Dodaj do ulubionych

Problem z kretem?

16.01.07, 22:31
Sluchajcie, mam nadzieje, ze dobrze pamietam... a moze mi sie to przysnilo?
Cos mi sie przypomina, ze Pan Tadeusz o problemie z kretem mowil i o pomoc
prosil? (A moze to wcale nie byl kret tylko slimaki?).
Ale jesli jednak kret, to calkiem przypadkiem znalazlam ciekawy artykul po
polsku na ten temat (-zamieszczam pod spodem w calosci, w razie gdyby link
mial przestac dzialac):

"Ma rozczulający pyszczek i miękkie futerko, które przywodzi na myśl aksamit.
Zjada wiele szkodników. Powinien zatem budzić powszechną sympatię. A jednak
jemu również przypięto etykietę szkodnika.

Czy rzeczywiście kret jest szkodnikiem? To trudne pytanie. Tuż pod
powierzchnią ziemi drąży korytarze, które spełniają rolę pułapek. Wpadają w
nie różne drobne zwierzęta żyjące pod ziemią. W jadłospisie kreta jest
mnóstwo owadów, pędraków i larw żerujących na uprawach. Nie jest specjalnie
wybredny. Jego największym przysmakiem są dżdżownice, ale zje z apetytem
również ślimaka, pająka, turkucia podjadka, młodą mysz, żabę czy nornika. A
apetyt ma ogromny. W ciągu doby zjada tyle, ile sam waży (waży ok. 100 g).
Nie pożera wszystkiego od razu, część zdobyczy magazynuje w spiżarni. Chce
jednak mieć jak najświeższy pokarm, więc nie zabija ofiar, a tylko nadgryza
je, żeby nie mogły uciec.

Dla zaspokojenia apetytu z kret ogromną prędkością drąży podziemne tunele
albo biega chodnikami swojego rewiru łowieckiego w poszukiwaniu zdobyczy. W
ciągu godziny potrafi wykopać 12-13 m nowego tunelu. Co jakiś czas klinowatą
głową wypycha ziemię w górę. To prawdziwy siłacz! Za jednym razem może
wypchnąć do dwóch kilogramów ziemi, a w ciągu dnia usypać nawet 70 kopców.
Podczas suszy, gdy ziemia jest zbita, podziemne prace są dla kretów
uciążliwe, a zdobycz niewielka. Wtedy szczególnie chętnie odwiedzają dobrze
podlewane ogrody, bo w wilgotnej glebie znajdują obfitość pożywienia.

Tunele drążone przez krety wysuszają ziemię. Poza tym zwierzaki często
uszkadzają korzenie roślin. Jeśli dodać do tego masowe wyjadanie dżdżownic...
Kret ma rzeczywiście sporo na sumieniu.

Wojna konwencjonalna

Zazwyczaj wypowiadamy kretom wojnę dopiero wtedy, kiedy w ogrodzie
dostrzeżemy szkody. Tymczasem często można jej uniknąć, jeśli zawczasu
pomyślimy, jak się przed zwierzakami zabezpieczyć. Wiosną warto zadbać
o „biologiczne strachy na kreta”. Doświadczeni ogrodnicy radzą, by na granicy
posesji posadzić silnie pachnące rośliny, np. łobodę (Artiplex hortensis),
aksamitki i bazylię, których czarny lokator nie lubi.

Można też przygotować samemu wiele prostych urządzeń odstraszających krety:
drewniane lub blaszane kołatki poruszane przez wiatr, rozmaite wiatraczki,
szklane lub plastikowe butelki zakopane w ziemi po szyjkę, które na wietrze
rozbrzmiewają prawie niesłyszalnymi dla nas gwizdami, ale niepokoją intruzów.
Wbijamy je w kopce ponad korytarzami. Krety mają świetny słuch (choć
pozbawione są małżowin usznych). Ciche dźwięki odbierają całym ciałem. Na
głośne stukania i wibracje rozchodzące się po tunelach reagują ucieczką.
Jednak czy ogród upstrzony puszkami i butelkami jest bardziej estetyczny niż
ogród pełen kretowisk?

Można też sięgnąć po gotowe odstraszacze - zasilane na baterie małe
urządzenia emitujące piski i gwizdy. Są to często najnowsze osiągnięcia
techniki. Zagłębione w ziemi odstraszają krety, a także inne niepożądane
gryzonie.

W podziemnym korytarzu można wreszcie umieścić pułapkę na kreta. W sklepach
znajdziemy pułapki w kształcie rurki, na której końcach znajdują się ruchome
klapki odchylające się jedynie do środka. Schwytane zwierzę nie umie się z
niej samo wydostać. Domową pułapką - tanią i skuteczną - jest litrowy słój,
który wkopujemy pod korytarzem. Najpierw znajdujemy płytki tunel (np. w
pobliżu świeżego kretowiska), ostrożnie rozkopujemy go na odcinku 15-20 cm i
w dnie zagłębiamy słój w ten sposób, by otwór znajdował się na poziomie dna
tunelu. Wykopu nie zasypujemy, lecz przykrywamy z wierzchu tekturą.

Do wszystkich pułapek zaglądamy dwu-, trzykrotnie w ciągu dnia, aby nie
narazić uwięzionego kreta na śmierć z głodu lub stresu. Zwierzę możemy
wypuścić daleko w lesie lub na łąkach, gdzie nie będzie nikomu przeszkadzało.
Nie zapomnijmy znowu zastawić pułapki. Pozbycie się jednego osobnika nie jest
gwarancją, że do naszego ogrodu nie zawitają kolejne.

Wojna totalna

Zgodnie z prawem (Rozporządzenie Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów
Naturalnych i Leśnictwa z 6 stycznia 1995 r.) kret jest zwierzęciem objętym
całoroczną ochroną, ale nie obejmuje ona terenów "zamkniętych ogrodów,
szkółek i lotnisk" - tam zwierzęta wolno tępić.

Niektórzy stosują środki toksyczne (zazwyczaj świece z fosforanem wapnia,
wpuszczające do nor trujący gaz). Ja tych metod nie polecam. Środki zabijają
kreta, norniki polne i inne drobne gryzonie, zatruwają glebę i rośliny. Przez
dwa tygodnie nie wolno spożywać żadnych płodów rolnych z ogrodu.

Na szczęście można kupić także łagodne środki chemiczne - tzw. repelenty,
czyli zapachowe odstraszacze. Krety mają nie tylko znakomity słuch, ale i
bardzo czuły węch. Żeby środki zadziałały, nie można ich stosować bezładnie,
do wszystkich nor jednocześnie. Zdezorientowane zapachem zwierzę, nie będzie
miało wtedy drogi ucieczki. Wypłaszać kreta trzeba planowo: wpuszczać środek
najpierw do kretowisk w środku ogrodu i przesuwać się stopniowo w jedną
stronę ku granicy działki, aż nieproszony gość opuści nasz teren.

Ludowe sposoby na kreta to wkładanie do tuneli kawałków śledzia, skórek
cytryny, pociętych gałązek tui oraz suszonej lub świeżej mięty.

Z innych "domowych" sposobów (np. wykadzania spalinami, zalewania korytarzy
wodą lub - co gorsza - rozmaitymi cuchnącymi substancjami toksycznymi, np.
roztworem wapna czy olejem napędowym) radzę od razu zrezygnować. Ich
skuteczność jest bliska zera. A ponadto są nieekologiczne i szkodliwe nie
tylko dla kretów, ale i dla ludzi oraz... ogrodu. Takie metody (podobnie jak
wykopywanie kreta łopatą) prowadzą do takiej dewastacji ogrodu, do jakiej nie
byłby zdolny nawet tuzin kretów.

A może polubić?

W zmaganiach z kretem zachowajmy zatem umiar (w trosce o ogród) oraz dobry
humor (w trosce o swoje nerwy). Zanim podejmiemy wyzwanie, zastanówmy się,
czy naprawdę nie jesteśmy w stanie pogodzić się z jego obecnością. Być może
wystarczy co jakiś czas tylko rozgrabić krater ziemi (nie warto go udeptywać,
bo pracowity zwierzak natychmiast będzie próbował odbudować zniszczony
korytarz).

Spróbujmy też spojrzeć na nasz ogród jak na część większej przyrodniczej
całości, w której pomiędzy nami, roślinami i zwierzętami istnieją wzajemne
zależności. Nie powinniśmy ich niszczyć dla własnego dobra. Uprawy prowadzone
w naszych ogrodach sprzyjają rozmnażaniu się wielu roślinożerców, a więc i
owadów-szkodników. Krety, jeże, ptaki mieszkające w naszych ogrodach lub w
pobliżu ograniczają populację tych złoczyńców. Poza człowiekiem krety mają w
naturze sporo wrogów - kuny, puszczyki, bociany... Paradoksalnie, puszczyki
nie mogłyby żyć bez kretów, krety bez pędraków i larw. A nasz ogród, czy bez
kreta będzie tym samym ogrodem?"

("Krecia robota", tekst Jerzy Romanowski), wziete z:
dom.gazeta.pl/ogrody/1,72115,3294409.html
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Problem z otwieraniem ? 31.01.07, 10:07
      Sprawic sobie krolika.

      www.youtube.com/watch?v=QmroaYVD_so
      Ciekawe tylko czy robotny smile)
      • lol21ndm Re: Problem z otwieraniem ? 31.01.07, 10:52
        Jezeli juz youtube i krecik, to moze tutaj:

        www.youtube.com/watch?v=dL4AB_7XbF8
    • pa20 Re: Problem z kretem? 19.06.07, 16:29
      Mam lepszą metode na krety, czerwone roślinki, takie chwasty, skutecznie je
      odstraszają gdzie one rosną tam krety nie chodzą.
      • g0p0s Re: Problem z kretem? 19.06.07, 16:33
        Wszystko czerwone na wszystko? Nie mam aerału dla kretów, ale może podaj nazwę
        tych roślin dla zainteresowanych.
      • eulalija Witaj Pa20 19.06.07, 20:47
        Matkooobooooskoooooforumowskooo, nowy duszyczek.
        I jaki kumaty, w ogrodniczych sprawach oblatan.
        A przedstaw nam się, a pokochaj nas, bo my Cię już kochamy.


        A poważniej, to jak się to chwaście nazywa? Krety mi sosnę, niemal od szyszki
        wychodowanej, podgryzają, coś bym koło mojej sosny rozdartej chętnie posadziła
        lub wpuściła na żywioł, podpowiadaj, jakieś zdjątka powieś.
        • groha Re: Witaj Pa20 20.06.07, 00:01
          Przepraszam, że się wtrącę, ale muszę trochę pobronić honoru kretów, bo widzę,
          że są oskarżane za niewinność, a tego nie lubię wink Otóż, jak mnie kiedyś
          nauczali kretolodzy, wbrew masowym podejrzeniom, krety nie podgryzają roślin,
          gdyż są wyłącznie mięsożerne i zżerają właśnie to, co podgryza rośliny, czyli
          larwy, pędraki chrabąszczy i inne takie, co lubią skubnąć korzonki. Nie pogardzą
          też ślimakiem, a nawet małym gryzoniem, jeśli jakiś wpadnie im w pazury. Dobra,
          zżerają też pożyteczne dżdżownice. No i ryją, niestety, taka ich ryjowata, ślepa
          natura w te i nazad pod ziemią ganiana. Ale tylko tam, gdzie mają dużo świeżego
          mięska w ziemi. Wyobrażacie sobie te wszystkie tłuste, wijące się robale, które
          siedzą w glebie i nic nie robią, tylko ze smakiem podgryzają nasze roślinki:
          chrup, chrup, chrup...? A wszyscy huzia na kreta, bo parę kopczyków usypał wink
          • eulalija Re: Witaj Pa20 20.06.07, 08:02
            Ależ Groho, ja lubię ogólnie większość żyjątek, no, może meszki, komary,
            kleszcze nie należą do ukochanych ale też nie zabijam ich z premedytacją a ino
            w obronie własnej.

            Mój trawnik na włościach wygląda jak Mazury Garbate w miniaturze, Mój Lepsza
            Połowa kosząc to zielsko klnie mnie w żywy kamień. Ale ja bym tym kretom
            darowała cały teren tylko dali mi jazda od sosny i od cudnego srebrnego świerka
            syberyjskiego (też bardzo pokrzywdzonego przez los bo jakaś łachmyta mi go
            kilka lat temu obcięła w połowie, świerk pracowity ma teraz cztery czubki i
            wreszcie, po 13 latach ma pierwsze szyszki). Dlatego na tych dwóch
            kawałeczkach, mniej więcej 10 m2, chciałabym ekologiocznie wyprosić krety.
            • groha Re: Witaj Pa20 20.06.07, 16:45
              Wiem, wiem, Eulalijo i nie do Ciebie, to było, tylko tak ogólnie na ten temat
              się wypowiedziałam. Akurat wczoraj dyskutowałam z taką jedną właścicielką
              wymuskanego ogrodu, która ma hyzia na punkcie trucia wszystkiego, co śmie do
              niego wleźć i może byłam jeszcze trochę w bojowym nastroju, gotowa bronić krtki,
              jak... jak... Greenpeace wieloryby, na przykład smile
              • lol21ndm Re: Co sie kreta tyczy 21.06.07, 00:42
                Osobiscie bardzo lubie krety (no, moze nie tak bardzo jak dzdzownice, ale
                jednak)...
                Arytykul cytowalam, bo taka ze mnie pomocna duszyczka. smile Ktos ma problem, to
                staram sie pomoc - jesli potrafie. wink Tym bardziej, ze sam Zainteresowany z
                takim bolem o krecim problemie opowiadal, ze serce bolalo nie pomoc. smile

                Natomiast co sie tyczy ogrodow, to moja Mama ma bardzo piekny. I dokucza Jej
                nie kret, a nornica. Osobiscie nornicy nigdy nie spotkalam, jednak wydaje mi
                sie sympatyczna. "To niech jej sie nie wydaje" - juz slysze moja licealna
                polonistke... Hmm.
                • goonia Re: Co sie kreta tyczy 21.06.07, 05:10
                  Wy mi lepiej powiedzcie co zrobic ze slimakami, takimi bez domku. Choley zra
                  wszystko, z wyjatkiem kreta. Czyli to co nie potrzeba. wogole w tym roku
                  urodzaj na wszelkie zarazy , bo i czipmanow pelno. Ryja nie gorzej od kreta,
                  tyle, ze glebiej, za to nogi w ich dziurach skreca sie o wiele lepiej. I kradna!

                  na kreta, to podobno nalezy nabyc paczke gumy do zucia o smaku owocowym, pozuc
                  i wrzucic do tunelu. Jest to jednak metoda nie humanitarna. Czy dziala nie
                  wiem, bo nie znosze gumy owocowej bardziej niz mojej kreciej rodziny.
                  • g0p0s Re: Co sie kreta tyczy 21.06.07, 10:50
                    A wątku kuchennym jeszcze o ślimakach nie było? smile)
                    • goonia Re: Co sie kreta tyczy 21.06.07, 17:39
                      ja tylko takie ze skorupka jemsmile
                      a poza tym kto by to chcial lapac, ja mam inne zajecia, wolalabym jakas
                      trucizne czy cos. Podobno miedzi nie lubia, ale przeciez nie naplacze sobie
                      miedzianych drutow, zeby sie o nie potykac. Polubic ich nie zdolam, ani
                      slimakow ani drutowsad
                      • lol21ndm Re: Co sie kreta tyczy 21.06.07, 23:15
                        Nie wiem, czy znasz angielski. Ale jesli tak, to tu jest kilka pomyslow. Mi
                        osobiscie podoba sie ten z piwem...
                        • goonia Re: Co sie kreta tyczy 22.06.07, 04:15
                          Tu, to znaczy gdzie dokladnie? Jakas slepa jestem jak ten kret. Nic nie widze,
                          ani piwa, ani po piwiesmile
                          • lol21ndm Re: Co sie kreta tyczy 22.06.07, 08:18
                            Nie wiem, czy to ze zmeczenia, czy z glodu... oczywiscie zapomnialam o linku
                            (choc bylam przekonana, ze go wkleilam...) - sorry. Juz sie poprawiam
                            (niekoniecznie na wadze):

                            environment.guardian.co.uk/ethicalliving/story/0,,1993036,00.html
                            www.informationwarehouse.co.uk/home-garden/gardening/slug-snail-problems-48.html

                            www.lakewhatcom.wsu.edu/gardenkit/UnWantedPests/Slug.htm
                            Nie sa to te same linki co wczoraj, ale tez mozna w nich znalezc kilka
                            pomyslow. Najbardziej drastyczny to przecinanie stworzonek na pol... choc
                            kobieta to piszaca twierdzi, ze to najbardziej humanitarny ze sposobow...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka