszczowy dzien - to juz zdaje sie 47 pod rzad (podaja licznik w news). Sucho. Zroblismy szaszlyki na grillu, pieczone warzywka na zeliwnej patelni - cebula/pieczarki/czerwona papryka - bardzo mi smakuje takie cus. I teraz zalegamy z cienkimi summer drinkami z lodem na fotelach - watermelon rzadzi. A jutro do roboty! Odpowiedz Link
maria421 Re: Deszczowa niedziela 02.08.21, 08:45 Xurku, wnuczek ma sie urodzic 15 wrzesnia, Luisa bedzie wtedy miala 23 miesiace. Ja mam zadanie zajac sie wnuczka na czas pobytu corki w szpitalu, pojade juz moze nawet 5 wrzesnia zeby corce pomoc w domu w ostatnich dniach przed porodem i zostane pare dni jej powrocie ze szpitala. Aniu, moja corka, urodzona w Niemczech, mowi bardzo dobrze po polsku, pisze poprawnie po polsku, mowi do Luiski po polsku, Luiska wybiera sobie latwiejsze slowa, weic jak wraca z placu zabaw z piaskiem w butach to mowi "buti, sand" Mielgo dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowa niedziela 02.08.21, 09:10 taka mala roznica wieku bedzie super dla dzieci, kiedy troszke podrosna, ale dla matki to prawdziwe wyzwanie. niemowlak i dwolatka to dosc absorbujace kombo :). zycze corce, by maly spal jak najwiecej. no i oczywiscie latwego porodu. Odpowiedz Link
maria421 Re: Deszczowa niedziela 02.08.21, 13:27 Tak, Xurku, dwoje dzieci w pieluchach to duze wyzwanie dla rodzicow. Dzieki za zyczenia, mam nadzieje ze drugi porod bedzie latwiejszy. Tu pogoda ciagle w kratke, w czwartek przyjezdzaja goscie i mam madzieje ze bedziemy mogli jesc na tarasie. Mam zamiar zrobic grilla i go zrobie, chocbym miala pod parasolem grillowac :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowa niedziela 02.08.21, 09:07 Aniu, zle mnie zrozumialas. Komentarze byly pozytywne :). Stroj zwrocil uwage wielu "alternatywnych, "eko" pan, ktore podziwialy i pytaly gdzie kupilam :). Tyle tylko, ze ja z ta ciezka torba, bez fasolki i ogolnie w zlym humorze nie mialam ohoty na zaden smalltalk. Moj syn mowi po polsku gramatycznie i bez akcentu, ale ma w wielu tematach ograniczony zasob slow. I nie umie pisac: jak cos napisze, to trzeba to sobie glosno przeczytac, by sie fonetycznie domyslic, o co chodzi. W domu po polsku mowie tylko ja, ale konsekwentnie od urodzenia no i jest ta kolosalna roznica, ze my czesto bywamy w Polsce i polska rodzina nas czesto odwiedza. Odpowiedz Link
xurek poniedzialek 02.08.21, 09:12 zimny i deszczowy, w planie masa malych duperelek do zrobienia, czego bardzo nie lubie. potem pedem na fizjoterapie, potem pedem do domu, by kontynuowalc podatki, krotko mowiac: bleeeee Odpowiedz Link
jutka1 Re: poniedzialek 02.08.21, 09:26 U mnie przestało padać (na chwilę, bo zapowiadają deszcze), nawet jakieś nieśmiałe słońce się pokazało na chwilę. Też mam duperele do obrobienia, i też w sumie błeee. Dobrze chociaż, że nie muszę pracować. No nic. Miłego dnia, bez względu na wszystko. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: poniedzialek 02.08.21, 13:06 U mnie wiosna pomimo kalendarzowej zimy. Wszystko kwitnie. Zdalalismy podciac sad w pore. Pszczoly do przegladu bo pachnie miodem na calej dzialace. Wykopuje resztki tumeryku. Susze oraz miele. Mam kawalki suszone do herbaty lub gotowania oraz puder do potraw hinduskich. Sprzedaje, wymieniam lub rozdaje nadmiar. Zapach domowych wyrobow jest niesamowity. Poza tym nie czytam oraz sie udzielam - brak czasu. Pozdrawiam Odpowiedz Link
xurek wtorek 03.08.21, 08:51 rano bylo "sloneczne okienko", wiec wyszlam z poranna kawa na lawke przed dom i wystawilam twarz do slonca. teraz juz sie chmurzy i podle pogodynki ma zaczac padac kolo 11-tej. i tak ma pozostac do niedzieli :(. dzisiaj nastepny dzien "tysiaca dupereli", czyli nastepne bleeee. wczoraj co prawda wykonalam plan, ale nie moge powiedziec, ze sprawilo mi to przyjemnosc. poza tym powoli przygotowujemy sie do rozpoczecia prac wymiany ogrzewania, start w poniedzialek, potrwa 3 tygodnie z czego 2 nie bedziemy mieli cieplej wody, wiec bedziemy chodzili pod prysznic "do lazni w hotelu". nie cieszy mnie ten proces, ale ciesze sie na fakt wyremontowanej kotlowni, w ktorej bede wreszcie miala w miare estetyczny kacik pralniczy oraz na ogrzewanie mniej halasujace i pozerajace mniej pieniedzy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: wtorek 03.08.21, 09:40 Tutaj dla odmiany świeci słońce, ma być 21 C - ale prognozy pokazują deszcze. Oh well. Też kontynuuję z obrabianiem dupereli, i też błeee. Mam mieć "dostawę" pręgi wołowej, z której pół kilo pójdzie na rosół z włoszczyzną z targu eko, a pół kilo uduszę w sosie grzybowym. Poporcjuję i zamrożę większość, i tym samym będę mieć z głowy sporo obiadów "na zaś". :-) Chyba w niedzielę będzie mala impreza w górskim domu siostry Mańka, w sumie 8 osób. Cieszę się. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwszy wtorek sierpnia ogolnie bleeee... 03.08.21, 15:05 Dolacze do choru z moim "bleeee", jest w sumie wiosennie, ale perspektywa pojscia do szpitala za 6 dni i ogarniecie domu i ogrodu przedtem nie nastraja mnie zbyt dobrze. Za to scielam pierwsze banany, czesc zjem, wiekszosc ususze. I to wlasciwie wszystko co sie dzialo... Pozdrawiam, zyczac wszystkim (w tym i sobie) poprawy humoru. Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek godzina brzemienna w wydarzenia 03.08.21, 15:51 Rano zadzwonilam do mojego lekarza, bo skonczyl mi sie lek na nadcisnienie, ze przyjde po nowy. Bardzo mila pani przy telefonie odpytala moje dane i powiedziala, ze moj lekarz jest co prawda na wakacjach, ale ze lek przygotuje i ze moge przyjsc po poludniu, czyli procedura jak zwykle. Przesunelam wiec przerwe i pojechalam do miasta. Wchodzac do gabinetu stwierdzilam, ze jest nowa pielegniarka. Dosc „wsobna”, z zacietym wyrazem twarzy, cos przezuwala i nie miala maski. Nieco sie zdziwilam, ze ten poranny glos w telefonie to ta osoba. Nim otwarlam gebe, by powiedziec o co mi chodzi pani wystrzelila jak z karabinu „nazwisko!”. Poslusznie podalam. Kiwajac sie i zujac poszukala w komputerze, powiedziala do siebie „hääää?” po czym wystrzelila ponownie „data urodzenia!” Poslusznie podalam. Pani pozula, poklikala myszka, powiedziala jeszcze raz „häää?” po czym patrzac na mnie spod zmarszczonych brwi rzekla „nie mam takiej pacjentki, pani nie ma zadnego terminu!”. Na to ja odpowiedzialam, ze terminu i owszem nie mam i ze.... (tu nie udalo mi sie dokonczyc bo) Pani mi przerwala „to co pani tu robi!?”.... i tutaj dokoczylam, ze przyszlam po zamowione telefonicznie lekarstwo. Na to Pani: „to po co ja tu szukam, nie moze pani powiedziec o co chodzi wchodzac !?”, po czym rozejrzala sie wokol komputera, pokrecila glowa i wrzasnela na cale gardlo „Naaaaadiiiiiaaaaa!!!!!”. Po kilku sekundach w poczekalni zjawila sie (tak mniemam) Nadia mowiac spokojnie i grzecznie „tak slucham?”. Na co Pani opryskliwym glosem „ta tutaj przyszla po lekarstwo, ponoc dzwonila, i gdzie niby jest to lekarstwo? Mozesz mi to wyjasnic?!”. Na to Nadia podeszla do regalu obok, z jedej polki wyciagnela lekarstwo, zapytala mnie o nazwisko i podala mi lekarstwo, mowiac do Pani, ze lekarstwa zawsze przechowywane sa w tym regale i zyczac mi milego dnia. A na to ss-manski babiszon „no to masz szczescie!”. Najpierw zaniemowilam a potem otwarlam gebe, by babiszonowi nazdac, ale Nadia stojaca z tylu widzac moja otwierajace sie paszcze pokrecila glowa i usmiechnela sie przepraszajaco, wiec zrezygnowalam, sie pozegnalam i poszlam. Jako ze mialam troche czasu do nastepnego autobusu, to wkroczylam w staromiejska uliczke z moimi (trzema) ulubionymi butikami: buty, ciuchy i wystroj wnetrz. I o zgrozo, wszystkie trzy splajtowaly i sa zamkniete. W jednym ma sie pojawic jubiler – sieciowka a dwa pozostale sa do wynajecia. Jaki smutek. W autobusie powrotnym zas sama rozrywka: wiekszosc (czyli kilka osob) to byli seniorzy. Wszyscy jak trzeba zamaskowani, lacznie ze mna. Dwie stacje pozniej wsiadl mlody czlowiek wyraznie wczorajszy i wskazujacy na spozycie (czego, nie wiem). Maske mial i owszem, ale nie zaslaniajaca nosa. Nie trwalo dlugo i jedna Seniorka zaczela mamrotac pod nosem na temat „zarazenia wszystkich dookola i braku spoleczniej odpowiedzialnosci i solidarnosci”. Mlody czlowiek nie zareagowal. No to Seniorka wstala, podeszla do niego i zaczela mu wprost wtykac i wymagac, by zalozyl maske jak trzeba. A on na to, ze jej rowniez zyczy milego dnia, maski nie poprawiajac. Nie bede opisywac calego zajscia, w kazdym badz razie mlody czlowiek rzucal ironicznymi komentarzami a starsza pani tak sie zacietrzewila, ze w koncu zabraklo jej oddechu albo sie spocila albo nie wiem co, w kazcym razie pyszczac coraz glosniej do mlodego czlowieka sciagnela maske. I tutaj mlody czlowiek otwarl szeroko oczy, chyba sie usmiechnal (trudno powiedziec, bo usta zaslaniala maska) i wrzasnal „kierowcaaaa! ta dama jedzie w autobusie bez maski! prosze sie zatrzymac i ja wyrzucic, bo jeszcze nas tu wszystkich pozaraza, a ja nie jestem zaszczepiony i sie boje”. Pani zrobila sie purpurowa, zalozyla maske nie przestajac pyszczyc a kierowca rzeczywiscie sie zatrzymal, podszedl do mlodego czlowieka i zapytal, czy opusci autobus dobrowolnie czy on ma mu pomoc. Mlody czlowiek marudzac cos o dyskryminacji i „terrorze starych prykow” opuscil autobus bez pomocy kierowcy, ktory to udobruchal Seniorke i poradzil, by nastepnym razem zwrocila sie w takiej sytuacji od razu do kierowcy. Wysiadajac zaczal padac rzesisty deszcz, wiec wrocilam do domu mokra. Czasem tygodniam calymi dzieje sie mniej, niz w ciagu tej jednej godziny. I dalej bleeeee. Odpowiedz Link
roseanne Re: godzina brzemienna w wydarzenia 03.08.21, 16:59 hm, alez przygoda - myslalam ze sie takie typy w Szwajcarii nie pojawiaja. Przez te 5 lat podrozowania wteiwewte nie mialam ani jednego takiego przypadku tu pogoda dosc przyjemna, nie za goraco, nawet smog zmalal zadziwiajaco wiewiory nie atakuja ogorkow sasiadki, pomidory owszem - zazwyczaj bylo odwrotnie udalo sie zahamowac "blossm rot", z czego jestem wielce dumna w ramach fermentowanej zywnosci robie podejscie do kimchi - glowka kapusty pociekana i posolona czeka na zwiedniecie i dalsza obrobke rozmrozilam sobie ciasto wielkanocne , szkoda ze nie spakowalam w mniejszych porcjach odkreslam dni do remontu - dni 13 i do wizyty u specjalistki - dni 21 - od tego co ona powie zaleza plany na reszte roku.. Odpowiedz Link
xurek Re: godzina brzemienna w wydarzenia 03.08.21, 19:43 hm, alez przygoda - myslalam ze sie takie typy w Szwajcarii nie pojawiaja. mowisz o tym gosciu w autobusie? moim zdaniem pojawiaja sie wcale nie tak rzadko. jezeli chodzi o maske, to naprawde nie spotkalas w tramwaju/autobusie/pociagu nikogo z maska opuszczona ponizej nosa? ja codziennie widze kilka osob. jezeli zas chodzi o ogolne zachowanie, to chlopak byl czyms lekko nacpany albo pijany (mamy wakacje a dwa dni temu bylo swieto narodowe :)) i wydaje mi sie, ze glownie chodzilo mu o wygranie potyczki slownej z ta pania. pewnie uwazal to za zabawne. tym bardziej, ze jak kierowca mu kazal wysiasc to zrobil to bez szemrania i oporu. Odpowiedz Link
roseanne Re: godzina brzemienna w wydarzenia 03.08.21, 19:54 mysle o babsku w recepcji Odpowiedz Link
xurek Re: godzina brzemienna w wydarzenia 03.08.21, 20:30 aaaa, to sie zgadzam. tez jeszcze takiego babska nie spotkalam, to byla premiera. i na dodatek bez maski w recepcji gabinetu lekarskiego :). no coz, lekarz na urlopie, to myszy tancuja :) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: godzina brzemienna w wydarzenia 03.08.21, 22:12 Xurku, troche sie usmialam pod nosem z twoich przygod - tzn rozumiem, ze Tobie wcale nie bylo do smiechu, ale to taki czarny humor. SSmanka w recepcji, normalnie przodownica:) A sytuacja w autobusie tez niewesola - ale juz wyobrazam sobie, jak zamaskowana pani wali po glowie niezamaskowanego mlodzienca. Ja dzisiaj w dobrym humorze - dobre widomosci o improvement w zdrowiu syna dodaly mi skrzydel! Dobry dzien dzisiaj :) Widze, ze Sierpien bedzie miesiacem roznych zdrowotnych zabiegow/operacji dla niktorych szanowncych Forumek - Rose, Luiza, i Xurek - trzymam kciuki za szybkie i bezbolesne ich przejscie. Ciagle slonce i upaly - oczekujemy na pierwszy deszczyk, ktory ma nadejsc pierwszy raz od poczatku czerwca - rano w piatek. 40 % szans na spelnienie. Oby, oby. I ma sie lekko ochlodzic. Oby, oby. Wczoraj zauwazylam w miescie pierwsze drzewa na ktorych liscie zaczynaja czerwieniec! no bez przesady! Protestuje, jesien jeszcze niech nie nachodzi! Zrobilam grilowane brzoskwinie wczoraj w ramch deseru. Przekroic brzoskiniw na pol, grilowac na grillu przez 3 minuty po kazdej stronie. Posypac troche riccotta cheese, posypac prazonymi orzechami walnuts - i leciutko polac miodem. Mniam. Odpowiedz Link
jutka1 Środa, deszcz i chłodno 04.08.21, 09:43 Pogoda jak w tytule. Pada, pada, pada... Błeee. Mam totalnego niechcieja. Totalnego. W związku z tym nie mam żadnych planów na dziś. I o. Odpowiedz Link
xurek Re: Środa, deszcz i chłodno 04.08.21, 12:44 tez chlodno, deszczowo i znow niemile zajecia do wykonania, ale wrocil do biura moj ulubiony kolega i jego zona. byli na 3-tygodniowym home office w Engandine, wynajeli tam mieszkanie. w sumie super pomysl. pogadalismy przy kawie, na tematy rozne, rowniez covidowe. L jest zaszczepiony od dawna, we wrzesniu leci do Izraela po trzecia dawke, B. zaszczepila sie dzisiaj pierwsza dawka. mimo tego kulturalna konstruktywna dyskusja i nadal bardzo sie lubimy. Na obiad przynioslam z domu chili con carne, bo jakosc / ceny w pobliskich restauracjach maja sie do siebie odwrotnie proporcjonalnie i teraz to skonsumuje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, deszcz i chłodno 04.08.21, 13:01 Pogoda ponura, deszczeowa, choc czasem przebija sie slonce. Upieklam szarlotke na jutrzejszc przyjazd gosci. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Środa, deszcz i chłodno 04.08.21, 21:42 Pogoda upalna, juz mam dosc. Chce deszczu! Idziemy dzisiaj na mecz pilki noznej, lokalna druzyna Timbers bedzie grala z San Jose Earthquakes :) Wieczorem temp bedzie ok 90 F czyli powyzej 30C wiec sie chyba rozplyne. Trzeba sie bedzie chyba schlodzic zimnym piwem! Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, pada, mży i popaduje... 05.08.21, 07:25 Ciągle mokro. Szaro i ciemno. I zapowiadają, że ma tak być co najmniej do końca tego tygodnia. Błeee. Główny plan na dzisiaj to wypad do bankomatu i przy okazji małe zakupy. Poza tym czytanie, muzyka i odpoczynek. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek, pada, mży i popaduje... 05.08.21, 08:38 pochmurno, mgliscie, 14 stopni. uparlam sie, ze jest lato, nie wzielam wierzchniego okrycia i teraz marzne. pociag prawie pusty, sadzac po ubiorze i obuwiu wiekszosc pasazerow wybiera sie w gory. ja mam dzisiaj w planie dlugi lunch z Behemotem oraz drinka po pracy z kolezanka nie widziana od 3 lat. miedzy tym przygotowanie i pierwsza sesja onboarding nowej managerki ze strony klienta. wczoraj bylo zapoznanie, okolo 30-latka o chyba hinduskich korzeniach, niesamowitej urody i bardzo mila. z tej kategorii ludzi co jak sie usmiechna to czlowiekowi zaraz cieplej na duszy. ja zas na te spotkania wypacykiwalam sie stosownie do branzy czyli "extravagant black in black" i pelny makeup. rzadko uzywam fluidu i pudru a efekt fascynuje mnie za kazdym razem gdy nagle widze swoja twarz z gladka cera bez piegow. troche jak inna osoba. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, pada, mży i popaduje... 05.08.21, 09:27 Xurku, to akurat masz okazję kupić sobie nowe okrycie wierzchnie. :-) No przecież mogłabyś zmarznąć i się przeziębić. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek, pada, mży i popaduje... 05.08.21, 20:54 Tu się ociepliło. Wysokie 20, odczuwalna w 30 Zielenina rośnie, jak głupia, najpiękniejsze są nasturcje-góra kwiatków powyżej kolan, Zjadłam sobie śniadanie na tarasie, wśród aksamitek, bazylii wszelakiej, mam 3odmiany i buczenia trzmieli Od poniedziałku przesuwanie mebli, obklejanie biblioteczek itd itp- serio nie wiem jak mocno mam ochronić mieszkanie, głównie dolny poziom. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Czwartek, pada, mży i popaduje... 05.08.21, 22:41 Ochlodzilo sie, ale to "dzieki" zadymieniu - poranek byl caly rozowo-czerwony, slonce swiecilo przez dymy czerwonawo. Wczorajszy wieczor rewelacyjny - pierwszy raz dla mnie wyjscie pomiedzy tlumy od chyba dwoch lat! Bylo super, mecz skonczyl sie remisem, a nastroj i energia na trybunach extra elektryzujaca. Stadion nie jest wielki, tak jak w europejskim stylu - raczej maly, ale byl pelen ludzi bez masek i zawialo normalnoscia. I potem wszyscy wsiadli na swoje rowery i pojechali do domu :) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 06.08.21, 08:29 Znowu piątek. I dobrze. Za oknem szaro, w nocy padało, teraz na razie nie pada, 15 C. W sumie luz. Miłego piątku :-) Odpowiedz Link
xurek Re: TGIF 06.08.21, 10:02 Wczoraj byl fajny dzien, dwa przemile spotkania, w pracy bezproblemowo. Nawet pogoda po poludniu sie poprawila. A dzisiaj sie obudzilam z jakims takim uczuciem marazmu, paniki i bogwieczego. To chyba reakcja na rozpoczynajacy sie w poniedzialek remont, rozpoczynajacy sie rok szkolny Piranhii oraz zblizajacy sie wyjazd do Polski i zwiazana z nim koniecznosc zajeca sie testami, pakowaniem oraz na miejscu sprawami osrodka. Od dzisiaj cale nastepne 3 tygodnie napakowane sa zadaniami, dni beda wygladac jak nie przymierzajac "daily business" u Luizy :) (tylko ja nie mam tyle sil), wiec w sumie niewiele pozytywnego. Oprocz byc moze pogody, bo ta zaczela sie dzisiaj rano poprawiac wbrew prognozom: jest znacznie cieplej i sloncze przeswituje przez chmury. No to biegne do kieratu, za 10 minut ostatnia telekonferencja tego tygodnia. Odpowiedz Link
xurek white greek 06.08.21, 11:43 tak nazywa sie u nas w Migrosie grecka feta zrobiona z soji i kokosu. tutaj chyba rowniez Szwajcaria osiagnela granice rozciagania nazwy "feta". Zetknelam sie z wytworem dzisiaj po raz pierwszy, ale nie kupilam. Odpowiedz Link
akawill Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 16:54 A ja obecnie w Polsce. Dość nagle i jakoś tak się składa że za dwa tygodnie znowu przylecę. Oglądam spektakl "TUSK BE" w TVP w wielu odsłonach. W podróży koronowe kontrole i dodatkowe dokumenty - w sumie zrozumiałe. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 17:59 Cos z nieba kropi! takiego malutkiego pruszkowatego mist chyba jednak nie mozna nazwac deszczem. Dobre i to, bo przynajmniej slonce nie prazy. Dzisiaj taki wyjatkowy dzien - od jutra znowu pelne grzanie. Ja pakuje przyczepke, lodowke - kajaki juz przyczepione do samochodu, za pare godzin wyjezdamy weekend na gorskie jeziora troche odpoczac od tych upalow i potaplac sie w wodzie. Prognoza pogody - slonce ale temp ok 26C a nie 36C. Akawillowi zazdroszcze pobytu w PL - mam nadzieje, ze jest przyjemny - mimo ze nagly. Milego piateczku i weekendu wszystkim! Odpowiedz Link
akawill Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 18:06 Dzięki Ania, są przyjemne elementy. Ale ogólnie okoliczności nie są najlepsze - mój tato jest poważnie chory. Odpowiedz Link
akawill Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 18:08 A swoją drogą, ponieważ jesteśmy polonusami, to jak ktoś jedzie do Polski to powinno być małe jakby świętowanie. Jutka jest wyłączona. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 19:16 akawill napisał: > A swoją drogą, ponieważ jesteśmy polonusami, to jak ktoś jedzie do Polski to po > winno być małe jakby świętowanie. Jutka jest wyłączona. *********** A skąd i czemu podlegam takiemu wykluczeniu? Discrimination and exclusion. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 19:28 mysle ze dlatego, ze "wyemigrowalas" z powrotem do PL i bywasz ze tak powiem czesto :). ale na czym to swietowanie ma polegac? Odpowiedz Link
akawill Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 21:48 Świętowanie polega na wypiciu małej wódeczki w patriotycznej postawie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 22:29 akawill napisał: > Świętowanie polega na wypiciu małej wódeczki w patriotycznej postawie. *********** Czyli że co? Nie mogę za Ciebie czy innych wizytujących PL forumowiczów "wypić małej wódeczki w patriotycznej postawie"? Moja postawa to taka bardziej z kopa. Btw, właśnie doczytałam powód Twojego przyjazdu do PL. Trzymam kciuki za Tatę i za Ciebie też. Trzymaj się. Odpowiedz Link
akawill Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 22:42 Dzięki. No to proszę o tą wódeczkę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 22:57 akawill napisał: > Dzięki. > No to proszę o tą wódeczkę. ********** Przesyłam zmrożoną Finlandię. Jako i ja uczynię. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 23:35 Hm zmrożonej Finlandii nie mam, Lime Absolut! Salut! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 471 07.08.21, 22:37 zmodyfikowalam na lampke wina, ale postawa jak najbardziej patriotyczna. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 471 06.08.21, 19:27 wspolczuje i zycze tacie szybkiej poprawy. ja tez bede w Polsce od 2 do 19 wrzesnia. Aniu, zazdroszcze Ci ciepla i weekendu nad woda, tutaj nadal chlodno a rzeki przepelnionie tak, ze balabym sie wejsc. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Akawillu trzymaj sie, usciski 07.08.21, 10:25 akawill napisał: > Dzięki Ania, są przyjemne elementy. Ale ogólnie okoliczności nie są najlepsze - mój tato jest poważnie chory. Akawillu trzymaj sie, wszyscy tutaj wiemy jak to jest miec chorego rodzica gdy mieszkamy w innych krajach. Oby wszystko dobrze poszlo; mam nadzieje ze mile spotkania i widoki pomoga choc troche sie odprezyc. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Słoneczna sobota 07.08.21, 09:48 Świeci słońce, ociepliło się, ma dojść do 24 C. Może być. :-) Jak jest słonecznie, to od razu robi się mniej "błeee". Ania wspominała niedawno o czerwieniejących przedwcześnie liściach na drzewach, a ja dzisiaj zauważyłam żółknące liście. A to dopiero pierwsza połowa sierpnia... Słucham sobie Radia Nowy Świat, gapię się na ogród, myślę. Miałam dziwne sny, i się nad nimi zastanawiam. Chyba już rozgryzłam, o co kaman. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Słoneczna sobota 07.08.21, 22:36 tutaj zas wszystko wscieklezielone. ciagle deszcze przy niskich 20-tkach sa chyba idealna pogoda dla wszelkiego rodzaju lisci. moja wies od kilku lat zmienila rodzaj ukwiecenia publicznych klombow na takie "wiejsko - naturalne", ktore mnie osobiscie bardzo sie podoba. troche teraz we wsi jak na lace, zalaczam kilka zdjec. w sumie to byl bardzo fajny dzien: bylam na moim ulubionym targu, tym razem kolejki trzymaly sie znosnych rozmiarow, kupilam ogromne slodziutkie czeresnie i starczylo dla mnie zoltej fasolki. zjadlam dwa pyszne posilki, odbylam przemila dluga pogawedke w przednim towarzystwie i udalo mi sie wykonac wszystkie zaplanowane na dzisiaj zadania. kot znow buszowal po ogrodzie w deszczu z wielka chyba rozkosza (nomen is omen ?), wrocila jak zmokla kura i to dopiero jak ja przykusilam jedzeniem :). zalaczam zdjecie najnowszego "kociego lozeczka": tutaj teraz spi kiedy ja jestem w biurze. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Słoneczna sobota 10.08.21, 04:57 Xurku, pieknie ukwiecona twoja wies, a Rain in the Bucket niezle sie skrecila haha Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwsza sobota sierpnia, stres i panika 07.08.21, 11:06 Jest sierpien, przedwiosnie, noce jeszcze zimne (dzis bylo 7 stopni) ale dni sa dluzsze i sloneczne, wszystko rosnie, ptaki spiewaja i slysze ze zaby tez zaczely zaloty. No ale poniewaz w poniedzialek ide do szpitala, jestem w stanie paniki i zestresowana, nie tylko samym zabiegiem ale tez jego konsekwencjami oraz tym, ze w ogrodzie jest tyle do zrobienia! Po kilku dniach stresowania sie i marnego spania dzisiaj po porannym warsztacie odwalilam dwie ciezkie roboty - wysprzatanie kurnika oraz zbudowanie pryzmy kompostowej. Na jutro planuje przewiezienie kilku taczek ciezkiej ziemi, kompostu i zmielonego drewna zeby posadzic ziemniaki, nawiezc kilka drzew owocowych i przykryc gola ziemie. Potem bede odpoczywac pielac cztery paskudnie zarosniete grzadki a na koncu podleje ogrod. Po powrocie ze szpitala nie bedzie mi wolno chodzic przez co najmniej tydzien a potem sie zobaczy. Jakby co, bede skakac do ogrodu na jednej nodze i pracowac na lezaco :) Wczoraj pod wieczor wpadla corka, kupilysmy chinski obiad (wlasnie dojadam jego resztki) i sobie pogadalysmy o jej nowej pracy i zyciu w lockdown. Zadzwonilysmy tez do mojej Mamy na WhatsApp i porozmawialysmy w trzypokoleniowym babskim zespole :) Corka odbierze mnie ze szpitala i pomieszka u mnie przez tydzien, jesli nie bede miala komplikacji. Zrobilam jej miejsce w domowym biurze aby mogla tam spokojnie pracowac. W piatek pojechalam do mojego nowego miejsca pracy gdzie od 8 pazdziernika (jesli COVID pozwoli) zaczne prowadzic kursy - foty ponizej. Poznalam glownego koordynatora, mam juz koncepcje co bede robic wiec w czasie rekonwalescencji napisze konspekty zajec. W tym tygodniu zglosilu sie dwie nowe klientki (obie z rekomendacji obecnych klientow) i zamowily 5 warsztatow na ostatni tydzien sierpnia. Cale szczescie, ze nie musze nigdzie jezdzic i warsztaty beda przez Zoom, bo inaczej nie moglabym ich robic, nie wiem, kiedy bedzie mi wolno prowadzic samochod! Szpital i anestezjolog sie zglosili, wszystko wiem, tylko mam stracha, ze cos pojdzie zle i jednak beda musieli mi amputowac czesc stopy.... No dobra, koniec tego smecenia. Oddalam sie zeby cos jeszcze oporzadzic w domu przed sobotnimi plotami wieczorem na Zoomie :) a jutro wczesna pobudka i ciag dalszy orki na ugorze! Milego weekendu! Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek Re: Pierwsza sobota sierpnia, stres i panika 07.08.21, 22:13 Luizo, trzymam kciuki za powodzenie. Ten ogrod jakis taki troche pustawy, widze, ze masz duze pole do popisu :) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, znowu mokro 08.08.21, 09:59 W nocy była burza, sądząc po kałużach - dość silnie padało. Jest 15 C i szaro. Błeee. Wyjazd w góry odwołany/przełożony ze względu na stan zdrowia kierowcy. :-))) Będę ogarniać kuchnię. Poczytam. Na obiad zadowolę się makaronami z pesto i sałatą. Klient "zakolejkowany" wczoraj napisał, że wyśle mi materiały za tydzień, więc przede mną następny tydzień "wakacji" (korpo na szczęście na urlopach, więc ryzyko zleceń minimalne). No i tyszpiknie. :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, znowu mokro 08.08.21, 18:12 Upał i parowa.. Wybrałam się na spacer na najbliższy ryneczek i plecak przyniosłam przepocony. Mam nadzieję, że po spryskaniu fabreeze i wysuszeniu /wywietrzeniu na balkonie nie złapie zapaszku. Kupiłam pomidory, pierwsze małe jabłuszka, kawałek koziego sera, bakłażany i papryki poblano. Poszło koło 40$+ Teraz ochlozic się w wannie Potem pesto pasta z bobem i brokułem Moze lektura, ale raczej indoors... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, znowu mokro 09.08.21, 01:00 Pamiętam wilgotność powietrza latem w Waszyngtonie (D.C.). 4 razy lato tam przeżyłam, i wiem - koszmar. Współczuję, Rose. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Szpitalny poniedziałek 09.08.21, 12:04 Siedem godzin temu obudziłam się z narkozy ("markizy" według autokorekty). Noga nie boli bardziej (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć), właściwie odkąd się obudziłam boli mniej. Powiedziano mi że ból zacznie się pogarszać później. Najwyżej nażrę się środków przeciwbólowych albo załatwię sobie konopie do wapowania 😎 Na razie jest dobrze. Dostałam smaczny dwudaniowy obiad z deserem, mam dostęp do Internetu na monitorze, mega wygodne łóżko z podnoszonym oparciem. Za dużym oknem jest widok na niski budynek otoczony parkiem, z drzewami na horyzoncie, mogłabym tu z tydzień wakacjować :) Jutro przed ósmą rano lekarz sprawdzi czy wszystko przebiega jak powinno i mnie wypiszą. Spędzę tydzień w domu, obsługiwana przez córkę. Pełne gojenie potrwa dwa miesiące, potem się okaże ile powtórek tego samego zabiegu będzie potrzebnych. Dziękuję za trzymanie kciuków! Trzymajcie się zdrowo, forumki i forumowicze! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Szpitalny poniedziałek 09.08.21, 13:12 Super wieści Luizo! Kuruj się i dochodź do siebie! U mnie też dobra wieść, że ogród jest wreszcie koszony. Siostrzeniec kosi, a my z siostrą doprowadziłyśmy do porządku chaszcze przed domem: berberysy, wisteria, chwasty przy chodniku i między kostką chodnikową. Wreszcie zaczęło normalnie wyglądać. :-D Spotkana dalsza sąsiadka mówi: "Sto lat nie widziałam, już myślałam, że się sąsiadka wyprowadziła". :-))) Teraz siostra pojechała do mamy, siostrzeniec działa w ogrodzie, a ja mam chwilę dla siebie. Jest słonecznie, ciepło i bardzo przyjemnie. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Szpitalny poniedziałek 09.08.21, 15:58 wypoczywaj, kuruj sie i ogolnie wielce pozytywne wibracje.. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Szpitalny poniedziałek 10.08.21, 04:24 Szybkiej rekonwalescensji Luizo! I spokojnie dochodz do zdrowia, bo pewnie bedzie cie korcilo skrocic pooperacyjny "Odpoczynek". U nas znowu zapowiadaja upaly, kurde! od jutra temp w gore, i koncowka tygodnia bedzie dochodzila do 40F. Wrocilismy z lasow schlodzeni woda z jeziora i po raz pierwszy nie ugryziona przez komara! Szok! Pierwszy raz mi sie to zdarzylo, ze nic nie latalo. Zastanawiam sie, czy nie jest to "wina" krzewow, ktore tam gesto rosly - akurat bylo kwitnienie (pic below) i niesamowcie smierdzialy. Tzn mialy taka dziwna won - spalonych wlosow? Czy ja wiem? Nie czuc bylo mocno - tylko w bliskosci jak sie podchodzilo, po dwoch dniach juz sie mozna bylo lekko przyzwyczajic, albo zelzalo? Nie znalam tych krzewow wczesniej, a podobno tutaj sa native wg. appsa. Bylismy tez na hike po lawie. Srodkowy Oregon to wulkan za wulkanem - oczywiscie stare, wygasle pagorki, ale w niektorych miejscach gdzie sie zachowala lawa mozna isc i ogladac. Niesamowity widok - jak z Marsa. Poszwendowalismy sie rowniez po farmers market w miasteczku kolo campingu. Oprocz tradycyjnych warzyw/owocow/i przetworow sprzedawane byly rowniez inne - kupilam herbate z CBD, bede pila na noc ;) Ponizej pare zdjec: to jest ten smierdziel z Campingu - nad jeziorem - i wypoczynek Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Szpitalny poniedziałek 10.08.21, 04:25 Dalsze zdjecia z Farm Market i spaceru wsrod lawy Odpowiedz Link
jutka1 Środa, słońce 11.08.21, 09:44 W nocy padało, teraz świeci słońce, ma dojść do 24 C. W miarę leniwy dzień się zapowiada, tak jak wczoraj zresztą. Odpoczywam. Miłej środy :-) Odpowiedz Link
akawill Re: Środa, słońce 11.08.21, 10:18 W Amsterdamie ponoć ciepło dzisiaj i słońce. No tak , widzę przez okna lotniska. Schiphol przyjemnie ruchliwy, tylko te maseczki wskazują że nie do końca normalnie. Ja wracam do Jusa a w niedzielę z powrotem do Polski, tym razem na normalne wakacje. To znaczy taką mamy nadzieję. Mój tato jest w hospicjum. Pozdrowienia dla wszystkich przed i po szpitalnych. Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa, słońce 11.08.21, 18:10 heatwave trwa o 7 rano wyjscie na balkon daje to samo odczucie , co wyjscie z samolotu w Meksyku lub na Kubie wilgotnosc, cieplo i jungla na balkonie mam juz prawie jednolita sciane z bazylii, miety, aksamitek i fasoli Odpowiedz Link
xurek czwartek 12.08.21, 17:34 i czwarty dzien remontu. a mam wrazenie, ze remontuje od lat, badz raczej znajduje sie na wojnie. firma szwajcarska wciaz maci i cos przesuwa, Polacy sie dostosowuja i pracuja bez zarzutu. Jestesmy wciaz jeszcze w czasowym planie, ale te ciagle szarady i zmiany sa bardzo irytujace. Wdzie niesamowita roznice w tym, jak ja reaguje na ten remont. Chyba juz sie zrobilam za stara na takie zabawy, potrojne obciazenie: remont, praca i osrodek nadmorski plus dom to zdecydowanie za duzo. Nastepna raza bede remontowac w czasie gdy osrodek jest zamkniety i wezme z pracy sabbatical. inaczej nie widze. poza tym robi sie jak na mnie zbyt goraca i kot juz tez ma dosc tych wiecznych zmian i robi sie nerwowy :) Odpowiedz Link
roseanne Re: czwartek 12.08.21, 19:30 no kto to widzial, tak Kote maltretowac! ale serio, remont mam nadzieje ,ze sie jednak ulozy i szybko zakonczy widzialam dzis wykres waszych temperatur = w koncu wciaz lato, ale fakt, goraco tu niby numerki podobne, tylko klimat jakby troszke inny drugi dzien, gdzie AC buczy prawie caly czas - do tej pory tylko kilka godzin popoludniamy, be schlodzic troche przed noca nie mam sily na nic, ani fizycznie, ani psychicznie Luiza, raczej mi chodzilo o umiejscowienie poprzedniego wpisu, nie termin zabiegu :) kuruj sie kuruj! Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 13.08.21, 09:24 W sumie nie robi mi różnicy, że jest piątek, bo nie pracuję w tym tygodniu, czyli jestem na wakacjach. :-) Za oknem słońce, ma być 27 C. Jak tylko wyjedzie pan budowlaniec, to posiedzę na tarasie i poczytam. W cieniu. :-) Więcej, na szczęście, nic się nie dzieje. Xurku, trzymaj się z remontem. Luizo, nie łaź za dużo. Rose, przetrzymaj parówkę, a Aniu - przetrzymaj heatwave. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: TGIF 13.08.21, 23:16 piatek 13. u mnie drugi dzien upalow - 40 C w dzien, prawie 30 C w nocy. Okien nie wolno otwierac. Do tego jest smog - dym z pozarow z Californii, wczoraj normalnie bylo czuc smrod. Ogolnie fatalnie dla ludzi z alergiami, chorobami drog oddechowych. Jedyne co na plus, ze jest to suchy heatwave, ale w sumie co z tego jak sie go czuje na skorze jakby sie wchodzilo do piekarnika. Albo pieca. Jutro taki dzien kolejny, pozniej ma sie lekko ochlodzic, a potem z powrtoem na gorne poziomy termometru. Luizo, powoli z probami chodzenia, daj sie nodze wygoic :) Jutko czytaj i odpoczywaj w cieniu :) Xurku, wspolczuje tego calego zamieszania, ale mozesz miec swiadomosc, ze z kazdym dniem zbliza sie koniec i bedzie pieknie! Trzymajcie sie wszyscy - milego weekendu :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sobotni wieczor i plany na nastepny tydzien :) 14.08.21, 11:08 Od kilku dni jest w Sydney sucha, sloneczna pogoda ale ze wiatry zmienily sie na typowe o tej porze zachodnie, noce zrobily sie zimne, u mnie bylo 7 stopni, za to kilkanascie kilometrow w glab ladu zdarzaly sie przygruntowe przymrozki. Jutro tez ma tak byc. Strasznie mnie dzis korcilo zeby pojsc w ogrod i popracowac, ale po konsultacji ze stopa zrezygnowalam z tego pomyslu, bo mimo ze opuchlizna ustepuje, czuje sie jakbym pod skora mala ostre kamyki... Poszlam do ogrodu tylko na pol godziny zeby pokazac corce gdzie ma zawlec worki ziemi ogrodowej i mielonego drewna, ktorymi sie zajme w przyszlym tygodniu, i co ma podlac. Potem pokustykalam z powrotem do domu i musialam sie zdrzemnac. Duzo spie, kolo 10-11 godzin dziennie. Widac potrzebuje. Wczorajszy wieczor spedzilysmy wapujac rumianek (bardzo relaksujacy, chociaz jako nie palaca ledwie zdzierzylam ohydny posmak palonego zielska) i ogladajac wszystkie cztery odcinki The Unusual Suspects, swietnego nowego australijskiego mini-serialu, komediodramatu nakreconego w Sydney. W tej chwili jest dostepny w Australii na kanale SBS. Nie wiem, czy pojawi sie w Europie, chociaz moze bedzie w Ameryce Pn., jesli mielibyscie okazje go zobaczyc, to polecam. Na jutro planuje posiedziec przy stole w jadalni (ze stopa na krzesle) i posiac nasiona do korytek, ktore przezornie wypelnilam mieszanka siewna jeszcze przed pojsciem do szpitala. Posieje pory, cebule, kapuste, salate, pomidory i arbuzy oraz rozne kwiaty. W ogrodzie sa dwie grzedy przygotowane do siania warzyw korzeniowych, poczekam z tydzien az sie zrobi cieplej i posieje tam buraki, rzodkiewki, czarna rzodkiew, brukiew i marchew. Dzieki pomocy corki mam tez pelna taczke mieszanki ziemi i kompostu, pojutrze wyjme torby do sadzenia ziemniakow, powolutku je wypelnie i posadze pyrki, bo juz kielkuja. Permakulturowi znajomi sugeruja najazd na ogrod w celu pomocy, ale nie liczylabym na grupowe zajecia ze wzgledu na lockdown. Niemniej zadzwonie do kumpla z tej grupy (ktory mieszka mniej niz 5 km ode mnie) zeby mi wwiozl na gore ogrodu siedem workow z mielonym drewnem i piec workow z ziemia, dalej juz sobie poradze, siedzac na kontenerze po butelkach, z lopatka i wiaderkiem. Corka dzisiaj pojechala do domu, wpadnie jutro wieczorem, moze sobie pogramy w Rój, to znaczy, ona mnie nauczy grac. Zostawila mi trzy obiady, obsluzone kury i kroliki, posprzatana kuchnie. Mam jak nigdy wolny wieczor, zadnych pogadanek na Zoomie, WhatsAppie czy Messengerze, moze sobie obejrze cos z Netflixa na laptopie. No to zaglebiam sie w ekran, a Wam zdrowia zycze bo to najwazniejsze! Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, c.d. upału 14.08.21, 11:16 Rano pognałam na pocztę, żeby zdążyć przed upałem. W drodze powrotnej małe zakupy, a teraz już chyba nie wychodzę. Ma być 30 C, a ponieważ wczoraj wieczorem była burza - jest teraz parno i nieprzyjemnie. W radiu Nowy Świat grają "La boheme" Aznavoura. Mrrruuu. Souvenirs, souvenirs. Dzień chyba dość spokojny. Odpukać. Jakieś pranie, jakieś małe sprzątanie, nic wielkiego. Reszta - relaks i odpoczynek. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, słońce 15.08.21, 09:28 Jest słonecznie, ma być 26 stopni. Przyjemnie. Plany na dziś minimalne: odpoczywam "na zapas", bo od jutra zaczynam trzytygodniowy maraton pracowy. Gra radio FIP, nastrój mniej błeee, czyli jest OK. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, słońce 15.08.21, 13:32 Nareszcie sie pogoda poprawila Mozna bylo spac z otqartym oknem. Wczoraj byl dzien bardzo specjalny i radosny, ale tylko tyle tu detali. Przegrzalam sie niestety tez, ale juz ok Dzis dalsze przygotowania do remontu, choc mi przesuneli poczatek o dwa dni chyba pisalam Milego weekendu Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 471 16.08.21, 20:05 Poniedzialek. Nareszcie normalne temperatury. I dym odszedl. Na niebieskim (nie szarym) niebie slonce ostre a nie pomoranczowo-rozowe. Weekend spokojny - przygotowujemy sie juz troche do dluzszego wyjazdu campingowego do Yellowstone. Jedziemy za pare dni na 10 dni z nasza przyczepka, wiec powoli pakuje co tam trzeba. Najlepiej, ze temperatury tam troche inne niz tutaj - musze spakowac kurtki zimowe i czapki, bo w nocy ledwo powyzej 0 C :) Bear spray zakupiony, w razie czego, na hikes, obysmy tam nie spotkali mamy z dziecmi. Poza tym w koncu przeczytalam fajne dwie ksiazki - takie akurat na siedzenie pod parasolem na patio. Telewizji staram sie nie wlaczac. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek SROrek 17.08.21, 13:29 Ciemno, szaro, po wczorajszych 2 burzach i ulewach w nocy znowu padało. Błeee. Praca powoli posuwa sie do przodu, z naciskiem na "powoli". Trudniejsze toto niż myślałam że będzie. No nic. Jakoś daję radę. Zaraz przyjedzie na chwilę siostra ze szwagrem, żeby pożyczyć stół i ławę na weekendowe garden party. Mam nadzieję, że nie będzie padać, bo klops i nici z imprezy. Poza tym nic się nie dzieje, i dzięki niebiosom za to. Odpukać. Miłego dnia bez względu na wszystko. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek SROrek 17.08.21, 21:13 tyle ciekawych nowych wpisow i watkow a ja na nic nie mam czasu ani sily. remont w pelni, idzie dosc sprawnie, polska ekipa jest super, ale chalupa cala zakurzona (podlogi) i nie ma sensu ich myc, dopoki nie skoncza. niespecjalnie lubie siedzenie w takim bajzlu. Kocie drzwi zamontowane, ale kot za glupi, by przez nie przejsc :). czyba potrwa z pol wiecznosci, zanim sie nauczy, ze moze pchac te szklana klape glowa. Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek SROrek 17.08.21, 22:30 tu mialo sie zaczac wczoraj, potem ,ze jutro w rezultacie dostalam rano telefon, ze poprzedniego klienta wykonczyli, znaczy koniec projektu i jak jestem w domu to moga zaczac przyjechl gostek kolo 11. Obejrzal sprzet zakupiony porysowal po scianach i podlodze. nagle mnie zawolal, ze brakuje mi elementow do prysznica - ja cala zdenerwowana, przeciez po takiego mialam designerki, dwie, by mi powiedzialy i zrobily liste wszystkiego - okazalo sie ,ze daly mi tylko model sluchawki prysznicowej, bez zaworu, bez kurka i to nie do konca takie cos co chcialam, tylko z przelaczka na gorze, no to obejsc i objechac musialam okoliczne sklepy, ale udalo sie znalezc model mi pasujacy w miedzyczasie pan S, demolowal lazienke, pod czujna opieka corci - sie okazalo ,ze grzejnik przyrdzewial i sie iskrzyl, bo slad sadzy od srodka, wiec do zamowienia nowy... jutro prace od rana... i tak potrwaja.... najwazniejsze, ze mimo bariery jezykowej udalo sie z panem S dogadac i wszystko ma sie zmiescic wg moich planow Aco do Koty, to mojej zabrala nauka klapki okolo 2 tygodni - od recznego przekladania jej przez prog, odchylania za kazdym razem, gdy miauczala, ze chce wyjsc, przez wysyywanie po drugiej stronie chrupek- zachety u mnie byla klapka siatkowa, Odpowiedz Link