swiatlo
13.06.06, 19:01
Otóż że tak powiem, nawiązując do paru tutaj wypowiedzi, hem hem, to pomiędzy
nudną i wytworną sofą u bogatej cioci a pijacką speluną jest jeszcze cała
gama przeróżnych lokali najprzeróżniejszych rodzajów i nastrojów.
W moim stylu jest pub artystyczny w dzielnicy alternatywnej, gdzie można
sobie usiąść na zewnątrz i popijać margaritę rozmawiając żywo o polityce,
katolach i pedałach, o sporcie, o dupach, a nawet o penisach (jeżeli to się
robi dyskretnie). Chociaż jak się jest na rauszu to i głośno można.
A mnie się podobała dyskusja o owłosieniu jaka niedawno tutaj była. Była
bardzo tfurcza i moralnie inspirująca, ale wygasła bo jednak pruderia silna w
naszym katolickim narodzie.
No ale jednak porządek w tej kawiarni jakiś musi być. Jak wlezie taki jeden z
kijem bejsbolowym to jednak trzeba wezwać security. A niestety w naszej
kawiarni artystycznej security odeszło z roboty bo za mało płacili.
A jeśli chodzi o Dona, to jest to przypadek stałego bywalca tego lokalu,
któremu jednak w pewnym momencie trochę się we łbie na starość popierdoliło,
czeba to niby zrozumieć, ale i do porządku przywołać też czeba.
Ale że security nie ma, to panuje bezkarność.