Ze względu na burchle/purchle Lyliki oraz konieczność nastąpienia ciągu
dalszego, kontynuujemy umawianie się w nowym wątku. A ja myślałam, że choć
raz uda nam się to zrobić w jednym, oj, naiwna...
Aha, tu początek całej historii:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14722&w=48058141
Mam dwie wiadomości - dobrą i złą. Od której zacząć?
Zła jest taka, że niestety, ze względu na ważne, rodzinne sprawy, nie będzie
z nami Idy naszej malutkiej. Osobiście bardzo nad tym ubolewam, naprawdę

Dobra wiadomość jest dla Berka - jest drugie wolne łóżko, więc nikt nie
będzie musiał spać na podłodze. Na dwóch się jakoś pomieścicie, prawda?
Jutro, z samego rana, zaklepuję 12 biletów do Raju i szlus.
Z wolnym czasem w sobotę będzie raczej trudno, bo musimy być w Anatolce
niezbyt późnym popołudniem, żeby zdążyć z wszystkimi atrakcjami ogniskowymi,
dopóki będą Edyta i Lylika z Mężydłem. Nie pozwolimy przecież, by ominęły ich
np. pieczone ziemniaczki, prawda? A one wymagają czasu. Natomiast co do
niedzieli, to nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów, bo wszystko zależy od
poziomu gorączki sobotniej nocy i od tego, o której obudzą nas osły i kogut

No, to tyle na razie. Aha, dodam, że noce są już pierońsko zimne, o czym
przekonałam się dzisiaj osobiście. Należy więc wziąć ze sobą ciepłą kurtkę i
nieprzemakalny obów, bo ostro ciągnie po plecach, a zimna rosa nogi wyjada.
Chyba jednak bez dzikich pląsów się nie obejdzie...