lucja7 12.10.05, 15:06 U Weplera na placu Clichy: - szklanka szampana :) - 6 ostryg polanych cytryna :) - maslo na czarnym chlebie :) - ryba gotowana w jarzynach :) - do tego male Chablis :) - zlopka, I do robki :( Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basia553 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 15:14 zapomnialas dodac: obrus byl snieznobialy, sztucce srebrne. a ja to olewam: postawilas poprzeczke tak wysoko, ze kto jak kto, ale ja tu nie mam co szukac. PS co to jest zlopka? Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 15:42 basia553 napisała: > zapomnialas dodac: obrus byl snieznobialy, sztucce srebrne. a ja to olewam: > postawilas poprzeczke tak wysoko, ze kto jak kto, ale ja tu nie mam co szukac. > PS co to jest zlopka? Bsiu, czy u Was w Manheim nie ma Nordsee? Mam na mysli te, gdzie po jednej stronie sprzedaja ryby a po drugiej mozesz cos zjesc na miejscu, np. wlasnie ostrygi popijajac chablis? A poza tym, masz niedaleko do lotniska we Frankfurcie. Tam dziala "Sylt", jest to taki barek urzadzony w stylowanym amerykanskim krazowniku szos z epoki wczesnej Marlin Monroe i tam wlasnie podaja ostrygi z szampanem. A czy my to moze sroce spod ogona, czy co? ...)))) Odpowiedz Link
basia553 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 15:47 dobrze, dobrze, ale w Nodsee nie ma bialych obrusow, nie ma wogole obrusow!!!! A swoja droga wiem juz dlaczego Lucja nie osiagnela slawy jako architekt: jak moze wygladac jej praca, skoro sobie w przerwie obiadowej tu szampanik, tu winko popija:)))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 16:06 basia553 napisała: > dobrze, dobrze, ale w Nodsee nie ma bialych obrusow, nie ma wogole obrusow!!!! > A swoja droga wiem juz dlaczego Lucja nie osiagnela slawy jako architekt: jak > moze wygladac jej praca, skoro sobie w przerwie obiadowej tu szampanik, tu > winko popija:)))))) To z pewnoscia moze byc bardzo stymulujace. Ostrygi to ponoc afrodyzjak, zreszta... Ale ta "zlopka" to co? Moze to jakis digestif? Absinth na rozjasnienie jazni i lepsza wyobraznie? P.S. Francuzi z tego slyna, ze przerwy obiadowe nie tylko na obiad wykorzystuja:-) Dlatego dzierza rekord czestotliwosci.... Odpowiedz Link
lucja7 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 16:25 Basiu, slawna nie slawna, problem nie lezy w tym. Napisz mi nazwiska architektow ktore sa ci znane na tym naszym swiatowym padole, pozwoli mi to cie jakos tam usytoowac i odpowiedziec. Gdy wymienisz mi 5ciu (oczywiscie bez sciagawek) to bedzie juz bardzo dobrze. No i to pozwoli mi odpowiedziec czy jestem w tych pieciu czy nie... Chcesz moze powiedziec rowniez ze zamiast tutaj wypisywac powinnam zasuwac bez przerwy? A obrus byl bardzo bialy a sztucce inox. Ale to byl jednak Wepler, ktorego polecam tym ktorzy lubia ryby, ostrygi i inne morskie pokarmy. Basiu, otrzasnij sie i przestan marudzic. No i tak jak mowi Maria, obiad to rzecz swieta. Cala historia Francji toczy sie dookola stolu i pod ;) Odpowiedz Link
drapieznik Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 18:40 Lucja, Jak uwazasz ze jestes najlepsza i bierzesz za to jeszcze pieniadze to jestes najlepsza a uznanie przez Kolko Rozancowe z Psiej Wolki niewiele dodaje splendoru. Opinia Forum to taka opinia Kolka rozancowego z Psiej Wolki. Odpowiedz Link
ertes Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 18:59 Czasami masz nawet niezle teksty, musze przyznac. Zapomiansz jednak ze wiele osob szika takiego uznania na Forum gdyz to jest jedyne co uznanie jakie znajda. Stad sie biera te wszelkie przechwalki na temat sukcesow zawodowych, ilosci kobiet itp itd. Lucja i bir_man to sztandarowe przyklady ludzi szukajacych za wszelka cene uznaniaw oczach Kolka Rozancowego. Odpowiedz Link
don2 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 19:28 Duszona watrobka,ziemniaki puree,salatka z swiezej kapusty,woda z kranu i na koniec zlopka (herbata) znani architekci: Hausmann Le Corbusier Corazzi Finkelstein Goldman Spychalski Odpowiedz Link
ertes Big Mac 12.10.05, 19:52 W zasadzie zdecydowalem sie zjesc na lunch Big Mac'a z frytkami i duzym kubkiem Coca-Coli w ktory wloze delikatnie plastikowe rurkie coby ciugnac cudowny plyn. (jezyk z Hozej). Pojade na South Coast Plaza: tam smakuja najlepiej a Ertes latem lubi zryc (jezyk z Nowolipek). Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 19:58 don2 napisał: > Duszona watrobka,ziemniaki puree,salatka z swiezej kapusty,woda z kranu i na > koniec zlopka (herbata) > znani architekci: > Hausmann > Le Corbusier > Corazzi > Finkelstein > Goldman > Spychalski Gaudi Liebeskind > > Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 20:05 Mnie tam takie paryskie menu z ostrygami, nie powiem , podoba sie. Ostrygi lubie, szampana tez. Za rybami przepadam, chablis wydaje mi sie jednak ciut za ciezkie na poludniowa przerwe w pracy. Acha, Lucjo, szampana nie pije sie w szklankach tylko w kieliszkach. Specjalnych oczywiscie. Tak sie zastanawiam tylko nad samym pojeciem luksusu i jakie to wszystko relatywne jest. Oraz nad tym, ze osoby zyjace w luksusie wcale nie dostrzegaja ze zyja w luksusie, to tez najczesciej wcale o nim nie opowiadaja, bo uwazaja, ze nie ma o czym. Odpowiedz Link
don2 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 20:13 jedni pija szampana w lampkach o ksztalcie klosa,inni znowy proste waskie (bomble nie uciekaja szybko) inni znowu w szerokich plaskich (wiocha ) Rosjanie w szklankach 50/50 z wodka.Amerykanie w takich jak do bialego wina i rurka ! Znam takich co lody polewali szampanem.ja nie pije w zaden sposob-nie znosze musujacych win.jest kilka koktaili z szampanem jak kto lubi. Odpowiedz Link
lucja7 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 17:59 A dla mnie kieliszki to byly te male, do picia wodki. Czyli szampan pijemy ze specjalnych kieliszkow, niech bedzie ;)) Odpowiedz Link
drapieznik Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 01:31 dodam jeszcze Ralf Modjeski, syn Heleney Modrzejewskiej. don2 napisał: > Duszona watrobka,ziemniaki puree,salatka z swiezej kapusty,woda z kranu i na > koniec zlopka (herbata) > znani architekci: > Hausmann > Le Corbusier > Corazzi > Finkelstein > Goldman > Spychalski > > > > > Odpowiedz Link
jutka1 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 16:19 Basiu, po pierwsze nie masz podstaw by sadzic, ze Lucja nie osiagnela slawy jako architekt :-) Po drugie, we Francji pija sie wino do posilkow, ale to nie oznacza, ze trzeba sie urznac i nie moc po obiedzie pracowac. Nio. :-)))))))))))))))) Odpowiedz Link
drapieznik Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 01:37 jak sie ma mozliwosc urzniecia w czasie lunchu to nie widze w tym problemu zeby tego nie zrobic. Sa prace, np na tasmie, ze wyjscie do toalety wiecej niz 2x dziennie jest niemozliwe ale sa pracy z tak zw nienormowanym czasem gdzie taka sprawa inaczej wyglada. O ile wiem to srodowisko artystow ma swoje wlasne prawa, zwyczaje i przywileje ktore zwyklym smiertelnikom sa trudne do zrozumienia. Dlatego np absynt zostal spopularyzowany wlasnie przez artystow. Ja popularyzuje Courvoisier VSOP wlasnej roboty i nie do odroznienia. Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 15:14 Lucjo, co to jest "zlopka"? Odpowiedz Link
xurek Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 16:23 Lucjo, z mojego czysto subiektywnego punktu widzenia ten obiad to po prostu koszmar :))) Oprocz jak dotad niezidentyfikowanej „zlopki“ wszystkie te dania sa dla mnie albo pozbawione smaku (ostrygi, no chyba ze mowimy o smaku cytryny) badz prawie niejadalne (gotowana ryba i czarny chleb). Od szampana (w szklance????) dostalabym bolu glowy, od Chablis ogolnego przymulenia i nie bylabym w stanie nawet na forum czegos skrobnac, nie mowiac juz o jakiejkolwiek pracy. Tym niemniej cieszy mnie Twoj post, bo jak widac Tobie smakowalo tak wysmienicie, ze az warto bylo o tym napisac :)). Lubie, jak wszyscy wokol sa zadowoleni. PS: nie bede opisywac moich obiadow, bo mogloby Cie wykrzywic i wspomnienia kulinarne zepsuc. Xurek, staly fun obiadowych reportarzy (kolacyjnych oczywiscie tez). Odpowiedz Link
lucja7 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 18:25 Xurek: Jak sie mowi po polsku szklanka do szampana? po polsku, nie wyjezdzac mi tu z jakimis flutes, albo czyms takim, zlopka (Z z kropka) to kawa, nie znacie? Zlopnelabym sobie.......(zrodlo to samo, 200m Foksal miedzy dwoma klubami), wszystko moze byc niejadalne, zawsze mozna sie zalac, ale tu nie o tym mowa, juz napisz o tej kielbasie w kapuscie po ktorej posuwasz robote ze az hej;) Basia: ani genialne ani do dupy, nie wiesz o czym piszesz, troche sie czepiasz, nie wiem po co ;) Uposledzonym nie odpowiadam, chyba ze oficjalnie zaswiadcza tu ich stan. Odpowiedz Link
basia553 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 12.10.05, 17:15 Lucjo, znalam tylko jednego paryskiego architekta, a i ten pare lat temu wyzional ducha:(((((( Podpuscilam Cie z ta slawa, nie naburmuszaj sie zaraz. Jestem pewna, ze mimo stanu pewnej ociezalosci po wypitym w poludnie alkoholu, produkujesz najpiekniejsze projekty jakie sie moga takiemu neptkowi jak ja, przysnic:))))) Tyle, ze pewnie przed poludniem:))))))) Odpowiedz Link
ertes Menu z internetu 12.10.05, 17:48 I tyle ja wam powiem. A wy dajecie sie nabierac ze lucja jest w Paryzu... Odpowiedz Link
basia553 alez Lucjo, 12.10.05, 20:42 czyzby Cie poczucie humoru opuscilo? Zartuje caly czas, bo nie uwazalam ze jest to smiertelnie powazny wontek. Jesli jednak oczekujesz powagi to Ci calkiem powaznie powiem, ze rybe w jarzynach moglabym trzy razy dziennie jesc...ups, znowu zazartowalam, pardon! Chcialam przez to powiedziec, ze lubie rybe na jarzynkach. Odpowiedz Link
lucja7 alez basiu 12.10.05, 23:27 Swoiste masz poczucie humoru. Watek nie jest smiertelnie powazny, jest o czyms co moze byc przyjemne. Ale moze tez byc, okazuje sie, o wartosci czyjejs pracy, w tym wypadku mojej, bez zadnych danych. Ale to podobno zart... Odpowiedz Link
ertes Re: ostrygi 13.10.05, 00:31 hahaha spodobalo mi sie porownanie choc moze nie sa takie zle. Coprawda nie przypominam sobie probowania smarkow ;). Jakos strasznie dawno temu bedac z Jutka i Tortugo w knajpie ten ostatni dal mi kilka do sprobowania. Byly calkiem dobre. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: ostrygi 13.10.05, 02:50 Obawiam sie, ze do ostryg nalezy dorosnac. Sprobowanie ich raz czy dwa razy w zyciu to jak pierwsze podejcie do tom-yum, sushi, sushami czy yumcha. Ostrygi nabieraja smaku w miare jedzenia. Surowe, najlepsze sa w malych ilosciach, wiecej niz 6 jest tylko dla wybitnego ich zwolennika. Za to ostrygi kilpatrick sa wysmienite i smialo mozna zajadac w dowolnych ilosciach. Lubie takie egzotyczne jedzenie i mam go duzo we wlasnej kuchni. Nie mam tez nic przeciwko tradycyjnemu bigosowi, schabowemu itp, chociaz pojawiaja sie na naszym stole tylko kilka razy w roku. Moim ulubionym daniem(ostatnio), sa krewetki pieczone na BBQ. Palce lizac! Lucjo, szampan koniecznie z truskawka. Narobilas mi smaku tymi ostrygami. Pzd Kan Odpowiedz Link
ania_2000 Re: ostrygi 13.10.05, 03:55 Nie zgodze sie - roznie ludzie reaguja na tzw "smaki" inne od tych w ktorych sie wyroslo. Dla nas - polakow - jedzenie bigosu, pierogow przychodzi prosto i latwo. Ostrygi - sa dla nas potrawa egzotyczna. Tak samo jak sushi. Tak samo jak np/"specjaly" wietnamskie typu smazone karaluchy. CZy tez powiesz ze do karaluchow trzeba dorosnac? Wg mnie - mojego smaku - dania powinny nie tylko smakowac ale i ladnie wygladac. Ostrygi dla mnie sa przykladem glutu. Sliskiego glutu. Zgadzam sie, ze byc moze to komus smakuje (zaznaczam, ze caly czas mowie o nas - polakach, wyrosnietych na schabowych) - ale nie jest to popularna potrawa. Ja wole skisnieta kapuste, kiszone ogorki i smalec ze skwarkami popijane piwem zywcem. Odpowiedz Link
drapieznik Re: ostrygi 13.10.05, 04:27 wiesz, aniu, z ostrygami to jak z wodka, dawniej nie pilem wodki a teraz chleje na umor miedzy przerwami w pracy. ania_2000 napisała: > Nie zgodze sie - roznie ludzie reaguja na tzw "smaki" inne od tych w ktorych > sie wyroslo. Dla nas - polakow - jedzenie bigosu, pierogow przychodzi prosto i > latwo. Ostrygi - sa dla nas potrawa egzotyczna. Tak samo jak sushi. Tak samo > jak np/"specjaly" wietnamskie typu smazone karaluchy. CZy tez powiesz ze do > karaluchow trzeba dorosnac? Wg mnie - mojego smaku - dania powinny nie tylko > smakowac ale i ladnie wygladac. Ostrygi dla mnie sa przykladem glutu. Sliskiego > > glutu. Zgadzam sie, ze byc moze to komus smakuje (zaznaczam, ze caly czas mowie > > o nas - polakach, wyrosnietych na schabowych) - ale nie jest to popularna > potrawa. Ja wole skisnieta kapuste, kiszone ogorki i smalec ze skwarkami > popijane piwem zywcem. Odpowiedz Link
maria421 Re: ostrygi 13.10.05, 09:01 Faktem jest, ze istnieja zywnosciowe kody kulturowe i ze Polak wzdryga sie w pierwszym kontakcie z wszystkimi muszlami, krewetkami itp. Potem jednak Polak zaczyna myslec ze jezeli inni cywilizowani ludzie, czyli Francuzi itepe jadaja te dziwactwa, to moze by sprobowac? Ja we Francji, a bylo to juz lat temu trzydziesci, probowalam slimakow i udek zabich (zaznaczam, ze po kilku porzadnych aperitivach....), i stwierdzilam, ze jednak NIE. Szybciej jednak pokonalam opory wzgledem malz, ostryg, krewetek i je naprawde polubilam. Lucjo, ostrygi polane cytryna? Ja we Francji jadalam je zawsze podawane z rozcienczonym octem (vinaigre de cidre) i z siekana echalotte. Kto tu pisal o szampanie z truskawka? Do ostryg??? Podobno najlepsze wino do ostryg to "Entres deux Mers". A moze to tylko chwyt reklamowy? "Entes deux huitres-Entres deux Mers"? Odpowiedz Link
xurek Re: ostrygi 13.10.05, 09:22 Ja tam nie mam zadnych zahamowan w probowaniu „niepolskiego jedzenia“. Mimo wszystko i po wielu latach plus kilkunastu probach ostrygi sa dla mnie bez smaku. Lubie krewetki, lubie zgrilowane duze ryby morskie, lubie wszystkie miesa zrobione na slodko badz kokosowo, lubie osmiornice a udka zabie lubie nawet bardzo. Nie lubie slimakow – ani tych francuskich winniczkow ani tych wielkich z Nigerii ani karaibskiego przysmaku „Ambilles“ (jezeli sobie zaswe dobrze przypominam), nie znosze prawie wszystkich ryb slodkowodnych a juz szczegolnie, jezeli sa ugotowane badz uduszone. Kielbasa z kapusta tez brzmi dosyc obrzydliwie, szczegolnie jako cos na lunch. Gdybym miala zjesc lunch (czego prawie nigdy nie robie) to raczej cos w stylu ruccoli z orzechami i drobno posiekanym parmezanem albo jakas grzanke i jakims dobrym pasztecikiem albo takowaz grzanke z odrobina tataru z lososia albo zupe z dyni z krewetkami albo zupe z prawdziwkow albo w lecie jakies gazpaccio. Szampana zas, jezeli w ogole, to poprosilabym w lapmce miast szklanki i z pewnoscia nie w porze obiadowej. Na mnie alkohol o takim czasie, obojetnie w jakiej dawce, dziala usypiajaco i rozleniwiajaco, co polaczone z moim wrodzonym lenistwem daje straszne rezultaty :). Naleze raczej do tych, co to pija dopiero po zachodzie slonca :). Xurek Odpowiedz Link
don2 Re: ostrygi 13.10.05, 12:30 Prawidlowa nazwa gazpacho,najbardziej znane to gazpacho andaluz i estremeno. zalezy od prowincji.To najprostsza zupa z jarzyn i chleba na zimno ,bez gotowania.Nie nalezy demonizowac wielu potraw ktore wydaja sie byc niesamowicie egzotyczne,znane najczesciej ze slyszenia.Po zetknieciu sie z nimi na stole,najczesciej stwierdzamy:oooo! myslalem/am ,ze to jakies dziwo a to tylko kawalki kurczaka w jakims lokalnym sosie lub jarzynach np. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ostrygi 13.10.05, 12:40 Ostrygom dalam szanse pare razy, i wrazenia byly nijakie. Slimaki lubie. Gazpacho andaluz nawet bardzo. Wlasciwie wiekszosc rzeczy lubie, moze za wyjatkiem gotowanej marchewki, ryby rouget i muli (moules). I mam uczulenie na MSG. Wiecej grzechow nie pamietam. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: ostrygi 13.10.05, 12:46 Do ostryg albo vinaigre z echalotte, jak piszesz, albo cytryna. Od jakiegos czasu wyciskam cytryne, ostatnio tak wole. Piszesz chyba o cienkim bialym winie z regionu Nantes. Dobre daje sie pic, ale zdazylo mi sie wpasc na naprawde zle deux mers. Ogolnie, jesli chodzi o moje wczorajsze menu obiadowe, chce dorzucic male wyjasnienie. Otoz we Francji ogolnie rozpowszechnionym zwyczajem jes obiadowanie w restauracjach, zlych, dobrych, roznych, tanszych, drozszych. Tylko duze (bardzo duze) przedsiebiorstwa proponuja swoim pracownikom stolowki. Nie istnieje absolutnie fenomen jedzenia w miejscu pracy, po zsunieciu ze stolu papierow na bok i spozywanie smazonej w kacie biura kielbasy i innych brudasow. Roznica miedzy moim wczorajszym obiadem a wiekszoscia obiadow polega na tym ze Wepler jest jedna z lepszych restauracji paryskich proponujacych ten rodzaj kuchni. Polecam ja wszystkim tym ktorzy odwiedza kiedys to miasto i nie kojarza ostryg z glutami. Staramy sie zawsze isc do dobrej restauracji gdy mamy gdzies jakies spotkanie zawodowe. I mylnie ktos interpretuje mowiac tu o jakichs luksusach czy innych pierdolach. I jeszcze male sprostowanie dla Xurka: to nie ostrygi nie maja smaku, to ty nie masz smaku ;) A jesli chodzi o luksus, to wydaje mi sie ze w dzisiejszych czasach wiekszym luksusem jest kupowanie i spalanie benzyny niz jedzenie na bialym obrusie. Po czym ide na obiad. Odpowiedz Link
don2 Re: ostrygi 13.10.05, 13:04 Pozwole sobie skierowac wielce interesujaca dyskusje na wlasciwe tory. Pierwszym warunkiem by spozywac dobre obiady i w dobrych restauracjach jest: Posiadanie mozliwosci sfinansowania obiadu. To najwazniejsze !!! Dobor potraw i napojow zalezne jest od tego.Wszelkie wymadrzanie sie co do lubie nie lubie,to dalszy etap. Najczesciej kultura kulinarna wzrasta wraz z mozliwosciami finansowymi,nasza pozycja zawodowo -socjalna,otoczeniem w ktorym przebywamy i zwyczajami tegoz.Bedac robotnikiem budowlanym lub sprzedawczynia w supermarkecie nie odwiedzam restauracji typu o ktorym pisze Lucja i nie spozywam takich obiadow/lunch oraz nie pijam takich win.Bez przesady.Amen. Odpowiedz Link
drapieznik Re: ostrygi 13.10.05, 13:32 druga strona medalu decyzji o jedzeniu w lepszej restauracji bo mamy pieniadze np na koszt firmy, to ze przybiera sie szybko na wadze i zdobywa dyrektorski brzuszek- bo za darmo. W ogole, to ludzie patrza dookola i widza 'o, ten ma piekny samochod i ja tez taki chce' albo 'jak on moze tak jesc to ja tez' nie zauwazajac ze dana osoba ma samochod na koszt firmy, mieszka w sluzbowym domu i wszystko inne lacznie ze szkola dla dzieci tez jest za darmo. Odpowiedz Link
don2 Re: ostrygi 13.10.05, 13:57 W Europie na koszt firmy to raczej zaczyna sie na tych wyzszych pietrach.I coraz mniej firm ma takie mozliwosci o jakich ty piszesz. Odpowiedz Link
maria421 Re: ostrygi 13.10.05, 14:13 Prawda jest, ze narody takie jak Francuzi, Wlosi czy Hiszpanie wydaja chetniej pieniadze na jedzenie niz np. Niemcy czy Szwedzi; prawda jest ze w ich kulturze jest jadanie poza domem, czego nie ma w kulturze polskiej, gdzie na obiad zaprasza sie do domu, a nie do restauracji. Prawda tez jest, ze obiadek o jakim pisze Lucja to latwiutko 40-50 € , czyli jakies 200-250 € na tydziem, czyli jakies 800-1000 € na miesiac osobe. I prawda jest tez, ze z przecietnej pensji nie da sie tego zaplacic. Odpowiedz Link
maria421 Re: ostrygi 13.10.05, 14:29 lucja7 napisała: > Do ostryg albo vinaigre z echalotte, jak piszesz, albo cytryna. > Od jakiegos czasu wyciskam cytryne, ostatnio tak wole. > Piszesz chyba o cienkim bialym winie z regionu Nantes. Dobre daje sie pic, ale > zdazylo mi sie wpasc na naprawde zle deux mers. Lekkie wino nie musi byc koniecznie "cienkim winem", a w kazdym (prawie kazdym) gatunku znajdzie sie sikacz i dobre wino. Dwa lata temu w Bretagnii pijalismy Muscadet do ostryg, bardzo mi to odpowiadalo... Ech... pomarzyc... Odpowiedz Link
lucja7 Re: ostrygi i muscadet 13.10.05, 16:30 Muscadet lubie i bez ostryg. Ale ostrygi naprawde uwielbiam. Od czasu do czasu zamawiamy do pracowni ogromna tace, z maslem, chlebem i winem, winogronami na deser, o boze.... Obiad bez wina kosztowal 15€ na osobe, z winem 25. Odpowiedz Link
xurek Re: ostrygi 13.10.05, 14:32 Wiec ja ani w wytwornej restauracji, ani w kacie biurka, ani innych brudasow nie uskuteczniam - zazwyczaj nie jadam lunchu, bo mi sie o tej porze jesc nie chce. Dzisiaj wyjatkowo bylam, bo Behemot marudzil, ze glodny i ze nie chce isc sam. Behemot wciagnal jakies makarony z czymstam, ja zas carpaccio (tez pewnie zle napisane) z ruccola, surowymi pieczarkami i parmezanem. Popilysmy woda, zapilysmy „latte macchiato“ (albo tak jak sie to pisac powinno). Wszystko na zewnatrz, bo jest slonecznie i cieplo, koloru obrusa nie pamietam. Wszystko co zjadlam mialo smak, wiec chyba nie moze byc tak, jak twierdzi Lucja, czyli ze ja smaku nie mam. Ale byc moze mam mniej delikatny albo wrazliwy? To pewnie od tych kielbas... Xurek Odpowiedz Link
ani-ta Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 09:19 udzce kurczaka, ktore przy kupnie udawaly piersi kurczaka a przy preparowaniu schabowe;) bo chcialo mi sie schabowych, a w lodowce byly tylko te "podrobki":) do tego ziemniaki na zielono - czyli z tona kopru - bo tak mi smakuja i juz:) do tego do wyboru lub witajcie wszyscy razem - buraczki, szpinak i marchewka:) wszystko na cieplo, bo tak nam sie chcialo, a z trzech osob stolujacych sie, trzy wersje powstaly:) ja zjem pewnie wszystko:P bo mnie dzisiaj wazyc maja, a niedowaga sie wkradla:))) ostrygi bym zjadla, ale nie moge, wiec ciepliwie czekam:) podobnie jak na krewety, ktore ogladam sobie w sklepie rybnym, podobnie jak lososia i pare innych sztuk z z morza, ktore lubie a nie moge:( szampana tez bym chlupnela, ale po pierwsze do schabowego , nawet podrabianego, nie pasuje, po drugie autko zabrania, po trzecie nie moge:( za to kawe bede musiala wypic coby cisnienie sobie podniesc i lekarza po poludniu nie wystraszyc:))) do tego dorzuce jakis kilogram jablek - bo pyszne sa!:)) i nie mowcie mi ze antonowki to tylko do szarlotki:P mi one w tej chwili najbardziej smakuja! a jak chrupia cudnie!:))) az milo posluchac!:))))) a wieczorem... jak dostane bure za niedowage - kupie sobie na pocieszenie wielka kremowke, albo trumne (eklerka polana czekolada:P)... albo przynajmniej wciagne serniczek:) Odpowiedz Link
maria421 Do picia szampana 13.10.05, 11:16 nalezy uzywac czegos takiego: www.delamaison.fr/product_info.php?products_id=1653 I jak mozna to "szklanka" nazwac? Odpowiedz Link
drapieznik Re: Do picia szampana 13.10.05, 13:34 dla mnie wyglada to na musztardowke po sarepskiej. Odpowiedz Link
maria421 Moze z ostryg na trufle? 13.10.05, 17:35 Czyli lekka zmiana tematu. Kto jada i jakie ma wrazenia? Ja od jakiegos czasu oszalalam na punkcie kanapek truflowych. Chleb typu ciabata nalezy cienko pokroic i podgrzac w piekarniku. Posmarowac pasta truflowa uprzednio rozprowadzona odrobina majonezu. Pasta do nabycia w roznych delikatesach za ok 5-6 € sloiczek. Na to cieniutenki platek parmezana i cieniutenki platek trufla. Moze byc tez sam platek parmezana, albo sam platek trufla. Niebo w gebie:-) Widzialam kiedys program w telewizji, jak to w Prowansji trufle zbieraja i jadza kilogramami. np. omlet z truflami. No, na omlet to by mi bylo trufli szkoda... Odpowiedz Link
ertes Hamburgery 13.10.05, 17:54 U nas nie ma takich rzeczy. My tu ziemniaki i hamburgery a szampan to niestety nie ze szklanki tylko prosto z butelki. A jak ide na obiad to najwiecej wydaje $4 bo na wiecej nie stac. Tyle co sobie poczytam wasze salonowe opowiesci. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Moze z ostryg na trufle? 13.10.05, 17:56 Do szukania trufli najlepsze sa swinie. Ale najbardziej truflowym regionem jest poludniowy zachod: Dordogne, Gers, Landes, nie Prowansja. W regionach o ktorych pisze, kazdy chlop posiada specjalna swinie do szukania trufli. Prawdziwe trufle (nie przerobione na pasty) sa rzeczywiscie bardzo drogie i sa bardziej dekoracja i perfuma niz czyms do zjedzenia. Ale sa tez jednym z podstawowych skladnikow kuchni francuskiej poludniowo-wschodniej ;) A co dopiero z jakims winem z tamtych regionow, uh la la!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moze z ostryg na trufle? 13.10.05, 18:14 Najwiecej trufli spozywalam w Slowenii... Oczywiscie, w makaronach czyli pascie, ale tez z miesiwami wszelakimi. Najcudowniejszy "deser" mojego zycia, w Gostimna As w Ljubljanie: ser - chyba szwajcarski, nazwy nie pomne - z nozykiem obrotowym wbitym w srodek, wykrawajacym z sera delikatna "rozetke", ktora macza sie w miodzie i na to swiezo starte trufle. Lekka pikantnosc sera, slodycz miodu i smak trufli, ach!!..... Odpowiedz Link
drapieznik Re: Moze z ostryg na trufle? 13.10.05, 18:05 taka odmiana 'biedne rycerze'... Odpowiedz Link
ertes trufle biale a czarne 13.10.05, 18:52 Najwyrazniej jadasz trufle wloskie, tzw biale ktorych nie trzeba gotowac. Wlosi oczywiscie uwazaja ze ich biale truffle sa lepsze od francuskich czarnych. Zreszta na to wskazywalaby cena gdyz biale sa z reguly drozsze. Poniewaz nie trzeba ich gotowac to mozna wlasnie jadac z serem, risotto, makaronem itp. Francuskie czarne natomiast je sie troche inaczej: omlety, jajecznice czy watrobki. Trzeba rowniez pamietac ze niektorzy uwazaja trufle za afrodyzjak. Odpowiedz Link
jutka1 Re: trufle biale a czarne 13.10.05, 19:14 W Slowenii biale trufle sie jada. Delikatniejsze of francuskich. Afrodyzjak? Nie zauwazylam... ;-))))) Odpowiedz Link
maria421 No i widzisz , Ertes, 13.10.05, 19:16 ze dajesz sie wciagac w nasze salonowe dyskursy... A jakby tak kto chial biale, piemonckie trufle z Alby kupic, to tu: www.albatartufi.com/pages_english/iltartufo.asp Odpowiedz Link
ertes Lekcja 13.10.05, 19:30 Ja? Hamburgerowiec jedzacy palcyma ? Ja wam tylko wyjasniam co i jak z truflami bo mam wrazenie ze niektorzy nie wiedza ze dyskutuja o roznych rodzajach ;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Lekcja 13.10.05, 19:36 ertes napisał: > Ja? Hamburgerowiec jedzacy palcyma ? Jak to nie? Wszyscy Francuzi jadaja palcyma- zobacz jak wsuwaja malze, ostrygi, albo homary, jeszcze sobie te palce oblizuja. Odpowiedz Link
ertes Re: Lekcja 13.10.05, 19:39 Ach, to widac, te wstretne procenty obrzydliwej francuskiej krwi we mnie przemawiaja :( Zalamac sie mozna, no :( Odpowiedz Link
xurek No wreszcie 14.10.05, 10:51 jakis luxus, ktory rowniez mojemu nieczulemu podniebieniu odpowiada. Trufle na surowo (czyli pewnie te biale) – taki cieniutki plasterek na jakims „canapee“ (tak tutaj mowia na takie malutenkie sliczniutkie grzanki) bardzo lubie – z makaronami nie bardzo, bo makaronow nie cierpie (ryzu zreszta tez). No to teraz mozecie przejsc na kawior, ten co prawda ma rowniez dla mnie smak, ale okropny :))). Takie to slono-jakiestam, ze az mnie otrzasa :)). Jak po przerobieniu kawioru watek dojdzie do gesich watrobek i homarow, to znow sie zamelduje :)) Xurek Odpowiedz Link
jutka1 Re: No wreszcie 14.10.05, 10:54 O kawiorze moge godzinami, jako, ze jestem powaznie od niego uzalezniona - a dawno juz nie mialam okazji :-))) Odpowiedz Link
basia553 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 18:18 mam taki ulubiony imbiss wloski, gdziepan z pania sami robia makarony, tagliatelle, spaghetti i co tam jeszcze daje kuchnia wloska. Ale najwieksza atrakcja tego imbisu sa sosy: jest lista conajmniej 30 sosöw, wybierasz ktory chcesz i pan robi na twoich oczach ten przysmak. na koncu podchodzi do wielkiego parmezanu, odkrawa (nitka, a jak!) kawalek i uciera go nad twoim daniem. obled absolutny! i zeby porownac ceny w Paryzu i w Mannheim: takie danie z woda niegazowana zamiast wina kosztuje od 11 euro wzwyz. i jesz nie na bialym obrusie, lecz stojac przy stolikach ustawionych dosc ciasno. ale i tak chadzam tam jak tylko jestem w poludnie w miescie. Odpowiedz Link
lucja7 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 18:26 Mysle ze daja wiecej do jedzenia. Bo nas tutaj w Paryzu glodza. Dania sa naprawde male. Kiedys ludzie z Polski pytali o dobre restauracje w Paryzu. Dalam kilka namiarow, ale zostalam ochrzaniona bo skarzyli sie ze i drogo i ze wyszli za kazdym razem glodni :) Usmialam sie. Odpowiedz Link
lucja7 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 18:31 Ktos tu wyzej pisal ze my z Polski, mamy wiec kulture schabowego i siad na tylek! I ze nie wolno nam lubic jakichs smarkow... I przypomnial mi sie jedyny Chinczyk na Marszalkowskiej sprzed laty, ktory jako glowne danie proponowal schabowego z ryzem! Cos wiec z tego jest. Odpowiedz Link
basia553 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 18:53 i ja pamietam chinczyka warszawskiego sprzed wielu, wielu lat, nie pamietam jak sie ta mala, kreta uliczka (i do tego spadzista) nazywa, chinczyk siedzial w zakrecie, byl podobno elegancki i podobno zamiast ryzu podawal kasze, bo ludzie jakos ryzu nie lubieli (podobno!). Odpowiedz Link
don2 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 19:06 Pekin sie restauracja nazywala-jak glosi legenda,przywieziony chinczyk by uczyc polskich kucharzy w panice uciekl do domu.jadlem tam zeberka bodaj lub cos podobnego.Chinski byl wystroj i nic wiecej.Rest.byla panstwowa. Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 19:19 He he, a jak w Lodzi otworzyli pierwsza pizzerie, (wystroj miala jak westernowy saloon), to podawali tam unikalna pizze z kaszanka...))) Odpowiedz Link
basia553 jak juz o pizzy: 13.10.05, 19:21 w 1981 czy 82 zabralam Meza po raz pierwszy do Polski. I na Rynku Starego miasta byla pizza, ktora nim rzucila o sciane: na waflu!!!!! Odpowiedz Link
lucja7 Dania chinskie w komunistycznej Warszawie 14.10.05, 09:01 Don, to nie bylo zupelnie tak. Restauracja byla panstwowa bo tylko takie byly, to prawda. Natomiast Chinczyk, czyli pan dyrektor, nie byl sprowadzony, jak mowisz, lecz byl autentycznym imigrantem z Chin. Przyjechal w latach 30tych, zakochal sie w Warszawiance, zalozyli rodzine. Mieli troje pieknych dzieci chinsko-polskich, dwu chlopcow i jedna dziewczynke. Bylam bliska tej przeuroczej rodzinie, o duzej kulturze, mieszkali po sasiedzku, jeden z synow byl mi bliskim przyjacielem, byl rowniez architektem, ktory umarl na raka w mlodym wieku. Troche bylam przez nich przycholubiona. Historie o schabowym na ryzu opowiadal sam ojciec skarzac sie na niemozliwosc sprowadzania prowiantu do chinskiej kuchni. Umarl w latach 80tych, sam, juz bez zmarlej zony i bez dzieci, za granicami Polski. A jesli chodzi o chinskie jedzenie w Warszawie tamtych lat, to byl jeden, jedyny adres: ambasada chinska. Otoz bedac przyjaciolka przyjaciela, ten zapraszal mnie na uroczystosci oficjalne w ambasadzie, ktore byly zawsze do siebie podobne: przemowienie ambasadora, film agitka walczacej klasy robotniczo-chlopskiej, aktualnosci chinskie ktore mialy czolowke podobna do produkcji Columbii, czyli postac promieniejaca na tle pejzazu z tym ze byl to Mao, no i kolacja. I kolacja naprawde znakomitej chinskiej kuchni. Zapraszani na te uroczyste swieta byli chinscy imigranci w Polsce (kilkadziesiat osob) i bliskie im osoby. Oczywiscie nalezalo wchodzic i wychodzic z ambasady przecierajac twarz, by nie byc rozpoznanym przez pilnujacych ambasade milicjantow, dlatedo ze Brezniew klocil sie z Mao i Mao byl wrogiem Polakow. Odpowiedz Link
lucja7 ps Dania chinskie w komunistycznej Warszawie 14.10.05, 09:15 Dodam jeszcze ze o ile ktos sie obracal w kolkach warszawskiego zycia nocnego, z pewnoscia spotkal mojego nieodzalowanego przyjaciela. O boze! ile mysmy zlopek wyzlopali i szlugow obciagneli i "specjalnych" szklanek szampana wychylili. Chyba sobie przypominam ze nazywalo sie to szampanowy, po prostu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ps Dania chinskie w komunistycznej Warszawie 14.10.05, 09:36 Za moich czasow mowilo sie "lampka szampana". N.B. Czy pamietasz sztuke "Six degrees of separation"? W naszym przypadku dziela nas 3 osoby: ja - moj uczen - ojciec Twojego przyjaciela - Twoj przyjaciel - Ty. Swiat jest maly. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: ps Dania chinskie w komunistycznej Warszawie 14.10.05, 10:13 Jak tak dalej pojdzie to jeszcze sie okaze ze ktos tu zaswiadczy ze wszystko co pisze, to sama prawda ;) Bo ciagle odnosze wrazenie ze musze dostarczac dowody, tlumaczyc, wyjasniac, uzupelniac, podawac adresy..... Sama nie wiem co kto na forum robi, jedyne co wiem to jak i co pisze. A to juz niezle. Odpowiedz Link
don2 Re: Dania chinskie w komunistycznej Warszawie 14.10.05, 10:13 Czyzby to byl ten Chinczyk o ktorym Wiech pisal ? I byl tez Warszawski Murzyn. W PRL bywaly restauracje :panstwowe,spoldzielcze,prywatne. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Dania chinskie w komunistycznej Warszawie 14.10.05, 10:24 Przyznam ze nie wiem czy Wiech o nim pisal. Ale postac byla znana. A o polskim murzynie tez mam historie. Juz tutaj, we Francji, zgadalo sie w restauracji o rasizmie, antysemityzmie i takie tam. No i pytaja mnie ilu czarnych zyje w Polsce ze rasizm "az taki"?! Wiec mowie ze jeden (to bylo chyba w koncu lat siedemdziesiatych). Odebrali to za tak znakomity dowcip, panie sie posiusialy, panowie rechotali. A zapewniajac ich ze to naprawde jeden, poglebilam ich niemoznosc zrozumienia duszy polskiej. Odpowiedz Link
maria421 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 19:32 basia553 napisała: > zeby porownac ceny w Paryzu i w Mannheim: takie > danie z woda niegazowana zamiast wina kosztuje od 11 euro wzwyz. i jesz nie na > bialym obrusie, lecz stojac przy stolikach ustawionych dosc ciasno. ale i tak > chadzam tam jak tylko jestem w poludnie w miescie. Cos mi sie wydaje, ze Lucja zanizyla cene... Przypominam sobie ceny jakie placilismy we Francji (nie w Paryzu, nie na placu Clichy) i nie wyobrazam sobie rachunku w wysokosci jedyne € 25,- na osobe za taki obiad. Odpowiedz Link
ertes Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 19:37 Well, pewnie tam nie byla. Ja pamietam ze skromny obiad w jednej z bocznych uliczek Szanze Lize dla dwoch osob to bylo cos &euro 70. Odpowiedz Link
don2 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 13.10.05, 20:33 Uwazam ,ze zanizyla i to bardzo,tez to zauwazylem.mam pecha do roznych rekomendacji w rodzaju:tam bardzo dobrze gotuja ,atmosfera taka przyjemna itp. jak tylko wchodze do takiego miejsca to.........I najczesciej pozniej slysze.ze napewno wlasciciel sie zmienil,kucharz pewnie utopil sie w zupie.Albo: jak to nie istnieje przeciez 15 lat temu jak przechodzilem ta ulica to bylo.Albo:powolaj sie na mnie ,tam mnie wszyscy znaja. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 04:17 Restauracje gdzie nie mozna sie najesc - omijam. Wiem, ze jest to malo salonowe stwierdzenie ale rodzina Kanow ma 'konski' apetyt. Co do ostryg - w Sydnejskich restauracja sa bardzo drogie. Mysle, ze wynika to glownie z faktu, ze nie mogac ich przechowywac licza klientowi za zakupiony tuzin + nastepne dwa, ktore musza wyrzucic bo zostaly niesprzedane. Nie ryzykowalabym ostryg w tanich restauracjach, glownie z tego powodu. Ostrygi sa za to tanie i latwo dostepne we wszystkich sklepach rybackich na wybrzezu. Mozna wiec w tej samej cenie wybierac miedzy hamburgerem a tuzinem swiezych pachnacych ostryg. Bialy obrus i srebrne sztucce nalezy przywiezc ze soba, oczywiscie w Eski, wraz ze schlodzonym napojem dowolnego wyboru. Wielu milosnikow schabowego ugoscilam juz wiele razy ostrygami Kilpatrick, wszyscy zajadali sie; Przepis; posypac ostrygi tartym zoltym serem, pokrojonym w drobniutka kostke boczekiem, polac sosem sojowym, wlozyc do grila na 10 min, az ser sie zarumieni. Serwowac od razu z zielona salata, pomidorem, awocado;sol, pieprz olej z oliwek do smaku. Ostrygi pokropic sokiem z cytryny tuz przed jedzeniem. Smacznego Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 08:36 Tak bardzo skromny to on nie byl :-))) I wino nabilo troche rachunek :-))) Odpowiedz Link
lucja7 Cena 14.10.05, 09:09 Mario, wiem o czym pisze, wybacz. Mozesz wydac u Weplera tyle ile piszesz, mozesz duzo wiecej, ale mozesz rowniez tyle ile ci mowie. Otoz w poludnie ta brasserie proponuje (jak zreszta wszystkie paryskie) dania à la carte, drozsze, pelniejsze, wieksze, oraz kombinowane menu (najczesciej zlozone z entrée i dania albo dania i deseru, i nieraz, ale nie u Weplera, z wybranym juz winem). Cena "menu" jest nieporownywalnie nizsza od cen "à la carte". Wiec zeby wyjsc bez nerwow z tej bzdurnej potyczki o ceny, proponuje ci uklad: ty wiesz lepiej i masz racje, a ja zaplacilam tyle ile mowie, z dowodem w reku ;) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Cena 14.10.05, 10:32 Jest u mnie dziesiata trzydziesci, przyjemnie, nie pracuje dzisiaj. Umowilam sie w domu architekta na Porte Dorée ze starym kolega z ktorym dawno juz temu zrealizowalismy dwie operacje mieszkan. Zobaczymy wystawe (nie wiem jaka tam teraz jest), a potem? Zaprosil mnie na obiad, zobaczymy jak mu sie zyje na emeryturce, powspominamy, moze sie przejedziemy zobaczyc cos jeszcze. No wiec o obiedzie napisze z pewnoscia. Cene tez podam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Cena 14.10.05, 10:37 Milego obiadu :-) O wystawie tez napisz, jesli Ci sie spodoba. Jak nie, to szkoda klawiatury :-) Odpowiedz Link
basia553 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 10:59 uwielbiam slimaki, kraby i inne shrimpsy, ale ostryg nigdy nie probowalam, bo mnie jakos - powiedzmy - odtracaja. natomiast kawior, to dla mnie po prostu ikra, ktorej nie cierpie. jestem wiocha, czy nie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 11:22 Dlaczego wiocha od razu? Kawior ma smak specyficzny, jednym podchodzi, innym nie, i juz :-)) Odpowiedz Link
don2 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 11:54 Jestes slaska wiocha :))) kawiar odegral w moim zyciu wielka role.A bylo to tak: bedac swiezo urodzonym mieszkancem szachtlagru na dalekiej Syberii,musialem cos spozywac by przezyc.jak glosi rodzinna opowiesc,moja matka nie majac wystarczajacej ilosci pokarmu zmuszona byla mnie oddac pod cycek Galiny Iwanownej.Galina tez miala noworodka i olbrzymie cyce pelne mleka.Oczywiscie nie za darmo mnie karmila.Jedyne wyzywienie jakie moj ojciec dostawal za prace to byl minimalny przydzial chleba i kawaly mrozonego kawioru.Czesc kawioru oddawali Galinie a reszte wymieniali na cos innego.PS moj ojciec nigdy nie jadal kawioru.I tak astrachanski kawior uratowal zycie Donowi.Potem byly amerykanskie paczki z UNRRY ale to dalsza historia.Kawior jadam chetnie,jak mam.Czerwony lososiowy potrafie zrobic sam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 12:25 Z takim zyciorysem mozesz sie zapisac i do kombatantow, i do wywlaszczonych :-) Jakas teczuszka ministerialna moze by sie znalazla? ;-) Odpowiedz Link
don2 Re: obiady (po przerywniku hamburgerow) 14.10.05, 12:35 Combatant to bylem ,walczac z komuna za pomoca sikania na ich ziemie oraz w ich prycze w baraku.A wywlaszczyc to nikt mnie nie mogl,gdyz nawet pieluch nie posiadalem ani smoczka :)))) Odpowiedz Link
jutka1 ! 14.10.05, 12:37 Mozesz sie zapisac do Zwiazku Sybirakow, a sybirak zwiazkowy to z definicji kombatant :-))) A wywlaszczyli ciebie i twoja rodzine z kawioru, i to sie liczy! Odpowiedz Link
don2 Re: ! 14.10.05, 12:47 W PL wszystko mozliwe.Pani Katarzyna tez zalicza sie do kombatantow-bedac jeszcze Kasia,nosila bimber dla partyzantow w las (tych wlasciwych)Pocieszala ich na swoj sposob ( stad jej syn ma przydomek Lesny )i kto wie ,moze by byla pod porucznikiem,gdyby wojna sie przedluzyla. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ! 14.10.05, 14:09 ... a moze i pod pulkownikiem, jesli ladna byla i pulkownik przed siedemdziesiatka ;-))) Odpowiedz Link
lucja7 Obiad 14.10.05, 18:28 No wiec tak: Menu (a nie à la carte, zeby niebylo), za 20€: - na poczatek w malym spodku letni rozpuszczony i rozrzedzony kremem ser plynny ze zmielonymi grzybami, zmilona w kawalki jakas jeszcze jarzyna, w sumie bylo tego ze 4 male lyzeczki, z bialym chlebem, naprawde pycha :), - ugotowane pokrojone na kawalki pory, grzyby (wyraznie sezon), ugotowane plynne ale stojace jajko, gruba sol(?) na boku, kilka zdziebkow konfitury na boku, galazki pietruszki (wszystko to ale w ilosciach znikomych, oprocz jajka sila rzeczy, naprawde pycha :), - 2 male kawalki ryby (mulet) i losos, pieczone, drobno pokrojona zielona salata, pokrojone w kawalki gotowana marchew, burak, cykoria, szczypior, pietrucha, wszystko w ilosciach minimalnych, naprawde pycha :), - zlopka z malenkim ciasteczkiem ponczowym wielkosci naparstka, lyzeczka chantilly i kropka soku z czerwonych owocow, naprawde pycha, dodatkowe 2,5 €. Pilismy St Nicolas de Bourgueil (Loara), czerwone ale chlodne, butelka 30€ oraz wode kranowe. Po tym wszystkim czulam sie dobrze, bo bylo tego wiele ale w malych ilosciach. Dla porownania, ceny à la carte: wejscie miedzy 10 a 20€, danie od 20 do 40€, kawa i wina tyle samo co w menu. Potem, przy pieknej pogodzie, poszlismy na spacer ogladac ogromne zmiany jakie zaistnialy w calym sektorze miedzy dworcem Austerlitz a nowa biblioteka. Sa tam bardzo ladne nowe rzeczy oraz duzo rehabilitacji i przerobek bylych budynkow przemyslowych. Potem przyszlam do domu, wzielam prysznic i pisze. Odpowiedz Link
ertes jezyk 14.10.05, 18:59 "Szampan w szklance, perfuma, zaistnialy zmiany, zdziebki konfitury (?!?!), woda kranowa, zlopki" Rany boskie! Co to za jezyk?! Lucja! Jak juz przebrnac przez ta swoista polszczyzne to obiad calkiem niezly. Odpowiedz Link
don2 Re: Obiad 14.10.05, 19:04 Dzesus ale zawracanie tylka z takim obiadem.troche tego i troche tamtego i lyzeczka jeszcze czegos innego.jak ja sie ciesze ,ze jestem prostakiem nieokrzesanym i wole jako starters sledzik w oleju albo marynowany oraz 100 gram zimnej wodki.Potem kawal kotleta z grilla,malosolny ogorek i kartofle podpieczone.Piwo i na koniec kawa cygaro. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Obiad 14.10.05, 19:54 Brzmi smakowicie. Zlopka z chantilly i sokiem z czerwonych owocow - razem? W jednej filizance? Czy chantilly i sok osobno?.. Odpowiedz Link
ertes Szampan i kieliszki 14.10.05, 19:08 Do szampana i innych win musujących stosuje się wysokie, wąskie kieliszki o pojemności 150ml. Do picia szampana coraz rzadziej używa się szklaneczek-szampanek i kielichów o szerokiej, płytkiej czarce na wysokiej nóżce, gdyż jak wykazuje praktyka, z naczyń tych zbyt szybko ulatnia się dwutlenek węgla i dlatego obecnie uznaje się za najlepsze wysokie, smukłe kieliszki, delikatnie rozszerzające się ku górze, zwane także kłosami. Odpowiedz Link
don2 Re: Szampan i kieliszki 14.10.05, 19:17 o czym juz pisalem-jak mozna zauwazyc na obrazach z 18 wieku lub starych zdjeciach,juz wtedy nalewano w klosy i kazdy wiedzial o babelkach-to wlasnie ostatnio czyli od czasow inwazji amerykanow na europe po 1 wojnie swiatowej zaczeto pijac szampana we wszystkim mozliwym. Odpowiedz Link
don2 Re: Szampan i kieliszki 14.10.05, 19:19 delikatnie ,to mozna kogos klepnac w dupe-a kieliszek to najwyzej "lekko " sie rozszerza Odpowiedz Link
don2 Re: Szampan i kieliszki 14.10.05, 19:24 Ciekawe co im dali jesc i kto placil za te bzdurna konferencje Odpowiedz Link
don2 Re: Szampan i kieliszki 14.10.05, 19:25 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2968150.html ta konferencje :) Odpowiedz Link
ertes Re: Szampan i kieliszki 14.10.05, 19:32 Nie badz len i zaloz nowy topic bo lucje szlag znowu trafi a udalo mi sie ja ustawic ostatnio. A w temacie: "sformułowanego w Kioto w 1997 roku, na mocy którego państwa-sygnatariusze zobowiązały się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych" Ciekawe ze nikomu z tych co podpisali nie udalo sie zmniejszyc tego wyziewaja. Dlaczego? A dlatego ze Kioto wyraznie wymierzone w amerykanska gospodarke. Ale sie nie udalo a Gore to balwan. Odpowiedz Link
drapieznik tkniety niedobrym przeczuciem 14.10.05, 20:38 sprawdzilem hahahahaha...www.restaurants.pl/ciekawostki/kieliszki.htm hahahaha albo tu: www.puellanova.pl/index.php?showart=106 tu juz slowo w slowo: "Do szampana i innych win musujących stosuje się wysokie, wąskie kieliszki o pojemności 150ml. Do picia szampana coraz rzadziej używa się szklaneczek-szampanek i kielichów o szerokie, płytkiej czarce na wysokiej nóżce, gdyż jak wykazuje praktyka, z naczyń tych zbyt szybko ulatnia się dwutlenek węgla i dlatego obecnie uznaje się za najlepsze wysokie, smukłe kieliszki, delikatnie rozszerzające się ku górze, zwane także kłosami." wyraznie dostales powiew wiedzy z internetu. Na zdarowie! ertes napisał: > Do szampana i innych win musujących stosuje się wysokie, wąskie kieliszki > o pojemności 150ml. Do picia szampana coraz rzadziej używa się > szklaneczek-szampanek i kielichów o szerokiej, płytkiej czarce na wysokiej > nóżce, gdyż jak wykazuje praktyka, z naczyń tych zbyt szybko ulatnia się > dwutlenek węgla i dlatego obecnie uznaje się za najlepsze wysokie, smukłe > kieliszki, delikatnie rozszerzające się ku górze, zwane także kłosami. Odpowiedz Link
sabba no przeciez erstes 14.10.05, 21:04 nigdy nie podaje linkow , cokolwiek by nie pisal:))) Odpowiedz Link
ertes Walmarciak, nie popisales sie 14.10.05, 21:04 Gdybys byl spostrzegawczy to zauwazylbys ze w moim tekscie sa polskie ogonki co wyraznie wskazuje ze tekst jest kopiowany gdyz ja nigdy nie pisze z ogonkami. > tu juz slowo w slowo: www.puellanova.pl/index.php?showart=106 hehe bo dokladnie stad wziety, ech... Walmarciak, postaraj sie lepiej. Poki co te twoje odkrycia conajmniej sa smieszne. Acha, nadal czekam na kompleksowy post na temat Detroit ktorym mnie osmieszysz. Odpowiedz Link
morsa Re: podales jakos swoje slowa 15.10.05, 00:02 Dlugi ten watek, jak spaghetti, ,, Nie mam na tyle wytrwalosci, zeby przebrnac przez wszystkie wypowiedzi /opisy : malo/srednio/bardzo wyszukanych potraw;-)) Ja zre (zrem) wszystko oprocz kaszy gryczanej, kukurydzy, platkow owsianych, i jeszcze kilku innych rzeczy. najwazniejsze dla mnie zeby wypelnic kabze i nie czuc glodu...... Smietnik jestem czy Wam sie to podoba, czy nie ;-D Odpowiedz Link
ertes Re: podales jakos swoje slowa 15.10.05, 00:04 Morsa, ech... czytajmy i sie uczmy jak sie je w wielkim swiecie. Odpowiedz Link
ertes Re: podales jakos swoje slowa 15.10.05, 00:03 " podales jakos swoje slowa" Nie denerwuj sie chlopie bo zaczynasz pisac bez sensu. A ja, walmarciak, zapraszam gdyz ja NAPRAWDE CHCE zebys napisal: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=29995183&a=30235089 Nie moge sie doczekac jak mnie osmieszysz. Tylko, wiesz, walmarciak, musi byc cos inteligentniejszego niz odkrycie typu "dom mozna zbudowac tylko trzeba miec pieniadze". Jak na razie zaczynasz zamieniac sie w kolejna osobe z fobia na moim punkcie. Uwazaj bo to powazna choroba. Wyglupiles sie dzis niezle. Nie pij tyle. Odpowiedz Link
drapieznik nie odwracaj kota ogonem 15.10.05, 02:29 bo masz tendencje do mataczenia i probujesz podstawowych zagrywek podworkowych odwracania uwagi od tematu. Zlodziej tez mowi jak go zlapia za reke, ze sie pomylil i myslal, ze to jego kieszen. Ty nie podales informacji jako cytat wiec popelniles plagiat czyli pospolita kradziez. Odpowiedz Link
ertes Re: nie odwracaj kota ogonem 15.10.05, 03:01 Widze ze masz psychike belfra. Nie placz juz synku bo lepsi od ciebie probowali i polamali sobie zeby. Zajmij sie tym: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=29995183&a=30235089 Osmiesz mnie, zmieszja z blotem moja wiedze na temat detroit. Czekam juz 3 dzien. Boje sie i spac po nocach nie moge ty tytanie mysli. Odpowiedz Link
lucja7 drapieznik 15.10.05, 14:31 Juz kiedys dawalam ci rady i precyzowalam ze ertesowska niedojrzalosc intelektualna wymaga opieki. Jesli nie bedziesz odpowiadal na zaczepki, bedzie ci przypominal ze czeka, jesli odpowiesz, napisze ci ze masz hyzia na jego punkcie. Jego horyzont intelektualny nie przewiduje trzeciej mozliwosci, no moze krztuszenie sie gdy go ogarnia wscieklosc. Ale to wszystko, nie warto grac ;) Odpowiedz Link
ertes Re: drapieznik 15.10.05, 16:41 Raz: przemysl to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=29995183&a=30268612 A dwa to nie odpowiedzialas na pytanie skad ten okropny jezyk polski? Odpowiedz Link
lucja7 Re: drapieznik 15.10.05, 23:13 Jestes Ertes tragicznie glupim czlowiekiem. Moge tlumaczyc to jedynie uposledzeniem i gdybym wiedziala ze tak jest, recze ze zmienilabym ton, powiem wiecej zaopiekowalabym sie kawalkiem nieszczescia. Zreszta juz cos podobnego pisalam. Odpowiedz Link