Dodaj do ulubionych

Raport z Kanady

16.08.06, 11:03
Albo raczej z Quebec i Ontario, bo wiecej nie udalo nam sie zobaczyc.

Wiec Kanada jest bardzo duza – za duza, szczegolnie biorac pod uwage
ograniczenie predkosci do 100 kmh na autostradach i horrendalne mandaty za
jej przekorczenie.

Quebec jest mniej uporzadkowany niz Ontario, ale jak na moj gust
bardziej „europejski“ wiec dla niereformowalnej Europejki milszy do
mieszkania.

Przyroda wszedzie jest sliczna, domy w malych miastach przecudowne,
przestrzeni do zycia zancznie wiecej niz w Szwajcarii, zarcie jest
poootwooorneee, Quebec jest najladniejszym miastem, jakie dotad widzialam
(ladniejszym nawet niz Lucerna).

Wielkie pralki, lodowki, piece, pierkaniki itd to bardzo dobry wynalazek
(poza tym montralska pralka prala a suszarka suszyla dwa razy szybciej niz
szwajcarska), mnostwo zabudowanych w scianach szaf to dar bozy, klopy „zalane
woda“ sa raczej powaznie nieapetyczne, wtyczki z dziurkami zabawne,
ilosc „przepisow bezpieczenstwa“ na basenach i innych rozrywkach dla dzieci
powalajaca na lopatki i chyba hamujaca fizyczny ich rozwoj, francuski w
Quebecu powaznie trudny do zrozumienia, ilosc grubasow na ulicach znacznie
przewyzszajaca europejska srednia, Niagara robiaca niesamowite wrazenie
(pozytywne) a jej skomercjalizowanie rownie duze (negatywne).

Miasta (nawet te b. duze) rozplanowane sa znacznie „latwiej“ niz europejskie –
latwo znalezc kazdy cel nawet w Toronto, ludzie mili, pomocni, kontaktowi.

Kot CJ bardzo imponujaco – ladny, ale malo kontaktowy :), Braz (przyjamniej w
szukaniu miejsc do parkowania) rownie „zorganizowany“ jak moj maz :), Pirana
i duze misato to kombinacja wymagajaca kieszeni milionera i nerwow jak
postronki (tu wyraz mej dozgonnej wdziecznosci dla CJ za wspolny wypad do
wesolego miasteczka).

Dluga podroz lotnicza po wprowadzeniu najnowszych ograniczen z malym
dzieckiem jest katorga powaznie odstraszajaca od nastepnych takich
przedsiewziec.

Ah, i zakochalam sie w montralskich futrach. Futra owe robione sa jakos
inaczej (jestem laik, wiec takowoz wytlumacze: futro zostaje jakby pociete
na malenkie kawalki, owe zostaja jakos nanizane na siatke z grubych nici,
przez co powtaje cos niezwykle elastycznego, miekkiego, lekkiego i getkiego i
przeroznych „mozaikowych wzorach“) i tak mi przypadly do gustu, ze nastepnym
razem chyba sobie kupie.

Ogolnie bylo fajnie, ale niespecjalnie wypoczynkowo (co glownie zawdzieczyc
nazely Piranhii) i bogato w nowe wrazenia.

PS:

powrot do domu mniej przyjemny. Dolecielismy o 6:30 czasu lokalnego i bez
daddy, ktory doszlusowal o 19:00. Piranha spala w czasie lotu 4 godziny i
musialam ja przetrzymac zywa do 19:00. Ze skonczylo sie tylko na jednym
rozcietym palcu, jednym rozwalonym kolanie, jednej podartej koszulce i
rozbitej w restauracji szklance uwazam za duzy skukces. A w pracy sie
okazalo, ze pani sprzataczka przewrocila moj komp taki, ze poszedl twardy
dysk a razem z nim wszystkie moje prywatne dane, czyli rowniez linki do
wszystkich forow, wzsystkie prywatne mailowe adresy itd itp. Chyba ja w
piatek udusze....
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Raport z Kanady 16.08.06, 12:00
      No tos sie Xurku naogladala :-)

      Czy jadlas Montreal smoked meat sanwdwiches? (jesli nie, to CJ po glowie oberwie
      :-)))
      Czy degustowalas quebecki "przysmak" pod nazwa poutine? (jesli nie, CJ dostanie
      laurke ;-)))

      Akcent quebecois dziala na mnie, jak ten okropny dzwiek kredy na tablicy, brrrr.
      Ciekawe, przypomnialo mi sie, ze jak w Quebec'u mowilam w sklepach i knajpach
      po francusku, bylam gorzej traktowana niz wtedy, gdy mowilam po angielsku. Bo
      moj akcent jest z Francji, a oni - o ironio - za Francuzami nie przepadaja.

      Teraz pewnie bedziesz odpoczywac po urlopie? ;-D
    • roseanne Re: Raport z Kanady 16.08.06, 15:47
      eetam, za 115 na QEW nikt mnie nigdy nie zaczepil :)
      • xurek Re: Raport z Kanady 16.08.06, 16:28
        115 to takie samo nic, jak 100 :))). Na QEW co pare kilometrow napisy "no
        tolerance" z podaniem ile za jakie przekorczenie - przy 120 bylo juz chyba
        ponad 200 CAD :)). Maz juz w Montrealu (czyli przed QEW) zalapal sie na 120 CAD
        za 70 w miescie (na takiej "miejskiej autrostadzie" z ograniczeniem, bog wie po
        co, do 60), wiec jadac na poludnie staralismy sie pohamowywac jak tylko
        moglismy, tylko w porywach i miejscach, w ktorych obecnosc policjii wydawala
        nam sie calkowicie nieprawdopodobna jezdzac 120 (+ :))).

        Takie duuuze autostrady, taka dluuuga widocznosc, takie wieeelkie samochody i
        takie zlowie tempo sa trudne do zaakceptowania :)). My tutaj mamy malenki
        kraik, krete i w porownaniu waskie autostrady i limit 120, ktorego NIKT nie
        przestrzega. Ludzie jezdza sdrednio 130/140 i przynajmniej raz w miesiacu jada
        do sasiada bez ograniczen, coby sobie "pojezdzic" :))).

        Czy wiesz, co jest powodem az tak niskiego ograniczenia (uwazam, ze ten
        niemiecki brak okgraniczen to niebezbieczna przesada, ale 120 jak w Szwajcu
        wydaje mi sie zupelnie sensowne a bez tych gorek i zakretow to 140 tez byloby
        moim zdaniem OK)?


        PS: zauwazylam tez, ze limit jest nie tylko od gory, ale rowniez od dolu. A
        potem sie mowi, ze to niby Szwajc taki biurokratyczny :)))
        • ertes Re: Raport z Kanady 16.08.06, 17:23
          Limit jest za niski to fakt.
          Jednak trzeba pamietac ze to jest kraj w ktorym mieszkaja ludzie jeszcze tydzien
          temu siedzacy na wielbladzie a dzis juz w samochodzie. Uproszczenie oczywiscie
          ale chodzi o baardzo rozne kultury jazdy.
          Poza tym Xurek poza miastem jadac nawet z predkoscia 100kmh bedzie sie mialo
          duzo wieksza srednia niz gdziekowliek w Europie a za tym dojedzie sie szybciej
          mimo ograniczen predkosci.

          A swoja droga to ograniczenie predkosci jest najwazniejszym wrazeniem
          wywiezionym z Kanady? Tek, jak sama piszesz, wielki kraj ma chyba "ciut" wiecej
          do zaoferowania...
          • xurek Re: Raport z Kanady 16.08.06, 17:49
            „A swoja droga to ograniczenie predkosci jest najwazniejszym wrazeniem
            wywiezionym z Kanady? Tek, jak sama piszesz, wielki kraj ma chyba "ciut" wiecej
            do zaoferowania...“

            A Ty moj pierwszy post przeczytal? Specjalnie skopiowalam w Worda (bez Psu, bo
            byl o Piranhi) i mi wyszlo: 323 slowa, z czego zdanie (cale) o limitach
            predkosci 24. To jest 7,5 % tekstu. Nastepny post to odpowiedz na post Roseanne
            dotyczacy tego jednego aspektu, wiec nie rozumiem, o co chodzi?
            • ertes Re: Raport z Kanady 16.08.06, 18:07
              Przeczytalem od konca ;)
              Juz lepiej. Choc pochwal Quebec zniose ledwo, ledwo bo to wrzod
              ktory powinno sie wyciac.
              Z komentarzem na temat Niagary sie zgadzam: kompletna komercjalizacja.
    • ewa553 a propos kar na autostradzie: 16.08.06, 19:44

      Wlasnie dostalam wyciag z przepisow drogowych. Wynika z nich, ze
      bardziej "oplaca" sie wyprzedzac od prawej stzrony niz poganiac jadacego
      przodem spiocha. Otoz takie poganianie jest teraz surowo karane:
      250 Euro, 4 punkty w Flensburgu i 3 miesiace zakaz jazdy autem. A wyprzedzanie
      z prawej jest tansze:
      50 Euro plus 3 punkty w Flensburgu.
      Jeszcze jeden punkt mozna oszczedzic, wyprzedzajac po prawym zamknietym pasie:
      50 Euro plus 2 punkty.
      Kto ta liste ukladal? Ech, ta niemiecka biurokracja....
      • ertes Re: a propos kar na autostradzie: 16.08.06, 21:27
        U nas wyprzedzanie po prawej jest koniecznoscia :)

        • ewa553 Re: a propos kar na autostradzie: 17.08.06, 07:56
          dlaczego ertesie?
          • ertes Re: a propos kar na autostradzie: 17.08.06, 15:38
            Bo u nas co wolniejszy to jedzie lewym pasem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka