Dodaj do ulubionych

Polscy Panowie nadal nic...

20.10.05, 00:53
nie robia w domu.

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2973836.html
Wasze mysli na temat dlaczego tak jest?


Kan
Obserwuj wątek
    • ertes Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 01:11
      Tak byc powinno i tak jest.
      Baby do roboty.
      • kan_z_oz Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 01:20
        ertes napisał:
        Tak byc powinno i tak jest.
        Baby do roboty.

        Rozwin troche - masz na mysli do roboty w domu i nie pracowac zawodowo?
        czy ogolnie, ze powinny wiecej robic.
        No chyba, ze zartujesz i czekasz w napieciu na atak rozwscieczonych feministek.


        Kan
        • ertes Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 01:57
          Ja w domu nic nie robie. Od tego mam zone ostatecznie, nie?
    • sabba Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 08:38
      pewne rzeczy nigdy sie nie zmienia albo pewnie bardzo powoli. podejrzewam tylko
      ze kobiety tez to toleruja wiec jest jak jest.
      • jutka1 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 08:46
        Jesli wychowuje sie synow w pewien sposob, to nie dziwota, ze wyrastaja z nich
        mezczyzni oczekujacy obslugi swej szanownej osoby.
        • kan_z_oz Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 09:27
          Podobno same kobiety przeciwne sa zmianom i kultywuja tradycje - cytat z
          reportazu telewizyjnego na temat kobiet Afganskich i ich podejcia do roli w
          spoleczenstwie.

          Wyjezdzajac z RP w 92 roku, bylam pod wrazeniem, ze jakby sie troche zmianialo
          w tym temacie. A wiec zmienialo sie, czy tylko mi sie wydawalo.

          Kan
          • lucja7 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 09:56
            Facet ktory zostawilby chocby jedna skarpetke bym sie nia zajela (zaniesienie
            do pralni albo pranie..i nie wiem co jeszcze) nie mialby miejsca w moim domu.
            Wiec facet jest proszony o zajecie sie porzadkami wokol siebie i domowymi, jest
            podzial rol, a jesli nie ma np czasu, w jego gestii jest zaangazowanie i
            oplacanie sprzataczki.
            Chodzi o elementarna etyke i higiene wspolzycia.
            • jutka1 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 10:02
              Tak jest.

              PS. Ca va, toi?
              • lucja7 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 10:24
                Elle va très bieng (hehe),
                et toi?
                • jutka1 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 10:51
                  Quelle accent du midi... (hehe) ;-))
                  Elle est toujours grippée :-)
                  Autrement, ça va.
                  :-)
                • don2 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 11:31
                  Oui.Zaczne od tego,ze sa Panie ktore lubia byc obslugiwane i lubia
                  obslugiwac.Ale i takie ,ktore nie lubia obslugiwac.To bylo motto czyli
                  leitmotiw.Juz starozytni wszech nacji stwierdzili ,ze Bog stworzyl kobiete dla
                  meskiej wygody " Aby sluzyla mu i przyjemnoscia byla " ( bez cytaty i daty )
                  Mezczyzna z natury jest mysliwym i bojownikiem a nie naczyn pomywaczem i
                  operatorem odkurzacza.Nie mniej nalezy zaznaczyc ,ze dla osiagniecia swych celow
                  dopuszczalne jest w pierwszym okresie malzenstwa ( nie zawsze )sprawianie
                  wrazenia meza zblizonego do wyobrazen mlodej zony.A po jakims czasie nastepuje
                  zwyczajny stan jaki jest normalny w prawie kazdym malzenstwie-o czym pisac nie
                  bede,gdyz kazdy to zna.Jak wiadomo pod wplywem emancypacji i propagandy
                  feministycznej oraz zmniejszonego wplywu KK,obraz podzialu zajec w malzenstwie
                  zmienil sie radykalnie.I tu nalezy podkreslic pozytywne stanowisko Islamu itp
                  w podtyrzymaniu tradycji i porzadku.I wiadomo jest ,ze wszystko co jest
                  przeciwne naturze nie prowadzi do niczego dobrego,vide ilosc rozwodow i
                  statystyke zabojstw w malzenstwach.Nieomalze kazdy rozwod i zonobojstwo jest
                  spowodowane gwaltem na istocie samej funkcji i pozycji meza.Jest to po prostu
                  sposob w jaki natura jako ostatecznosc,karze za usilowanie zmiany tradycyjnej
                  roli meza.Absurdem jest sprowadzanie meza do obcej mu roli poslugacza domowego.
                  Klamliwe zapewnienia o podziale obowiazkow jest tylko etapem w usypianiu
                  instynktu samoobrony i stopniowym przeobrazaniem meza w bezwolna istote
                  wypozazona w fartuszek,miekkie kapcie i z rezygnacja poddajacego sie terrorowi
                  zony.Nalezy przyznac ,ze pokolenia ostatnich czasow maja zupelnie inne
                  podejscia do problemu-wszelkiego rodzaju domowe prace ograniczaja sie do minimum
                  a przygotowanie posilkow sprowadza sie do otwarcia kartonu z pizza i puszki
                  piwa lub coli.Sprzatanie tez nie wywoluje konfliktow.Nie jest to czynnosc ani
                  obowiazkowa ani tez absorbujaca czas i sily.Wychowaniem dzieci tez wyglada
                  innaczej.Sprawa rozwodow rozwiazana jest w sposob nieklopotliwy,najczesciej ich
                  nie ma ,gdyz i slubu tez nie bylo.
            • sabba skarpetka i etyka? 20.10.05, 11:31
              no nie wiem. wydaje mi sie ze wiem o co chodzi ale nie robie dramatu ze
              skarpetki skoro tez czasem moja zostawie. sa rzeczy ktore dotycza obie osoby bez
              wzgledu na plec.
    • xurek Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 10:58
      No wiec tak jest, bo chlop sie do robot domowych nie nadaje i jak je robi to
      albo slamazarnie albo zle, wiec lepiej wyslac go do innych zajec :).

      A na powaznie: nie wiem, czy jest dokladnie tak, jak opisal artykul, w
      wiekszosci znanych mi rodzin w Polsce (nie jest tego wiele) jest „niezupelnie
      tak“.

      Faceci robia w domu rzeczywiscie „mniej na codzien“, ale ci, ktorych znam sa w
      wiekszosci wypadkow „usprawiedliwieni“. Wielu pracuje intensywniej i dluzej niz
      ich zony, przez co pozostaje im mniej czasu na zajecie sie domem. Czesc nie
      udziela sie na codzien, ale przejmuje calkowicie rzeczy takie jak ogrod, mycie
      okien, wszelkie naprawy /male remonty domowe itp. Kilku ma niepracujace zony,
      ktore maja znacznie wiecej czasu na domowe porzadki.

      Osobiscie nie jestem zwolennikiem modelu „wszystko po rowno“ bo wynika z niego,
      ze musialabym robic rowniez te rzeczy, ktorych zupelnie nie cierpie. Wole np.
      przejac „codziennie zbieranie skarpet, ustawianie butow i ukladanie papierow na
      biurku“ majac w zamian luksus np. patrzenia na zelazko jako sprzet mi obcy niz
      rozrzucac wlasne skarpety co drugi dzien i musiec w zamian umyc okno czy
      przekopac grzadke.

      Poza tym wydaje mi sie, ze Jutka po czesci ma racje: kobiety same wychowuja
      synow w duchu nicnierobienia w domu rownoczesnie sie dziwiac, ze maja takich
      mezow.

      Xurek
    • lalka_01 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 11:39
      a u mnie w domu gdyby kazdy sam sobie pral skarpetki osiagnelibysmy stan chaosu
      zupelnego. Pierze pralka wszystkim wszystko razem, z podzialem na kolory, a nie
      na czlonkow rodziny. A w kwestii wsadu do pralki jakos facetom nie ufam, nawet
      tym z bogatym doswiadczeniem...
      • lucja7 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 12:05
        To ze mamusie zakochuja sie w swoich synusiach i robia z siebie ich sluzace ma
        oczywiscie zwiazek z pozniejsza wizja zycia malzenskiego przez tychze synusiow.
        Myla sie i biora zony za mamusie.
        Wiec ja napisalam tylko o tym. Nie jestem zakochana mamusia mego meza i mowie
        ze typ ktory mylilby mnie z taka, nie mialby miejsca w moim domu.

        Nie mowie tez o dzieleniu pran na "moje skarpetki teraz a ty twoje pozniej".
        Moj maz uwaza ze przez mysl by mu nie przeszlo by z wlasnej zony robic sluzaca.
        W koncu kazdy sobie kogos wybiera.

        W koncu miedzy ludzmi doroslymi i teoretycznie zakochanymi pytanie "jak sobie
        wyobrazasz pranie i sprzatanie w domu" jest normalne, prawda?
        Nienormalna jest dla mnie natomiast odpowiedz "kochajacego": ty bedziesz moja
        sluzaca.

        Czy tez ktos to kiedys juz ustawil? Nie u mnie.
      • xurek albowiem mezczyzna 20.10.05, 12:41
        i to kazdy jeden (osobiscie nie znam zadnego, ktoremu kobieta o zdrowych
        zmyslach powierzylaby pranie) jest badz urodzonym daltonista badz niepoprawnym
        optymista (wierzacym w cud, ze tym razem jednak czerwone nie pofarbuje bialego).

        Najwieksze „pralnicze traumy“ pamietam z okresu, kiedy to moi rodzice nabyli
        szczyt techniki pod tytulem „pralka automatyczna“, ktory to ojciec blednie
        zakwalifikowal jako „technike“ a nie „gospodarstwo domowe“ i odmowil swoim
        trzem kobietom zarowno kwalifikacji jak i potencjalu intelektualnego do
        nauczenia sie jak i obslugi owego cuda.
        Czasy byly to pod kazdym wzgledem ciezkie, wiec wypranie przez ojca naszej
        bialej bielizny razem z jego czarnymi skarpetami i paroma innymi kolorowymi
        dodatkami mozna spokojnie i bez przesady nazwac kleska zywiolowa. Kleska, bo
        chyba z rok nam zabralo „zorganizowanie bielizny zastepczej“ (nie mowiac juz o
        katuszach przezywanych w szaro-buro-lekko-fioletowym biustonoszu i szaro-buro-
        lekko-zielonkawych majtkach w dniu WF-owym) a zywiolowa, bo rozpetala w domu
        taki zywiol, ze nawet „pan i wladca“ sie wystraszyl i oddal pralke we wlasciwe
        rece.

        Moj maz tez zreszta wywolal powazna awanture wpadajac na pomysl „wyprania“ pod
        moja nieobecnosc, coby mi lzej bylo, bo musialam w tym czasie, biedulka jedna,
        duzo pracowac. Na dodatek czul sie biedactwo do glebi zraniony, bo nie
        docenilam jego dobrych checi a przeciez szare podkoszulki i majteczki (tym
        razem Piranhii ale za to wszystkie) rownie dobrze spelniaja swoja funkcje co
        biale...

        Jak widze faceta zblizajacego sie do pralki, to ogarnia mnie niepokoj. Piranhe
        przymuszam co tydzien do wspolnego prania w nadziei, iz lata systematycznego
        treningu przemoga „przyrodzony daltonizm“.

        Xurek
        • don2 Re: albowiem mezczyzna 20.10.05, 13:14
          I o tym miedzy innymi pisalem.Mimo ,ze piore od dawna,to nie jest to samo.
          Pozostawiajac na boku wypranie jeansow z czerwona koszulka,co dalo efekt
          kolorystyczny zblizony do koloru odziezy ochronnej kanalarzy miejskich,jednak
          Kobieta Moja pierze lepiej !jakos u niej biale ma zdecydowanie bialy kolor,po
          wyjeciu z suszarki samo jakos sklada sie ,jak prasowane .W moim wykonaniu ,to
          jak psu z gardla.Moge sprzatac ile chce i tak nie zmienia to obrazu nieladu.
          Byc moze taki azjatycki mezczyzna potrafi.Nalezy pozostawic Bogu co boskie.I
          bez przesady ,po kilku latach i tak kobieta przejmuje wszelkie domowe prace.
    • lalka_01 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 13:06
      dwie sceny mi sie przypomnialy.
      1. bylismy jako 20-latkowie w kilka par pod namiotami, m.in. kolezanka z
      facetem, ktorego trzymala na krotkiej smyczy. Nigdy nie wiedzial, czy jeszcze z
      nim jest, czy juz nie, miala w trakcie roznych innych, byla dla niego
      publicznie niemila itp. A on jak piesek, wiecznie zakochany smiertelnie.
      Pewnego pieknego dnia ta domina wyniosla na srodek pola przed nasze namioty
      miedniczke z woda i w obecnosci wszystkich uprala jego skarpetki. Nikt z nas
      nie mogl sobie poradzic z interpertacja tego co zobaczyl, tak nieludzki to byl
      gest :-)))).
      2. calkiem niedawno spalismy u naszych przyjaciol. Rano ona poszla do pracy, a
      on, dosc skrepowany, to prawda, poprosil mnie, zebym...uprasowala jego spodnie.
      Spodnie jak wiadomo sa proste jak budowa cepa, wiec on chyba nigdy jeszcze
      sam...A w tamtym domu to ona rzazdzi.
      • maria421 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 14:13
        Co do skarpet...

        Przypomnialo mi sie pierwsze malzenstwo mojego brata (wczesne lata 70-te) z
        kobieta, ktorej najwyzsza ambicja bylo niezrobienie z siebie sluzacej domowej.
        Owa moja bratowa nigdy, przenigdy i za zadne skarby nie wzielaby do reki
        skarpetki meza. Maz mial obowiazek wyprac sobie skarpetki sam i to natychmiast
        po ich zdjeciu. Moj brat pral wiec te skarpetki mydlem do rak pod kranem i
        wieszal na sznurku nad wanna.
        Jakosc takiego prania oraz ciagly widok skarpetek nad wanna (ew. na
        kaloryferach) najwodoczniej razily moja ex-bratowa o wiele mniej niz wlozenie
        siedmiu par skarpetek do pralki...

        U nas sie pierze jak u Lalki, z podzialem rzeczy wedlug temperatury prania i
        kolorow, a nie wedlug czlonkow rodziny.

        Uwazam wszelki podzial rol w malzenstwie za glupi. Tak klasyczny podzial rol,
        ze pan maz wraca z pracy i nic go wiecej nie obchodzi, jak i podzial rol
        dokladnie na polowe i pretensje ze jedno z malzonkow umylo dwa razy pod rzad
        okna, choc ustalili, ze beda myc na zmiane.

        Najgorsze jest wlasnie jak jedno od drugiego sie spodziewa, wymaga itp. jak maz
        wymawia zonie, ze to on utrzymuje dom (jakby sam w nim nie mieszkal), czy jak
        zona wymawia mezowi ile to ona sie nasprzata (jakby sprzatala nie we wlasnym
        domu).
        • don2 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 14:29
          he he he ,ciagle obracamy sie w naszym kregu kultury i tradycji.Ciekawe co
          maja do powiedzenia kobiety w krajach w ktorych maz nigdy nie wchodzi do kuchni
          nie pracuje w polu,nie zajmuje sie niczym innym jak tylko siedzeniem przy
          stoliku z kolegami i mila gadanina z przekladaniem koralikow na sznurku.Albo
          siedzeniem w kucki wygodnie oparty o sciane chalupy i obserwowaniem jak zona/ny
          wraca z dzbanem wody na glowie od zbiornika oddalonego kilka kilometrow,albo
          zgieta pracuje w polu.jakos nie slychac protestow itp.Zreszta nie slychac
          narzekan od zon okrytych burka,zyjacych w zamknieciu bez kontaktu ze
          swiatem,wylaczajac rodzine i krotkie wizyty na bazarach lub centrach handlowych.
          • lucja7 ambicje 20.10.05, 15:14
            Ambicje zyciowe to co innego.
            Dla mnie bylo to warunkiem. Jak dyplom dobrej szkoly.
            Wiec, o ile czyjas "najwieksza ambicja jest nie byc praczka"......bon....

            Zapewniam rowniez ze wiem ze prania w domu istnieja.
            Mocno wszystkich caluje, szybko bo zasuwam na zebranie na Montparnasie (hehe)
        • lucja7 Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 19:41
          Jest w domu, codziennie, kawal roboty do odwalenia.
          Wiec nie chodzi mi o liczenie ani skarpetek ani m kwadratowych szyb do mycia.
          Mowie, wydaje mi sie prosto, jak kazdy odpowiedzialny za swoje
          przedsiebiorstwo, w jaki sposob to sie rozwiazuje, bo jest z tym zwiazany jakis
          koszt.
          Dla mnie jest to problem odpowiedzialnosci w malzenstwie i, jak mowie, higieny
          wspolzycia.
          A to ze sie o tym nie mowi, nie dopowiada do konca, moze prowadzic wylacznie do
          sytuacji podporzadkowania jednego z dwu, drugiemu.

          A zeby byc konkretna, u mnie w domu jest sprzataczka, 3 razy w tygodniu, wzieta
          pod uwage w wydatkach, nikt nie liczy skarpetek i majtek i wszyscy sa
          szczesliwi.

          Dla mnie jest to po prostu odpowiedzialne podejscie do zycia.
          • maria421 Re: Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 19:55
            Lucjo, kazdy sie urzadza jak potrafi i nawet jezeli zona podaje pantofle
            wracajacemu z pracy mezowi i jest przy tym szczesliwa to jest to tylko ich
            sprawa.
            Jestem absolutnie przeciwna wszelkim sztywnym regulom w malzenstwie.
            I tyle.

            • lucja7 Re: Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 22:12
              Alez Mario, masz swieta racje.
              Rob twojemu mezowi co ci sie podoba i na co masz ochote, ja nie mam naprawde
              nic do tego.
              To co pisze dotyczy tylko mnie i mojego zycia.

              Tylko nie pisz mi tutaj o ciezko ciemiezonych np Afgankach. Podobno wszystkie
              pisza ze uwielbiaja liczyc i prac skarpetki ich jedynych i najdrozszych ;)
              • don2 Re: Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 22:56
                Kobieta Moja,jako majaca dziwne zwyczaje utrzymywania domu swego(czasami i
                mojego) w przerazliwym porzadku.Stwierdzila,ze nigdy by nie chciala miec kogos
                obcego do porzadkow itp.Uwaza ,ze i tak nikt by tego lepiej od niej w jej
                krolewstwie nie zrobil.Co sklonny jestem potwierdzic.

                PS Lucjo,z tym liczeniem skarpetek mam osobiste doswiadczenie.Czy twoja pralka
                tez pozera skarpety? Ciagle brak jednej,a wkladalem wszystkie parami,jako ze
                mam dwie nogi .
                • ani-ta Re: Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 23:05
                  wniosek:
                  na calym swiecie, wszystkie pralki kradna skarpetki!
                  wygrani sa ci, ktorzy nie musza sie tym stresowac... i maja na stanie sile
                  robocza, na ktora przykry obowiazek poszukiwan i decyzji - co zrobic z jedna
                  noga gdy drugiej brak - spoczywa!

                  nie mam pani do sprzatania:( malo tego... nie mam nawet pana do sprzatania:(
                  a do 2 rzeczy przydalaby mi sie taka pomoc... odkurzanie i parowanie
                  skarpetek!:) z reszta sobie bez bolu ciagle radze:)
                  • ertes Re: Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 23:54
                    Prasowanie skarpetek? A co twoj Jedyny onuce nosi?
              • maria421 Re: Mario, skarpetki to tylko przyklad 20.10.05, 23:40
                lucja7 napisała:

                > Alez Mario, masz swieta racje.
                > Rob twojemu mezowi co ci sie podoba i na co masz ochote, ja nie mam naprawde
                > nic do tego.
                > To co pisze dotyczy tylko mnie i mojego zycia.
                >
                > Tylko nie pisz mi tutaj o ciezko ciemiezonych np Afgankach. Podobno wszystkie
                > pisza ze uwielbiaja liczyc i prac skarpetki ich jedynych i najdrozszych ;)

                O Afgankach to akurat nie ja tu pisalam i nie jestem pewna, czy wielu
                Afganczykow skarpetki nosi...)))

    • ertes Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 20:43
      Wspolczuje takiego meza/zony co nie umie pralki wlaczyc, uprasowac czy ugotowac.
      • maria421 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 23:46
        ertes napisał:

        > Wspolczuje takiego meza/zony co nie umie pralki wlaczyc, uprasowac czy
        ugotowac
        > .
        Moj potrafi ugotowac. I to calkiem dobrze.
    • bird_man2 Re: Polscy Panowie nadal nic... 20.10.05, 21:24
      kazdy ma tak dobrze jak sobie zasluzyl..
      pozdrawiam
      ptaszek ktorego obce ogniska domowe nic nie obchodza.
      • kan_z_oz Re: Polscy Panowie/Lucja 21.10.05, 01:08
        O Afgankach pisalam na poczatku watku. Chodzilo o to, ze one same byly
        przeciwne zmianie stroju 'narodowego', czyli tego co nas w zachodnich
        cywilizacjach tak bardzo oburza (niektorych). W szczegolnosci chodzilo o
        zakrywanie twarzy. Mlode kobiety pod silna presja 'starszych'i dla spokoju
        swietego tez zakrywaly. Panowie w tym wzgledzie byli stoicko spokojni, z dala i
        jakby lekko zastraszeni by cokolwiek sugerowac. (chyba przeczuwali, ze po
        polowaniu beda musieli sami upichcic jak sie beda wtracali)

        Kan
        • kan_z_oz Re: Polscy Panowie nadal nic... 21.10.05, 01:42
          Z praniem sie zgadzam, jest cos w tym.

          Czesto smieje sie sama do siebie gdy przypominam sobie mojego wlasnego szwagra
          i pranie skarpet.
          Siostra pojechala na urlop a szwagier zostal 'sam' w domu. Wpadlam ktoregos
          dnia do nich zobaczyc czy dzieciaki jeszcze zyja.
          W wannie namoczone byly wszystkie jego skarpetki, oprocz dyzurnych ostatnich
          dwoch par.
          Wrocilam za dwa dni - skarpetki dalej w wannie, fetor o malo mnie nie zwalil z
          nog. Przyszedl szwagier i spytal co robic. Pomoglam mu zapakowac w torby
          plastikowe i wyniesc na dol do smietnika.

          Nasze gospodarstwo nie ma podzialu rol; wyjatkiem jest mlodziez, ktora ma
          przydzielone samochody do czyszczenia, trawe do koszenia, smieci, odkurzanie
          mieszkania, karmienie psa.
          Goral gotuje tyle ile moze - robi to lepiej
          Pranie - wole robic sama, bo jest duzo mniej szkod. Znikajace skarpetki; kupuje
          zawsze przynajmniej 3 pary. Wiadomo, ze ktoras zginie. Przewaznie znajduja sie
          po kilku tygodniach w tzw powloce na koldre albo w rumiankach pod sznurkiem.
          Reszta jest wg zasady; robi ten kto ma wiecej czasu, checi lub jest mniej
          zmeczony.

          Czyli co? Wynika z tego, ze kazde domostwo ma inny podzial obowiazkow, ale nikt
          sie nie czuje sie pokrzywdzony czy wykorzystywany. Kobiety wykonuja wiecej prac
          domowych bo jest to bardziej praktyczny podzial. Statystyki mozna odeslac wiec
          do kosza. Nastepny mit obalony?

          Kan
          Kan



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka