Dodaj do ulubionych

Chiny jakie lubie

12.02.06, 14:13
Tym razem bylem w innych Chinach i to w Chinach jakie lubie..
Ostatnie 2 lata i 4 pobyty to byl glownie Szanghaj.. brrr.. nie lubie i nie
rozumiem calego tego zafascynowania tym miastem w zachodnich massmediach.
Oczywiscie jest to miasto co sie dynamicznie rozwija i gdzie niemal w postaci
klinicznej mozna obserwowac tempo i stopien zmian w chinach dzisiejszych..
Ale nie lubie, zwlaszcza ludzie dzialaja mi na nerwy.. kazdy jest nastawiony
tylko na wlasne korzysci.. I nie jest to tylko moj wymysl- w calych chinach
panuje zle zdanie o szanghajczykach.
Ale tym razem bylo inaczej, bylem na poludniu chin (prawie dokladnie
naprzeciwko Hongkongu) w miescie ktore pod wzgledem standardu zycia jest
przez ludzi z zachodu uwazane jako jedno z najlepszych w Chinach. I poza tym
cieplo w zimie, czyste powietrze (co jest w chinach prawie niespotykane),
dobre jedzenie (no to jak prawie wszedzie) oraz mili, usmiechnieci ludzie..
Tym razem mialem rzeczywiscie stressowy job i naprawde malo czasu - 6 x w
tygodniu po 10-12 godzin pracy, i to bez jakiejkolwiek przerwy (nawet na
swieta i sylwestra), moje sylwestrowe plany w sydney diabli wzieli (jutka i
luiza mi to wybacza mam nadzieje)
Co sie da opowiedziec? Duzo i nie, najfajniejsze wspomnienia mam jak zwykle
zwiazane z ludzmi (szczegolnie ludziowymi :-) bo o dziwo duzo ludzi,
zwlaszcza mlodych mowilo zupelnie znosnie po angielsku (moj podstawowy
mandaryn natomiast mi sie zupelnie nie przadal bo tam to cantonski obowiazuje
a to juz zupelnie inna para kaloszy) - prawdopodobnie to sprawa bliskosci
Hongkongu. Jedyne co tym razem bylo wyjatkowo podle to Internet - strasznie
wolny i cenzura sie drastycznie od ostatniego roku zaostrzyla (nie wiem czy
tylko w okolicach HK ale nie sadze) calymi tygodniami mialem problemy, aby
otworzyc jakakolwiek "zachodnia" strone internetowa..
Polubilem chinskie apteki.. po przyjezdzie udalem sie do apteki w poblizu
hotelu aby sobie kupic paste do zebow i melatonine. Wchodze, usiluje po
angielsku - nikt nic nie rozumie, usiluje moim mandarynem i udalo mi sie
kupic paste do zebow, ale jak chodzi o melatonine to nikt nie rozumie o co
chodzi, jak napisalem nazwe to nikt nie potrafi przeczytac.. rozpacz..
Nie ma problemu, jedna z panienek dzwoni gdzies i prosi mnie o poczekanie
kilku minut, za kilka minut wpada do apteki mloda dziewczyna i ZDEBIALEM..
Takiej pieknej chinki jeszcze nie widzialem (sa z reguly naprawde niezbyt
urodziwe) i do tego jeszcze mowi po angielsku.. pracuje w tej aptece, jest po
studiach farmacji i byla tylko cos zjesc..No przeciez takiej okazji nie dam
przejsc kolo nosa - moj instykt mysliwego zadzialal i po zrobieniu zakupow
(meletonine dostalem) umowilem sie z nia zaraz na dinner wieczorem..
pozdrawiam
ptaszek
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Chiny jakie lubie 12.02.06, 15:00
      Ptaszku, Sylwestra masz wybaczonego, ale bedziesz musial nas z Luiza na
      przeprosiny jakos przekupic! ;-)

      Masz tu zdjecia, m.in. z Sylwestra:
      www.pbase.com/as12d4/jutka_in_australia&page=all
      Z drzeniem serca czekam na dalszy ciag o przepieknej Chince.
      :-D
      • ewa553 Re: Chiny jakie lubie 12.02.06, 15:16
        juz sie o Ciebie martwilam (po Twoim pierwszym wpisie), ze az do Tailandii
        musiales leciec celem uprawiania hobby. Ale nie! Pojawila sie Piekna Chinka!
        Czekam z wypiekami na dalszy ciag opowiesci: jakie one sa w lozku????
        Czy wydaja krotkie, piskliwe jeky w szczytowym momencie? Bo przy ich mowie
        innych dzwiekow sobie nie moge wyobrazic. I czy takie piski nie dzialaja na
        Ciebie...hm, powiedzmy dekonstruktywnie? Ach, opowiadaj, opowiadaj Ptaszyno:))))
        • bird_man2 Chinki akie sa... 12.02.06, 16:48
          ewa553 napisała:

          > juz sie o Ciebie martwilam (po Twoim pierwszym wpisie), ze az do Tailandii
          > musiales leciec celem uprawiania hobby. Ale nie! Pojawila sie Piekna Chinka!
          > Czekam z wypiekami na dalszy ciag opowiesci: jakie one sa w lozku????
          > Czy wydaja krotkie, piskliwe jeky w szczytowym momencie? Bo przy ich mowie
          > innych dzwiekow sobie nie moge wyobrazic. I czy takie piski nie dzialaja na
          > Ciebie...hm, powiedzmy dekonstruktywnie? Ach, opowiadaj, opowiadaj
          Ptaszyno:)))
          > )
          **************************************
          hallo droga Ewo,
          nie czuje sie kompetentny do wydawania opinii jakie chinki sa w lozku..brakuje
          mi w tym zakresie doswiadczenia.. biorac pod uwage ze wchodzaca w gre populacja
          kobiet waha sie tak w okolicy 300.000.000 to moje doswiadzenia w powiedzmy 100 -
          ma sa po prostu zadne..
          Ale wrocmy do tego co ja o nich wiem..
          1. Amatorki i panny - przedzial wiekowy 19-30
          z reguly poziom ponizej przecietnego europejskiego wynikajacy z braku
          doswiadczen praktycznych - czesto sie trafia 30-o letnie (i starsze rowniez)
          dziewice (!) - to nie zart i wtedy sie robia schody bo cholera nie wiesz co
          masz zrobic: uciekac czy tez orac ta dzialke..
          Jezeli juz mialy jakies doswiadzenia to z reguly nieciekawe (szybko, krotko i
          bolesnie - tzn. po chinsku) i trzeba sie czasami napracowac i poswiecic troche
          czasu na pokazanie im ze sa i inne wrazenia.

          2. Amatorki i rozwiedzione - przedzial wiekowy 25-40 lat
          tak 50/50 tzn. sa prawdziwe granaty w lozku i zupelne niewypaly.
          Zaskakujaco wiele z nich ma niechec do seksu (niezbyt zle doswiadczenia) i
          trzeba sie rowniez troche postarac - jak sie rozruszaja to potrafia byc SUPER !

          3. Zawodowki
          z reguly profesjonalna jakosc w tym co potrafia, czasami potrafia duzo, czasami
          mniej - jezeli chodzi o odglosy to sobie wypraszam i juz w fazie wstepnych
          negocjacji zamawiam, ze ma byc cicho i bez dzwiekow..
          4. "Dzwieki w dziwnym jezyku" - niektore wydaja, inne nie, w zaleznosci od
          sytacji, zakakujaco wiele z azjatek (znacznie wiecej niz w europie) uwielbia
          wrecz "dirty talk" i to rowniez we wlasnym wykonaniu..
          ptaszek
          P.S. "destrukcyjnie" dziala na mnie tylko "dead fish"
    • bird_man2 Dinner z aptekarka 12.02.06, 17:31
      Wieczorem odbieram moja aptekarke z umowionego miejsca i ruszamy do miasta,
      wybieram dobra chinska restauracje w 5* hotelu, traktuje ja jak lady
      (przepuszczanie w dzwiach, przystawianie krzesla itp.) - powiedzmy normalne
      europejskie zachowanie w przeciwienstwie do normalnego chinskiego. Caly dinner
      trwa ponad 2 godziny, rozmawiamy dlugo o wszystkim i niczym, o mnie rowniez,
      ale glownie o niej - jestem nia rzeczywiscie zainteresowany i chce aby zdawala
      sobie z tego sprawe. Na jej wypytywanie, mowie jej ze jestem zonaty, ale zyje w
      separacji z zona i sie nie rozwodze ze wzgledu na dzieci (to jest moja normalny
      taktyka, aby od razu postawic jasno sytuacje, ze nie jestem materialem na
      meza..) Jak to w chinach w takich okazjach bywa, ona sama sprowadza po jakims
      czasie rozmowe na temat seksu.. Ja na to, ze oczywiscie seks jest dla mnie
      bardzo wazna sprawa, ale ja to tak naprawde lubie "bad girls" :-) ... Musze jej
      oczywicie wyjasniac co to jest i tlumacze ze wg. mnie olbrzymia wiekszosc
      dziewczyn/kobiet jest takimi wlasnie w glebi ducha chociaz nie chce sie sama do
      tego przyznawac.. Dziewczyna jest zaintrygowana moja teoria, zwlaszcza, ze jej
      mowie prosto w oczy, ze i ona prawdopodobnie jest tez taka "bad girl".. Gotuje
      ja na wolnym ogniu.. i ciagle jeszcze nie jestem zdecydowany jak dalej
      postepowac - spreparowac sobie GF (girl friend) czy tez potraktowac ja jako
      cichodajke.. decyduje sie na to pierwsze lamiac moje swiete zasady bo jest
      naprawde urocza, sliczna i madra.. poza tym tak sie slicznie rumieni jak sie
      wypytuje o sprawy seksualne..
      Jako aptekarke pytam sie co mysli o chinskich "blue pills" - sa takie np. o
      nazwie "52" - wygladaja dokladnie jak Viagra, dzialaja tak samo a kosztuja 4
      Stk. 25-35 RMB (2,5-3,5 Euro) w porownaniu do orginalnej Viagry gdzie jedna
      tabletka 100mg koszuje 110- 120 RMB. Dziewczyna mi odpowiada, ze cale mnostwo
      mezczyzn je kupuje i ona tak naprawde to nie bardzo wie o co chodzi.
      Pyta sie mnie czy ja tez potrzebuje.. Ja na to, ze nie mam zadnych problemow z
      erekcja, ale po tych tabletkach moge miec erekcje nawet 4 godziny bez przerwy..
      Robi sie czerwona jak pomidor i niw wie gdzie uciec z oczami.. sliczna i
      slodkia.. a ma 27 lat.. Pytam wprost czy jest dziewica.. najpierw sie obrusza a
      na moje wyjasnienie, ze oczywiscie nie musi mi nic opwiadac, ale ja jestem po
      prostu bastard i kocham uprawiac seks z kobietami, przyznaje sie ze nie jest..
      Miala chlopaka na studiach i kilka razy juz z nim wspolzyla, ale bardzo zle to
      wspomina.. Ja na to, ze to daloby sie naprawic gdyby zechciala sie poddac
      kuracji , wysyla mnie do wszystkich diablow, ale widze, ze ziarno zostalo
      rzucone..Dopijamy wino i wychodzimy, kupuje jej w hotelu bukiet kwiatow, lapie
      taksowke i odwoze do domu.. Mieszka w jednym mieszkaniu 2 pokojowym z 7-ma
      innymi dziewczynami !!!!. Daje jej swoj numer telefonu i sie zbywam..
      Wracam do hotelu i daje sobie zaaplikowac masaz w pokoju.. 2 godziny inkl.
      extras za cale 380 RMB (40 euro) aby sie odprezyc..
      Okolo 23-ej wysylam jej SMS z caluskami i zyczeniami dobrej nocy i slodkich
      snow..Dostaje tez Kisses na dobranoc - oho..nie jest zle..

      ptaszek
      • ewa553 Re: Dinner z aptekarka 12.02.06, 18:28
        jestes znakomity narratorem, Ptaszku.
        a na marginesie: nie mowiles, ze pracowales dzien i noc? gdzie znalazles czas
        na spokojne rozmowy, dinnery i masaze? czyzby w godzinach pracy?
        a na drugim marginesie: czy Twoj pracodawca to niemiecka firma?
        • bird_man2 Re: Dinner z aptekarka 12.02.06, 18:41
          ewa553 napisała:

          > jestes znakomity narratorem, Ptaszku.
          > a na marginesie: nie mowiles, ze pracowales dzien i noc? gdzie znalazles czas
          > na spokojne rozmowy, dinnery i masaze? czyzby w godzinach pracy?
          > a na drugim marginesie: czy Twoj pracodawca to niemiecka firma?
          >**********************
          1. ptaszek narrator: to nieprawda, moja droga..:-) jedyne co lubie (i wydaje mi
          sie ze umie) w tym zakresie to uwodzisc kobiety..:-)
          2. ptaszek pracowity: to prawda, tak tez pracowalem, ale czas sobie znalazlem
          na odprezenie zawsze.. poza tym ten dinner to byl pierwszego wieczora po
          przyjezdzie.. na budowie bylem dopiero nastepnego dnia..
          3. moj pracodawca to byla niemiecka firma z bawarii..
          pozdrawiam
          ptaszek
          • ani-ta Re: Dinner z aptekarka 13.02.06, 23:24
            dobra, dobra, a ciag dalszy kiedy?!
            :)
            • jutka1 Re: Dinner z aptekarka 13.02.06, 23:42
              No wlasnie?
              Gdzie c.d.?
              • ewa553 Re: Dinner z aptekarka 14.02.06, 08:42
                napiecie wzrasta......
    • bird_man2 Re: Ciag dalszy 14.02.06, 09:41
      bedzie dzisiaj w ciagu dnia bo niestety wdalem sie w ta glupia dyskusje z kanem
      na innym watku (poza tym mam jeszcze inne zajecia)
      dzisiaj bedzie ciag dalszy
      pozdrawiam
      ptaszek
    • bird_man2 shag the miss 14.02.06, 16:06
      Nastepnego ranka dostaje SMS-a z caluskami na przebudzenie i podziekowaniami za
      wczorajsze kwiaty.. pierwsze kwiaty w jej zyciu od kogos ! Nie jest zle.. W
      ciagu dnia dalsze SMS-y.. wieczorem nazwalem ja "little devil" tlumaczac, ze ma
      w sobie wiele cech do ktorych nie chcialaby sie glosno przyznawac, ale ja sie
      na niej poznalem..
      Przez nastepne dwa dni tylko SMS-y oraz wieczorem rozmowy telefoniczne..
      cieplo..cieplej..
      nastepnego dnia wieczorem spotykam sie z nia i idziemy robic to co damskie
      tygryski lubia robic najbardziej - shoppen. Musze kupic sobie kilka rzeczy a
      ona ma sluzyc za przewodnika. W trakcie zakupow kupuje jej pluszowego tygryska
      jako maskotke.. przyjmuje bez oporow slicznie zaczerwieniona.. po drodze
      przechodzimy kolo sklepu z damska bielizna, zatrzymuje ja i pytam sie czy jej
      sie taka bielizna jak na wystawie podoba.. oczywiscie, ze jej sie podoba, ale
      lezy niestety tylko w zasiegu jej marzen (cena) .. idziemy cos zjesc do
      chinskiej restauracji, decyduje sia na "hot-pot"-a, jest zaskoczona, ze
      potrafie sie poslugiwac paleczkami nie gorzej niz ona. W trakcie dinneru staram
      sie jak najwiecej o niej dowiedziec, po poczatkowych oporach opowiada mi swoje
      zycie i wiele innych spraw (tak mimochodem dowiaduje sie jakie ma rozmiary
      odziezy..). Odprowadzam ja do domu, na klatce dostaje caluska w policzek i ona
      znika - ja wracam do hotelu i daje sobie znowu zaaplikowac masaz w wersji "full
      + extras" - w koncu czlowiek musi dbac o rownowage w organizmie..
      W ciagu nastepnych dni nie mam czasu na spotkanie z nia bo pracuje
      dlugo, "gotuje" ja wiec powoli na wolnym ogniu SMS-ami i rozmowami
      telefonicznymi.. Jej SMS-y staja sie powoli coraz bardziej ciekawe.. opowiada
      mi swoje sny _-))
      Umawiamy sie na niedziele na pokazanie mi miasta - co prawda mialem zamiar sie
      spotkac z nia dopiero po poludniu, ale ona sama, jak tylko ja o to zapytalem
      zaproponowala spotkanie juz o 9.00 -ej - nie pospie sobie cholera, ale czego
      sie nie robi dla swietlanej przyszlosci..
      W niedziele zwiedzamy miasto, oczywiscie idziemy na lunch, potem sie rozstajemy
      bo ja chce isc do fitness klubu. Jako ze jestem z nia umowiony za 3 godziny to
      po wizycie w gymie wyskakuje do tego domu towarowego i kupuje sliczny czerwony
      komplecik bielizny i kaze sobie zapakowac jako prezent.
      Spotykamy sie ponownie i jedziemy do mojego hotelu.. musialem sie nad tym
      napracowac co prawda, ale przekonalem ja (??) mozliwoscia dostepu do internetu
      z mojego notebooka oraz pokazaniem jej zdjec z moich poprzednich pobytow w
      chinach. Poza tym jako ze sie dopytywala o ten pakunek, to jej zakomunikowalem,
      ze mam dla niej prezent (w koncu sluzyla mi za przewodnika i poswiecala swoj
      czas) ale moze go rozpakowac dopiero w hotelu. OK, w hotelu rzuca sie na
      pakunek, rozpakowuje go i szok.. ona nie moze tego przyjac..!
      Dlaczego ? pytam sie z glupia frant.. "Przeciez ona jest porzadna dziewczyna i
      nie moze przyjac takiego prezentu.."
      Ja na to ze jest mi bardzo przykro, ze nie wiedzialem, ze oczywiscie wiem iz
      jest porzadna dziewczyna, ale przeciez w europie to jest calkiem normalne i nie
      stanowiloby to zadnego problemu.. Ona znowu, ze to niemozliwe..
      Pytam sie jej czy jej sie nie podoba.. oczywiscie, ze sie jej podoba, nawet
      bardzo, ale to nie wypada..
      Szkoda, mowie, ja sie tak cieszylem, ze jej zrobie przyjemnosc, ale skoro ona
      nie moze go przyjac to trudno.. pakuje te sliczne ciuszki do pudelka.. Ona sie
      pyta co z tym zrobie? Ja na to, ze dam jakiejs dziewczynie z hotelowego salonu
      masazu.. COOOOOOO ? Podskoczyla jakby ja cos ukasilo.. Ja jej tlumacze, ze od
      czasu do czasu korzystam z hotelowego serwisu bo przeciez jestem normalnym
      mezczyzna i mam swoje potrzeby i sadze, ze niewatpliwie znajdzie sie jakas
      dziewczyna ktora bedzie sie z takiego prezentu cieszc..Ona zaczyna, ze
      niezaleznie od tego, ze to nie wypada to jeszcze to jest za drogi prezent..(no
      wreszcie..:-) ) Ja na to ze to bzdury, bo po pierwsze jak bedzie ta bielizne
      nosila to przeciez nie chodzi po ulicy nago i tylko ona wie ze ma cos takiego -
      no chyba ze ma jakiegos chlopaka i sie przed nim rozbiera.. przerywa mi z
      nadasana mina, ze juz mi przeciez mowila, ze nie ma nikogo i jeszcze sie nigdy
      przy swietle dziennym przed zadnym mezczyzna nie rozbierala.. Po drugie, mowie
      jej pokazujac na karcie hotelowej ceny masazu, nie jest to dla mnie zadnym
      problemem finansowym bo bo po pierwsze stac mnie na to a po drugie masaz tez
      przeciez kosztuje (nie dodaje nic o zadnych extras..) Chyba jestem
      przekonywujacy bo lapie pudelko i znowu je otwiera.. Dobrze, ona by byla
      sklonna ewentualnie zaakceptowac ten prezent bo niby dlaczego mialaby to dostac
      jakas zupelnie obca dziewczyna.. Oczywiscie, ze ma racje, przeciez nie zaniose
      tego z powrotem do sklepu, a wyrzucic szkoda.. Juz zupelnie rozpromieniona
      rzuca mi sie na szyje i dostaje cale mnostwo caluskow..
      Przerywam te poufalosci i mowie jej ze dla mnie byloby znacznie bardziej wazne,
      aby poszla ta bielizne przymierzyla.. Jak uwaza za konieczne to moge wyjsc na
      10 minut z pokoju na papierosa ale chcialbym miec pewnosc, ze jest z prezentu
      naprawde zadowolona.. Ona sie zgadza.. podchodze do drzwi i mowie, ze to
      niestety niemozliwe bo jak wyciagne karte otwierajaca drzwi to w pokoju zgasnie
      swiatlo, a karte musze wziasc ze soba aby otworzyc drzwi od zewnatrz..
      (oczywiscie nie dodaje, ze ona moglaby mi otworzyc drzwi od wewnatrz..) ale
      przeciez ona moze isc do lazienki i tam wyprobowac ten prezent, ja w
      miedzyczasie wlacze sie do internetu..
      Poza tym, pytam sie jej, ja wiem ze jest to bielizna i jest to sprawa osobista,
      ale jaka jest roznica pomiedzy pokazaniem sie komus w bieliznie a pokazaniem
      sie w kostiumie kapielowym na plazy? Przeciez maja tu podobno piekne plaze,
      nieprawdaz? A poza tym sam wielokrotnie widzialem w chinskiej telewizji
      transmisje z pozow mody bieliznianej..

      Po chwili namyslu akceptuje ta propozycje i znika w lazience (nie zamyka za
      soba drzwi na klucz...)
      Wlaczam rzeczywiscie w miedzyczasie komputer i po kilku minutach pytam sie jej
      przez drzwi czy jest zadowolona.
      nagle drzwi sie otwieraja i ona wraca - w tej bieliznie.. Wyglada bosko, ma
      rzeczywiscie perfekcyjne cialo..
      Chyba widac na mnie wrazenie i moje komplementy na temat jej wygladu robia
      swoje.. dodaje, ze wielka szkoda, ze jest taka niska (ma okolo 165 cm) bo na
      modelke musiala by miec minimum 170 cm a miala by szanse na stanie sie jedna z
      najlepszych modelek na swiecie.. z takim body..... Smaruje ja miode jak
      potrafie.. tylu komplementow nie dostala chyba jeszcze nigdy w zyciu w tak
      krotkim czasie..jest wyraznie z siebie (i mam nadzieje ze ze mnie) zadowolona.
      Znowu dostaje caluska, tym razem ja przejmuje po chwili inicjatywe i caluje ja
      jak sie nalezy.. jak sie okazuje to znowu dla niej nowe dowswiadczenie (co
      widac) Jak juz mam ja w swoich rekach prawie naga nie moge sobie pozwolic na
      zmarnowanie takiej okazji i sprawa konczy sie tak jak byla zaplanowana.. Trwa
      to oczywiscie w sumie kilka godzin zanim w koncu sie do nie tak ostatecznie
      dobralem, ale tez tego czasu potrzebowala aby sie "rozpuscic"..
      Na reszte spuscmy zaslone milczenia, w kazdym razie niedziele spedzilismy
      pracowicie w luzku z przerwa na kolacje dostarczona do pokoju. Przed polnoca
      odstawiam ja do domu i wracam spac..
      Tak spedzilem swoja pierwsza niedziele tego chinskiego pobytu.
      Prawda, ze jestem perfidny bastard ?

      ptaszek
      • jutka1 Re: shag the miss 14.02.06, 17:04
        Hehehehehe....

        Ilez ja sie ucze od Ciebie Ptaku!
        Wszystkie nowe "bajery", po ktorych trza ze schodow spuszczac,
        hahahahahahahaaaaa :-))))))))))))))

        MUSISZ napisac wspomnienia i opublikowac, nie moze byc tak, zeby tylko
        internauci mogli to czytac!
        :-))))))))))))))
        • ani-ta Re: shag the miss 14.02.06, 17:14
          popieram:)
          to powinno byc opublikowane w 2 wersjach! dla facetow - "sztuka zaciagania"... i
          dla kobitek - "po czym spuscic na drzewo":))))))))

          a jak wygladala nastepna niedziela?:)
        • ewa553 Re: shag the miss 14.02.06, 17:19
          o kurcze, podniecajaca lektura:)))))) no i tez mi sie smiac chce na wspomnienie
          podobnych zabiegow jak jeszcze bylam warta zdobywania:))))) smiac mi sie chce
          naprawde jak sobie przypomne zabiegi roznych takich wlasnie w Twoim stylu
          Ptaszku. Mam nadzieje (oj tak, oj tak) ze nie jest to ostatnie wspomnienie,
          ktorym sie z nami dzielisz?
    • bird_man2 dziewczyny :-) 14.02.06, 18:30
      @jutka
      uczysz sie ode mnie ? nie moze byc..:-) przeciez to sa dosc trywialne
      manipulacje (no i troszke doswiadczenia z kobietami oczywiscie..) w kazdym
      razie dziekuje za cieple slowa..
      wspomnien nie bede publikowal bom nie literat :-)

      @anita
      "poradnikow" dla panow jest na rynku mnowstwo.. - ja uwazam, ze mezczyzni (!)
      nie potrzebuja bo oni to po prostu wiedza i maja we krwi (wyssane z mlekiem
      matki) a wszystkim innym facetom i tak nie pomoze.. albo sie to umie, albo nie..
      jak wygladala nastepna niedziela moge opisac w nastepnym odcinku (jak beda
      sobie forumowicze zyczyli bo obawiam sie, ze znowu zostane zmieszany z
      blotem).. zreszta to nie sprawa tylko nastepnej niedzieli bo tym razem (jak juz
      pisalem) zlamalem swoja swieta zasade i znalazlem sobie GF i GG (girl friend
      good girl) i w zwiazku z tym spotykalismy sie juz prawie codziennie na
      przynajmniej jedna godzine lub dluzej, bo dziewczyna byla wymagajaca i
      koniecznie chciala sie WSZYSTKIEGO (jej slowa) nauczyc..

      @ewa
      nie bardzo ci wierze, ze nikt cie juz nie podrywa.. to po prostu kobieca
      kokieteria..
      postaram sie napisac wiecej jak znajde troche czasu

      pozdrowienia dla wszystkich
      ptaszek
      • jutka1 Re: dziewczyny :-) 15.02.06, 11:35
        bird_man2 napisał:

        > @jutka
        > uczysz sie ode mnie ? nie moze byc..:-) przeciez to sa dosc trywialne
        > manipulacje (no i troszke doswiadczenia z kobietami oczywiscie..) w kazdym
        > razie dziekuje za cieple slowa..
        > wspomnien nie bede publikowal bom nie literat :-)
        *********
        Ptaszku, niektore z manipulacji, powiem szczerze, byly nieco nowe, choc niektore
        juz znalam i przerabialam :-D
        Moze bys potrzebowal ghost-writer'a? Ja chetnie :-))))))
        • ewa553 Re: dziewczyny :-) 15.02.06, 11:46
          jedno jest pewnie - nie umniejszajac Twoich zaslug Ptaszku: Chinka miala na
          Ciebie ochote, ale byla z tych co to i boja sie i chcialyby dac:))))
          pamietam nedzne czasy mojej mlodosci, gdy mowy nie bylo o ladnej i dobrej
          bieliznie. Pan Prof. z instytutu w ktorym pracowalam, bywal czesto za granica.
          I za kazdym razem przywozil mi bielizne, piekne staniki przede wszystkim i nie
          shanbilam sie ani razu przyjeciem. Nie dlatego, ze taka bylam cnotka, ale facet
          mnie w najmniejszym stopniu nie pociagal, a mialam dostatecznie duzo rozumu aby
          wiedziec, czym sie takie "przymierzanie" konczy. W koncu cos za cos, prawda?
          No, gdyby Prof. byl taki fajny jak Ty, to bym sie naprzymierzala, oj,
          naprzymierzala:))))
          • bird_man2 Re: dziewczyny :-) 15.02.06, 12:35
            ewa553 napisała:

            > jedno jest pewnie - nie umniejszajac Twoich zaslug Ptaszku: Chinka miala na
            > Ciebie ochote, ale byla z tych co to i boja sie i chcialyby dac:))))
            > pamietam nedzne czasy mojej mlodosci, gdy mowy nie bylo o ladnej i dobrej
            > bieliznie. Pan Prof. z instytutu w ktorym pracowalam, bywal czesto za
            granica. I za kazdym razem przywozil mi bielizne, piekne staniki przede
            wszystkim i nie shanbilam sie ani razu przyjeciem. Nie dlatego, ze taka bylam
            cnotka, ale facet mnie w najmniejszym stopniu nie pociagal, a mialam
            dostatecznie duzo rozumu aby wiedziec, czym sie takie "przymierzanie" konczy. W
            koncu cos za cos, prawda?
            > No, gdyby Prof. byl taki fajny jak Ty, to bym sie naprzymierzala, oj,
            > naprzymierzala:))))
            ****************
            no i widzisz.. wcale nie jestem taki bastard.. nie smialem po twoim pierwszym
            wpisie sie zapytac o efekty koncowe tych prob podrywania cie o ktorych pisalas..
            widzisz jaki ja potrafie byc delikatny ?
            Czy ona miala na mnie ochote ? Nie wiem, przynajmniej na poczatku chyba tego
            nie brala pod uwage..
            Widzisz, europejczykow w tamtej czesci chin nie ma zbyt wielu a wiec to
            pierwszy bonus, po drugie ja staram sie byc zawsze dobrze ubrany i ladnie
            pachnacy (bardzo wazne !), jestem mily i "gentleman" co w porownaniu z typowycm
            chinskim meskim zachowaniem gra na moja korzysc, dodatkowo dochodzi pewna
            egzotyka, mozliwosc spedzenia czasu w interesujacy i inny sposob itd. itp.
            Poza tym niewatpliwie odgrywa w tym role (chodzby nawet podswiadomie) aspekt
            finansowy, byc moze jakies marzenia o "nowych zyciowych szansach" -
            skomplikowana mieszanka..

            pozdrawiam
            ptaszek
            • xurek Re: dziewczyny :-) 15.02.06, 13:28
              Tak sobie czytam ten watek i zastanawiam sie (albo probuje snuc rozne
              scenariusze) na temat sytuacji, w ktorej mezczyzna podrywa kobiete, ktora
              calkowicie zdaje sobie sprawe z podloza i celu „podrywowych manipulacji“, nie
              probuje udawac, ze jest inaczej, bo zainteresowana jest podobnym celem jak
              rowniez nie przerywa sytuacji, bo oburzona jest taka „strategia“. To wszstko
              dzieje sie z mezczyzna, ktory ma wystarczajaco czasu, motywacji i uznania dla
              przeciwniczki, by kontynuowac te gre do jakiegostam konca (czyli nie przerywa
              jej zdezinteresowany pod jakimstam pretekstem).

              Jaki bylby koniec takiego „podrywu“? Pierwsze co mi sie nasuwa, to ze
              przyswiecajaca eksperymentowi idea seksu zostalaby w trakcie takiego „podrywu“
              do tego stopnia zaintelektualizowana na smierc, ze by sie partnerom siebie na
              wzajem odechcialo :).

              Niestety bark mi takiego osobistego doswiadczenia, bo jeszcze nigdy nie
              zdarzylo sie tak, by wszystkie w/w warunki zostaly spelnione. Moze ktos inny ma
              takowe?

              PS: pewnie na kazdego jest jakas metoda, ale zawsze inna. Mnie np. nikt nigdy
              nie naciagnalby na zadna bielizne – nie dlatego, ze nie lubie (wrecz
              przeciwnie) badz ze zawsze bylo mnie stac, badz ze jestem wstydliwa, ale
              dlatego, ze w ten sposob facet odbiera mi czesc „mojej roli w tej sztuce“
              usilujac mnie uczynic atrakcyjna dla niego. Jak dotad najlepszy „podryw na
              rzecz materialna“ w moim przypadku polegal na podarowaniu mi gitary :).

              W druga strone zreszta tez to dziala a strategie sa jeszcze trudniejsze do
              wymyslenia, gdyz czesto wymagaja poderwania faceta dajac mu rownoczesnie
              wrazenie, ze jest na odwrot. Najgorszym w tej strategii jest ryzyko, iz nie
              tylko zostanie sie przejzanym ale jeszcze na dodatek o tym poinformowanym – dla
              mnie czysty horror, dlatego aktywnie nie poderwalam chyba zadnego faceta :).
              • bird_man2 Re: dziewczyny :-) - Xurek 15.02.06, 14:08
                Xurku,
                nie chodzi o materialne korzysci (akurat w tym przypadku tak sie zlozylo gdy
                zauwazylem jej swiecace oczy przyogladaniu tej bielizny) - rownie dobrze
                podzialaloby cos innego ..
                Otoz, ja uwazam, ze jest dokladnie tak jak piszesz.. mezczyzna moze (powinien)
                sie starac, ale w koncu to kobieta zawsze wybiera - oczywiscie pomijam sytuacje
                w ktorej ktos wybiera sie do burdelu i kobieta nie ma wyboru - nie korzystam z
                takich uciech od wielu lat..
                Co do rezygnacji.. ja probuje (prawie) zawsze i czasami daje sobie
                spokoj..przeciez proba moze byc "przypadkowy" dotyk cielesny, musniecie czyichs
                wlosow..itp. jezeli widze, ze kobieta natychmiast i bez zastanowienia blokuje
                taka sytuacje to natychmiast przestaje.. Coz sie dzieje dalej? otoz nic.. i tu
                czasami jest ciekawie..
                Otoz zdarzylo mi sie juz kilka razy wlasnie taka sytuacja (w azji i europie) -
                bylem sam na sam z kobieta w moim pokoju i zstalem zablokowany. Przy nastepnym -
                najczesciej przypadkowym spotkaniu, ale nie zawsze bo czasami te kobiety
                szukaly kontaktu ze mna - bywalem pytany dlaczego sie z nia nie spotykam ..
                Moja odpowiedz byla bardzo brutalna w tym stylu: "moja droga, uwazam, ze jestes
                wspaniala, ladna i madra dziewczyna i naprawde bardzo bym chcial cie blizej
                poznac.. niestety ja nie nie szukam kandydatki na przyszla zone lecz doroslej
                kobiety ktora ma ochote spedzac ze mna czas, wie czego sama chce i ma na to
                ochote. Ja jestem mezczyzna i kocham seks i go potrzebuje ale oczekuje od
                partnerki, ze bedzie tez miala ochote ta przyjemne spedzanie czasu ze mna, albo
                przynajmniej raz sprobuje, aby sie przekonac czy ja jej odpowiadam. Ty nie masz
                na to ochoty, a ja nie mam na tyle czasu w zyciu, aby go tracic bezpowrotnie
                zwlaszcza, ze jest tyle innych kobiet na swiecie podzelajacych moj punkt
                widzenia. Oczywiscie one nie sa tak atrakcyjne jak ty, ale zycie jest
                brutalne.."
                Nie zawsze, ale w wielu przypadkach okazywalo sie, ze "blizsze" poznanie jest
                mozliwe..
                No coz, ja wiem, ze i moje lata leca i kiedys nie bede juz mial szans, ale sa
                miliony i miliony kobiet na swiecie chcacych byc adorowanych i majacyych ochote
                na seks nawet bez mozliwosci ew. malzenstwa..
                I tego nalezy dowiesc jak mawiaja matematycy
                pozdrawiam
                ptaszek
                • xurek Re: dziewczyny :-) - Xurek 15.02.06, 14:28
                  „niestety ja nie nie szukam kandydatki na przyszla zone lecz doroslej kobiety
                  ktora ma ochote spedzac ze mna czas, wie czego sama chce i ma na to ochote. …….
                  Ty nie masz na to ochoty, a ja nie mam na tyle czasu w zyciu, aby go tracic
                  bezpowrotnie zwlaszcza, ze jest tyle innych kobiet na swiecie podzelajacych moj
                  punkt widzenia."

                  Calkiem do rzeczy i uczciwe, ale mam pytanie: czy To znaczy, ze “platoniczne”
                  kontakty z kobieta (na zasadzie kumpla do pogadania) w ogole Cie nie interesuja
                  i uwazasz je zawsze za strate czasu?
                  • bird_man2 Re: dziewczyny :-) - Xurek 15.02.06, 14:44
                    xurek napisała:


                    > Calkiem do rzeczy i uczciwe, ale mam pytanie: czy To znaczy, ze “platonic
                    > zne” kontakty z kobieta (na zasadzie kumpla do pogadania) w ogole Cie nie
                    interesuja i uwazasz je zawsze za strate czasu?
                    *******************************
                    Nie znaczy.. to nieporozumienie.. mam mnostwo takich kontaktow..
                    ja pisalem o "podrywaniu" kobiet i tego konsekwencjach.. oczywiscie, ze mam
                    (mialem) cale mnostwo platonicznych kontaktow z kobietami - np. w czasie
                    ostaniego pobytu z kolezankami/przyjaciolkami mojej aptekarki, bo w ogole w ich
                    przypadku nie probowalem "startow" chociaz niektore "kaski" byly lakome..
                    pozdrawiam
                    ptaszek
        • bird_man2 Re: dziewczyny :-) Jutka 15.02.06, 12:50
          jutka1 napisała:

          > bird_man2 napisał:
          >
          > > @jutka
          > > uczysz sie ode mnie ? nie moze byc..:-) przeciez to sa dosc trywialne
          > > manipulacje (no i troszke doswiadczenia z kobietami oczywiscie..) w kazdy
          > m
          > > razie dziekuje za cieple slowa..
          > > wspomnien nie bede publikowal bom nie literat :-)
          > *********
          > Ptaszku, niektore z manipulacji, powiem szczerze, byly nieco nowe, choc
          niektore juz znalam i przerabialam :-D
          > Moze bys potrzebowal ghost-writer'a? Ja chetnie :-))))))
          ********************
          To napisz cos o tym przerabianiu !! koniecznie !
          PROSZE !!
          A ja wiem, ze publikowal nic nie bede wiec Twoja wspolpraca zu odpada.. za to
          jak juz wybuduje ten swoj katamaran (w przyszlym roku zaczynam) to Cie zaprosze
          na rejs po cieplych wodach.. zgoda ?
          pozdrawiam
          ptaszek
          • jutka1 Re: dziewczyny :-) Jutka 15.02.06, 13:57
            Na przyklad wszystkie tricki na zwabienie do pokoju hotelowego: na internet,
            musze sprawdzic poczte, odswiezyc sie, etc. Plus: musze isc do pokoju a tutaj na
            dole sie rozne typy kreca, bede spokojniejszy, jesli nie bedziesz tam sama na
            mnie czekac.... Etc. etc. :-)))))
            Przyznam sie, ze pare razy zdarzylo mi sie udawac, ze nie zauwazam bajery i
            wierze w zapodawana wersje, bo po prostu sama mialam ochote ten pokoj
            "nawiedzic", w celu wiadomym biensjur ;-))))))))))))))))))))))

            Co do katamarana i podrozy po cieplych morzach i oceanach... hmmm. Jeszcze sie
            drogi Ptaszku zastanowie, ale pierwsza reakcja to uciekac gdzie pieprz rosnie,
            bo bys mnie pewnie zdemoralizowal do szpiku kosci!!! ;-)))) hahahaha :-D
            Ale nie mowie nie, nie mowie nie, moge juz teraz zaczac zbierac sily, zeby
            odpierac Twoje ataki ;-D
            No, chyba ze obiecasz, ze mnie nie tkniesz!
            :-)))))))))))
            • jutka1 Re: dziewczyny :-) Jutka ---- Pi Es 15.02.06, 14:00
              Ale, ale....
              Przypomnialam sobie ze absolutnie nie jestem w Twoim typie Ptaszku: za niska,
              nic z Azjatki, wiek nie ten.... To chyba nie mam sie czego obawiac, prawda?
              :-))))))))
              • bird_man2 Re: dziewczyny :-) Jutka ---- Pi Es 15.02.06, 14:20
                jutka1 napisała:

                > Ale, ale....
                > Przypomnialam sobie ze absolutnie nie jestem w Twoim typie Ptaszku: za niska,
                > nic z Azjatki, wiek nie ten.... To chyba nie mam sie czego obawiac, prawda?
                > :-))))))))
                *******************
                Skad wiesz, ze nie jestes w moim typie ? ja nie preferuje azjatek (chociaz maja
                dla mnie pewien urok - szczegolnie tajki i japonkí .. miam, miam, miam...)
                niska ? nie ma problemu, schowasz sie pod skrzydelka..
                wiek ? moja droga, wiek nie odgrywa roli (jezeli masz ponad 18 lat)
                Oczywiscie, ze nie masz sie czego obawiac.. ja nie jestem dentysta..
                I oczywiscie, ze Ci obiecam, ze cie nie tkne.. dam Ci to nwet na pismie jak
                zechcesz..:-))))))
                pozdrawiam
                ptaszek
                • jutka1 Re: dziewczyny :-) Jutka ---- Pi Es 15.02.06, 20:36
                  No jak na pismie, to powaznie rozwaze wyprawe na cieple oceany :-D
    • swiatlo Re: Chiny jakie lubie 15.02.06, 06:17
      Nie wiem czy to opowiadanie z Chinka bylo prawdziwe, ale nawet jesli bylo
      prawdziwe tylko w polowie, to i tak mi zaimponowales. Nie to zebym kiedys mial
      podrywac Chinki, ale sama umiejetnosc zdobywania ludzi jest chyba bardzo
      przydatna w zyciu.
      • bird_man2 Re: Chiny jakie lubie 15.02.06, 12:26
        swiatlo napisał:

        > Nie wiem czy to opowiadanie z Chinka bylo prawdziwe, ale nawet jesli bylo
        > prawdziwe tylko w polowie, to i tak mi zaimponowales. Nie to zebym kiedys
        mial podrywac Chinki, ale sama umiejetnosc zdobywania ludzi jest chyba bardzo
        > przydatna w zyciu.
        >***********************
        Swiatlo, to co napisalem nie zawiera nawet 20% tego co przezylem, moze napisze
        jeszcze wiecej bo sprawa sie pozniej znacznie bardziej zdynamizowala i
        nabrala "wlasnego zycia" grozac wylaczeniem sie spod mojej kontroli..

        Co do umiejetnosci "zdobywania" sobie ludzi to nie sadze, abym ja posiadal -
        jezeli to raczej w stosunku do kobiet - po prostu (wydaje mi sie) ze ja wiem
        jak one "tykaja". Otoz majac 18 lat i juz sporo doswiadczen seksualnych ze
        znacznie starszymi od siebie kobietami pracowalem w wakacje pierwszy raz jako
        ratownik. To byl "zamkniety" wojskowy osrodek w ktorym spedzali urlopie rozni
        funkcjonariusze z rodzinami. Tam poznalem mlodziutka 15-nia dziewczyne (z juz
        duzym doswiadczeniem) ktora ode mnie zazadala ni mniej ni wiecej tylko "aby ja
        bolalo". Powiem Ci szczerze, moje cale dotychczasowe wyobrazenie o kobietach
        sie rozsypalo w pyl i zawalilo w gruzy, bylem zaszokowany. Ja bylem oczywiscie
        tez wychowany na kasiazkach itp. i mialem w glowie zupelnie inny obraz kobiety..
        Od tego czasu zaczalem "studiowac" kobiety jak "objekty naukowe", na zimno i
        bez emocji, wychadzac z zalozenia ze one naprawde nie sa w niczym "lepsze" od
        nas mezczyzn.. Stad moje doswiadczenia i umiejetnosci (praktyka czyni swoje)
        Natomiast mam duze problemy ze "zdobywaniem" mezczyzn.. bardzo czesto budze u
        nich podswiadome agresje i leki. Co ciekawe, najczesciej jestem bez problemow
        akceptowany (nie dosc tego, czesto oni sami szukaja kontaktu ze mna) przez
        roznego rodzaju typow "spod ciemnej gwiazdy".. zapewniam cie, ze jak wejde do
        baru na piwo to na pewno po kilku minutach pojawi sie jakis "zul" co bedzie ze
        mna chcial koniecznie nawiazac rozmowe.. I nie ma to znaczenia czy jest to w
        europie czy w azji - zawsze te same doswiadczenia - widocznie mam cos w sobie
        podobnego, ze odkrywaja we mnie "bratnia dusze". Nie jest to oczywiscie zaden
        powod do dumy - po prostu tak jest bez mojego udzialu.

        jeszcze jedna ciekawostka.. kilka lat temu bylem w Polsce odwiedzajac rodzine
        ale z roznych powodow spalem w hotelu. Idac kiedys w miescie spotkalem mlada
        (19 lat - maturzystka wowczas) dziewczyne z ktora bylem nawet jakos
        spowinowacony (taka 7 woda po kisielu) Szla ze swoim chlopakiem trzymajac sie
        za rece.. w pewnym momencie ten chlopak wszedl do sklepu zostawiajac ja na
        ulicy, a ja wlasnie do niej podchodzilem.. Nie wiem co mi odbilo
        (natchnienie ? ) ale zatrzymalem sie i powiedzialem jej (doslownie): "jak
        chcesz zeby cie wreszcie ktos zerznal to ja mieszkam jeszcze 4 dni w hotelu
        xxx)" i poszedlem dalej pogwizdujac sobie pod nosem.
        ja wiem, ze to nie bylo "gentlemanlike" i ona byla zaszokowana, ale jak sadzisz
        co sie zdazylo ? Nastepnego dnia przyszla do mojego hotelu....

        pozdrawiam
        ptaszek
    • bird_man2 Jak sie oklamuje tatusia i nie tylko.. 15.02.06, 15:53
      Moja aptekarka byla jedynym dzieckiem, a jej rodzina mieszkala kilkaset km.
      dalej. Dla jej ojca byla oczkiem w jego glowie i kilka razy w tygodniu dzwonil
      do niej na dlugie rozmowy, najczesciej wieczorem..
      Pewnego wieczoru kiedy mnie wlasnie "ujezdzala" (w prawdziwym tego slowa
      znaczeniu) zadzwonil jej telefon.. jako ze rozmowa z tatuskiemto to sprawa
      swieta, przyjela rozmowe i nie zmieniajac zajecia (!) wdala sie w dyskusje
      chichotajac przy tym diabelsko. Od pewnego momentu jednak zaczal sie jej
      przyspieszac oddech i zaczela sie robic rozowiutka na twarzy, coraz bardziej i
      bardziej.. wreszcie zamknela telefon, zakonczyla jazde i padla obok mnie..
      Telefon zadzwonil ponownie i znowu dluga rozmowa.. Po jej zakonczeniu zapytalem
      sie jej jak sie wytlumaczyla tatuskowi.. Powiedziala mu, ze winda w jej domu
      sie zepsula i musiala na 8 pietro wchodzic na piechote (stad ten przyspieszony
      oddech) oraz ze na klatce byl zly odbior i dlatego sie rozmowa urwala..

      No i jak tu mozna wierzyc kobietom..
      pozdrawiam
      ptaszek
      • xurek Re: Jak sie oklamuje tatusia i nie tylko.. 15.02.06, 16:29
        Birdman,

        skoro ty taki „szczery i wylewny“ jestes, to pewnie nie masz rowniez problemu
        zniesc czyjasc szczerosc w stosunku do Ciebie :).

        Wychodzac z tego zalozenia opisze krotko moje wrazenia czytajac Twoje
        sprawozdania.

        Wiec (prawie) zawsze czytajac owe sprawozdania czuje sie zazenowana. Dlugo
        zastanawialam sie nad tym, co powoduje owo uczucie, bo nie jestem ani
        aseksualna ani „verklemmt“ (akurat mi po polsku ucieklo) ani tez
        specjalna „konserwatywna moralistka“, wiec w zasadzie nie mam nic przeciwko
        temu „co i jak robisz“, mimo to sprawozdania mnie zenuja.

        Dzisiaj olsnienie mnie naszlo (moze mi Kan jakies fluidy przyslala :)?) i udalo
        mi sformulowac dokladnie to, co czuje. Calkowity brak szacunku dla prywatnosci
        owych dziewczyn z Twojej strony.

        Trzymajac sie ostatniej opisanej Chinki z Twoich slow wynika, ze jest ona osoba
        raczej powsciagliwa zachowujaca swoje prywatne zycie dla samej siebie. Jestem
        stuprocentowo przekonana, iz gdyby wiedziala, z jakimi detalami opisujesz jej
        intymne przezycia, na ktore zdobycie sie z pewnoscia nie przyszlo jej latwo, to
        bylaby zawstydzona do glebi swego jestestwa i rozczarowana Twoim postepowaniem.

        Oczywiscie sie nie dowie i nie przeczyta, bo nie ma jak – dla mnie jednak nie
        zmienia to tak wiele. Ty odarles ja z intymnosci bez wzgledu na to, czy ona sie
        o tym dowie, czy nie. I to jest wlasnie to, co mi w tych sprawozdaniach
        przeszkadza.

        Masz takie momenty, gdzie nie opisujesz “osobowo”, tylko “wydarzeniowo”, czyli
        np. “porownanie 20 roznych orgazmow” miast detalicznych opowiesci o zyciu
        jednej konkretnej dziewczyny. To mi nie przeszkadza, bo nie przedstawia
        jakiegos konkretnego czlowieka z drugiej strony. Takie reportarze jak ten tutaj
        wywoluja automatycznie asocjacje typu „gdyby pan X napisal tak o mnie to.....“
        i czuje sie wysoce nieswojo.

        Na wypadek gdyby ktos zapytal, co artysta chcial tym dzielem osiagnac powiem od
        razu, ze nic wiecej niz wyrazenie moich odczuc.
        • bird_man2 Re: Jak sie oklamuje tatusia i nie tylko..Xurek 15.02.06, 17:15
          Xurku,
          widzisz i tu doszlismy do sedna problemu..
          juz napisalem na tym watku, ze na pewno zostane tu za moje pisanie obrzucony...
          (akurat nie chcialbym sformulowac Twojego postu w ten sposob) co nie zmienia
          sprawy..Ja nie musze o tym pisac i ty nie musisz tego czytac lub mozesz
          podobnie jak swiatlo "miedzy bajki to wlozyc" - to co pisze w zaden sposob nie
          ma sie do tresci i opisow jakie dzisiaj znalezc mozna wszedzie zarowno w
          literaturze jak i w internecie (no poza powiedzmy szczerze, faktem, ze jakosc
          literacka moich wypocin jest zadna..)
          Zwroc uwage, ze ani nie napisalem w jakim miescie bylem, ani nie napisalem jej
          imienia, ani nic innego co mogloby w jakichs sposob zidentyfikowac ta
          dziewczyne..
          Wydaje mi sie, ze to wiec nie moze byc powodem twoich zastrzezen.. co wiec sie
          za tym kryje? Czujesz sie zazenowana ? czym ? nie rozumiem jako prostak..
          nie mam nic przeciwko temu, aby nie pisac wiecej na tematy seksu na tym forum
          jezeli takie bedzie zyczenie jego uzytkownikow.. nie zalezy mi na tym
          specjalnie.. w koncu zaczalem pisac o swoich przezyciach na wyrazne zyczenie i
          o ile sie na zyciu znam to chociaz te glosy mnie do tego zapraszajace nic
          konkretnego nie mialy na mysli, to jednak nie chodzilo tym osobom o opisy
          zabytkow z epoiki ming..
          jestem w kropce..zwlaszcza, ze nie uwazam izby moje opisy byly sprosne,
          wulgarne czy pornograficzne..
          moze jednak jestem zbyt cyniczny lub po prostu schamialy..
          Nie ma sprawy, wstrzymam sie na razie i zobaczymy jak sie dalsza sytuacja
          rozwinie i jakie nowe watki sie tu pokaza bo nie obrazajac nikogo o walentynkach
          nie chce mi sie zabierac glosu..
          pozdrawiam w glebi ducha troche rozbawiony ale i zaskoczony..
          ptaszek
        • bird_man2 Xurek raz jeszcze 15.02.06, 17:26
          xurek napisała:

          Calkowity brak szacunku dla prywatnosci owych dziewczyn z Twojej strony.
          ************************************
          Xurku,
          w swietle tego co napisalem powyzej (za szybko mi sie wyslalo) - chcialbym
          jeszcze dodac, ze odmawiam Ci jakiegokolwiek moralnego prawa do posadzania mnie
          o brak szacunku dla tej dziewczyny.
          Nie wiem nic o Twoim zyciu, ale jestem swiecie przekonany, ze nie probujesz
          wymoc na Twoich dalszych i blizszych znajomych (szczegolnie tych bardziej
          intymnych) jakichs obietnic, ze nigdy i z nikim nie beda nie rozmawiali na
          pewne tematy opisujac swoje zycie (ktorego bylas przeciez czastka w pewnym
          przedziale czasowym) i opisywali sytuacje w ktorych i ty sie znajdowalas (nie
          podajac oczywiscie ani twojego nazwiska ani adresu)
          Musisz przyznac, ze byloby po prostu smieszne.. nieprawdaz?
          Mam nadzieje, ze mnie zrozumialac..
          Osobiscie wydaje mi sie, ze tak naprawde to mnie od tej historii z moim postem
          ktory przyjelas osobiscie jako atak na Ciebie i Twojego meza po prostu nie
          znosisz i stad ta reakcja.. masz zreszta do niej prawo.
          jeszcze jedno.. zrob to samo co ja zrobilem z ertesem: daj mi "ignora" i
          przestaniesz widziec moje wpisy..
          proste, nieprawdaz?
          pozdrawiam
          ptaszek
          • xurek Re: Xurek raz jeszcze 15.02.06, 18:10
            „Ja nie musze o tym pisac i ty nie musisz tego czytac lub mozesz podobnie jak
            swiatlo "miedzy bajki to wlozyc"“

            Inna opcja: ty mozesz pisac, ja moge czytac, moge komentowac a Ty mozesz
            komentowac moj komentarz albo mozemy tylko czytac i nic nie komentowac itd itp.
            Porownanie mnie ze Swiatlem, sugestia, ze „wkladam miedzy bajki“ itd to nic
            wiecej niz „urazone reakcje“ z Twojej strony.
            ...........................................

            „Zwroc uwage, ze ani nie napisalem w jakim miescie bylem, ani nie napisalem jej
            imienia, ani nic innego co mogloby w jakichs sposob zidentyfikowac ta
            dziewczyne..“

            Cytat z mojego pierwszego postu bedacy rownoczesnie odpowiedzia na Twoja uwage:
            Oczywiscie sie nie dowie i nie przeczyta, bo nie ma jak – dla mnie jednak nie
            zmienia to tak wiele. Ty odarles ja z intymnosci bez wzgledu na to, czy ona sie
            o tym dowie, czy nie. I to jest wlasnie to, co mi w tych sprawozdaniach
            przeszkadza.

            …………………………………….

            „Czujesz sie zazenowana ? czym ? nie rozumiem jako prostak..“

            Odpowiedzia jest drugie zdanie z cytatu wyzej plus (znow cytat z poprzedniego
            postu):

            „Takie reportarze jak ten tutaj wywoluja automatycznie asocjacje typu „gdyby
            pan X napisal tak o mnie to.....“ i czuje sie wysoce nieswojo.“

            ..............................................................

            „nie mam nic przeciwko temu, aby nie pisac wiecej na tematy seksu na tym forum
            jezeli takie bedzie zyczenie jego uzytkownikow.. nie zalezy mi na tym
            specjalnie..

            odpowiedz (przewidujac mozliwosc takiej reakcji) z mojego poprzedniego postu:
            Na wypadek gdyby ktos zapytal, co artysta chcial tym dzielem osiagnac powiem od
            razu, ze nic wiecej niz wyrazenie moich odczuc.

            Badz mowiac jasniej: nie mam nic przeciwko temu, bys dalej pisal o czymkolwiek
            zechcesz (lacznie z odpadem genetycznym, skoro juz poruszyles ten temat), nie
            mam jednak zamiaru zalozyc sobie samej kaganca cenzury w stosunku do Twoich
            postow - nie mam jednak rowniez zamiaru w jakikolwiek sposob Cie obrazac
            (czyli obrzucac blotem) wyrazajac moje opinie, gdyz nie lezy to w mojej naturze.

            ...................................................................

            „koncu zaczalem pisac o swoich przezyciach na wyrazne zyczenie“

            i nic nie stoi na przeszkodzie, bys robil to dalej. Jezeli zas wszelkie inne
            niz pozytywne komentarze sa przez Ciebie niemile widziane, mogles to zaznaczyc
            w Twoim pierwszym poscie. Nie uchroniloby Cie to pewnie od wszystkich, ale z
            pewnoscia od moich, gdyz staram sie szanowac wrazliwe punkty innych,
            szczegolnie jezeli kosztuje mnie to tak malo jak niewyrazenie mojej opinii.

            …………………………………….

            “jestem w kropce..zwlaszcza, ze nie uwazam izby moje opisy byly sprosne,
            wulgarne czy pornograficzne..”

            Tez tak nie uwazam i nigdzie czegos takiego nie powiedzialam. Wyrazilam sie
            calkiem jasno na temat tego, co mi w nich przeszkadza.

            ………………………………….

            “Nie ma sprawy, wstrzymam sie na razie i zobaczymy jak sie dalsza sytuacja
            rozwinie i jakie nowe watki sie tu pokaza bo nie obrazajac nikogo o
            walentynkach nie chce mi sie zabierac glosu..pozdrawiam w glebi ducha troche
            rozbawiony ale i zaskoczony..”

            Jezeli mialbys z powodu mnie, to prosze nie przestawaj, bo zupelnie mi na tym
            nie zalezy. Jezeli zas chodzi o Twoje rozbawienie i zaskoczenie to ja ton
            Twojego postu odbieram raczej jako obrazenie – rozbawienie brzmi dla mnie
            inaczej. I w zasadzie szkoda, ze nie odpowiedziales w sposob rozbawiony.

            ………………………………………

            “ chcialbym jeszcze dodac, ze odmawiam Ci jakiegokolwiek moralnego prawa do
            posadzania mnie o brak szacunku dla tej dziewczyny.”

            Z tym prawem to jest tak, ze nie jestes mi go w stanie ani odebrac, ani
            nadac :). Kazde z nas ma prawo myslec i mowic co chce i to drugie nie jest temu
            w zaden sposob w stanie zapobiec – czasem jest to wnerwiajace, ale coz
            robic :).

            Pomijajac ten fakt, nigdzie nie napisalam, iz nie masz / miales szacunku do tej
            dziewczyny – cytuje siebie raz jeszcze: Calkowity brak szacunku dla PRYWATNOSCI
            owych dziewczyn z Twojej strony.”

            To zupelnie dwie rozne pary kaloszy – brak szacunku dla osoby a brak szacunku
            dla jej prywatnosci. Jedno ani nie wyklucza ani nie implikuje drugiego i zdajac
            sobie z tego sprawe bardzo swiadomie sformulowalam moja wypowiedz.

            …………………………………

            “Nie wiem nic o Twoim zyciu, ale jestem swiecie przekonany, ze nie probujesz
            wymoc na Twoich dalszych i blizszych znajomych (szczegolnie tych bardziej
            intymnych) jakichs obietnic, ze nigdy i z nikim nie beda nie rozmawiali na
            pewne tematy opisujac swoje zycie (ktorego bylas przeciez czastka w pewnym
            przedziale czasowym) i opisywali sytuacje w ktorych i ty sie znajdowalas (nie
            podajac oczywiscie ani twojego nazwiska ani adresu)”

            Rzeczywiscie robie tak niezwykle rzadko (nie wymagam, tylko prosze), bardzo
            czesto wychodze po prostu z zalozenia, iz nie zrobia tego w sposob, ktory
            gdybym o tym wiedziala, by mnie urazil. Jezeli ja opowiadam mojemu mezowi o
            moich intymnych doswiadczeniach z bylymi facetami to jest to dla mnie zupelnie
            inny wymiar, niz napisanie o nich w necie, czego jeszcze nigdy w
            tak “bezposredni” sposob nie zrobilam (wydaje mi sie, ze w ogole nigdy nie
            zrobilam, ale jako ze nie pamietam wszystkich moich netowych wpisow wole
            wypowiedz zrelatywizowac). Oczekuje od ludzi dyskrecji nie dlatego, ze moglabym
            sie dowiedziec, tylko z poszanowania mojej intymnej sfery. Jak widac mamy na
            ten temat inne poglady – nie znaczy to lepsze badz gorsze, ale inne.

            ………………………………………..

            “Osobiscie wydaje mi sie, ze tak naprawde to mnie od tej historii z moim postem
            ktory przyjelas osobiscie jako atak na Ciebie i Twojego meza po prostu nie
            znosisz i stad ta reakcja.. masz zreszta do niej prawo.”

            Cos Ty sie tak uparl na te “prawa”? Juz wtedy napisalam, ze nie odbieram tego
            jako ataku na mnie (bo to w koncu nie mnie nazwales odpadem genetycznym). Poza
            tym, gdybym Cie nie znosila, to zignorowalabym wszystkie Twoje posty, co
            zreszta robilam przez dlugi okres czasu (nie dlatego, ze Cie wtedy nie
            znosilam, ale dlageto, ze temat tak mnie ruszyl, iz potrzebowalam czasu na
            powrot do “emocjonalnego niezaangazowania w postach”. Mam do Ciebie zupelnie
            ambiwalenty stosunek, jak do 99% osob, ktorych nie znam osobiscie. Czasem
            piszesz rzeczy ciekawe (jak o religii – wyrwaly mnie nawet z forumowego
            letargu) i czytam je badz wlaczam sie do dyskusji, czasem rzeczy mnie nie
            interesujace a czasem takie, ktore mi nie odpowiadaja i jczasem wyrazam rowniez
            wtedy moja opinie.

            ………………………………………

            “jeszcze jedno.. zrob to samo co ja zrobilem z ertesem: daj mi "ignora" i
            przestaniesz widziec moje wpisy..”

            Sorry, Birdman, ale tego typu wstawki to dla mnie “obrazona dziecinada”. Oboje
            wiemy, ze kazdy z nas wie, jak dac ignora i nie widziec czyichs wpisow i jezeli
            tego nie robi, to widocznie tak mu lepiej i i ta niby “dobra rada” de facto
            taka nie jest.

            …………………………………….

            Ja nie jestem robawiona Twoim postem ̵
            • xurek cd, bo takie dlugasnie wyszlo, 15.02.06, 18:14
              ze sie nie zmiescilo:

              Ja nie jestem robawiona Twoim postem – jestem lekko zawiedziona. Spodziewalam
              sie na jakies 70% ze podejmiesz temat (gdzie i dlaczego i dla kogo przebiega
              granica intymnosci i jej przestrzegania, co jest a co juz nie jest jej
              poszanowaniem etc.) a nie poczujesz sie osobiscie dotkniety. Jak widac nieraz
              mniejsze prawdopodobienstwo okazuje sie byc tym wiekszym – postanawiajac
              wykorzystac ow „Erkenntnis“ pozytywnie ide zagrac w Totolotka
        • swiatlo Re: Jak sie oklamuje tatusia i nie tylko.. 15.02.06, 18:19
          Akurat tutaj stoję po stronie Ptaka. Nie narusza on prywatności tej dziewczyny,
          bo ani nie podaje jej prawdziwych danych, ani nie ma jakichkolwiek szans aby te
          światy naszego P2 oraz tamtej Chinki się w jakich sposób zetknęły. Chinka
          pozostaje całkowicie anonimowa. Tak naprawdę to jest ona na swój sposób tworem
          literackim Birdmana, może ona być nawet kombinacją dwóch albo i więcej osób,
          nawet w połączeniu z pewnymi elementami fantazji.
          Tak się zawsze pisze, Xurku.

          Co do zdania Birdmana że traktuję jego opowieść jako bajkę, to też jest to
          nieprawda. Dopuszczam do siebe możliwość że jest to jak najbardziej prawdziwe i
          dosłowne, podobnie jak i możliwość że są tam też także elementy fikcji.
          Którąkolwiek wersje przyjmę, nie ma to żadnego znaczenia dla atrakcyjności
          opowiadania.
    • bird_man2 Xurek 15.02.06, 18:59
      Xurku,
      nie jestem ani urazony, ani obrazony, jestem (jak juz pisalem) zdziwiony i
      troche rozbawiony.. Nadal pozostaje przy mojej interpretacji Twojej reakcji.
      Czy bede dalej wiecej czegos takiego pisal uzalezniam od reakcji (lub jej
      braku) od innych uzytkownikow tego forum. Jako, ze sie zupelnie w pogladach na
      ta akurat sprawe nie zgadzamy, nie bede sie dalej odnosil do Twojego póstu.
      Oczywiscie, ze masz prawo do krytyki zarowno mojej osoby jak i tego co piszesz.
      Zalezy mi aby "nie psuc" tego forum jak juz mi to raz zarzucono wiec
      postanowilem na razie wstrzymac sie z podobnymi "wypocinami" - po Twoim wpisie.
      Oczywiscie, ze masz wszelkie prawa, a ja nie moge Ci tu jakichkolwiek
      praw "odebrac". Jako osoba niewatpliwie inteligentna rozumiesz niewatpliwie, ze
      uzywajac sformulowania "odmawiam ci moralnego prawa..." wyrazilem po prostu w
      sposob delikatny to co mezczyznie powiedzialbym tak "odp... sie" - rozumiemy
      sie mam nadzieje ?
      pozdrawiam
      ptaszek
      • chris-joe Re: Xurek 15.02.06, 19:56
        Rozumiem "skad xur przybywa" i w pewnym stopniu sie z nia zgadzam.

        Zasadniczo jednak podejrzewam, ze xur nalezy do szkoly wyznajacej, iz seks "sie
        robi", a nie rozmawia o nim.
        Chociaz czasem pewnie robisz wyjatki przy winie z kolezankami? :)

        Ptak natomiast chyba -a ja z pewnoscia- nalezy do szkoly twierdzacej, ze jedyna
        rzecza lepsza od seksu sa rozmowy o seksie :)

        Ja w sposob naturalny nie mam hamulcow gdy rozmowa schodzi na seks i czesto
        musze sie domyslac, jak takie rozmowy przyjmuja wspolrozmowcy po czym nakladac
        sobie kaganiec. To nie boli- bo chetnych do takich rozmow nie trudno znalezc.

        (W moim szczegolnym przypadku, musze kontrolowac sie podwojnie)

        ps. Wielka szkoda, ze Azja nie jest w moim typie- bialy jest tam natychmiastowa
        gwiazda... :)







        • bird_man2 Re: Chris 15.02.06, 20:40
          chris-joe napisał:

          > Ptak natomiast chyba -a ja z pewnoscia- nalezy do szkoly twierdzacej, ze
          jedyna rzecza lepsza od seksu sa rozmowy o seksie :)
          *******************
          100 punktow !!
          *********************
          > ps. Wielka szkoda, ze Azja nie jest w moim typie- bialy jest tam
          natychmiastow a gwiazda... :)
          >*****************
          to rzeczywiscie szkoda, ale to o czym piszesz jest mitem i niczym innym..
          Zalezy gdzie jestes, w duzych chinskich miastach (Pekin, Changhaj,Guanzhou..)
          pies z kulawa noga sie za toba nie obejrzy i toba nie zainteresuje..
          (ocenia sie ze np. w samym szanghaju przebywa ciagle okolo miliona ludzi z
          europy, USA, canady i Australii - na 20 milionow ludzi !!) W Pekinie nie mniej!
          Sama populacja niemcow (wg niemieckiej ambasady) w szynghaju wynosi okolo
          100.000 ..
          W Tajlandii jest podobno: np. w Pattaya zyje na stale (!) ponad
          30.000 "bialych" (tzn. nie azjatow) - ta liczba nie zawiera oczywiscie
          turystow ! A Pattaya ma oficjalnie okolo 100.000 mieszkancow !
          pozdrawiam
          ptaszek
          PS. Twója "scena" jest coraz silnie reprezentowana w Szanghaju.. W Pattaya sa
          cale ciagi uliczne dla gejow a zapewniam cie ze najpiekniejsze tajki (to nie
          zart) to tzw. katoy (lub kathoy) tzn. mezczyzni "przerobieni" na kobiety
          (czesto tylko piersi po kuracji hormonalnej, ale nie tylko)
          Chris, zainteresuj sie Tajlandia.. naprawde nie pozalujesz.. uwiez mi!
          pozdrawiam
          ptaszek
          • chris-joe Re: Chris 15.02.06, 21:38
            Jakim mitem?! :)
            Chin nie znam. Jednak nawet w Tokio, gdzie gajdzinow jak psow, mialem ostre
            rwanie i moglem przebierac jak w ulegalkach. Niestety zwiazalem sie idiotycznie
            z jankesem z Sapporo i niewiele sobie uzylem (poza jankesem). A szkoda wielka,
            bo Japonczycy bywaja bardzo przystojni. Zwlaszcza taki jeden...

            W Bangkoku bylo podobnie. Ale typ tajski mi nie lezy (podobnie zreszta jak i
            typ chinski). Ani ci w fatalaszkach, ani w dzinsach. Na moje gusta to takie
            drobne kurduple :)
            (choc przyznam -stricte miedzy nami- ze raz dalem sie wreszcie skusic)

            W Malezji bylo nieciekawie, mimo ze udalem sie nawet do odpowiedniej sauny. Tam
            z kolei oblegany bylem przez bardzo zle postarzalych Anglikow i Holendrow,
            tlustych Hindusow oraz rownie tlustych i zniewiescialych Chinczykow.
            Skonczylo sie wiec na tym, ze skorzystalem z lokalnej silowni, po czym sie
            przykladnie upilem na tarasie z widokiem na Kuala Lumpur gaworzac zupelnie
            nie-erotycznie z grupka rozchichotanych Chinczykow :)

            • bird_man2 Re: Chris 15.02.06, 21:51
              witaj hunter :-)))
              nasteony zimny dran chociaz "cieoly braciszek"
              kajam sie za proby udzeielania ci dobrych rad..
              i pozdrawiam
              ptaszek
        • ewa553 pozwalam sie wlaczyc 15.02.06, 20:43
          do Waszej ciekawej rozmowy, a prawie dialogu:))))) Przyznaje, ze literatura
          erotyczna (a do takiej zaliczam sprawozdanie Ptaszka), zawsze mnie pociagala. I
          skoro te sprawozdania zaliczam do literatury, to dlaczego mam te wynurzenia
          inaczej traktowac, jak wynurzenia kazdego innego piszacego? Przeciez wiekszosc
          z nich pisze o konkretnych osobach. Dopiero po przeczytaniu Xurka opinii
          zawstydzilam sie, ze z taka luboscia podgladam Chinke na osmym pietrze bez
          windy:)))) ale zawstydzenie bylo krotkie, przypomnialam sobie ze to nie
          opowiesc o iksinskiej, tylko literatura, tak wiec jestem glosem za tym, zebys
          swa tworczosc kontynuowal Ptaszku, nie obrazajac sie o to co mowi Xur. Bo to
          przeciez forum do rozmow, a nie dla monologow, wiec opinie oddalone od zachwytu
          spelniaja swoja role i sa potrzebne. No i przeciez Xurek bardzo ladnie pisze.
          Wiec o co chodzi? I zgadzam sie z tym co powiedziales c-j, ze tylko rozmowy o
          seksie sa rownie piekne jak seks:)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka