Gooniu, dziś miało miejsce wydarzenie historyczne - otóż po raz
pierwszy w życiu spróbowałam jak smakuje syrop klonowy, i jak się
zapewne domyślasz - był to syrop od Ciebie

Papug już kiedyś
próbował, ale przyznał, że tamten nie był tak dobry (czyli syrop
syropowi nie równy i one mogą się różnić!). Pyyychaa!!! Usmażona na
tę okazję górka naleśników też się bardzo cieszyła, że została
pożarta w takim towarzystwie

)) Jeszcze raz dzięki za to, że
obdarowałaś nas tym delikatesem

PS> A przy okazji tak mi przyszło do głowy pytanie, czy Gurua też
lubiła naleśniki? (i z czym je jadała??). Nie pamiętam (na pewno
były) wzmianek o gotowaniu - co lubiła, czego nie, co jej wychodziło
najlepiej, a co nie. A nie, przepraszam, w "....poniekąd
kucharskiej" jest o tym, jak Gurua jako dziecko odkryła właściwą
kolejność łączenia składników w cieście naleśnikowym, tak, żeby nie
było grudek. Czyli jednak smażyła

)