Dodaj do ulubionych

a tymczasem w Monrealu...

29.05.06, 14:11
...ciotka mi ugrzezla. Miala leciec do Paryza wczoraj wieczorem, jednak lot z
przyczyn technicznych przesunieto o... dobe. Automatycznie wiec stracila
lotowskie polaczenie Paryz-Warszawa.
Teraz dzwonie od Annasza do Kajfasza, by ja na lot analogiczny dzien pozniej
zapisac.
Orbis -wystawnik biletu- kazal dzwonic do Lotu w Paryzu. Lot w Paryzu kazal
dzwonic do Lotu w Toronto. Lot w Toronto otwiera sie o 9 rano, czyli za
godzine. (Wzialem nawet dzien wolny z tej okazji:)

Poza tym- dlaczego pani Polka w warszawskim Orbisie, jak i pani Polka w
paryskim Locie -aczkolwiek uprzejme- mowia do mnie glosem z lekka
zniecierpliwionym i poirytowanym? ("Alez, prosze pana, niech mi pan poda
nazwisko cioci!"- to Warszawa; "Prosze pana, to nie do mnie! Niech pan
dzwoni do Toronto!"- to Paryz. Za godzine przetestuje obsluge w Toroncie :)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: a tymczasem w Monrealu... 29.05.06, 14:55
      Pamietasz moja scenke rodzajowa z biura Aeroflotu na Polach Elizejskich?
      "A on?
      A ty?
      A ona?
      Oj!..."? :-)))))
      • chris-joe Re: a tymczasem w Monrealu... 29.05.06, 15:45
        ty, w toroncie francja-elegancja! :)
        Tyle, ze musze wylozyc CAD 150 za rebooking... Oh, well.
        • jutka1 Re: a tymczasem w Monrealu... 29.05.06, 15:55
          Toronta nie znam, ale pamietam w Ottawie tez byla Francja-elegancja :-)
          I mieli polska ksiegarnie z wypozyczalnia filmow, na Besserer albo Rideau, juz
          nie pamietam.
          Zolta Lina nic z Rejsu nie zrozumial, mimo, ze napisy byli ;-)))))))
    • ertes Uwazaj z LOTem ... 29.05.06, 16:26
      Po takiej wpadce to nic dziwnego ze sa grzeczni:
      tinyurl.com/kjdu4
    • chris-joe cd. czyli od SAS'a do LOT'u 03.06.06, 00:47
      wiec pani w LOT, jedna a potem druga, informuje, ze cacy. Tymczasem jednak
      nadal nie mam pewnosci kiedy samolot zastepczy Zoom doleci z Europy do Mtl.
      Pani w Lot radzi wiec poczekac z przebokowaniem do czasu, gdy pewnosc te
      uzyskam: "Niech pan zadzwoni pozniej, jestesmy tu do 7pm, to przebukujemy". Gra.

      Po paru godzinach, ciaglym monitorowaniu chaotycznego portalu Zoom,
      wielokrotnych telofonow tamze, uzyskuje cos na podobienstwo pewnosci, ze samolot
      wyleci dzis wieczor w godzinach jeszcze do ustalenia. Dzwonie wiec znow do LOT,
      by bukowac. Rozmawiam tym razem z panem: "Prosze pana, juz za pozno, pierwotny
      lot cioci wyladowal juz w Warszawie, a przebukowac wolno tylko przed odlotem...".
      -"Ale inna pani mowila, ze mam czas do siodmej..."- bakam, czujac, ze
      stracilismy ciociny lot do Warszawy.
      -"A ktora pani?"
      -"No, taka jedna od was..."
      -"Aaa, to wielki blad i dezinformacja, wie pan, moj szef bedzie tu jutro, to
      przesluchamy nagranie panskiej rozmowy, jesli stwierdzimy, ze to nasza wina
      zrobimy rebuking na pierwotnych warunkach. Niech zadzwoni pan jutro po 13tej".

      Tyle, ze jutro po 13tej ciocia ma juz byc w Paryzu... a nie wysle jej przeciez
      bez pewnosci, ze ruszy dalej. Uciekam sie wiec do scenariusza B, ktory zaklada,
      ze lot LOTu przepadl.
      W poplochu szukam lotu alternatywnego. Na expedia.ca mam! SAS
      Paryz-Kopenhaga-Warszawa za jedyne 200 CAD. Na pojutrze- ciotka bedzie w Paryzu
      w okolicach poludnia, na tansze loty sie juz nie zalapie, a wieczorowe to min.
      800 CAD. Lapie! Siagam po wize. Na ekranie nagla wiadomosc: "cena tego lotu
      ulegla zmianie, nowa cena- 700 CAD"...

      Gnam wiec na portal SAS'a. Szukam tego samego lotu. Jest! 170 US! Lapie!
      Daje numer karty! Klikam: next. Mam! So far, so good!

      Teraz szukam hotelu, coby obok lotniska (ciotka gluchawa, bez jezykow, w swiecie
      wogole nieobyta) i na moja kieszen. Znajduje Comfort Inn 3 km od CDG. 65 EU.
      Rezerwuje. Dzwonie jeszcze do hotelu, by sie dowiedziec, czy maja shuttle na
      lotnisko. Maja. Z terminalu 2 (ciotka przylatuje na terminal 3). Na portalu
      CDG oraz google.earth studiuje technologie podrozy miedzy terminalami. Zapisuje
      wszystko ciotce, tlumacze i instruuje. Przygotowuje dla niej takze podstawowe
      rozmowki (zdania w caps, tak by mogla je jedynie pokazac).
      Uff!
      Przegladam jeszcze rezerwacje SAS'a i zauwazam, ze mam 24 godziny na rezygnacje
      z rezerwacji. Dobrze- jesli wyjdzie lot LOTu (w co nie wierze), bede mial czas,
      by SAS odszczekac.
      Noca wieziemy ciotke na lotnisko, odlatuje.

      Skoro swit zasuwam do roboty. Szef ni z gruszki ni pietruszki oferuje mi
      kolejny dzien wolny. Biore i zapiepszam do domu! :) Dzwonie do Comfort Inn
      (Hotel Confort), sprawdzam na recepcji czy ciotka doleciala, czy trafila do
      hotelu na podstawie moich szkicow, informacji i rozmowek. Jest! Lacza mnie z
      pokojem, nikt nie odbiera- pewnie spi. W kazdym razie jestem spokojniejszy.

      Dzwonie do LOT. Pan mowi, ze zaraz przesluchaja nagrania moich rozmow.
      Odzwonia jak tylko. Dzwonie skolei do SAS'a (Sztokholm), by upewnic sie, czy
      moge jeszcze odszczekac rezerwacje. Moge. Pan oblicza- mam cos ponad 2 godziny
      na odszczekanie.
      Czekam na telefon LOT'u. Po godzinie telefon. "Nasza culpa, podano panu zla
      informacje, przebukujemy panu lot po pierwotnych warunkach, doplata 50 EU". :))

      Znow dzwonie do SAS'a, odszczekuje lot. Natychmiast dzwonie do Paryza, wreszcie
      odbiera zaspana ciotka, obudzilem ja (tam juz poznawy wieczor). "Lecisz jutro
      11:55 rano bezposrednio do Warszawy"- wrzeszcze, bo ciotka przez telefon ledwo
      co slyszy, wielokrotnie jej literuje kod rezerwacji. "Dobranoc ciotka, idz
      spac, zadzwonie do ciebie jutro do Warszawy".
      Jak obiecalem, tak uczynilem. Ciotka byla w domu.

      HAPPY END :)

      w rolach glownych:

      glucha ciotka- Glucha Ciotka
      pan z LOT- pan Marcin
      pan z SAS- Pan Z Zabawnym Szwedzkim Akcentem
      pani recepcjonistka z Paryza- Prawdziwa Paryzanka Bez Quebeckiego Akcentu
      superman- cj




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka