Dodaj do ulubionych

watek szarowodny

05.09.05, 10:54
„Bedzie mial ktos odwage otworzyc klub otwarty wylacznie dla osob mogacych
mowic na inne tematy niz kolor wody w Niagarze? Czyli wylaczyc debilow?“

Przeczytalam ten watek jako pierwszy, bo mial taka fascynujaca i obiecujaca
nazwe. Juz juz chcialam sie dopisac proponujac, by Lucja otwarla
taki „ambitny i inteligentny watek“ i obiecujac, ze napewno sie dopisze
unikajac w miare mych mozliwosci we wpisie owym wszelkiej pustki, szarosci,
wody, piwnic jak rowniez debilnosci.

Poniewaz wyzwanie bylo wielkie, postanowilam jednak chwilke zaczekac, sie
skupic, nastroic no i z materialem zrodlowym doprowadzajacym Lucje do
forumowej rozpaczy zapoznac.

Zakasalam wiec rekawy, wytezylam wzrok i przystepujac do studium materialu
zrodlowego zobaczylam watek Lucji pt. „co na obiad“. Tytul jest podchwytliwy
pomyslalam sobie, bo gdyby Lucja naprawde chciala o obiedzie (co i tak
wykluczylam jako niemozliwe), to przeciez mamy juz watek “obiadkowy” cieszacy
sie skadinnand wielka popularnoscia. Zmiatajac niepotrzebny balagan z biurka,
coby mnie nie rozpraszal i natezajac wzrok i szare komorki otwarlam watek i
przeczytalam wpis Lucji. Skonsternowana przeczytalam jeszcze raz. Potem
porownalam daty obydwu watkow razy dwa, wstukalam daty i godziny do
wielokrotnie przez Microsoft sprawdzonego programu Excell i za pomoca rownie
wielokrotnie sprawdzonej forumulki “C1= B1-A1”, Zahlenformat (A1:B1)
= “T.M.JJ.h:mm”, Zahlenformat (C1) = “h.mm” uzyskalam nieomylne potwierdzenie
faktu, iz watek o obiadku powstal 20 godzin 55 minut po tym, jak Lucja
zbesztala forum za jego pustke, szarosc, debilnosc i nadmiar wodolejstwa.

Odsunelam klawiature, usiadlam wygodnie rozprezajac wszystkie miesnie,
zamknelam oczy, zrobilam piec glebokich wdechow i wydechow a la (nie chce mi
sie szukac kreseczek) “zaslyszane z kursow yogi dla poczatkujacych” w celu
dotlenienia mozgu i wylaczenia emocji, przeanalizowalam sytuacje i doszlam do
jedynego mozliwego wniosku: Lucji wcale nie chodzilo o to, o co ja myslalam,
ze moze jej chodzic. Jedyny problem Lucji z woda i szaroscia polegal na tym,
ze zarowno jedna jak i druga zostaly uplasowane przez debilnych forumowiczow
(i tutaj dzieki nie-wiadomo-czy-istniejacemu-i-jakiemu-Bogu za wypelniony
weekend dzieki ktoremu nie dopisalam sie do zadnego wodnego badz piwnicznego
watku unikajac tym to sposobem wewnterznych rozterek pod tytulem “czy ja
jestem debil”) niewlasciwie. Wiec woda miala sie znajdowac miast w Niagarze
albo w wykwintnym obiadowym paryskim garnku albo w ktoryms z paryskich
kanalow a szarosc miala dotyczyc nie piwnic, tylko paryskiego bruku tudziez
koloru wody w w/w kanalach. I wtedy byloby dobrze, tematycznie, odwaznie i
nie-debilnie.

Wykonujac nastepne piec wdechowydechow w celu bezemocjonalnego zweryfikowania
tezy pod katem xurkosubiektywnoforumowej przydatnosci doszlam do wniosku, iz
wbrew poczatkowym zalozeniom jest dokladnie tak, jak bylo w piatek, czyli
horyznont rozszerzyl sie co najwyzej o jedna szaro(komorkowa) lamiglowke plus
tyciutenkia wiedze, ze C1 nie moze zostac sformatowane tak jak A1:B1 jezeli
chce sie uzyskac rezultat w godzinach i minutach.

PS: nie wiedzac, gdzie umiescic ten wpis otworze sobie nowy watek, bo juz
dawno nie mialam zadnego wlasnego watku a zaden obiadowo-kanalasty pomysl i
tak nie przyjdzie mi do glowy.

Xurek
Obserwuj wątek
    • lucja7 Re: watek szarowodny 05.09.05, 11:25
      Gratulacje za odbyta prace :)
    • jutka1 Re: watek szarowodny 05.09.05, 13:06
      Hmmm.
      Juz nic nie rozumiem ;-))))))
      • pani-i-toto apropo oddechów 05.09.05, 18:52
        oraz jogi. Sprzątając regał zostałam napadnięta przez książkę o jodze, więc
        zaczęłam przeglądać i stwierdzam że głównie tam chodzi o zgliżenie twarzy do
        odbytu. Lub genitaliów. Tylko niejasne jest po co? Czy chodzi o to żeby własne
        genitalia pieścić oralnie? Pożreć jak wąż uroboros własny ogon? A może tylko
        powąchać? A odbyt? znaczy samemu sobie wejść, jako symbol miłości własnej?
        Suma sumarrum. Też nic nie rozumiem.
        Ale jogi ćwiczyć nie będę. Na razie.

        • jutka1 Re: apropo oddechów 05.09.05, 20:41
          Lomatko.
          Czwarte oko mi sie otwiera.
          Lomatko.
          ;-))))))))
          • luiza-w-ogrodzie Re: apropo oddechów 06.09.05, 00:24
            jutka1 napisała:

            > Lomatko.
            > Czwarte oko mi sie otwiera.
            > Lomatko.
            > ;-))))))))

            Masz na mysli brazowe oko? Bo Stokrotce chyba o to chodzilo - a swoja droga
            naczytala sie Sapkowskiego, co w polaczeniu z joga moze dawac szokujace
            efekty ;oD

            Ide jutro na joge i zapytam sie mojego guru co z tym zapetlaniem doodbytniczym.
            Pozdrawiam wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
            nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
            nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
            nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
            nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc....

            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            • drapieznik Re: apropo oddechów 07.09.05, 03:35
              tak na oko to wdychanie-wydychanie to jest zwykle pranie mozgu, dla niektorych
              doodbytnicze, porownujac z marszem na cwiczeniach- i spiac.


              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > jutka1 napisała:
              >
              > > Lomatko.
              > > Czwarte oko mi sie otwiera.
              > > Lomatko.
              > > ;-))))))))
              >
              > Masz na mysli brazowe oko? Bo Stokrotce chyba o to chodzilo - a swoja droga
              > naczytala sie Sapkowskiego, co w polaczeniu z joga moze dawac szokujace
              > efekty ;oD
              >
              > Ide jutro na joge i zapytam sie mojego guru co z tym zapetlaniem
              doodbytniczym.
              > Pozdrawiam wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc,
              wydychajac
              > nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
              > nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
              > nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac
              > nienawisc,wdychajac milosc, wydychajac nienawisc....
              >
              > Luiza-w-Ogrodzie
              >
              > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((
              > º>
              > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´&mac
              > r;`·.¸¸><((((º>
        • drapieznik Re: apropo oddechów 07.09.05, 03:33
          glownym celem jest ze pani (i toto) siada na biurku, lewa noga do gory pionowo
          a prawa noga poziomo na biurku, zachowujac prostopadlosc obu konczyn w
          plaszczyznie pionowj. teraz, pan (moze byc klient-amator jogi, siada naprzeciw
          tylko te nogi sa na odwrot, a to prawa pionowo celuje w sufit a lewa... no
          dalej juz wiadomo. sprawa zaczyna sie troche komplikowac przy wlaczeniu
          kinetyki do tych figur na pozor statycznych.


          pani-i-toto napisała:

          > oraz jogi. Sprzątając regał zostałam napadnięta przez książkę o jodze, więc
          > zaczęłam przeglądać i stwierdzam że głównie tam chodzi o zgliżenie twarzy do
          > odbytu. Lub genitaliów. Tylko niejasne jest po co? Czy chodzi o to żeby
          własne
          > genitalia pieścić oralnie? Pożreć jak wąż uroboros własny ogon? A może tylko
          > powąchać? A odbyt? znaczy samemu sobie wejść, jako symbol miłości własnej?
          > Suma sumarrum. Też nic nie rozumiem.
          > Ale jogi ćwiczyć nie będę. Na razie.
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka