Dodaj do ulubionych

Upiorność wczesnych poranków

29.03.06, 10:23
Niestety, rankiem nie jestem śliczna, liryczna, ni apetyczna. I tak, jak do
Gurui - lepiej się wtedy do mnie nie odzywać. Tak mniej więcej do 10.00,
potem już można. Od dziecka tak mam i mimo licznych prób przestawienia się z
trybu sowiego na skowronkowatość, problem istnieje i pewnie umrze razem ze
mną. Jakim cudem udało mi się skończyć jakieś dzienne szkoły, wychować
dziecko i nie wylecieć z żadnej pracy, naprawdę nie wiem. Ale ile mnie to
zdrowia kosztuje, to żadne słowo tego nie wypowie. Parę razy w życiu udało mi
się wyskoczyć z łóżka lekka, radosna, jak ptaszę i od razu gotowa do
działania, ale to wyjątki potwierdzające regułę, że normalna sowa wita świt z
zamkniętymi oczami. Ewentualnie - z przyjemnością ogląda go od drugiej
strony, czyli przed zaśnięciem. Co to ja chciałam... Aha, a jak u Was z
poranną aktywnością? Wiem, wiem, wstajecie, bo praca, obowiązki itp., ale czy
z wiecznym uczuciem przymusu i poczuciem gwałtu na swoim organizmie, jak ja,
czy może na odwrót - bladym świtem oczy same Wam się otwierają i wyrzuca Was
z pościeli, z werwą oraz radosnym okrzykiem na ustach: "witaj dniu!"? Tak
pytam, z ciekawości. Zawsze to milej wiedzieć, że komuś też nie jest obcy
upiorny brak radości o poranku. Właśnie kończę drugą kawę i powoli zaczynam
dostrzegać otoczenie... Pozdrawiam wszystkich sowopodobnychsmile
Obserwuj wątek
    • stara.gropa Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 10:44
      Nade mną to ciąży jakaś klątwa. Ja, rasowy nocny marek, którego ulubioną
      godziną jest 1.00 w nocy, muszę wstawać codziennie o 5.30. Zaoszczędzę
      wszystkim szczegółów w jakim humorze wkraczam rano do pracy. Mija mi około
      południa.
      Sowy wszystkich krajów łączcie się!
      • daria_nowak Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:06
        Wstaję o 5.30 w porywach do 5.40 ... Najgorsze jest to, że odkąd pamiętam -
        rano irytuje mnie wszytko!!!! Za ciepło mi albo za zimno. Zapachy powodują
        natychmiastowy odruch zadomowienia sie na stałę w toalecie. Światłowstręt
        totalny, wilkiem patrzę nawet na maluśką lampkę w kąciku. Nikt nie ma prawa się
        odezwac, bo zamorduję gołymi rękami. Naburmuszona czekam aż kawa zacznie
        działać. Warczę na wszytkich, nawet na koty. Wymądrzam się. Poprostu potwór..
        Około 10 stan mija jak ręką odjął i wszytko jest dobrze tak do 1 w nocy. Wtedy
        włącza sie sygnalizator w główce - "kładź się cholero, bo wiesz co będzie..."
    • vivictoria Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 10:44
      Rano mogę strzelać i to nie ślepymi nabojami do każdego, kto się odezwie. Dzień
      muszę zaczynać niestety od wschodu słońca ale przytomnieję tak około 18-tej i
      już wtedy ze mną można wytrzymać co się zechce. smile aż do wschodu...
    • edyta95 Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 10:46
      jak mogę spać to do późna, 10 około to miła godzina
      jak się obudzę niechcący wcześniej to wstanę, bo leżeć tak nie umiem
      jak wstaję do pracy o 5,45 rano to idę od razu pod prysznic a po zmoczeniu
      głowy przytomniutakam bardzo
      no to co ja jestem? skowronek czy nie?
    • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 10:49
      jestem typową sową - czuję się dobrze w nocy, szczyt intelektualnych możliwości
      osiągam pomiędzy 1 w nocy a 5 rano. Od lat próbuję wytłumaczyć mojemu
      pracodawcy, że powinnam pracować w domu - byłabym wtedy efektywniejsza.
      Niestety, bez skutku sad
      Chodzę permanetnie niewyspana, bo spać kładę się około 1 (przez rozum, bo
      przeważnie nie chce mi się spać) i budzi mnie budzik o 6.30, a ja jednak lubię
      spać troszkę dłużej.
      Weekend tez nie daje wytchnienia - MBumbecki, słowik typowy, który zasypia o 21
      (mam na to świadków) budzi się około 7-mej i zaczyna swoją aktywność (pranie,
      zabawy z psami, kotami...) przy tym zadaje mi szeptem tysiace pytań. Po co
      szeptem tegonie wiem, przecież i tak nie śpię ...

      smile
      • edyta95 Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:02
        ...szczyt intelektualnych możliwości
        osiągam pomiędzy 1 w nocy a 5 rano.

        a teraz to już wszystko rozumiem smile)))))))))))))
        • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 12:03
          no dziękuję za ten komentarz...
          O filmie zapomij ....

          wink
          • edyta95 Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 12:12
            moj szczyt następuje w południe
            to miałam na myśli smile)))))))))) że sie mijamy
            • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 12:44
              taaaaa ... tłumacz się... tylko winni się tłumaczą
              big_grin big_grin
              • g0p0s Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 12:48
                Będzie jakiś pojedynek?
                • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:40
                  tak, na tłuczki smile
                  • g0p0s Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:42
                    > tak, na tłuczki smile
                    z tłumikiem?
                    • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 14:25
                      jeżeli takowe dostarczysz to mogą być również z tłumikiem smile
    • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:31
      Ciekawe, czy kiedyś minie ten obowiązkowy, rolniczy model życia wraz ze
      słonkiem, jak myślicie? Przynajmniej dla tych, którym krowy w oborze nie ryczą.
      Bo to nie tylko okrucieństwo i dręczenie ludzi, ale też czysty bezsens. Jak
      widać, intelektualna wydajność porannego melepety jest niższa, niż kołchoźnika
      na wspólnym ugorze, ale kogo to obchodzi. U radosnych skowroneczków zrozumienia
      nie znajdziemy, więc jednoczmy się pod hasłem Starej.gropy: sowy wszystkich
      krajów - łączcie się! I coś z tym zróbmy, do cholery, bo to się przecież tak
      żyć nie da...
      • asia.sthm Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:38
        Dwa razy w zyciu przytrafila mi sie radosc o poranku po przebudzeniu, ale
        radosnych porankow przed pojsciem spac zaliczylam od groma i ciut ciut.
        Czyli jestem sowa z Mokotowa od urodzenia prawie.

        Jak bedziecie urzadzac rewolucje przeciw radosnym skowronkom to ja prosze o
        miejsce w pierwszym szeregu.
        • daria_nowak Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:09
          hehhe, zupełnie jak ja smile Też sowa z Mokotowasmile Zakładamy podgrupę, czy sie
          integrujemy ogólniesmile))?
          • asia.sthm Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:21
            Zakladamy podgrupe !
            Mokotowskie sowy sa specjalne.
            smile
            • daria_nowak Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:41
              Ale w znaczeniu specjalnej troskismile))? Mokotowska podgrupa może rozpocząć
              działalność pikietą pod hasłem: Wczesne wstawanie zmorą i "upiorą"!! Tylko
              gdzie idziemy pikietować? Pola Mokotowskie? Tam cicho, mozna odpocząć na
              ławeczce... Czy pod urzędem jakimś?
          • minerwamcg A czy są jakieś sowy z Solca? :)))) 29.03.06, 18:29
            Ratuuuuunkuu! Mam chłopa skowronka... Rano co prawda bywa upiorny, ale nie
            dlatego, że wstał za wcześnie, tylko dlatego że ja jego zdaniem wstałam za
            późno. Czasem udaje mi się go zatrzymać w łóżku (mniejsza o to jak smile)) i
            wstaje razem ze mną - ale potem znowu marudzi, że pochwalam, popieram i
            utwierdzam go w jego własnej zgniliźnie moralnej (bo za taką uważa wylegiwanie
            się w betach).
            Ale z drugiej strony porządny chłop, pije mało i na ogół ze mną, za dziewuchami
            się nie ogląda... Może się jednak z nim nie rozwiodę.
            No dobra, tyle jojczenia, a teraz do rzeczy - czy są tu jakieś sowy z Solca?
            Albo chociaż Powiśla? smile)) Ktoś, do kogo otwierając dzikim świtem okno, będę
            mogła przesłać przyjacielskie "uaaaaa!" <to miało być ziewnięcie hipopotama>?
      • 36krzysiek Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:41
        dzwoni budzik, otwieram jedno oczko, drugie oczko i pierwsza mysl o poranku : O
        żesz k... jego mać! W drodze do kuchni mam mysli samobojcze, lzy w oczach i
        przeklinam los, swiat, ludzi i zwierzeta. nastepnie 15 minut siedze tepo
        wpatrzony w sciane z kawa w jednej i papierosem w drugiej rece. Potem czlap
        czlap pod prysznic, puszczam wode i nie mam sily wejsc do wanny. od wstania do
        wyjscia potrzebuje srednio ok godziny a im wczesniej wstane tym sie bardziej
        spozniam, no bo tyle czasu jeszcze. Cudowne widmo wlasnego nagrobka mija mi po
        wyjsciu w rozszalaly tlum na ulicach, bo tu raczej trzeba pilnowac sie by cie
        nie rodeptali i nie rozjechali. Do biura wkraczam z piesnia na ustach i
        szalenstwem w glowie, co tez mi ten cudowny k...a dzien przyniesie.
      • stara.gropa Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:47
        Groho, byle do emerytury!
    • g0p0s Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:49
      Skowronek to ja nie jestem. Czas po obudzeniu się tak jakoś szybko ucieka, że
      robi się zaraz późno.
    • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 11:58
      Pięknie to opisałeś, Krzysiu. Wszystko się zgadza, nawet ten papieros, dzięki
      któremu nie raz udało mi się trochę wcześniej oprzytomnieć: kiedy oparzył mi
      palce... No i moja pierwsza myśl po otwarciu ocząt, to: za jaką karę?! Czyli
      też na "ka". Rany, ależ my jesteśmy cholernie nieszczęśliwi o poranku, aż żal
      patrzeć, hehe.
      • 36krzysiek Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 12:50
        droga Groho, to moze zamiast kola tesciowych jakas grupe wsparcia? zalozymy
        fundacje i kasiory sie natrzepie tyle, zeby juz nie trzeba bylo nigdy wstawac
        przed 12, no chyba ze samolot do Paryza na zakupy czeka o 11...
        • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 13:03
          Kółko teściowych jest na razie dwuosobowe, do Szkoły Idealnych Teściowych nikt
          się nie zgłasza, więc spokojnie możemy działać na innym polu. Byle wieczorem.
          Jeśli wiesz, jak się trzepie kasę (w ogóle, nie tylko bez rannego wstawania),
          to ja bardzo chętnie się przyłączę. Więc może napraw wreszcie ten domowy
          komputer, co? smile
    • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 14:00
      Dario, bardzo dobre hasło z tą zmorą i upiorą, podoba mi sięsmile) Można również
      dzierżyć w dłoni: " Na pohybel zbirom i rannym wampirom", "Stajenny do
      wstawania, sowa do spania", "Ranne wstawanie i mycie skraca życie" itp. A jeśli
      pikiety, to tylko przed tymi, co trzymają wszystko za ogon, nawet czas. Niech
      zarządzą, że dzień zaczyna się o 10 rano i w porządku. I na nic mydlenie oczu,
      że się nie da. Udało się z soboty na niedzielę bezszmerowo zwinąć godzinę drugą
      w nocy? Udało. Przecież sama się nie zgubiła, nie?
      • daria_nowak Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 14:41
        Warto by komisję śledczą powołac w sprawie zaginionej godziny? Co Wy na to? A
        na pikiecie możemy mieć roznokolorowe transparenty! Rożne hasła! I koniecznie
        musi się odbyć w ludzkich godzinach - czyli nocą wczesną...dlatego moze
        najpierw namiezmy, gdzie ta władza mieszka (Toruń??smile) i pod oknami będziemy
        się wywnętrzać! Niech mają! Może wtedy pomyślą, jeśli sa skowronkami, jak nam
        źle, a jak są sowami, to sie dołączą. W efekcie wspólnie będziemy plasać po
        ulicach, ludzi z łóżek w zachwycie wyciągać... Zagalopowałam się troszkę
        chyba...smile)))))))
        • asia.sthm Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 15:05
          Dario, wcale sie nie zagalopowalas. Jak juz poszalejemy protestujac cala noc,
          walniemy sie spac na jakims wygodnym skwerku przykrywajac tymi plakatami. Potem
          przebudzimy sie w samo poludnie i dokonczymy dziela. Jakby to nie bylo
          skuteczne za pierwszym razem to pojdziemy w wyzsze instancje.
          • daria_nowak Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 16:31
            Bardzo dobrze i zrobimy powstanie Sów! Dołaczą się inne dzielnice! A później
            inne miasta! jakoś dziś jestem tak "globalnie nastawiona" i teatr Nasz widzę
            ogromnysmile)!
    • stara.gropa Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 14:49
      Nie ma między nami rannych ptaszków? Niechęć do poranków odziedziczyliśmy po
      Gururze?
      • asia.sthm Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 15:05
        > Nie ma między nami rannych ptaszków?

        Nawet jak sa to boja sie przyznac :o)
        • klarisa Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 15:16
          Tia.. najlepiej się siedzi wieczorkiem cisza, spokój, można poczytać itp.
          Wieczorkiem czas szybko mija 22,23,24 a tu ciach już 2.
          A rano...brrrrr koszmar.
          Więc jak będzie jakś pikieta na Mokotowie to ja też.Może wreście przestanie tu
          być w większości Praga???
          • jotka13 Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 15:46
            Więc jak będzie jakś pikieta na Mokotowie to ja też.Może wreście przestanie tu
            być w większości Praga???

            Masz coś przeciwko Prażankom (nawet przeflancowanym)? wink)

            Też zapisuję się do klubu lubiących sobie dłużej pospać i wczesnowstawaczy z
            obowiązku, a dzisiaj nie wiem jaka cholera obudziła mnie o 4 i nie dała dłużej
            pospać.
            • daria_nowak Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 16:32
              Wredna cholera, najgorszy typ cholery!smile
            • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 16:47
              jotka13 napisała:

              > a dzisiaj nie wiem jaka cholera obudziła mnie o 4 i nie dała dłużej
              > pospać.

              u mnie może być to jedna z 8 choler:
              Hyzio, Cypis, Chrabula, Steffi, Petisia, Miluś-Pedro, Mocher, Borys... chociaż
              te dwa ostatnio są przeważnie grzeczne w nocy (dziś tylko strasznie sapały)
    • vivictoria Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 18:13
      Nawet będąc rolnikiem, co jest politycznie poprawne, bo już nie ma chłopów, da
      się być sową. Wszak pora dojenia krów to tylko kwestia wmówienia stworzeniom,
      że jest rano, a że będzie wypadać popołudniu, coż to? Kurom się wmawia, że doba
      trwa 25 godzin...
    • woloduch1 Re: Upiorność wczesnych poranków 29.03.06, 18:16
      Jak to powiedziala Gurua? Godzina siodma rano jest zbyt pozna do udoju krow a
      zbyt wczesna do udoju architektow? Podpisuje sie pod tym zdaniem oboma rekami z
      jedna mala zmiana: zmienic slowo "architekt" na dowolny inny zawod i mamy
      uniwersalna prawde.
      Switow w zasadzie nie ogladam. Jezeli juz, to naleza one do dwoch gatunkow:
      wymuszonych budzikiem - i tych NIENAWIDZE, przypadaja one na okres zimowy oraz
      (tych niestety znacznie mniej) swity ogladane znad dogasajacego ogniska w gronie
      przyjaciol gdzies na gorskich szlakach z zachrypnietym juz nieco gardlem, tuz
      przed pojsciem spac...

      Pozdrawiam

      Woloduch
      • klarisa Re: Upiorność wczesnych poranków 30.03.06, 09:26
        "Masz coś przeciwko Prażankom (nawet przeflancowanym)? wink)"
        Kurcze nieee, ale zawsze mówiłyście, że Praga jest większością i troszkę
        zazdroszczę.A tu proszę miła niespodzianka..coraz więcej Mokotowa tralalasmile)

        Odnośnie rannego wstawania:
        Jak moje dziecko było małe, miał ok roku to już wiedział, że budzenie mamusi
        wcześniej niż o 8 jest niebezpieczne i grzecznie bawił się sam i nic od wrednej
        mamusi nie chciał.Mamusia się wyspała to dała jeść itp.I patrzcie przeżył, teraz
        na lat 12 i nic mu nie brakuje, rozwija sie dobrze.
    • a_weasley Zasłyszane 30.03.06, 09:45
      "Gospodarze marudzą, że spać nie dajemy, a oni wstają o czwartej. Łżą podle, jak
      się wczoraj kładłem to jeszcze spali".
      • groha Re: Zasłyszane 30.03.06, 14:37
        a_weasley napisał:

        > "Gospodarze marudzą, że spać nie dajemy, a oni wstają o czwartej. Łżą podle,
        jak się wczoraj kładłem to jeszcze spali".

        smile))
    • croyance Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 11:43
      O Moj Boze, cos dla mnie tu widze ...
      Ja szczyty intelektualne i towarzyskie osiagam ok. 1-3 w nocy, a wstawac musze
      niestety rano.
      Teorie o przestawieniu sie uwazam za mit: wszak zycie cale wstawalam rano, i
      co? Nic mi sie nie przestawilo. Jak juz musze sie sprezyc i zwlec rano z lozka
      bardzo wczesnie, to po powrocie do domu klade sie na godzinke ... i ok. 19
      wstaje z nowym zyciem w sobie, ktore to brutalnie przerwane zostaje w
      najwyzszej jego fazie przez Misia, ktory lubi klasc sie spac ok. 23, a beze
      mnie nie zasnie.
      Rano zas oboje przezywamy horrory.
      ja (budze sie w sobie, ale oczu nie otwieram): Boze, Ty jestes Panem czasu,
      mozesz zrobic wszystko. Spraw, zebym miala jeszcze 20 minut spania ... tylko
      20. Jesli nie, zrozumiem, ale prosze ...
      Wyciagam reke, sprawdzam godzine na komorce: 7.15. Dobra! Modlitwa wysluchana!
      7.44 - ja: Mis, wylacz budzik! Ja juz sie obudzilam! Nie musi dzwonic!
      Mis (przez sen): Aqrat.
      ja: histeryzuje
      budzik strasznym glosem: Seven forty-five pm. Seven - forty five pm. Seven
      forty-five pm (i tak cala minute)
      ja: wylacz to! wylacz!
      Mis: wstawaj!
      ja: na MOIM zegarku jest dopiero 7.43. Mam jeszcze cale 2 minuty.
      Mis: Bo Twoj zegarek zle chodzi.
      ja: Wcale nie! Bardzo dobrze chodzi!
      Mis: wstawaj!
      ja: Szzzzzz. szszszszzz. Jeszcze minuta.

      (minute pozniej)

      ja (sama do siebie, w glowie): glupio tak wstawac o nierownych godzinach, skoro
      nie wstalam 45, musze teraz czekac do 50. Kto normalny wstaje o 7.47? To jakies
      chore.
      Mis: Spoznisz sie do pracy.
      ja: wcale nie spie! Planuje w glowie, co ubiore.
      Mis: wstawaj!
      budzik (nastawiony awaryjnie): seven fifty pm. seven fifty pm. seven fifty pm.
      Mis: zabiera mi koldre.
      ja: ZIMNOOOO! AAAAA!
      Mis: spoznisz sie! (swiety czlowiek!)
      ja: czekaj, nie mozna tak brutalnie (nakrywam sie z powrotem koldra, i wypelzam
      spod niej powolutku, nogami do przodu, w koncu cala z niej sie wysnuwam)
      ja: O matko, co ja zaloze, wszystko brudne!

      Mis: dyplomatycznie milczy
      ja: miotam sie po pokoju, staram sie byc cicho, ale sie rozbijam
      Mis: i tak juz nie spie, zapal sobie swiatlo
      ja: nie, nie, spij Misiu, spij (jeszcze gorzej sie rozbijam)

      Ubieram sie, lece, caluje Misia na do widzenia
      Mis: monotonnym glosem, recytuje jak lekcje: a zabralas obraczke (mamy
      srebrne), lancuszek z misiem, komorke polska i angielska, karte i kluczyki?
      ja: AAAAAAA! (panika, szukanie)

      Caluje Misia po raz kolejny.
      Wychodze.
      Biegne na metro, i gdy zdaze, to zdaze tez do autobusu smile)) Zazwyczaj zdazam,
      o cudzie! I jestem w biurze na 9. Spoznilam sie 3 razy!

      Poza tym, bez wzgledu na to, o ktorej godzinie sie nie poloze, rano zawsze
      jestem zmeczona. Raz sie polozylam spac o 19, i wiecie co, wstalam o 9 rano jak
      trup. To nie sa pory dla mnie. Zaczynam funkcjonowac mozgowo okolo 11, i
      rozgladam sie wtedy wkolo i mysle, ooooooo, nowy dzien. Teraz jeszcze troche
      przysypiam, to znaczy mozg mi spi.


      • croyance Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 11:52
        A jeszcze dodam, ze moim marzeniem od lat jest zjesc rano sniadanie i wyjsc z
        domu powolnym krokiem, albo chociaz herbate wypic i sie uczesac, ale nie, lece
        na ostatnia chwile, i dopiero w pracy sie maluje, czesze etc.
        A teraz to juz mi w ogole gorzej, jak nam te godzine ukradli.
        • asia.sthm Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 12:36
          Czesc Croyance,
          opatentuj to swoje wstawanie, bardzo mi sie podoba smile))
          • croyance Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 13:20
            Witam wink)) Bardzo dziekuje wink))
            Dodatkowym patetntem jest modlitwa, zeby Bog rozciagnal czas - i zeby 20 minut
            trwalo 40 minut. Mam niezachwiana wiare, ze jest to mozliwe wink))
            A biedny Mis-skowronek sie wysypia, bo jest naukowcem i sobie chodzi na
            uniwerek, jak sie obudzi (albo nie). I denerwuje sie, jak pragne z nim
            podyskutowac o sensie zycia w srodku nocy i mowi zrezygnowany: please, sleep my
            Cat ...
            • asia.sthm Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 13:31
              Prosze cie, sprecyzuj Panu Bogu, zeby mozna sobie zrobic odwrotnie z tymi
              minutami jak sie chce. Zeby jakis prztyczek do tego byl albo co.
            • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 13:32
              Witaj Croyancesmile Kolejna bratnia duszyczkasmile Zawsze powtarzam, że darowane 5
              minut porannego snu jest więcej warte, niż godzina przed północą. A jeśli
              chodzi o współżycie ze skowronkiem, to powiem Ci, że to ma swoje zalety.
              Empirycznie przeze mnie sprawdzone, całymi latamismile Wyobrażasz sobie te poranki
              dwojga ludzi z zapałkami na sztorc pod powiekami? To dopiero byłby prawdziwy
              koszmar! Nie mówiąc o tym, że skowronek zawsze chętnie poleci rano po świeże
              bułeczki... smile)
              • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 13:52
                groha napisała:

                > Nie mówiąc o tym, że skowronek zawsze chętnie poleci rano po świeże
                > bułeczki... smile)

                jakie bułeczki ???? Skowronek to pranie wstawia sad((
              • stara.gropa Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 13:55
                A jeśli
                > chodzi o współżycie ze skowronkiem, to powiem Ci, że to ma swoje zalety.
                skowronek zawsze chętnie poleci rano po świeże
                > bułeczki... smile)

                Ale wieczorem jaki jest upierdliwysmile
                • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 14:11
                  stara.gropa napisała:

                  > Ale wieczorem jaki jest upierdliwysmile

                  No, podobnie, jak sowy o świciesmile Trzeba więc wcześnie kłaść go spać, wtedy
                  wieczorny spokój ma się zapewniony, a rano te świeże bułeczkismile)
              • croyance Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 19:33
                Witam smile))
                To prawda, gdyby nie Mis-skowronek, pewnie bym w ogole sie nie kladla, i co by
                to bylo? Zawsze to jakas mobilizacja, owszem, a i rano kto by mnie ocucil?
                smile))
                • ida14 Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 20:22
                  A ja uwielbiam wstawac rano!!! I nie spac po nocach też!!! najgorzej jest ze
                  mna w południe. Jak to mój kolega stwierdził: bez kija nie podchodź.
                  • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 21:09
                    Iduś, a może Ty jesteś południca? smile)
                    Południce - biało odziane niewiasty z długimi włosami, snujące się po polach,
                    albo delikatne błękitnoszare mgiełki, unoszące się w powietrzu i osiadające na
                    łanach zbóż, powodujące ich łagodne, lekkie falowanie. Także miedze dzielące
                    pola miały stanowić ulubione miejsca ich pobytu. Na ogół były one nieprzyjaźnie
                    nastawione do ludzi przebywających i pracujących w polu południową porą. Na
                    osoby te południce sprowadzały porażenie słoneczne i omdlenia, a także bóle
                    głowy, krzyża i mięśni.
                    smile)
                    • ida14 Re: Upiorność wczesnych poranków 31.03.06, 22:34
                      To możliwesmile albo na mnie szczególnie te południce działają. w ssumie to w
                      południe moge zsyłać chroby jak nic big_grin
                      • goonia Re: Upiorność wczesnych poranków 04.04.06, 18:06
                        W zyciu nie wstalam wczesniej niz o 6:40. Kto wymyslil , zeby szkola zaczynala
                        sie o 8 rano?! Teraz wstaje o 7:40 i nie mam problemu z obudzeniem, ale
                        przytomna nie jestem. Wszystko robie mechanicznie. Przytomnieje ok. 10. Moj
                        problem jest taki, ze ja musze spac min. 8 godzin, optymalne jest 9. Lubie sie
                        klasc wczesnie. 22- 22:30 bylaby idealna pora. Rano nie spie dlugo, nawet jesli
                        pozno sie poloze, nie biore pod uwage dzieci, ktore jak wiadomo wstaja w dni
                        wolne wczesniej niz zwyke i od razu sa strasznie glodnesad
                        Sowa nie jestem, skowronkiem tez raczej nie, ulubiona pora wstawania 8- 8:30.
                        Czyli normalniesmile




                        • maalza Re: Upiorność wczesnych poranków 11.04.06, 10:55
                          Jak to dobrze, ze nie jestem sama, dziękuje wam .....
                          Rano jestem kompletnie nie do życia (wstaje ciut po 7 rano), po przebudzeniu
                          lece szybko do kuchni po herbate, bo tylko ona rano utrzyma mnie przy zyciu!
                          jak na sowe przystalo powinnam dobudzać się rano kawą, ale niestety kawa dziala
                          na mnie wręcz przeciwnie, nie znoszę jej, więc nawet nie mam sie czym rano
                          rozbudzić. Przypadek beznadziejny, co ? tongue_out

                          Sniadanie jem dopiero w pracy ok 11, bo rano oprocz herbaty, umycia sie i
                          ubrania nie robie nic innego, wybiegam z domu w dzikim pedzie i codziennie
                          obiecuje sobie "jutro wstanę kilka minut wczesniej, żeby sie wyrobić",
                          oczywiście czcze gadanie, he he...

                          Przypomina mi sie ktoraś Chmielewska i slowa, ze '6 rano to jest godzina do
                          niczego - za późna do udoju krów i za wczesna do udoju architektow'. Z tym, ze
                          slowo "architektow" zamienilabym na "polowe ludnosci tego swiata" wink. Swoja
                          droga, ktora ksiazka to była.."dzikie bialko.."??

                          Wczesne wstawanie na stos!
                          • bumbecki Re: Upiorność wczesnych poranków 11.04.06, 10:59
                            maalza napisała:


                            > lece szybko do kuchni po herbate, bo tylko ona rano utrzyma mnie przy zyciu!
                            > jak na sowe przystalo powinnam dobudzać się rano kawą, ale niestety kawa
                            dziala
                            >
                            > na mnie wręcz przeciwnie, nie znoszę jej, więc nawet nie mam sie czym rano
                            > rozbudzić. Przypadek beznadziejny, co ? tongue_out

                            ooo, jest ktoś taki jak ja smile)) ja też kawy nie lubię i wcale na mnie nie
                            działa ...
                            • g0p0s Re: Upiorność wczesnych poranków 11.04.06, 11:40
                              A ja kawę lubię (byle nie rozpuszczalną), ale działa na mnie jako usypiacz. Tak
                              jakoś odwrotnie.
                            • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 11.04.06, 12:00
                              Bo kawa działa psychologicznie, czyli tylko na tych, co ją lubiąsmile Ja jestem
                              nałogowiec i jedyną rzeczą, jaką rano widzą moje zapuchnięte oczka, to ekspres
                              do kawy. Dopiero po pierwszym łyku czarnego, gorącego i gorzkiego nektaru,
                              powoli zaczynają mi się rozklejać powieki. Natomiast całkowity blask moim oczom
                              (he, he) przywraca dopiero herbata, którą pijam, można rzec, na okrągło.
                              Myślę, że gdybym nie była wielbicielką tych dwóch napojów, to pewnie jakiś
                              inny, tak samo gorący i pyszny, budziłby mnie tak samo. Być może. Lecz póki co,
                              jeszcze takiego nie wymyślono. A może i wymyślono, ale co z tego, skoro
                              rankiem, i tak żaden inny płyn nie przejdzie mi przez przełyk.
                              P.S. Maałża, jak fajnie, że tu jesteśsmile Bywaj częściej, co? Tu same bratnie
                              duszesmile
                              • maalza Re: Upiorność wczesnych poranków 12.04.06, 16:01
                                Milusio :o) Staram sie jak moge!
                                • maalza Re: Upiorność wczesnych poranków 12.04.06, 16:03
                                  Skoro juz jestem: czy ktos mi pomoże z tym udojem krów i architektów? Gdzie to
                                  było, "w dzikim białku", w "lesiu"?? Matko kochana, ale mam zacmienie umysłowe,
                                  az wstyd przyznac...
                                  • groha Re: Upiorność wczesnych poranków 12.04.06, 16:27
                                    maalza napisała:

                                    > Skoro juz jestem: czy ktos mi pomoże z tym udojem krów i architektów? Gdzie
                                    to było, "w dzikim białku", w "lesiu"?? Matko kochana, ale mam zacmienie
                                    umysłowe, az wstyd przyznac...

                                    Nie Ty jednasmile Zaćmienia, to również moja specjalność. A nie w "podejrzanych"
                                    padło to stwierdzenie o udoju po raz pierwszy? Potem w Autobiografii chyba też.
                                    Właśnie ją sobie odświeżam, więc mam okazję się upewnić. Ale jestem dopiero
                                    przy moim ulubionym słowie: upafugasmile
    • felis2 Re: Upiorność wczesnych poranków 11.04.06, 16:51
      Moje poranki są straszne raczej dla otoczeniasmile Niezależnie od godziny pobudki,
      należy trzymać sie z daleka. Denerwuje mnie absolutnie wszystko, a pytanie typu
      'chcesz kanapkę z serem czy wędliną' o Himalaje przerasta moje możliwości
      umysłowe. W dodatku idiotyczni domownicy zawsze upierali się otrzymywać
      odpowiedzi. Dzwięków nieartykułowanych nie przyjmowali do wiadomości. W czasach
      szkolnych i studenckich skowronkowa mama usiłowała jeszcze zmusic mnie do
      jedzenia o jakiejś chorej godzinie. Najlepiej mi było singlowo, mogłam sobie
      niemrawo popijać herbatkę, nakładać pastę na niewłaściwy koniec szczoteczki,
      półprzytomnie lecieć na autobus i w ogóle nie odzywać się do czasu uaktywnienia
      wszystkich funkcji życiowych
      • groha Re: Do Maałży w sprawie porannego udoju:) 18.04.06, 13:21
        Otóż znalazłam właściwy fragment! Właściwie przypadkiem, gdy późnym wieczorem
        postanowiłam się odstresować po ciężkim, świątecznym dniu i sięgnęłam
        po "Boczne drogi". A tam, już na drugiej stronie, gdy Joannę zaczyna
        prześladować myśl o konieczności odebrania Teresy z lotniska o barbarzyńskiej
        porze, czyli o 8.30 rano, stoi, jak byk:
        "Istniały wprawdzie czasy, kiedy biura projektów pracowały od szóstej rano i
        mnie również ten kataklizm dotknął, na szczęście jednak trwało to niezbyt
        długo, bo tylko do chwili, kiedy jeden z filarów naszego zawodu na jakimś
        szalenie ważnym zebraniu w obliczu wysoko postawionych osobistości mocno
        zirytowany powiedział, że szósta rano, to jest godzina do niczego. Zbyt późna
        do udoju krów, a zbyt wczesna do udoju architektów"
        Mam nadzieję, że Ci ulżyłam w męce niepamięci? smile
        • maalza Re: Do Maałży w sprawie porannego udoju:) 19.04.06, 12:14
          No, to jest super!! Dziekuje bardzosmile
          Swoją droga jestem w szoku, Boczne drogi znam niemal na pamięć i takiego
          zaćmienia umysłowego dostałam, ze zapomniałam o tym fragmencie. Az mi wstyd tongue_out


          Buziaki!
    • lylika Re: Upiorność wczesnych poranków-reaktywacja 21.07.06, 09:28
      Od kiedy sięgam pamięcią /nawet cześniej, bo już moja brzemienna mamusia podobno narzekała na moje nocne brewerie/ byłam sową. Normalną, taką jak Wy. Rano, po drodze do łazienki woda na kawę, kawa, bardzo mocna /bez cukru za to z mlekiem/,papierosek, powrót do łazienki, prysznic, otwieranie oczu, druga kawa, ubieranie, dzień dobry domownikom /cichutko/, pozostałe czynności przed wyjściem do pracy, dojazd, dzień dobry wszystkim /odrobinę głośniej/, trzecia kawa. Ok. 10-tej zaczynają docierać bodźce zewnętrzne. Ok. 11.00 jestem fertig. Śniadanie,
      jeśli wogóle, o pierwszej. Wieczorem do łóżka też około pierwszej. Czytanie. Bardzo trudne zasypianie i męka wstawania.
      Jakieś półtora roku temu coś mnie zaczęło budzić. O różnych godzinach ale przeważnie między piątą a szóstą. Koniec świata. Najpóźniej o 6.00 nie wytrzymuję w łóżku i wstaję zrobić kawę. I jestem żywczyk od otwarcia oczu.
      Wieczorne posiadywanie pozostało, nie ziewam, o północy jestem gotowa przyjąć gości albo zacząć sprzątanie, czyli normalnie, jak przedtem. Tylko te upiorne poranki. Kto słyszał żeby obudzić się o piątej rano z własnej, nieprzymuszonej woli i nie czuć się z tego powodu nieszczęśliwym? Jeszcze się z tym nie oswoiłam i dalej nic z tego nie rozumiem.
      • dorka_31 Re: Upiorność wczesnych poranków-reaktywacja 21.07.06, 11:47
        Faktycznie dziwne... Ale ponoć człowiek co kilka lat się zmienia, więc może
        teraz przyszła pora na skowronka? wink)
        Ja, póki co, też nie jestem z tych porannych i do jakiej-takiej przytomności
        dochodzę dopiero około 10.00 Niestety, nie mogę pić kawy, więc mi trudniej. Za
        to zawsze lubiłam godziny późne, zwłaszcza do czytania albo spacerowania z
        psem. Wczoraj był wręcz idealny wieczór - wyszłam o 22.30 i wcale nie chciało
        mi się wracać. Przyjemnie chłodzący wietrzyk, rozgwieżdżone niebo....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka