chris-joe
29.05.06, 14:11
...ciotka mi ugrzezla. Miala leciec do Paryza wczoraj wieczorem, jednak lot z
przyczyn technicznych przesunieto o... dobe. Automatycznie wiec stracila
lotowskie polaczenie Paryz-Warszawa.
Teraz dzwonie od Annasza do Kajfasza, by ja na lot analogiczny dzien pozniej
zapisac.
Orbis -wystawnik biletu- kazal dzwonic do Lotu w Paryzu. Lot w Paryzu kazal
dzwonic do Lotu w Toronto. Lot w Toronto otwiera sie o 9 rano, czyli za
godzine. (Wzialem nawet dzien wolny z tej okazji:)
Poza tym- dlaczego pani Polka w warszawskim Orbisie, jak i pani Polka w
paryskim Locie -aczkolwiek uprzejme- mowia do mnie glosem z lekka
zniecierpliwionym i poirytowanym? ("Alez, prosze pana, niech mi pan poda
nazwisko cioci!"- to Warszawa; "Prosze pana, to nie do mnie! Niech pan
dzwoni do Toronto!"- to Paryz. Za godzine przetestuje obsluge w Toroncie :)