Dodaj do ulubionych

Klin klinem

04.01.07, 12:43
Zna ktoś inne chmielewskie sposoby na pozbycie się uciążliwych uczuć?
Obserwuj wątek
    • g0p0s Re: Klin klinem 04.01.07, 12:47
      To chyba skomplikowane. Wszystko zależy od sytuacji.
      • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 12:50
        Jest skomplikowana. Jak to w takich momentach bywa. I dlatego pozbyć się
        trzeba.
        • dorka_31 Re: Klin klinem 04.01.07, 12:58
          Ja sposobu nie znam (ale chętnie poznam, może się przydać...)
          Kasyno...?? A jak ktoś nie ma skłonności do hazardu??
    • krowa_w_kropki Re: Klin klinem 04.01.07, 12:51
      Znaleźć sobie zajmujące hobby: przesadzanie kaktusów albo zwyczajnie iść do
      kasyna (na wyścigi nie sezon teraz). To drugie działa jak jasny piorun,
      zapewniam smile Kaktusów nie próbowałam.
      • edyta95 Re: Klin klinem 04.01.07, 13:01
        jak jestem zła to się zmęczyć muszę
        jak mi smutno to pocieszka w postaci pączka albo nowego ciucha
        • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 13:09
          Sposoby kolekcjonuję i zapamiętuję.
          • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 13:10
            w sumie sprawdzonym sposobem jest też rzucić się w wir czytania książek Gurui.
            • edyta95 Re: Klin klinem 04.01.07, 13:22
              albo rzucić talerzem, tylko wybrać taki nie od kompletu i tłukący, walić o
              ścianę lub podłogę, wszystko przechodzi wraz z odgłosem. Uprzedzam że duralex
              może złość tylko wzmóc
            • maalza Re: Klin klinem 04.01.07, 13:47
              Jest - praca fizyczna. Kopać rowy, dołki, umęczyc się trzeba. Albo zająć czymś
              ręce - malować, prasować, prać ręcznie, wycinać, rzeźbić. Jak ręce są zajęte to
              głowa odpoczywa smile
              • g0p0s Re: Klin klinem 04.01.07, 13:49
                ...drewno rąbać (ale to ostrożnie!)
              • dorka_31 Re: Klin klinem 04.01.07, 13:54
                maalza napisała:

                > ręce - malować, prasować, prać ręcznie, wycinać, rzeźbić. Jak ręce są zajęte
                to głowa odpoczywa smile

                No właśnie - i to nie jest dobrze, bo jak odpoczywa, to może rozmyślać, a
                chodzi przecież o to, żeby nie rozmyślać...
                Póki co, to chyba czytanie najlepsze (zwłaszcza Gurui).
                • edyta95 Re: Klin klinem 04.01.07, 13:57
                  no mnie się wydaję, że ręce zająć pracą męczącą, a w myśli zbrodnie planować
                • edyta95 Re: Klin klinem 04.01.07, 13:57
                  i inne mściwości

                  za wcześnie mi poszło
                • maalza Re: Klin klinem 04.01.07, 14:22
                  dorka_31 napisała:
                  > No właśnie - i to nie jest dobrze, bo jak odpoczywa, to może rozmyślać, a
                  > chodzi przecież o to, żeby nie rozmyślać...
                  > Póki co, to chyba czytanie najlepsze (zwłaszcza Gurui).

                  Nieprawda. Ręcę i głowa są połączone. Jesli np. robisz na drutach to skupiasz
                  wszystkie myśl np. na tym, zeby oczka były równe i zeby sie nie pruło. Moim
                  zdaniem dobre jest to, co wymaga skupienia a nie myślówy i kotłowaniny myśli -
                  czyli malowanie, robienie na drutach, szydełkowanie, wyklejanie. Cos, co
                  lubisz. Polecam z praktyki.
                  • the_dzidka Re: Klin klinem 04.01.07, 14:26
                    Dokładnie!! Spróbujcie robić na drutach i jednoczesnie np. oglądać TV. To jest
                    niewykonalne (i Gurua też o tym pisała: albo równa robótka, albo trzymanie się
                    wątku filmu).
                    • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 14:55
                      Najpierw huknę talerzem! Potem może bohomaz wykonam.
                      Przypomniało mi się, że robiąc ostatnio bohomazy świetnie sie bawiłam.
                      • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 15:03
                        Tylko co zrobię wieczorem? Niestety będę sama.
                        Doradzacie pracę...hm...już zgrywam na płytkę co nieco z pracy i powalczę z tym
                        w domu.
                        I oczywiście na forum zajrzę.
                        I oczywiscie Guruę poczytam. (Aktualnie II tom Autobiografii)
                    • dorka_31 Re: Klin klinem 04.01.07, 15:10
                      Znam takich co potrafią robić na drutach ogladając telewizję. I nawet równo im
                      robótka wychodzi, więc chyba jest możliwe, choc ja nie potrafię...
                      Malowanie? No, to może i skupia myśli, ale natchnienia potrzebuje wink)
                      Dla mnie chyba zostaje ogladanie i obrabianie fotek (tudzież fotografowanie),
                      szukanie czegoś w internecie lub czytanie. Pozostałe czynności nie skupiają
                      umysłu, niestety...
                      • edyta95 Re: Klin klinem 04.01.07, 15:19
                        ja potrafię jednym okiem w telewizor drugim w robótkę, zawsze tak robię
                        a wieczorem do fitnes klubu dziś lecę, najpierw się zmęczę a potem w saunie
                        poleżę
    • groha Re: Klin klinem 04.01.07, 15:20
      Neverku, założyłaś Bardzo Pożyteczny Wątek, wiesz? smile
      Z lektury i własnego doświadczenia wiem, że niektórym szczurom lądowym
      wystarczy polecieć nad morze, by pozbyć się wszelkich uciążliwości dusznych i
      cielesnych, ale na wilki nadmorskie, które mają je na codzień, to chyba już nie
      działa? To może dla odmiany w góry? Choćby te niskopienne, byle krajobraz i
      powietrze zmienić. Bo o takich oczywistościach, jak wizyta w:
      księgarni/drogerii/u fryzjera/w ciucholandzie (niepotrzebne skreślić), nawet
      nie mówię, gdyż to z reguły każdej kobiecie dobrze robi na wszystko, każdej! smile
    • 36krzysiek Re: Klin klinem 04.01.07, 15:28
      Ja jako Baron o wrażliwej duszy i rachitycznych nózkach śmiem wątpić w podane
      tu sposoby na splinek. Osobiście propaguję metodę całkowitego poddania się
      nastrojowi aż do osiagnięcia dna. Jak człowiek tyłkiem w to dno już wyrżnie, to
      zaczyna powlutku łeb z grobowca na świat wystawiać. Trzeba wziąć na
      przeczekanie na przykład ze szklaneczką whisky, a lepiej ze skrzynką. A jak nic
      nie pomaga to zostają Tworki. Mam jeden przystanek kolejką smile ps. ten sposób
      jest zaprzeczeniem metod "chmielewskich".
      • maalza Re: Klin klinem 04.01.07, 15:43
        Też słusznie!
        Do Tworków planuję się udać wnet, przyodziana w biały kaftan bezpieczeństwa.
        Jestem bliska obłędu ze względu na fatalny początek roku. A moze to tylko złe
        dobrego początki?
        • mzrr21 Re: Klin klinem 04.01.07, 17:14
          Zawsze można było liczyć na to, że rozbawicie człowieka, a tu wszyscy
          zaczynacie robić a największego doła na świecie.
          Jest dobrze i będzie lepiej.
          • groha Re: Klin klinem 04.01.07, 17:31
            mzrr21 napisała:

            > Jest dobrze i będzie lepiej.

            O, i taką Cię, droga Emzerio, lubię, a nawet kocham! Buźka! Tak trzymaj! smile
            • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 17:50
              Wracając z pracy pojechałam do Klifu sprawdzić, czy jest tam mój klinek na
              spleenek. (Po drodze myślałam o Was, kochani.) I co się okazało: nie ciuchy,
              nie żadne świecidełka...tylko ...kolację pyszną zrobię: kupiłam piękny kawałek
              łososia i wystąpi on na talerzu w charakterze podsmażonego cudu w sosie serowo-
              śmietanowym z brokułami i makaronem. Może być? A potem: praca, praca i czerwone
              wino.
              Bardzo dziękuję Wam za rady.
              Polepszyło mi się znacznie smile)
              Ale wątek jest nadal aktualny.
        • groha Re: Klin klinem 04.01.07, 18:21
          maalza napisała:

          >A moze to tylko złe dobrego początki?

          Oraz pierwsze śliwki - robaczywki. O czym w ogóle mowa? Jakie Tworki? Jakie
          kaftany? To są rozwiązania, excuse mła, dla nienormalnych normalnie, a my
          przecież jesteśmy nienormalni inaczej, nieprawdaż?
          Więc bardzo przepraszam pana Barona, ale uważam, że jego sposób z osiąganiem
          dna jest całkiem kitu. A tej tylnej części odwłoka, co to się ma niby od niego
          odbijać, to nie szkoda Baronowi, że tak wprost zapytam? Arystokratyczne
          przecież bardziej narażone na siniaki, niż zwykłe i wystarczy, że raz
          przygrzmią w twarde, a już krwawa miazga zamiast tych no... wiadomo. Baron też
          nie Jagienka, co tyłkiem orzechy zgniatała, więc swoje rachityczne ciałko
          winien trzymać w puchach, a na globusy i wapory różniste, które wiadomo, że są
          zwykłą przypadłością baronią, powinien leżeć na wygodnym szezlągu, przykładać
          chłodne okłady do czółka, wąchać werbenę albo geranium i wołać do służby o sole
          trzeźwiące, gdy czuje, że go dół jakowyś wciąga wink)
          Aha, na doła dobre są zioła, podobno.
          Aha drugie - i zbieranie badylków! Niekoniecznie na bagnach i nie w celach
          spożywczychsmile
          • never_enough Re: Klin klinem 04.01.07, 18:41
            Grohuś, pięknie to ujęłaś smile)))
            A z osiąganiem dna, było u pana Leca,(przepraszam, ale niedokładnie pamiętam),
            ale okazywało się, że jeszcze od spodu ktoś pukał.
    • woloduch1 Re: Klin klinem 04.01.07, 18:39
      Mnie sie nasuwaja trzy:

      Pierwszy, to metoda Kabaretu Starszych Panow:

      "Piosenka jest dobra na wszystko!"

      Mozesz odwalic wszystkie festiwale - opolski, sopocki, zielonogorski,
      kolobrzeski i spiewac, spiewac, spiewac!

      Drugi sposob wymaga rozmyslan nad nad maksyma, ze "jeszcze nigdy nie bylo tak
      zle, zeby nie moglo byc gorzej". Co wiecej, jest to sposob chmielewski - Gurua
      wyobrazala sobie wszystkie mozliwe nieszczescia, jakie moga ja spotkac i
      zapomniala o pozarze spowodowanym wlaczonym zelazkiem, a to sie stalo. Wszystko
      inne nie.

      Sposob trzeci: jesli uwazasz, ze spotkalo Cie najwieksze nieszczescie, jestes w
      bledzie.
      Dowod:
      1. Najwieksze nieszczescie jest czyms tak potwornym, ze nic go nie pobije.
      2. Nieszczescia chodza parami.
      3. Najwieksze nieszczescie nie znajdzie pary.
      4. Z czego wynika, ze nieszczescie nie jest najwiekszym.
      c.b.d.o.

      Pozdrawiam

      Woloduch
    • szarafiga Re: Klin klinem 04.01.07, 19:02
      Na takie uciążliwe tłukące i nie dające spokoju, w moim przypadku, najlepsze są
      energiczne przebieżki. Najlepiej po terenie pofałdowanym, im mocniej tym
      lepiej, ale w ostateczności po równym też może być.
      Na uciążliwe smutno-dławiące - zdecydowanie inne ulubione czynności,
      absorbujące i ręce i głowę. Wybór dość szeroki, od ręcznych robótek po uprawę
      roślinek. Zawsze coś się znajdzie.
      I kot pod ręką, na każdą okazję.
      W razie zapotrzebowania na górki niewysokie, chętnie służę, akurat mam w
      pobliżu.
    • groha Re: Klin klinem 04.01.07, 19:18
      No właśnie, to przecież Lec napisał: "Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem
      pukanie od spodu"! Głupio trochę, gdy akurat na tym dnie siedzimy, nie? wink Więc
      jeśli o dno chodzi, to optowałabym ewentualnie nie za jego szukaniem, jak
      sugeruje pan Baron, lecz za odkrywaniem tego małego z dnem. Zajmujące to, jak
      wiemy, i męczące dosyć, ale doprowadzające do uciążliwych uczuć nagabywanych
      delikwentów, nie nas. A to też bywa miłe... smile)
      • mzrr21 Re: Klin klinem 04.01.07, 19:35
        Chryste panie! A mówiłam,że jest dobrze i będzie lepiej
    • krowa_w_kropki Re: Klin klinem 12.01.07, 07:56
      Źle źle źle. Szkoda marnować czas na rozczulanie się nad sobą tylko za
      przeproszeniem ruszyć odwłok, znaleźć przyczynę tego źle i zrobić coś, żeby to
      zmienić. Ja sobie do tej pory darować nie mogę, że zmarnowałam tyle czasu na
      narzekanie, prawie 3 miesiące, o święci pańscy! I wcale to nie takie trudne, jak
      człowiek zacznie już konsekwentnie działać w celu poprawy tego źle, to od samej
      myśli, że nie jest bierny i się nie poddaje robi się lepiej.
      Sposób doskonały i chyba najlepszy z możliwych. Ale niestety wymaga dużego
      samozaparcia. Źle? No to brać sprawy w swoje ręce i działać. Od martwienia się
      to tylko wątroba może nawalić.
      No, to kochani trzymajcie za mnie kciuki. Może się uda, w najbliższych dniach
      mam nadzieję to wiedzieć. A jak się uda to zrobię bal smile
    • lylika Re: Klin klinem 23.01.07, 09:15
      never_enough napisała:

      > Zna ktoś inne chmielewskie sposoby na pozbycie się uciążliwych uczuć?
      ...
      Czy pozbywanie się tych uciążliwych uczuć tak Cię absorbuje, że nie możesz pojawiać się na forum? Stęskniliśmy się czy cóś...smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka