Dodaj do ulubionych

Dialogi na cztery nogi:)

29.08.06, 14:52
Podsłuchane dzisiaj, słowo daję, żeby nie było, że zmyśliłam!
W sklepie samoobsługowym, przy stoisku mięsnym, para młodych ludzi:
On: Nie chcę parówek. Nie lubię.
Ona: Miśku, ale ja ci je obiorę z tej prezerwatywki...
On: Taa? I potem będą małe paróweczki? To ja dziękuję.
Ona: Wiesz co, okropny jesteś...
Nie wiem dlaczego, ale z mety przypomniał mi się dialog ze "Złotej muchy",
gdy na pełne zapału pytanie:
- Wygrzebać ci...?
Padała obojętna odpowiedź:
- Jeśli chcesz. Jeśli ci to sprawi przyjemność.
Złapałam więc swój koszyk i uciekłam stamtąd, ocierając łzy. Dwóch takich
dialogów nie jestem w stanie znieść z godnością osobistą, żeby nie wiem co. A
teraz jeszcze przypomnieli mi się Marianna z Włodziem z "WC" oraz prawdziwe
dialogi na cztery nogi fachowców, czyli Kofty z Friedmanem:
- Panie majster! Trznadel!
- Jaki trznadel, Docent, mówi się: szpadel!
albo, jakżesz na czasie:
- Nie uważasz, że ten deszcz koresponduje z jesienią?
- W każdym razie nie koliduje.
No i koniec. Opętanam dialogami, leżę pokwikując lekko, czego i Wam życzęsmile)
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Dialogi na cztery nogi:) 29.08.06, 17:12
      dlaczego przy mnie nikt nie chce tak ładnie dialogować?...
      i tak dla mnie:
      - kał basa
      - mocz tenora...
      biją każdy dialog... smile
      kwiczę również, dla towarzystwa...
    • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 29.08.06, 17:43
      to nawet nie zaden dialog tylko krotki monolog i na wiecej nog:
      podsluchuje jednego z chlopcow w sasiedztwie 4-5 latek, dostal jesc na ichniej
      werandzie i wrzeszczy do mamy w kuchni:
      - Mam ose na talerzu!!!
      ...
      - Ona mi wyjada !!!
      ...
      - Ona mi WSZYSTKO wyjada!!!
      - Ratunku!!!
      • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 14.09.06, 11:40
        Stare ale utkwilo mi w pamieci.
        Moja siostra tlumaczyla mi dlaczego mnie komary gryza a jej wcale nie.

        - Bo ja mam cholesterol. Usiadzie taki ...i od razu zapomina co ma robic.
        • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 14.09.06, 12:01
          asia.sthm napisała:

          > Stare ale utkwilo mi w pamieci.
          > Moja siostra tlumaczyla mi dlaczego mnie komary gryza a jej wcale nie.
          >
          > - Bo ja mam cholesterol. Usiadzie taki ...i od razu zapomina co ma robic.

          Aaaaaha, to dlatego żaden mnie w tym roku nie ukąsił! smile))))
    • mimbla.londyn Re: Dialogi na cztery nogi:) 29.08.06, 20:13

      Podsluchane u przyjaciolki , dzieciaki przed kapiela ,5-latek rozmawia ze
      starszym o rok bratem:
      -Starczy!No mowie starczy juz tej wody!Bo mi sie uszy UMYJA!
      Starszy spokojnie i z godnoscia odpowiada:
      -Nic sie nie umyje,nie umyje sie nic- bo... mydlo sie skonczylo.
      -???-mlodszy nie dowierza(widzial jak matka rozpakowala i polozyla nowe mydelko)
      -A wiesz ile go bylo?-pyta mlodszego wiekszy spryciarz
      -No...chyba duzo ,bo nowe mama dala?
      -A gdzie duzo,na dwa SPLUKI w kibelku,i polecialo!


      Oczywiscie ,bardzo nipedagogicznie ryczalysmy i pokwikiwalysmy pod drzwiami
      lazienki.

      Powyzszy dialog przebil ten sprzed kilku tygodni,kiey matka ,podejrzwajac ,ze
      synczek sie nie umyl porzadnie,slodkim glosem pyta:
      -A czemu ten recznik taki brudny po Twojej kapieli?
      -No ,widzisz ja sie tez dziwie jakie MARNE reczniki teraz sprzedaja!


      Pozdrawiam!
      Z rozzewnieniem wspominajac Pana Solka(kochanego) i Elize(zakochana)


      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Zmiana formy powoduje zmiane mentalnosci.
      Noam Chomsky ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 29.08.06, 22:59
      Kilka dni temu w sklepie.
      Starszy pan co chwilę upomina wnuczka żeby stał spokojnie. Starsza pani zniecierpliwiona:
      -skończ wreszcie te połajanki
      -dobrze, skoczę do Janki
      -o matko, to nie do wytrzymania
      -to po co ty mi każesz iść do Janki jeśli przychodzi mama i Mania...
      smile
    • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 30.08.06, 00:17
      smile)) No, śliczności wszystkie dialożki, aż mi się lepiej zrobiło, gdy je
      przeczytałam. Odsmucacze, jak się patrzy. Ja tam jestem nastawiona na takie
      cymesiki z życia wzięte i wyłapuję je w lot. Dzisiaj mnie mój tatuś znów
      rozśmieszył, gdy na pytanie, jak się czuje, wyszeptał do słuchawki:
      - Potem ci powiem, bo teraz mama śpi.
      No i moje cholerne poczucie humoru od razu dopowiedziało resztę: aha, musi ją o
      to zapytać... smile) A mój kochany tatko i troskliwy mąż mojej mamusi, po prostu
      bał się obudzić ją swoim konspiracyjnym szeptem, najwyraźniej zapominając o
      tym, że przecież sekundę wcześniej ryczał dzwonek ich telefonu, zdolny postawić
      na nogi umarłegosmile
    • never_enough Re: Dialogi na cztery nogi:) 30.08.06, 08:04
      Piękne dialogi smile
      Też kwiczę i popiskuję smile))
      Przypomniał mi się jeden zasłyszany późnym wieczorem przed budką z
      zapiekankami. Mocno zawiany pan niestrudzenie miętosząc w ręku gazetę codzienną
      dopytywał wymake'upowaną ekspedientkę:
      - No powiedz, z jakiego jesteś spod znaku...
      A ona niestrudzenie odpowiadała:
      - Wybierz sobie, jaki Ci chcesz
      i wracała do wydawania zapiekanek.

      I to "spod znaku" brzmi mi w uszach do dziś smile))
      • never_enough Re: Dialogi na cztery nogi:) 30.08.06, 08:09
        teraz dobra wersja wink)

        Piękne dialogi smile
        Też kwiczę i popiskuję smile))
        Przypomniał mi się jeden zasłyszany późnym wieczorem przed budką z
        zapiekankami. Mocno zawiany pan niestrudzenie miętosząc w ręku gazetę codzienną
        dopytywał wymake'upowaną ekspedientkę:
        - No powiedz, z jakiego jesteś spod znaku...
        A ona niestrudzenie odpowiadała:
        - Wybierz sobie, jaki chcesz
        i wracała do wydawania zapiekanek.

        I to "spod znaku" brzmi mi w uszach do dziś smile))
        • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 15:10
          Dzisiejsze. Mamusia zagadana z drugą panią i synek, około 4 lat.
          -Mamusiu, idziemy do domu bo się zleję.
          -Jak się zlejesz to będziesz chodzł w mokrym.
          -Ja jestem w mokrym, mnie się chce znowu.
    • aurelia76 Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 16:27
      Ja do męza wychodzacego na zakupy:

      -Kochanie, kup mi grześka toffi.

      -Co?

      -Kup mi grześka toffi!!!!

      Na co mąż staje w drzwiach i pyta:

      -Ale dlaczego tylko sześć kartofli?
      • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 16:52
        O Jezu, uprzedzaj jakoś bo można dostać ataku.smile))
        • aurelia76 Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 16:57
          Uprzejmie proszę o wybaczenie, ale z góry zaznaczam, że za uszczerbki na zdrowiu
          nie odpowiadamsmile
          • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 16:59
            Teraza masz na sumieniu jeszcze moje mężydło. Jęczy jak by go brzuch bolał.smile))
            • aurelia76 Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 17:09
              Bo te kartofle były surowe... wink
      • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.09.06, 22:34
        Wiele lat temu wybieraliśmy się rodzinnie załatwić kilka ważnych spraw. Między innymi pierwszy raz, z wtedy ok 3-letnim bratankiem, do fryzjera i z tymże bratankiem na prześwietlenie przewodu pokarmowego. Rozmawialiśmy o tym przy dziecku nie wysuwając na pierwszy plan prześwietlenia, żeby go nie zniechęcić.
        Po drodze uzgadnialiśmy do którego fryzjera pojedziemy, jednak jako pierwsza wypadła przychodnia. My czekaliśmy na korytarzu. Po dłuższym czasie z kabiny wyszła bratowa z bratankiem ubierającym się jeszcze i ocierającym buzię z białej papki, którą musiał wypić przy prześwietleniu i pytającym:
        to ja już jestem ostrzyżony?
        • g0p0s Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.09.06, 12:24
          Ksiądz z ambony:
          - Módlmy się za duszę Adama, za duszę Adriana, za duszę Alojzego, za duszę
          • g0p0s Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.09.06, 12:26
            Qurcze, nie ten guzik, nie w tym momencie...
            Ksiądz z ambony:
            - Módlmy się za duszę Adama, za duszę Adriana, za duszę Alojzego, za duszę...
            Ja, dzieckiem w kolebce będąc, teatralnym szeptem do rodziców:
            - Uciekajmy, ksiądz wszystkich nas podusi.
            • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.09.06, 13:02
              G0p0sie, jak widać, już dziecięciem będąc, miałeś zadatki na geniusza humoru i
              satyrysmile)
              A ja wczoraj podsłuchałam też niezły dialożek. W autobusie, na siedzeniu za mną
              się on odbywał, a prowadziły go dwie młode urzędniczki skarbowe, co
              wywnioskowałam z wcześniejszej ich rozmowy. Okazuje się, że praca w tymże
              urzędzie jest słabiutko płatna, za to potwornie stresująca. Do tego stopnia, że
              pewnego dnia, jedna z rozmawiających odczuła potrzebę wspomożenia się jakimś
              środkiem uspokajającym. Który to środek dostarczyła jej koleżanka, a w
              opowiadaniu (innej koleżance, jak mniemam) wyglądało to, mniej więcej tak:
              - Słuchaj, przyniosła mi całe opakowanie i powiedziała, że to takie słabiutkie,
              ziołowe, ale na pewno mi pomogą. Więc wzięłam jedną, a resztę zabrałam do domu,
              bo podobno na sen też miały mi pomóc. Malutkie takie, więc wieczorem wzięłam
              dwie. Ja nigdy nie czytam ulotek, ale mojego męża zaciekawiło, co biorę i
              przeczytał. I wiesz na co to było? Ziołowe, ale nie na sen. Na lekkie
              wypróżnianie, zalecane przy hemoroidach!
              - Nie żartuj...?! To ona tak specjalnie?
              - Coś ty, powiedziała, że pomyliła opakowania. Przecież ciagle jest na jakichś
              ziółkach. Ale wiesz, że nawet nie miałam sraczki po tym? Tylko mi w brzuchu
              burczało trochę. Faktycznie - słabiutkie...
              Niestety, autobus właśnie zatrzymał się na przystanku, na którym obie panie
              wysiadły. Szkoda, fajnie sobie gadałysmile
    • dorka_31 Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.09.06, 14:23
      Może nie całkiem dialog, ale sytuacyjka. Ja sie ubawiłam, a jak Wy, to sie
      okaże smile)

      Miejsce akcji: kościół podczas mszy (jakies 10 lat temu albo i więcej)
      Osoby: stojące w ławce od lewej - ja, moja przyjaciółka, przyjaciółki siostra
      oraz szwagier (tejże siostry mąż); w ławce przed nami - starsze małżeństwo z
      wnuczkiem. Rodziców dziecka znałysmy z widzenia, ale tego dnia ich nie było.

      Dziecko (chłopiec lat ok. 2 - 3) oczywiście nudził się w kościele, więc
      rozglądał się we wszystkie strony. W pewnym momencie usiadł tylem do przodu i
      zaczął nam się przygladać. Najpierw obejrzał mnie, potem moją przyjaciółkę,
      wreszcie jej siostrę i na koniec zatrzymał się na szwagrze. Patrzył się długo i
      bardzo uważnie. Wiecie, tak jak to tylko dzieci potrafią, jakby w 50% składał
      się z oczu. Szwagier poczuł się głupawo i jakoś tam sie do dzieciaczka
      usmiechnął. Wtedy buzia malucha rozjaśniła się w szerokim usmiechu i chlopczyk
      wykrzyknął radośnie:
      - Tata!!!
      W tym momencie ledwo nie padłysmy, dławiąc się ze śmiechu. Zaskoczeni
      dziadkowie wyszeptali do wnusia, że to nie tata, tylko inny pan, podobny do
      niego. Chłopiec więc spojrzał raz jeszcze, posmutniał, przyjrzał się uważnie:
      - Nieeee.... - po czym znowu sie usmiechnął i jeszcze głosniej - Ale tata!!!!
      W tym momencie dusiłyśmy sie już wszyscy, ze łzami w oczach, szwagier w
      zakłopotaniu przyoblekł sie w purpurę na twarzy, a jego żona, krztusząc się
      nieco szeptała mu na ucho:
      - No widzisz... (hihihi), teraz się nie wyprzesz... (hihihiii), samo dziecko
      cie poznało!

      wink)))
      • berek_76 Re: Dialogi na cztery nogi:) 09.09.06, 22:45
        Moje dziecko miało wówczas 5 miesięcy, było na etapie gugania i zabrałam je do
        pracy, coby się kolegom i koleżankom z labu pochwalic potomstwem. Siedzimy
        prawie wszyscy przy stole, a Anka milczy jak zaklęta. Ani "gu-gu", ani
        "ba-bba!", no nic.
        W któryms momencie wchodzi najmłodszy kolega, magistrant, poniekąd będący ze mną
        w przyjaźni. Na jego widok moje dziecko rozpromienia się jak wiosenny poranek i
        gromko ryczy:
        - TATA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Do dzisiaj wszyscy o Ance do Wiktora mówią "Twoja i Berka córka" big_grin big_grin big_grin


        -----------------

        A z zupełnie innej bajki taka scenka mi się przypomniała. Wracaliśmy z kolegą
        późnym doś wieczorem z kina. Ulica typu deptak była pusta, lekka mgła, latarnie
        świecą. Nagle naprzeciw nas pojawił się człowiek w garniturze i adidasach, z
        krawatem za bakier i lekko rozwianym włosem, maszerujący z komórką przy uchu
        środkiem rzeczonego deptaka. Kiedy nas mijał, usłyszeliśmy, jak mówi:
        - ... nie, teraz nie mogę, bo jestem na bardzo waznym zebraniu, ale jak tylko
        się skończy, to do ciebie zadzwonię...

        Musieliśmy z kolega ruszy truchtem, zeby nie ryknąc mu śmiechem prosto w tę jego
        komórkę podczas "bardzo ważnego zebrania" big_grin

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • kasiakaz1 Re: Dialogi na cztery nogi:) 10.09.06, 20:49
      Dialogi, a raczej monologi z komunikacji zbiorowej:
      1. Dawno temu jechałam pociągiem na wakacje na Roztocze. Do przedziałau wsiadły
      dwie panie w wieku zaawansowanym i zaczęły rozprawiać o tym jaki to świat jest
      teraz zły, a kiedyś to było lepiej.Umarłam przy stwierdzeniu: "widzi pani, a
      teraz to nawet te krowy, takie smutne stoją!"

      2. Autobus, godzina tuż przed ósmą, czyli wszyscy jadą do szkół, pracy itd. Ja
      z lekka przysypiam, obok mnie stoi baba i coś gada. W pewnym momencie dotarło
      do mnie co ona mówi: " bo widzi pani, bo co, on mi nic nie może zrobić! Jego
      dzieci to nawet na religię nie chodzą! A myśli pani że co, że oni tak za darmo
      chodzą? Nie! Ten Jehowa, co im tą sektę założył, to on im płaci!"
      • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 13.09.06, 09:13
        Ona: No i co ja mam zrobić na obiad?
        On: Zrób co chcesz, byle dużo i dobre.
        • maalza Re: Dialogi na cztery nogi:) 13.09.06, 10:45
          Opowiesć Berka przypomniała mi poodbny dialog z cyklu "przez komórkę".

          Wracałam busem do domu, około godziny 18-stej. Obok mnie siedziała dziewczyna,
          wystukała numer i jednym tchem niemal wydusiła:
          -I co odebralas te zdjęcia? tak, i jak, ładnie wyszłam, fajne są?...Nie, nie
          moge mu przecież takich wysłac. Dobra, to je odbiore, musze kończyc bo JESTEM W
          PRACY.

          Miałam ochotę skomentowac:"Hm, w pracy powiadasz?" big_grin
          • groha Re: Koktail "Gurua" :) 15.09.06, 00:41
            Kot Frycek ma karygodne zwyczaje - uwielbia zrzucać i patrzeć, jak leci.
            Wszystko. A książki, to już pasjami. No i właśnie, skubaniec, zrobił
            koktail "Gurua" - niektóre z książek, które spadły na podłogę, pootwierały się
            na różnych, przypadkowych stronach, a ja zamiast troskliwie zbierać, cieszę oko
            takim przypadkowym, dialogowym mixem:
            - Na litość boską, Joanna! Gdzie można kupić tej cholernej kawy o tej porze?
            - Mógłbyś dostać - odparła żywo rozwścieczona Baśka - Trochę pośrednio, ale
            mógłyś. Nie wiem, czy się zgodzisz.
            - Jak to? Przez jakiegoś garkotłuka?
            - No idź już, ty harpio! Zostaw ją, do diabła, pożegnaj się, czego jeszcze z
            nią ględzisz! - syczała Tereska z wściekłością.
            - Matko jedyna moja - powiedziałam ze zgrozą...
            Kurczę, nawet sobie nie wyobrażam, co by się działo, gdyby tak kawałki z tych
            książek, zmiksować nie przez przypadek, ale celowo, wybierając te
            najśmieszniejsze... Idę pogłaskać Fryckasmile
            • mzrr21 Re: Koktail "Gurua" :) 15.09.06, 07:57
              Wcale nie trzeba najśmiejszych. Na chybił trafił i dopiero by był cyrk
              • dorka_31 Re: Koktail "Gurua" :) 15.09.06, 08:28
                Taaa... Kiedyś wysyłałam tak kartki z wakacjismile) Byliśmy tam w kilka osób i
                zachciało nam się wysłać kartki do znajomych. Zawsze długo się z tym schodzi,
                więc jedna koleżanka wpadła na pomysł "seryjnej produkcji". Każda osoba pisała
                jedno zdanie (dowolne) i podawała dalej. Nie wiem jak zareagowali adresaci i
                czy w dużym byli szoku, ale my bawiliśmy się świetnie smile))
                • lylika Re: Koktail "Gurua" :) 15.09.06, 08:39
                  Skojarzyło mi się z kluczemsmile
                  Para na parkingu. On gmera kluczykami w zamku samochodu i pokrzykuje:
                  - No, jedziesz czy nie?
                  - Zastanowię się.
                  - To się zastanawiaj, ja jadę.
                  - Chyba daleko nie zajedziesz.
                  - Niby dlaczego?
                  - Bo to nie twój samochód.
                  - Co? Cholera, przy tobie to człowiek takiego szmergla dostaje, że do własnego samochodu nie może trafić.
                  W tym momencie auto zaczęło wyć.smile))
                • groha Re: Koktail "Gurua" :) 15.09.06, 11:20
                  dorka_31 napisała:

                  Każda osoba pisała
                  > jedno zdanie (dowolne) i podawała dalej. Nie wiem jak zareagowali adresaci i
                  > czy w dużym byli szoku, ale my bawiliśmy się świetnie smile))

                  Kiedyś, takim sposobem, pisaliśmy tutaj powieść."Powieść świeżości" się
                  nazywała. Adresatka była zachwyconasmile
    • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 15.09.06, 12:58
      Mzrr przyslala:

      Zapis fragmentu autentycznej rozmowy telefonicznej klienta z Informacja Zarządu
      Transportu Miejskiego w Warszawie w przeddzien Dnia Wszystkich Swietych:

      - Slucham? Informacja ZTM.
      - Dzien dobry! Przepraszam, gdzie w Warszawie moge kupic bilety godzinne?
      - Jakie bilety?!?!
      - Godzinne, wazne przez godzine...
      - Nie mamy takich biletów!
      - Jak to?!
      - No nie ma takich biletów!
      - Ale.. no.. przeciez.. na wszystkich Waszych ofertach, w autobusach,
      w gazetach...
      - Gdzie?! Pierwszy raz slysze! Nie ma takich biletów.
      - Aha!... - tu przyszlo natchnienie - A moze mi Pani powiedziec gdzie
      moge kupic bilety szescdziesieciominutowe?
      - Tak! Szescdziesieciominutowe moze pan kupic na Senatorskiej, w
      niektórych kioskach i na pocztach.
      - Aaaa! To wspaniale! Przepraszam pania, ale jaka jest róznica miedzy
      biletem waznym 60 minut,a waznym jedna godzine?!
      - No szescdziesiecio minutowy wazny jest przez 60 minut od skasowania,
      a jednogodzinny to nie wiem, bo u nas takich nie ma!
      • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 19.09.06, 09:36
        tu chyba tez jakis dialog sie odbywa, do zgadniecia...

        photos.hotfreelayouts.com/photos/351/pray_my_dog.jpg
        Pssyt. dobry czlowiek wstawil to na KP wink)) a ja podkradlam
        • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 19.09.06, 13:12
          Nikomu nie powiemy, Asiu, słowo. A zdjęcie super! Pies ślicznie odmawia ten
          paciorek i na bardzo uduchowionego wyglądasmile
          • 36krzysiek Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.09.06, 11:58
            To będzie raczej monolog niż dialog. Nie wiem czy Smieszne ale ja się
            spłakałem. Znajome dziecko (4 latka? )siedzi sobie grzecznie na dywanie w
            salonie i uklada puzzle takie z klocków. Ja z rodzicielką siedzimy obok i
            popijamy kawkę. Dziecko, z zacięciem na twarzy układa , a klocki maja to do
            siebie, że na każdej ściance jest fragment innego obrazka. Bobasek kończy
            pracę, przygląda się dziełu kręcąc głową i mówi : " Cioś mi tu, kulwa, nie
            wyszło! "
            • edeka5 Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.09.06, 12:23
              A mamuśka, co na to?
              • 36krzysiek Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.09.06, 12:39
                edeka5 napisała:

                > A mamuśka, co na to?
                wystrzeliła jak z procy do kuchni, ja na balkon. Ze śmiechu się spłakaliśmy.
                Dziecko nie zostało obsztorcowane, bo podobno w takich wypadkach nie należy
                zwracac uwagi.
                • ewanka215 Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.11.06, 13:37
                  Ja podobną historyjkę mam smile Byłam na spacerze z moja 3-letnią wówczas bratanicą
                  i jej mamą. Szłyśmy sobie i rozmawiałyśmy, a dziecko biegało dookoła nas i
                  zajadło batonika. Nagle podbiega do nas z papierkiem i krzyczy "wpieldoliłam
                  batonika"... moja bratowa zachowując twarz pokerzysty zabrała jej papierek i
                  dopiero jak dziecko pobiegło dalej to pozwoliłyśmy sobie na dziki wybuch
                  śmiechu... Skąd jej się to sformułowanie wzięło do dzisiaj nie mamy pojęcia smile
            • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.09.06, 12:33
              smile)) Po prostu - dziecko miało nie te klocki, albo nie ten obrazeksmile)
              Wypisz, wymaluj, jak w piosence o puzzlach Młynarskiego, sam zobacz, Baronie:
              Na obrusie stały społem w dzbanku kawa, tort i strucla,
              a pod stołem, zgodnym kołem, układały dzieci puzzla.
              (...)
              Tak czy owak, na obrazku było zboże świeżo ścięte,
              piernikowa chata w lasku i krasnalki. Z transparentem.
              Wkrąg się wiła rzeka mleczna, kłos się złocił, kwiat zakwitał,
              słowem - była to bajeczna kwintesencja dobrobytu.
              Basia, Hania i Jureczek i nieznośny Jasiu mały
              taki oto obrazeczek, posapując, układały.
              Lecz choć wytężały oczka, zniechęcając się po troszku,
              choć się jęła zbliżać nocka - układanka była w proszku.
              Darmo dym i chałupina, darmo zboże stoi w snopkach,
              Jurek znalazł ćwierć komina, ale na tym koniec, kropka.
              W końcu Jasiu wstał z kolanek, ścisnął w piąstki małe dłonie
              mówiąc: proszę koleżanek, kurcze, ktoś nas tutaj robi w konia!
              Ja mam dość tych dyrdymałek, spójrzcie same, jeśli łaska,
              przecież żaden nam kawałek nie pasuje do obrazka!
              Proszę taty, proszę mamy, dajcie wytchnąć, dajcie pożyć,
              po co my to układamy, kurcze, jak to nie da się ułożyć?!
              Po co my tu główkujemy, przymierzamy się od nowa,
              po co dopasowujemy, jak się nie da dopasować?
              Ja bym chciał do ciemnej nocki tak układać z wami razem,
              ale dajcie nowe klocki! Albo zmieńcie ten obrazek.
    • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 01.11.06, 15:25
      sciagniete bez pozwolenia z forum: Moje dziecko powiedzialo.

      - Mama, da da da? ga ga?
      - Tak, Kacperku.
      - Mamo, nie mów: TAK, jeśli nie rozumiesz o co pytał!
      - A o co pytał?
      - Czy tato jest głupi...
      • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 01.11.06, 15:26
        i jeszcze jedno kradzione:


        - Mamo, ciocia poszła do sąsiadów po konfitury?
        - Po widły poszła.
    • dorka_31 Re: Dialogi na cztery nogi:) 11.12.06, 13:06
      Odświeżam wątek, bo właśnie dostałam rewelację od znajomego. Rzecz działa się
      wczoraj.

      Miejsce akcji: pociąg pospieszny z Przemyśla do Gliwic - opóźniony w Krakowie
      15 min (w związku ze zmianą peronu), zaś w Katowicach już 30 min.
      Pani Konduktor (nr 14 1001112) zapytana o przyczynę opóźnienia odpowiedziała:
      - ... pociąg ma opóźnienie bo pasażerowie wsiadają i wysiadają...

      wink)))
      • never_enough Re: Dialogi na cztery nogi:) 11.12.06, 13:44
        piękne, bo pouczające
        smile))
    • krowa_w_kropki Re: Dialogi na cztery nogi:) 12.12.06, 10:21
      Ja dokładnie rok temu, czyli 12.12.2005 okropnie zamyślona nad gnębiącym mnie
      tematem weszłam do pokoju informatyków, (obaj starsi nieco ode mnie) i wypaliłam:
      -Jutro nie było Przczółki Mai, a co z telerankiem, był, bo nie pamiętam?

      Chwilę potrawało zanim otrząsnęli się z osłupienia i zrozumieli o czym mówię smile
      • g0p0s Re: Dialogi na cztery nogi:) 12.12.06, 10:45
        Też pomieszam wątki, ale to nigdzie nie pasujesmile
        Gdzieś mignął mi obrazek ze starannie narysowanym powiększonym płatkiem śniegu
        i podpisem: kod genetyczny bałwanasmile)
        • szarafiga Re: Dialogi na cztery nogi:) 12.12.06, 11:22
          Kilka dni temu potrzebowałam kawałka kabelka z odpowiednią końcówką. Zajrzałam
          do zaprzyjaźnionych informatyków, pozdrowiłam ładnie i zaczęłam:
          - Nie macie może....
          - Nie! - załatwili mnie krótko
          • krowa_w_kropki Re: Dialogi na cztery nogi:) 12.12.06, 11:31
            Informatycy są w ogóle cudni smile Jeden zaprzyjaźniony jak usiłował mi wyjaśnić po
            swojemu jak mam zlikwidować mały problem komputerowy to odpadłam całkiem i
            pomyślałam, że jestem kompletną idiotką. Okazało się że nie, całkiem prosto
            problem zlikwidowałam NIE korzystając z jego zamotanych instrukcji. W ogóle to
            polecam: www.bash.org
            • krowa_w_kropki Errata linki 12.12.06, 11:32
              bash.org.pl/ teraz powinno być dobrze
    • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 12.12.06, 13:24
      Dialog między synową, a teściową, sprzed chwili:
      - Teraz już wiesz, co twój mąż odziedziczył po swoim tatusiu - praca kocha go
      wręcz do szaleństwa... - westchnęła z ubolewaniem teściowa.
      - E, ja też go trochę lubię - odpowiedziała spokojnie synowa.
      • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 16.12.06, 13:23
        Dziś, malutki sklepik kaletniczy.
        Ja: Proszę pana, ile kosztuje ten porfelik z wystawy?
        Starszy, elegancki pan, wyglądający na właściciela: Zaraz zobaczę, hmmm... nie ma ceny, no... nie wiem. A pani chce kupić? To może w poniedziałek?
        - Może być w poniedziałek ale chciałabym znać cenę, przynajmniej w przybliżeniu, bo może w ogóle nie będę zainteresowana.
        - Cenę, mówi pani... nie mam pojęcia. A ile pani by dała?
        - Dać, to ja mogę 2 złote, ale cenę portfela to pan musi mi podać.
        - 2 złote? Też coś. Przychodzi taka do sklepu, chce kupić portfel i nie wie ile może kosztować. Ludzie dziś o niczym nie mają pojęcia.
        • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 19.12.06, 21:31
          Synowa, z którą umówiłam się na kawę w okolicach wczesnego wieczoru, wpadła tuż
          po obiedzie, ze słowami:
          - Przyszłam wcześniej, żebym już później nie musiała przychodzić.
          smile)
          • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 19.12.06, 22:49
            no i jak nie kochac takiej synowej smile)))
      • szarafiga Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.12.06, 09:16
        Jeszcze ciepłe: Odwożę dziś rano męża do pracy, jak zwykle w pośpiechu, bo
        kiedy wybiegamy z domu to jest już za późno, żeby wyjść wcześniej. Utknęliśmy w
        korku, niedużym, ale jednak. Napięcie wewnątrz pojazdu narasta i narasta.
        - No nie stójcie tak, jedźcie już, jedźcie!!! - denerwuje się kierowca - no
        dlaczego oni nie jadą???
        - Bo stoją - odpowiada pasażer...
        • dorka_31 Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.12.06, 10:36
          Przypomniał mi się dialog zasłyszany przed laty.
          Zakorkowana ulica w Łodzi. Sznur samochodów porusza się w żółwim tempie. Siedzę
          w samochodzie razem z tatą, gdzieś w tym sznurze. Chodnikiem idzie facet. W
          samochodzie przed nami uchyla sie okienko i kierowca krzyczy do idącego:
          - Cześć Józek!
          - O, cześć!
          - Chodź, podwiozę cię! (macha zapraszajaco reką)
          - Niee, dziekuję. Spieszy mi się!
          I poszedł dalej.

          Obśmialiśmy się wtedy z tatą nieźle... wink)
          • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.12.06, 13:26
            Przy straganie ze śledziami:
            - Siefowo, to matiasy?
            - ala
            - Bardzo mię miło, Ziutek jestem.
            • dorka_31 Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.12.06, 14:51
              Autentyk.
              Budka typu mini-bar w Górach Stołowych. Tata kupuje rybę smażoną.
              - Przepraszam, a jaka to jest ryba?
              - Hmmm.... coś na "M", ale nie wiem, bo etykietka mi się odkleiła.
              wink))
              • g0p0s Re: Dialogi na cztery nogi:) 20.12.06, 14:59
                Przecież ta ryba była na S - smażonasmile)
    • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 22.12.06, 13:33
      Dziś.
      -Eeep..pani da pół kilo śliwek, eeep... tylko polskich, bo od kalifornijskich to mam zwidy... eeep...
      -Cooo???
      -No... eeep... gołe panienki pod palmami widzę.
      • never_enough Re: Dialogi na cztery nogi:) 25.12.06, 11:46
        Mój syn, Mikołaj (lat 5) uwielbia pociągi, lokomotywy i cały kolejarski świat.
        Dostał wczoraj pod choinkę wymarzoną kolejkę PIKO.
        Z zachwytu nic nie jadł. A spać poszedł po 1:00 w nocy.
        Gdzieś w środku wieczoru przybiegł do mnie:
        - Mamo, ale jestem szcześliwy. Oby tylko nie okazało się, że to sen...
        • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 25.12.06, 15:10
          smile Wspaniałe jest takie szczęśliwe dziecko. A Mikołaj nie spał z kolejką? Bo
          pamiętam, że moje dzieciątko spało ze wszystkimi wymarzonymi prezentami. Kiedyś
          nawet zamelinował pod kołdrą cały komplet narciarski, z butami i kijami
          włącznie, oraz swój pierwszy komputer, Amiga mu było. Pewnie też się bał, że to
          tylko sen. Ja się nawet nie dziwię, bo przecież kiedy tak strasznie się na coś
          czeka (a dzieci potrafią czekać niesamowicie, całym sobą niemalże, prawda?), to
          potem trudno uwierzyć, że jest i już nie ucieknie. Pozdrowienia dla kolejarza
          Mikołajasmile
          • never_enough Re: Dialogi na cztery nogi:) 25.12.06, 19:38
            groha napisała:

            > dzieci potrafią czekać niesamowicie, całym sobą niemalże, prawda?),

            Rzeczywiście, tak było, czekał z utęsknieniem. Napisał list do Świętego (moją
            reką). A potem jeszcze dzwonił i zamawiał prezent. Gdzie zadzwonił, nie wiem, w
            słuchawce było głucho, ale był święcie przekonany, że dodzwonił sie właściwie.
            Często sypia z wymarzonymi prezentami, ale tym razem położył na komodzie w
            zasięgu wzroku... "bo to delikatne".
            Dziękuję, pozdrowienia przekazałam smile)
    • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 11.01.07, 09:59
      (ukradzione z KP)

      Siedzi sobie para mlodych ludzi przy kawiarnianym stoliku, popija winko i cosik
      zajada.
      - Kochanie, zjedz prosze ten kawalek tortu
      - Oj nie, dziekuje, nie mam checi na slodycze
      - Ale zjedz, prosze....
      - Kiedy nie mam ochoty, w ogole nie jadam slodkiego
      - Prosze....
      - Juz powiedzialam : nie!
      - Zjedz qrwa!!! Zjedz!!! pierscionek masz w srodku!!! oswiadczal sie bede!
      • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 11.01.07, 12:50
        O mamuńciu... smile)))))
        • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 15.01.07, 22:28
          Znow ukradzione z innego forum:

          Sklep Carrefour Reduta. Młody chłopak (obcokrajowiec) podchodzi do niewiele
          starszego pracownika sklepu rozkładającego towar w dziale z wodą mineralną.
          Pada pytanie:
          Młody chlopak: - Excuse me, could you tell me where I'll find milk?
          Pracownik: - Mów po polsku. Jesteśmy w Polsce, a nie, kurwa, w jakimś
          pierdolniku.
    • paskudek1 Re: Dialogi na cztery nogi:) 16.01.07, 17:48
      Ostatnia niedziela, nasz Kuntowski Dom Kultury i WOŚP. Jako atrakcja jakas grupa czarnoskórych - trzy panny i młody człowiek zaplataja dzieciakom warkoczyki, tzn. panny zaplatały a pan stał przy stoisku z różnymi ozdobami. Trzeba przyznać że mocno czarni wszyscy, w naszym Kucienku raczej egzotyka. Dwóch chłopców podchodzi do stoiska i jeden z nich pyta faceta "a pan tez mieszka w Afryce?" na co młody człowiek, piekna polszczyzną, nawet bez akcentu "nie, w Łodzismile" Alesmy się z mężem usmiali smile
    • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:02
      Pozwalam sobie odświeżyć wątek, bo mam nowy towarsmile
      Otóż moja kochana mamusia od dłuższego czasu widziała dość kiepściunio, stąd
      konieczna była operacja, która udała się świetnie, również dzięki Waszym
      kciukomsmile Jak myślicie, co zrobiła natychmiast, gdy tylko zaczęła dobrze
      widzieć? Oczywiście, jak każda normalna kobieta - spojrzała w lustro. Lekko
      jakby zaniemiała, a następnie wyjęczała z niedowierzaniem:
      - Jezu, nie wiedziałam, że mam tyle zmarszczek...
      - No coś ty, wcale nie tyle - powiedziałam zgodnie z prawdą.
      - Trudno, jakoś do nich przywyknę. Ale odsuń się trochę. Twoich jeszcze nie chcę
      widzieć.
      Jasne, że trzymam się z daleka smile
      • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:24
        Oj ludzie,
        ja wlasnie odebralam nowe, prawdziwe okulary, takie na odleglosc co to samo sie
        sie teraz wszystko widzi...i tez od ludzi uciekam.
        Moja siostrzenica noszaca okulary od dzieciecia, zoperowala sobie oczki i
        natychmiast wrzucila okulary z mostu do Dunaju (nie mysli zaraza ekologicznie).
        Po czym zdala mi relacje:
        - Asia!! Ja myslalam ze wszyscy ludzie tacy ladni i mlodzi ..a tu patrze i
        widze ze to nieprawda ! (delikatna ta zaraza)... boje jej sie teraz na oczy
        pokazac smile
        • edeka5 Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:30
          Moje dziecko, jak założyło swoje pierwsze okulary, to się zdziwiło, że wszystko jest tak blisko.
        • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:33
          To co ja mam powiedzieć? Zrobiłam sobie okulary progresywne, co to do czytania (dołem) i do patrzenia (górą). Do lustra w okularach się nie zbliżam. A jeśli już, nie daj Boże, podejdę, to nie podnoszę głowy, żeby nie spojrzeć dołem szkieł.smile))
          • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:41
            Lyliko, to sie nazywa zabawa w podchody.
            wink
            Ide spac bez patrzenia w lustro...nie ma sily sie denerwowac.
          • edeka5 Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:42
            Koleżanka w pracy zrobiła sobie okulary progresywne i od tej pory zadziera nosa, bo jak do mnie podchodzi, to musi patrzeć z bliska "dołem" szkieł. Śmieszy mnie to bardzo, ale siedzę cicho bo też planuję taki zakup.
          • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:49
            Ile mnie czasem zdrowia kosztują te okulary, za przeproszeniem, progresywne, to
            szkoda słów. Groha, nie moje. Najpierw nic w nich nie widział, potem z kolei za
            dużo i omijał każdy paproszek na drodze. Samochodem. W końcu jakoś się
            przyzwyczaił, ale dotąd, ile razy siądzie do komputera, to mi pomajstruje przy
            monitorze - musi go całkiem podnieść, albo opuścić, bo mu ta kreska przeszkadza.
            I nos też tak jakoś dziwnie zadziera, gdy na mnie patrzy... Skaranie z takimi
            okularami. Wolę już wachlować swoją zwykłą parą na zasadzie: słoma, siano,
            słoma... smile
            • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:52
              Jaka kreska?
            • edeka5 Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:55
              W domu to mogę też się wachlować okularami, ale w sklepie ...
              Czytam zawsze etykiety, ale muszę wyjąć z torby drugie okulary. Otwieram torbę, już mnie obserwuje sprzedawczyni, i mam "dyskretne" towarzystwo, ale jak idę w jej stronę to daje dyla i udaje, że to nie ona ...
              • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 08.03.07, 22:59
                Nigdzie nie mogę wachlować bo co chwilę mam coś do przeczytania i wtedy mnie szlag trafia jeśli nie mam drugich pod ręką. Progresywne sobie chwalę. One tylko zmarszczkolubne nie są. smile
                • myszwkropki Re: Dialogi na cztery nogi:) 09.03.07, 16:18
                  Pozwolę sobie dołożyć dialog moich córek : Karolina (wtedy lat 5) i Marta (8):
                  -Marta, ja będę weterynarzem! Będę leczyć psy i koty!
                  - A jak ktoś do ciebie przyjdzie z krową?
                  - To jeszcze łatwiej. Krowie się zagląda w to różowe i od razu wiadomo, na co
                  choruje.
                  - W które różowe?
                  - No to, co się doi.
                  - A, do wymienia?
                  - Tak, to się wymienia i krowa jest zdrowa!
                  • myszwkropki Re: Dialogi na cztery nogi:) 09.03.07, 16:19
                    Oj, nie tu się podczepiło, gdzie trzeba, wybaczcie.
    • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 09.03.07, 23:51
      Myszko, tu, tu. Pyszny dialożek, pyszny! smile
      • groha Re: Dialog na czasie, z czereśniami w tle 04.06.07, 12:33
        Obwoźna sprzedaż owoców sezonowych z samochodu marki Żuk.
        Klient: Mają robaki?
        Sprzedawca: Kto?
        Klient: No, te czereśnie.
        Sprzedawca: Nie.
        Klient: Iii, nie wierzę.
        Sprzedawca: Sprawdzaj pan. Są? No. To jak, ważyć?
        Klient: Dobra, niech pan waży.
        Sprzedawca: A robaki kupisz pan sobie luzem, w sklepie wędkarskim za rogiem.
        • dorka_31 Re: Dialog na czasie, z czereśniami w tle 04.06.07, 13:13
          Ojj, ale cudo! smile)) Chyba kogoś tym uszczęśliwie, bo sama mało nie zakwiczałam
          (a w pracy jestem, to nie wypada) wink
          • kocio_pierzaczek Re: Dialog na czasie, z czereśniami w tle 04.06.07, 14:00
            Posłałam rodzinie. Skwiczałam się i jedyną chmurką na horyzoncie jest brak w
            okolicy wymiarowych czereśni. Bu.
        • asia.sthm monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 13:53
          pam: Mam dziwną rodzinę. Siostrę podrapał kot to ta w odwecie nasrała mu do
          kuwety. A najgorsze jest w tym, że to ja musialam sprzątnąć...
          • kocio_pierzaczek Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 14:01
            Jeszcze byłoby dziwniej gdyby kot posprzątał...
            • groha Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 14:19
              Asiu, jeszcze! Śmiechu naszego powszedniego daj nam dzisiaj, bo coś smętnie się
              tu zrobiło, jak diabli.
              Mam jeszcze takie malutkie:
              - W jakiej wodzie gotujesz te pierogi, idioto?
              - No, we wrzącej, nie?
              - Aha. Może i racja.
              • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 14:29
                hi hi smile)
                to sa urywki z roznych czatow, prosze:


                Phaet: mleko sojowe?! WTF
                Phaet: co ty mi tu ściemniasz?!
                llio: jest coś takiego
                Phaet: lol
                Phaet: mleko z krowy, kozy, ku*wa samicy muła czy wenezuelskiego bobra ok
                Phaet: ale z soi (soji) ?!
                Phaet: od kiedy to soja ma cycki??
                • lylika Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 14:32
                  Jak będzie po angielsku: "ja ci wierzę"?
                  • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 14:58
                    yeeeee,sure wink

                    (a co? na angielski przechodzimy?)
                    ja teraz na wszystko mam cytacik:

                    <Kudłaty> Ty jak jest "pożyczać" po angielsku?
                    <AdQ> borrow
                    <Kudłaty> I co to znaczy?

                    albo taki:
                    <data7> znasz niemiecki ?
                    <Pingwin> tylko na tyle zeby kazac jencowi podniesc rece do gory
                    • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:00
                      i taki:

                      <riko> Hey. We're talking bout 2 hours but I still don't know where are you
                      from. wink
                      <ogarevitsh> Poland. What about you?
                      <riko> Kurwa..
                      • lylika Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:02
                        asia.sthm napisała:

                        > i taki:
                        >
                        > <riko> Hey. We're talking bout 2 hours but I still don't know where are
                        > you
                        > from. wink
                        > <ogarevitsh> Poland. What about you?
                        > <riko> Kurwa..
                        >

                        smile))))))))))))))
                      • lylika Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:11
                        asia.sthm napisała:

                        > i taki:
                        >
                        > <riko> Hey. We're talking bout 2 hours but I still don't know where are
                        > you
                        > from. wink
                        > <ogarevitsh> Poland. What about you?
                        > <riko> Kurwa..
                        >
                        ...
                        I`m from Beeftown, to bedzie jestem z Wołomina. smile)
                  • lylika Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:01
                    lylika napisała:

                    > Jak będzie po angielsku: "ja ci wierzę"?
                    ...
                    Asiu, nie odpowiedziałaś mi na pytanie. sad
                    • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:05
                      > > Jak będzie po angielsku: "ja ci wierzę"?

                      I believe you.
                      • lylika Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:07
                        Coś ty!
                        I tower you.
                        • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:10
                          to nie pierwszy raz smile))) no zawsze daje sie nagrac.
                          • lylika Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:14
                            asia.sthm napisała:

                            > to nie pierwszy raz smile))) no zawsze daje sie nagrac.
                            ...
                            Łomatko, w Szwecji też nagrywają? smile)
          • g0p0s Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 14:31
            Zamiast sprzątać, trzeba było eskalację konfliktu obserwowaćsmile
            • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:08
              g0p0s napisał:
              > Zamiast sprzątać, trzeba było eskalację konfliktu obserwowaćsmile

              niby jak, przeciez to nie moja siostra, nie moja kuweta , nie moj kot.
              • dorka_31 Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:15
                Hmmm... a napisałaś jakby Twoje było... wink
                • g0p0s Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:21
                  No taaak. Ja też tego "pam:" nie zauważyłemsmile)
                  • asia.sthm Re: monolożek na czasie, z kotem w tle 04.06.07, 15:24
                    nieszkodzi !! wink)
                    powiem mojej siostrze, odlodnieje ze smiechu smile))
                    • kocio_pierzaczek Re: umarłam prawie... 04.06.07, 16:19
                      Coś mnie podkusiło wątek od początku przeczytać i nie wiem kto teraz obiad
                      dokończy. O jezusickuuuuuuuuuuuu! Wszystko mnie już boli i usmarkałam się,
                      dziecko dziwnie na mnie patrzy, a jeszcze w międzyczasie szef z pracy dzwonił i
                      nie wiem, co sobie pomyślał, bo wysiłki by zachować powagę były aż nadto
                      widoczne. Jak dobrze, że nie może mnie zwolnić.
                      • myszwkropki Re: umarłam prawie... 06.06.07, 23:40
                        Dzisiaj:
                        Marta: Lola, jak się pisze "mózg"?
                        Karolina: m-u-s-k
                        M: No co ty?
                        K: No tak, wymienia się na muskuły.

                        Marta: Mamo, ja się uderzyłam...weszłam nie do tej klasy i wpadłam na ławkę,
                        której nie ma.

                        Karolina: To takie, co nosi, na budowie, to jak sie nazywa?
                        ja: ???! Dźwig chyba...to ty tego nie wiesz?!
                        Karolina: No wiem, ale myślałam, że może jakoś ładniej

                        Karolina: A jak deszcz będzie padał?
                        Marta: Popatrz, czyste niebo, z czego ten deszcz ma padać?
                        Karolina: Z przyzwyczajenia.
    • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 05.06.07, 20:41
      Przepraszam najmocniej, ale te dialogi są ode mnie niezależne. Same przychodzą,
      w dodatku - stadami. Dzisiaj znów mi się jeden przyplątał. Autentyk.
      Pacjentka: Boli mnie tutaj... i tutaj. I ogólnie jest mi źle.
      Lekarz: A komu teraz dobrze...
      • edeka5 Re: Dialogi na cztery nogi:) 05.06.07, 21:32
        No to też autentyk. Moja rozmowa z panią ginekolog prowadzącą moją ciążę:
        - Pani doktor, tutaj pośrodku mnie piecze.
        - To nie piekarnia, żeby piekło.
        • asia.sthm Re: Dialogi na cztery nogi:) 05.06.07, 21:41
          cudo!
          Ja mam dialozek juz pociazowy, dziecko ogladam juz urodzone:
          - On ma chyba platfusa, takie dziwne ma stopy.
          - Sama masz platfusa - zachnela sie polozna.
          • ida14 Re: Dialogi na cztery nogi:) 07.06.07, 00:20
            Heh chyba zaczne spisywac swoje smile
            Ja z kolega podczas nocnej rozmowy:

            Piotrek: o ! zero zero
            Ania: nie znam...
            P: no północ
            A.: AAAA
            P: jestes genialna!

            Moja siostra i ja zastanawiamy się czym należącym do naszego "idola"
            chciałybysmy byc:

            Ewa: Ja bym chciała byc mydelkiem, żeby mnie tak gładził...
            .
            chwila zastanowienia
            .
            Ania: A jak ma w płynie?

            Ania to ja, gdyby ktos nie wiedział.


            "...człowiek rodzi sie po to by nieść radość innym."

            Taplacz ze stazem zostaje płetwonurkiem!
    • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 13.01.08, 23:42
      Odświeżam, bo szkoda by było, gdyby przepadł w niebycie taki odstresowujący
      wąteczek, prawda?
      No, i mam świeżutki, najautentyczniejszy dialożek z dzisiejszego oglądania
      skoków narciarskich:
      - Oooo...! A tak ładnie, wysoko leciał...
      - No właśnie, wysoko. A to nie są skoki wzwyż, tylko w dal.
      - I tu się mylisz. To nie są ani skoki wzwyż, ani w dal.
      - A w co?
      - W dół.
      - No, faktycznie...
      • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 14.01.08, 21:43
        Dziś:
        - A co ja od Ciebie dostanę na urodziny?
        - Czajnik, tylko musisz sama wybrać zeby znowu nie był cieknący.
        - Wolałabym coś bardziej osobistego.
        - Nic bardziej osobistego niż czajnik nie przychodzi mi do głowy.
        Dla ścisłości podam, że to nasz dialog. smile)
        • manai Re: Dialogi na cztery nogi:) 14.01.08, 21:52
          nie dialog, ale spadłam z kanapy wczoraj
          wczoraj była niedziela, 16 wielki finał wośp, po raz pierwszy współtransmitowany przez tvn (to tak dla tych, co w przyszłości bedą watek czytać)
          no i przed 20 w tvn program uwaga: kulisy sławy o Jurku Owsiaku. takie tam dyrdymały co zwykle. no i chwile przed 20, prowadzący, na żywo sprzed PKiN-u
          - prosze państwa, za chwile światełko do nieba...
          w tle Pekin
          - trzy... dwa... jeden... już!!!
          w tle światełko do nieba, czyli fajerwerki, huk, hałas
          głos z offu - ale musicie do mnie mówić zajebiście głośno, bo nie słyszę!!!!!!!!

          buahahahaha
    • lezbobimbo Re: Dialogi na cztery nogi:) 16.01.08, 03:32
      W rodzinie sobie zapisywalysmy takie róznosci. W basha nie wierze, bo 85% tego
      to koslawo przetlumaczone amerykanskie dowcipy, ale za moje zapisane recze smile
      Gdzies mam jeszcze ten stary zeszyt..

      N.p. dobrotliwe Usta Ciemnosci czyli moja babcia przy pierwszym przyjezdzie do
      Danii zreflektowala, calkowicie powaznie:
      - A w tej Danii to strasznie duzo jajek jedza! Jak bylam w sklepie, to bardzo
      sie jajka rzucaly w oczy.
      Po chwili: - W Polsce tak sie nie rzucaja.
      • madamepantalon Re: Dialogi na cztery nogi:) 30.01.08, 11:57
        Dziecię 4,5-letnie do młodszej siostry, która regularnie włazi jej w szkodę i tym razem zdemolowała ukochany wachlarz:
        - Zepsułaś mi wachlarz! ZNISZCZYŁAŚ MI ŻYCIE!!!

        Pan po pracy wraca do domu, klapnął po obiedzie zterany na fotelu i przysypia. Kot Mufuś łasi się do pana i liże go po ręce.
        Pańcia: Mufuś, nie liż pana, bo chory będziesz!

        Parka biegnie przez tory tramwajowe, żeby w ostatniej chwili dopaść drzwi tramwaju. Zdyszane dziewczę zipie: Jakbym się potknęła, to tramwaj przejechałby mi lewą tylną nogę.


        • g0p0s Re: Dialogi na cztery nogi:) 30.01.08, 12:05
          Za Chiny Ludowe nie odtworzę dialogu, którego byłem uczestnikiem.
          Ktoś mnie poprosił o zrobienie nietypowego wieszaka. Wymyśliłem coś,
          do czego potrzebowałem 3 m grubego sznura. Poszedłem do sklepu z
          takim asortymentem, zamyślony o czymś innym. Sprzedawczyni od razu
          między wierszami sugerowała wieszanie się, a ja odpowiadałem o
          wieszaku. Od konwersacji oderwał ją telefon, a do mnie podtekst
          rozmowy dotarł po wyjściu ze sklepu. Szkoda, że nie pamiętam
          dokładniesmile
          • groha Re: Dialogi na cztery nogi:) 30.01.08, 12:17
            smile))
    • default Re: Dialogi na cztery nogi:) 31.01.08, 13:02
      Dialogi, które co prawda już zamieszczałam, ale na innych forach. Są
      autentyczne:
      Obok mojego domu są ogródki działkowe, uprawiane przez emerytów
      przeważnie. Kiedyś siedząc na tarasie słyszałam taki dialog:
      Dziadek: Przynieść ci szpadelek?
      Babcia : Jakich szelek?
      D: Szpadelek czy ci przynieść!!!
      B: (chwila ciszy) Nie wiem o co ci chodzi...
      D: Czy potrzebujesz szpadelek!!!
      B: Szpadelek? Ja nie mam szpadelka...
      D: BO JA MAM SZPADELEK I PYTAM CZY CI PRZYNIEŚĆ!!!
      B: Nie mam szpadelka i nie wiem gdzie go postawiłeś.
      D: (chyba zwątpił, bo więcej się nie odezwał)

      Dwie rozmowy telefoniczne mojego kolegi Jarka:
      Pomylił numery telefonów i zamiast do mamy zadzwonił do swojego
      kolegi.
      Kolega: Słucham?
      Jarek: O rany to ja?

      Mama poprosiła go aby w jej imieniu zadzwonił do niejakiej pani
      Podłuckiej i przekazał jej jakąś tam wiadomość. Jarek długo
      przepowiadał sobie formułkę jaką będzie wygłaszał (dzień dobry, mówi
      Jarek M., dzwonię z polecenia pani M., mam wiadomość dla pani
      Podłuckiej itd). Ponieważ pani długo nie odbierała, Jarek się
      zamyślił....W końcu pani odebrała:
      Pani Podłucka: Słucham?
      Jarek: Dzień dobry, mówi pani Podłucka....
    • myszwkropki Re: Dialogi na cztery nogi:) 02.02.08, 17:47
      Moje dziecko najmłodsze zaczęło gadać i już widać rodzinne
      podobieństwo do starszych.
      Michał: Jeśtem patują! Uaaa!
      Ja:Czym jesteś?
      M: Patują! To gloźne źwiezię! Uaaa!
      Ja: Może panterą?
      M: Nie pantelą! Patują!
      Ja: Bądź jakimś miłym zwierzęciem, co?
      Po chwili
      M:Jeśtem motokiem.
      Ja A to co znowu?
      M:Miłe źwiezię. Ź futelkiem.
      Przyszła ciocia, dość nobliwa starsza pani.
      Michał wpada do pokoju: Jeśtem patują!! Uaaa!
      Ja (nieuważnie, przerywając rozmowę z ciocią): Nie, synku, jesteś
      motokiem.
      Ciocia (tonem nieco zamyślonym): Jak to się teraz te dzieci
      wychowuje... Dziecko twierdzi że jest patują, a matka mu wmawia, że
      jest motokiem...
      • eulalija Re: Dialogi na cztery nogi:) 02.02.08, 21:42
        myszwkropki napisała:

        > Ciocia (tonem nieco zamyślonym): Jak to się teraz te dzieci
        > wychowuje... Dziecko twierdzi że jest patują, a matka mu wmawia,
        że
        > jest motokiem...

        Powinnaś dodawać czytającym gratis w postaci ściereczek do monitorów.
        Kto mi teraz ekran wyczyści??? No, ktoo?? Patuja czy motok??
        • ewa9717 Re: Dialogi na cztery nogi:) 02.02.08, 21:46
          Motok, bo on jest miły i chyba mięciutki smile))
          • eulalija Re: Dialogi na cztery nogi:) 02.02.08, 21:57
            Myślisz? To biorę motoka smile)

            Czytając tak oplułam, że biedny motok pewnie będzie musiał pod jęzor
            czyszczący się udać albo do pralko-suszarki smile))
            • myszwkropki Re: Dialogi na cztery nogi:) 02.02.08, 22:44
              smile)))
              Co to jest jęzor czyszczący??
              M. do pralki już próbował wejść. Na szczęście bez skutku.
              • lylika Re: Dialogi na cztery nogi:) 02.02.08, 23:05
                > smile)))
                > Co to jest jęzor czyszczący??
                ...
                Też chciałabym widzieć co to jest. Namolnie się upominam.
                • eulalija Re: Dialogi na cztery nogi:) 03.02.08, 08:42
                  Skoro motok ma być mięciutki i puszysty to może rodzinnie przynależy
                  blisko do psów? kotów? krów? A tam wszystkie mamuśki mają czyszczące
                  jęzory.
                  Ech, takie duże, a nie wiedzą co to jęzor czyszczący ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka