03.12.03, 14:05
Niedawno w prezencie (nie, nie do chlopa bo on wie ze kobiecie kupuje sie
perfumy, bielizne a nie durne misie) dostalam... maskotke. Juz w liceum
przestalo to to mnie bawic, a co roku zawsze sie znajdzie ktos, kto mnie
czyms takim obdaruje (mnie, prawie trzydziestoletnia babe!) wiec widze ze to
popularne. O co chodzi z tymi maskotkami? Dobrze, ze znam taka jedna
piecioletnia dziewczynke, ktorej je zawsze "spuszczam".
Obserwuj wątek
    • clairejoanna Brak pomysłu, myślę n/txt 03.12.03, 14:59
      Brak pomysłu, podejrzewam.
    • basia553 Re: maskotki 03.12.03, 15:20
      Maskotki tylko wtedy maja sens, jezeli sie je samemu kupuje, z potrzeby serca.
      Dawanie komus, jest smieszne. Bo skoro obdarowywana osoba maskotek nie lubi,
      nie odczuwa potrzeby ich posiadania, to i po co jej dawac?
      Sama w zyciu mialam/mam tylko jedna, ktöra kupilam sobie 30 lat temu.
      Bylam tu "nowa", dosc sama i nagle szukajac jakiejs zabawki dla siostrzenicy,
      zauwazylam pieska mieciutkiego, przytulastego i wogöle. No i te oczy wiernie na
      mnie spogladajace. Spojrzalam na niego i wiedzialam: to jest Aki, zostanie na
      zawsze ze mna. I tak jest. Aki towarzyszyl mi nie tylko w smutnych chwilach,
      ale i w wyjazdach. Bywal ze mna tu i tam. Potem w malzenstwie Maz nieraz
      przygladal mu sie badawczo möwiac: zeby Aki mögl opowiadac...
      No i teraz, znowu mi Aki sluzy do przytulania w smutnych momentach, a tak to
      sobie siedzi na swoim miejscu w sypialni i czeka, az znowu bedzie potrzebny.
      Niczego nie wymaga, a duzo mi daje. Nie wiem wlasciwie, czy mozna go nazwac
      maskotka?
    • kurczak1976 Re: maskotki 03.12.03, 17:03
      Ja kocham misie i maskotki i mimo bliskiej 30-stki wcale nie wyzbylam sie
      nawyku kupowania tych cudakow z plastikowymi oczkami :o)
      Najbardziej lubie te z NICI, ale i inne np.: szwedzkie, sfilcowane misie tez
      mnie rozmiekczaja.

      Faktem jest jednak ze misia wole sobie sama kupic niz zostac nim obdarowana
      (szczegolnie jak jest to taki teczowy stwor uszyty z ochydnego, sztucznego
      czegos)

      Pozdrowienia Misiowata :o)
    • ani-ta Re: maskotki 03.12.03, 17:22
      goga!
      kondolencje!
      rozumiem twoj bol!
      zabilabym za maskotke!
      :)))))))))))

      mieszkajac w kawalerce mialam przeuroczych sasiadow... ktorzy mnie z Jedynym
      traktowali jak wlasne dzieci... a Demolcie jak wnusie...wyobraz sobie, ze przez
      pierwsze 3 miesiace zycia malej NIGDY nie przyszli do nas z pustymi rekami...
      zawsze w nich byla MASKOTKA!!! zawalili mi chalupe mniejszymi i wiekszymi
      pluszakami... do tej pory jestem na nich "zla" za to! bo: po 1) rozbestwili mi
      dzieciaka! po 2) zalatwili mi kupe roboty (prac, ukladac, zamrazac, wietrzyc
      itp.) po 3) nie byli to zamozni ludzie... ale cholernie uparci!:)))

      to jest dobry watek... jak podwalina pod "NIELUBIANE PREZENTY":)))))

      anita
      • don2 Re: maskotki 03.12.03, 17:55

        jak mnie pamiec nie zawodzi,znalem taka ,ktora posiadala cos ok 200 misiow
        roznego kalibru.To bylo za mojej kadencji.A kto wie ile juz do dzisiejszego
        dnia sie zebralo.PS. Moja corka ma do dzis psa,ktorego jej kupilem kilka dni po
        jej ukazaniu sie na tym padole placzu.
      • kurczak1976 Re: maskotki 03.12.03, 18:49
        Prac, ukladac to rozumie. Ale po co zamrazac?
        Czy cos mnie w zyciu ominelo? :o)))
        • jan.kran Re: maskotki 04.12.03, 16:04
          Mam tone maskotek , znaczy sie nie ja ino Mlodziez. Wlocze je za soba po calej
          Europie. Clou programu jest Mis . Prawie naturalnej wielkosci. Za jakis czas
          musze sie przeprowadzic. I juz wiem , ze moje dzieci kaza mi ten caly majdan
          wlec za soba. Tego jest naprawde sporo :-((( K.
      • sabba anito 04.12.03, 18:04
        czyzbys zamrazala maskotki? Jestes nieludzka:))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka