Paris - Berlin

15.05.08, 11:50
W podrozach robie miedzy innymi rzeczy nastepujace: sprawdzam
czystosc WC i lazienek w hotelach, WC w restauracjach i barach, oraz
ide obowiazkowo na jakies koncerty.
Jesli chodzi o pierwszy punkt programu, jestem i tak i nie, bo z
jednej strony sracz jak palac, ale ten od strony kuchni, i przy
kuchni! zreszta, dla personelu....zgroza!

Drugi punkt, czyli muzyka, jestem zachwycona. Spedzilismy 2 wieczory
i polnocy w dwu roznych barach-klubach jazzowych, jeden z kolacja,
drugi z drinkami, w A-trane jazz-Club, mniej wiecej w polowie
dlugosci Kufürstendammu, troche wyzej, oraz w Café du Jazz, gdzies w
Tempelhofie. Dla tych ktorzy pojada do Berlina, zobowiazuje pojsc do
A-Trane, spedzi bardzo przyjemny wieczor. Programy sie zmieniaja
czesto, ale mozna isc w ciemno, poziom i wybor jest znakomity.
Oswiadczam wiec ze w Berlinie proponuje sie nie tylko zaczarowanego
fiuta albo wloskiego fryzjera w duecie z masazystka.
Ci ktorzy tak twierdza, klamia oszczerczo i zlosliwie ;-))))))

Hotel, nazwijmy go pozornym i chcianym "artystycznym balaganem",
zawiodl mnie, bo moze zbyt duzo oczekiwalam. Wnetrza
niedopieszczone, niby "nieskonczone", obwieszone obrazkami, czemu
nie. Tyle tylko ze za cos takiego wolalabym zaplacic mniej, bo chca
90€ za noc. Wiec relacja jak to sie wulgarnie mowi jakosci i ceny,
nie jest interesujaca.

Reszta wrazen to juz tylko wrazenia zarazone zawodowo, ale nie mozna
nie byc wrazliwym na wielka chec urzadzenia brzegow Szprewy, bardzo
wg mnie udanego (narazie tylko czesciowo), co stalo sie dopiero
mozliwe po polaczeniu miasta. Wiele punktow nowego Berlina jest juz
jakby stworzone i uporzadkowane: Pariser platz, Gendarmmarkt,
dzielnica dyplomatyczna, reszta w trakcie, ale mozna odgadnac
projektowane formy przestrzeni miejskich. Duzo tego, duzo.
Uwazam ze urbanistycznie Berlin jest na top poziomie.
Architektonicznie zreszta tez. A nie jest latwo robic miasto z
bogactwem przedwojennym, z terenami zburzonymi oraz spadkiem
urbanizacji socjalistycznej. I tu refleksja: dzieki "planowej
gospodarce socjalistycznej" i jej "wyzszosci nad kapitalistycznym
burdelem", dzisiejszy Berlin dysponuje ogromna iloscia wolnych
terenow do budowania. Taka np Karl Marx allée ma chyba ze 300m
szerokosci, trzeba lornetke by patrzec gdzie sie idzie przechodzac
na druga strone. Mozna tam wybudowac drugi Berlin.
Dzwon jest ze "starym miastem" albo St Nicolas, mala dzielnica
zrehabilitowana pastiszowo wokol kosciola st nicolas, "uliczki,
restauracyjki, kawiarenki, laweczki" jakby ktos tu powiedzial,
zrobione na modle prefabrykowanych modulow kolorowanych na trzy
kolory by "wzbogacic" "wyraz architektoniczny" ulic. Bardzo zle.

Moglabym tak pisac duzo i dlugo, o mieszkaniach starego Berlina,
nowego, o budynkach uzytecznosci publicznej, wielkiej architekturze
i tej banalnej, o muzeach. Muzeum zydowskie, rozbudowa
historycznego..., znakomite, Unter den Linden, Potsdamer, ambasady,
Pariser Platz, Kurfürstendamm, Wilhelmstrasse, Fridrichstrasse,
Französische Strasse.........

Siedzielismy duzo na tarasach (prawie caly dzien na Gendarmermarkt)
obserwowalam ludzi, poszkicowalam, widac ze ludzie lubia ich miasto,
spacery rodzin, pokazywanie palcami co sie tu i owdzie robi, buduje,
dyskusje. Odnosilam wrazenie ze byli to berlinczycy, nie turysci
Moze szkoda ze wszystko to na smiertelnie powaznie, te smiertelnie
powazne twarze..Ich sposob mowienia wydaje sie nerwowy, a przeciez
nie jest...Wydaje sie ze mowia ze tak ma byc a nie inaczej, i koniec!

Nie znosilam nigdy niemieckiego neobaroku i zdania nie zmienilam.
Nie podoba mi sie noszenie sandalow mesko-damskich, takich duzych
kajakow z plastiku?, duzo za duzych, w dwu kolorach szaro niebieskim
i szaro bezowym (dwa modele). Mnostwo tego, a argumenty
typu "wygodny" i "funkcjonalny" mnie nie przekonaja.

Jeszcze pewno wroce tutaj do tematu Berlina bo mam wiele wrazen
    • iwannabesedated Re: Paris - Berlin 15.05.08, 14:49
      Dzięki Lucyfere, pisz dalej, bo mnie coś ten Berlin ostatnio się przewija,
      dobija i dopomina. Byłam dawno temu, koniec lat '80, i było to pierwsze
      zachodnioeuropejskie miasto które widziałam ja, Stokrokta - wówczas amerykańska
      prowincjałka :) Wspaniale mi się wtedy spodobało, bo zarazem zajebiście
      zachodnie - i bardzo swojskie. Ja w końcu jestem zawszepolskiego miasta Stettin...
    • jutka1 Re: Paris - Berlin 16.05.08, 09:08
      Przeczytalam kilka razy. Dzieki.
      O ile mialam pewne wahania, czy sie tam wybrac, tak teraz ich juz nie mam. Dam
      Berlinowi szanse - kwestia tylko: kiedy.
      :-)
      • lucja7 Re: Paris - Berlin 16.05.08, 12:18
        Dziekuje za slowa zachety :-)
        Trudno mi jednak wchodzic w "moje" detale, moze troche o
        charakterze, poruszaniu sie i przemieszczaniu.

        Zaskoczona bylam stosunkowo mala iloscia samochodow, ale wynikac to
        moze z przyzwyczajenia do ciasnoty paryskiej, waskich ulic,
        zageszczenia tzw demograficznego. Brak jakichkolwiek korkow.
        Komunikacja miejska dziala doskonale i jest dobrze rozbudowana,
        metro, kolej, autobusy, tramwaje. Dosc to smieszne, bo na planie
        linii tramwajowych obslugiwana jest polowa miasta (ex NRD).

        Bilet jednorazowy kosztuje 2,10€, wazny na kazdy srodek, przez dwie
        godziny. W metrze automaty, gdzie kupilam bilet ulgowy za 1,40, nie
        wiedzac za co ulga bo nie panimaju po germanskij, a Niemcy sa ludzmi
        cywilizowanymi i wyrosli juz z przedszkolnego wieku kontroli
        biletow ;-))
        W autobusach, gdzie kierowcy mowia wylacznie po niemiecku (co
        przeciez normalne, bo skonczyly sie czasy kiedy niegrzeczni
        profesorowie i doktorowie prowadzili taksowki i autobusy),
        wpuszczali mnie za darmo machajac reka ze zrezygnowaniem (bez
        usmiechu, odbieralam to jako rozkaz, ale jawohl nie mowilam zeby nie
        bylo ze sie z nich smieje) nie rozumiejac nic z tego co usilowalam
        albo im powiedziec albo czegos sie od nich dowiedziec.

        Duzo rowerow, na trotuarach, na pasach dla autobusow, albo na
        specjalnie wyznaczonych dla nich pasach, jesli sa takowe. Nie na
        jezdniach (albo malo) samochodowych. Wydaje sie ze miasto to jest
        idealne dla skali roweru.

        Na skrzyzowaniach przechodzenie jest regulowane swiatlami (nic
        nowego), przestrzeganymi (dla mnie odkrycie). Warto je jednak
        przestrzegac bo bywaja skrzyzowania przeogromne, kanalizowane,
        swiatla dla tych co prosto, co w lewo, dla tramwaju, dla autobusu,
        do polowy arterii, czekac, pozniej druga polowa...itd.
        Na tychze skrzyzowaniach, nawet najbardziej skomplikowanych, nie
        stoja megiery w skorzanych czapkach z trupimi czaszkami, w
        pornograficznych ponczochach i butach na szpiczastych metalowych
        obcasach poganiajacych szpicrutami zbyt powolnych przechodniow. Nic
        takiego nie ma, byl to albo moj koszmar, albo ktos mi jakies bajki
        opowiadal, jakis nieprzyjaciel to musial byc :-))))))
        Uwaga dla tych co planuja wycieczki piesze (moj przypadek): bywaja
        skrzyzowania ktorych pokonanie po przekatnej zabiera okolo kwadransa.
        W malym i nieudanym dla mnie "nowym starym miescie", jakas
        nieznajoma, przypadkowa Francuzka powiedziala do swego partnera:
        ufff, nareszcie!, mowiac o skali ulic, co przyznaje mnie
        rozsmieszylo, bylo tak szczere :-)))

        Widzialam bezdomnych, widzialam Turkow (kazda ich twarz jak gwiazda
        wsrod powaznych niemieckich masek jakby narysowanych zbyt twardym
        olowkiem). Nie widzialam Turkow "zintegrowanych", ktorzy zdazyli juz
        wyblaknac i przestali juz byc jakimkolwiek kolorem w niemieckim
        krajobrazie (hipokryci).

        Ale te sandaliska...pac, pac, pac...

        Normalne miasto.

        ;-))))
        • jutka1 Re: Paris - Berlin 16.05.08, 12:39
          Jak dobrze, ze masz samokontrole i nie zaczelas salutowac razem z tym jawohl.
          ;-))) Ciekawe, czy mnie sie to uda. ;-)))

          Co do szerokosci ulic i skrzyzowan, ktorych prZejscie zabiera 15 minut - dobrze,
          ze teraz to przecwiczylas, jestes przygotowana na Moskwe. Tam jeszcze gorzej: na
          planie miasta jeden budynek, a mija sie go 15 minut. Skrzyzowania i przejscia
          podziemne tez ogromniaste. No i miasto o-grom-ne.
          Reszte poopowiadam na kursie przygotowawczym nad flaszka chablis. :-)))
          • iwannabesedated Re: Paris - Berlin 16.05.08, 13:50
            No najwyżej Ci się nie uda Pytonie i tym razem Ty wyjdziesz na ksenofobicznego
            bereta-kwadrata i wstyd nam przyniesiesz. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia i
            przejmować się nie ma co.
            A Berlin wart jest zrobienia z siebie wała, z tego co pisze Lucyfer i z tego co
            mnie się zapamiętało. Jako Stettinianka inaczej postrzegałam zawsze Berlin -
            ponieważ był blisko i jakoś tam bardziej dostępny za komuny niż inne kraje.
            Jawił się nam jako siedlisko wolności, internacjonalizmu (zawsze więcej tam było
            emigrantów niż autochtonów), liberalizmu, i mięszaniny różnych żarć,
            orientacji,towarów i ludności.
            A jeszcze jak się pomyśli o Berlinie przedwojennym, który starał się przywołać
            Fosse w swoim filmie, to miejsce gdzie brylował Przybyszewski mamiąc umysły w
            zadymionych kafejkach, gdzie spotykali się wygnańcy z bardziej zacofanych,
            konserwatywnych środowisk, pętał się tam Munch i kupa innych których nie
            pamiętam ja ani pewnie nikt, i to właśnie w Berlinie się to koncentrowało i
            kłębiło - no jak się o tym pomyśli to zdaje mi się iż niemiecki naród sobie
            samemu krzywdę najgorszą zrobił. Bo za pomocą nazizmu i Hitlera dokonał na sobie
            amputacji chyba tego co najlepsze i najbardziej twórcze. I to niestety nie odrosło.
            • jutka1 Re: Paris - Berlin 16.05.08, 15:36
              iwannabesedated napisała:

              > No najwyżej Ci się nie uda Pytonie i tym razem Ty wyjdziesz na ksenofobicznego
              bereta-kwadrata i wstyd nam przyniesiesz. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia i
              przejmować się nie ma co.
              **********
              Piekna wizja, Tujko, piekna wizja... ;-)))

              Berlin mi sie zawsze kojarzyl z bohema, awangarda, inszominszosciom od reszty
              Niemiec. Zapewne poplataly mi sie w glowie wizje przedhitlerowskiego Berlina,
              jak opisane przez Stokrotke, wizje Berlina podzielonego, z ta zachodnia czescia
              jako przedsionkiem ZACHODU, a po upadku muru z Berlinem artystow, muzykow,
              kontestatorow, multikulti i tymi wszystkimi rzeczami, ktore mnie od zawsze
              krecily i kreca.
              I tutaj wkracza doktor Freud i groznie mowi: "sama sie przyznalas. Teraz
              wiadomo, skad u ciebie to wszystko, wiec nie narzekac mi tu ..." - a ja
              odpowiadam "Jawohl!".
              Kurtyna :-)))))))))))))))))))))
              • iwannabesedated Re: Paris - Berlin 16.05.08, 15:43
                Ja bym jeszcze dodała, że walisz Herr Doktora bez łeb czarną lakierowaną torbą i
                odpełzasz kroczonc w oficerkach na szpilce do pół uda salutując do czapki z
                daszkiem i trupią główką.
                • blues28 Re: Paris - Berlin 16.05.08, 15:54
                  iwannabesedated napisała:

                  "Ja bym jeszcze dodała, że walisz Herr Doktora bez łeb czarną
                  lakierowaną torbą i odpełzasz kroczonc w oficerkach na szpilce do
                  pół uda salutując do czapki z daszkiem i trupią główką".

                  Nie wiem w czym rzecz,bo mi sie watek nie otwiera... ale wizja jest
                  piekna!! ;-)))

                  Ide do miasta ubolewajac nad brakiem takich pieknych oficerków ;-)))

                • jutka1 Re: Paris - Berlin 16.05.08, 16:54
                  iwannabesedated napisała:

                  > Ja bym jeszcze dodała, że walisz Herr Doktora bez łeb czarną lakierowaną torbą i
                  > odpełzasz kroczonc w oficerkach na szpilce do pół uda salutując do czapki z
                  daszkiem i trupią główką.
                  ***********
                  "Piekna wizja, Heniu, piekna wizja!" :-))))))

                  PS. W pierwszej chwili przeczytalam, ze buty maja miec szpilke do polowy uda, i
                  sie nieco ehem zdziwilam, ale mi przeszlo. :-)))
    • chris-joe Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 16.05.08, 22:18
      Najpewniej rozchodzi sie o te:
      fr.wikipedia.org/wiki/Crocs
      Otoz sa one wymyslem twych ziomkow po kadzieli, lucja, czyli kuebeczan.
      Ja od tego rece umywam, bo jestem tu anglosas na tymczasowwej obczyznie.
      Strasznie sie na nie u nas tez wybrzydza, ale sprzedaja sie niezle. Wyznam, ze
      sam mialem takie mysli szkaradne, bo ciagle szukam wygodnego domowego obuwia
      kompatybilnego ze... skarpeta.

      A! Ponadto dodam, ze kuebeczanie sa ponoc od lat latwo rozpoznawalni wlasnie po
      inkryminowanej skarpecie w sandale, czyli w skrocie: sk-andale.

      Ja tak jednak nie twierdze i rozpoznaje ich dosc latwo ale po czyms zupelnie innym.
      • maria421 Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 16.05.08, 22:29
        chris-joe napisał:

        Wyznam, ze
        > sam mialem takie mysli szkaradne, bo ciagle szukam wygodnego domowego obuwia
        > kompatybilnego ze... skarpeta.

        Daj sobie spokoj, przeciez to plastik. To sie moze do roboty w ogrodzie nadaje.
        Dla sportowego faceta moga byc Birkenstock Clogs.
        • chris-joe Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 16.05.08, 22:53
          Birkenstocki chcialem przerobic pozniej, czyli rzucic je lucji na zer, jak juz
          przelknie kroki :))
          U nas kojarzy sie je z feministkami, lesbami i wogole dekadenckim i lewicowym
          Zachodnim Wybrzezem.
          Hmm, chyba rzeczywiscie dla mnie...

          Tylko, ze te birkenclogi sa chyba jeszcze brzydsze, niz kroki. I
          dwukrotnie-trzykrotnie drozsze.
          • lucja7 Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 17.05.08, 00:13
            Nic wspolnego z tymi ktorych zamiesciles obrazki, CJ.
            Te o ktorych mowisz to sama elegancja przy tych zadenuncjowanych.
            Ja mowie o takich duzych, z uszami do zapinania z przodu na duza
            klamre by scisnac albo rozluznic i podobne regulowanie wzdluz na
            piecie. To moze byc jakis mus (pianka) moze, w kolorach jak mowie
            brudnoniebieskim a lbo brudnobezowym.
            Aber racja!!
            • chris-joe Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 17.05.08, 01:43
              Aaaa! To musi byc wiec cos niemieckiego. Maria, ewka- wyjasnijcie!
              • maria421 Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 17.05.08, 09:08
                chris-joe napisał:

                > Aaaa! To musi byc wiec cos niemieckiego. Maria, ewka- wyjasnijcie!
                >
                Chris, slowo daje ze nie wiem:)
          • maria421 Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 17.05.08, 09:06
            chris-joe napisał:

            > Birkenstocki chcialem przerobic pozniej, czyli rzucic je lucji na zer, jak juz
            > przelknie kroki :))
            > U nas kojarzy sie je z feministkami, lesbami i wogole dekadenckim i lewicowym
            > Zachodnim Wybrzezem.
            > Hmm, chyba rzeczywiscie dla mnie...
            >
            U nas tez sie kojarza sie z alternatywa, ale wszyscy lekarze w szpitalach tez w
            takich trepach, bialych, biegaja. W przepisowych bialych skarpetach do tego:)

            > Tylko, ze te birkenclogi sa chyba jeszcze brzydsze, niz kroki. I
            > dwukrotnie-trzykrotnie drozsze.

            Ale a to zdrowsze.
            >
            • lucja7 Re: Ja w sprawie tych s(k)andalisk! 18.05.08, 15:20
              Cos co zbliza sie najbardziej do skandalu jaki zaobserwowalam,
              znalazlam w guglu pod birkenstock, pozniej newalk, pozniej new basic.
              podobne to do opon, pozwalajacych na wyczyny spacerowe nieosiagalne
              w obuwiu "trotuarowym" ;-)))
              • lucja7 Watek trotuaru berlinskiego 20.05.08, 10:54
                Trotuary w Berlinie sa skomponowane z rownoleglych do siebie pasow,
                zaczynajac od jezdni: pas drobnej granitowj szarej kostki, pas
                ubitej ziemi na drzewa, znow granitowa kostka, kamienne duze plyty
                trotuarowe dla pieszych (kiedys) a dzis plyty betonowe, ladne ciemne
                i pieknie ulozone, znow pas kostki, az do fasad budynkow i wejsc do
                podworek.
                Ta kompozycja powtarza sie wszedzie (oprocz partii NRD Berlina), z
                roznymi wariantami i szerokosciami, w zaleznosci od roli trotuaru i
                arterii w planie miejskim. Powoli ten typ trotuarow pokrywa tez
                ulice Berlina wschodniego, w miare urzadzania nowych obszarow miasta.

                Sa wiec trotuary zupelnie nowe, te zrealizowane do poczatku la
                90tych w Berlinie zachodnim, te zreperowane po wojnie, bo zbyt
                zniszczone, ale sa rowniez te stare, ktore robia jeszcze bez
                reperacji, zrealizowane moze na poczatku 20go wieku, wprawdzie
                troche pokrzywione przez korzenie wyroslych drzew, ale autentyczne.

                Trotuary te, razem z niskimi koronami drzew i "ruchomosciami
                miejskimi" (lawki, latarnie, kosze na smieci, skrzynki na listy,
                tablice ogloszeniowe...) kontrybuuje na tworzenie tego specyficznego
                klimatu "niemieckosci" miasta, zrownowazonego, spokojnego,
                drobnoburzuazyjnego, ciemnego w barwach, ocienionego.

                Duzo spacerowiczow, rowniez tych trzymajacych sie za rece, wielu
                rowerzystow uzywa dzisiejsze berlinskie trotuary.
                Chodzac po nich nie moglam oprzec sie checi zagladania w bramy,
                ogladac podworka, dziedzince, nachodzily mnie mysli kto tedy
                chodzil, kto sie tu chowal, kto kogo scigal, kto kogo mietosil. Dzis
                te bramy takie spokojne....W oknie czlowiek pijacy piwo z butelki.

                Trotuaru nie mozna zburzyc, mozna go najwyzej pokrzywic.
                Dlatego dalam tytul "trotuarowego watku", bo berlinski trotuar
                zapewnia historyczna i "optyczna" ciaglosc i jednosc zycia miasta,
                nie domy ktore sie wymieniaja, jak dekoracja.

                Jak sie mowi po polsku "ruchomosci miejskie". Wyposazenie? meble?
                • jutka1 Re: Watek trotuaru berlinskiego 20.05.08, 11:35
                  Juz wspominalam, ze ciekawi mnie, i troche zazdroszcze, zupelnie innego ode mnie
                  (z racji zawodu) spojrzenia na przestrzen, miasto, budynki.
                  Tutaj dalas tego przyklad.
                  I cieszy mnie, ze sie podzielilas. Inaczej bede teraz patrzec na trotuary
                  berlinskie.

                  Identyfikuje sie jednak w 100% z zagladactwem bramowo-okiennym. Mam to samo, i
                  podobne mysli mi sie wtedy mysla. Dopisuje ludziom i domom/mieszkaniom historie,
                  zyciorysy, staram sie zgadnac po szczegolach wygladu kto zacz, co zacz i jak
                  moglo tam byc kiedys.
                  W Holandii dostawalam swira, bo okna niezasloniete i wszystko jak na dloni :-)))

                  Co do mobiliers urbains: "ruchomosci urbanistyczne" albo miejskie pojawia sie w
                  roznych tekstach, ale nie jestem pewna, czy to poprawne i w powszechnym uzyciu.
                  Uzywa sie tez terminu "obiekty malej architektury", i tutaj wchodza zarowno
                  kapliczki, jak i lawki na skwerach, altany, figury, ogrodzenia etc.
                  • lucja7 Re: Watek trotuaru berlinskiego 23.05.08, 15:41
                    "Obiekty malej architektury" odrzucam, to nie jest to.
                    "Mala", w zargonie architektow polskich oznacza zakonczenie
                    tej "duzej", czyli samego budynku jako takiego. "Mala" pozwala temu
                    budynkowi wpisac sie w otoczenie, mury, stopnie schodow....
                    "Wyposazenie miejskie"? Brzmi to strasznie.

                    Wartaloby stworzyc komitet ludzi ktorych zadaniem byloby wymyslanie
                    nowych slow dla jezyka polskiego z brakami. Bo jak tak dalej
                    pojdzie, to skonczymy jak gesi.

                    ;-)))))
                    • jutka1 Re: Watek trotuaru berlinskiego 23.05.08, 15:48
                      Zrobia z nas pasztet? :-)))
                      • lucja7 Re: Watek trotuaru berlinskiego 23.05.08, 17:29
                        Salceson ;-)))))
                        • jutka1 Re: Watek trotuaru berlinskiego 23.05.08, 17:37
                          Ale musi byc z bulka, bez bulki sie nie liczy. :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja