lylika
15.09.08, 21:59
Jeszcze w czwartek upominałam się o ciśnienie, bo go nie miałam zbyt wiele, no i już mam! 190/90
Od kilku dni zatykało mi uszy, więc wybierałam się do laryngologa, żeby je przepłukać albo zamówić trąbkę do słuchania. Dziś przebłysk zdrowego rozsądku kazał mi zmierzyć ciśnienie i uzyskałam wynik jakiego nigdy w życiu nie widziałam na oczy. Natychmiast poszłam do innego aparatu, że potwierdzić lub wykluczyć pomiar. Sąsiadki aparat powiedział: 195/95, no tak, wyższe bo się zdenerwowałam poprzednim wynikiem i pokonałam schody w dół (gorzej mi się schodzi niż wchodzi). Wezwany na konsultację mężydło dostarczył swój zaprzyjaźniony Enerenal. O 14.30 połknęłam tego zaprzyjaźnionego. O 17.30 w dalszym ciągu jestem głucha. Mierzę! 205/103. Biorę drugi Enarenal i rozważam wizytę u lekarza. O 18.00, słysząc co nieco na prawe ucho, ulegam perswazji mężydła, sąsiadki i przyjaciólki, ktora wisi na telefonie i udaję się!
Nadmieniam, że:
- Nie byłam u lekarza, poza płatną wizytą w sprawie prawa jazdy, i ciągłymi wizytami u stomatologów, od 15-tu z górą lat.
- Nie robiłam w tym czasie żadnych badań.
- Nie mam lekarza pierwszego kontaktu.
- Nie jestem zarejestrowana w żadnej przychodni.
Poszłam do najbliższej.
Zostałam dokładnie sprawdzona za pomocą numeru PESEL. Wynik: nigdzie nie figuruje.
Wypełniłam 3 takie same formularze ( w tym: wybór POŁOŻNEJ! Sic!)
Wybrałam lekarza, który akurat był i otrzymałam odpowiedź, że lekarz najpierw musi się zgodzić na mnie dziś i w ogóle.
Zapytałam lekarza o dziś, wpychając się bezczelnie z pierwszym pacjentem w kolejce.
- Nie ma takiej możliwości. Sama pani widzi co się dzieje.
- A tak w ogóle, bo żadnego lekarza, ani pierwszego, ani ostatniego kontaktu nie mam.
- Przecież nie mogę pani powiedzieć drugi raz nie, bo się pani na mnie obrazi a tego bym nie chciał. Proszę się zapisać.
- To ja już chcę się zapisać, natychmiast, bo ciśnienie z niedociśnienia skoczyło mi na 200 a ja takiego nigdy nie widziałam.
- 200? Proszę siadać! Nie ruszać się. Sam zmierzę.
- 190/90
- U kogo pani się leczy na nadciśnienie?
- U nikogo. Nie mam lekarza i zawsze miałam niedociśnienie.
- I wzięła pani dwie tabletki Enarenalu dziś?
- Tak jest.
- Dam pani Captopril, proszę wziąć pod język i siedzieć tu grzecznie na moich oczach.
Siedzę, za parawanem siedzę, a nie na oczach. Pacjenci przychodzą i wychodzą.
Po pół godzinie:
- No i jak tam, czuje pani poprawę?
- Nie bardzo.
- Sprawdzimy.
176/ 93
Ale się pani zaparła. Przepiszę jeszcze Normadipine, proszę wziąć przed snem, a rano zmierzyć ciśnienie. Jutro jestem od 12.00. Proszę być o 11.30, zmierzyć ciśnienie i pokazać mi się przed innymi pacjentami.
Pokazać się mogę, za bardzo wstydliwa nie jestem, ale co mu z tego przyjdzie?