Dodaj do ulubionych

Jak mokry jaskier przepada...

31.05.06, 10:10
takoż i forumowicze. Pusto, mokro, zimno. A tu nawet kawy nie ma z kim wypić.
Chodźcie, chodźcie, bo Was tutaj potrzeba...!
P.S.1 Mam zakalec do tej kawy! Wreszcie mi wyszedł.
Obserwuj wątek
    • bumbecki Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 10:18
      mleko z kawą już wypiłam, z herbatą można sie przysiąść ?? smile
    • g0p0s Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 10:26
      Nie chce się ludziom gadać.
      • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 10:44
        O, fajnie, że jesteściesmile G0p0sie, już miałam się niepokoić, że też zniknąłeśsmile
        Wiesz, że dzisiaj jest dzień bez tytoniu? Hłe, hłe, hłe.
        • g0p0s Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 10:58
          Poważnie? Aż zapalę z tej okazji. Kto z forumowiczów pali, a komu się udało
          zerwać z tym zgubnym nałogiem?
          • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 11:15
            Yhy, już widzę jak się przyznają. Do działań autodestrukcyjnych? W życiu! Sam
            napisałeś - zgubnym. Ja tam nie używam takich okropnych słów. Wszystko, co
            sprawia człowiekowi przyjemność jest wg mnie piękne, miłe i super. I nie
            szkodzi. No dobra, niektóre może jest trochę mało zdrowe. A samo życie, jako
            takie, nie jest?? Phy, jeszcze jak. Higienistom pewnie się wydaje, że żyją
            odrobinę dłużej, ale spójrzmy prawdzie w oczy: co oni mają z tego życia... smile)
            • bumbecki Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 13:37
              nigdy niepaliłam i nigdy mnie nie ciagnęło. Za to moja mama paliła i to bardzo
              dużo, ale w zeszłym roku rzuciła palenie po 45 latach palenia... i wcale
              charakter nie mienił się jej na gorsze, a np.cera wręcz przeciwnie - stała się
              ładniejsza smile)
    • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 11:40
      Dobra, przewietrzyłam solidnie, pogapiłam się w ekran i idę. Co tak będę tu
      sama siedzieć. Miłego dnia wszystkim obecnym i nieobecnym!
      • edyta95 Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 11:53
        ja się przyznam, paliłam (bardzo dużo nawet) i małżonek też. Po czym on
        postanowił zerwać z nałogiem, nieopatrznie powiedziałam: taaaaaaaa, jak Ty
        rzucisz to ja też. No i nie palę już jakieś 7 lat
        Czyli jest to możliwe
        • asia.sthm Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 12:49
          Kopce i odpowiednio do tego smierdze..

          W domu zakaz palenia, w pracy zakaz palenia, wiec wychodze na podworko i sie
          dotleniam ..inaczej chyba juz bym kwiatki od spodu wachala.

          Edyta , juz ci gratulowalam i meza i rzucenia. Kiedys tez rzucilam na pol roku,
          ale mi sie odechcialo grzecznosci. Nawet Slonce ma swoje plamy..wiec nie
          wymagajmy za duzo od siebie.
    • stara.gropa Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 12:53
      Czy dostanę kawałek zakalca? Tak? Mniam, mniam , dobre.
      Czy to dziś jest Dzień Bociana? Tak coś moje ucho usłyszało w radiu.
      Co na to nasza specjalistka w tej dziedzinie - Asia?
      • asia.sthm Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 12:57
        No, jesli radio tak powiedzialo to specjalista leci do Klepciow z kwiatami,
        laurka i walowka szwedzkich zab. Wiem, ze rozne szmaty tez lubia to im cos w
        szafie wybiore.

        zakalca kawalek mi zostawcie!
        • edeka5 Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 15:05
          Ja też się piszę na prawdziwy zakalec. Jaka to teraz rzadkość.
          • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 17:16
            Okazał się bardzo prosty do wykonania. W murzynku wyszedł, jak należy. Po
            prostu zapomniałam dodać proszku do pieczenia...
    • berek_76 Re: Jak mokry jaskier przepada... 31.05.06, 22:03
      ja wypraszam sobie i innym - przepada jak błędny ognik! Mokry jaskier nigdzie
      nie przepada, jeno wschodzi. Na bagnie.

      A palić to nie palę, bo widziałam kiedyś, co nikotyna robi amebom big_grin Horror!

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 00:47
        Brawo za czujnośćsmile Kajać się jednak będę średnio, bo to nie cytat, lecz mój
        własny wymysł. Czasem miewam. A gdzie powiedziane, że nie może przepadać? Mokry
        jaskier jest nieobliczalny, więc może wszystko. Wschodzi, to i potem przepada.
        Szczególnie na bagnie. Ono podobno wciąga.
        No, to się wytłumaczyłam... smile)
        • berek_76 Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 08:57
          Mokry
          >
          > jaskier jest nieobliczalny, więc może wszystko. Wschodzi, to i potem przepada.
          > Szczególnie na bagnie. Ono podobno wciąga.

          Że wciąga, to nie ulega wątpliwości - mnie wciągnęło na jakies trzy lata smile
          Magisterkę na torfowiskach robiłam. I tym samym czuję się uprawniona do
          protestów przeciwko przepadkowi mokrego jaskra. Jaskier jest na bagnie u siebie
          i nigdzie nie przepada. To najwyżej miejska ofiara nie umie go na tym bagnie
          znaleźć :] .

          Jak chcecie się przekonać, to zorganizujcie transport - zabiorę Was na jakieś
          torfowisko i przegonię po bagnach, jaskrach i błędnych ognikach. Zobaczymy, kto,
          gdzie i w jaki sposób przepadnie big_grin Co Wy na to? Czy to by nie było śladami
          Gurui poniekąd? ;P

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • bumbecki Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 09:43
            o nie, żadne torfowiska, wystarczą mi grądy, łęgi i odnowienie wegetatywne
            i ... jak mu było... a wiem: borealny zasięg świerka
            smile
            • berek_76 Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 11:43
              Ale dlaczego? Na torfowisku więcej spokoju niż w byle którym łęgu, nie mówiąc
              już o grądzie. A poza tym ja na swoim torfowisku badałam wszak świerka w zasięgu
              borealnym smile Wegetatywnie też próbował, a jakże... tongue_out

              Skąd Cię trafił borealny zasięg świerka? smile Bo mnie z Białowieży big_grin

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
              • bumbecki Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 11:54
                wiesz, mnie tzn Agnieszkę, od Marzenki to się wzięło (ona jest ekologiem roślin
                (?)) ... chyba przez osmozę czy inne draństwo smile)
                A borealnym byłam katowana w czasie jakiejś podróży na Mazury i nijak nie
                mogłam zapamiętać tego słowa...
      • minerwamcg Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 00:50
        No właśnie, to samo miałam powiedzieć. Mokry jaskier wschodzi, aż furczy. A
        błędny ognik przepada, nie jest powiedziane, czy trzymając przy tym w ręce nogę
        od fotela, ale jest to możliwe.
        • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 02:26
          O matko, ale się czepiacie... smile A kogo wysłano z kuponami i forsą? Nie mokrego
          jaskra aby? I kto z nimi przepadł? Niekoniecznie, jak błędny ognik. To znaczy,
          trochę błędny, to on był z natury, ale to już inna para kaloszy. Nieszablonowa
          postać, więc zachowania też. Niech będzie, że użyłam swobodnego skrótu
          myślowego, lub bardzo uogólnionej przenośni. Większej, niż przepadający błędny
          ognik. Bo cóż innego taki potrafi? I zwykle znika na amen. A chwilowo
          przepadnięci forumowicze jednak wracająsmile
    • nchyb Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 07:24
      > P.S.1 Mam zakalec do tej kawy!
      Lepsze ciasto z zakalcem niż nic. Tak jak u mnie nic, gdzie zimno mokro i
      ponuro, pogodna jak z początków romansu wszechczasów (czyli bardzo
      wczesnowiosenna), a to juz czerwiec! I nawet ciasta z zakalcem lub bez u mnie
      nie ma...
      Chyba coś dziś upiekę do tej Autobiografii, która w czytaniu smuteczki
      rozwiewa...
    • groha Re: Jak mokry jaskier przepada... 01.06.06, 13:24
      Coś widać wisi dzisiaj w powietrzu, oprócz zimna i wilgoci. Smuteczki jakieś.
      Lubią wyleźć w taką pogodę, jak reumatyzm i grzyby. A propos, u nas już są
      prawdziwki w lasach! Widziałam na straganie i oczom nie chciałam wierzyć, jak
      mokry jaskier na widok różowego słonia. Choć trzeźwa jestem do obrzydliwości,
      bo nie dość, że nie mogę pić, to w Dniu Dziecka podobno nie wolno. Jutro już
      można, bez ograniczeńsmile
    • groha Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 05.06.06, 10:26
      No, gdzie się tak strasznie rozpierzchliście w ten weekend? Stęskniłam się. Już
      po, wracajcie.
      Idźta przez zboże, we wsi Moskal stoi! smile)
      • maalza Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 05.06.06, 12:28
        Wszyscy jeszcze siedzą w domach, bo zimno ;-p
        • bumbecki Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 05.06.06, 12:37
          wcale nie siedzę w domu, tylko w pracy.... tylko roboty masa sad
        • mariurzka Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 05.06.06, 12:40
          Melduję, że wróciłamsmile
          Troszkę mnie tutaj nie było, ale proszę o usprawiedliwienie mojej nieobecności -
          najpierw sprawdzałam matury, a w ostatni weekend byłam na Lednickim Spotkaniu
          Młodzieży. Za to muszę się pochwalić - wróciłam opalona, żeby nie powiedzieć -
          spieczona na rakasmile Lednica byłą chyba jedynym słonecznym miejscem w Polsce w
          tę sobotę! Przynajmniej jakaś różnica w porównaniu z tym, co obecnie za oknem -
          u mnie leje potwornie!
          • bumbecki Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 05.06.06, 15:48
            a do Warszawy kiedy zawitasz ??
            • mariurzka Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 06.06.06, 11:44
              Oj nie wiem, nie wiem...
              Planowałam pojawić się na spotkaniu czerwcowym, ale już widzę, że nie ma
              szans... A lipcowe będzie? Może wtedy?
              Pozdrówki!
              Spalona słońcem Mariurzka, której zaczyna złazić skórasmile)
          • kasiakaz1 Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 05.06.06, 18:57
            Mariurzka, jak już byłaś w Lednicy to mogłaś mnie odwiedzić!!! tak blisko
            miałaś!!! Ja też się w sobotę spiekłam, do tego stopnia, że dziś nie mogę
            dotknąć moich ramion bo mnie pieką jak cholera. A dzis w Poznaniu burza... i
            zimno sad Kiedy będzie lato???
            • mariurzka Re: Z poniedziałkowym pozdrowieniem:) 06.06.06, 11:45
              Obiecuję, że za rok, jak znów pojadę, to na 100% sterroryzuję kierowcę i
              przyjadę do Ciebie z całym autokarem młodzieży w odwiedzinysmile
    • groha Re: A'propos przepadania... 09.06.06, 13:06
      to przepadli już prawie wszyscy. Czy coś się stało, o czym nie wiem? W mediach
      nic nie podają. Wszędzie tylko o jakimś Mundialu, więc nawet już nic nie
      włączam. A tu co? Też jakiś kataklizm?
      • stara.gropa Re: A'propos przepadania... 09.06.06, 13:13
        Wszyscy w drodze do Niemiecsmile
        • groha Re: A'propos przepadania... 09.06.06, 14:28
          Wszyscy?? Chryste...
          • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 09.06.06, 15:40
            Gdybym byla Groha albo Aprilkiem, ewentualnie Woloduchem po niewielkich
            zmianach zewnetrznych, to opisalabym wam wyjazd mojego pierworodnego wraz z
            jego paroma kolegami nowo zakupionym na ten cel Chevroletem Van z tego samego
            rocznika co oni, czyli 1984 .
            Przyznaje skromnie, ze sama tego nigdy nie bede potrafila oddac slowami.
            W sobie bede nosila to wspomnienie do grobowej deski, umre z wielkim usmiechem
            na ustach mych.
            To jeszcze nie koniec ichnich przygod, dopiero wjechali na niemiecka ziemie...
            • kasiakaz1 Re: A'propos przepadania... 09.06.06, 19:11
              Asiu, zaciekawiłaś niezmiernie... Opisz, prosimy...
              • groha Re: A'propos przepadania... 09.06.06, 20:46
                Asiu, jeśli nie chcesz opisać, to chociaż z grubsza opowiedz, co? Odsmucacz
                jest nam potrzebny nader strasznie, a coś mi się zdaje, że to był
                ekstraordynaryjny, nie mylę się? Opowiadaj, opowiadajsmile
                • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 10.06.06, 22:45
                  Sprobuje :
                  Czterech chlopakow kupilo sobie grata model 84 i go postanowili pieknie
                  wyszykowac na ich zyciowa wycieczke po tytulem Mistrzostwa Swiata Pilkarskie.
                  Pierwszy komentaz do mnie, ze mam uszyc pokrowce, bo sie troche obrzydliwie tam
                  siedzi. Auto jednak luksusowe z lezanka i miejscem na ekstra spanie, stolik po
                  srodku i rozne bajery, z tym, ze wszystko sfatygowane bo 22 letnie i uzywane.
                  Do szycia pokrowcow jednak nie doszlo, bo mlodziez skupila sie na malowaniu
                  karoserii i ogolnej dekoracji pojazdu.
                  Teraz, dwa dni przed ich wyjazdem okazalo sie nagle, ze trzeba dokonac
                  obowiazkowego przegladu technicznego, gdyz jego termin juz wlasnie niedawno
                  uplynal i jest zakaz jazdy owym pojazdem. Do punktu jednak mozna dojechac nawet
                  z tym zakazem , wiec wyruszyli do Uppsali do specjego Servisu, gdzie nie trzeba
                  miec zarezerwowanego czasu tzw drive in. Pojechali o 4 rano, odstali w kolejce
                  jako 45 samochod 5 godzin, kolejka im sie wcale nie posuwala do przodu, wiec
                  zadzwonili do naszego tatusia:
                  - czy nie moglbys bys tak uprzejmy i zarezerwowac nam czas w jakimkolwiek innym
                  punkie w Szwecji? Aby tylko bylo po drodze do Niemiec.
                  Ojciec poszukal w internecie i znalazl im czas za okolo 4 godziny w miejscu
                  oddalonym o 100 km. Wielkie szczescie : ojciec jestes cudowny!
                  Za pol godziny znow telefon:
                  - ojciec, walnela nam detka na autostradzie , stoimy na poboczu.
                  - to zmiencie kolo.
                  - no wlasnie zapasowego nie mamy, zapasowe lezy u Robina w ogrodku..mozesz
                  pojechac i nam przywiezc?
                  - gdzie Robin mieszka?
                  - w Skarpäng.. za centrum i gorka druga ulica w lewo, trzeci albo czwarty dom,
                  szary albo lekko niebieski...
                  No i dobry ojciec leci na ratunek szukac po obcych ogrodkach opony. Wcisnelam
                  ojcu wiazke bananow i butle soku dla tych uziemionych na poboczu wariatow.
                  Opony nie jednak nie szukal, gdyz ktos juz tam zostal powiadomiony i wylazl z
                  tym kolem na ulice ze go bylo widac z daleka.
                  Przy asyscie policji probowali to kolo zmienic,ale lewarek byl za slaby lewarek
                  byl z innej, mniejszej bajki wink zadzwonili po samochod holowniczy i odholowali
                  cale tatalajstwo gdzies do warsztatu bo przy okazji tej ekspozji detki urwal
                  sie caly system wydechowy, cos sie wklepalo przy okazji w podwozie.Warsztat
                  stanal na wysokosci zadania, ale termin ustalona godzina przegladu znow im
                  przepadla. Ojciec w miedzyczasie szuka wolnego czasu na dzien nastepny , bo ten
                  zaczety o czwartej rano, juz im sie skonczyl.
                  Wrocili poznym wieczorem do domu, padli niezywi z wycieczenia.
                  Dnia nastepnego maja czas znow w innym miejscu , tatus wyszukal jakims cudem.
                  Okazuje sie ze w sezonie przedurlopowym jest to cud.
                  Tegos ranka samochodod jednak wcale nie zapalil, nie charknal nawet, odmowil
                  wspolpracy. Bateria!! Pouzerali sie z bateria pare godzin, przeniesli baterie z
                  innego samochodu, no wykazali inwecje, nic nie pomogla. Termin przegladu znow
                  im przelecial. A nastepnego ranka odplywa ich prom z Treleborga, do ktorego
                  trzeba jakos dojechac przez pol Szwecji. Acha, w polowie drogi nalezy zatrzymac
                  sie w uniwersyteckim miasteczku mojego dziecka i do reszty oproznic jego
                  akademik, gdyz on juz tam przez rok nie bedzie mieszkal. Trzeba to wszystko
                  zdazyc... i tylko mlodosc ich uratowala. Grata odstawili do czyjegos ogrodka
                  czy warsztatu nawet nie wiem i nie chce o nim slyszec. Jest do sprzedania w
                  takim stanie w jakim jest - z zakazem jazdy.
                  Pojechali dwoma zwyklymi samochodami osobowymi, dokupili w ostatniej chwili
                  namiot. Zdazyli jakims cudem, ja odetchnelam jak parowoz.
                  No, a po dzisiejszym meczu pewnie maja lekka zalobe.
                  Szwecja - Trinidad Tobago O-O
                  • groha Re: A'propos przepadania... 10.06.06, 22:55
                    O, Jezuniu... smile)))) Asiu, dziękuję, że zechciałaś nam to opowiedzieć! Lewarek
                    z innej, mniejszej bajki... matko kochanasmile)))
                    No, powiedz, co my byśmy zrobiły bez tych dzieciątek swoich? Sponurzałybyśmy na
                    amen. Fakt, że czasem trzeba się trochę pomartwić (my) i poratować z opresji
                    (tatusiowie), ale nudno, to na pewno z nimi nie jest. Boże, jak ja kocham
                    takich młodych wariatów... smile))
                    • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 10.06.06, 23:29
                      Acha, z drogi jeszcze dzwonili pytac o droge, bo mape mieli jedna, a samochody
                      dwa smile
                      Bajzel w domu zostawil moj syn taki, ze juz drugi dzien nawet nie schodze na
                      dol, co z oczu to zez serca, co nie?
                      Ja tez kocham wariatow, ale niech to nie beda moje wlasne wariaty.
                      Do wariatow trzeba miec konskie zdrowie i mocne nerwy.
                      Z drugiej strony jakie to szczescie, ze ta opona pieprznela tu. Moje dziecko
                      opowiedzialo obrazowo jak tym busem mu rzucilo.. ze srodkowego pasa na prawy,
                      nastepnie w poprzek na lewy.. gdyby ktos tam sie znalazl to moglby byc straszny
                      karambol i ofiary w ludziach.
                      Jak dobrze ze tym gruchotem nie pojechali. Boje sie gruchotow na strzelajacych
                      oponach.
                      Chce ktos kupic gruchota pieknie pomalowanego na futbolowo?
                      • groha Re: A'propos przepadania... 11.06.06, 00:12
                        Asiu, zgaś już wyobraźnię i nie gdybaj, bo od tego to tylko nerwicy można
                        dostać. Nic się na szczęście złego nie stało, dzieciątka całe, zdrowe i pełne
                        wrażeń, więc już tylko się z tego śmiać należy. A po takich przeżyciach, to
                        teraz będą omijać szerokim łukiem wszelkie gruchoty, na banksmile Mój wariat, od
                        czasu, gdy dawno temu, w nieco tylko młodszym od niego oplu-recordzie, wypadły
                        mu z rąk drzwi i poleciały z hukiem na chodnik, a potem, na najbardziej
                        ruchliwym skrzyżowaniu - zablokowały się koła, stwierdził, że koniec. Choćby mu
                        dopłacali, w życiu nie dotknie już żadnego gruchota. Więc niestety, chyba nie
                        bedzie reflektował na tego futbolowegosmile)
                        • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 11.06.06, 01:12
                          > Asiu, zgaś już wyobraźnię i nie gdybaj..

                          Grohus, prosze mi natychmiast powiedziec jak sie gasi wyobraznie .
                          Zupelnie nie posiadam tego prztyczka od gaszenia. A moze do tego gasnica
                          potrzebna ? Jakis szybki kurs by mi sie przydal, bo ta wariatka wyobraznia
                          strasznie ostatnio mi sie rozbrykala.

                          > Więc niestety, chyba nie bedzie reflektował na tego futbolowegosmile)

                          ale on naprawde jest piekny...tyle ze nie jezdzi
                          smile)))
                          • edeka5 Re: A'propos przepadania... 11.06.06, 10:06
                            Asia, jak to jest taki wspaniały samochód z miejscem do spania i innymi bajerami to wstaw go do ogródka i będziesz miała dodatkowe miejsce w razie niezapowiedzianych gości. Jak ich parę razy tak przyjmiesz to może zaczną się zapowiadać wink
                            • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 11.06.06, 10:16
                              Moge w nim nawet motel otworzyc, dlaczego nie. Toz to auto z historia i nie
                              jezdzi, wiec niech stoi.

                              Jednak uszycie pokrowcow mnie nie ominie,a ja nie wiem, czy mi sie chce.
                              • mzrr21 Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 10:48
                                Obwiąż go wstążeczką z dużą kokardą - niech będzie śliczny. Zepsuł się, więć
                                dziecko Ci uratował. Należy mu śliczny, odświetny wydląg.
                              • g0p0s Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 10:53
                                Piękna akcjasmile)
                                Szwedzi nie wygrali, bo mieli dwóch przeciwnikówsmile
                                • groha Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 12:26
                                  Przypomniał mi się obrazek, widziany przed laty, w którejś z pięknych,
                                  podmiejskich okolic: w zielonym gąszczu traw i burzanów, stojący na
                                  zardzewiałych felgach, lecz odgórnie błyszczący świeżo położoną farbą olejną w
                                  kolorze jasny orzech - samochód marki Nysa. A w nim - kurnik. Na szybki rzut
                                  oka: dla jednego koguta i całkiem sporego stadka kur.
                                  To tak a'propos praktycznych sposobów wykorzystania stojących gruchotów...smile)
                                  • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 12:38
                                    Kiedys bardzo pragnelam miec kurnik, ale u nas koguty zabronione, wiec co to za
                                    kurnik...i rozmyslilam sie.
                                    • edeka5 Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 15:24
                                      asia.sthm napisała:
                                      > u nas koguty zabronione

                                      Dlaczego???
                                      • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 15:26
                                        bo pieją, a w miescie sie nie pieje
                                        • groha Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 16:02
                                          Aha, rozumiem. Koguty won na wieś. Ale temu jeleniu, co to kiedyś spać Wam nie
                                          dawał, wolno było się drzeć po nocy i urządzać rykowisko, jako typowemu
                                          elementowi miejskiego krajobrazu, czy on też nielegalnie, za co został potem
                                          ukarany mandatem? smile
                                          • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 16:17
                                            ..a bo temu jeleniu to pysk sie drze tylko sezonowo i z waznych powodow.
                                            Ostatnio nam bazant zupelnie zwariowal.Pomimo,ze ma juz od dawna zone to tak
                                            dziob drze nawet po nocy ,ze ja go chyba gdzies zapodam na ten mandat. Najpierw
                                            jednak chce mu wyrwac pare pior z tylka za kare, bo kolezanka zamowila, a on
                                            sam z siebie u mnie nie gubi.
                                            • groha Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 17:04
                                              Obawiam się, że wrzask bażanta pozbawianego piór z kupra, może okazać się
                                              gorszy, niż krzyk rannego pawia oraz pianie całego stada obudzonych kogutów,
                                              więc zaniechaj zemsty na ptaszęciu. Aż mi się ciśnie na usta piosenka: "Jestem
                                              z miasta, to widać. Jestem z miasta, to słychać..." smile) A co można wyrwać
                                              właścicielowi parkującego pod oknami autka z zepsutym alarmem? Bo mam wrażenie,
                                              że nogi z tyłka, to trochę za mało, a co innego nie wchodzi w grę przez wzgląd
                                              na jego żonę. W sumie już ją pokarało takim pacanem, że szkoda gadać. Żeby
                                              chociaż pióra jakieś miał...
                                              • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 19:02
                                                Grokuś, pacana głaśnij torebką z cegłą w środku jak piór nie ma
                                        • minerwamcg Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 17:07
                                          >w miescie sie nie pieje

                                          Ha! Jeszcze kilka...dzieścia lat temu w centrum Krakowa się piało. Sąsiadka w
                                          kamienicy trzymała w mieszkaniu dwie kury i koguta (śmierdziało stamtąd
                                          nieziemsko) i kiedy szłam do szkoły słyszałam na schodach dziarskie "kukuryku!"
                                          • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 12.06.06, 19:04
                                            > kiedy szłam do szkoły słyszałam na schodach dziarskie "kukuryku!"

                                            Mnie by za kukuryku stad wywalili. Wilkom,jeleniom,bazantom, mewom wolno sie
                                            drzec , na kukuryku trzeba miec pozwolenie z gminy sad
                                            • mzrr21 Re: A'propos przepadania... 13.06.06, 07:52
                                              Groha paca od alarmu poderwij. Chociaż nie to zły pomysł,co by groh powiedział.
                                              pewnie by mnie nogi z tyłka wyrwał. A potrzebne mi są.
                                              A w Krakowie kury i koguty czasem dalej chadzają środkiem ulicy i to wcale nie
                                              dalekich peryferiach. Mój syn zawsze mi wtedy mówi "Matka rosól idzie ulicą,
                                              może dokupimy parę marchewek ?" Raz zresztą wracając z jakiejś imprezy
                                              przyniósł wrzeszczący rosół do domu i po nocy musiałam go oddawać i głupoty
                                              ludziom wmawiać, że sam do ogrodu wlazł.
                                              • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 13.06.06, 11:31
                                                No to dziecko ci nie na za wielkiej bani wrocilo, jesli rosol zlapal.
                                                smile) taki test na trzezwosc sobie zrobil, czy tez zglodnial porzadnie?
                                                • mzrr21 Re: A'propos przepadania... 13.06.06, 11:45
                                                  Wiem to ? Po oddaniu wrzeszczącego rosłu nie chciało mi sie z nim dyskutować.
                                                  • g0p0s Re: A'propos przepadania... 13.06.06, 11:57
                                                    Śpiącą kurę łatwiej złapaćsmile) Może nawet sama przez sen zaatakowała walczącego
                                                    z grawitacją myśliwegosmile
                                                    PS.
                                                    Ja tylko tak, nic nie sugeruję.
                                                  • mzrr21 Re: A'propos przepadania... 13.06.06, 12:08
                                                    Ja nie wykluczam i takiej sytuacji
                                                  • asia.sthm Re: A'propos przepadania... 13.06.06, 12:11
                                                    a moze to ges byla? Gesi atakuja czasem jak nawiedzone...albo kaczka z
                                                    charakterkiem..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka