tommy_bx
05.05.08, 11:37
W ciagu ostatnich pieciu dni miałem okazje przejechać około tysiąc
kilometrów po Czechach. A tam wiadomo, pagóry, zakręty, szczególnie
na południu. I tak sobie myslę, ze gdyby Polacy jezdzili tak jak
Czesi, problemu wypadków by nie było. Jazda tam to czysta
przyjemność. Od razu jak wjechałem do Polski zaczęła się nasza
rzeczywistość. Kretyni za kierownicami, wyprzedzanie na trzeciego,
przekraczanie ciągłej itd. Kontrast jest bardzo silny, jak sie
człowiek przyzwyczai do czeskiej jazdy:)
To tak a propos wątku o wpływie zapalonych świateł na ilość zdarzeń
drogowych. Macie jednak racje: to nie ma sensu. Problem nie tkwi w
światłach. Ani w jakości dróg (czeskie często są trudniejsze i też
nie za dobre). Problem tkwi w niezliczonej liczbie polskich kretynów
za kierownicami. Niestety.