Dodaj do ulubionych

Owce i wilki

12.07.07, 02:18
Za dużo wpisów się zrobiło na tamtym wątku, więc nowy otwieram. Będzie o
Polakach, a konkretnie o stosunku CJ do nich.
Rozumiem że CJ napisał wątek pod wpływem gniewu do rodaków i rozumiem motywy.
Rozumiem że wiele wpisów na forach jest po prostu na tej zasadzie że się pisze
więcej niż się naprawdę myśli, sam tak na okrągło robię.
Ale po kolei.
Nie znam całego społeczeństwa amerykańskiego, jedynie tych z mojego rejonu,
ale powiem że zarzuty CJ można równie przyłożyć i do samych Amerykanów.
Zarzuty pewnie będą inne, ale idea jest taka sama: negatywnie sądzimy
społeczeństwo.
Moje oceny będą się tyczyć osób o pewnym progu wykształcenia. Nie oceniam
prostaków, bo tacy są wszędzie. Prostactwo jest masowe w USA, jest masowe i w
Polsce, a to że w Polsce jest bardziej agresywne wynika z tego że historia nie
wykształciła w Polsce systemu gdzie prostak wie że agresja fizyczna czy słowna
wobec drugiego jest po prostu wykroczeniem prawnym. W Polsce takie prawo nie
istnieje, każda męta wie że może sobie bluzgnąć na drugiego na ulicy i będzie
to bezkarne. W USA takie incydenty kończą się interwencją policji i bardzo
często sądem za napaść. Polska jeszcze czegoś takiego nie wykształciła.

Tak więc będę mówić o osobach spoza marginesu, czyli o zwykłych tatusiach i
mamusiach nazywających samych siebie porządnymi ludźmi.
Podobnie zastrzegam też że moja opinia jest steretypowa i wyrażam ją jedynie w
celu dyskusji. Powiedziano że Polacy są źli, więc ja po prostu odwracam kartę.

Z moich obserwacji taki wniosek się wynurza: owszem, Polacy nie są łatwi w
nawiązywaniu kontaktów. Są opryskliwi, często ordynarni, patrzą się spode łba,
mają automatycznie negatywny stosunek do obcych.
Jednak zauważyłem że pod tą powłoką często kryją się zupełnie inni ludzie niż
sugerowałaby ta powłoka. Jakoś nasza kultura dała nam tą opryskliwą
powierzchowność. Ale podobną powierzchownosć mają i Rosjanie, i Ukraińcy, i
być może wiele wschodnioeuropejskich nacji. Taką nam dano kulturę.
Jednak jak przybijesz pancerz opryskliwości to okazuje się że ukrywająca się
pod nią osoba jest delikatna i bardzo często wrażliwa. Polacy to bardzo często
owieczki pod skórą wilka.
Po nawiązaniu kontaktu, czyli po pokonaniu opryskliwej powłoki, otwierają się
o wiele bardziej niż Jankesi. Są bardziej gościnni, więcej ci pomogą w
potrzebie, są prawdziwsi i autentyczniejsi.

Podczas gdy Polacy to owce w skórze wilka, to Amerykanie są na odwrót. To
wilki w skórach owiec. Mają wyuczoną miłą powierzchowność, lubują się w
pustych przymilnych frazesach, podczas gdy pod tą powierzchownością są
najczęściej bardzo niechętni, wręcz agresywni, zimni i obojętni. Zauważyłem że
są też bardzo fałszywi. Jest w nich wiele złośliwości, plotkarstwa i egoizmu.
No właśnie - mają dwie bardzo negatywne cechy jakich nie mają Polacy: fałsz i
egoizm.
Amerykani są też potwornie plotkarscy i bezinteresownie złośliwi.

Jedna jest jeszcze ogromna różnica. Polacy są bardzo równi wobec kobiet.
Zaryzykuję stwierdzenie że w Polsce nie ma dyskryminacji płci. W Ameryce
pomimo oficjalnych fanfarów dyskryminacja kobiet jest widoczna na każdym
kroku. Mężczyzna nigdy nie nawiąże równych kontaktów towarzystkich z kobietą,
nigdy nie potraktuje serio jej opinii, nigdy jej sprawiedliwie nie potraktuje.
Podczas spotkań towarzyskich kobiety siedzą osobno, mężczyźni też osobno.
Pomiędzy nimi jest lodowaty mur i zarówno mężczyźni jak i kobiety bardzo dbają
aby ten mur nie został nigdy przekroczony.
W Polsce nie ma tego zjawiska. Bliskość kontaktów pomiędzy płciami w
towarzystwie jest częścią naszej kultury.

W USA jest też bardzo widoczna wzajemna wrogość pomiędzy kobietami. Powiem że
tutaj kobiety się nawzajem nienawidzą. Jest bardzo dużo udawania wielkiej
wylewności, ale pod tą wylewnością kryje się niechęć i ogromna konkurencja.
W Polsce tego nie zauważyłem. W Polsce kobiety bardzo często nawiązują
głębokie i prawdziwe przyjaźnie. W USA tego nie widziałem. Pomiędzy kobietami
panują nieustanne podchody, wzajemnie konspiracje, złośliwość i czasami wręcz
bezwględność.

Mówiąc o bezwględności powiem że Amerykanie są znacznie bardziej bezwzględni
wobec innych. Są bardziej wyrachowani i zimni. A jak można to są i okrutni.
Kierują się egoizmem i wyrachowaniem, dlatego pewnie są generalnie bardziej
skuteczni w praktycznym działaniu niż Polacy. Polacy się za bardzo spalają na
emocjach, za dużo energii na tych emocjach tracą, i dlatego ich skuteczność
bardzo na tym cierpi.

Teraz co do tolerancji i polityki. Owszem, polityka jest tabu w towarzystkich
rozmowach. Ale w życiu prywatnym Amerykanie są znacznie bardziej zapiekli i
fundamentalistyczni. Mesjanizm jest bardziej zakorzeniony i znacznie
silniejszy niż u Polaków. Polacy potrafią się zdobyć czasem na refleksję,
Amerykanie nigdy. Polaka można zmiękczyć, Amerykanina nigdy. Oznaka słabości u
przeciwnika jest dla Polaka sygnałem do pojednania, dla Amerykanina jest
zachęceniem do ostatecznego jego wykończenia.
Argumenty filozoficzno-polityczne są dla Polaków często wyłącznie na zasadzie
emocjonalnej. Chodzi bardziej o satysfakcję moralną. Jak przeciwnik jest
pokonany, to jest wyciągana do niego ręka zgody.
Natomiast dla Amerykanina słabość jest zachętą do wykończenia. Bezwzględnego.
O ile wśród Polaków istnieje solidarność, wśród Amerykanów panuje zasada
dżungli. I twoim jest zadaniem wytworzenie wizerunku że jesteś silny. Nawet
jeśli jesteś słaby jak owca.

Chris napisał:
.....
"Nie znosze polskiego zapatrzenia w dawny i krotkotrwaly -oraz roztrwoniony-
epizod Polski od morza do morza, lokalnego mocarstwa. (Przy czym epizod ten
zostal zrecznie zafalszowany- Rzplita Obojga Narodow stala sie Polska,
olbrzymi i wspoldefiniujacy element litewsko-ruski redukujac niemal do niebytu.)
Nie znosze wynikajacego z tegoz epizodu i jego roztrwonienia- stosunku
roszczeniowego do wszechswiata. Wymogu ukorzenia sie przed polskim
cierpieniem i krzywd naprawienia.".
....

No więc odpowiem że zapatrzenie w siebie Polaków jest niczym wobez zapatrzenia
w siebie Amerykanów. Polacy przynajmniej widzą siebie w kontekście innych. Dla
Amerykanów natomiast inni nie istnieją. Wszechświat to Ameryka, Ameryka to
wszechświat. Innych nie ma i nigdy nie było.

Cytat:
...
"Nie znosze ciaglych prob epatowania swiata i dawna gloria, i odwiecznymi
ranami krwawiacymi sowicie. (Zwracali mi na to uwage wielokrotnie rozmowcy
slowaccy, czescy, wegierscy: "Get over it!").
Nie znosze budowania na tych epizodach polskiej historii legendy wyjatkowosci."
...

Ha, zobacz sobie więc jak to jest w USA. Cała kultura, cała natura, wszystko
co tutaj jest, co żyje, nie żyje, stoi, leży i fruwa, to jedna wielka gloria i
wyjątkowość.
Butna, arogancka i krzykliwa.

Cytat:
...
"Nie znosze tego protekcjonalnego podejscia do polskich sasiadow. Wysmiewania
Czechow, politowania do Wegrow, pogardy wobec Slowakow, doszczetnego
ignorowania Ukraincow i Litwinow. Szwabow i ruskich nie wspomne. Zydow zas
zupelnie przemilcze."
...

Hoho, więcej nie muszę chyba dodawać! America uber alles!
A jak jest z Niemcami, z Rosjanami. Oni są jeszcze gorsi!
CJ, Polacy są niewinni pod tym względem!

No dobra, nie mam czasu więcej pisać. A pisać można i można.
Słuchaj, Polacy są najnormalniejszym na świecie narodem. Niczym się negatywnie
nie różnią. Co więcej, są bliżsi, bo to przecież nasi.
A że Kaczka się popisał w Brukseli? No i co z tego? Inni europejscy i światowi
politycy też się popisywali. A nawet jeszcze lepiej.
Tak więc nawet to podskakiwanie Kaczki zaliczam do normalności. A co? Ma
Kaczka chodzić jak trusia bo Polakowi to już nie wypada? A w czym my gorsi?
A niech se pokrzyczy!
Dla mnie podskakiwanie Kaczki w Brukseli to oznaka że normalność i do Polski
zawitała.
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Ale bzdury, szczegolnie o dyskryminacji kobiet n/t 12.07.07, 02:57

      • swiatlo Re: Ale bzdury, szczegolnie o dyskryminacji kobie 12.07.07, 03:59
        Przynajmniej się pofatygowałem i coś napisałem. Wolę to niż protekcjonistyczne
        utyskiwania na własną kulturę przez starą zgorzkniałą żabę.
    • ertes Re: Owce i wilki 12.07.07, 03:07
      I to wszystko opisujesz po 20 latach mieszkania poza Polska na podstawie
      2-tygodniowego pobytu?
      Stary, tym razem to naprawde dales ciala.
      • swiatlo Re: Owce i wilki 12.07.07, 03:56
        ertes napisał:

        > I to wszystko opisujesz po 20 latach mieszkania poza Polska na podstawie
        > 2-tygodniowego pobytu?
        > Stary, tym razem to naprawde dales ciala.

        Więcej piszę o Amerykanach niż Polakach. Odwracam kartę. Podobnie jak CJ pisywał
        o Polakach to można pisać o wszystkich bez wyjątku nacjach.
        Każda nacja ma jakieś tam cechy negatywne, które zresztą szczególnie są
        zauważane przez emigrację tej nacji po jakimś czasie spędzonym poza granicami
        ojczystej kultury. Wtedy to właśnie te cechy są najdotkliwiej odczuwalne.
        Dlatego to właśnie to najzajadlejszych krytyków wad polskiecj kultury zaliczają
        się nikt inny jak Polonusi.
        • ertes Re: Owce i wilki 12.07.07, 04:44
          To jest typowa retoryka PRL.
          Udowodnic ze gdzies jest gorzej wiec u nas jest lepiej.

          Rozumiesz ze nie ma znaczenia w sumie JACY sa Polacy tylko CO potrafia zrobic z
          tym jacy sa. Historia pokazuje ze absolutnie NIC. Zeby zrozumiec przyczyny
          trzeba zrozumiec ta polacka mentalnosc i jak juz dojdziemy do tego gdzie jest
          problem to trzeba go wyeliminowac. Szukanie negatywownych cech Amerykanow,
          Niemcow, Francuzow i innych nacji nic nam nie da poza tym ze moze ten czy
          tamten poczuje sie lepiej. Zreszta to jest wlasnie typowe dla nas.
          Zauwaz ze ci Amerykanie z tymi obrzydliwymi cechami potrafili zbudowac
          najsilniejszy kraj swiata gdzie zdecydowanej wiekszosci spoleczenstwa zyje sie
          calkiem dobrze. To samo Niemcy, Francuzi etc.
          Ja mam dokladnie gdzies czy Polak bedzie taki czy owaki jesli Polacy beda mogli
          zyc podobnie jak zyja ludzie tutaj czy w Zachodniej Europie.

          Po raz kolejny w naszej historii klesk i zlych wyborow nie potrafimy wybrac
          sobie rzadu. I nie zmieni tu nic poczucie tego ze Amerykanie rowniez potrafia
          byc wredni.
          • swiatlo Re: Owce i wilki 12.07.07, 05:59
            Wszystko się zmienia i buduje. Jestem optymistą i wierzę że jak nikt nie będzie
            nam przeszkadzał, to jest prawdopodobieństwo stania się normalnym krajem
            europejskim.
            Zresztą co to znaczy "normalny kraj europejski"? Czy na przykład UK jest
            normalnym krajem europejskim? Czy Portugalia i Grecja? A może tylko Holandia
            jest normalnym krajem europejskim? A czy Niemcy to normalny kraj europejski? Bo
            co do Niemiec to ja właśnie mam największe wątpliwości.

            > Po raz kolejny w naszej historii klesk i zlych wyborow nie potrafimy wybrac
            > sobie rzadu. I nie zmieni tu nic poczucie tego ze Amerykanie rowniez potrafia
            > byc wredni.

            A czy Amerykanie potrafili wybrać sobie rząd? Czy partnerstwo idioty z
            gangsterem to dobry rząd?
            A Hiszpania? Al Kaida tupnęła to ci od razu sobie ultra-lewicę ze strachu wybrali.
            Przeżyje Europa Kaczyńskich i Rydzyka, to i Polska ich przeżyje..
            • ertes Re: Owce i wilki 12.07.07, 06:15
              A czy Amerykanie potrafili wybrać sobie rząd? Czy partnerstwo idioty z
              > gangsterem to dobry rząd?

              Jakos od 200 ponad potrafia sobie wybrac takich ktorzy stworzyli ten kraj.
              Wyjatek potwierdza regule. Znasz?

              A teraz udowodnij mi ze Polacy wybrali choc jednego od 1776 roku ktory bylby
              lepszy od Busha?
        • ertes Re: Owce i wilki 12.07.07, 04:47
          A wiesz dlaczego Polonia najzajadlej krytykuje Polske i Polakow.
          To bardzo proste. Przyjechalismy do do tych naszych krajow i ze zdziwieniem
          stwierdzilismy ze MOZNA INACZEJ! I ze jest to bardzo latwe!
          Tylko trzeba chciec ale wlasnie ta nasza mentalnosc nam nie pozwala.
    • ertes Zajebiste zmiany Swiatlo, co? 12.07.07, 03:18
      "W ostatnim etapie jej twórczości, latach 1892-1910, daje się zauważyć reakcję
      pisarki na wszelkie hasła schyłku wieku. Gorąca patriotka potępiała te nowe
      prądy, zaniepokojona zanikiem uczuć patriotycznych. Zjawisku emigracji
      poświęciła powieści Australczyk, Argonauci i rozprawę Emigracja zdolności. Od
      zawsze ubolewała nad tym, że młodzież nie ma szans na rozwój, ale tym usilniej
      namawiała na walkę, na pracę tu, w kraju, nad poprawą warunków zgodnie z
      pozytywistycznymi hasłami pracy u podstaw i pracy organicznej. Oburzona
      potępiła ucieczki młodych ludzi za granicę, którzy tam bez przeszkód rozwijali
      swe talenty."
    • maly.ksiaze Owce i barany... 15.07.07, 05:51
      Poniewaz jestem arystokracja, to alienuje sie szybko i niejako automatycznie.
      Prawdopodobnie wynik zawartosci rteci we krwi... Ale do rzeczy! Otoz mimo ze z
      Polski wyjechalem ledwie wczoraj, zdazylem sobie wyrobic tzw. dystans. Nie
      dystans typu 'podroznik w czasie', ktory w pamieci nosi kraj sprzed
      czterdziestu lat, i do tego obrazu przeszlosci sie modli co wieczor.

      Moj dystans to 'zwirtualizowanie'. W zwiazku z tym te 'polskie cechy', ta
      nieznosna 'polskosc', w ktora Szpanstwo walili jak beben przez 100 postow, tez
      stala sie wirtualna. I tak naprawde jedyna polska przywara ktora naprawde mnie
      irytuje, jest zapal do wypisywania pierdul o tym, jak denerwujacy i pusty jest
      ten blizej niesprecyzowany 'typowy Polak'. Zamieszkaly obecnie, jak
      przypuszczam, w Londynie. Albo w Cork.

      Czego i Wam zycze,

      mk.
      • jutka1 Re: Owce i barany... 15.07.07, 10:01
        O, tototototototo.
        :-)))))
      • chris-joe Re: Owce i barany... 15.07.07, 10:21
        O jezu! To dopiero poczatek szczekawki! Ale nie na dzisiejszy ranek, bo mi
        jest wlasnie dobrze: ludzie sie rozeszli do domow, zefir zefirzy z balkonow, kot
        sie mizdrzy pod krzeslem, i wogole lubie wszystkich - nawet 'typowych Polakow' :)

        I juz zaraz bede mial dobre sny. (A rano chyba kaca...)
        • maly.ksiaze Re: Owce i barany... 15.07.07, 13:44
          Dziekuje. Lubie byc lubiany. I na wzajem, nastepny typowy Polaku. Przy okazji:
          nadal nieznosisz Montrealu? Bo akurat sie wybieram...

          Pozdrawiam,

          mk.
          • chris-joe Re: Owce i barany... 15.07.07, 23:06
            Nadal. I z ta sama pasja. Daj znac, jesli bedziesz mial troche wolnego.
            • maly.ksiaze Re: Owce i barany... 16.07.07, 01:07
              Bede mial, jak najbardziej. Wogole to jestesmy (nie smiej sie) w trakcie
              przeprowadzki.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • chris-joe Re: Owce i barany... 16.07.07, 01:30
                Do... Mtl, QC?! Wszelki duch!
                • iwannabesedated Re: Owce i gumowce... 16.07.07, 02:05

                  • iwannabesedated Re: Owce i szybowce... 16.07.07, 02:05

                    • iwannabesedated Re: Owce i bananowce 16.07.07, 02:08
                      i man-o-fce
                      i omanowce

                      o kurde. Głupawki dostałam przez Was z tego wszystkiego...
                      :(((
                • maly.ksiaze Re: Owce i barany... 17.07.07, 17:55
                  Na to wyglada. Licze na wsparcie (duchowe) w trudnych chwilach, ktore
                  niewatpliwie nastapia. Widze jednak pozytywy: w glebi ducha uwielbiam narzekac.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                  • jutka1 Re: Owce i barany... 17.07.07, 18:02
                    Zmieniacie dom, czy stan, czy kraj? :-)

                    Lacze sie w duchu i zycze jak najmniej stresow przeprowadzkowych. :-)
                    • maly.ksiaze Re: Owce i barany... 17.07.07, 18:04
                      Ja zmieniam stan co wieczor.

                      Czego i Wam zycze,

                      mk.
                      • lucja7 Zmiana stanu 17.07.07, 18:15
                        Stan cywilny.
                        Obraczka pod materac, swieze slipy, swieza koszula i na zebranie, albo w
                        delegacje....
                        Rozumiem, ale ze co wieczor?
                  • chris-joe Re: Owce i barany... 18.07.07, 00:24
                    Mk, a moze wam mtl dopasuje? Wielu to miasto chwali (szalency!) i nie wszyscy,
                    jak ja , go nie lubia (nienawidza raczej!). Kto wie, moze i klimat z wami sie
                    zgodzi (nie! nie! nie!) i poczujecie sie jak w domu (na zsylce!).

                    Nie ma co sie martwic (tu wlosy z glow rwac trzeba!), zycie jest jedno (i
                    stracone!). I francuskiego sie przy okazji nauczycie (wykoslawionej gwary!).

                    Tez bede sie przeprowadzal (spierdalal!) w przyszlym roku- do Vancouver (licze
                    sekundy!).

                    przesylam na poczte gazety moje namiary i pzdr :)
        • swiatlo Max i Felix 15.07.07, 20:28
          chris-joe napisał:

          > kot sie mizdrzy pod krzeslem

          Z moich oszacować Max jest jakieś cztery lata starszy od Feliksa, który to w tym
          roku obchodzi swoją 50-tkę (pierwszy rok=20, następne=5), zatem Max to już
          sędziwy 70-latek...
          • chris-joe Re: Max i Felix 15.07.07, 23:12
            Maxx jest z konca grudnia '95 (stad i ksywa Baby Jesus).
            Ma swoje lata, ale miewa sie dobrze i nikt siedemdziesiatki by mu nie dal.
            Jedynie z wiekszym skupieniem podchodzi do skokow na i ze stolu. Duzo lezakuje.
            Ponadto brzucho mu sie troche zwiesilo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka