Dodaj do ulubionych

O pierdulach -- Odc. 5

28.12.06, 07:54
Zanim pojade, otwieram "na zas" nastepny odcinek.
Milego dnia, odezwe sie, jak dojade.
:-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 30.12.06, 17:17
      Pierdula z Apallachow: sniegu nimo. Gdzies tam po drodze widzialam jakies
      zalosne slady, ale pogoda jak na te pore roku jest troche nietypowa. Nie
      narzekam, tylko konstatuje :-)

      Ogien sie pali, ide po druga kawe.
      Aha, i w samolocie zlapalam jakiegos wirusa, bo mnie gardlo boli i kicham.
      Juz sie nafaszerowalam chemia, mam nadzieje, ze pomoze.
      :-)
      • ertes Re: O pierdulach -- Odc. 5 30.12.06, 17:24
        Witaj w Nowym Swiecie :)
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 30.12.06, 18:21
          Serwusik Hameryczko! :-)))
      • lucja7 Re: O pierdulach -- Odc. 5 30.12.06, 17:59
        No to klimat zmienia sie na lepsze!
        Pamietam ze opisywalas twoje tarapaty w tym samym miejscu zwiazane z zakopaniem
        sie w zaspy sniegu, chyba dobry rok temu, albo i wiecej.

        I dlaczego nas tu strasza zmianami klimatycznymi?

        A ja z takimi katarami i chrypa wysiadam zawsze z pociagu. Podobno jakies
        alergie.

        ;-)
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 30.12.06, 18:18
          Masz fenomenalna pamiec. :-)
          To bylo tutaj, ale prawie dwa lata temu (minus jeden miesiac). Wczoraj po drodze
          wspominalysmy te przygode w kontekscie braku sniegu. :-)))
          Jedziemy na zakupy - bedziemy warzyc bigos. :-D

          Bises, J. :-)
    • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 01.01.07, 13:36
      Do hamerykanskiej polnocy nie dotrwalam. Coz, przestawienie czasu trwa pare dni
      :-)))

      Tutaj pare pierdul zdjeciowych.
      Cmentarz jest z przelomu XIX i XX wieku, chowano tam robotnikow kolei zelaznej,
      w wiekszosci imigrantow, katolikow. Doczytalam sie na nagrobkach Macedonii,
      Wloch, Irlandii... Tylko czesc cmentarza sie zachowala. Bardzo urokliwe miejsce.
      :-)
      www.pbase.com/as12d4/jutka_in_australia&page=6
      Noworoczne serdecznosci :-)))
      J.
    • jutka1 Pierwszy snieg... 02.01.07, 17:03
      W nocy napadalo troche sniegu, niewiele ale jednak. Rano posniezylo, teraz
      przestalo. Grzejemy sie przy kominku, ale niestety trzeba bedzie sie ruszyc, bo
      zabraklo kawy a i filmy na wieczor chcemy wypozyczyc. Wczoraj ogladalysmy Match
      Point Woody Allena, srednio mi sie podobal. Jednak jestem przyzwyczajona do
      starych jego filmow jak Manhattan czy Annie Hall. Allen w Wielkiej Brytanii to
      kompletnie nie to co tygryski lubia najbardziej.

      Wczoraj tez pojechalysmy w gory, w to samo miejsce, gdziesmy sie 2 lata temu
      wladowaly do rowu. Wrzucilam dwa "landszafty" na stronke Jutka in Australia
      etc., na str. nr 7.

      Pozdrawiam Was noworocznie, jak napisala mi przyjaciolka w mailu: w roku
      dwutysiecznym Bondowym. :-)))

      Jutro wracamy do Waszyngtonu.
      Koniec dzisiejszych pierdul podroznych. :-)
      • ertes Zdjecia 02.01.07, 18:11
        www.pbase.com/as12d4/usa_jutka
      • ertes Zdjecia: Poprawka 02.01.07, 18:15
        www.pbase.com/as12d4/jutka
        • lucja7 Match Point 02.01.07, 19:43
          Od okolo trzech lat ogladam na ekranie obecnosc Scarlett Johansson i jestem
          zachwycona jej aktorska osoba. Do tego stopnia ze nie jestem w stanie sledzic
          fabuly filmu lecz ogladac "jak ona to zrobi". I stwierdzam ze podoba mi sie ona
          totalnie i rozumiem Woody i rozumiem ze tyje... Rozumiem wszystko, bez
          granic....... Rozumiem. Gdybym byla czlowiekiem, chcialabym ja chyba bez
          przerwy p..dolic, p..dolic i p..dolic. Ona zamienila usta na seks!?

          A o czym byl film, Jutka?

          Dla mnie Scarlett jest dupa ostatnich trzech lat ;-)))
          • jutka1 Re: Match Point 02.01.07, 19:59
            "Gdybys byla czlowiekiem"? ;-)))

            Film byl o tym ze faceci sa do kitu. Chyba. Bo tez Scarlett podziwialam. ;-)
            Ale i tak wole Isabelle H., nie ma dwoch zdan. :-)
        • jutka1 Re: Zdjecia: Poprawka 02.01.07, 19:57
          Dzieki wielkie, Ertesie! :-)))
          • lucja7 Re: Zdjecia: Poprawka 02.01.07, 20:03
            Nie ma za co, chérie,
            lubie twoje obrazki, sa piekne,

            ;-)))
            • ertes Re: Zdjecia: Poprawka 02.01.07, 20:56
              ucja7 napisała:

              > Nie ma za co, chérie,

              I sie wydalo: Lucja to Ertes a Ertes to Lucja.
              A tak dlugo nikt sie nie zorientowal ;)
              • lucja7 Wszyscy sie zorientowali 02.01.07, 21:10
                Oceniajac tutejsze dane, wszyscy sie zorientowali, oprocz bardzo nielicznych,
                ale nie chce pokazywac, bo znow bedzie.

                To byl zart z mojej strony przeciez.....
                • jutka1 Re: Wszyscy sie zorientowali 04.01.07, 03:40
                  Cherie, zart zalapalam, ale odcielo mi dostep nagle do netu, wiec zwrotnie nie
                  moglam zzartowac. :-)

                  Juz z D.C. donosze pokornie :-)))
                  • lucja7 Re: Wszyscy sie zorientowali 04.01.07, 10:58
                    Milo cie slyszec :-)))
                    Dlugo tak jeszcze bedziesz sie szlajac?
                    • jutka1 Jak dlugo jeszcze ? :-))) 04.01.07, 13:40
                      lucja7 napisała:

                      > Milo cie slyszec :-)))
                      > Dlugo tak jeszcze bedziesz sie szlajac?
                      *********
                      Za tydzien o tej porze powinnam byc w domu. :-)

                      Dzisiaj w planach National Gallery of Art - wystawa fotografii Nowego Jorku z
                      lat 40tych, i wystawa szkicow czy akwafort Rembrandta. Potem polazimy po miescie.

                      Pogoda sloneczna, choc jest chlodno. Ksiezyc w pelni lypie na mnie zza drzew -
                      ladnie wyglada na tle rozowoszarych chmurek pstrzacych niebo tu i owdzie.

                      No, koniec tego pitolenia. Trza sie zebrac i szykowac do wyjscia.

                      Pozdrawiam :-)))
                      • lucja7 Rembrandt 05.01.07, 10:24
                        Niedawno ogladalam wystawy rysunkow i akwafort tutaj u nas. Byly 4ry duze, w
                        Bibliotece Narodowej, w Malym Palacu, w Instytucie holenderskim i w Luwrze.
                        Akwaforty byly pieknie pokazane poniewaz to samo dzielo bylo reprezentowane
                        przez kilka kolejnych presji, kazda z nich modyfikowana az do wersji koncowej.
                        W wiekszosci wypadkow podobaly mi sie te jeszcze nieskonczone, z gorszymi
                        detalami, ale czesto z lepszym swiatlem, bardziej spontaniczne.

                        :-)))
                        • jutka1 Re: Rembrandt + fotografie NYC 05.01.07, 14:46
                          Tutaj byl ten sam sposob prezentacji, faza po fazie, nie wszystkich, ale
                          wiekszosci. Tez mnie to zainteresowalo, i tez czesto wolalam faze wczesniejsza
                          od tej koncowej.

                          Zachwycily mnie rysunki. Trzeba geniusza, zeby paroma pociagnieciami pedzla i
                          tak precyzyjna linia oddac wszystko: postac, otoczenie, nastroj, wyraz twarzy.
                          Tak niby od niechcenia, ha. :-)))

                          Wystawa fotografii Nowego Jorku '38-'47byla swietna, choc za mala i wyszlam z
                          niedosytem. Najdluzej patrzylam i wracalam do Kafeterii NYC Teda Cronera, Street
                          Line i Central Park South Roberta Franka, Selwyn, 42 St., NY Williama Kleina, i
                          dwoch fotografii Roya DeCarava, ktorych tytulow nie pamietam (jedna to byla
                          chyba Hallway). Lisette Model i Louis Faurer tez mi utkwili w pamieci.

                          Dzisiaj moze pojedziemy na kilka wernisazy w Dupont Circle, zobaczymy.

                          Poza tym leje jak z cebra, az sie nie chce wychodzic.

                          Moze mi sie uda gdzies-jakos sciagnac pare fotek zrobionych wczoraj - "domowy"
                          komputer ma zepsuty program do zdjec, a swojego laptopa nie udaje mi sie do
                          domowego netu podlaczyc, moze wstapie do jakiejs kafejki albo znajde lacze wi-fi.

                          :-)))
                        • jutka1 Scenki uliczne z wczorajszego spaceru 05.01.07, 22:05
                          Nic takiego, ale bardzo lubie smieszne domy w DC i dziwne budynki. Bylo slonce,
                          to i kolory daja po oczach. ;-)))

                          www.pbase.com/as12d4/usa_jutka&page=all
                          • ewa553 Re: Scenki uliczne z wczorajszego spaceru 05.01.07, 22:23
                            ladne zdjecia. Dobrze, ze udala Ci sie pogoda. Ty top wogole masz szczescie:
                            pomyslalam o tym czytajac, ze mialas zaproszenie az na kilka wernisazy!
                            Znajomosci trzeba miec...
                            • jutka1 Re: Scenki uliczne z wczorajszego spaceru 05.01.07, 22:48
                              Jak sie mieszka u kogos, komu przysylaja, to sie mozna podczepic :-)
                              Ale wiesz co? pogoda taka paskudna, a przyjaciolka chyba zlapala grype, wiec nie
                              jedziemy. Nie szkodzi, zawsze beda inne wernisaze. ;-D
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 5 05.01.07, 18:52
      Po dlugiej przerwie staram sie przeczytac zaleglosci. Mozolna praca:)))
      Ale teraz chce opowiedziec o szczycie egoizmu, o czyms co mna dzisiaj
      wstrzasnelo. Otoz zobaczylam na zakupach rodzine: pan w wozku inwalidzkim;
      od pasa w dol malenki, znieksztalcony, jakby sie "zbiegl". Zona dorodna,
      zdrowa, pchajaca wozek inwalidzki z chyba 5-cio letnia dziewczynka: gora
      zdrowa, od pasa w dol jak tato. Nie moge sie uspokoic. Czy mozna tak bardzo
      pragnac dzieci, aby decydowac sie im na przekazanie swojego kalectwa? Czy
      poczynajac dziecko nie bierzemy na siebie jakiejs odpowiedzialnosci? Jak
      mozna!! Jak mozna!!!!!!
    • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 06.01.07, 14:43
      Pogoda iscie kwietniowa. Cos niesamowitego.
      Dzisiaj plany kulinarno-towarzyskie.
      Takie tam pierduly.
      :-)
      • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 06.01.07, 21:50
        jutka1 napisała:

        > Pogoda iscie kwietniowa. Cos niesamowitego.
        > Dzisiaj plany kulinarno-towarzyskie.
        > Takie tam pierduly.
        > :-)

        rzeczywiscie, czytac sie juz o nich nie chce...
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 06.01.07, 22:02
          bella-donna napisała:

          > jutka1 napisała:
          >
          > > Pogoda iscie kwietniowa. Cos niesamowitego.
          > > Dzisiaj plany kulinarno-towarzyskie.
          > > Takie tam pierduly.
          > > :-)
          >
          > rzeczywiscie, czytac sie juz o nich nie chce...
          *************
          Dam Ci Bella-Donno darmowa porade - nie wchodz na moje watki, to nie bedziesz
          musiala czytac. Proste, nie?
          • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 06.01.07, 22:06
            nie szkoda ci urlopu spedzonego na forum ????
            • morsa Re: O pierdulach -- Odc. 5 06.01.07, 23:58
              Szczesliwego Nowego Roku 2007
              dla wszystkich......
              • ani-ta Re: O pierdulach -- Odc. 5 07.01.07, 01:17
                wzajemnie Morsuniu:)
              • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 07.01.07, 03:55
                Morsuniu, wszystkiego najlepszego! :-))))
            • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 07.01.07, 03:46
              Przelicz sobie Bella Donno ilosc i dlugosc moich wpisow, podziel przez ilosc dni
              i pore dnia, i wtedy zadawaj takie pytania.
              Over and out.
              • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 07.01.07, 03:54
                A nie, przepraszam, jeszcze nie over and out.

                Nawet gdybym chciala spedzic 2 tygodnie w Stanach na forumie najjebliwszym,
                non-stop 24 godziny na dobe, to nie przypominam sobie, zebys miala pozwolenstwo
                na ocenianie i komentowanie?

                Na szczescie na forumie sie pojawiam, a nie mieszkam. Co nie podwaza i nie
                neguje tego, co wyzej napisalam.

                O&O

                PS. Llucja obok dobrze prawi.
                • ewa553 zazdrosc - nie mylic z zawiscia 08.01.07, 14:17
                  Tak czytam u Jutencji wyprawach, ogladam jej zdjecia i zazdroszcze. Tez
                  chcialabym miec Jutki zyciorys. No ale jak sie zastanowie, to nie bylabym
                  sklonna zrezygnowac z mojego zyciorysu, nawet za cene przezycia znowu tych
                  gorszych, ciezkich chwil. Jak to pogodzic? Dlaczego mamy tylko jedno zycie?
                  A moze reinkarnacja jednak istnieje? Moze w nastepnych zyciach bede Jutencja
                  lub c-j z jego pieknymi podrozami? Ide sobie pomarzyc:)))))))
                  • jutka1 Re: zazdrosc - nie mylic z zawiscia 08.01.07, 14:44
                    Ewciu, nie przesadzaj... A Twoje wyprawy w Dolomity to co, pryszcz?
                    I te wszystkie portugalie etc., o ile sobie dobrze przypominam?
                    :-)))

                    SiDzejowi zazdroszcze tez, fakt. ;-) Raczej watpie, zeby mnie do Ameryki
                    Poludniowej kiedykolwiek zagnalo. Z dlugodystansowych priorytetow na nastepne
                    dwa lata to Australia z zahaczeniem o Nowa Zelandie i Tasmanie, i Afryka
                    Poludniowa. Ale najpierw musze przerobic/wyremontowac kuchnie, wiec na podroze
                    bede zarabiac po remoncie. :-D
                    • ewa553 Re: zazdrosc - nie mylic z zawiscia 08.01.07, 15:26
                      to jest to, Jutus! Ja bym chciala i Twoje i moje zycie:))))) Dlatego musze
                      czekac na nastepne wcielenie...
                • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 09.01.07, 02:41
                  jutka1 napisała:

                  >Przelicz sobie Bella Donno ilosc i dlugosc moich wpisow,
                  >podziel przez ilosc dni i pore dnia, i wtedy zadawaj takie pytania.
                  >Over and out.

                  czy to naprawde TY ? nie poznaje cie...

                  >> PS. Llucja obok dobrze prawi.

                  skoro sama tak uwazasz...
                  https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=54538057&a=54895415>
                  • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 09.01.07, 02:56
                    Tak to naprawde ja, tyle ze z cierpliwoscia mniejsza jesli chodzi o ciagle
                    docinki z twojej strony i czepianie sie bez powodu. W stosunku do wielu, wielu
                    osob na tym forum.

                    "Lucja obok dobrze prawi" napisalam o komentarzu, ze wpadasz tu z rzadka,
                    wypadasz jak kometa, o wiekszosci z nas wiesz chyba niewiele ale to nie
                    przeszkadza w ferowaniu osadow i robieniu zlosliwych uwag. To, co mozna
                    spokojnie przyjac od kogos jak Don, ktory czytal codziennie i codziennie
                    rozmawial, i mial prawo na podstawie rozmow i wpisow wyrobic sobie zdanie i
                    wiedze o nickach. Don tutaj tylko jako przyklad.
                    A co nie jest latwo przyjac od "komety", ktorej czestotliwosc zlosliwych
                    komentarzy po jakims czasie zaczyna irytowac.
                    I tyle.
                    • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 10.01.07, 00:27
                      Masz bardzo wybiorcza spostrzegawczosc. Konflikty na forum
                      jak sobie przypominam byly i to nawet z Twoim udzialem.
                      Prawdopodobnie rowniez beda czy ci sie to podoba czy nie,
                      no, chyba ze zostana "sami swoi".
                      Dziwi mnie, ze potrafisz tolerowac tych ktorzy najwiecej
                      zaszkodzili wszystkim obecnym i NIEOBECNYM i mierzysz
                      odpuszczanie winy iloscia dni spedzonych na forum.

                      O soczewice pytalam, poniewaz nie znam, o "urlop"
                      pytalam, gdyz mam milion sposobow na jego wykorzystanie,
                      oprocz tego wlasnie jednego. Jesli to nazywasz
                      czepianiem sie, zalecam w takim razie jakies oklady...

                      Ps. zwroc szczegolna uwage na slowo(a) przez duze L.
                      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 10.01.07, 05:42
                        Spostrzegawczosci nie mam wybiorczej, i nie chodzi mi o konflikty, ale o
                        dogryzanie po kostkach. Bez zbytniego powodu zreszta.

                        Toleruje wszystkich. Przelec sie po watkach sama zobaczysz. Czasem tylko mi
                        zylka cierpliwosci peka.

                        Na soczewice sie nie zirytowalam.

                        O urlop owszem, m.in. dlatego, ze w moim zawodzie nie istnieje cos takiego.
                        Istnieje pojecie "wycieczki" lub "podrozy sluzbowej" - dlatego ze sama sobie
                        jestem szefem, sterem, zeglarzem i okretem.

                        Ale poczytaj wlasne wpisy, i dopiero wtedy radz mi oklady.
                        Mysle, ze nie bedziesz musiala.
                        • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 12.01.07, 00:44
                          jutka1 napisała:
                          > Na soczewice sie nie zirytowalam.
                          > O urlop owszem, m.in. dlatego, ze w moim zawodzie nie istnieje cos takiego.
                          > Istnieje pojecie "wycieczki" lub "podrozy sluzbowej" - dlatego ze sama sobie
                          > jestem szefem, sterem, zeglarzem i okretem.

                          nie ma sprawy, zamieniam tak niefortunnie uzyte slowo "urlop" na podroz.

                          dziwi mnie jednak, ze to wlasnie Ty dajesz mi jakies porady
                          bedac sama w centrum konfliktow.
                          • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 12.01.07, 01:16
                            bella-donna napisała:

                            > dziwi mnie jednak, ze to wlasnie Ty dajesz mi jakies porady
                            > bedac sama w centrum konfliktow.
                            (...)
                            > no comments...
                            **********
                            Hmmmm.....
                            No comment (bez "s").
                            • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 --- PS 13.01.07, 04:15
                              gdyby reakcja byla inna zdziwilaby mnie bardzo
    • jutka1 Domowo - kulinarnie 08.01.07, 23:31
      Dzis byl dzien domowy - gospodyni pracowala, ja mialam spadek energiispowodowany
      nie wiem czym: opozniona reakcja na zmiane czasu czy przeziebieniem, nie wiem.
      Leniwie, domowo, czytalam ksiazke, ogladalam TV, a potem juz po poludniu robilam
      z gospodynia kolacje na wieczor dla nas i goscia szt. 1. Czyli jagniecinepo
      hindusku. zapodaje przepis:

      jagniecine w sporych kawalkach (3x3 cm) podsmazamy na duzym ogniu, przekladamy
      do garnka i dolewamy plynu z puszki ciecierzycy, 2 ostre papryki w calosci,
      niech pyrka. Na patelni smazymy sporo cebuli w polkrazkach, lekko
      podrumieniamy, dodajemy starty swiezy imbir i pol glowki czosnku (mozna wiecej).
      Dodajemy do miesa, dolewamy wode z puszki ciecierzycy, i zabieramy sie za
      doprawianie, czyli dodajemy: duzo kurkumy (turmeric) i kminu rzymskiego
      (cumin), lyzke kopiasta garam masala, troche cynamonu, 2 ziarna kardamonu
      (rozgniecione), ziarna kolendry, ziarna musztardy. I niech pyrka dalej.
      Dodajemy duza puszke obranych pomidorow, i pyrka dalej. Na koncu dodajemy 2 male
      puszki ciecierzycy, na samym koncu "lamiemy" ostrosc dodaniem jogurtu
      naturalnego, i wielkie kopy swiezek kolendry przed dodaniem.
      Serwujemy z ryzem basmati.
      I z raita
      en.wikipedia.org/wiki/Raita
      pachnie smakowicie, za godzine konsumpcja ;-)
      • lucja7 Re: Domowo - kulinarnie 09.01.07, 11:22
        Strasznie to pikantne chyba.....
        Co hindusi popijaja?
        • jutka1 Re: Domowo - kulinarnie 09.01.07, 13:59
          Na pikantnosc sie pije napoje na bazie jogurtu zwane lassi. Moga byc slone lub
          slodkawe, zalezy od rodzaju. Zreszta raita i ogorek i mieta w tym zawarte - na
          bazie jogurtu tez - lamia pikantnosc.
          Wczoraj czesc doroslych pila piwo, czesc wino, a maloletni: mango lassi. :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 5 10.01.07, 09:27
      nie jestem sobie szefem, sterem czy okretem:)))) a mimo tego na urlopach
      zagladam na forum. Czy musze sie tego wstydzic? Czy musze sie z tego tlumaczyc
      byle komu? Mam wiele powodow dla ktorych i na urlopie korzystam z internetu,
      ale to chyba jak najbardziej moja sprawa, nespa? Czy ktos kto zna wiele innych
      sposobow spedzania urlopu jest lepszy/gorszy jak ja? A co mnie to - gowno -
      obchodzi?
      • maria421 Jutus, 10.01.07, 10:08
        a kto Ci doglada domu w czasie Twoich podrozy?

        Ja przed kazdym wyjazdem daje klucze sasiadce, ktora przychodzi dwa razy
        dziennie, rano podnosi zaluzje, wieczorem opuszcza, oproznia skrzynke pocztowa,
        wystawia puszke ze smieciami, podlewa kwiatki, ale, pomimo ze jej place ,
        zawsze mam skrupuly ze ja obarczam takimi sprawami.
        • ewa553 Mario, 10.01.07, 12:00
          ja mam podobnie: mimo ze place sasiadom za opieke nad kotkami i za podlewanie
          balkonow, denerwuje sie za kazdym razem jak im musze kolejny wyjazd meldowac.
        • jutka1 Re: Jutus, 10.01.07, 14:11
          Wazniejsze od pilnowania domu sa dla mnie dyzury karmienia i opiekowania sie
          kotem. :-)))

          Obie funkcje wykonuja na zmiane: pani od sprzatania i maz przyjaciolki, dwa razy
          dziennie przyjezdzajac na godzine-poltorej dotrzymac kici tpwarzystwa i
          nakarmic. Oczywiscie place im za to. :-)
          Przez co nie mam skrupulow, wiec i Ty Mario sie ich pozbadz. :-)))
          • ewa553 Re: Jutus, 10.01.07, 14:47
            najbardziej mi sie podoba, jak nazywasz swojego zbika (rzbika) kicia
            (kiciom):))))
            • jutka1 Re: Jutus, 10.01.07, 15:07
              ewa553 napisała:

              > najbardziej mi sie podoba, jak nazywasz swojego zbika (rzbika) kicia
              > (kiciom):))))
              *************
              :-)))
              Z jej charakterem nie moglabym jej nazywac inaczej. :-D
      • bella-donna Re: O pierdulach -- Odc. 5 12.01.07, 01:06
        ewa553 napisała:
        > Czy musze sie z tego tlumaczyc byle komu?

        no comments...
    • jutka1 All's well that ends well... wszystko dobre co sie 10.01.07, 18:07
      ... dobrze konczy. :-)))

      Walizki spakowane, paszport jest, portfel tez (nieco pusciejszy bo jak zwykle
      przylozylam sie do rozwoju gospodarki amerykanskiej, szczegolnie sektora uslug
      kulinarnych i handlu tekstyliami ;-D ), ja tez na miejscu, wiec za pare minut
      robimy huzia na Jozia. :-)))

      Jeszcze tylko lunch tajski na aleksandryjskiej starowce, i na lotnisko.

      Jak to bylo? Wszedzie dobrze ale w domu najlepiej? No wlasnie... :-D

      Kuniec pierdul hamerykanskich.
      :-)
      • ertes Re: All's well that ends well... wszystko dobre c 10.01.07, 20:35
        Milego lotu i nastepnym razem czekamy w OC :)
        • triskell Re: All's well that ends well... wszystko dobre c 10.01.07, 21:03
          ertes napisał:
          > Milego lotu i nastepnym razem czekamy w OC :)

          Na "behind the ass" (jak to w Sylwestra przetłumaczyłam mężowi słowo "zadupie")
          w WA też zawsze będziesz mile widziana. :-)

          Bezpiecznego lotu, a jeśli w samolocie nadal (jak w ostatnią sobotę) wyświetlają
          "Iluzjonistę" z Edwardem Nortonem, to polecam.
          • jutka1 Re: All's well that ends well... wszystko dobre c 11.01.07, 14:54
            > ertes napisał:
            > > Milego lotu i nastepnym razem czekamy w OC :)
            ***********
            Zgodnie z nasza rozmowa z zeszlego tygodnia, nastepnym razem nie omieszkam o Was
            zahaczyc. :-D

            triskell napisała:

            > Na "behind the ass" (jak to w Sylwestra przetłumaczyłam mężowi słowo
            "zadupie") w WA też zawsze będziesz mile widziana. :-)
            ***********
            Dzieki, choc rzeczywiscie Wash. State jest daleko od moich planowanych tras, ale
            kto wie, nigdy nie wiadomo dokad mnie wiatry zawieja. :-)))

            > Bezpiecznego lotu, a jeśli w samolocie nadal (jak w ostatnią sobotę)
            wyświetlają "Iluzjonistę" z Edwardem Nortonem, to polecam.
            ***********
            Obejrzalam w drodze do US, z przyjemnoscia zreszta. :-)))
            Tez lecieliscie United? :-)

            W ramach raportu zapodaje, ze i ja, i bagaz dotarlismy w stanie nienaruszonym i
            o czasie. :-) W samolocie nie udalo mi sie pospac, wiec czuje sie nieco
            "nadszarpnieta", ale nic to, nie takie podroze sie przezywalo. :-)

            Baterie do aparatu sie laduja, potem wrzuce kilka ostatnich zdjec z DC.

            J. :-)
            • lucja7 Koniec tego dobrego i do roboty :-) 11.01.07, 18:49
              Juz sie chyba wyspalas ;-)
              Podwin wiec rekawy i do roboty i pisac tu, pisac!
              • jutka1 Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 11.01.07, 21:21
                Taaajess! Panie generale!
                :-)

                Tyle, ze na razie nie mam o czym, jestem straszliwie zmeczona i skupic sie nie
                moge. Baterie do aparatu sie ciagle laduja, mam pare potencjalnie fajnych fotek
                ale musze poczekac, zeby je sciagnac na komputer.

                Jutro wiecej, jak mi mozg troche odpocznie :-)
                • ewa553 Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 11.01.07, 22:21
                  jak Cie kocik przywital? Dasa (donsa) sie jeszcze? Czym ja przekupujesz?
                  Moje koty najlatwiej przekupic zostawiajac otwarte walizki, zeby mogly
                  pobuszowac. To zawsze dziala.
                  • jutka1 Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 12.01.07, 00:42
                    Kicia mnie przywitala dwugodzinna przemowa. Nie wiem o czym. :-)))
                    Jak dotad nie spuszcza mnie z oka, jakby nie mogla uwierzyc, ze naprawde jestem. :-)
                    • ani-ta Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 12.01.07, 02:36
                      no to witaj w domu jutko:)

                      na mnie kiedys pies tylko patrzyl z wyrzutem, jak sie zjawialam po dluzszej
                      nieobecnosci... ale potem nauczyl sie ciekawszej sztuczki - obrazania sie:P
                      • jutka1 Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 12.01.07, 14:56
                        Kicia ma na odwrot - najpierw sie obrazala, teraz juz sie tylko cieszy. :-)))

                        Jak do roboty, to do roboty.
                        Wichura zwiala mi internet na pol dnia (tzn. zerwala kabel elektryczny
                        nadajnika). W miedzyczasie pozalatwialam sprawy, poplacilam rachunki, i
                        sciagnelam z aparatu ostatnia porcje zdjec z Waszyngtonu.

                        Fotoreportaz zamykam, a logoreportaz ;-) koncowy - jak odespie zmiane czasu i
                        mozg wroci do normy. :-)))

                        www.pbase.com/as12d4/usa_jutka&page=all
                        • chris-joe Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 13.01.07, 03:01
                          Ladne, ladne te ulice... I coraz bardziej artystyczne :)) Czapki z glow!
                          • jutka1 Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 13.01.07, 10:07
                            A propos, co Ty robisz na nogach o tej porze, Bratsister? :-D
                            • chris-joe Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 13.01.07, 11:53
                              Co ja robilem o tamtej porze? -Ledwo co sie stroilem na wychodne.
                              Co ja robie o TEJ porze?- Thath'is, oh, a bit'ah aquestion... :)))
                              • jutka1 Re: Koniec tego dobrego i do roboty :-) 13.01.07, 11:56
                                Mialam na mysli pore na watku obok (4:00 a.m.?), tyle ze wpisalam tutaj :-)))
                                Jetlag....
                                Swoja droga, zazdroszcze kondycji! :-D
    • ewa553 a propos domowego zwierzynca 12.01.07, 10:54
      mam za soba straszna noc. Najpierw ogladalam do pierwszej niemiecko-turecki
      film, o ktorym swojego czasu bylo glosno, a ja w kinie nie bylam. Nie wiem
      dlaczego go obejrzalam do konca. Tak wiele mnie w nim razilo. No i przede
      wszystkim dalej nie wiem, co rezyser chcial przez ten film powiedziec?
      Potem usilowalam spac. Niestety, Karol mial ochote na Bombelka i probowal ja
      przeleciec. Walczyly moje kociaki ze dwie godziny, ja co chwile zapalalam
      swiatlo i przywolywalam Karola do porzadku, gasilam, one znowu sie gonily po
      sypialni, zwalajac m.in. kotka, ktory byl naprawde sliczna figurka (ceramika,
      rozbil sie na drobne kawalki), znowu zapalalam swiatlo itd. Dzis mialam wazny
      termin o 11-tej, niestety obudzilam sie o 10-tej:((((( Dzis chodza niewiniatka
      grzecznie i ukladnie po mieszkaniu. Mysle, ze Karol osiagnal co chcial. Dziki
      samiec!!!
      • maria421 Re: a propos domowego zwierzynca 12.01.07, 13:45
        A propos kotow, a raczej kota.

        Moj brat uwiezil obcego kota w mieszkaniu. Bylo to latem, w dniu wyjazdu na
        urlop.
        Wpadl po pracy do domu po bagaze, pozamykal okna i wyjechal na tydzien.
        Po powrocie zastal w domu smrod jakby piorun w szambo trafil...podloga do
        natychmiastowego mycia, rozne tekstylia do prania lub do wyrztucenia. Kot
        jeszcze zipal, wiec go napojono i zaczeto szukac wlasciciela. Okazalo sie, ze
        byl to kot sasiadki.
        • ani-ta dla Ewci, Jutki i paru innych:) 13.01.07, 01:20
          stare... ale jare, wiec wklejam:

          "Jak zapakować prezent, czyli krótka historia z kotem"

          1. Posprzątaj stół, żeby przygotować miejsce na pakowanie prezentu.
          2. Idź do szafki i weź torbę, w której masz prezent. Zamknij szafkę.
          3. Otwórz szafkę i wyjmij kota.
          4. Idź do kredensu i wyciągnij rolki papieru pakowego.
          5. Wróć i wyjmij kota z kredensu.
          6. Idź do szuflady i zabierz przezroczystą taśmę klejącą, wstążeczki,
          nożyczki, naklejki, etc.
          7. Połóż prezenty i wszystkie materiały na stole, żeby przygotować strategię
          opakowywania.
          8. Wróć do szuflady, żeby zabrać sznurek. Wyjmij kota, który tam siedział od
          ostatniego otwarcia i zabierz sznurek..
          9. Otwórz ponownie szufladę i ponownie wyjmij kota.
          10. Wyjmij prezent z torby.
          11. Wyjmij kota z torby.
          12. Otwórz pudełko i sprawdź prezent. Wyjmij kota z pudełka i wsadź prezent z
          powrotem.
          13. Połóż papier, żeby można go było pociąć.
          14. Spróbuj ładnie wyprostować papier. Zdaj sobie sprawę, że kot jest pod
          spodem. Wyjmij go.
          15. Przytnij papier na wymiar, starając się ciąć po prostej.
          16. Wyrzuć pierwszy papier, bo kot starał się złapać nożyczki i wszystko podarł.
          17. Przytnij drugi papier na wymiar, umieszczając kota w torbie po prezencie.
          18. Umieść prezent na wyciętym papierze.
          19. Podnieś krawędzie papieru, żeby szczelnie owinąć prezent. Zastanów się
          dlaczego krawędzie nie sięgają i wyjmij kota, który jest między papierem i
          prezentem.
          20. Umieść prezent na papierze, przycinając taśmę klejącą.
          21. Kolejne 20 minut poświęć na staranne usunięcie taśmy z kota za pomocą
          pęsety.
          22. Dociśnij papier za pomocą taśmy klejącej, ładnie wygładzając rogi.
          23. Poszukaj rolki ze wstążką. Postaraj się złapać kota w holu, żeby odebrać
          wstążkę.
          24. Spróbuj owinąć prezent wstążką w obydwu kierunkach.
          25. Zwiń ponownie wstążeczkę i usuń papier podarty z powodu entuzjastycznej
          zabawy kota z końcówką wstążeczki.
          26. Kroki 13-20 powtórz aż do ostatniego arkusza papieru.
          27. Zadecyduj o pominięciu kroków 13-17, aby zaoszczędzić czas i zmniejszyć
          ryzyko utraty ostatniego arkusza papieru. Przynieś stare pudło kartonowe, o
          którym wiesz, że pasuje rozmiarem do arkusza papieru.
          28. Umieść prezent w pudełku i przywiąż sznurkiem.
          29. Usuń sznurek, otwórz pudełko i wyjmij kota.
          30. Wsadź wszystkie materiały do pakowania w torbę i idź do pokoju zamykanego
          na klucz.
          31. Będąc już w pokoju, zamknij drzwi i wyjmij ponownie wszystkie rzeczy..
          32. Wyjmij kota z pudełko, otwórz dni, wystaw kota, zamknij drzwi na klucz.
          33. Powtórz poprzedni krok tyle razy, ile razy okaże się to konieczne. Dopóki
          nie usłyszysz miauczenia za drzwiami.
          34. Połóż ostatni arkusz papieru . (Wiem, że to trudne w małej łazience, ale
          spróbuj.)
          35. Zdaj sobie sprawę, że kot już jest na papierze. Otwórz drzwi i przejrzyj
          różne kredensy w poszukiwaniu papieru z zeszłego roku. Przypomnij sobie, że nie
          ma już tego papieru, bo w zeszłym roku kot też ci pomógł.
          36. Wróć do zamykanego pomieszczenia, usiądź na muszli i zastanów się, jak
          poskładać papier tak, żeby chociaż trochę nadawał się na opakowanie.
          37. Owiń pudełko papierem i zacznij drobne naprawy za pomocą taśmy klejącej.
          Zwiąż wszystko tasiemką i udekoruj kokardami, żeby zasłonić najgorsze miejsca.
          38. Podpisz ładnie prezent i usiądź wygodnie, podziwiając swoje dzieło i
          gratulując sobie zapału.
          39. Otwórz drzwi, idź do kuchni, żeby zrobić sobie coś do picia i nakarmić kota.
          40. Kolejne 15 minut poświęć poszukiwaniu kota, zanim zdasz sobie wreszcie
          sprawę.
          41. Rozpakuj prezent, otwórz pudełko i wyjmij kota.
          42. Zbierz wszystkie kawałki papieru pakowe, nakarm kota i powróć po raz
          ostatni do łazienki, upewniając się, że jesteś sam, a drzwi są zamknięte.
          43. Znajdź ostatnie podarte i pogniecione skrawki papieru, starając się
          dopasować najbardziej pasujące do siebie.
          44. Podejmij bezskuteczne próby owinięcia prezentu. Przewiąż wszystko
          wystrzępioną tasiemką i dodaj ozdoby w postaci pogniecionych kokardek. Podpisz i
          umieść prezent w torbie w obawie, że ktoś mógłby go zobaczyć.
          45. W momencie wręczania słodko się uśmiechaj obdarowywanemu, kiedy będzie
          starał się ukryć zawód, spowodowany źle opakowanym prezentem.
          46. Poprzysięgnij sobie, że w następnym roku opakowywanie zlecisz pani w
          sklepie.
    • ewa553 Anita, 13.01.07, 09:30
      urocza historyjka:))))) niestety, z zycia wzieta:(((((
      Dostalam ksiazeczke z takimi wlasnie historyjkami o kotach i zarykuje sie
      czytajac.
      Czy ktos ma jeszcze ten tekst (tez tu kiedys byl) o podawaniu tabletki kotu?
      • ani-ta Re: Anita, 13.01.07, 10:22
        JAK ZAAPLIKOWAC KOTU TABLETKĘ...

        Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę.
        Umieść palec wskazujący i kciuk prawej reki po obu stronach pyska i naciśnij
        lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej reki.
        Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.

        Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu.
        Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

        Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną juz tabletkę.

        Wyjmij nowa tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie
        trzymając lewa ręką wierzgające tylne nogi.
        Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej reki wepchnij tabletkę tak
        głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.

        Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.

        Przyduś kota do podłogi klinując go miedzy kolanami jednocześnie trzymając
        wierzgające przednie i tylnie łapy.
        Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota.
        Niech zona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę
        miedzy zęby.
        Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie
        pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia.

        Ściągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nowa tabletkę.
        Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z
        potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.

        Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak,
        żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy.
        Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka
        otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij
        tabletkę do środka.

        Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie
        wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach.
        Zabandażuj żonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy zimnej wody z mydłem
        usuń plamy krwi z dywanu.

        Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę.
        Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu
        tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk
        łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki "recepturki" strzel tabletka
        miedzy rozwarte zęby.

        Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce.
        Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij.
        Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony
        na tężec.
        Przemyj policzek wódka w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek
        aby ukoić ból.
        Podarta koszule możesz juz wyrzucić.

        Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pier... kota z drzewa.
        Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w plot próbując ominąć kota
        przebiegającego przez ulice.

        Wyjmij kolejna tabletkę z opakowania. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka
        od bielizny związując razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do
        nogi od stołu.
        Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła
        popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej.
        Juz nie musisz być delikatny.
        Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła
        żeby spłukać tabletkę.

        Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól zonie zawieźć się na pogotowie.
        Siedź spokojnie, żeby doktor mógł opatrzyć ci ramie i wyjąć resztki tabletki z
        oka.
        Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.

        Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i
        sprawdź, czy pobliskim sklepie zoologicznym nie maja chomików.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 5 16.01.07, 00:18
      oj, ale swietny thriller obejrzalam! szwarccharakter, moj ulubiony aktor, od
      pierwszej chwili wzbudzal sympatie. Byl bardzo profesionalny. I co
      najwazniejsze: zlo zwyciezylo i moj ukochany zamiast w wiezieniu wyladowal wraz
      ze swa ukochana (nie jestem zazdrosna, zycze mu) na pieknej plazy chyba na
      Maledivach alboco..... A potem zyli dlugo i szczesliwie - mysle:))))
      • lucja7 Re: O pierdulach -- Odc. 5 16.01.07, 09:54
        Fakt ze wydarzenie jest godne zapisu!
        A jak sie nazywa ulubiony aktor bardzo profesjonalny?, skoro nie jestes
        zazdrosna?
        • ewa553 Droga Lucjo, 16.01.07, 10:04
          pomylilas watki. Tu sie pisze o pierdulach! Z Twojego powodu zalozylysmy te
          watki swojego czasu, aby Ci nie zasmiecac Twoich wysoce intelektualnych
          wpisow:))))
          • lucja7 Re: Droga Lucjo, 16.01.07, 10:26
            Ja rozumiem, niemniej jednak jestesmy na forum i, jak sama nazwa wskazuje,
            napisanie czegos moze oczekiwac jakiegos echa, nieprawdaz?
            Doceniam tez twoja troske o czystosc moich watkow, ale to ty zalozylas ten
            watek swojego czasu? Coz to za zmowy?!

            ;-)))
            • jutka1 Re: Droga Lucjo, 16.01.07, 10:42
              lucja7 napisała:

              > Doceniam tez twoja troske o czystosc moich watkow, ale to ty zalozylas ten
              > watek swojego czasu? Coz to za zmowy?!
              **********
              Pozwole sobie na korekte, gwoli scislosci - to ja, nie Ewa, zalozylam ten watek.
              :-)))
              • ewa553 korekta korekty:))))) 16.01.07, 13:20
                jak juz byl taki moment, ze na salony Lucji mozna bylo jeno w strojach
                wieczorowych wchodzic, aby w krysztalowych kielichach wypic szampana, przy
                blasku swiec - w srebrnych kandelabrach, odbijajacym sie w nieskazitelnie
                bialych obrusach, no wiec wtedy dla prostego ludu zalozylam - jako antidotum,
                watek "pierdoly w trampkach", ktory mial kilka odcinkow. Kontynuacja tego sa
                Twoje Jutus pierdoly, ktorym niech bedzie chwala, bo moge tu napisac faktycznie
                pierdoly ktore sa dla mnie milym przezyciem, jak np. film gdzie zlo
                zwycieza:))))
                • jutka1 Re: korekta korekty:))))) 16.01.07, 13:26
                  O kurcze, Ewciu, masz racje!!! Tylko to Basia zalozyla... ;-))))
                  Zupelnia zapomnialam... Przepraszam :-D
                  Czyli bezwiednie ukradlam Ci watek? Ojej, ojej, meakulpuje sie na maksa! (a
                  propos "poprawnej polszczyzny" ;-)))
                  • maria421 Re: korekta korekty:))))) 16.01.07, 13:59
                    jutka1 napisała:


                    > Ojej, ojej, meakulpuje sie na maksa!


                    Przeczytalam "megakopuluje sie na maksa". Ech, te moje okulary...
                    • ewa553 Maryska, 16.01.07, 14:05
                      takie sprosne mysli? Zamowie Ci egzorcyste:)))))
                    • ewa553 Jutencjo, 16.01.07, 14:06
                      ja mialam swoje odcinki, Ty swoje, a wszystko to pro publico bono, bo jak
                      wiadomo, pierdoly sa niezwykle wazne:))))))
                      • jutka1 Re: Jutencjo, 16.01.07, 17:19
                        Slusznie prawisz Ewciu. :-D
                    • jutka1 Re: korekta korekty:))))) 16.01.07, 17:18
                      maria421 napisała:

                      > jutka1 napisała:
                      >
                      > > Ojej, ojej, meakulpuje sie na maksa!
                      >
                      > Przeczytalam "megakopuluje sie na maksa". Ech, te moje okulary...
                      **************
                      hahahahahahahahahahahahahahahahaha!!!!!!!
                      :-)))))))))))))))))
    • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 20.01.07, 09:13
      Dzien dzis wypelniony po brzegi. Pranie, pakowanie, pisanie, zakupy. :-(
      Jak ja sie obrobie?
      Jakos bede musiala. I tyle.
      Takie tam sobotnie pierduly.
      :-)
      • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 5 20.01.07, 10:17
        zapomnialam kiedy wyjezdzasz?
        • maria421 Orkan 20.01.07, 10:36
          Orkan nad nami przeszedl. Akurat musial sobie wybrac czwartek na wianie, akurat
          wtedy, kiedy corcia przylatywala na urodziny do domu.
          I akurat wtedy, kiedy mialam ja z lotniska odebrac.
          Z Warszawy wyleciala z 1,5 godz. opoznieniem, do Frankurtu przyleciala z ponad 2
          godz opoznieniem, bo nie dostawali pozwolenia na ladowanie.
          Ja zastanawialam sie : jechac-nie jechac po nia, bo przez radio byly komunikaty
          zeby nie wychodzic z domu. Ale w koncu zdecydowalam jechac. Nie bylo duzo ruchu
          na autostradzie, widocznie malo bylo takich desperatow jak ja. Wszyscy jechali
          dosyc wolno. Czasami troche rzucalo, wymijajac ciezarowke wpadalo sie w chmure
          rozpryskanej wody, ale jednak jakos dojechalam. Spowrtotem bylo jeszcze gorzej,
          bo pogoda taka sama, ale do tego ciemno.

          Antene mi na dachu odwrocilo i telewizja nie dziala. Najgorzej, ze przy takiej
          pogodzie nikt mi na dach nie wejdzie, zeby ja spowrotem ustawic.
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 20.01.07, 10:52
          Jutro :-)
        • jutka1 Buuuuuu...... 20.01.07, 13:02
          Ja to mam szczescie... :-(
          weather.weatherbug.com/Italy/Avellino-weather/local-forecast/7-day-forecast.html?zcode=z5602
          weather.weatherbug.com/Italy/Capri-weather/local-forecast/7-day-forecast.html?zcode=z5602
          weather.weatherbug.com/Italy/Naples-weather/local-forecast/7-day-forecast.html?zcode=z5602
          :-(((
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 5 20.01.07, 13:27
      Nie przejmuj sie Jutus zapowiedziami pogody. Mopje podrozniczo-Europejskie
      doswiadczenie mowi, ze pogoda jest zupelnie inna niz w zapowiedzi. Czego Ci
      zycze. I ciesz sie, ze nie lecialas wczoraj, bo to byl przeciez horror, jak
      slychac bylo w wiadomosciach.
      Myslalam Mario o Was, jak widzialam te chyboczace samoloty usilujace wyladowac
      calo. Nie chce wiedziec, jakie byly - pardon - zarzygane. Ciesze sie, ze
      dojechalyscie do domu calo.
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 5 21.01.07, 08:30
        Ewciu, jestem zmarzluchem, wiec na wszelki wypadek biore garderobe odpowiednia
        na te prognozy. Jesli mnie pogoda zaskoczy in plus, to zawsze moge sobie kupic
        szorty, czycus. :-)))
      • jutka1 Pozwole sobie... 21.01.07, 08:32
        ... zalozyc juz teraz nowy odcinek, bo nie wiem, kiedy bede znowu obecna wirtualnie.

        :-)
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 5 22.01.07, 15:42
        ewa553 napisała:

        > Myslalam Mario o Was, jak widzialam te chyboczace samoloty usilujace wyladowac
        > calo. Nie chce wiedziec, jakie byly - pardon - zarzygane. Ciesze sie, ze
        > dojechalyscie do domu calo.

        Dzisiaj o 11.50 corcia odleciala spowrotem do Warszawy. Tym razem podroz do
        Frakfurtu i spowrotem bez problemow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka