Dodaj do ulubionych

Czego zazdroszcze Europejczykom

09.01.05, 21:52
Bez slodyczy moge istniec, raz na kilka miesiecy tylko miewam dziwne
zachcianki. Dzis na przyklad zachcialo mi sie pound cake- czyli rodzaju babki
piaskowej. Doszedlem jednak do wniosku, ze nie mam pojecia, gdzie to nabyc.
Wowczas przypomnialem sobie europejskie cukiernie, te male, lokalne,
obslugujace piec ulic po sasiedzku, ktore oferuja cale mnostwo drobiazgu,
lacznie z lokalnymi plotkami. Zatesknilem rowniez za europejskimi
wedliniarniami z calym asortymentem kielbas, kielbasek, szynek i pasztetow
takich i owakich; za piekarniami za rogiem z pachnacymi bulkami, buleczkami,
chlebem w ciapki i bez ciapek (do pln.amerykanskiego puchowego chleba na tosty
nigdy nie przywykne).

Mamy tu w Ameryce Pln. rozne "European Deli", ale trzeba sie naszukac i
najezdzic. Lokalni nie desperuja, bo nie maja tych kaprysnych nawykow, jakie
my z soba tu poprzywozilismy.

W pogoni za babka piaskowa skonczylo sie na lokalnym supermarkecie, w ktorym
kupiem zamrozony pound cake Sary Lee oraz Apple Streusel Coffe Cake masowej
firmy McCain. Nie sa te konfekcje takie znow zle, ale chwilowa tesknota za
europejskimi lakociami zostala rozbudzona.

ps. Z drugiej strony, mama narzeka, ze nie moze w Warszawie znalezc
automatycznej suszarki do bielizny...
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Czego zazdroszcze Europejczykom 09.01.05, 22:15
      Ba, gdyby babka piaskowa byla Twoim jedynym marzeniem, to moglabym Ci pomöc:
      jest to ciasto ktöre szybko i latwo sie piecze, a smakuje najlepiej jak jest
      jeszcze lekko cieplawe, wiec nadaje sie jak najbardziej do pieczenia w domu.
      Przemysl to, czy nie möglbys sie czasami zabrac za pieczenie? Nam sie wczoraj
      zachcialo nagle takiego prostego, slaskiego plkaska drozdzowego z posypka.
      Wskoczylam na forum Kuchnia, gdzie nawuazalam juz zreszta kilka przyjazni
      kulinarnych, ludzie poratowali mnie przepisem i juz wieczorem mieszkanie
      pachnialo bosko, a my objadalismy sie tym wspanialym, a jakze prostym
      przysmakiem. Braz by chyba oszalal ze szczescia, gdybys dla niego zaczal
      wypiekac....
      • chris-joe Re: Czego zazdroszcze Europejczykom 09.01.05, 22:21
        :)))) Gotowac potrafie- nie po mistrzowsku, ale zadawalajaco. Natomiast z
        pieczenia chyba juz na zawsze zrezygnowalem. Nawet te prawie gotowe wypieki z
        supermarketu -zamrozone, tylko wlozyc do piekarnika- sa dla mnie nie do
        przeskoczenia: przypalam :)))
    • bella-donna Re: Czego zazdroszcze Europejczykom 09.01.05, 22:34
      Przede wszystkim urlopu (ilosci dni)i nigdy niestety nie pozbede sie tego
      uczucia.
      Ptysie, eclerki, napoleonki...to wlasnie tym sie objadam kiedy tam bawie,
      jednak w Polsce sa najlepsze i nawet tortowe wydaja mi sie przepyszne.
      Pamietam przepyszne chrupiace rogalili posypane makiem, jak rowniez
      jagodniki...ehhh narobiles mi tylko smaku, ktorego nie bede mogla dlugo
      zaspokoic.
      • chris-joe Re: Czego zazdroszcze Europejczykom 09.01.05, 22:40
        rozumiem, ze ty tez w Am.Pln?
        • bella-donna Re: niestety... 09.01.05, 22:45
          a ile TY masz ?
          ze juz nie wspomne o tych sick days, ktore sa naprawde sick, wystarczy ze tylko
          o tym pomysle
          • chris-joe Re: niestety... 09.01.05, 22:54
            wakacji? 4 tygodnie na razie. Ale ja jestem listonosz, czyli civil servant :)
            • bella-donna Re: niestety... 09.01.05, 23:11
              chris-joe napisał:

              > wakacji? 4 tygodnie na razie. Ale ja jestem listonosz, czyli civil
              servant :)

              to dla Ciebie w takim razie nic sie nie zmienilo i niech mi ktos teraz
              powie (moze ertes) jak ja mam palac miloscia do Polski ?
              • morsa Re: niestety... 10.01.05, 00:24
                Ja mam 32 dni urlopu...
                • bella-donna Re: niestety... 10.01.05, 01:08
                  morsa napisała:

                  > Ja mam 32 dni urlopu...

                  a gdzie mieszkasz ? czy wszyscy tak tam maja w tym Twoim raju ?
                  • morsa Re: niestety... 10.01.05, 01:35
                    Szwecja - normalnie 25 dni urlopu.
                    Ja mam wiecej, bo praca panstwowa
                    (sluzba zdrowia) a takze z racji wieku.
                    • lucja7 Jest czego zazdroscic 10.01.05, 12:25
                      Uwazam CJ ze to tylko mala ilustracja tego czego mozna zazdroscic. Bo nie jest
                      to tylko zapach piekarni w dzielnicy czy smak takiego czy innego chleba, ale
                      caly kawalek zycia wokol. Podobnie jest zreszta ze wszystkimi tymi drobnymi
                      punktami, ciasnymi, gestymi, z zaaferowanymi ludzmi i tworzacymi w ten sposob
                      nasze europejskie miasta. I tego bylo mi najbardziej brak (po jakims czasie)
                      podczas mojego pobytu poza Europa.
                      A podoba mi sie to ze Europejczycy zdaja sobie z tego sprawe i chca to chronic,
                      przez np ograniczanie w miastach ruchu samochodow, zakazywanie 4X4,
                      eliminowanie powoli wszystkiego co nie jest adekwatne z zyciem tych miast (np
                      eliminowanie duzych powierzchni handlowych, czy tez "centrow handlowych").

                      lucja:)
                      • maria421 Re: Jest czego zazdroscic 10.01.05, 14:04
                        Chris, czy pamietasz watek dlugi na 140 wpisow chyba w ktorej ja narzekalam na
                        amerykanska zywnosc? Ty wtedy u boku Ertesa starales sie mnie przekonac, ze
                        przeciez w Ameryce wszystko jest, ze Wy tam wszystko macie....
                        Teraz sam doszedles do wniosku, ze jednak jest czego Europie pozazdroscic, a ja
                        mam ochote Cie za to usciskac.

                        Jest czego zazdroscic, Chris, i ja sama przekonalam sie o tym dopiero wlasnie
                        za oceanem.
                        Oprocz zywnosci, jakiej mozecie nam pozazdroscic, jest tez atmosfera, jakiej
                        mozecie nam pozazdroscic. Amerykanskie miasta (jezeli mozna je miastami nazwac)
                        nie znaja czegos takiego jak deptak, na ktory idzie sie na spacer, poogladac
                        sobie wystawy sklepowe, a to wejsc gdzies na kawe z ciastkiem, albo na lody,
                        popatrzec na innych spacerujacych ludzi...
                        • lucja7 Czas pracy 10.01.05, 15:56
                          Z punktu widzenia czasu pracy, co pokrywa sie mniej wiecej z problematyka
                          emerytur, istnieja we Francji 4 grupy ludzi: 1-funkcjonariusze panstwowi
                          wszystkich szczebli, oczywiscie na pensji panstwowej, 2-pracownicy na pensji
                          sektora prywatnego, 3-wolne zawody, dyrektoriaty prywatnych przedsiebiorstw,
                          rzemieslnicy,handlarze, 4-artysci.

                          Pierwsze dwie grupy maja prawo do 8 tygodni wakacji, dwie ostatnie organizuja
                          sie w funkcji masy pracy ktora maja do wykonania.
                          Ludzie na pensji (2 pierwsze grupy) musza przejsc na emeryture w 65tym roku
                          zycia, ludzie 3 i 4ej grupy moga przejsc po skonczeniu 65 roku zycia. Moga
                          kontynuowac podwyzszajac przez to wysokosc swojej przyszlej emerytury.

                          Mnie, uprawiajacej wolny zawod architekta, przy dobrej organizacji, udaje sie
                          zorganizowac 2 tygodnie w zimie, co uzywam na narty, 2 tygodnie latem, oraz w
                          sumie jakies 2 tygodnie rozrzucone wiosna i jesienia na krotsze, 2-3y dniowe
                          wyjazdy.
                          Zawsze chce sobie zorganizowac 6 tygodni oderwania sie, co udaje sie roznie
                          (oprocz zimy).

                          lucja

                    • i.p.freely Re: niestety... 10.01.05, 19:34
                      ja nawet C.J-a bije.
                      PTO (paid time off) system, aka wakacje, ma jednak swoje zalety. Za kazda
                      przepracowana godzine do "wakacyjnego banku" odchodzi mi iles tam minut, juz
                      nie pamietam ile. W zeszlym roku uzbieralo mi sie prawie 400 wakacyjnych
                      godzin = 10 tygodni. Wykorzystalam tylko 4 tygodnie. Z nadejsciem nowego roku
                      fiskalnego niezuzyte 6 tygodni moga mi wyplacic lub rozbic na dwie polowy, z
                      ktorych jedna (3 tygodnie) idzie do puli wakacyjnej a druga (3 tygodnie) do EIB
                      (Extended illness bank). W tym ostatnim uzbieralo mi sie prawie 1000 godzin.
                      • ertes Re: niestety... 10.01.05, 19:50
                        I co sie tu dziwic ze te obydwie instytucje nie naleza do zbyt efektywnych.
                        Jakos uslug przy tak ogromnych nakladach pienieznych pozostawia wiele do zyczenia.
                        • i.p.freely Re: ertes 10.01.05, 22:43
                          pozwol, ze ci wyjasnie na czym PTO system polega.
                          Otoz to nie szpital tylko JA sama go sobie finansuje. Jak to wyglada - ja,
                          pelnoetatowy pracownik, zamiast podstawowej stawki w wysokosci $42/godz mam
                          $28/godz. Roznica finansuje takie sprawy jak "bank wakacyjny", EIB czy "long
                          term disability insuarance". Nie pracujesz, nie masz ani wakacji ani
                          chorobowego i kwita. Sam wiesz, ze tu czegos takiego jak platne zwolnienie
                          lekarskie nie ma. Brak pielegniarek, brak lekarzy to i czasem pracuje 60 czy 70
                          godzin tygodniowo. Stad moje "wakacyjne" czy "chorobowe" bogactwo. Sa
                          pielegniarki, na tak zwanym "per diem" etacie, ktorym sie placi te $42/godz.
                          Nie maja platnych wakacji ani chorobowego, ze nie wspomne o disability
                          insurance.
    • ertes CJ!!! 10.01.05, 16:02
      Widze ze z braku tematow i wpisow otworzyles tak zwana stala pozycje?
      Stali aktorzy napierdalanki pod tytulem EU lepsza od USA juz naostrzyli
      klawiatury A dzieki temu na zdechlym forum pojawi sie wiecej niz 20 wpisow dziennie.
      Siadamy wiec wygodnie i obserwujemy po raz 1583-ci dyskusje gdzie jest lepiej a
      gdzie jest chujowo.
      • maria421 Ertesie, 10.01.05, 16:22
        a dlaczegoz tak sie zloscisz na Chrisa za jego szczerosc?

        Dyskutowac zreszta i tak nie ma nad czym, bo wiadomo, ze w EU jest i tak
        lepiej, he he he....
        • starypierdola Odpowiedz 10.01.05, 16:25
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=18542030&a=18884136
          SP
          • maria421 SP 10.01.05, 16:29
            a dlaczego Ertes ma odpowiadac akurat tutaj na pytania z Polonii??
            I co to ma wspolnego z tematem watku?
            • starypierdola Jeet-yet to jedno z wcielen Ertesa. n/t 10.01.05, 16:34
              • maria421 Re: Jeet-yet to jedno z wcielen Ertesa. n/t 10.01.05, 16:53
                I co z tego?
                • basia553 Re: Jeet-yet to jedno z wcielen Ertesa. n/t 10.01.05, 16:58
                  zaczynam sie o Ciebie martwic, Ziutek. Wiesz czym sie konczy mania
                  przesladowcza? Poza tym jesli dobrze przeczytalam nietykiete, to slowem tam nie
                  wspominaja o zakazie posiadania wiekszej ilosci niköw. Czy cos przeoczylam?
                • ertes Re: Jeet-yet to jedno z wcielen Ertesa. n/t 10.01.05, 17:01
                  Mario, mania przesladowcza ma to do siebie ze za kazdym rogiem widzi sie
                  wyimaginowanych przesladowcow. Ten tutaj oprocz dosc watpliwej inteligencji to
                  przypadek kliniczny. Najwyrazniej to czesc jakiejs terapii robienie z siebie
                  glupka i placzliwe zaczepki.
                  nie warto sobie zawracac glowy.
                  • maria421 no dobra, Ertes, 10.01.05, 17:30
                    ale teraz przyznaj juz w koncu ze nie ma jak w Europie....))))
                    • basia553 Re: no dobra, Ertes, 10.01.05, 18:17
                      zaraz Ci przyzna, uwazaj!:))) wczoraj ogladalismy filmna sacie, w ktörym
                      zastanawiano sie czy pies czy kot sa inteligentniejsze. nie chcieli nikogo
                      urazic, pröbowali wyprowadzic na remis. ale mysmy wiedzieli swoje: tylko
                      koty!!!! Byly Dochodzacy, a teraz Staly, dawny milosnik i chodowca (hodowca?)
                      psöw strasznie sie zdenerwowal, bo jego zdaniem niesprawiedliwie w jednym
                      tescie potraktowano kota. jeszcze dzis przy sniadaniu o tym möwil:)))
                      Niezle go na kocia strone przekabacilam, nie? Moze Tobie Mario uda sie Ertesa
                      tez przekonac o wyzszosci Europy nad Reszta Swiata? Pozdrawiam.
                      • ertes Re: no dobra, Ertes, 10.01.05, 18:30
                        My zaczynamy szukac drugiego kota.
                        Jednej wariatki nam malo. A poza tym bedzie miala kolege/zanke do zabawy.
                        Ewentualnie szukamy meza to moze sama sobie urodzi towarzystwo.
                        • basia553 Re: no dobra, Ertes, 10.01.05, 19:03
                          ojej, to Wasza nie jest wykastrowana??? Jak znosicie jej jenki co miesiac?
                          A tu masz link do mojej historii z ostatniego tygodnia:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=19184912
                          Daje Ci zebys wiedzial, co Was ewentualnie czeka!
                          • ertes Re: no dobra, Ertes, 10.01.05, 20:01
                            Syjamskie koty maja podobno inny charakter. Co nawet sie zgadza porownujac koty
                            ktory mialem kiedys i tego. Ona prawie wogole nie mialczy (miauczy?) ale jest
                            bardzo gadatliwa. W zasadzie nie lubi byc pieszczona chyba ze sama przyjdzie.
                            Jest tez dziwna gdyz nie jest wcale cieplolubna jak na kota przystalo. W nocy
                            potrafi spac na zewnatrz nawet gdy jest bardzo zimno.
                            Acha, potrafi tez aportowac jak pies, no prawie jak pies gdyz aportuje nie na
                            rozkaz a wtedy gdy ma ochote sie bawic w rzucanie i bieganie za zabawka.
                            I jak na syjamczyka przystallo jak sie jej znudzi glaskanie czy zabawa to
                            potrafi niezle ugryzc.
                • starypierdola Do Marii 11.01.05, 15:27
                  > I co z tego?<

                  Dla kazdego co innego??

                  Dla mnie wielosc nickow, ilosc wpisow a co najwazniejsze TRESC wpisow Ertesa
                  swiadcza ze to pomyleniec, ktorego osobowosc chyba najlepiej odzwieciedlaja
                  wpisy pod nikiem pies-ratlerek.

                  :-(((
                  SP
    • chris-joe zafrasowalem sie 10.01.05, 20:34
      nieslychanie, ze moje wynurzenie na temat babki piaskowej odebrano z pozycji
      bitewnych. Nie bylo moim zamiarem odswierzac niegdysiejszej i calkiem
      bezprzedmiotowej klotni.
      Frakcje europejska zapewniam, ze gdybym przeniosl sie nagle do Europy wkrotce
      najprawdopodobniej napisalbym tutaj o moich polnocnoamerykanskich nostalgiach.
      Me piekarniczo/wedliniarskie sentymenta nie mialy przyznac palmy pierwszenstwa
      zadnemu z kontynentow, sa one natomiast jak najbardziej naturalne u osoby, ktora
      w Europie sie wychowala. TAK- niekiedy cni mi sie do Europy! A co z tym
      stwierdzeniem zrobicie- nie moja to juz broszka.

      Maryska- to ze przez chwile zatesknilem za mala europejska piekarnia naprawde
      nie znaczy, ze nie mamy tu co jesc, badz ze obzeramy sie jedynie swinstwami.
      Asortyment zarcia macie nieco inny, jednak nikomu z nas waszych specjalow tak
      szalenie nie brak. Z wyjatkiem jedynie takich ex-Europejczykow jak ja, raz na rok.
      Gdy jestem w Europie, probuje to i owo, po czym szukam tego, do czego nawyklem u
      siebie. (Anemii, nadwagi, awitaminozy, ni szkorbutu u mnie nie wykryto.)

      Choc pamietam, jak z kumplem spedzilismy pol dnia w Berlinie na poszukiwaniu
      kartofli z kielbasa i sauerkraut'em (nie zeby to mialo byc specjalnie zdrowsze
      od frytek i burgera) wsrod mnostwa knajp tajskich, wloskich, hiszpanskich,
      meksykanskich, tureckich itp. Calkiem jak u nas. Ostatecznie kelnerka w jednej
      z restauracji tak sie naszymi poszukiwaniami ubawila, ze specjalnie dla nas
      przyszykowala szybka podrobke tego co tak pragnelismy:)
      No, milusia byla. Ale ja juz o tym chyba kiedys pisalem.

      Glowe daje, ze w tej wlasnie chwili na jakims forum Kanadyjczykow porozsiewanych
      po Europie chlipie ktos rzewnymi lzami piszac o kawie z donut'em u Tim Hortona:))


      • ertes Re: zafrasowalem sie 10.01.05, 20:49
        Nie trzeba szukac innym forum. Na sama mysl o Tim Horton's leci mi slinka.
        Najlepsza kawa na swiecie. Donaty rowniez.
        Tim Horton's i Canadian Tire: tego mi brakuje najbardziej.
        • chris-joe Re: zafrasowalem sie 10.01.05, 21:13
          TH wypuscil niedawno nowa reklame oparta na prawdziwej historyjce- mlody
          Kanadyjski plecakowicz tlucze sie po Europie i wszedzie napotyka rodakow. A po
          czym poznaja oni w nim Kanadyjczyka? Po lisciu klonowym na plecaku? A skadze!
          Po tym, ze do plecaka ma przytroczony kubek Tim Hortona :))))
        • maly.ksiaze Re: zafrasowalem sie 11.01.05, 02:59
          > Tim Horton's i Canadian Tire: tego mi brakuje najbardziej.
          Ertes! Łączę się z Tobą w bólu. Zwłaszcza honey cruller i kanapka z indykiem.
          Swoją drogą, ciekaw jestem, czemu nigdzie indziej nikt nie wpadł na oczywisty
          pomysł, że olej do kosiarki, żarówki, płyn na komary i piłeczki do ping-ponga
          należy sprzedawać w tym samym sklepie!

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Przeżywam okres takiej nostalgii za Kanadą, że aż mi się pisać nie chce.
          Ale od tego punktu może być już tylko lepiej, więc w przyszłość patrzę
          optymistycznie.
      • i.p.freely Re: zafrasowalem sie 10.01.05, 20:59
        C.J. napisal:
        Glowe daje, ze w tej wlasnie chwili na jakims forum Kanadyjczykow porozsiewanych
        po Europie chlipie ktos rzewnymi lzami piszac o kawie z donut'em u Tim
        Hortona:))

        Kiedy bawilam z wizyta w Pl to po 3 dniach chodzil mi po glowie nie tyle donut
        co kawa, swiezo parzona kawa w malej dziurze po sasiedzku. Oni ja tu pala,
        miela i parza. Rano, po pracy, fundujemy sobie filizanke, wymieniamy sie
        lokalnymi plotkami i ... rozchodzimy sie do domow.

        • chris-joe Re: zafrasowalem sie 10.01.05, 21:03
          to ty w Gornej Westfalii, czy w Toskanii? :))
      • swiatlo Eee tam! 11.01.05, 02:06
        Ja tam i tak uważam że Stara Europa jest do dupy.
        Spójrz się na takie francuzki: tylko taka franca czeka aby ją przelecieć! I
        tylko tyle ma w głowie.
        Albo fryce: nalane świńskie ryje. Aby się nażreć salcesonu.
        No tylko brits są OK.


        • maria421 Re: Eee tam! 11.01.05, 08:53
          swiatlo napisał:

          > Ja tam i tak uważam że Stara Europa jest do dupy.
          > Spójrz się na takie francuzki: tylko taka franca czeka aby ją przelecieć! I
          > tylko tyle ma w głowie.
          > Albo fryce: nalane świńskie ryje. Aby się nażreć salcesonu.
          > No tylko brits są OK.

          Wiemy, Swiatlo, wiemy. Zapomniales jeszcze o makaroniarzach, zabojadach,
          pepikach itd.
          >
          • swiatlo Re: Eee tam! 11.01.05, 18:21
            Pepiki są Nową Europą, więc to nasi!
      • maria421 Re: zafrasowalem sie 11.01.05, 08:58
        chris-joe napisał:


        > Maryska- to ze przez chwile zatesknilem za mala europejska piekarnia naprawde
        > nie znaczy, ze nie mamy tu co jesc, badz ze obzeramy sie jedynie swinstwami.
        > Asortyment zarcia macie nieco inny, jednak nikomu z nas waszych specjalow tak
        > szalenie nie brak. Z wyjatkiem jedynie takich ex-Europejczykow jak ja, raz
        na
        > rok.

        Chrisie drogi, z moich osobistych kontaktow z ex-Europejczykami wynika, ze
        podobne nostalgie napadaja ich wszystkich... Musi cos w tym jednak byc...
        • swiatlo Re: zafrasowalem sie 11.01.05, 18:23
          maria421 napisała:

          > Chrisie drogi, z moich osobistych kontaktow z ex-Europejczykami wynika, ze
          > podobne nostalgie napadaja ich wszystkich... Musi cos w tym jednak byc...

          Ja nie mam żadnych sentymentów europejskich, ale to pewnie dlatego że nigdy nie
          byłem europejczykiem. Ja zawsze byłem Rembertowiakiem.
    • wkrasnicki Pamięć 11.01.05, 07:58
      Pamięć to chyba najgorszy wróg zmian wszelakich.
      Od roku nie palę i...żegnaj kawo w ilościach przemysłowych. Przyjemność niedawno absolutnie boska
      sprowadza się do jednej szklaneczki z nawyku pitej raczej, niż oczekiwanego od porannego otwarcia
      oczu misterium. To już nie jest napój bogów, a mętna brunatna ciecz o nijakim zapachu i takimż
      smaku.
      Żegnaj więc kawusio podrasowana dymkiem papierosowym, układającym się nad głową w przedziwny
      ornament. Uleć z pamięci cudowna mieszanino aromatu wrzącej kawki z wonnym dymkiem, który snuje
      się wokół jak obłoczek na niebie, tworząc nieopowtarzalny mikroklimat, a kto zechce to i anioła w owej
      kompozycji zoczy.
      Inną sprawą jest alkohol, ale tu zawsze wietrzyłem podstęp i wolałbym nie wracać pamięcią do
      przypominania sobie jego smaku w krajowym wydaniu. Oddal się więc maro, zachowując conajwyżej
      okołoalkoholowe ktotochwile z tych czasów pogardy dla moich trzewi.
      Słodycze wszędzie są byle jakie, więc wsio rawno, chociaż nasze jakby mniej palące. Być może
      niedostatek cukru (czyli dawna reglamentacja) spowodował, że robimy to lepiej. ;-) Ale tak dla
      porządku - gdzie są sugusy, dropsy mleczne, czy irysy sezamowe?
      Wędliny robi się dobrze tylko w Polsce. Reszta świata marnuje surowiec, więc powinna miec zakazane
      prawo nawet do hodowli i produkować tylko sojowe namiastki. ;-)
      Pamięci , odpłyń więc w nicość zapomnienia- zakrzyknąłem w głos.
      A pamięć odpowiedziała: bujaj się Kras.
      PS. W Warszawie automatytczne suszarki do bielizny są w Media Markt (aktualnie znaczące obniżki
      cen). W RTV Euro zresztą też.
      • maria421 Re: Pamięć 11.01.05, 08:50
        wkrasnicki napisał:


        > Wędliny robi się dobrze tylko w Polsce.

        Zgadza sie.

        > Reszta świata marnuje surowiec, więc po
        > winna miec zakazane
        > prawo nawet do hodowli i produkować tylko sojowe namiastki. ;-)

        Reszta swiata produkuje dobre szynki i salami -Wlosi, dobre pasztety -Francuzi,
        i dobre pasztetowe (Leberwurst) - Niemcy
        • swiatlo Re: Pamięć 11.01.05, 18:24
          maria421 napisała:

          > i dobre pasztetowe (Leberwurst) - Niemcy

          Jaka jest różnica pomiędzy leberwurstem a braunschweigerem?
          • basia553 do Swiatla! 11.01.05, 18:30
            Leberwurst=pasztetowa, watrobianka
            Braunschweiger=metka
            • swiatlo Re: do Swiatla! 11.01.05, 18:41
              basia553 napisała:

              > Leberwurst=pasztetowa, watrobianka
              > Braunschweiger=metka

              OK, więc idąc dalej, jaka jest różnica pomiędzy pasztetową (wątrobianką) a
              metką?

              • basia553 Re: do Swiatla! 11.01.05, 18:54
                widze ze w Rembertowie nie bylo rzeznika. Wiec wyjasniam - stan z czasöw
                komuny, bo wtedy tam zylam: pasztetowa robiona glöwnie z papieru toaletowego,
                metki brak, bo wrogie sily pozbawily Polske miesa.
                • swiatlo Lebenwurst vs Braunschweiger 11.01.05, 19:12
                  basia553 napisała:

                  > widze ze w Rembertowie nie bylo rzeznika. Wiec wyjasniam - stan z czasöw
                  > komuny, bo wtedy tam zylam: pasztetowa robiona glöwnie z papieru toaletowego,
                  > metki brak, bo wrogie sily pozbawily Polske miesa.

                  Zakładam że lokalny niemiecki rzeźnik u mnie w Oregonie nie używa papieru
                  toaletowego ani w leberwurście ani w braunschweigerze. Wprawdze papier
                  toaletowy u nas tańszy niż mięso, to jednak nie posądzam go o to, choć tak
                  naprawdę to w życiu nic nie wiadomo.
                  Jednak jeśli optymistycznie założymy że nie używa on papieru, czyli różnica
                  pomiędzy lebenwurstem a braunschweigerem nie leży w papierze, więc gdzie ona
                  jest?
                  Po prostu już od długiego czasu to mnie frapuje. Chodzę do tego fryca co
                  tydzień i kupuję braunschweigera który mi lepiej smakuje od lebenwursta, bo
                  lebenwurst wydaje mi się zbyt mdły, a braunschweiger jest bardziej pikantny, co
                  właśnie lubię. Jednak jest to różnica smakowa, a chętnie bym się też dowiedział
                  jaka jest różnica składnikowa albo recepturowa.
                  • basia553 Re: Lebenwurst vs Braunschweiger 11.01.05, 19:30
                    myslalam, ze mnie robisz w konia, dlatego Ci tak odpowiedzialam.
                    No wiec to jest tak: watrobianka jak sama nazwa wskazuje, robiona jest na
                    watrobie. Moze byc rözna, drobiowa, wieprzowa itd. Sa inne dodatki, ale nie
                    chce nawet wiedziec jakie, chodzi o glöwny dodatek czyli ta watrobe.
                    Ja osobiscie nawet bardzo lubie pasztetöwke z dodatkiem trufli, spröbuj.
                    Natomiast Branschweiger czyli metka jest robiona z surowego mielonego miesa
                    wieprzowego, ktöre jest wedzone. Nie wiem czy najpierw wedza (wendzom) czy
                    najpierw miela, ale to dla nas bez znaczenia, prawda? Kaz sobie dac po
                    plasterku, spröbuj i bedziesz wiedzial co jest grane. Czy naprawde nigdy nie
                    jedliscie w Polsce pasztetöwki? No, wlasciwie nie dziwi mnie. Jestem sporo
                    starsza od Was i mysmy chyba tylko w dziecinstwie toto jedli, potem byla
                    to "wedlina" zakazana z powodu wlasnie tych dziwnych dodatköw.
                    Czy slyszales kiedys o slynnej aferze miesnej w Warszawie - chyba koniec lat 50-
                    tych? Mam link do szalenie ciekawego artykulu-rzeki na ten temat. Wtedy wydano
                    (i wykonano) jedyny raz w Polsce wyrok smierci za przestepstwo gospodarcze.
                    Linki niniejszym wklejam, bo to tez historia Polski.
                    muzeum.gazeta.pl/Ascii/Raporty/Nagrody_SDP/010rap.html
                    • swiatlo Re: Lebenwurst vs Braunschweiger 11.01.05, 19:45
                      Nie ma to jak się zapytać fachowca :) Dzięki. Człowiek uczy się przez całe
                      życie. Nic więc dziwnego że braunschweiger lepszy...
                      Ja z PRL pamiętam proces Zakrzewskich. To było za moich czasów. Zatłukli
                      sąsiadów, a potem był telewizyjny proces. Wszystkich skazali na stryczek z
                      wyjątkiem najmłodszego brata który jako jedyny się ukajał na procesie i dostał
                      25 lat. Ciekawe jak potoczyły się jego późniejsze losy.
                      • basia553 Re: Lebenwurst vs Braunschweiger 11.01.05, 19:55
                        ooo! to ja mam lepsze wspomnienia procesowe: sasiad (mily) mojego kolegi
                        podrywal samotne dziewojki, sprowadzal je do domu i teraz nie pamietam czy je
                        gwalcil czy to bylo aseksualne, ale koniec byl tragiczny, bo on je mordowal, a
                        nastepnie zalewal w wannie jakims kwasem. Poniewaz apetyt rösl mu w szybszym
                        tempie jak sie zwloki rozkladaly i odplywaly przez rury, to dziwny zapach oraz
                        stada much na jego oknach zaalarmowaly policje. Wiadomo jak sie skonczylo.
                        • swiatlo Re: Lebenwurst vs Braunschweiger 11.01.05, 20:17
                          Jezus Maria, pamiętam to!
                          No to już na dobre zepsułaś mi humor na resztę dnia :(
                          • ertes Re: Lebenwurst vs Braunschweiger 11.01.05, 20:30
                            Dobrze ze ci nie zepsula chumoru... ;)

                        • starypierdola Czym Ty, Basia, chcesz zaimponowac? 12.01.05, 03:53
                          Toz w Vancouver, Canada, rolnik sprowadzal do domu kobiety, gwalcil je, po tym
                          zabijal, kroil na kawalki i karmil nimi swinie. W sumie 'zalatwil' cos 40
                          kobiet. Wlasnie czeka na wyrok.

                          SP
                          • basia553 Re: Czym Ty, Basia, chcesz zaimponowac? 12.01.05, 08:49
                            chce zaimponowac tym, ze ten katowicki morderca (przypomnialam sobie, ze
                            nazywal sie Arnold) mieszkal w domu mojego kolegi, moze minelam go kiedys na
                            klatce schodowej? To jest dopiero dreszczyk, Ziuciu!
                            • starypierdola Dreszczyj, co?? 12.01.05, 10:11
                              Dreszczu to Ty dostaniesz jak pomyslisz ze ten pomyleniec co karmil swinie
                              kobietami to moze byc Ertes!
                              Teraz wiezniom pozwalaja uzywac Internetu, co wiecej Ertes robi duzo wpisow
                              jako Canadian, ilosc wpisow tez podejrzana, pewno z kilkaset dziennie, czas
                              wpisow wskazuje ze jest w strefie czasowej Vancouver, no i tresc niektorych
                              jego wpisow jest wprost makabryczna!!!

                              SP
                              • lucja7 Re: Dreszczyj, co?? 12.01.05, 10:33
                                Swiatlo napisal:
                                "Ja nie mam żadnych sentymentów europejskich, ale to pewnie dlatego że nigdy
                                nie byłem europejczykiem. Ja zawsze byłem Rembertowiakiem."

                                Drobny nacjonalizm wynikajacy z wychowania podkoszarowego?

                                lucja
                                • don2 Re: Dreszczyj, co?? 12.01.05, 20:54
                                  Ertesofobia mojego szacownego hermano primo przekracza juz nawet moja
                                  niebotyczna a przyslowiowa niechec do klanu tesciowych :))).za zadne skarby nie
                                  moge sobie wyobrazic Ertesa jako gwalciciela i karmiciela swin obiektem swoich
                                  chuci.Toz to marnowanie dobra !
                                  • starypierdola Re: Dreszczyj, co?? 13.01.05, 17:43
                                    don2 napisał:

                                    > Ertesofobia mojego szacownego hermano primo przekracza juz nawet moja
                                    > niebotyczna a przyslowiowa niechec do klanu tesciowych :))).za zadne skarby
                                    nie
                                    >
                                    > moge sobie wyobrazic Ertesa jako gwalciciela i karmiciela swin obiektem swoich
                                    > chuci.Toz to marnowanie dobra !


                                    Wszystko z troski o Basie. Z jednej strony latwowierna i dobroduszna , z
                                    drugiej pulchniutka ....

                                    w Calavasito slyszy sie o roznych rzeczach!

                                    :)))
                                    SP
                                    • don2 Re: I co w tym dziwnego? normalka ! 13.01.05, 18:24
                                      praca.gazeta.pl/praca/1,47367,2488640.html
                                    • basia553 wiesz Ziutek! 13.01.05, 18:36
                                      chyba nikt by nie byl taka swinia, zeby mnie zezrec?!?!? Czy tez faktycznie
                                      musze sie bac? Na wszelki wypadek oddalam möj bilet lotniczy do Calavasito...
                                      • starypierdola Basia!!! Teraz widze ze .... 14.01.05, 04:38
                                        .... naprawde musze sie o Ciebie martwic! Biletow do Calavasito nie sprzedaja.
                                        Ktos Cie nabral!!!

                                        Lotnisko w Calavasito jest prywatne. Najblizsze miejscowosci do ktorych mozesz
                                        kupic bilet to albo Barranquilla, albo Maracaibo, albo Aruba. Czasem mozesz sie
                                        tez zalapac na lot czarterowy do Santa Marta!

                                        Odbiore Cie z jednego z tych lotnisk jak dasz wczesniej znac co i jak. W
                                        miedzyczasie uwazaj na siebie!

                                        :)))
                                        SP
                                • don2 Re: Dreszczyj, co?? 12.01.05, 20:56
                                  Czyzby Rembertow byl jakims osobnym zarzadzeniem wydzielony z Europy?
                                  • lucja7 Re: Dreszczyj, co?? 12.01.05, 23:37
                                    Prywatnym zarzadzeniem Swiatly. Ale to niegrozne. Podkoszarowy rembertowski
                                    wychow.

                                    lucja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka