Normalni inaczej.

23.03.07, 13:19
U Guruy w książkach i w życiu "normalnych inaczej" nie brakuje. U nas też z pewnością nie brak. Wątek podsunęło mi wydarzenie sprzed dwóch dni z mojej rodziny.

Mam ciocię. Ciocia pracuje w teatrze. Dwa dni temu idąc do pracy miała wypadek. Potrącił ją samochód na pasach i przeleciała przez maskę. Sprawczyni, młoda kobieta, nie uciekła tylko zaczęła udzielać pomocy. Ciocia stwierdziła, że absolutnie nic jej nie jest – jest tylko przemoczona i ubłocona, więc natychmiast musi się przebrać. Tonem nie znoszącym sprzeciwu zadysponowała: Musi mnie pani natychmiast zawieźć do domu. Sprawczyni posłusznie zawiozła ciocię do domu, pomogła wejść do mieszkania i czekała aż ciocia się przebierze, bo ciocia zażyczyła sobie również odwiezienia do pracy.
W teatrze odprowadziła ciocię aż do jej pokoju. Ciocia jeszcze w płaszczu zaczęła przeglądać papiery. W tej chwili wszedł z jakąś sprawą dyrektor artystyczny. Ciocia, pomimo przebrania się musiała jednak robić wrażenie osoby mocno poturbowanej, bo zapytał co się stało, odebrał cioci papierzyska, siłą doprowadził do samochodu i odwiózł na pogotowie. Pogotowie na sygnale do szpitala. W szpitalu stwierdzono: silny uraz głowy, podejrzenie wstrząśnienia mózgu, podejrzenie pęknięcia kości biodrowej, uraz lewego kolana, zwichnięcie lewego nadgarstka, silne potłuczenia, obtarcia, zasinienia i rany na rękach i nogach. Kiedy ciocia po badaniach, unieruchomieniu nogi, szyciu i założeniu opatrunków została na wózku odwieziona na salę wydała jeszcze dyspozycję dyrektorowi: Niech mi pan tu przywiezie te wszystkie dokumenty, które mi pan odebrał. To są ważne sprawy i to nie może czekać aż ja się pozrastam.
    • asia.sthm Re: Normalni inaczej. 23.03.07, 13:29
      Proponuje wyslanie cioci pieknego kwiata od TWCH w ramach przyspieszenia i
      umilenia tego zrastania. smile))) Cudna ciocia i cudna historia !

      Pewnie z nia ciezk wytrzymac na codzien, z ta Ciocia znaczy.
      Skaranie boskie z ta moja Ciotka - jak mawia Gurua. (slowo honoru, ze tak na
      zywo powiedziala )
    • groha Re: Normalni inaczej. 23.03.07, 15:30
      Tak, tak, prosimy koniecznie przekazać Szanownej Cioci ukłony i pozdrowienia!
      Powiem szczerze, jak na spowiedzi: przy takiej ciotce, to ja jestem, za
      przeproszeniem, ciućma pierdołowata, ciepłe kluchy i nieudana galareta z ryb.
      No, normalna do mdłości, po prostu. Bez bicia się przyznaję. Oraz do tego, że
      takie ciotki fascynują mnie okrutnie, zazdraszczam im niespożytych sił
      witalnych, adoruję je oraz czczę, jak należy, jednym słowem: kocham i chyba
      troszeczkę się boję... smile
      • april02 Re: Normalni inaczej. 23.03.07, 22:50
        Ja też takie ciotki kocham ale zdecydowanie na odległość smile
        • lylika Re: Normalni inaczej. 25.03.07, 21:48
          Dzwoniła ciocia. Jest już w domu. Uciekła ze szpitala. Na moje pytanie dlaczego odpowiedziała rozdzierającym głosem: Tam mi wcale nie pozwalali się ruszać. Od takiego ciągłego leżenia zrobiłyby mi się odleżyny i wtedy dopiero byłabym obłoznie chora. Kiedy w trakcie rozmowy usiłowałam się dowiedzieć, dlaczego po wypadku zażyczyła sobie jechać do domu a nie na pogotowie, odpowiedziała krótko: Ty też byś wolała do domu a nie na pogotowie gdybyś mieszkała w Łodzi.
          P.S.
          Przekazałam cioci pozdrowienia i wirtualne kwiatki. Podziękowała i stwierdziła, że jutro każe sobie założyć internet, (komputerem posługuje się z racji parcy) żeby osobiście sprawdzać co ja wypisuję na forum. Jak ją znam, to to zrobi. smile))
          • asia.sthm Re: Normalni inaczej. 25.03.07, 22:02
            Przyjmiemy szanowna ciocie w otwarte ramiona. Toz to prawdziwy chmielewszczyk.
            Jak juz jutro kaze internet zakladac, to my tu lepiej badzmy gotowi cioci
            przywitanie uswietowac.

            PS
            to w Lodzi nieboszczykami pogotowie handlowalo? Troche mnie Ciocia
            naprowadzila, ale nie wiem gdzie mi dobrze dzwoni.
            • mzrr21 Re: Normalni inaczej. 25.03.07, 22:55
              Dobrze Ci Asia dzwoni
              • papuga_ara Re: Normalni inaczej. 25.03.07, 23:09
                Przyłączam się do pozdrowień dla Cioci!! Ona budzi mój podziwsmile)))
    • lol21ndm Re: Normalni inaczej. 25.03.07, 23:21
      Ja tez mam Ciocie. Na jesieni ub. roku ledwo zywa wyszla spod naglego noza, gdy
      rozlal Jej sie wyrostek na wczasach nad morzem. Po operacji miala komplikacje,
      etc., ale nie przeszkodzilo Jej to zaplanowac sobie na marzec wyjazdu do Ziemi
      Swietej. Wlasnie w ub. tygodniu wyjechala (wbrew protestom martwiacej sie
      rodziny). Juz po Jej wylocie okazalo sie, ze nikt nie wie przez jakie biuro
      pojechala, gdzie dokladnie i kiedy wraca! (co za rodzina!?!). Malo tego, Ciocia
      przez ponad trzy dni nie odpowiadala na sms'y i dopiero dzisiaj sie odezwala,
      ze wszystko jest OK... Co sie namartwilam, to moje...
      • lylika Re: Normalni inaczej. 26.03.07, 23:07
        Na pewno Ci odpowie jak moja: Po co się martwiłaś? Brak wiadomości, to dobre wiadomości. Gdybym umarła dostałabyś telegram. smile))
        • lol21ndm Re: Normalni inaczej. 27.03.07, 01:04
          Masz racje. Nareszcie odpowiedziala: jest OK i dobrze sie czuje. Wydaje sie byc
          zadowolona...
    • lylika Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 12:32
      Znowu ciocia, chociaż nie w roli głównej. Poprosiła mnie, żebym w żoliborskiem Magistracie odebrała zamówiony odpis aktu małżeństwa. Proszę bardzo. Zamówione, opłacone, potrzebne do odbioru upoważnienie jest - mogę odebrać. Prosto ze szpitala, poszłam w piątek tuż przed zamknięciem.
      -Pani nie może odebrać.
      -Dałam pani upoważnienie.
      -Faktycznie, ale trzeba opłacić.
      -Opłacone, tu napisane na kwitku.
      -Upoważnienie trzeba opłacić.
      -?
      -Tak, za upoważnienie się płaci, 17 zł. I niech się pani pospieszy, bo za pięć jest. Może być nieczynne.
      -Jak to, przecież za pięć?
      -No właśnie, już za pięć.
      Lecę kurcgalopkiem, no bo przecież za pięć. Zamknięte. Pani skończyła pakować papiery do biurka i wychodzi.
      -Proszę pani, dlaczego już nieczynne, przecież dopiero za pięć?
      -Za cztery.
      -Za cztery, to też jeszcze nie trzecia.
      -Święta!
      I wyszła. Wracam do poprzedniej pani.
      -Niestety, już zamknięte i nie mogę opłacić.
      -Mówiłam, że jest za pięć. Za późno pani dzisiaj przyszła. Przyjdzie pani we wtorek i odbierze.
      Tylko proszę przyjść po drugiej, bo spodziewamy się dużo zgonów i będzie kolejka.

      P.S. Wczoraj po drugiej jeszcze była kolejka.
      • anmanika Re: Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 12:52
        "Bo spodziewamy się dużo zgonów " - no ladne sobie.
      • groha Re: Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 12:55
        Moim zdaniem, te panie z okienka nie są normalne inaczej, tylko po prostu -
        urzędniczki. W głębokim rozumieniu pojęcia, śmiem twierdzić nawet, że są
        normalne do obrzydliwości, niestety. Co innego, gdyby załatwiły Twoją sprawę
        pięć po. O, wtedy zasługiwałyby na miano normalnych inaczej bez żadnego ale.
        • lylika Re: Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 13:01
          groha napisała:

          > Moim zdaniem, te panie z okienka nie są normalne inaczej, tylko po prostu -
          > urzędniczki. W głębokim rozumieniu pojęcia, śmiem twierdzić nawet, że są
          > normalne do obrzydliwości, niestety. Co innego, gdyby załatwiły Twoją sprawę
          > pięć po. O, wtedy zasługiwałyby na miano normalnych inaczej bez żadnego ale.
          ...
          Masz rację. Wpięło mi się tutaj z rozpędu a raczej ze względu na to, że ciocia bierze udział. smile))
          • groha Re: Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 13:14
            Ale za to bardzo dobry materiał porównawczy mamy i okazję, by pokusić się o
            sformułowanie pojęcia "normalny inaczej", gdyby się komuś chciało, rzecz jasna smile
            • g0p0s Re: Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 13:23
              Nieobiektywni możemy byćsmile
              • groha Re: Normalni inaczej. Akt. 11.04.07, 13:28
                To fakt. Chociaż wzorce mamy niby gotowe, nie? Ale komu by się chciało i po co smile
        • 1802l Re: Normalni inaczej. Akt. 25.08.07, 14:25
          Hmm, nikt chyba nie pobije pewnej slicznej jak nie wiem co panienki
          z pekao z Rzeszowa. Mój brat się przemeldował do tego miasta ze
          stolycy. No i tam konto trzeba przenieść w wwskiego na rz-szowski.
          Ma dużo płatności i płaci je albo zleceniem stałym albo poleceniem
          przelewu. A w międzyczasie pozmieniały sie konta (min. za gaz,
          światło, administracja itp). Poza tym brat opłaca jeszcze czynsz i
          tzw media (oraz internet) pozostawionej w stolycy rodzinie . No i
          zaczęła się droga przez mękę.
          Panienka najpierw wpisała stare konta (zaczęły napływać upomnienia i
          grożenie komornikiem). Potem wpisała (teoretycznie) właściwe konta,
          ale jakimś cudem pieniądze nadal przesyłąła na stałe. Pomyliła kwoty
          (rz-wskie wysyłała do Wwy i na odwrót). Poprawiona po raz kolejny,
          zrobiła awanturę (bo pan ma taki nieporządkek w życiu!). Jeden
          rachunek popłaciłą trzy razy (ojej, o co chodzi, odbierze pan
          sobie!). Brat w końcu zapytał siedzącą z nią szefową, czy nie mógłby
          może przejść pod jej skrzydła, ale ona westchnęła tylko i oczy
          wzniosła do nieba.
          Doszliśmy do wniosku, że właściwa rola owej ślicznoty ma niewiele
          wspólnego z zadaniami statutowymi PKP BP....
          W końcu poprosiłąm o pomoc warszawska pekaówkę, która prowadziła
          przedtem rachunek brata, ta wzięła telefon ślicznotki i (zajrzawszy
          do rzeszowskiego konta brata w komputerze)przez parę dni dzwoniła do
          niej i dyktowała jak dziecku, co powinna zrobić, by usunąć błędy...

          Jakoś tak zgrzyta zębami, gdy ja się w oddziale pojawiam i pyta, czy
          brat jeszcze tamtej nie ududił. Bo jakby co, to będzie az świadka
          obrony!
          • eulalija Re: Normalni inaczej. Akt. 25.08.07, 16:37
            Piękne smile) Na tym tle moja czwartkowa wojna z urzędem to mały pikuś.
            • lylika Cioci z Łodzi perypetii ciąg dalszy. 11.08.08, 21:26
              Wypadek cioci z Łodzi zaowocował, niestety reperkusjami. Posypało się wszystko. Przede wszystkim kręgosłup. Operacja potrzebna natychmiast! Termin wyznaczony, zeszłoroczny z resztą, zdechł, bo akurat był strajk. Czekamy. Na nowy termin czekamy. A tu okazuje się, że:
              Żeby zrobić operację kręgosłupa trzeba najpierw zoperować kolana. Lewe jako pierwsze, lżejsza operacja, lżejsza rehabilitacja. Potem, naturalnie, prawe. Ale żeby zoperować kolana trzeba na samym początku zoperować tarczycę, bo toksyczna i bruździ.
              Dzisiaj była operacja tarczycy.
              Z samego rana zadzwoniła do mnie ciocia ze szpitala:
              - Świat się kończy i Korona Polska, operacja za półtorej godziny, więc ubrałam się w tą śliczną koszulkę nocną od ciebie, a tu mi przynoszą białe giezło, które mam włożyć z tyłu na przód. Jak ja będę wygladała? Nie dość, że z poderżniętym gardłem, to jeszcze jak bym uciekła z domu wariatów!
              Kocham moją ciocię nad życie, łyżkami bym ją jadła. smile
              • papuga_ara Re: Cioci z Łodzi perypetii ciąg dalszy. 11.08.08, 23:06
                Rzeczywiście jest cudowna. Mocno chmielewska baba. Czy Ona o tym
                wie? Że taka chmielewska jest? Boże Boże. Trzymam kciuki za
                wszystkie operacje razem i z osobna.
              • asia.sthm Re: Cioci z Łodzi perypetii ciąg dalszy. 12.08.08, 08:04
                O Bozeszty jaki twardziel z Cioci. Mam nadzieje ze wykonala gustowna
                awanture tym co te giezlo jej wmusili.
                Trzymamy kciuki za Ciocie.
              • minerwamcg Re: Cioci z Łodzi perypetii ciąg dalszy. 12.08.08, 12:33
                Jeszcze raz ukłony i życzenia zdrowia dla cioci! Fantastyczna osoba.
                Z Guruą padłyby sobie w objęcia... o ile by się oczywiście nie
                pozabijały smile
    • april02 Re: Urząd :) 11.04.07, 18:04
      Chcieliśmy przerejestrować samochód. Dokonaliśmy wszelkich niezbędnych
      formalności (przegląd/ubezpieczenie itp). Wypełniliśmy wszystkie niezbędne
      podania (cud i opieka Opatrzności, że nie zapłaciliśmy opłaty w kasie)
      odczekaliśmy swoje (dwie godziny) i weszliśmy do pokoju (pardon pokoiku).
      - Dokumenciki są?
      - Oczywiście.
      - Ale ja tu nie mam wszystkich danych?
      - Jakich danych? (lekki zgrzyt zębów)
      - Ciężar pojazdu i dopuszczalna masa przyczepy.
      - Powinno być w starym dowodzie (nadzieja, ha ha)
      - Nie ma. Są kreski.
      - To niech pan w nowym też wpisze kreski (wzruszenie ramion)
      - Nie mogę. O i brakuje jeszcze tutaj... (pan pokazuje paluszkiem)
      - To co mamy zrobić? (zgrzytanie zębów jak stąd do Honolulu)
      - Pani poczeka ja sprawdzę w komputerku, bo my mamy taki... (pan ucieka
      spłoszony do innego pokoju).
      - Nie ma w komputerku. Pan musi (uporoczywie zwraca się do mojego męża)jechać do
      diagnosty i dowiedzieć się o te dane.
      -A ja to panu mogę zaraz wpisać (cedzę przez ukruszone szczękaniem zęby)
      -Pan rozumie(pan od komputerka nie patrzy na mnie) musi być podpis diagnosty i
      pięczątka (dodaje triumfalnie na mój błysk w oku, wielki problem podpisać się
      jako Jan Kowalski diagnosta).
      -Dziękujemy (małżonek chwyta mnie pod rękę, uśmiecha się do pana i wyprowadza z
      pokoiku bez komputerka)
      -Zwariowałeś. Dopiero się rozkręcałam.
      -Kij mu w oko. W ogóle nie będziemy go przerejestrowywać.
      Odetchnęłam. Drugiej wizyty u pana z komputerkiem bym nie zniosła.
    • april02 Re: Informatycy. 11.04.07, 18:20
      Przypominam akcja dzieje się w dużym przedsiębiorstwie, spółce-córce koncernu
      będącego jednym z liderów w branży motoryzacyjnej.
      Koniec listopada. Szef oznajmił, że mamy oszczędności w budżecie, więc je należy
      wydać. Momentalnie zażyczyłam sobie filtr do monitora. Monitor mam stary, siedzę
      przed nim osiem godzin dziennie, należy mi się. Szef się skrzywił.
      -Zamów sobie lepiej nowy monitor.
      Ganz egal, może być nowy monitor. Dzwonię do informatyków.
      -Chciałabym zamówić nowy monitor.
      -Stary się zepsuł?
      -Nie, ale chcę mieć nowy, bo męczą mi się oczy...
      -Nie przewidujemy wymiany sprawnych monitorów. Tylko te zepsute (zaczęłam się
      zastanawiać, odrobina wody do środka, małe trzęsienie ziemi akurat pod moim
      pokojem, elektromagnes???)
      -Dlaczego?
      -Bo sprzęt wymieniamy tylko w komplecie, więc musielibyśmy wymienić wszystko.
      -Ok - nadal nie widzę problemu - może być wszystko.
      -Ale zestawów nie wymieniamy teraz. Najwcześniej pod koniec 2008. A i to nie
      wszystkie.
      -To ja w takim razie poproszę filtr do monitora.
      -Nie przewidujemy.
      -Dlaczego?
      -Bo filtry są nieskuteczne.
      -?????
      -Kupiliśmy jeden do działu i daliśmy do przetestowania koledze. On jest bardzo
      wrażliwy i stwierdził, że jednak nic nie pomaga.
      -Słucham?
      -Okazało się - tłumaczy mi jak niedorozwiniętej krowie na łące - że filtry są
      nieskuteczne, więc ich nie kupujemy.
      -No dobrze - zaczęłam się wkurzać - a ja jednak uważam, że jest mi potrzebny.
      -Oj, jak byśmy tobie kupili to zaraz wszyscy by chcieli a ja mam tu ponad tysiąc
      osób. Nie ma takiej możliwości.
      Poszło przez szefów, i już po trzeciej prośbie, zmierzeniu wilgotności powietrza
      w moim biurze (a może właśnie na to dałoby się zrzucić ból oczu i głowy) i
      oświetlenia (jw) szef informatyków zgodził się na zakup filtra. Za kilka tygodni
      może go dostanę.
      Minęło pół roku.
    • groha Re: Normalni inaczej. 17.04.07, 12:55
      Pragnę powiadomić wszystkich zainteresowanych, iż po kolejnym eksperymencie
      urzędowym, w którym miałam wątpliwą przyjemność uczestniczyć dzisiaj osobiście,
      moje twierdzenie o normalności urzędniczego plemienia ponownie zostało mocno
      zachwiane. Bardzo mocno. Wiedziałam, że normy postępowania wyżej wymienionych
      stanowią odrębną grupę i są nie do pojęcia dla reszty ludzkości, ale nie
      przypuszczałam, że tak odstają od ogólnie przyjętych. Nie AŻ tak. Czyli jednak,
      biorąc pod uwagę powyższe, na swój sposób są normalni inaczej. Z przykrością to
      stwierdzam, bo jakież to towarzystwo dla np. Szanownej Cioci Lyliki? Średnie,
      powiedzmy delikatnie. Co gorsze, jak tak dalej pójdzie, to pewnego dnia może się
      okazać, że tą nieprzystosowaną mniejszością, nienormalną całkiem, takim ni pies,
      ni wydra, coś na kształt świdra - jesteśmy my... Durno wszędzie, co to będzie,
      ratunku. Kurczę, chyba mnie te babska lekko osłabiły jednak...
      • asia.sthm Re: Normalni inaczej. 17.04.07, 13:05
        Grohus opowiedz ze szczegolami, nie moge sie doczekac.....prosze .
        Zrzuc sobie ciezar z watroby.
      • lylika Re: Normalni inaczej. 17.04.07, 13:11
        Lecieć z siekierką na pomoc? smile
        • groha Re: Normalni inaczej. 17.04.07, 17:28
          Przepraszam, ale w tzw. międzyczasie obowiązki odegnały mnie od komputera.
          Nie będę dokładnie opisywać, bo mi przez palce nie przejdzie. Do tej pory
          jeszcze mi się zaciskają na wspomnienie pani_w_bardzo_ważnym_urzędzie_
          administracji_państwowej, odpowiedzialnej za bardzo_ważne_sprawy, na którą,
          nieszczęsną, spadł ustawowy obowiązek wystawiania bardzo_ważnych_dokumentów,
          dodajmy - personalnych, od których sporo może zależeć. Dla tych person, którzy
          ją gnębią, nie dla niej, rzecz jasna. A ona, biedulka, pracuje tylko na pół
          etatu, dwa razy w tygodniu i się nie rozdwoi przecież. Więc niech się nie
          czepiam, że wypełnienie jednego kwitka zajęło jej bite 4 miesiące i zrobiła to
          źle, bo co ja sobie myślę, że to takie proste jest? Gdyby było, to by się nie
          pomyliła, nie? A w ogóle, to trzeba było przyjść wcześniej, jak mi się tak
          strasznie śpieszy. I jeśli jeszcze coś mi się nie podoba, to oczywiście, mogę
          sobie iść do jej przełożonej, proszę bardzo, na pewno powie mi dokładnie to
          samo. No, i miała rację, niestety. Zresztą, o czym tu gadać? Każdy kiedyś otarł
          się o taki, albo jeszcze gorszy mur arogancji i głupoty. Urzędniczej,
          lekarskiej, sąsiedzkiej, do wyboru. Nawet nie wiem dlaczego dzisiaj tak mnie to
          trachnęło, pewnie chwilowy spadek odporności, albo coś. Z tą siekierką pomysł
          nie jest głupi. Mam taką małą, kuchenną, jutro wezmę do torebki smile
          • goonia Re: Normalni inaczej. 17.04.07, 18:36
            Grohus, glowa do gory. Moge Ci mojego meza pozyczyc, bo on do takich pan/ienek
            to idealny jest. Mnie tylko kaze za drzwiami zostac, bo mu sile przebicia
            oslabiamsmile)
            • asia.sthm Re: Normalni inaczej. 17.04.07, 19:02
              Grohus, glowa do gory. Jak nie chcesz meza Gooni, to moze gdzies pozycz sobie
              Herkulesa....ha ha
              • groha Re: Normalni inaczej. 18.04.07, 01:50
                Dziękuję Wam, dobre kobietysmile) Wykaraskałam się z chwilowego kryzysu i
                odzyskałam wiarę w człowieka, ha ha. Powiem Wam, że wrażenie po tamtych
                babsztylach całkowicie minęło, bowiem zaraz potem spotkałam osobę zupełnie
                niezwykłą. Elegancką panią w kwiecie wieku, która ze względów zawodowych, dużo
                jeździ samochodem po kraju, w czym oczywiście nie ma nic dziwnego, bo nie ona
                jedna zarabia w ten sposób na kawałek chleba. Rzecz w tym, co wozi w bagażniku.
                Oczywiście, oprócz koła zapasowego i innych niezbędnych akcesoriów. Otóż jej
                bagażnik wypełniają wory suchej karmy dla psów i kotów, butelki z wodą i miski.
                Bo mówi, że już nie mogła patrzeć spokojnie na te wszystkie spotykane po drodze
                głodomory i doszło do tego, że zamorzone kocie i psie nieszczęścia zaczynały już
                jej się śnić. Wziąć nie może, to chociaż nakarmi, napoi, pogłaszcze. Niech choć
                tyle dobrego spotka je ze strony człowieka. Jednego takiego, trzymanego na
                łańcuchu przez dobrego pana, który kazał psu szczekać, ale zapominał dawać mu
                jeść, podobno tak odkarmiła, że nawet ogonem zaczął merdać. Wcześniej nie miał
                siły. Dotąd wozi mu witaminy, czego dobry pan już zupełnie pojąć nie potrafi i
                podobno stuka się w czoło, gdy widzi jej samochód. Mówi, że nawet mu się nie
                dziwi. Też czasem się stuka, gdy podlicza wydatki... Normalna inaczej, nie? Od
                razu ją pokochałam smile
                • bbbzyta Ten pan urzędnik właściwie był normalny 19.04.07, 23:55
                  Pozwólcie, że nawiążę do wątku urzędniczego. Załatwiania spraw w urzędach staram się unikać jak zarazy, no ale czasem trzeba. Wspomniany pan urzędnik utrwalił mi się w pamięci spiżowemi zgłoskami, bo jak do niego weszłam, to powiedział: "Proszę się rozpłaszczyć!". Już miałam rzucić się na podłogę, bo to z urzędnikami nigdy nic nie wiadomo, ale machnął ręką w stronę wieszaka, więc załapałam, co miał na myśli.
                  A tak w ogóle, to chyba normalna inaczej jestem ja we własnej osobie, wystarczy zapytać krewnych i znajomych smile
                  • 36krzysiek Re: Ten pan urzędnik właściwie był normalny 20.04.07, 15:04
                    Sąd zgubił moją hipotekę. No comment.
                    • lylika Re: Ten pan urzędnik właściwie był normalny 20.04.07, 15:08
                      A sąd jeszcze stoi?
                    • eulalija Re: Ten pan urzędnik właściwie był normalny 20.04.07, 15:09
                      Dobrze, że Ciebie nie zgubił.
                      • cytrynka6543 Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 18:39
                        Dostałam wczoraj wezwanie do urzędu bardzo nielubianego czyli skarbowego,ha.
                        Celem złożenia podpisu na jakimś papierku,bo szanowny urząd zgubił
                        pełnomocnictwo dla biura księgowego i owego papierka nie przyjął.
                        Pojechałam dziś po wizycie u księgowego gdzie z obłędem w oczach poszukiwaliśmy
                        innego zagubionego papierka(tym razem z ZUSu)-szukanie nie przyniosło
                        oczekiwanych rezultatów,w perspektywie miałam wizytę i w tym urzędzie po
                        wydanie duplikatu,a termin składania PIT-ów tuż,tuż. Słowem byłam trochę
                        skołowana i lekko zdenerwowana tą perspektywą.
                        Odstałam swoje w kolejce do odpowiedniego boksiku(PIT w tym czasie zdążyłabym
                        złożyć ze trzy razy),potem poczekałam na panią z moimi dokumentami,zamieniłam z
                        nią parę słów,złożyłam popis,opatrzyłam wpis datą i poszłam sobie. Gdy
                        wsiadałam do auta naszła mnie myśl,że chyba do dzisiejszej daty 24.04.
                        dopisałam rok swojego urodzenia,a nie bieżący,z czystego nawyku-dziś są moje
                        urodziny. Zadzwoniłam do pani,spytałam,okazało się,że faktycznie tak
                        zrobiłam,pośmiałyśmy się obie i pani powiedziała,że sama to poprawi,nie muszę
                        wracać. Miło mi sie zrobiło,że tym razem pani urzędniczka okazała się być nie
                        biurokratką,a normalną,miłą osobą. Mała rzecz a cieszy!
                        A tak BTW to poszukiwany wraz z księgowym papierek znalazłam w domu.
                        • lylika Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 20:19
                          Cytrynko, najlepsze życzenia. Samych radości i częstych odwiedzin na forum. smile
                        • eulalija Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 20:26
                          Wszystkiego najlepszego, stu latek życia szczęślwego, a szczere moje życzenia
                          do bólu, bo nic od Ciebie Cytrynko nie chcę, boś powinność swoją spełniła.
                          Niech Ci się dobrze darzy, w komorze i oborze.

                          Podpisano
                          Namolny Cerber Rankingowy
                          primo voto Eulalija
                          • cytrynka6543 Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 21:29
                            Dziękuję paniom serdecznie za życzenia,postaram się im sprostać i zastosować do
                            nich w życiu. Buziaczki smile))
                            • asia.sthm Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 22:16
                              Zdazylam!
                              Cytrynko Jubilatko wszystkiego chmielewskiego zycze. Dzis i zawsze tylko
                              bystrych osob urzedowych na drodze papierkowej.
                              100 lat bez upierliwosci!
                              • cytrynka6543 Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 22:22
                                Dziękuję i pani pani Asiansonowa,a życzenia oby się spełniły-jutro mam w
                                planach ZUS,brrr...
                                Pozdrawiam.
                                • groha Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 24.04.07, 23:03
                                  Wszystkiego najszczęśliwszego w dalszym, oby jak najdłuższym życiu, Cytrynko!
                                  Obyś już zawsze, we wszystkich urzędach świata i gdzie indziej też, spotykała
                                  wyłącznie życzliwych, przyjaźnie nastawionych i pozytywnie zakręconych ludzi,
                                  czyli - prawdziwie normalnych inaczej smile
                                  • cytrynka6543 Re: Ta pani urzędniczka właściwie też 25.04.07, 11:42
                                    Serdecznie dziękuję Groho! smile
    • lylika Re: Normalni inaczej. 23.08.07, 12:17
      Chciałam zakupić minutnik. Aktualna kuracja trzytygodniowa kropli do oczu dla psiny to: dwa razy dziennie 4 rodzaje co 10 minut. Nie chcąc się pogubić ponumerowałam buteleczki i wymyśliłam, że potrzebny mi minutnik. W supermarkecie szukam na pólkach ale nie znajduję, więc pytam młodzieńca, który obok rozkłada towar:
      - Gdzie znajdę minutnik?
      - A co to jest?
      - To taki rodzaj zegarka, ustawia się na 10-20 czy 30 minut i dzwoni.
      - A zegarka pani nie ma?
      - Nie mam i potrzebny mi minutnik.
      - A po co on ma dzwonić tak co 10 czy 30 minut?
      - Żebym o czymś nie zapomniała.
      - Tak co 10 minut?
      - Tak, to chodzi o lekarstwa i to bardzo ważne.
      - No tak, ale u nas nie widziałem czegoś takiego. Ale w elektrycznym są zegarki. Kupi pani i będzie dzwonił.
      - Ja nie potrzebuję zegarka tylko minutnik. Dziękuję panu.
      - Proszę. Halo... pani poczeka. Ma pani komórkę?
      - Mam.
      - To pani poda numer, mogę do pani dzwonić co 10 minut jak to takie ważne.

      Najpierw mnie zatkało a potem o mało go nie ucałowałam. Przywrócił mi wiarę w człowieka. Młodego człowieka. smile
      • asia.sthm Re: Normalni inaczej. 23.08.07, 12:49
        U nas to sie nazywa dokladnie jajkowy zegar. Nadaje sie nie tylko do
        precyzyjnego gotowania jajek, ale do rosniecia ciasta, farbowania
        wlosow, zapuszczania psich i ludzkich kropelek tez.

        A mlodzian spisal sie na piatke, trzeba bylo go usciskac w pasie wink
      • dorka_31 Re: Normalni inaczej. 23.08.07, 13:24
        No rzeczywiście - cudowne!
        Ja też kiedyś chciałam sobie sprawić takie urządzenie, ale w
        międzyczasie kupowałam nową kuchenkę i okazało się, że ona jest z
        minutnikiem, więc osobno nie był mi potrzebny.
        A ten w kuchence faktycznie, baaaardzo się przydaje smile
      • bumbecki Re: Normalni inaczej. 23.08.07, 13:50
        Lyliko sprawdź w swojej komórce - tam możesz mieć minutnik (w nokii
        jest)
        • lylika Re: Normalni inaczej. 23.08.07, 19:59
          Dzięki, już mam minutnik. A w moim telefonie nie ma.
          • eulalija Re: Normalni inaczej. 23.08.07, 20:33
            W motrolkach są, alarmy się nazywają smile)

            Pierwszy minutnik sobie śliczny 15 lat temu kupiłam, czajniczek,
            służył wiernie przez 12 lat i odmówił dalszej współpracy. Teraz mam
            bezduszne elektroniczne jajco.
            • l.mama Lyliko 12.08.08, 00:39
              jakbyś potrzebowała jeszce jeden, to minutniki są po 5.99 w
              Rossmanie, ja zakupiłam w celu szkolenia progenitury smile

              jak szanowna ciocia?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja