Dodaj do ulubionych

Choroby gardła

14.08.07, 08:47
płakanie w nocy tudzież w dzień. Kłopoty w złapaniu oddechu oraz
huśtawka emocjonalna?? Napady paniki bez wyraźniejszego powodu????
hehehehe - dzień dobry i witam.
Czyż życie nie jest piękne???

Ale zaraz, zaraz - zacznę od początku.
Te u góry sypmtomy, to są normalne objawy rozwoju duchowego. Jeśli
zaczęły się pojawiać to mam dwie wiadomości;
dobrą - rozwijacie się i jest to normalne oraz piękne
mniej dobrą - nie odejdzie i nie zostawi - bo przychodzi do każdego
indywidualnie, i w celu.

Celem jest rozwój duchowy i każdy ma sam sobie odnaleść tudzież
odszukać swoją własną drogę, czy sens życia.
Pomóc można tylko sobie samemu. Oprócz zapisanych przez lekarza
tabletek - nie jest moim celem ingerować w osobisty wybór czy brać
czy nie - można zrobić następujące rzeczy w ramach pomocy samemu
sobie:

1. Odstawić alkohol - lampka wina nikomu jeszcze nie zaszkodziła,
za to butelka powoduje zaburzenia co najmniej tygodniowe.
Jeśli Ktoś decyduje się pić, to jest OK, nikt głowy za to nie urywa,
tylko będzie huśtało i telepało ile wlezie.

2. Wygospodarować należy kilkanście minut rano i wieczorem na
medytacje. Mało istotne czy będzie ona wykonana fachowo czy po
amatorsku. Celem jest zwolnienie oddechu i wddechu z przerwą 1-2
sekund pomiędzy. Oddech powinien być bardzo głęboki na początku
medytacji - kilkanaście razy, później tylko trochę głębszy. I chodzi
o to aby brzuch też oddychał - można położyć rękę i sprawdzić czy
się unosi?
Inne dawkowanie lub sporadyczne też powoduje huśtawkę ale nikt się
gniewać nie będzie.

3. Uwalnianie emocji - pod koniec wydechu, zazwyczaj przychodzą
bardzo intensywne z naszego punktu widzenia, nieprzyjemne emocje.
Nie należy starać się ich powstrzymywać, tylko pozwolić im płynąć.
Jeśli ma to być płacz, proszę tylko pamiętać o oddechu. Należy
płakać ile wlezie. Zazwyczaj mięśnie brzucha wtedy zaczynają się
spinać a oddech jest zatrzymany. Proszę srawdzać aby tak się działo.
Jeśli są to emocje strachu, paniki, żalu, tęsknoty, złości -
ściskanie może trwać dobrą chwilę. Należy kontynuować głębsze
oddychanie aż do momentu gdy ta emocja/emocje odejdą i nastąpi
wyciszenie.

Emocje będą wracały, aż do momentu gdy w całości nie zostaną
uwolnione. Wyżej opisałam jak je uwalniać. Może to trwać tygodnie
lub miesiące - należy się więc zaprzyjaźnić. Intensywnośc oraz ilośc
natomiast zmiejsza się w miarę praktykowania medytacji.Tak więc jest
wybór - można uwolnić szybciej lub wolniej. Hehehehe

3. Będąc w stanie choroby - należy robić to samo tylko wg potrzeby i
to oznacza częściej - i wiem, że się nie chce, no ale trudno innej
rady nie mam. Przy praktykowaniu - choroba szybciej ustępuje. Z
lekarzem, lekarstwami wg własnego przekonania - działa to w co
wierzymy. Z 'góry' nie ma żadnych w tym zakresie nakazów czy zakazów.

4. Obcowanie z naturą lub pięknem - sztuka, obrazy, filmy, plaża,
las - i wszystko inne co wymyślicie. Wskazane - ale nic na siłę.

5. Szatana nie ma - za to 'czucie' jest mocniejsze, więc każda myśl
pomyślana wraca do Nas i działa na Nas w myśl intencji z jaką
została wysłana. (niektórzy zaczynają tutaj nawet mieć widoczne
fizyczne efekty tego zjawiska)hehehe
Tak więc naprawdę sami kopiemy własne pupcie i każdy robi to
proporcjonalnie do zamiaru dowalenia innemu. Proszę więc w momencie
reaktywnych myśli przerywać te wewnętrznie negatywne dialogi.
Łajanie się samemu za to, też nie ma sensu, bo to będzie powodowało
jeszcze gorsze samopczucie. Jak się już wyrwało to 'łups' zdarzyło
się - też nikt głowy nie urywa.

Z braku pomysłów muzyka jest dobrym przerywnikiem.
A emocje negatywne, które przychodzą należy wyrzucać poprzez opisaną
ww medytacje. Nie należy też czekać na stosowną chwilę - i 'góra' ma
w nosie, że nam akurat nie pasuje albo nie zgadza się z rozkładem
dnia.Sorry.

I celem jest aby rozwijać miłość. W ramach tejże przychodzi spokój i
uczucie ulgi.
W ramach braku takowej - stany depresyjno/maniakalno/inne będą się
tylko pogłębiać aż delikwent sam leżąc na podłodze i gryząc własne
ręce z bólu będzie błagał o litość, czyli pomoc.

Ponieważ leżałam na takowej podłodze kilka miesięcy - stąd
przychodzi do mnie takowa mądrość i doświadczenie życiowe. A i w
ramach tejże pamięci i tejże podłogi, stosuje ściśle to co opisałam.
Mniej lub więcej - ideałem w tym zakresie nie jestem i chyba mnie
obdarowano celowo - dziękuję za zaszczyt 'górze'- nie wiem czy Ktoś
inny jest w stanie sponiewierać się tak jak ja to uczyniłam???

Ale hej! przymusu nie ma - jeśli Kogoś jeszcze nie dotyczy lub
uważa, że nie potzrebuje - ja się nie obrażam, bo to i tak nie moja
recepta. Mogętylko dodać, że sprawdziłam czy się nie da jakoś
bokiem, na skróty po swojemu itp. nie znalazłam.

No i dobra wiadomość na koniec; z podłogi nie da się już niżej
spaść. Więc uszy do góry.

Jest za tym oczywiście teoria, którą może przy okazji zamieszczę.
Praktyka jej tutaj jednakże nie zastąpi.

Pozdrawiam
Kan







Obserwuj wątek
    • iwannabesedated Re: Choroby gardła 14.08.07, 22:55
      Dzięki Kanie.
      Człowiek taki jest, że w kupie mu lżej.
      Ja powoli dochodzę o co chodzi, pewna sprawa którą odkładałam i odkładałam,
      dojrzała do wytryśnięcia.
      Co do Szatana, to nie zgodzę się że nie ma.
      Ale zgodzę się, że nie jest to jakaś siła zewnętrzna. Szatanem nazywam tę
      niewypowiedzianie silną część nas samych, która nas straszy, której nie chcemy
      widzieć, ani słyszeć, która nas nawet może zabić. A która, jeśli mamy odwagę się
      z nią zmierzyć, zwykle pomaga nam odkryć jakiś nasz wewnętrzny skarb. W
      psychologii zorientowanej na proces to się nazywa Sprzymierzeniec.
      Sprzymierzeniec jest straszny i może zabić. Niemniej jest Sprzymierzeńcem.
      Co do wina butleki - subiektyw. Mnie akurat butelka wina pomogła wyluzować i się
      zmierzyć. No ale alk. nie jest moim nałogiem, mam inne.
      • kan_z_oz Re: Choroby gardła 15.08.07, 11:10
        iwannabesedated napisała:

        > Dzięki Kanie.
        > Człowiek taki jest, że w kupie mu lżej.
        > Ja powoli dochodzę o co chodzi, pewna sprawa którą odkładałam i
        odkładałam,
        > dojrzała do wytryśnięcia.
        > Co do Szatana, to nie zgodzę się że nie ma.
        > Ale zgodzę się, że nie jest to jakaś siła zewnętrzna. Szatanem
        nazywam tę
        > niewypowiedzianie silną część nas samych, która nas straszy,
        której nie chcemy
        > widzieć, ani słyszeć, która nas nawet może zabić. A która, jeśli
        mamy odwagę si
        > ę
        > z nią zmierzyć, zwykle pomaga nam odkryć jakiś nasz wewnętrzny
        skarb. W
        > psychologii zorientowanej na proces to się nazywa Sprzymierzeniec.
        > Sprzymierzeniec jest straszny i może zabić. Niemniej jest
        Sprzymierzeńcem.
        > Co do wina butleki - subiektyw. Mnie akurat butelka wina pomogła
        wyluzować i si
        > ę
        > zmierzyć. No ale alk. nie jest moim nałogiem, mam inne.
        >
        ODP: Ależ nie krępuj się całkowicie. Człowiek idealny - to z punktu
        widzenia 'Góry' - człowiek martwy.
        Ja mam swoje nałogi, Ty swoje a inne osoby jeszcze pewnie coś innego.
        Co do Sprzymierzeńca - jeśli tak definiujesz - to oczywiście jest -
        wewnątrz. Przecież napisałam, o stanie w którym byłam? Życie się nie
        skończyło, bo akurat nie było właściwego przycisku w moim zasięgu -
        myślami natomiast...

        Piekło i niebo - jest w naszej głowie. Dokładnie taka nazwa.
        To co opisałam jest drogą...i każdą drogę należy przemierzyć aby
        docenić uroki i zalety czy też wady.
        Najważniejsze, że jest...i można korzystać. Kiedy? dlaczego? po co? -
        kiedy będzie taka potrzeba, warunków brak i to powoduje dużą ulgę.

        Pozdrawiam w kupie, czy też jedności.
        Kan
      • jan.kran Re: Choroby gardła 15.08.07, 18:58
        Tak sie wpisuje ad hoc bo mnie nie dotyczy ale sobie zapisze w
        kolonotatniku jakby zaczelo:) Dzieki na zapas.
        Na razie mam wrazenie ze jakbym nie mogla pic wiecej niz lampke
        wina a za to zaczela medytowac to prawdopodobnie mialabyn duze
        szanse otrzymac w zamian depresje.
        Kilkanascie minut dziennie medytacji przed wyjsciem do fabryki to
        kompletna abstrakcja bo niezaleznie czy startuje o siodmej rano ,
        trzeciej po poludniu czy dziesiatej wieczorem moment wyjscia z domu
        przeciagam na tyle zeby przyjsc pare minut wczesniej ale za to
        zaczac sie wybierac jak najpozniej:)
        Poza tym troche sie martwie ze sie nie rozwijam duchowo zero
        placzu , paniki i hustawki.
        Moze ja prosty Kran jestem i wyzsze emocje nie sa mi dane ?
        Rozwijam sie w moim mniemaniu duchowo inaczej ale bez plynow
        fizjologicznych i panik. Nie wiem czy to dobrze ?

        Twoje posty na tyle mnie zaskakuja ze sie do nich odnosze. Szczerze
        powiedziawszy walczy we mnie sympatia do Ciebie z totalnym
        zwatpieniem w to co piszesz. Moze mi sie dusza rozwija w tej
        dychtomii ?
        Cienia zlosliwosci Kan tylko ja perfidna realistaka jestem i w rozne
        takie nie wierze... Ale mysle nad tym , ok ?
        Pozdrawiam
        Kran
        • kan_z_oz Re: Choroby gardła 17.08.07, 13:12
          jan.kran napisała:

          > Tak sie wpisuje ad hoc bo mnie nie dotyczy ale sobie zapisze w
          > kolonotatniku jakby zaczelo:) Dzieki na zapas.
          > Na razie mam wrazenie ze jakbym nie mogla pic wiecej niz lampke
          > wina a za to zaczela medytowac to prawdopodobnie mialabyn duze
          > szanse otrzymac w zamian depresje.
          > Kilkanascie minut dziennie medytacji przed wyjsciem do fabryki to
          > kompletna abstrakcja bo niezaleznie czy startuje o siodmej rano ,
          > trzeciej po poludniu czy dziesiatej wieczorem moment wyjscia z
          domu
          > przeciagam na tyle zeby przyjsc pare minut wczesniej ale za to
          > zaczac sie wybierac jak najpozniej:)
          > Poza tym troche sie martwie ze sie nie rozwijam duchowo zero
          > placzu , paniki i hustawki.
          > Moze ja prosty Kran jestem i wyzsze emocje nie sa mi dane ?
          > Rozwijam sie w moim mniemaniu duchowo inaczej ale bez plynow
          > fizjologicznych i panik. Nie wiem czy to dobrze ?
          >
          > Twoje posty na tyle mnie zaskakuja ze sie do nich odnosze.
          Szczerze
          > powiedziawszy walczy we mnie sympatia do Ciebie z totalnym
          > zwatpieniem w to co piszesz. Moze mi sie dusza rozwija w tej
          > dychtomii ?
          > Cienia zlosliwosci Kan tylko ja perfidna realistaka jestem i w
          rozne
          > takie nie wierze... Ale mysle nad tym , ok ?
          > Pozdrawiam
          > Kran

          ODP: Jak powiedziałam - dotyczy albo nie. Jeśli wiesz, że rozwijasz
          się spokojnie - to gratuluję.
          Moje było i jest burzliwe.
          Opisz więc swoje - dla tych, którzy też szczęśliwie to przeżywają.
          Oczywiście, że istnieje szczęśliwa wersja...gdzieś

          Kan
          • iwannabesedated Re: Choroby gardła 18.08.07, 10:23
            Też bym to chętnie przeczytała, hahahahaha.
            • jan.kran Re: Choroby gardła 18.08.07, 10:50
              Kanie , po pieciu latach na portalu , doswiadczeniach z tym
              zwiazanych < zaznaczam , w wiekszosci pozytywnych :) > oraz
              wpisach w tonie jak jak powyzszy :) przestalam pisac pewne rzeczy
              na forach otwartych. Czasem pisuje na ukrytych cos co jest bardziej
              osobiste:))

              Pozdrawiam Cie serdecznie
              Kran:)
              • kan_z_oz Re: Choroby gardła 18.08.07, 12:54
                jan.kran napisała:

                > Kanie , po pieciu latach na portalu , doswiadczeniach z tym
                > zwiazanych < zaznaczam , w wiekszosci pozytywnych :) > oraz
                > wpisach w tonie jak jak powyzszy :) przestalam pisac pewne
                rzeczy
                > na forach otwartych. Czasem pisuje na ukrytych cos co jest
                bardziej
                > osobiste:))
                >
                Kochanie - i nie jest to złośliwy odnośnik tylko kochający - też
                napisałam na gorąco.
                W sumie, albo napisałaś chaotycznie i Ja nie rozumiem czy jest
                gdzieś tam pytanie?
                Albo, poprostu, miałaś potrzebę na odreagowanie się - i to też jest
                OK.
                Jeśli jesteś szczęśliwa i ten wątek Ciebie akurat nie dotyczy -
                bardzo mnie to cieszy.
                Mam nadzieję, natomiast, że może pomóc tym, którzy przechodzą przez
                pewne rzeczy w sposób mało przyjemny.

                Masz pełne prawo do mównienia lub nie i tego co uważasz za stosowne
                lub też nie.
                Działa to również w stosunku do innych. Nie roszczę sobie, praw do
                bycia wyrocznią ale pewne zdarzenia wydają mi się zbierzne z losami
                innych. Obecnych tutaj i nie tylko.
                Traktuj moje testy na zasadzie; bierz co potrzebujesz a resztę,
                która Ciebie nie dotyczy - pozostaw Tym co są w potrzebie...
                Pytanie są mile widziane ale nie ma konieczności ani przymusu.

                Pozdrawiam
                Kan
                • iwannabesedated Re: Choroby gardła 18.08.07, 13:06
                  Ja tam uważam, że jak ktoś wkracza w wątek gdzie ludzie się wymieniają bardzo
                  osobistymi informacjami, tylko po to żeby obwieścić że tego kogoś to nie
                  dotyczy, to jest to arogancja, wywyższanie się, pycha i ukryta agresja.
                  Odpowiadanie na agresję miłością jest podstawowym błędem który popełnił Jezus.
                  Za co spotkało go to, co go spotkało.
                  Generalnie, nie lubię, jak do pokoju w którym rozmawiam z Przyjaciółmi wchodzi
                  ktoś, sra w dywan i mówi że robi to dlatego że jemu od lat też srają.
                  Takie jest moje zdanie bajmi.
                  A gardło uległo drastycznej poprawie. Tak jak radziłaś, daję czas rano i
                  wieczorem oddechowi.
                  • jan.kran Re: Choroby gardła 18.08.07, 15:47
                    Zgadzam sie agresja zle robi na gardlo:)))


                    Kanie , pomysle o tym co napisalas. Bardzo cenie Twoje posty i
                    zastanawiam sie nad nimi bo piszesz cos co jest warte zwrocenia
                    uwagi.
                    Mam wrazenie ze naølezysz do tej grupy w netpwym swiecie ktora zdaje
                    sobie sprawe z3e jak sie napisze cos i kliknie "wyslij " to zaczyna
                    to zyc wlasnym zyciem :)))
                    Pozdrawiam Kran
                    • jutka1 Re: Choroby gardła 18.08.07, 17:10
                      jan.kran napisała:

                      >Mam wrazenie ze naølezysz do tej grupy w netpwym swiecie ktora zdaje
                      > sobie sprawe z3e jak sie napisze cos i kliknie "wyslij " to zaczyna
                      > to zyc wlasnym zyciem :)))
                      **********

                      Pani przede wszystkim by sie przydalo zdac sobie z tego sprawe.
                    • kan_z_oz Re: Choroby gardła 20.08.07, 09:05
                      jan.kran napisała:

                      > Zgadzam sie agresja zle robi na gardlo:)))
                      >
                      >
                      > Kanie , pomysle o tym co napisalas. Bardzo cenie Twoje posty i
                      > zastanawiam sie nad nimi bo piszesz cos co jest warte zwrocenia
                      > uwagi.
                      > Mam wrazenie ze naølezysz do tej grupy w netpwym swiecie ktora
                      zdaje
                      > sobie sprawe z3e jak sie napisze cos i kliknie "wyslij " to
                      zaczyna
                      > to zyc wlasnym zyciem :)))
                      > Pozdrawiam Kran

                      ODP: Nie ma pośpiechu Kranie. Tak jak nie ma winy - więc nie czuj
                      się źle. Są natomiast teksty, które z niewiadomo jakiego powodu
                      drażnią Nas czasami. Nawet gdy są napisane przez lubiane osoby.
                      Jest to moment, który wskazuje tylko, że My sami mamy jeszcze
                      miejsca które bolą i wymagają leczenia. Tych miejsc może być kilka.
                      Ludzie, którzy przychodzą w Nasze życie na necie lub realu powodując
                      ten ból, są tylko tymi, którzy wskazują Nam gdzie i co
                      leczyć ...jest to natomiast dalej Naszą odpowiedzialnością aby zdać
                      sobie z tego sprawę lub nie. To jest w skrócie co dzieje się na
                      forach. Ludzie wskazują sobie bolące miejsca.
                      Na ból często reagujemy agresją, szczególnie gdy zakładamy, że Ktoś
                      chciał Nas celowo zranić. Ludzie ranią więc w odwiecie innych.
                      Ranią, gdyż we własnej percepcji Ktoś ich celowo zranił. I tak się
                      to toczy...
                      Metoda powyżej opisana pozwala skutecznie wyrzucać tą agresję, oraz
                      wszystkie inne przykre emocje.
                      Oddychaj więc gdy czytasz tekst, który zadaje Ci ból i ten odejdzie.

                      Przypomnienie jest dla mnie samej w mierze głównej. Jest też Kranie
                      dla Ciebie, jest też dla wszystkich innych. Na tym to polega.
                      Nie obraziłaś mnie - tylko wskazałaś punkt, gdzie jeszcze mnie
                      trochę zabolało. Za co serdecznie Ci dziękuję.

                      Nawet jeśli nie będzie Cię tutaj na necie; to samo dzieje się w
                      życiu czyli w realu.

                      Pozdrawiam
                      Kan
                  • kan_z_oz Re: Choroby gardła 20.08.07, 08:34
                    iwannabesedated napisała:

                    > Ja tam uważam, że jak ktoś wkracza w wątek gdzie ludzie się
                    wymieniają bardzo
                    > osobistymi informacjami, tylko po to żeby obwieścić że tego kogoś
                    to nie
                    > dotyczy, to jest to arogancja, wywyższanie się, pycha i ukryta
                    agresja.
                    > Odpowiadanie na agresję miłością jest podstawowym błędem który
                    popełnił Jezus.
                    > Za co spotkało go to, co go spotkało.
                    > Generalnie, nie lubię, jak do pokoju w którym rozmawiam z
                    Przyjaciółmi wchodzi
                    > ktoś, sra w dywan i mówi że robi to dlatego że jemu od lat też
                    srają.
                    > Takie jest moje zdanie bajmi.
                    > A gardło uległo drastycznej poprawie. Tak jak radziłaś, daję czas
                    rano i
                    > wieczorem oddechowi.

                    ODP: Uśmiałam się Stokrotko.
                    Wiesz jak można ugotować żabę? Podobno jak się wrzuci ją do goracej
                    wody to wyskoczy. Należy więc wsadzić ją do zimnej i do garnka
                    stojącego na ogniu. Żaba wtedy nie wyskoczy, bo temperatura podnosi
                    się stopniowo, więc nie czuje.
                    To jest moja odpowiedź na Twoje stwierdzenie o błędzie Jezusa.
                    Co jest lepsze? Wolne gotowanie się w garnku, aż przestajemy być
                    sobą i powoli idziemy na kompromis za kompromisem, aż do całkowitej
                    utraty tego czym jesteśmy??

                    Czy też, pozostać sobą - tak jak wygląda Jezus to uczynił??? I
                    wrzucono Go do wrzątku przykrywając pokrywką aby nie wyskoczył, ale
                    nie dał sie ugotować...
                    Chyba jest to tylko kwestią wyboru - i tylko to stanowi różnicę, bo
                    kiedyś i tak w jakiś sposób zejdziemy.
                    Czasy krzyżowania też już minęły - metody są podobno obecnie
                    bardziej już humanitarne.

                    Pozdrawiam
                    Kan

                    • xurek Re: Choroby gardła 20.08.07, 11:12
                      Przeczytalam post Kana, jak nie bylo na niego jeszcze zadnej
                      odpowiedzi. Przeczytalam nawet dwa czy trzy razy, po czym
                      zrezygnowalam z dalszych razow stwierdzajac, iz nawet jak przeczytam
                      sto piecdziesiat, to i tak nie zrozumiem, dlaczego Kan napisala ten
                      post. Chcialam nawet zapytac i z wrodzonej grzecznosci uzasadnic
                      moje pytanie, ale intuicja moja kobieca mi podpowiedziala, iz lepiej
                      zrobie, jak tego nie zrobie, bo jezeli to zrobie, to z cala
                      pewnoscia wywola konflikt, a konfliktom ostatnimi czasy zchodze z
                      drogi.

                      No i intuicja miala zupelna racje, bo moj post, gdybym go byla
                      napisala, wyszedlby nieco podobnie to tego od Krana i Stokrotka by
                      mi napisala, ze wlazlam niezaproszona i nasralam na dywan a Kan by
                      sie co prawda nie obrazila i nie zdenerowowala, ale napisala, ze ja
                      zranilam i byloby dokladnie tak, jak intuicja przewidziala.

                      Czego intuicja nie przewidziala (bo gyby byla az tak mundra to
                      poradzilaby mi nie wdzodzic wiecej na ten watek coby nie zmienic
                      zdania na temat niedopisywania sie), to to, ze moje tchorzostwo
                      (ladniej mozna by je nazwac miloscia do swietego spokoju) ma jednak
                      punkt przeciecia z moja ciekawoscia, za ktorym to ciekawosc staje
                      sie wieksza i zmusza do zadania pytania:

                      co w sformulowaniu

                      „Twoje posty na tyle mnie zaskakuja ze sie do nich odnosze. Szczerze
                      powiedziawszy walczy we mnie sympatia do Ciebie z totalnym
                      zwatpieniem w to co piszesz. Moze mi sie dusza rozwija w tej
                      dychtomii ? Cienia zlosliwosci Kan tylko ja perfidna realistaka
                      jestem i w rozne
                      takie nie wierze... Ale mysle nad tym , ok ?Pozdrawiam Kran“

                      jest „niezaproszonym sraniem na dywan“, bo ja tego szczerze i
                      naprawde nie dostrzegam i nie rozumiem. Dla mmie bylo ono
                      raczej „przemozeniem sie, by napisac szczerze, co sie mysli,
                      wiedzac, iz mysl owa nie spotka sie z ogolna aprobata“

                      A wracajac do tematu, bo czuje sie teraz zmuszona rowniez cos wniesc
                      skoro juz sie czepiam, to zgodze sie, ze jednym z powodow depresji
                      jest byc moze postepujacy rozwoj ducha, calkiem zas trudno mi sie
                      zgodzic z tym, ze zmieniajac sposob oddychania badz rozpoczecie
                      medytacji miast zmiany okolicznosci, ktore do owej depresji
                      doprowadzily badz alternatywnie zmiany rownowagi hormonalno –
                      enzymalnej w organizmie niewiele da.

                      No i zeby nie bylo, ze widze cos inaczej a opisac nie chce, to po
                      krotce opisuje:

                      Wiec jakies dziesiec dni temu pojawil sie w moim zyciu
                      zmartwychwstaly bardzo dobry znajomy, ktorego nie widzialam i nic o
                      nim nie slyszalam od 12 lat twierdzac, iz sam nie wiedzac dlaczego
                      mial gleboka potrzebe odnalezienia i spotkania wlasnie mnie. M. jest
                      od lat 20-tu gleboko wierzacym i czesto i intensywnie praktykujacym
                      buddysta – poprzedzajace te faze 5 lat spedzil na
                      poszukiwaniu „sensu i wlasciwej drogi w zyciu“. Jakies 16 lat temu
                      M. zmienil prace z branzy i posady nazwijmy to “w miare frywolnej”
                      (nie w sensie Sexbusiness, tylko w sensie malo utartych drog i
                      skostnialych ram) na kariere przez duze K w biznesie przez duze B.
                      Do tego zamienil mieszkanie w buddyjskiej komunie z oltarzem w
                      salonie w centrum duzej metropolii na domek w nowiutkim podmiejskim
                      osiedlu nowiutkich domkow jednorodzinnych u boku zony a pozniej
                      syna. Mnie juz wtedy moja intuicja podowiadala, ze z tej konstelacji
                      nic tak naprawde dobrego wyjsc nie moze, potem zas wydawalo mi sie,
                      ze intuicje moge sobie podarowac, bo M. sprawdzal sie przez dobre
                      lat pare w swojej podwojnie nowej roli wysmienicie i z usmiechem na
                      twarzy.

                      Intuicja jednak mmnie nie zawiodla, bo od czterech lat M. zjechal po
                      takiej rowni pochylej, ze nie ma juz ani tego stanowiska w owym
                      kocernie, ani domu jednorodzinnego ani nawet zony, tylko rente
                      inwalidzka z racji zdiagnozowanej ciezkiej nieuleczalnej depresji,
                      mieszka u mamy i wlasnie dwa miesiace temu ostawil te mase
                      kolorowych pigulek, ktorymi go faszeruja od dwoch lat na wlasna reke
                      i bez konsultacji z lekarzem.

                      No i teraz do czego ja zmierzam: otorz kto jak kto, ale M z
                      codziennym wielogodzinnym medytacyjnym buddyjskim treningiem plus
                      gleboka wiara w slusznosc wybranej duchowej drogi w depresje takowa
                      wg. teorii Kana (a przynajmniej mojego jej zrozumienia) nie powinien
                      byl w ogole wpasc. A jak widac wpadl i to jak sliwka w bardzo
                      gleboki kompot i jak sam twierdzi im glebiej sie pograzal, tym
                      bardziej tracil wiare zarowno w medytacje jak i w buddyjskie
                      przesylanie sobie na wzajem energii. Wyzwolilo go dopiero
                      definitywne odebranie mu tego domku i kariery i to do tego stopnia,
                      ze nawet w psychofarmakami nacpanym stanie na tyle go to ucieszylo,
                      ze przeszedl sam i bez pomocy ich ostawke nie wpadajac w nowy dol.

                      A mnie w ostatnim czasie wszystko nuzy i cale moje wewnetrzne wyrywa
                      sie do nowych horyzontow i zadan i zmiany wszystkiego we mnie i
                      wokol mnie i wciaz jak katarynka sobie powtarzam, ze to tylko
                      chwilowy zajob i ze miast sie miotac mam sie cieszyc, bo osiagnelam
                      wiele wspanialego i podobac mi sie to MUSI plus ze nie mam prawa
                      eksperymentowac i komplikowac zycia innym (czyli mezowi i synowi),
                      bo takie mam wlasnie widzimisie. I tu prosze – w tym wlasnie
                      momencie zjawia sie nieoczekiwanie M i opowiada mi historie, ktorej
                      moral jest taki, ze jezeli na chama usilujemy sie trzymac czegos i
                      cieszyc z czegos, co nas nie cieszy, to skonczy sie to zle i zadne
                      medytacje nie beda w stanie tego zmienic i spinkolimy nie tylko
                      wlasne zycie, ale rowniez to naszych najblizszych dla ktorych to
                      trzymalismy sie tych uciskajacych nas ram.

                      A przy okazji owego spotkania powymienialismy sie wlasnymi i
                      zaslyszanymi badz zaobserwowanymi skutkami i wplywami lekow
                      psychotropowych. Skracajac drastycznie stwierdzilismy, ze leki takie
                      bez specjalnych trudnosci sa w stanie zrobic z osobowosci A
                      osobowosc B, ktora sie diametralnie rozni na bardzo wielu
                      plaszczyznach, czyli jezeli A jest depresyjne to moze teoretycznie
                      za pomoca zmiany gospodarki serotonina stac sie kims, kto nie wie,
                      jak slowo depresja sie pisze nie medytujac ani przez chwile. Jest to
                      chyba najwygodniejsza z drog prowadzacych do wyjscia z depresji
                      (czego nie nalezy rozumiec jako mojego nia zachwytu).

                      Kanie, co Ty na moje teorie?
                      • kan_z_oz Re: Choroby gardła 20.08.07, 12:20
                        Xurku - nic na siłę. Jak wiesz, w Naszym przypadku to był i nadal
                        jest proces. W ramach takowego, nie zamknęliśmy się w medytacjach
                        czy klasztorze i nie zerwaliśmy z życiem codziennym. Wręcz
                        przeciwnie.
                        Życie codzienne trawa. Góral nadal pracuje w tym samym przemyśle i
                        kontynuje nawet niezwykle ciekawą karierę. Dostał podwyższki i
                        awanse. Odniósł więc z pewnego punktu widzenia sukces większy "po"
                        obudzeniu się niż "przed".
                        Ja buduję i okazuje się, że podobno coraz lepiej.? Nie tylko lepiej
                        ale okazuje się, że architektonicznie jest to o całe niebo wyżej niż
                        wszystko dookoła!!Nie mam intencji chwalić się tutaj, ale tak to
                        akurat wygląda.
                        Jest to więc realizacja poprzez życie, czyli to co kochamy i czujemy
                        każdą cząstką ciała. Indywidualne zresztą czucie dla wszystkich
                        innych.
                        Jest to więc droga i powolne krok po kroku.
                        To co opisałaś - i tak mi się tylko wydaje to...ucieczka przed
                        rzeczywistością w wykonaniu czyimś.?

                        Medytacja o której pisałam to przede wszystkim nauka oddychania
                        przeponowego. Zresztą - to chyba już filozofia wschodu zauważyła,
                        że część ludzi produktu zachodu i jego zwyczajów nie oddycha. To
                        znaczy pobierają tlen, płytko i w niewystarczającej ilości.
                        Medytacja jest więc w rzeczywistości utrwaleniem nawyku prawidłowego
                        przeponowego oddychania. Dołączanie do tego znaczeń relijicznych czy
                        innych może być ale jest indywidualne. Nie sugeruję żadnych.

                        Fizjologia sportu zresztą Xurku udowodniła, że ćwiczenia areobiczne
                        czyli te wspomagające wytrzymałość podwyższają wydajność oraganizmu
                        oraz poprawiają ogólnie Nasze zdrowie.
                        Fizjologia więc wiąże to do pewnego stopnia z oddychaniem, chociaż
                        nie widziałam na ten temat bezpośredniego połączenia.
                        Widziałam natomiast ciekawe papiery kliniczne na temat medytacji i
                        oddychania; nie opublikowane, bo nie ma w tym pieniędzy dla
                        przemysłu farmokologicznego. Zrobione zresztą dla potrzeb takowego.
                        Stwierdzenie; ludzie nauczcie się oddychać, a zredukujecie ilość
                        Waszych chrób jest ekonomicznym samobójstwiem dla takowych.
                        Kwestie czy tak jest czy nie - pozostawiam otwartą w ramach
                        dowolności dokonywania wyboru.
                        Z własnych obserwacji - nie tylko chorób ale i samopoczucia oraz
                        ogólnie życia.

                        I na koniec; post powstał na prośbę Stokrotki i nie widzę w nim
                        innych powodów.
                        Pytaj, nie mam problemu. Jeśli nie czujesz to rób tyle ile uważasz
                        za stosowne.
                        Przekonywanie na ten temat jest bez sensu. Mogę tylko napisać jak to
                        odbieram i odbieram to bardzo dobrze.
                        Czy natomiast możesz temu zaufać? Jest to tylko i wyłącznie osobiste
                        wyzwanie. Nie mogę Ci nic poradzić w tym zakresie oprócz informacji,
                        że wiara, nadzieja i miłość są kluczem.
                        Co oznacza, żę w którymś punkcie jest do podjęcia decyzja. Czy ten
                        punkt już nadszedł??? tego nie wolno, mi radzić - w myśl aby nie
                        ogarniczać/wpływać w sensie odbierania Ci Twojej możliwości
                        dokonywania wyboru. Odpowiedzi są w Twoim wnętrzu i te medytacje z
                        oddychaniem mają Cię podłączyć do tych odpowiedzi. Wybór jest
                        dobrowolny.
                        Jeśli znajomy przyszedł i jak tylko wyczuwam, powstarzymał Cię przed
                        czymś?
                        To znaczy tylko dla Twojego dobra - jeszcze nie czas. Na resztę
                        niestety sama musisz znaleść odpowiedź.

                        Pozdrawiam
                        Kan
                        • xurek Re: Choroby gardła 20.08.07, 12:35
                          „Jeśli znajomy przyszedł i jak tylko wyczuwam, powstarzymał Cię
                          przed czymś? To znaczy tylko dla Twojego dobra - jeszcze nie czas.
                          Na resztę niestety sama musisz znaleść odpowiedź.“

                          Wrecz przeciwnie, jego historia pokazala mi, ze nie ma sensu sie
                          samemu przed czymkolwiek powstrzymywac badz przy czymkolwiek trwac,
                          czego (juz) sie nie chce tylko dlatego, ze inni uwazaja to za cenne
                          badz ze sie mysli, ze sie swym najblizszym oddaje tym przysluge.
                          Jego historia pokazala mi, ze ta droga i tak nie da sie isc.

                          Spotkanie z M to jedno z najdziwniejszych i najbardziej
                          nieoczekiwanych spotkan w moim zyciu – nie bylam jego najlepsza
                          przyjaciolka ani powiernica – ani on nie gral w moim zyciu takiej
                          roli. Dlaczego szukal wlasnie mnie i przyjechal do Szwajcarii, zeby
                          sie ze mnia spotkac i przytargal swojego syna (niewiele starszego od
                          mojego) Bog jeden wie :).

                          Dla mnie bylo to bardzo glebokie i cenne spotkanie. A decyzje kazdy
                          z nas zawsze podejmuje sam, nawet jezli czasem wydaje nam sie
                          inaczej….

                          PS: wyglad M jest niesamowity. On wyglada rownoczesnie jakby mial
                          sto lat (zapadniete, ciemno podkrazone oczodoly, zmarszczki, siwe
                          wlosy itd) i jakby mial ich 20 (promieniejace oczy, ciagly usmiech
                          na twarzy i niesamowite wrecz poczucie humoru).

                          PS 2: co Ty budujesz? Domy mieszkalne czy jakies inne objekty?
                          • kan_z_oz Re: Choroby gardła 20.08.07, 12:44
                            Domy mieszkalne.

                            Kan
                          • iwannabesedated o uważne czytanie 20.08.07, 13:01
                            ponownie apeluję.
                            Wątek Kana powstał niejako w odpowiedzi na moje zapytanie z innego wątku, gdzie
                            w kilka osób narzekaliśmy na nękające infekcje gardła i tak zwanego Szatana.
                            Kan udzielił porady o którą została poproszona, ja odpisałam. Na to wpadł ktoś i
                            powiedział że o co chodzi to on nie wie, ale jego to nie dotyczy, bo problemów
                            takich nie posiada.
                            Mniej więcej jest to tak taktowne jak wpadnięcie na spotkanie AA z flaszką wina,
                            popijanie z niej i informowanie zgromadzonych że się alkoholikiem nie jest i się
                            nie rozumie jak w ogóle można być. Albo ciągnąc w ten sam deseń, przyjść na
                            przykład na spotkanie paralitów na wózkach i się dziwować czemu tak wolno się
                            poruszają i co to za problem z tymi schodami.
                            Więc generalnie lepiej czytać zanim się napisze, a jak się pisze to można
                            oczekiwać reakcji różnych, natomiast generalnie jeśli ktoś ma taki cug na
                            bezczeszczenie dywanów, skórzanych foteli i ludzkich wątków, to i pewnie ze
                            sztorcowaniem się już zdążył obeznać, a kto wie, być może nawet i polubić.
                            Niektórzy, jak się ich nie sztorcuje, to myślą że ich niema.
                            Co do Twojego dydlematu, to kilka tygodni temu kris założył wątek gdzie grupowo
                            narzekaliśmy na nieznośną redundantność bytu, noszenie, pożądliwość zmian, etc.
                            Ja myślałam że mnie osra, ale proszę zważyć, poprzesuwałam meble, upiłam się,
                            wyrzuciłam kupę starych szmat i zmieniłam mnóstwo innych małych rzeczy i ulżyło.
                            Rekomenduję i polecam.
                            • xurek rpozne punkty widzenia 20.08.07, 13:11
                              No wiec Ty zdajesz sie wychodzic z zalozenia, ze jezeli ktos czyta
                              forum, to od dechy do dechy. Bo tylko wtedy bylby w stanie wiedziec,
                              ze powodem i poczatkiem tego watku jest inny watek. Ja tego nie
                              robie i tez nie wiedzialam i tez sie dlugo zastanawialam, dlaczego
                              ten watek o medytacjach i innych sposobach oddychania i rozwoju
                              duchowym zatytulowany jest „choroby gardla“.

                              Gdyby Kann zaczela byla od „wiec na prosbe Stokrotki“ itd.... to
                              pewnie ani Kran ani ja bysmy sie nie dolaczyly, bo gardlo chilowo mi
                              nie dolega :).

                              Uwazne czytanie to dla mnie czytanie uwaznie tego, co w danym watku,
                              do ktorego sie odnosze jest napisane a nie przeczytanie calego forum
                              zanim stwierdze, ze tego, co jest na tym watku nie rozumiem z
                              nadzieja ze w jakims innym znajdzie sie odpowiedz.

                              Jezeli AA zatytuluja swoje spotkanie „party AA“ i ktos im tak wlezie
                              z winem, to rzeczywiscie nietakt popelnil, jezeli zas to cus nazywa
                              sie tylko i wylacznie „party“, to biorac pod uwage srednia
                              statystyczna zachowan na takowych zachowuje sie zupelnie normalnie
                              wlazac z flaszka i dziwiac sie, ze nikt sie z nim nie chce napic :).


                              PS: watku Chrisa poszukam i przeczytam (uwaznie :), ale mnie chyba
                              zrobienie porzadku w domu nie wystarczy – ja zamiast szmat
                              musialabym wyrzucic te cala moja robote i ten caly swiatek tego
                              medialnego biznesu co zreszta zrobie jak tylko znajde odpowiedz na
                              pytanie, skad mam wziac kase po rozstaniu sie z jej dotychczasowym
                              zrodlem :).
                              • iwannabesedated Re: rpozne punkty widzenia 20.08.07, 13:27
                                no więc o to chodzi, że człowiekowi się wydaje, iż zwariuje jeśli nie zmieni
                                absolutnie wszystkiego, włącznie z samym sobą. A tymczasem nawet nieduże zmiany
                                przynoszą dużą ulgę. Ale nie robimy ich, bo się nam wydaje że to głupie. Chcieć
                                zmienić wszystko a poprzestać na zmianie gaci z beżowych na powiedzmy gołębioszare.
                                Może zostań w tym mediobiznesie, ale trochę zmień profil, albo specjalizajcę?
                                Obsługuj podmioty inne niż dotychczas, na przykład non-profit, albo powiedzmy
                                sex-biznes? Zmień lokalizację biura, albo kolor ścian przynajmniej. Serio. Spróbuj.
                              • kan_z_oz Re: rpozne punkty widzenia 21.08.07, 03:49
                                xurek napisała:

                                > No wiec Ty zdajesz sie wychodzic z zalozenia, ze jezeli ktos czyta
                                > forum, to od dechy do dechy. Bo tylko wtedy bylby w stanie
                                wiedziec,
                                > ze powodem i poczatkiem tego watku jest inny watek. Ja tego nie
                                > robie i tez nie wiedzialam i tez sie dlugo zastanawialam, dlaczego
                                > ten watek o medytacjach i innych sposobach oddychania i rozwoju
                                > duchowym zatytulowany jest „choroby gardla“.
                                >
                                > Gdyby Kann zaczela byla od „wiec na prosbe Stokrotki“ itd.... to
                                > pewnie ani Kran ani ja bysmy sie nie dolaczyly, bo gardlo chilowo
                                mi
                                > nie dolega :).
                                >
                                > Uwazne czytanie to dla mnie czytanie uwaznie tego, co w danym
                                watku,
                                > do ktorego sie odnosze jest napisane a nie przeczytanie calego
                                forum
                                > zanim stwierdze, ze tego, co jest na tym watku nie rozumiem z
                                > nadzieja ze w jakims innym znajdzie sie odpowiedz.
                                >
                                > Jezeli AA zatytuluja swoje spotkanie „party AA“ i ktos im tak wlezi
                                > e
                                > z winem, to rzeczywiscie nietakt popelnil, jezeli zas to cus
                                nazywa
                                > sie tylko i wylacznie „party“, to biorac pod uwage srednia
                                > statystyczna zachowan na takowych zachowuje sie zupelnie normalnie
                                > wlazac z flaszka i dziwiac sie, ze nikt sie z nim nie chce
                                napic :).
                                >
                                >
                                > PS: watku Chrisa poszukam i przeczytam (uwaznie :), ale mnie chyba
                                > zrobienie porzadku w domu nie wystarczy – ja zamiast szmat
                                > musialabym wyrzucic te cala moja robote i ten caly swiatek tego
                                > medialnego biznesu co zreszta zrobie jak tylko znajde odpowiedz na
                                > pytanie, skad mam wziac kase po rozstaniu sie z jej dotychczasowym
                                > zrodlem :).
                                >
                                ODP: Zakładam tylko, że jeśli ktoś nie rozumie czegoś to pyta.
                                Spytałaś - odpowiedź padła. O co więc chodzi???oraz po co się
                                denerwujesz? No chyba, że mi się wydaje. Wydaje mi się, że jesteś
                                zdenerwowana.
                                Czy obraziłam się na Ciebie lub Krana?lub byłam 'małpa'?
                                Zrelaksuj się.
                                Przyjmuję Twoją uwagę, że było to chaotyczne. Postaram się poprawić
                                następnym razem - chociaż gwarancji nie mogę dać.

                                Bóle gardła, panika, uczucie zmęczenia i ogólnego stanu, że masz
                                dość - opisane na początku wątku jest wg mnie tym samym co Ty
                                wymieniasz w słowach:

                                "...zamiast szmat musialabym wyrzucic te cala moja robote i ten caly
                                swiatek tego medialnego biznesu co zreszta zrobie jak tylko znajde
                                odpowiedz na pytanie, skad mam wziac kase po rozstaniu sie z jej
                                dotychczasowym zrodlem :)"

                                Wątku Chrisa nie czytałam. Na P2 bywałam ostatnio dosyć rzadko.

                                Pozdrawiam
                                Kan


                        • kan_z_oz Leki 20.08.07, 12:42
                          Zapomniałam - myślę, że ważne.
                          To co opisałam w pierwszym poście - można śmiało chyba?
                          zaklasyfikowaćby jako deprasję? Nie wiem, gdyż medycznej opinii nie
                          zasięgałam. Nie oznacza to jednak, że zachęcam innych do tego samego.
                          Nie. Wręcz przeciwnie - Każdy kto czuje taka potrzeba powinien pójść
                          do lekarza - natychmiast zresztą.
                          To co opisałam było niesłychanie intensywne. W sposób, że
                          podświadomie wiedziałam, że jestem w kłopotach i lekarstwa pomogą
                          tylko na chwilę ale nie rozwiążą nic długoterminowo.
                          Długotrwałe rozwiązanie tradycyjne to terapia lekowa na kilakanaście
                          lat, która pozostawia niebywałe spustoszenia nie tylko w osobowości
                          ale i zniszczenie poszczególnych organów.

                          To nazwałam tym spirytualnym 'wyzwaniem'. Stan absolutnego 'upadku'
                          i natychmiastowego wyzdrowienie o ile pozwolić.

                          Napisałam to Xurku, bo pomyślałam, żę może się Komuś przydać?

                          Pozdrawiam
                          Kan


                          • amaroola Re: Leki 20.08.07, 12:57
                            i przyda
                          • amaroola Re: Leki 20.08.07, 13:10
                            >
                            > Napisałam to Xurku, bo pomyślałam, żę może się Komuś przydać?
                            >

                            dobrze pomyslalas:)

                            i przyda(lo) sie zapewne

                            mnie tez sie przydalo, bo jakkolwiek prawdziwe jest to, co piszesz
                            (kyria yoga zajmuje sie tym sposobem oddychania , zdaje sie) i
                            jakkolwiek z przyjemnoscia odnajduje w twoich postach to, w co sama
                            wierze (i czesciowo doswiadczylam) to zbyt czesto pod wlywem
                            codziennego zabiagania, nowych wyzwan itp zagubic sie i zapomniec o
                            medytacji i jej na nas wplywie

                            i ...mnie na depresje pomogla :) i wciaz pomaga na te pojawiajace
                            sie od czasu do czasu doly
                            - ot o jakims czasie medytowania i zwiazanego z tym cwiczenia umslu
                            latwo jest ..ot przekrecic pstryczek elektryczek ;)

                            u mnie ta technika przekrecania pstryczka wciaz dziala (choc
                            medytacje sa coraz bardziej sporadyczne)... i ma zbawienny skutek
                            na moje nastroje

                            mysle, ze dobrze, ze napisalas - przypomnialo mi to o powrocie do
                            dawnych praktyk

                            • kan_z_oz Re: Leki 21.08.07, 03:50
                              mysle, ze dobrze, ze napisalas - przypomnialo mi to o powrocie do
                              dawnych praktyk

                              ODP: Sama sobie przypominam, bo jak mówisz w 'zabieganiu' zapominamy.

                              Kan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka