Dodaj do ulubionych

Rzecz o syropie klonowym:))

31.08.08, 21:58
Gooniu, dziś miało miejsce wydarzenie historyczne - otóż po raz
pierwszy w życiu spróbowałam jak smakuje syrop klonowy, i jak się
zapewne domyślasz - był to syrop od Ciebiesmile Papug już kiedyś
próbował, ale przyznał, że tamten nie był tak dobry (czyli syrop
syropowi nie równy i one mogą się różnić!). Pyyychaa!!! Usmażona na
tę okazję górka naleśników też się bardzo cieszyła, że została
pożarta w takim towarzystwiesmile)) Jeszcze raz dzięki za to, że
obdarowałaś nas tym delikatesemsmile
PS> A przy okazji tak mi przyszło do głowy pytanie, czy Gurua też
lubiła naleśniki? (i z czym je jadała??). Nie pamiętam (na pewno
były) wzmianek o gotowaniu - co lubiła, czego nie, co jej wychodziło
najlepiej, a co nie. A nie, przepraszam, w "....poniekąd
kucharskiej" jest o tym, jak Gurua jako dziecko odkryła właściwą
kolejność łączenia składników w cieście naleśnikowym, tak, żeby nie
było grudek. Czyli jednak smażyłasmile)
Obserwuj wątek
    • lylika Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 31.08.08, 23:04
      Syrop klonowy przyjęłam z wdzięcznością. Usmażyłam do niego prawie prawidłowe (bez proszku) naleśniki.
      Spożyliśmy.
      Ja, podochocona tematem.
      Mężydło zaciekawiony.
      Oboje trochę zadziwieni jak może naleśnik ze słodkim syropem pasować do smażonego boczku wędzonego.
      Nie znaleźliśmy oboje w tym upodobania. Szczególnie w zestaieniu z boczkiem.
      Mężydło potem ze smakiem pożarł pozostałe naleśniki z samym syropem i bardzo sobie chwalił. smile
    • minerwamcg Syrop klonowy i inny 31.08.08, 23:22
      Jadłam to na potęgę w Austrii. Tam to jedzą z racuchami, wychodzi
      bardzo dobre. U nas kilkakrotnie chciałam kupić, ale mnie
      odstraszała cena.

      Arthur natomiast znalazł coś pysznego w pewnej knajpce w Pucku.
      Nazywa się to "Syrop korzenny z siedmiu przypraw korzennych tak
      drobnych(chyba powinno być tak dobranych?), że stanowi pełny bukiet
      aromatyczno-smakowy z miodem naturalnym".
      Zapowiedź może niecudowna, ale zawartość, zawartość... Sprzedają
      toto na butelki albo stosują na miejscu do piwa, grzańca, wódki, a
      także do polewania naleśników albo jako rozgrzewający wkład
      bezalkoholowy do herbaty.
      Arthur przywiózł pół litra tego specjału we flaszce po Sobieskim -
      zużyliśmy jedną trzecią, a ja już się martwię, kogo poślemy do
      Pucka, jak się nam skończy?
    • papuga_ara Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 01.09.08, 19:03
      kamila29091 napisała:

      > A Gurua kiedyś raczyla kolegę
      > naleśnikami z samej mąki, wody i soli i jajka bo nic innego nie
      > miała w domu

      A, nie pamiętałam tej historii o naleśnikach bez mlekasmile Ale widać
      mam w sobie coś guruowatego, bo sama takie kiedyś usmażyłamwink
      Człowiek chory, mleka nie było, to pomyślałam, że też jadalne będą.
      I chyba były, albo były tak koszmarne, że chciałam o tym szybko
      zapomnieć.... smile
      • edyta95 Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 01.09.08, 20:26
        i ja i Syncio uwielbiamy. Gości on u nas na stole co niedzielę rano.
        Niestety moje biodra uwielbiają go również sad
        • papuga_ara Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 02.09.08, 09:42
          To on w biodra idzie?? O żesz jasny gwint, tego nie wzięłam pod
          uwagę... A tak niewinnie i słodko wygląda ;o) ;o)
          Ale edyta, Ty się fitnesujesz, Ty o figurę dbasz i figurę masz, co
          Ty sobie będziesz ciśnienie z powodu syropu robiła.....smile))
    • isystem Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 03.09.08, 23:50
      syrop klonowy lubie... do naleśników, do płatków śniadaniowych, do
      jogurtu naturalnego...
      tylko, że ja nie mam cierpliwości naleśników smażyć...
      a pierwszy raz z syropem klonowym miałem w Holandii, z naleśnikiem
      oczywiście...
      • lylika Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 03.09.08, 23:57
        Naleśniki, nawet bez mleka w stylu chmielewskim są udane. Nie niechęcaj się. Próbuj! Za którymś razem się udadzą wyśmienicie i przysporzą Ci tytułu Chmielewskiej Naleśnikówy. smile
        • bbbzyta Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 04.09.08, 10:43
          Ostatnie naleśniki robiłam na urlopie będący parę dni temu, gdzie czasem krzątałam się przy kuchni. Ja na ogół zawsze coś przy nich wymyślam. Tym razem były na kefirze i z drożdżami, bo lubię te zwierzątka + 3 jajka. Metoda oczywiście guruowa, płyn do mąki. Potem trzeba było się udać na miasto, więc ciasto "przegryzało się" dobrych 10 godzin, zanim się z tego miasta wróciło. Na szczęście nie uciekło. Jako że pora zrobiła się późna, usmażyłam je absolutnie po barbarzyńsku, waląc 3 razy więcej ciasta niż należało, na "nieoswojonych" patelniach (dwóch, żeby prędzej). Zostały jednak pożarte bez wybrzydzania, ze śmietaną i z cukrem, bo niczego innego nie było - ale jej Bohu!! - myślałam o syropie klonowym, bo to klasyka, a ja jeszcze nigdy nie miałam zaszczytu go spróbować, więc zawsze przy naleśnikach sobie to obiecuję smile
          • papuga_ara Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 04.09.08, 11:04
            No właśnie też sobie obiecywałam i obiecywałam i dopiero ten
            gooniowy syrop sprawił, że poznałam ten smaksmile A Twoje wariacje
            naleśnikowe, bbbzyto, brzmią kusząco. Ja jestem maniakiem
            naleśnikowym, no po prostu naleśnikożercą (żerczynią właściwie) od
            urodzenia!smile
            • ewa9717 Re: Rzecz o syropie klonowym:)) 04.09.08, 14:19
              Też lubię, a najbardziej te zrobione cudzymi rączkami. Z wyczynów
              mistrza patelni mam zaliczony naleśnik na suficie. Przed remontem
              kuchni na szczęscie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka