Dodaj do ulubionych

Kawiarnia artystyczna że tak powiem

13.06.06, 19:01
Otóż że tak powiem, nawiązując do paru tutaj wypowiedzi, hem hem, to pomiędzy
nudną i wytworną sofą u bogatej cioci a pijacką speluną jest jeszcze cała
gama przeróżnych lokali najprzeróżniejszych rodzajów i nastrojów.
W moim stylu jest pub artystyczny w dzielnicy alternatywnej, gdzie można
sobie usiąść na zewnątrz i popijać margaritę rozmawiając żywo o polityce,
katolach i pedałach, o sporcie, o dupach, a nawet o penisach (jeżeli to się
robi dyskretnie). Chociaż jak się jest na rauszu to i głośno można.
A mnie się podobała dyskusja o owłosieniu jaka niedawno tutaj była. Była
bardzo tfurcza i moralnie inspirująca, ale wygasła bo jednak pruderia silna w
naszym katolickim narodzie.

No ale jednak porządek w tej kawiarni jakiś musi być. Jak wlezie taki jeden z
kijem bejsbolowym to jednak trzeba wezwać security. A niestety w naszej
kawiarni artystycznej security odeszło z roboty bo za mało płacili.

A jeśli chodzi o Dona, to jest to przypadek stałego bywalca tego lokalu,
któremu jednak w pewnym momencie trochę się we łbie na starość popierdoliło,
czeba to niby zrozumieć, ale i do porządku przywołać też czeba.
Ale że security nie ma, to panuje bezkarność.
Obserwuj wątek
    • ertes Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 13.06.06, 19:09
      Taaa, a po co nowy watek na ten sam temat?

      A jaka kawe pijasz? I jak parzysz?
      Ja od pobytu we Francji nie moge juz pic z ekpressu. Tyle ze metoda Jutkowa po
      wlosku mi nie odpowiadala ze wzgledu na moc. Metoda francuska picia w naparstku
      zajebiscie mocnego plynu rowniez nie.
      Wybralem wiec tzw French Press. Kawa jest super.
      Kupuje rozne gatunki, roznie parzone w roznych sklepach. Naprawde dobre.

      Gruba wlasnie wczoraj wrocila z wakacji i przywiozla rozne slodycze z Polski
      (nie wspominajac o 1500 zdjeciach z Hiszpanii) wiec bedzie co zagryzac do kawy.
      A Gruba znowu przytyje... ech tak to juz jest jak sie ma gruba zone ktora ciagle
      zre.
      Acha, Gruba byla w Bialymstoku gdzie mieszka teraz jej rodzina i raportuje ze sa
      tam 33 koscioly. A wiec pruderia i zamordyzm katolicki ma sie dobrze.

      A co Ciebie slychac, drogi Kumie? Widzialem ze gdzies wybrales na wakacje. Moze
      cos opowiesz? Czy podobaly Ci sie wieczorne wystepy lokalnych artystow?
      • swiatlo Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 13.06.06, 19:26
        ertes napisał:

        > Taaa, a po co nowy watek na ten sam temat?

        Za ciasno było przy tamtym stoliku, więc usiadłem przy nowym.

        > A jaka kawe pijasz? I jak parzysz?
        > Ja od pobytu we Francji nie moge juz pic z ekpressu. Tyle ze metoda Jutkowa po
        > wlosku mi nie odpowiadala ze wzgledu na moc. Metoda francuska picia w
        naparstku
        > zajebiscie mocnego plynu rowniez nie.
        > Wybralem wiec tzw French Press. Kawa jest super.
        > Kupuje rozne gatunki, roznie parzone w roznych sklepach. Naprawde dobre.

        Kawa to najlepsza w papierowym kubku mieszana z mlekiem. Puszka takiej kawy
        kosztuje w Walmarcie 5 dolców, sypie się parę scoops do cofee maker za 20
        dolców, dolewa wody i nastawia się pstryk, po czym się czeka 10 minut i
        wyskakuje kawa tzw. uniwersalna. Nalewa się potem do papierowego kubka, albo
        dwóch jeden w drugim żeby nie parzyło, dolewa się mleka i dosypuje dwie łyżeczy
        cukru i wychodzi kawa biurowa. Lepsza niż wszystkie wiedeńskie i paryskie lury.
        I paluszka do góry trzymać nie czeba.

        > Gruba wlasnie wczoraj wrocila z wakacji i przywiozla rozne slodycze z Polski
        > (nie wspominajac o 1500 zdjeciach z Hiszpanii) wiec bedzie co zagryzac do
        > kawy. A Gruba znowu przytyje... ech tak to juz jest jak sie ma gruba zone
        > ktora ciagle zre.

        Dobrze, używaj pókiś młody bo potem to serce zacznie wysiadać i w ogóle już nie
        będzie tak łatwo.

        > Acha, Gruba byla w Bialymstoku gdzie mieszka teraz jej rodzina i raportuje ze
        > sa tam 33 koscioly. A wiec pruderia i zamordyzm katolicki ma sie dobrze.

        Pruderia silna i w naszej kawiarni. Chciałoby się założyć Ruch Przeciwko
        Pruderii. Czy ktoś się dołącza?

        > A co Ciebie slychac, drogi Kumie? Widzialem ze gdzies wybrales na wakacje.
        > Moze cos opowiesz? Czy podobaly Ci sie wieczorne wystepy lokalnych artystow?

        Nie byłem jeszcze na wakacjach. Dopiero potem. Na razie tylko nerwy i nerwy.
        Ale takie życie. W piachu będzie spokojniej...
      • jutka1 Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 13.06.06, 22:26
        Nastepnym razem bede Ci robic plujke, ot co! Niewdzieczniku jeden :-)))))))

        Ja sobie nalewam lampke wina (chyba jest wino? czy wyszlo?)
        Artystka nie jestem, wiec sie tylko poprzygladam i popodsluchuje (za ostatnie
        dwie sylaby przepraszam).
        ;-)))
        • szfedka Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 14.06.06, 18:17
          Co ty Jutus gadasz
          my dwie to dobre artystkijesteśmy przecie
    • ewa553 czy moge sie dosiasc? 13.06.06, 20:26
      lubie tez przy stoliku na zewnatrz siedziec saczac - wszystko, tylko nie kawe
      ala Swiatlo. Ojezusiemaryjo! To jak z najgorszych kawalow o Ameryce!
      Naparstek espresso - to jest to! Ale to nie do saczenia, to tak po pysznej
      kolacji. Wole jakis long drink. Co proponujecie? Aha, wpisz mnie na liste
      bezpruderyjnych Swiatlo , w nawiasie mozesz nawet dodac (bezwstydna).
      • swiatlo Re: czy moge sie dosiasc? 13.06.06, 20:33
        ewa553 napisała:

        > lubie tez przy stoliku na zewnatrz siedziec saczac - wszystko, tylko nie kawe
        > ala Swiatlo. Ojezusiemaryjo! To jak z najgorszych kawalow o Ameryce!
        > Naparstek espresso - to jest to! Ale to nie do saczenia, to tak po pysznej
        > kolacji. Wole jakis long drink. Co proponujecie? Aha, wpisz mnie na liste
        > bezpruderyjnych Swiatlo , w nawiasie mozesz nawet dodac (bezwstydna).

        Patentuję termin "kawa ala Światło".

        Co do bezpruderyjności jest to przywilej zarezerwowany dla wszystkich facetów
        bez wyjątku, oraz dla wszystkich kobiet w wieku nieposuniętym, szczupłych i o
        odpowiednich proporcjach.
        Pozostałe kobiety mają jedynie przywilej przyzwalania swoim córkom na
        bezpruderyjność...
        • ewa553 Re: czy moge sie dosiasc? 13.06.06, 20:38
          jestes Swiatlo perfekcyjnym anty gentelmenem. Mozesz opatentowac jeszcze jeden
          zwrot: gentelmen ala Swiatlo.
          • swiatlo Re: czy moge sie dosiasc? 13.06.06, 20:42
            ewa553 napisała:

            > jestes Swiatlo perfekcyjnym anty gentelmenem. Mozesz opatentowac jeszcze
            > jeden zwrot: gentelmen ala Swiatlo.

            Czyż nie przychodzimy do naszej artystycznej kawiarni po to aby mówić co
            myślimy?
            A termin "gentleman ala Światło" przyjmuję z dumą :)))
        • ertes Re: czy moge sie dosiasc? 13.06.06, 20:40
          Ales tera, qrwa, dowalil do pieca...
        • ani-ta Re: czy moge sie dosiasc? 13.06.06, 22:43
          >...wszystkich kobiet w wieku nieposuniętym...

          ryzykuje zadania pytania:
          co ma wiek do posuwania?!
          zwlaszcza w przypadku kobiety?!
          :PPPPPPPPPPPPP
          • luiza-w-ogrodzie Re: czy moge sie dosiasc? 14.06.06, 02:52
            ani-ta napisała:

            > >...wszystkich kobiet w wieku nieposuniętym...
            >
            > ryzykuje zadania pytania:
            > co ma wiek do posuwania?!
            > zwlaszcza w przypadku kobiety?!


            Anito, Swiatlo mial na mysli dziewice. Co mi przypomina dyskusje kilku starych
            kawalerow po czterdziestce, na temat jaka kobiet ajest najlepsza. Panowie
            zgodnie doszli do detgo, ze najlepsza jest dziewica przed dwudziestka, bo ja
            sobie mozna wychowac. Jeden z pomyslodawcow wymienil juz dwie panienki
            (skubane, postarzaly sie i zaczely myslec) i testuje trzecia, dwoch pozostalych
            tylko gada,ale chyba sami sa dziewicami.

            Pozdrawiam, kobieta posunieta
            Luiza-w-Ogrodzie
            ·´¯`·.¸¸><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            Australia-uzyteczne linki
        • xurek Re: czy moge sie dosiasc? 14.06.06, 12:14
          Kawa z zasady nie jest dobra i do piet nie dorasta herbacie. Wsrod kaw istnieja
          jednak zdecydowanie mniej i zdecydowanie bardziej obrzydliwe. Te najbardziej
          obrzydliwe to plujki. Zaraz potem takie jak opisane przez Ertesa, czyli
          naparstek skomasowanej goryczy. Najlepsze to te z duza iloscia pienistego
          mleka, noszace w Polsce (Krakow / Wroclaw, przelom maja / czerwca 2006 na
          wypadek, gdyby Don twierdzil, ze jako stary emigrant pojecia nie mam) nazwe
          Latte a w Szwajcu Latte macchiatto.

          Jezeli zas chodzi o instrumentarium do wytwarzania owego wstretnego napoju to
          szczytem pogodzenia roznych smakow z wygoda wykonywania sa szwajcarskie maszyny
          (takie jak Jura), ktore to miela, swiezo zaparzaja, pienia mleko i zmieniaja
          natezenie kawy w kawie i wody w kawie w zaleznosci od gustow spozywajacego.

          Kawa jest dobra tylko w jednym wypadku: do popicia strasznie slodkiego ciasta.

          Kawa hamerykanska papierowokubkowa ma ten zdecydowany minus, ze z racji
          ciaglego dolewania jej przez pania chodzaca z dzbankiem (S.F., lato 97, bary
          sniadaniowe) i dolewajacej do kubla bez pytania niemozliwym jest utrzymanie
          zadowalajacej proporcji miedzy kawa a mlekiem.

          Co zas do bezpruderyjnosci to nie wiem, czy nie pomylila sie Swiatlu ze
          sklonnoscia do ekshibicjonizmu i w tym wypadku zgodzilabym sie z jego
          postulatem rozszerzajac go jednak na plec meska i dodajac, ze ci z lydami
          owlosionymi jak goryl wykluczeni zostaja bez wzgledu na wiek.

          A poniewaz wczoraj skonfrontowana zostalam brutalnie z przejawami letniego
          ekshibicjonizmu i wciaz jeszcze nie ochlonelam, to zrobie sobie z tego osobny
          wpis, coby mi sie zmiescilo :)).
          • jutka1 Re: czy moge sie dosiasc? 14.06.06, 12:28
            W oczekiwaniu na wpis dot. ekshibicjonizmu :-), oraz przed uprawianiem owego na
            tarasie, dodam tylko, ze najlepsza kawa jest z wloskiej kafetiery z wieloletnim
            kawowym nalotem.
            Dla mnie z lyzka miodu i mlekiem.
            Rano bez tego sie nie da i juz.
            :-)))
          • xurek Letni ekshibicjonizm 14.06.06, 13:00
            Wiec wysiadajac na dworcu centralnym w Zurychu skonfrontowana zostalam z
            przykra wiadomoscia, ze kumpela 15 minut sie spozni. Nie bardzo wiedzac co
            zrobic z tak idiotyczna iloscia czasu usiadlam sobie na pienku
            tzw. „Treffpunktu“ czyli miejsca tak centralnego, iz latwo sie w nim na wzajem
            odnalezc i zaczelam tepo gapic w przestrzen podazajac za wlasnymi myslami.

            Z owego stuporu wyrwalo mnie mgliste wewnterzne poczucie, iz cos tu jest nie
            tak, tudziez inaczej. Pozostawiajac mysli samym sobie i koncentrujac sie na
            wrazeniach wizualnych stwierdzilam, iz to inne i przeszkadzajace to niesamowita
            ilosc nagiego ludziego ciala mowiac oglednie nie najlepszej jakosci.

            Przede mna przesuwaly sie tlumy i im dluzej to robily, w tym wieksza estetyczna
            rozpacz popadalam. Po pierwsze stwierdzilam, iz owe nieszczesne biodrowki, tym
            razem w formie niebezpiecznie krotkiej i czesto spodnicowej zalaly siwat.
            Przykusym topom na sznureczkach poszlo nieco gorzej, gdyz, o zgrozo,
            konkurencje zaczal im robic bistonosz od plazowego bikini. U chlopow zas
            przeogromne gacie konczyly sie nie tylko krokiem, lecz po prostu wszstkim w
            okolicy kolan – tam jakby gora i dol wielgasnych gaci sie spotykaly,
            pozostawiajac niczym nie skrepowany widok na wystajace, przewaznie kiedys
            biale, majty i cienkie owlosione lydki, zakonczone czesto butami pasujacym
            wielgasnoscia do gaci. U gory tez nie bylo lepiej, bo choc nie zauwazylam u
            mezczyzn ani jednego biustonosza, to owe koszulki z wielkimi wycieciami na
            ramiona prezentuja sie nieco dziwnie na ramionach niewielkich, by nie
            powiedziec nieco rachitycznych.

            Mundury owe nie byly jednak najwiekszym nieszczesciem – nieszczescie zazwyczaj
            zaczynalo sie tam, gdzie mundury sie konczyly odkrywajac szerokie polacie
            cielsk. Po dziesiatej panience przecietej w okolicy wzgorka lonowego paskiem za
            ciasnych gaci przestalam widziec przed soba ludzi – wszstko zaczelo mi sie
            kojarzyc z rozowymi, wlasnie przygotowanymi do wedzenia, bekonami. Po
            dwudziestym bekonie zaczelo mi sie robic mdlo, wiec stwierdzilam, ze cos z tym
            fantem trzeba zrobic, nim zupelnie oslabne.

            Tak wiec zaczelam przebierac przechodzacych w duchu i stwierdzilam, ze u
            wiekszosci 2 cm szersze spodnie, 5 cm dluzsze szorty, nieco dluzszy top badz
            mniej podatny biustonosz badz dluzsze gacie zakrywajace parowkowate nozki i
            podkreslajace szczupla i ladnie zarysowana talie uczynilyby cuda. Uspokojona
            faktem, iz przy zmianie umundurowania (ktora z pewnoscia w najblizszych dwoch
            latach nastapi) na dworcu mozna bedzie spokojnie usiasc bez koniecznosci
            wszczecia akcji odchudzajacej w narodzie skoncentrowalam sie na tych 10%,
            ktorych mundurki odstawaly od standardu.

            Najwieksze highility to:

            Murzyn w blekitnej ponczsze na glowie, czarnym podkoszulku, zlotych gaciach na
            dwoch takich jak on, butach tak odlotowych ze chyba z jakiejs sifi rekwizytorni
            zwedzil i klasycznie skrojonej bialej marynarce.

            Murzynka w legginsach (biale), pumpsach takich, ze tylko czubki palcow staly na
            ziemi (rozowe lakierowane) i topie rozowym zdobiacym biust biala koronka o
            takiej dysproporcji gabarytow ciala i odzienia, ze z napieciem czekalam az to
            wszstko peknie jak duzo za mocno nadmuchany balon (nie peklo). Ach, zapomnialam
            o anielskich blond – lokach na glowie.

            Autochtonka w stroju ludowym zdedukowanym do rozmiarow biustonosza i spodnicy
            szerokosci szerszego paska i sznurowanych bucikach i dwoch warkoczykach
            ukoronowanych czapa z daszkiem chuda tak, iz gorna czesc stroju luzno i smutno
            zwisala i powiewala.

            Azjatka w biustonoszu, ktory mogla sobie w zasadzie podarowac, bo nie mial
            czego zaslaniac, w miniowie jak wyzej, ktora tez powinna byla sobie podarowac,
            bo tak krzywych nog chyba jeszcze nigdy nie widzialam, pumpsach takoz, bo szla
            w nich tak, jakby ostatnim wysilkiem woli udawalo jej sie nie spasc z tych
            szczudel i kapeluszu wielkim jak rondel na paelle, z ktorego tez powinna byla
            zrezygnowac coby biorac pod uwage trudnosci z poruszaniem przynajmniej nie
            ograniczac sobie widocznosci na mozliwe przeszkody.

            Latynoska pieknosc ubrana w obcisle czerwone lateksowe gatki, takowy biustonosz
            i takowe eleganckie buciki na srednim obcasie z powiewajaca obfitoscia czarnych
            wlosow, za ktora procz mnie ogladal sie caly dworzec.

            Po pewnym czasie mysl nowa mnie zaniepokoila a mianowicie, iz na dworcu
            znajduja sie same nastolaty. Gdzie podziali sie ci 40+? Rozszerzylam pole
            obserwacji stwierdzajac iz owszem, sa, i to w calkiem duzej ilosci, tyle tylko,
            iz tak zlewaja sie z tlem, iz sa niezauwazalni. Szaro-bura (przepraszam, tak
            naprawde bialo-kremowo-bezowo-jasnobrazowa) masa bez polysku i polotu. Nie
            przeszkadzaja, nie przypomijaja bekonow (choc w mundurkach przypominaliby z
            pewnoscia bardziej, niz ci zaobserwowani), ale wzroku zawiesic tez nie ma na
            czym.

            Krotko mowiac – jest zle, choc niby biznes z moda prosperuje wspaniale a
            designerow o roznych stylach jak mrowkow.

            Na koniec, by wyprzedzic obuzonych forumowiczow sama siebie skarce, iz tak nie
            wolno, bo licza sie tylko wartosci wewnetrzne a sam Xurek to tez ani pieknosc,
            ani gazela.

            Tym moralizujacym akcentem konczac czekam niecierpliwie na spadek temperatur.
            • lalka_01 Re: Letni ekshibicjonizm 14.06.06, 13:16
              Te, Gazela, i to wszystko w Zurychu? Blisko, to sie chyba przejade - nasze
              dworce wysiadaja, sto lat mozesz czekac na pociag i stroju ludowego nie
              zobaczysz. Reszte moze, moze - jak sie ktos od Was zaplata...
              • xurek Re: Letni ekshibicjonizm 14.06.06, 13:27
                Mowisz, ze u was zadnych walkow nad paskiem gaci, zadnych posladkow
                przesznurowanych owym, zadnych biustow grozacych co sekunde wypadnieciem z
                biustonosza/topa (czasem nawet nie gora, tylko dolem!!!), zadnych
                prosiaczkowatych nozek nieco zarozowionych w miejscu opuczszcenia za ciasnej
                nogawki, zadnej „galaretki“ wprawianej w ruch pospiesznym krokiem na pociag?

                Man, to co u was jest? Moze jeszcze macie zime :))?


                PS: jak mnie wyluszczyl za pomoca miejscowego porzekadla nigeryjski kolega
                hipopotam dopiero wtedy traci swoje piekno, gdy zaczyna mu sie wydawac, ze jest
                antylopa (mozna chyba tez zamienic na gazele). Cus w tym chyba jest :)).
                • ewa553 Re: Letni ekshibicjonizm 14.06.06, 13:36
                  nie bywam na dworcach Xurku, ale na naszych ulicach widac tez pelno tego co
                  opisalas - no, moze bez tej blond Murzynki:)))) Zastanawialam sie czy ludzie
                  wydaja ostatnie pieniadze na ciuchy, ze nie stac ich juz na lustro? Nieraz jest
                  mi po prostu mdlo, jak widze z tylu wiadoma szpare powyzej paska od
                  spodni/spodniczki.
            • jutka1 Re: Letni ekshibicjonizm 14.06.06, 13:19
              Wlasnie wlazlam w szorty mojego rozmiaru, i ide na taras sie ekshibicjonizowac
              po uprzednim zdjeciu t-shirta. Sasiedzi w duzej odleglosci, wiec moj
              ekshibicjonizm mi wisi ;-)))))

              A przynajmniej sie poopalam, wertujac jednoczesnie szalenie nudny raport
              finansowy szalenie nudnej spolki :-)))

              Zafrapowala mnie wizja blond-Murzynki w rozowych wysokich butach. Z ta tez wizja
              sie oddalam na slonce.... ;-D
    • maria421 Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 14.06.06, 15:28
      Tak sobie mysle, co by na to nasza nieodzalowana Lucja powiedziala. Juz ona by
      wiedziala cos na temat wytwornych salonow i w ogole by nas do odpowiednich
      knajp przydzielila.

      A tak? Sama nie wiem, gdzie naleze.

      Ale jezeli tu jakies dobre napoje chlodzace podaja, to sie tu zatrzymam na
      chwilke, bo ukrop dzisiaj niemozliwy.
      • ewa553 Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 14.06.06, 15:36
        tylko uwazaj Mario, bo chyba nie odpowiadasz kryteriom podanym przez
        wlasciciela wontku, wiec chyba ciec Cie nie wpusci:)))) A swoja droga charakter
        ta Lucja ma, zeby tak definitywnie zerwac...Biedna Jutka:((((
      • ani-ta Re: Kawiarnia artystyczna że tak powiem 14.06.06, 15:37
        rok temu tak pyszna kawa mrozona rozpulchniony od temperatury mozg do pracy
        pobudzalam:(
        tak mi tej kawy brak:(((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka