drapieznik
15.06.05, 02:08
1. Kupilem pompe paliwa. W jednym sklepie 160 a w drugim, zaraz obok 130.
Kupuej za 160 ide tego drugiego, dowiaduje sie i kupuje za 130. Wracam do
tego pierwszego, oddaje za 160. Pyta o powod. Odpowiadam a te mowi ze moga
sprzedac za te sama cene. Za pozno - mowie i dostaje zwrot na karte.
2. Ide do Hertza, wynajmuje auto. Panna mowi mi cene: 34. Fajno, biore za
chwile mowi ze wynajmujacy odpowiada za kazde uszkodzenie, nawet ryske
(wyraznie ta 22 letnia suka straszy mnie). Mowie, dziekuje, potrzebuje na
pare godzin, mieszkam blisko i wiem jak jezdze, poza tym znam kierowcow w
moje okolicy. Ta straszy dalej: nie dostaniesz zbawienia jak nie kupisz tego
ubezpieczenia (wlasciwie produk ubezpieczeniowy, mieszanka marketingowych
zbiotek slownych i hasel z telewizji, Bernstein & Bernstein, we're fighting
for you. Znowu mowie dziekuje. Ta suczka mowi, zaraz, chwileczke ale moze
obnize cene, nie to nie bedzie dzialalo (dalej zmiekcza), bo takie auto to
cholernie drogie, mowi. Mowie, nie ma sprawy, kupie wam nowe auto. Biore
klucze, ogladam auto. Wracam i mowie, sa rysy tu i tam. Aaa, mowi, nie ma
sprawy, to sa drobiazgi.
Auto oddalem po dwoch godzinach, nieporysowane wiecej niz bylo.
Wniosek: reke wkladaja wszedzie do kieszeni. Gdzie sie tylko czlowiek ruszy.
Ta panna przypominala mi akwizytorke ktora widzialem w Tesco jak wpychala mi
perfumy za darmo do reki. Tzn, za darmo wpychala.