Zapomniałam napisać, że niezaprzeczalnym hitem tegorocznych wakacji było zwierzątko o wdzięcznej nazwie jak wyżej

Otóż patrzę ja sobie pewnego pięknego dnia przy śniadaniu, a tu przylatuje do kwiatów coś mechatego, coś pierzastego, skrzydłami macha milion pięćset razy na sekundę i w pięknym "zawisie" futruje się nektarem. I ma oczy i się przy tym gapi

Umarłam ze szczęścia, bo uwielbiam takie przyrodnicze niespodzianki i zaczęłam wykrzykiwać, że łaaaaaa, chyba koliber!!! Ale potem okazało się, że gdzie - koliber? W Ameryce -tak. W Europie - nie! Ale jest otóż osobnik, często z kolibrem mylony i to jest ćma, w dodatku dzienna

Urocza gadzina. Ale dlaczego
fruczak??? Kto i czego się napalił, zanim wymyślił tę nazwę?

Ogłaszam otwarty konkurs na hipotezy, nazwy zwierzęcia dotyczące. A Wy spotkaliście kiedyś przyrodnicze dziwo?