Dodaj do ulubionych

Prawdziwe wspomnienia

04.04.05, 18:21
Zdaniem które wszyło mi się już na całe życie we mnie, to owo pamiętne na
Placu Zwycięstwa:
"Niech zstąpi duch twój! Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi. Tej
ziemi."

Nie wiem czy ten jeden apel nie odmienił historii Polski. Jak też i wiele
indywidualnych losów ludzkich.

Jak człowiek ma już prawie pod pięćdziesiątkę, no jeszcze cztery lata ale co
to są cztery lata, to zadaje sobie mnóstwo pytań. Całą masę pytań. W swojej
większości te pytania giną w pustce, odpowiedź nigdy nie nadejdzie, natomiast
przyjdą następne pytania - i potem jeszcze następne.
Być może przychodzi moment, jak ten który Jan Paweł ma już za sobą, czyli te
parę chwil tuż przed wypowiedzeniem swojego ostatecznego "Amen", kiedy to
nagle przychodzi ta jedyna i najważniejsza odpowiedź, odpowiedź na wszelkie
pytania jakie się kiedykolwiek zadało w życiu. I wtedy człowiek w swoich
ostatnich sekundach świadomości nagle widzi jakie to wszystko było proste. I
myśli sobie: "dlaczego tego nie wiedziałem przedtem? To takie proste".
I człowiek zabiera potem tą odpowiedź na zawsze ze sobą.
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Prawdziwe wspomnienia 04.04.05, 19:05
      Tak, moje wspomnienie teraz akurat nie o Papiezu, ale o smierci i o tym jak
      zmienia nasz punkt widzenia. Jak przed kilku laty zmarl ktos bardzo mi bliski,
      przyzwyczailam sie - odwiedzajac go na cmentarzu prowadzic z nim rozmowy o
      wszystkim co mnie porusza. I wtedy sobie uswiadomilam, ze sprawy do ktörych
      przywiazuje ogramna wage, so niczym w obliczu wiecznosci (przepraszam za
      patetyzm). Ze starajac sobie wyobrazic jego odpowiedzi widzialam przede
      wszystkim jego pelen poblazania usmiech.
      I tak smierc Papieza w ten sam sposöb uswiadomila mi wiele spraw o ktörych
      przeciez wiedzialam, a ktöre w codziennym zgielku spychalam gdzies na bok.
      Chyba niezupelnie na temat napisalam, pardon. Ale mialam potrzebe powiedzenia
      tego.
      • swiatlo Re: Prawdziwe wspomnienia 04.04.05, 19:24
        To dobrze że napisałaś. W tym wątku w ogóle zapraszam wszystkich którzy właśnie
        mają ochotę na "patos" bez obawy o wyśmianie lub zakłopotanie.
        • wkrasnicki Re: Prawdziwe wspomnienia 04.04.05, 19:38
          Jedno z sympatyczniejszych słów jakie znam to: dziadek, słowo ciepłe, budzące szacunek i w którym
          jest jakaś tajemnica.
          Dziadek nie jest piękny, super sprawny, nie jest w niczym podobny do herosów stadionów czy estrady.
          Czasem bywa surowy w obejściu, ale zawsze jest kimś kojarzącym się z bezpieczeństwem w każdych
          warunkach.
          Czasem gdy jakiś problem mnie przerasta myślę sobie- dziadek by wiedział lepiej.
          • snow_ball Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 00:31
            Jako papiez, potrafil w niezwykly sposob jednoczyc sie z mlodzieza, na licznych
            spotkaniach, ktore poswiecal tylko niej. Gdy mowil, wsrod mlodych zawsze
            panowala absolutna cisza, pelna napiecia i skupienia, wyczuwalnego dla
            wszystkich. Papiez rozumial mlodziez, a ona z kolei starala sie docenic tresc
            jego slow. Wiedziala ze to co mowi jest wazne.
            A_my_Wom_zycymy
            • morsa Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 01:07
              Szkoda, ze nie sluchala tych slow Mlodziez Wszechpolska
              i im podobni.
              Mam takze nadzieje, ze moze dotra do wielu ludzi
              przeslania Papieza o tolerancji rownosci i braterstwie
              a takze ilosci do blizniego;
              niezaleznie od koloru skory, wyznania i pozycji
              spolecznej.
              Moze kiedys bedziemy wszyscy dla siebie lepsi,
              serdeczniejsi i zaczniemy szanowac innych.
              • morsa Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 01:08
                mialo byc: "milosci do blizniego".
              • jutka1 Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 01:17
                Rzeklas, Morso.
    • ozpol Co ma byc?? 05.04.05, 05:35
      W przypadku Papieza, on a takze wszyscy obserwujacy Go spodziewali sie
      finalowego "Amen". I kiedy sie to stalo smutek przyszedl wielki..dziwne.
      Ale kiedy ktos odchodzi nagle, bez zapowiedzi rozpacz jest wielka i smutek
      powoli przychodzi..dziwne.
      Ja pozegnalem w ubieglym roku 3 osoby bliskie i przyznam sie ze trudno jest
      zrozumiec jak i co w nas sie kreci kiedy staniemy przed takimi faktami.
      I co "najsmieszniejsze" jest ze smierc Papieza zasmucila mnie bardziej niz tych
      osob. Moze dlatego ze jest w wieku mojej Mamy i podsiwiadomie oczekuje Tego
      dnia. Dziwne jest nasze czlowieczenstwo i nasze reakcje.
      Wazne zeby pamiec o Nim i bliskich zyla w nas ...dluzej niz chwila.
      • basia553 Re: Co ma byc?? 05.04.05, 08:12
        Mysle o tym, co uslyszalam w mowie nad grobem mojego Taty: jak dlugo zyje
        pamiec o Nim, tak dlugo On zyje.
        • swiatlo Re: Co ma byc?? 05.04.05, 08:55
          basia553 napisała:

          > Mysle o tym, co uslyszalam w mowie nad grobem mojego Taty: jak dlugo zyje
          > pamiec o Nim, tak dlugo On zyje.

          A co z tymi o ktorych nikt nie pamieta? Czy ich juz zupelnie nie ma?
          • basia553 Re: Co ma byc?? 05.04.05, 12:10
            DLA NAS, WSRÖD NAS ich nie ma. Na szczescie sa inne wymiary (?) w ktörych sa.
            Dobrze w to wierzyc, to nadaje sens zyciu.
    • tos.ka Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 20:00
      to juz trzy dni a mnie wciaz nie opuszcza to dziwne uczucie. mieszanina smutku
      i zdziwienia- ze TO jednak sie zdazylo.
      i - niewiedziec czemu po glowie chodza mi slowa poetki-
      "umrzec- tego nie robi sie kotu..."
      • basia553 Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 20:05
        ze akurat möj ulubiony wiersz Szymborskiej przypomnialas...
        • tos.ka Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 20:12
          tam na koncu powinien byc ":)"
          to nie jest epitafium na serio:)
          ale jakos tak sie czuje.
          smutna i zdezorientawana.


          ps czyli nb.
          poetka wykazala sie swietna intuicja- ze wybrala wlasnie kota a nie- na
          piewrszy rzut oka oczywistego psa. pies jest wierny. pies kocha. pies potrafi
          umrzec z wlascicielem.
          kot jest egoistyczny. kot jest obrazony. no wlasnie, zdezorientowany.

          • basia553 Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 20:17
            ale zauwaz jak wlasnie przez wybör kota potrafila znakomicie oddac zagubienie,
            dezorientacje, smutek czlowieka opuszczonego. nie wiem czy wiesz, ze ona ten
            wiersz napisala po smierci swojego partnera zyciowego.
            • tos.ka Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 20:29
              > ale zauwaz jak wlasnie przez wybör kota potrafila znakomicie oddac
              zagubienie, > dezorientacje, smutek czlowieka opuszczonego.

              o to mi wlasnie chodzi. jestesmy smutni zdezorientowani. zagubieni. opuszczeni
              ale mimo wszystko zajeci soba. rzadko, jesli wogole i tylko w naprawde
              wyjatkowych sytuacjach bywamy "psami".
              tak troche sie czuje. jak to, pojawi sie ktos nazywajacy siebie "papiezem" i to
              nie bedzei "ten" papiez? cos tu jest nie w porzadku.


              >nie wiem czy wiesz, ze ona ten
              > wiersz napisala po smierci swojego partnera zyciowego.

              nie wiedzialam. inaczej sie czyta gdy sie to wie.


              • lalka_01 Re: Prawdziwe wspomnienia 05.04.05, 20:34
                :-)
                Moj 14-latek dostal przedwczoraj spodziewanego dlugo ataku zalu i wykrzykiwal
                przez lzy - "niech nikogo nie wybieraja, niech rzadza razem, nie chce zeby
                wybrali nowego papieza, nie chce!"
                • kan_z_oz Re: Prawdziwe wspomnienia 06.04.05, 08:22
                  Jest na to zjawisko dosyc nieracjonalne wytlumaczenie; ludzie zbiorowo
                  zaczynaja sie robic bardziej wrazliwi na rzeczy, ktore od lat ignorowali.
                  Zbiorowa i indywidualna swiadomosc zaczynaja sie budzic; a do tego u was wiosna.
                  Pozdrawiam z Sydney
                  • jan.kran Re: Prawdziwe wspomnienia 06.04.05, 15:51
                    Pamietam jak szlam przez caly Wroclaw , od centrum na Partynice zeby Go
                    zobaczyc. Tysiace, setki tysiecy ludzi , wierzacych i niewierzacych
                    zjednoczonych idea i radoscia ze wreszcie po wielu latach ktos mowi ludzkim
                    glosem a nie wytartymi propandowymi banalami. Mowi pieknie. Madrze. I poczulismy
                    jednosc i radosc ze mamy tak wspanialego czlowieka i przyjaciela wsrod nas.
                    1983 rok. Jeszcze lizalismy rany po stanie wojennym.

                    Wczesniejsze wspomnienie.
                    Zamach na Papieza.
                    Moj Tato umarl 13 -go maja 1981 roku. Krotko po polnocy. Mial 56 lat.
                    Nie musze chyba pisac jak sie czulam , choc chorowal od wielu lat. W szoku i
                    bolu dowiedzialm sie o zamachu na Papieza. I o ciezkiej chorobie Kardymala
                    Wyszynskiego.
                    Te dni malo pamietam. Tlumy wkosciele , bol i rozpacz po stracie kogos
                    bliskiego, obawa o zycie Papieza, smierc Wyszynskiego.

                    I dzisiejsza noc. Nie mam TV w domu wiec ominela mnie cala szopka medialna jak
                    niektorzy nazywaja to co sie dzieje po smierci Papieza.
                    Pracowalam nocnie , ale od czasu do czasu rzucalam okiem na CNN.
                    Polska, Europa, caly swiat w bolu i zalobie.
                    Setki tysiecy ludzi czekajacych na zobaczenie ciala Papieza. Polska pograzona w
                    bolu.
                    Odszedl Czlowiek. Wielki , wspaialy , madry i wrazliwy.
                    I tyle.
                    Kran.
                    • maria421 Re: Prawdziwe wspomnienia 06.04.05, 19:05
                      Pamietam glosy dzwonow bijacych w dniu kiedy Karol Wojtyla zostal Papiezem.
                      I pustki na ulicach Lodzi kiedy TV transmitowala na zywo jego wizyte w Polsce.
                      Pamietam wiadomosc o zamachu na Papieza i modly o jego zdrowie.
                      Karol Wojtyla byl papiezem przez polowe mojego zycia i dluzej niz zyje moja
                      corka, ktora innego papieza nie potrafi sobie wyobrazic.
                      Kiedy zaczela sie jego choroba bylym zdania, ze powienien ustapic. Mylilam sie.
                      Jego upor w wytrwaniu na stanowisku mial bardzo gleboki sens, ktory w pelni
                      dopiero teraz doceniam.

                      Mam osobisty dlug wdziecznosci u Niego, gdyby nie On, moje zycie mogloby
                      potoczyc sie zupelnie inaczej.

                      Niech spoczywa w spokoju.


                      • swiatlo Re: Prawdziwe wspomnienia 06.04.05, 19:26
                        maria421 napisała:

                        > Kiedy zaczela sie jego choroba bylym zdania, ze powienien ustapic. Mylilam
                        > sie. Jego upor w wytrwaniu na stanowisku mial bardzo gleboki sens, ktory w
                        > pelni dopiero teraz doceniam.

                        Właśnie dokładnie tak samo i ja myślałem i też jak ty właśnie teraz zobaczyłem
                        sens jego wytrwania do końca.
          • don2 Re: Prawdziwe wspomnienia 07.04.05, 15:53
            Lenin
            Szymborska Wisława




            o Leninie (z wiersza "Lenin")

            Że w bój poprowadził krzywdzonych,
            że trwałość zwycięstwu nadał,
            dla nadchodzących epok
            stawiając mocny fundament -
            grób, w którym leżał ten
            nowego człowieczeństwa Adam,
            wieńczony będzie kwiatami
            z nieznanych dziś jeszcze planet.
            • ertes Re: Prawdziwe wspomnienia 07.04.05, 16:30
              bo to wszystko to pic na wode, fotomontaz
              • don2 Re: Prawdziwe wspomnienia 07.04.05, 17:00
                Poniewaz cytowano na tym watku szymborska ,pozwolilem sobie i ja dodac kwiatek
                z jej tworczosci.niech co poniektorzy zobacza pelne oblicze idola.
            • wkrasnicki Z cyklu, "Mądrej głowie dość dwie słowie". 07.04.05, 17:08
              Niech Pan panem będzie, a wygodą sługa,
              Bartosz do siekiery, a Maciek do pługa.
    • tos.ka na marginesie 08.04.05, 21:14
      doadam takie male spotrzezenie - okiem lekarza. papiez chorowal na "parkisnona"-
      ok 15lat. leczenie tej choroby- dosc skuteczne poczatkowo- z czasem moze
      powodowac powiklania- m. in. hiperkinezje (mimowolne ruchy- twarza, calym
      cialem), czy halucynacje. z drugiej strony- nie widzialam pacjenta, ktory by
      po 15-latach choroby wygladal- tak zle jak papiez. zgiety- pod katem niemal 90-
      stopni. leczenie- ktore niesie ze soba ww ryzyko- umozliwia jednak w miare
      normalne poruszanie sie. przypuszczam-ze ze wzgledu na mozliwe powiklania
      papiez zrezygnowal z leczenia, lub stosowal je w dawkach minimalnych. za jaka
      cene- sami widzielismy. oczywiscie- to tylko przypuszczenia. gdyz w medycynie-
      wszytsko moze sie zdazyc.

      pozdrawiam
      • don2 Re: na marginesie 08.04.05, 21:31
        czy zaoszczedzila bys nam tych zenujacych popisow na tym i innych watkach?
        moze poczekasz do jutra co.
      • swiatlo Re: na marginesie 08.04.05, 22:13
        Właśnie jak się spojrzymy na jego długoletnie cierpienie i mimo to niespożytą
        energię i upór w jego nauczaniu, to widać wielkość jego śmierci.
        Jeszcze dwa tygodnie temu byłem raczej niezdecydowany, bardziej pobłażliwy
        wobec wiary niż rzeczywiście wierzący. Jednak w te dni kiedy on leżał
        umierający, a tłumy młodzieży pod oknami przybywały tłumnie tysiącami aby go
        wesprzeć, nagle coś się we mnie złamało. Zobaczyłem go jak giganta, jak
        mitologicznego herosa na końcu swojej wędrówki.
        Jego cytat-wołanie nabazgrany przez niego na łożu śmierci "Szukałem was, a wy
        przyszliście do mnie" było esencją jego pokoju wewnętrznego.

        Parafrazując za Św. Łukaszem, jakbym miał tylką maleńką część wiary Jana Pawła
        i bym rozkazał krzakowi aby się sam przesadził razem z korzeniami w inne
        miejsce, to krzak by mnie natychmiast wysłuchał.

        Miliony wiernych na pogrzebie robią wrażenie, niewątpliwie, ale to jeszcze nie
        jest to co jest naprawdę wielkie. To jego wiara jest tym co umieszcza jego w
        gronie największych mitologicznych herosów.
        • swiatlo Re: na marginesie 08.04.05, 22:55
          bi.gazeta.pl/im/6/2633/m2633916.mp3
          • swiatlo Apel 09.04.05, 00:19
            Suchałem wczoraj polskiego radia. Padło tam następujące pytanie: otóż czym było
            to wydarzenie w Rzymie? Nie było pogrzebem, bo wobec tego co to było, słowo
            pogrzeb to za mało. Dodatkowo pogrzeb jest przygnębiającym opłakiwaniem, a
            tamto wydarzenie było niemalże radosną celebracją wiary w człowieka.
            Nie było to pożegnanie, bo dla wielu tamto wydarzenie było wręcz początkiem ich
            nowego życia. Pożegnanie kończy etap, podczas gdy tamto wydarzenie było jego
            początkiem.
            Wówczas radio zacytowało pewną studencką grupę oazową, która podczas tego
            wydarzenia określiła czym tamto wydarzenie naprawdę było: otóż tamto wydarzenie
            nie było ani pogrzebem, ani pożegnaniem, było natomiast apelem.
            Rzeczywiście jakież to trafne słowo.
            Oby apel ten dotarł do każdego i w nim pozostał...
            • ertes Re: Apel 09.04.05, 00:35
              A ja apeluje do ciebie zebys juz przestal.
              • jan.kran Re: Przeslanie. 09.04.05, 01:57
                Kontynuuj Swiatlo:-)))

                Tosca , ja tez troche wiem o morbus Parkinson. Z pewnoscia nie tyle co Ty ale
                wiem ze jest to choroba ciala a nie duszy.
                Dlatego caly czas uwazalam ze Papiez slusznie robil pokazujac ze bedac
                uwiezionym w chorym i cierpiacym ciele mozna byc czlowiekiem myslacym ,
                czujacym i walczacym.

                www.spiegel.de/panorama/0,1518,349126-2,00.html
                Na tej stronie jest wypowiedz Die Parkinson Hilfe DE.
                Mowiaca o tym ze Papiez zrobil bardzo wiele dla cierpiacych na chorobe
                Parkinsona.
                Uswiadomil wielu ludziom ze jest to choroba uposledzajaca cialo ale nie
                niszaca ducha , kreatywnosci, inteligencji i checi dzialania.
                Kran.
                • ertes Re: Przeslanie. 09.04.05, 15:16
                  Chociaz w ten jeden dzien moglas powstrzymac sie od zlosliwosci.
              • maria421 Re: Apel 09.04.05, 09:36
                ertes napisał:

                > A ja apeluje do ciebie zebys juz przestal.

                Co ma Swiatlo przestac, Ertesie? Czyzby naprawde tak bardzo razilo Cie pisanie
                o donioslosci wydarzen ostatniego tygodnia?

                • ertes Re: Apel 09.04.05, 15:14
                  Troche powagi bo to nie komedia ani szopka chociaz w dzien pogrzebu.
                • don2 Re: Apel 09.04.05, 15:51
                  Swiatlo ma prawo pisac co chce i kiedy chce.Pisze to co uwaza i mysli.Ertes moze
                  byc niezadowolony z pisaniny Swiatlo.Powinien tez napisac rzeczowy wpis i
                  przedstawic swoj punkt widzenia (jezeli uwaza za stosowne) natomiast Kran ma
                  tez prawo zawracac dupe jak zwykle.Ni do rymu ni do taktu,byle by pisac.Kranie
                  napisz cos ciekawego ,prosze !
                  • jan.kran Re: Tak bym chciala:-)))) 10.04.05, 20:12
                    ... napisac cos ciekawego ale sie staram i staram i ciagle kula.
                    Przymierzam sie do wontku rozwodowego:-)))
                    Ale chyba mi sie nie chce. Sciskam serdecznie. Kran.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka