Dodaj do ulubionych

W oparach absurdu

29.03.10, 15:09
Podobno całe życie jest jednym, wielkim absurdalium, które da się przeżyć
wyłącznie dzięki poczuciu humoru (i ja się z tym całkowicie zgadzam), a jednak
wciąż coś potrafi człowieka zaskoczyć, cholerka. Dzisiaj, na przykład, zbił
mnie z tropu całkowity brak towaru w osiedlowej jajczarni. To taki punkt
sprzedaży specjalistycznej, jakby kto pytał - oferują tylko jajka w różnych
rozmiarach i nic więcej. Wprawdzie ten dzisiejszy brak, to tylko malutki
drobiażdżek, nie żaden scyt absurdu, a jednak zadziwia. Bo wiadomo, że święta
jajeczne idą, wrasta popyt, podaż raczej też nadąża, gdyż teraz w kurnikach
kury łaski nie robią i znosić jajka muszą, a tu - jaj nie ma i już nie będzie,
koniec, kropka. I proszę mi tu nie wydziwiać i nie dopytywać dlaczego, tylko
iść i kupić sobie gdzie indziej, zapraszamy po świętach, szlus. To poszłam.
Ale tak sobie myślę, jak to możliwe, że całe pokolenie, pamiętające wyłącznie
czasy dyktatury braków i wypaczeń, powoli odchodzi w cień, a jaja z klienta
wiecznie żywe? Co nie znaczy, że nie lubię absurdów, no, w życiu. Wprost
przeciwnie - ja je kocham! I kolekcjonuję je z zapałem, jak kiedyś widokówki
ze zdjęciami wstrząsających blokowisk, klasy robotniczej z młotami w mocnych
dłoniach, potężnych turbin okrętowych oraz innych zdobyczy socjalizmu,
okraszonych wyjaśniającym napisem: "pozdrowienia znad morza".
Macie może jakieś fajne absurdziki na zbyciu?
Obserwuj wątek
    • spokokolarz Re: W oparach absurdu 30.03.10, 09:03

      Hm, w czwartek usiłowałam znaleźć salę 116, ale jej nigdzie nie było. Na
      pierwszym piętrze numeracja ucina się na 115, na drugim zaczyna się od 200.
      Wyszłam na papierosa, żeby przemyśleć sytuację. Przypomniałam sobie, że mam przy
      sobie teczkę z papierami, a w niej kartę egzaminacyjną. Okazało się, że jestem o
      tej samej godzinie zapisana na wykład i na ćwiczenia (w tej enigmatycznej sali
      116) i że prowadzi je dr Marek. W tym momencie zobaczyłam go na ulicy, więc
      zapytałam, czy on przypadkiem w tej chwili nie prowadzi ćwiczeń. Powiedział, że
      owszem, ale dopiero od kwietnia i żebym poszła do sali 17. Sala 17 była
      zamknięta na głucho, a z planu na drzwiach wynikało, że o tej porze właśnie dr
      Marek powinien tam wykładać coś jeszcze zupełnie innego. Uznałam, że są zjawiska
      na niebie, ziemi i Uniwersytecie Jagiellońskim, które przerastają moje
      zrozumienie i poszłam na wykład.
    • stara.gropa Re: W oparach absurdu 30.03.10, 09:37
      Najciemniej jest pod latarnią, największy absurd można zanleźć w
      wątku obok- Mam pogniecione jajka, w którym jeden pan (nie podam
      imieniasmile) pisze, że mu się jajko poci. A kilka pań (znów bez imion)
      radzi mu, żeby spryskał to jajko dezodorantem, przetarł chusteczką,
      a potem czule drapał. big_grinbig_grinbig_grin
      • ewa9717 Re: W oparach absurdu 30.03.10, 09:59
        No i mu, temu panu, poci się tylko jedno jajko. Jaja sobie chyba
        robi!
        • groha Re: W oparach absurdu 30.03.10, 11:10
          A co powiemy o tej pani, która radziła temu panu, żeby to spocone jajko zjadł?
          Królowa absurdu, moim skromnym zdaniem.
          • stara.gropa Re: W oparach absurdu 30.03.10, 11:21
            Nie chciałam o tym pisać, bo może jakieś dzieci to czytają, ale
            zostałam wręcz zmuszona do przypomnienia, że inna pani radziła,
            żeby to jajko ucałować. I jak ją nazwać? smile
            • groha Re: W oparach absurdu 30.03.10, 11:33
              Czułą kobitą? Podobnie, jak tę, która radziła, by ten pan je przytulił i
              pogłaskał smile
              • pomaranczuch Re: W oparach absurdu 30.03.10, 12:06
                Grupa wsparcia dla pocących się jajek...albo nie!!
                Grupa szybkiego reagowania na rzecz zapobiegania poceniu się jajek.
                A swoją drogą pomyślcie jak muszą się czuć jajka w niektórych sklepach, ciasno
                poupychane do opakowań, albo w koszach na bazarach, te to dopiero się pocą
                biedactwa, znerwicowane pewnie na dodatek. Nie wiem jak Wy, ale ja bym
                klaustrofobii i nerwicy na bank nie uniknęła.
                Może jakaś pikieta, przeciw uciskowi jajek?
                Żeby jajka były zdrowe i żyło im si·ę dostatniej i spokojniej!
                --
                Bardzo lubię muzykę, myślę, że chyba dlatego, że tak mało jest moralna.
                (Hermann Hesse)
                • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 30.03.10, 12:26
                  Rany jak się spłakałem! No takiego podejścia do tematu się nie
                  spodziewałem. Dodam, że było jeszcze:
                  - Trzeba było w lodówce nie trzymieć,
                  - zostaw jajko, idź na piwo,
                  - W jedwabna czusteczke zawinac i ucalowac w czolko.
                  - Popsikac deodorantem w aerozolu (ale musi szczypać (przyp.aut.)

                  Dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł ciumciania po brzuszku...
                  • stara.gropa Re: W oparach absurdu 30.03.10, 12:42
                    Jedno jajko, a ile radości wink
                    • black_lady_poland Re: W oparach absurdu 16.04.10, 12:03
                      No, bo coś w tych jajkach jest, że chce się z nich robić jaja.
                      Wiele lat temu, gdy mojej skromnej osoby nie było jeszcze na tym
                      padole, mój tato miał w pracy dwóch bliskich ziomali. Któregoś
                      pięknego dnia jeden z nich dostał podwyżkę, czy może premię,
                      zaprosił więc obu kumpli do knajpy... pardon, do wytwornego lokalu z
                      dancingiem, jako, że towarzystwo zaliczało się do kulturalnych. Ale
                      że panowie byli młodzi, toteż nie żałowali sobie kulturalnie
                      rozrywkowych napojów. Z zagrychą w postaci jajek w majonezie.
                      Gospodarz wieczoru wpadł w szampański humor, energia go rozpierała,
                      napoje zrobiły swoje, toteż w którymś momencie nabrał na łyżeczkę
                      jajko i z dużym rozmachem pirzgnął za siebie, prosto w parkiet.
                      Jakiś facet dostał w marynarkę, zaczął się rzucać, sprawca czynu
                      poprawił mu drugim jajkiem, zanim koledzy zdążyli go powstrzymać,
                      ale i tak efekt był taki, że zostali elegancko wyproszeni z lokalu.
                      A ukoronowaniem rozrywki był fakt, iż gościu wsiadł nie do tego
                      pociągu, co trzeba, od razu poszedł w kimono i obudził się w całkiem
                      innej części kraju.

                      Wiele lat później, w moich szczenięcych latach poszłam z koleżanką
                      po szkole do jej domu. Mieszkała w takim bloku z bramą pośrodku,
                      akurat nad jezdnią. Siadłyśmy sobie w oknie, licząc przejeżdżające
                      samochody. Uliczka była mało uczęszczana, a pierwsza połowa lat 80-
                      tych nie sprzyjała rozkwitowi motoryzacji w tym kraju.
                      No i teraz nie wiem, która z nas wpadła na super genialny pomysł.
                      Jakby to było zabawnie pozrzucać na samochody jajka. Kilka
                      pierwszych prób się nie powiodło, trafiałyśmy w dach albo w maskę,
                      aż w końcu jednak...cel! Przednia szyba zaliczona! Tyle, że kierowca
                      się wkurzył, zapisał sobie adres i potem nakablował jej starszym, a
                      oni moim. No, nie było już tak wesoło...
                  • groha Re: W oparach absurdu 30.03.10, 12:50
                    Oczywiście, że wpadł i to już dawno, dawno temu. Wprawdzie przy innej okazji,
                    ale wtedy ten pan kategorycznie się nie zgodził, więc drugi raz nie wypadało. Ja
                    taktowna jestem szalenie wink
                  • eulalija Żmija na łonie 30.03.10, 14:44
                    No i proszę, wychodowała nam się żmija na łonie.
                    To my do człowieka z radami z serca, z duszy, z wątpi, żeby się nie
                    stresował, przecież to ostatecznie tylko jedno jajko, a Baron nas
                    wyśmiał, wyszydził nasze starania i chęci. Ech, zawsze ta
                    arystokracja miała w pogardzie lud pracujący miast i wsi.
                    • groha Re: Żmija na łonie 30.03.10, 15:42
                      E, przypuszczam, że to nie jest żadna pogarda, tylko normalny, ludzki niepokój
                      pod przykrywką. Każdy by się trochę wystraszył w obliczu tylu bab gotowych
                      lecieć na ratunek. Każdy, kto ma odrobinę wyobraźni i chociaż jedno jajko, ma
                      się rozumieć.
                      • ewa9717 Re: Żmija na łonie 30.03.10, 17:01
                        Wyobraźnia wyobraźnią, na jąd... tego... na jajo poleciały!
                        • spokokolarz Re: Żmija na łonie 30.03.10, 17:19

                          Frau Grafin hatte ein Lokai, der hatte ein eigenes Ei tongue_out
                          • balamuk Re: Żmija na łonie 30.03.10, 18:39
                            Dowolnym silom wyzszym dziekuje, ze w panstwowej pracy nie czytywam prywaty. Albo bym sie zadlawila, albo zareagowala spontanicznie - w obu przypadkach bez lekarza by sie nie obeszlo. Alez mi sie podoba wlasna frywolnosc!wink))
                            • kocio_pierzaczek Re: Żmija na łonie 30.03.10, 19:56
                              I co dalej wynikło z tym lokajem?
                              • ewa9717 Re: Żmija na łonie 30.03.10, 20:03
                                Chyba jak zwykle, podrasował cosik wink
                                • minerwamcg Re: Żmija na łonie 30.03.10, 20:26
                                  Pojechał do Nowej Gwinei, gdzie tubylcy zrobili z niego kryzysowy
                                  makaron - jednojajeczny...
                            • stara.gropa Re: Żmija na łonie 30.03.10, 21:41
                              A jak wyglądałaby ta spontaniczna reakcja, bo zaintrygowałaś mnie? smile
                              • balamuk Re: Żmija na łonie 30.03.10, 22:20
                                Nic intrygujacego, zdrowy i nieopanowany atak radosci. Z akcentem na nieopanowanysmile Poniewaz nie potrafie elegancko i polgebkiem chichotac, smialabym sie pelna geba i calym jestestwem(?), co w powaznym urzedzie stanowi dysonans. Tylko krok do panow z kamizelka...
                • woloduch1 Re: W oparach absurdu 30.03.10, 22:20
                  Te pocace sie jajka przypomnialy mi stara, studencka, wojskowo-poligonowa
                  piosenke...

                  Pozdrawiam

                  Woloduch
                  • balamuk Re: W oparach absurdu 30.03.10, 22:27
                    Nie kojarze piosenki,za to przypomnialam sobie, co zamawialismy w Spatifie pod wodke. Tez na temat.
                    • woloduch1 Re: W oparach absurdu 30.03.10, 22:57
                      Co takiego? Powiedz...

                      Pozdrawiam

                      Woloduch
                      • balamuk Re: W oparach absurdu 30.03.10, 23:12
                        Tzw. Ulomnego Azjatesmile Nie mam pojecia, czy dalej sie tego uzywa (okreslenia, nie potrawy)
                        • eulalija Re: W oparach absurdu 30.03.10, 23:23
                          Znaczy się surowa posiekana polędwica z jedną pisanką?
                          Czy coś bardziej ekstraordynaryjnego?
                          • balamuk Re: W oparach absurdu 31.03.10, 21:45
                            Ano, hej. Ekstraordynaryjne fanaberie jakos sie z uczciwa seta nie komponujasmile
                            • goonia Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:05
                              OMG czyli przygody w banku.
                              Jak Pani Prezes przykazala, chcialam uiscic skladke dla TWCh. Uzbrojona w numer
                              konta, biki i inne swifty oraz imie i nazwisko odbiorcy udalam sie do banku. W
                              banku wiadomo, kolejka. W okienku, konsternacja. No bo zeby tak bez uprzedzenia
                              z miedzynarodowym transferem to wogole nie wypada. Po powrocie z narady z menago
                              czy innom mondrom glowom dowiedzialam sie, ze nici z przlewu poniewaz, nie znam
                              adresu kocia, nie znam adresu banku, nie wiem jak bank sie nazywa oraz czy kocio
                              ma kota.
                              Wrocilam zatem do pracy skad wystosowalam apel. Migos byl uprzejmy mnie
                              doinformowac. W miedzyczasie dostalam w glowe i wstrzasu mozgu, i pojechalam na
                              narty. Jazda na nartach jest szkodliwa i naderwalam sciegno w kolanie. W zwiaku
                              z tym kustykam sobie pomalu i do banku jakos mi nie bylo po drodze, a w dobie
                              komputeryzacji okazuje sie, ze nie moge zrobic przelewu sama tylko musze sie
                              osobiscie stawic.
                              Poniewaz Edyta jest tak cudowna, ze wypatrzyla i kupila dla mnie ksiazke,
                              poczulam sie zobowiazana dokonac kolejnego ataku na bank ( nota bene kiedys
                              bylam w banku jak go okradli , znaczy w czasie napadu bylam). Dokustykalam,
                              kolejki nie bylo poniewaz od rana leje. Przy okienku zaczely sie schody. No bo
                              przeciez z 30 milionow ludzi, ze 20 to emigranci a w banku nie potrafia przelewu
                              zrobic. Nie wiem czego ja sie spodziewalam. Po 10 minutach stania oznajmilam, ze
                              mam noge nie teges i ja juz nie moge stac. Posadzono mnie na krzeselku w okienku
                              dla emerytow i niepelnosprawnych. Kolejne 20 minut to wypelnianie formularza,
                              trzykrotne konsultacje z manago, inicjalow i podpisow zlozylam wiecej niz przy
                              kupnie domu. Grunt, ze podobno poszlo.
                              Uff... wcale mi nie ulzylo ale sie chociaz wygadalam. Z tego stresu rozbolala
                              mnie glowa jak nie przymierzajac Pana Barona (choc moja calkiem pospolita jest),
                              ale moze wyszlachetnialam w tym banku.
                              Nastepnym razem bede slac w kopercie
                              • stara.gropa Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:20
                                Następna razą to wpadnij do banku w czarnej kominiarce na głowie i
                                już od progu krzycz: Jak nie przyjmiecie pieniędzy to będą ofiary!
                                I do kasjerki: Masz 30 sekund na realizację przelewu. Potem poleje
                                się krew.
                                • asia.sthm Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:27
                                  Gooniu, wiesz ty co? Ta Ameryka to sie w .... za przeproszeniem nie miesci. Nie
                                  poddajmy sie. Za jakis wiek lub pol, sie wyrowna wink.

                                  Ja mam firmowe interesy z USA i oni bez opamietania groza czekami. My juz
                                  zapomnielismy czym to sie je. Drukowanymi literami im pisze WIRE TRANSFER
                                  ONLY!!! a oni swoje.
                                  • goonia Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:32
                                    Asiu, Ty mnie jedna rozumiesz! Ja za prawie wszystko place czekiem albo przez
                                    telefon, a przelew miedzy moimi wlasnymi kontami w roznych bankach to hard core.
                                    latwiej czek sobie samej wystawic.
                                    • stara.gropa Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:37
                                      Gooniu, pozwolisz, że zadam niedyskretne pytanie? Kart kredytowych
                                      lub bankomatowych nie znacie jeszcze? big_grin
                                      • goonia Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:41
                                        Czego? tongue_out
                                        • goonia Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:44
                                          a tak na powaznie, to karty mamy tak od niedawna pozabezpieczane, ze czesto
                                          nawet prawowity wlasciciel nie moze ich uzyc. Ale to znowu dluga bajka a ja juz
                                          dzis sobie nerwow napsulam, to opowiem moze innym razem.
                                        • stara.gropa Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:45
                                          big_grin
                                      • asia.sthm Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:45
                                        Gropciu, odwal sie od Gooni, dobrze+? To nie jej wina
                                        • stara.gropa Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:51
                                          Ktoś musi być winny, a to w tym momencie jedyna dostępna mi
                                          Kanadyjka.
                                          • goonia Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 22:54
                                            o goodness gracious, jeszcze mi tu od jakichs na K ublizaja, ide pracowac tongue_out
                                            • asia.sthm Re: Uwaga dlugie. 08.04.10, 23:00
                                              Gooniu, ja stane cie wlasna cherlawa piersia bronic. Narob dlugow, a jak
                                              przyjedziesz to dasz w lape stara wyprobowana metoda.
                                              I problem z glowy.
                                              • pomaranczuch Re: Uwaga dlugie. 09.04.10, 00:22
                                                O matko z córką! Czego się tu człek może nauczyć wink
    • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 09.04.10, 08:48
      Pisałem kiedyś Państwu o mojej nieudanej próbie wdarcia się na
      koncert wokalistki Jopek w Łowiczu? Ha! Dorwałem ją! W Wałbrzychu za
      tydzień! I okazało się, że moja znajoma stamtąd ma jedną znajomą,
      która zna takiego pana, którego syn chodził do szkoły z jedną
      gościuwą i ta gościuwa była na wczasach ze znajomą, której ciotka ze
      strony siostry matki byłego męża zna właścicielkę klubu w którym
      pani Jopek raczy wystąpić. I tym oto sposobem mam bilety w pierwszym
      rzędzie a i możliwe, że załapię się na małe after party z pieśniarką!
      O czem donosi Wam wielce ukontentowany
      • pomaranczuch Re: W oparach absurdu 09.04.10, 14:50
        o kurcze Baronie, miszczostwo !
        hmmmm, ma ktoś może znajomych w Bielskim Centrum Kultury? big_grin
        • konopika Re: W oparach absurdu 09.04.10, 21:58
          pomaranczuch napisała:

          > o kurcze Baronie, miszczostwo !
          > hmmmm, ma ktoś może znajomych w Bielskim Centrum Kultury? big_grin

          Znam pewną osobę, która na pewno zna kogoś w teatrze i muzeum w Bielsku, podejrzewam, że może mieć wtyki w BCK

          Baronie, Ty bardzo umuzykalniony jesteś, a gust masz nie od parady. Gratuluję znajomości.
          • pomaranczuch Re: W oparach absurdu 10.04.10, 09:45
            Konopiko cóż za wiadomość! a może ten ktoś załatwiłby mi wejście za kulisy po
            autograf w czerwcu na koncercie Paco de Lucia big_grin albo sam wziął płytą i wyżebrał
            autograf . To byłoby cudowne
      • bbbzyta Re: W oparach absurdu 09.04.10, 15:19
        Łał! Zrozumiałam, że w stolicy Sz. P. Jopek jest większym białym krukiem od Sz. P. Madonny???
        • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 09.04.10, 16:11
          Święte słowa Bzyto. Pomijam fakt, że bilet w stolicy kosztuje 200 zl
          a na prowincji 50 smile
          • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 09.04.10, 16:12
            Przepraszam, 70 wink
            • doratos Re: W oparach absurdu 16.04.10, 12:33
              No i od razu się człowiekowi humor poprawia jak
              przeczyta taki wątek,miał być absurdalny a wyszedł jajeczno-
              znajomościowy!!
              Wiadomo kole Wielkanocy wszystko się wokół jaj kręci!
              I znów mi przyszedł kawał na myśl no i muszę się podzielić!
              Pewien pan upodobał sobie danie o nazwie Jaja Corrida.
              Codziennie je zamawiał w swojej ulubionej restauracji,
              jednego razu woła kelnera!
              -Jestem oburzony!
              -Dlaczego?
              -Codziennie jem tu jaja Corrida i zawsze były takie duże,a dziś
              podano mi takie malutkie...o proszę zobaczyć,i co pan na to?
              -No cóż szanowny panie,na Corridzie bywa różnie raz ginie byk a raz
              torreador!!
              -???!!!

    • balamuk Re: W oparach absurdu 02.05.10, 19:59
      Od kilku dni w tutejszej TV grzmia strasznie, ze glutaminian sodu truje. I ze jest we wszystkim. Poniewaz juz wiem, ze warzywa i owoce sa pryskane, zaczem niezdrowe, wyroby mlekopochodne zawieraja cos (nie pamietam co) wyjatkowo szkodliwego, slodycze powoduja multum paskudnych chorob, a niewlasciwy chleb, ryz i makaron wioda do smierci niechybnej, chyba pojde sobie zapalic...
      • konopika Re: W oparach absurdu 03.05.10, 10:09
        blambuko, tego dymka popij koniecznie coca colą, ale nie zwykłą, która jest
        słodzona zwykłym cukrem, tylko colą light, bo ta jest słodzona aspartamem, a
        aspartam jest podobno dużo gorszy od cukru, nawet szczury od niego zdychają.
        • asia.sthm Re: W oparach absurdu 03.05.10, 10:16
          A nie mowilam, ze jak czlowiek sobie zapali, to juz mu niegrozne inne trucizny?
          Z czym do gosci ?
          • balamuk Re: W oparach absurdu 03.05.10, 11:13
            smile
            Moj organizm Coli nie lubi, taki, skurczybyk, ekologiczny wybiorczo. Za to lyknelam czerwonego wytrawnego, kupne, wiec na pewno same chemikalia w nim plywaja. Od razu mi sie humor poprawilwink
            • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 17.05.10, 11:44
              No i zaczyna się. W weekend pracowe towarzystwo wypoczęło i zaczyna
              sypać takimi pomysłami, że klękajcie narody! Ratunku !!!
              • groha Re: W oparach absurdu 17.05.10, 12:23
                Zaintrygował nas pan Baron. Niech zgadnę: wracamy do parowozów? smile
                • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 12:28
                  ... i znów będzie można sobie wg kolei zegarki regulować?
                  • groha Re: W oparach absurdu 17.05.10, 12:34
                    No. A jeśli absurd, to może coś z peronem w miasteczku W.? Jakiś pomnik, czy coś.
                    • stara.gropa Re: W oparach absurdu 17.05.10, 12:39
                      Może salonki wprowadzą?
                    • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 12:44
                      Dobudują lotnisko i port?
                      • groha Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:04
                        E, to już kto inny wymyśla. A u pana Barona, to albo kombinują jak podpiąć
                        salonkę z parowozem do TGV, albo planują obóz integracyjny na słynnym peronie,
                        bo aż zamilkł z wrażenia, biedaczek.
                        • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:15
                          Wprowadzą 3 klasę?
                          Bilety tylko na 'chybił trafił'?
                        • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:17
                          Ręce i nogi opadają. Jadąc w delegację najlepiej żebym spał w
                          poczekalni na dworcu, trzeba oszczędzać, kryzys jest.
                          • stara.gropa Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:29
                            I to jest słuszna idea. A nie możesz przespać się w pociągu?
                            • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:41
                              stara.gropa napisała:

                              > I to jest słuszna idea. A nie możesz przespać się w pociągu?

                              Wrrrr...
                              • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:46
                                Mnie jazda pociągiem usypia, nawet w ciągu dnia. Nawet mam taki
                                tajny plan, żeby symulatory jazdy pociągiem cierpiącym na bezsenność
                                sprzedawać smile
                            • groha Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:46
                              Toż mówię: trzeba wrócić do parowozów. I postawić na bocznicy wagony
                              wczasowo-wypoczynkowe dla pracowników. Takie luksusowe, z firaneczkami w oknach
                              oraz dostępem do WC.
                              • stara.gropa Re: W oparach absurdu 17.05.10, 13:48
                                I tam delegacje będą się odbywały? Na bocznicach?
                                • groha Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:05
                                  Nie wiem, jak gdzie indziej, ale np. w Kielcach chyba lepiej spać na bocznicy,
                                  niż na dworcu. Mniej wieje.
                                  • ewa9717 Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:08
                                    Szanpan na bocznicy??????
                                    • stara.gropa Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:14
                                      Ale we własnym wagonie.
                                  • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:16
                                    'bo ja muszę być w ruchu słyszeć wiatru świst w uchu...'
                                    Do spania lekkie kołysanie i stukot potrzebny. Na bocznicy nic z
                                    tego.
                                    • stara.gropa Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:23
                                      To przecież pisałam, żeby Baron w czasie delegacji sypiał w pociągu.
                                      Jest popołudnie, godziny pracy się skończyły, a Baron zamiast do
                                      hotelu, pardon do poczekalni, udaje się do pociągu i jeździ całą
                                      noc. Następnego dnia rano wysiada i gotowy jest do obowiązków
                                      służbowych.
                                      Wsiąść do pociągu bylejakiego.
                                      • groha Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:42
                                        A ja nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale mam nieodparte wrażenie, że cały problem
                                        polega nie na kierunku jazdy, lecz na tym, że pracodawca pana Barona nagle
                                        zaczął dbać o bilet. I ściskanie kamienia zielonego już nie wystarczy, niestety.
                                        Ale być może się mylę.
                                        • 36krzysiek Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:49
                                          Już sam fakt, że Baron musi zajmować się czemś tak obrzydliwem jak
                                          praca zarobkowa, woła o pomstę do nieba. Ale majtanie Baronem po
                                          jakichś zadupiach, w dodatku pożal się boże, komunikacją kolejową,
                                          bez zapewnienia odpowiedniej osoby do towarzystwa oraz hotelu na
                                          poziomie, no toż to już jest zdziczenie obyczajów nie do
                                          zaakceptowania !
                                          • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 14:57
                                            To i kufry Szanpan będzie samodzielnie nosić? Koniec świata, jak
                                            mawiał jeden z dozorców smile
                                          • g0p0s Re: W oparach absurdu 17.05.10, 15:00
                                            Może zaświadczenie od cyrulika o chorobie lokomocyjnej oraz o
                                            całkowitym zakazie noszenia czegokolwiek własnoręcznie?
                                            • goonia Re: W oparach absurdu 20.05.10, 22:06
                                              Odebralam przed chwila telefon.
                                              Dzwoni mezczyzna i mowi, ze chcialby, zeby mu plemniki policzyc.
                                              Hm, ja sie nie podejmujesmile
                                              • stara.gropa Re: W oparach absurdu 20.05.10, 22:11
                                                big_grin
                                                • toanita Re: W oparach absurdu 20.05.10, 22:26
                                                  Byłam wczoraj w chińskiej knajpie. Siedzimy ze starym, czekamy na żarcie.
                                                  Przechodzi kelnerka i proszę o popielniczkę. Zastanowiła się, podeszła do
                                                  uprzątanego właśnie stolika i mówi: "Skończyły się." Ale po chwili: "A może być
                                                  trochę nieczysta?" My: "Jasne..." I dała nam pełną petów...smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka