kan_z_oz
14.08.07, 08:47
płakanie w nocy tudzież w dzień. Kłopoty w złapaniu oddechu oraz
huśtawka emocjonalna?? Napady paniki bez wyraźniejszego powodu????
hehehehe - dzień dobry i witam.
Czyż życie nie jest piękne???
Ale zaraz, zaraz - zacznę od początku.
Te u góry sypmtomy, to są normalne objawy rozwoju duchowego. Jeśli
zaczęły się pojawiać to mam dwie wiadomości;
dobrą - rozwijacie się i jest to normalne oraz piękne
mniej dobrą - nie odejdzie i nie zostawi - bo przychodzi do każdego
indywidualnie, i w celu.
Celem jest rozwój duchowy i każdy ma sam sobie odnaleść tudzież
odszukać swoją własną drogę, czy sens życia.
Pomóc można tylko sobie samemu. Oprócz zapisanych przez lekarza
tabletek - nie jest moim celem ingerować w osobisty wybór czy brać
czy nie - można zrobić następujące rzeczy w ramach pomocy samemu
sobie:
1. Odstawić alkohol - lampka wina nikomu jeszcze nie zaszkodziła,
za to butelka powoduje zaburzenia co najmniej tygodniowe.
Jeśli Ktoś decyduje się pić, to jest OK, nikt głowy za to nie urywa,
tylko będzie huśtało i telepało ile wlezie.
2. Wygospodarować należy kilkanście minut rano i wieczorem na
medytacje. Mało istotne czy będzie ona wykonana fachowo czy po
amatorsku. Celem jest zwolnienie oddechu i wddechu z przerwą 1-2
sekund pomiędzy. Oddech powinien być bardzo głęboki na początku
medytacji - kilkanaście razy, później tylko trochę głębszy. I chodzi
o to aby brzuch też oddychał - można położyć rękę i sprawdzić czy
się unosi?
Inne dawkowanie lub sporadyczne też powoduje huśtawkę ale nikt się
gniewać nie będzie.
3. Uwalnianie emocji - pod koniec wydechu, zazwyczaj przychodzą
bardzo intensywne z naszego punktu widzenia, nieprzyjemne emocje.
Nie należy starać się ich powstrzymywać, tylko pozwolić im płynąć.
Jeśli ma to być płacz, proszę tylko pamiętać o oddechu. Należy
płakać ile wlezie. Zazwyczaj mięśnie brzucha wtedy zaczynają się
spinać a oddech jest zatrzymany. Proszę srawdzać aby tak się działo.
Jeśli są to emocje strachu, paniki, żalu, tęsknoty, złości -
ściskanie może trwać dobrą chwilę. Należy kontynuować głębsze
oddychanie aż do momentu gdy ta emocja/emocje odejdą i nastąpi
wyciszenie.
Emocje będą wracały, aż do momentu gdy w całości nie zostaną
uwolnione. Wyżej opisałam jak je uwalniać. Może to trwać tygodnie
lub miesiące - należy się więc zaprzyjaźnić. Intensywnośc oraz ilośc
natomiast zmiejsza się w miarę praktykowania medytacji.Tak więc jest
wybór - można uwolnić szybciej lub wolniej. Hehehehe
3. Będąc w stanie choroby - należy robić to samo tylko wg potrzeby i
to oznacza częściej - i wiem, że się nie chce, no ale trudno innej
rady nie mam. Przy praktykowaniu - choroba szybciej ustępuje. Z
lekarzem, lekarstwami wg własnego przekonania - działa to w co
wierzymy. Z 'góry' nie ma żadnych w tym zakresie nakazów czy zakazów.
4. Obcowanie z naturą lub pięknem - sztuka, obrazy, filmy, plaża,
las - i wszystko inne co wymyślicie. Wskazane - ale nic na siłę.
5. Szatana nie ma - za to 'czucie' jest mocniejsze, więc każda myśl
pomyślana wraca do Nas i działa na Nas w myśl intencji z jaką
została wysłana. (niektórzy zaczynają tutaj nawet mieć widoczne
fizyczne efekty tego zjawiska)hehehe
Tak więc naprawdę sami kopiemy własne pupcie i każdy robi to
proporcjonalnie do zamiaru dowalenia innemu. Proszę więc w momencie
reaktywnych myśli przerywać te wewnętrznie negatywne dialogi.
Łajanie się samemu za to, też nie ma sensu, bo to będzie powodowało
jeszcze gorsze samopczucie. Jak się już wyrwało to 'łups' zdarzyło
się - też nikt głowy nie urywa.
Z braku pomysłów muzyka jest dobrym przerywnikiem.
A emocje negatywne, które przychodzą należy wyrzucać poprzez opisaną
ww medytacje. Nie należy też czekać na stosowną chwilę - i 'góra' ma
w nosie, że nam akurat nie pasuje albo nie zgadza się z rozkładem
dnia.Sorry.
I celem jest aby rozwijać miłość. W ramach tejże przychodzi spokój i
uczucie ulgi.
W ramach braku takowej - stany depresyjno/maniakalno/inne będą się
tylko pogłębiać aż delikwent sam leżąc na podłodze i gryząc własne
ręce z bólu będzie błagał o litość, czyli pomoc.
Ponieważ leżałam na takowej podłodze kilka miesięcy - stąd
przychodzi do mnie takowa mądrość i doświadczenie życiowe. A i w
ramach tejże pamięci i tejże podłogi, stosuje ściśle to co opisałam.
Mniej lub więcej - ideałem w tym zakresie nie jestem i chyba mnie
obdarowano celowo - dziękuję za zaszczyt 'górze'- nie wiem czy Ktoś
inny jest w stanie sponiewierać się tak jak ja to uczyniłam???
Ale hej! przymusu nie ma - jeśli Kogoś jeszcze nie dotyczy lub
uważa, że nie potzrebuje - ja się nie obrażam, bo to i tak nie moja
recepta. Mogętylko dodać, że sprawdziłam czy się nie da jakoś
bokiem, na skróty po swojemu itp. nie znalazłam.
No i dobra wiadomość na koniec; z podłogi nie da się już niżej
spaść. Więc uszy do góry.
Jest za tym oczywiście teoria, którą może przy okazji zamieszczę.
Praktyka jej tutaj jednakże nie zastąpi.
Pozdrawiam
Kan