Dodaj do ulubionych

Dzień z życia emeryta.

15.09.08, 21:59
Jeszcze w czwartek upominałam się o ciśnienie, bo go nie miałam zbyt wiele, no i już mam! 190/90
Od kilku dni zatykało mi uszy, więc wybierałam się do laryngologa, żeby je przepłukać albo zamówić trąbkę do słuchania. Dziś przebłysk zdrowego rozsądku kazał mi zmierzyć ciśnienie i uzyskałam wynik jakiego nigdy w życiu nie widziałam na oczy. Natychmiast poszłam do innego aparatu, że potwierdzić lub wykluczyć pomiar. Sąsiadki aparat powiedział: 195/95, no tak, wyższe bo się zdenerwowałam poprzednim wynikiem i pokonałam schody w dół (gorzej mi się schodzi niż wchodzi). Wezwany na konsultację mężydło dostarczył swój zaprzyjaźniony Enerenal. O 14.30 połknęłam tego zaprzyjaźnionego. O 17.30 w dalszym ciągu jestem głucha. Mierzę! 205/103. Biorę drugi Enarenal i rozważam wizytę u lekarza. O 18.00, słysząc co nieco na prawe ucho, ulegam perswazji mężydła, sąsiadki i przyjaciólki, ktora wisi na telefonie i udaję się!
Nadmieniam, że:
- Nie byłam u lekarza, poza płatną wizytą w sprawie prawa jazdy, i ciągłymi wizytami u stomatologów, od 15-tu z górą lat.
- Nie robiłam w tym czasie żadnych badań.
- Nie mam lekarza pierwszego kontaktu.
- Nie jestem zarejestrowana w żadnej przychodni.
Poszłam do najbliższej.
Zostałam dokładnie sprawdzona za pomocą numeru PESEL. Wynik: nigdzie nie figuruje.
Wypełniłam 3 takie same formularze ( w tym: wybór POŁOŻNEJ! Sic!)
Wybrałam lekarza, który akurat był i otrzymałam odpowiedź, że lekarz najpierw musi się zgodzić na mnie dziś i w ogóle.
Zapytałam lekarza o dziś, wpychając się bezczelnie z pierwszym pacjentem w kolejce.
- Nie ma takiej możliwości. Sama pani widzi co się dzieje.
- A tak w ogóle, bo żadnego lekarza, ani pierwszego, ani ostatniego kontaktu nie mam.
- Przecież nie mogę pani powiedzieć drugi raz nie, bo się pani na mnie obrazi a tego bym nie chciał. Proszę się zapisać.
- To ja już chcę się zapisać, natychmiast, bo ciśnienie z niedociśnienia skoczyło mi na 200 a ja takiego nigdy nie widziałam.
- 200? Proszę siadać! Nie ruszać się. Sam zmierzę.
- 190/90
- U kogo pani się leczy na nadciśnienie?
- U nikogo. Nie mam lekarza i zawsze miałam niedociśnienie.
- I wzięła pani dwie tabletki Enarenalu dziś?
- Tak jest.
- Dam pani Captopril, proszę wziąć pod język i siedzieć tu grzecznie na moich oczach.
Siedzę, za parawanem siedzę, a nie na oczach. Pacjenci przychodzą i wychodzą.
Po pół godzinie:
- No i jak tam, czuje pani poprawę?
- Nie bardzo.
- Sprawdzimy.
176/ 93
Ale się pani zaparła. Przepiszę jeszcze Normadipine, proszę wziąć przed snem, a rano zmierzyć ciśnienie. Jutro jestem od 12.00. Proszę być o 11.30, zmierzyć ciśnienie i pokazać mi się przed innymi pacjentami.
Pokazać się mogę, za bardzo wstydliwa nie jestem, ale co mu z tego przyjdzie?
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 22:24
      Hm, może będziesz mu muzą?
      A poza tym polecam czosneczek (szczególnie nalewkę tybetańską,
      jeszcze można pędzić, bo jeszcze jest nasz mocno smrodlawy
      czosnyczek), aronię...Ponoć zdrowotnie obniżają.
      • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 22:30
        Aronię, za mężydłem zaczęłam od dziś używać, leki biorę, ale skąd to dziadostwo się nagle wzięło? Z głąbokiego niedociśnienia ( 85/65) nagle 200? To goopie jakieś. Nic nie rozumiem.
        • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 22:34
          Chciałabym jeszcze przeprosić Szanpanbarona za docinki o szemraniu. Może już wtedy byłam głucha ciśnieniowo? Tak czy siak przepraszalska jestem.
          • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 22:40
            Zażyłam Normadipine, za pół godziny zmierzę ciśnienie.
            Jutro mam nadzieję się przywitać... smile))
            • ewa9717 Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 22:47
              I my ją mamy smile))
              • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 22:58
                Lyliko, dbaj tam o swoje ciśnienie, bo coś zastrajkowało. Może ono
                ma jakieś postulaty? Zapytaj, czego ono sobie życzy i co możesz
                zrobić, żeby strajkować przestało. I chciałam Cię pochwalić za
                działanie medycznie i nebagatelizowanie samej siebie. Jestem
                wdzięczna w imieniu całego Memłonu, jak mniemam.
                • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 23:07
                  Papuniu, zrobiłam wszystko co możliwe, a nawet więcej. Teraz, po lekach, jest 137/83 i tak zamierzam trzymać aż do całkowitego wyzdrowienia, czyli 95/75, bo to jest moje ulubione.
                  P.S.
                  Ciekaa jestem szalenie skąd to się wzięło, to 200?
                  • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 23:24
                    No, to tak trzymać i jak najszybicje stanu 95/75 życzę!!! Dobrej
                    nocy:o)
              • edyta95 Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 23:02
                Barona przeprasza, łagodna jak baranek, oj niedobrze. Czy dzbanek
                zapisany już aby odpowiednio w testamencie zatem? Tak się pytam, z
                troski oczywiściesmile
                • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 23:26
                  edyta95 napisała:

                  > Barona przeprasza, łagodna jak baranek, oj niedobrze. Czy dzbanek
                  > zapisany już aby odpowiednio w testamencie zatem? Tak się pytam, z
                  > troski oczywiściesmile
                  ...
                  Zapisany.
                  Po mojej śmierci każ zajrzeć w :"Moja ostatnia wola".
                  Tam jest: "dzban secesyjny po prababci dla Edyty".
                  Twój ci on.
                  • ewa9717 Re: Dzień z życia emeryta. 15.09.08, 23:32
                    A tak spytam nieśmiało: sofka już rozdysponowana? smile))
                    • woloduch1 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 05:11
                      Sepy!!!!!!!!!!!!!
                      • ewa9717 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 07:49
                        Oj, ze względu na płeć to hyjeny raczej...
                        • ter.eska Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 08:08
                          I pomyśleć,ze kiedy raz w życiu zdarzyło mi sie wyhodować ciśnienie 148/70 pani
                          doktor była przerażona,kazała mi pożegnać sie z kawa(ha,ha marzenie ściętej
                          głowy)i szpikowała mi przez miesiąc tablety,po czym stwierdziła,że ciśnienie
                          jest unormowane,ale mam anemie(akurat wiem to od kilkunastu lat),wypisała leki
                          tym razem na anemie i kazała przyjść za miesiąc.Akurat,tyle mnie widziała.
                          • 36krzysiek Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 08:41
                            180/100 to ja mam na co dzień i od święta. Do tego galopujący
                            cholesterol. Lekarz się w głowę drapie i co raz nowy specyfik
                            przepisuje. Wielce zdziwiony, że mną po ścianach nie rzuca i że
                            głowa nie boli, Jak to nie boli! Musi boleć! W końcu doszedł do
                            wniosku, że to geny i kontrolować trzeba.
                        • groha Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:02
                          Od rozdziabywania, to u nas są kruki i wrony smile
    • g0p0s Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 10:43
      Może twoje ciśnienie chciało się z lekarzem spotkać? Z praktyki
      wiem, że chodzenie z ciśnieniem po tzw. służbie zdrowia zdrowo
      ciśnienie podnosi. Perpetum mobilesmile Mojemu ciśnieniu próbowali
      wcisnąć za przyczynę nadnercza, które się go wyrzekły. Jest dalej
      sierotą po rodzicach NNsmile Ale jak tobie tak z nienacka walnęło, to
      jednak się pod kierownictwem konowała przebadaj.
      • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 12:00
        I jakie dzisiaj są wiadomości ciśnieniowe?
    • anutek115 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 12:31
      Jeśli chodzi o wbieranie położnej, to musiałam dokonać wyboru zapisując do
      lekarza moich dwóch SYNÓW, starszy 3,5 roku, młodszy 11 m-cy. Bardzo jestem
      ciekawa, czy kiedys bedą musieli skorzystac, medycyna wszak idzie dzis do przodu
      tak prędko....
      A jesli chodzi o czosneczek brzydko waniejacy, to zdrowotnie (nie tylko dla
      zbicia ciśnienia) można spożywać tak - ząbek (albo pół, jak kto strachliwy i się
      boi, że go zatchnie) kroi się na bardzo cienkie plasterki i łyka bez gryzienia
      popijając szklanką wody. Wszelkie zdrowotne wartości czosnku zachowane, a nie
      pachnie się wcale. Przetestowane i zaliczone pozytywnie.
      • 36krzysiek Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 12:54
        Ten patent z czosnkiem bardzo mi się podoba, choć uwielbiam i
        mógłbym dodawać do kawy. Jednak obróbka termiczna pewnie niweluje
        zbawienne działanie. Właśnie mam plan nafaszerować się po sam czubek
        róznymi dobroczyniącymi specyfikami - czosneczek, miodek i takie
        tam. Tylko żeby tak wytrwać w postanowieniu!
        • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:05
          A'propos specyfików - grzmieli ostrzeżeniami, żeby nie jeść
          jogurtów, a już szczególnie tych z owocami. Facet mówił, twarz mu
          zamazali, głos zmienili - do jogurtu masowo dodaje się perhydrol,
          szczególnie do tych owocowych właśnie - no bo jak tu utrzymać
          te "świeże" truskaweczki, poziomeczki i całą armię innych "eczek"
          bez pleśni przez dwa miechy na przykład? Perhydrol rakotwórczy jest
          okrutnie, ale dodają i dodawać będą, bo jakże piękne są potem
          reklamy o truskawkach wpadających radośnie wprost do jogurtu i
          cieszących się z tego nad życie?
          Opowieści o produkcji sera białego, takiego kupowanego w zwykłym
          sklepie, Wam oszczędzę.
          Pożarłam tony jogurtów typu "fantazja" z owocowymi kącikami i tony
          innych owocowych. I na razie na jogurt patrzeć nie mogę, a na pewno
          przed zjedzeniem kolejnego będę dłuuuugo myśleć. Tu to napisałam, bo
          się wątek zdrowotno-specyfikowy zrobił.
          PS. Dzwoniłam do Lyliki, ale się nie dodzwoniłam. Ale wpisała się w
          wątku diędobrysiowym, więc może ciśnienie odwołało strajk??
          • g0p0s Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:12
            Jak ma usłyszeć telefon, jak słuchanie chwilowo nieczynne?
            • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:21
              Właśnie. Odebrałam telefon, bo go usłyszałam, ale nic nie słyszałam co mówi Papunia. Nawet oddzwonić nie mogłam, bo właśnie mi się rozładował do cna. smile)
              • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:29
                Ciśnienie, po lekach, w granicach przyzwoitości, ale daleko mu do prawidłowego. Oscyluje w granicach 150/80.
                Pokazałam się panu doktorowi, ale mnie nie oglądał tylko to moje ciśnienie. Powiedział, że idzie ku dobremu, kazał przychodzić codziennie na mierzenie i za kilka dni pokazać się jemu.
                Pytam po co ja mam się pokazywać, skoro wystarcza mu samo ciśnienie. smile)
              • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:30
                lylika napisała:

                > Właśnie. Odebrałam telefon, bo go usłyszałam, ale nic nie
                słyszałam co mówi Pap
                > unia. Nawet oddzwonić nie mogłam, bo właśnie mi się rozładował do
                cna. smile)

                Odebrała znaczy żyć będzie :o))) A z Twoim słuchem wszystko ok, bo
                ja nic do tego telefonu nie mówiłam, tylko czekałam na "halo" :o))
                • g0p0s Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:38
                  No to sobie bezwerbalnie pogadałyściesmile
                  • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:46
                    No rzeczywiście, w sumie jakiś kontakt był :o) A że bez słów? Słowa
                    to burżuazyjny przeżytek... ;o)))
          • anutek115 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:24
            papuga_ara napisała:

            > A'propos specyfików - grzmieli ostrzeżeniami, żeby nie jeść
            > jogurtów, a już szczególnie tych z owocami. Facet mówił, twarz mu
            > zamazali, głos zmienili - do jogurtu masowo dodaje się perhydrol,
            > szczególnie do tych owocowych właśnie - no bo jak tu utrzymać
            > te "świeże" truskaweczki, poziomeczki i całą armię innych "eczek"
            > bez pleśni przez dwa miechy na przykład? Perhydrol rakotwórczy jest
            > okrutnie, ale dodają i dodawać będą, bo jakże piękne są potem
            > reklamy o truskawkach wpadających radośnie wprost do jogurtu i
            > cieszących się z tego nad życie?
            > Opowieści o produkcji sera białego, takiego kupowanego w zwykłym
            > sklepie, Wam oszczędzę.

            Mnie nie musisz, ja mam męża biotechnologa żywności wink. Zawsze dziwnym trafem
            wiedziałam, w jakim zakładzie produkujacym zywność odbywał praktyki, wzglednie
            jaki wizytował, bo wpadał do domu i wyrywał mi żywność z ręki z okrzykiem: "Tego
            jogurtu/masła/musztardy/majonezu/piwa/wody (niepotrzebne skreślić, acz dodać by
            to i owo mozna, nie wszystko pamietam) nigdy juz kupować nie będziemy!!!!", po
            czym następowała mrożąca krew w żyłach opowieść o tajnikach produkcji. Część
            wyparłam (inaczej nie dałoby się żyć), ale części przestrzegam do dziś...
            • papuga_ara Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 13:33
              anutek115 napisała:

              > Część wyparłam (inaczej nie dałoby się żyć), ale części
              >przestrzegam do dziś...

              To prawda, że żeby żyć trzeba coś wyrzucić z pamięci, ale
              rzeczywiście może nie wszystko. Ech rany julek.
              • anmanika Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 14:10
                Moze podasz szczegolnie mrozace krew w zylach przyklady, co by sie czlowiek nie
                obudzil caly swiecacy w nocywink?
                • edyta95 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 14:18
                  lepiej już swiecić odrobiną konserwanta niż np szczura zjeśc, czyli
                  wszystkie wędlinki wyrzucamy do kosza, kupujemy tylko prawdziwe
                  mięcho i dalej sami działamy

                  a prawda jest taka, że przepisy nas chronią i substancje, które
                  mają niekorzystny wpływ na organizm są bardzo ściśle limitowane.
                  Tak samo rakotwórczy jest słodzik używany powszechnie we wszystkich
                  produktach typu light, ale ileż ton trzeba by tego zeżreć, już
                  wcześniej pewnie pod samochód wpadnę i zgninę, niż od tych
                  dodatków. Generalnie to życie jest szkodliwe, ale nie zamierzam
                  póki co z niego rezygnować smile
                  to pisałam ja, osoba obcująca na codzień z tymi strasznymi E
            • bumbecki Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 15:09
              najbardziej to szkodliwe piwo mnie zainteresowało ... które to ??

              smile
              • anutek115 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 16:57
                He, he... a tego właśnie nie pamiętam smile))). I nie dlatego, że wyparłam, nie
                użytkuję napoju i usunęłam z pamięci jako informację mi zbedną. Ale jak się mąż
                z racy objawi, zapytam, może on pamięta smile.

                A, małżonek szanowny nie o strasznych E mówił, tylko o, hm, tajnikach produkcji
                typu - co naprawdę jest w tym, co nazywamy masłem. Albo - ile minerałów jest w
                wodzie zwanej mineralną. I jakie. W dodatku biorę pod uwagę, że na przykład to
                masło może występować lokalnie - czyli na przykład Warszawa jest od niego wolna.
                Ale na pewno ma inne, równie fajne wink.
                • edyta95 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 17:13
                  w maśle to może być np oleju trocha, a w kiełbasie jest to, co nie
                  zdąży uciec z linii produkcyjnej smile przysięgam, że lepiej tego nie
                  wiedzieć
                  • edeka5 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 20:22
                    A przede wszystkim czytać co jest napisane na etykiecie. Wszystko. Drobnym drukiem też. Jak nie widać - zaopatrzyć się w lupę. Nie wszystko jest fałszerstwem, tylko nowe normy wiele dopuszczają i to znajdziemy na etykiecie. I świadomie decydujmy co chcemy kupić i jeść.
                    • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 21:01
                      Do tych małych literek, to trzeba mikroskop ze sobą nosić. smile)
                      • cytrynka6543 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 21:44
                        Ja w sprawie czosnku na ciśnienie. Wiem,że nie lubisz,ale Mamunia
                        podała mi kiedyś przepis na taki specyfik z czosnku i soku z
                        cytryny i to należy pić,jak znajdę,to podam przepis. A jak nie
                        znajdę to wydobędę na nowo.
                        • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 22:14
                          Kto powiedział, że ja nie lubię czosnku? To mnie odróżnia od Guruy. Ja bardzo lubię, tylko nie mogę w nadmiarze, bo mi na wątrobie siada. Ale lubię, lubię...
                          • cytrynka6543 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 22:18
                            No to nie wiem skąd mi się wzięło to przekonanie,byłam pewna,że nie
                            lubisz.
                            • cytrynka6543 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 22:19
                              Widać przyjęłam,że Ty i Gurua to jedno smile))
                              • cytrynka6543 Re: Dzień z życia emeryta. 16.09.08, 22:19
                                Ot,co może zdziałać siła autosugestii wink
                                • anmanika to ta? 17.09.08, 09:35
                                  Lecznicza, tybetańska nalewka czosnkowa


                                  Nie wszystko co zdrowe musi być smaczne. Ta nalewka moze wpłynąć na obniżenie
                                  cholesterolu, zmniejszenie ciśnienia, wiekszą odpornośc organizmu. Polecamy ją
                                  jednak tylko tym, którym smak czosnku nie straszny.

                                  czas: 10 dni
                                  ilosc porcji: 0

                                  skladniki: 35 gramów czosnku
                                  200 ml spirytusu

                                  przyrzadzanie: Czosnek obrać, a następnie zmiażdżyć i drobno posiekać. Zalać
                                  spirytusem, zamknąć szczelnie i odstawić w chłodne i ciemne miejsce na 7 dni.
                                  Następnie przecedzić, zamknąć na 3 dni.
                                  Kurację należy przeprowadzić w następujący sposób: pierwszego dnia wypijamy
                                  kroplę do śniadania, dwie krople do obiadu i trzy do kolacji. Do śniadania dnia
                                  drugiego serwujemy sobie cztery krople, do obiadu pięć i tak dalej aż do
                                  wyczerpania się nalewki lub pokładów naszej cierpliwości.
                                  Choć zaleca się, by kurację stosować tylko raz w roku, nie sądzimy, by ktoś się
                                  na nią zdecydował częściej...
                                  • cytrynka6543 Re: to ta? 17.09.08, 10:47
                                    Coś podobnego,ale to nie ta,o którą mi chodzi.
                                    • anmanika Jeszcze jest cos takiego 17.09.08, 10:58
                                      - 6 ząbków czosnku (pokroić)
                                      - 2 cytryny wycisnąć
                                      - wszystko zalać 1/2 litra przegotowanej, letniej wody
                                      - 2 łyżki miodu (na koniec po odstaniu, czyli po 1 dniu) Odstawić na 1 dzień.
                                      Następnie (koniecznie) odcedzić i dodać 2 łyżki miodu. Wymieszać.

                                      Pić (raz dziennie) w ilości:
                                      1 kieliszek - dorosła osoba 1/2 kieliszka - dziecko

                                      Przepis zasłyszany i wypróbowany. Stosuje się go jako lekarstwo na przeziębienie
                                      lub profilaktycznie w celu zwiększenia odporności organizmu. Przechowywać w
                                      chłodnym miejscu.
                                      • cytrynka6543 Re: Jeszcze jest cos takiego 17.09.08, 11:07
                                        Ta bardziej podobna,ale o ile dobrze pamiętam,to w Mamuniowej
                                        nalewce było 20 ząbków czosnku. Odpytam Ją po powrocie z pracy.
                                        • 36krzysiek Re: Jeszcze jest cos takiego 17.09.08, 11:26
                                          Śliczne przepisy, tylko nie rozumiem po co rozwadniać, a nie łykać w
                                          formie nieobrobionej. Czy to ma naukowe wytłumaczenie? Wczoraj
                                          wypróbowałem łykanie czosnku bez gryzienia i sprawdza się super. To
                                          samo dotyczy miodu. Łyżką ze słoika i do paszczy. wink
                                        • g0p0s Re: Jeszcze jest cos takiego 17.09.08, 11:32
                                          Przepisy można połączyć:
                                          - czosnek
                                          - cytryny
                                          - miód
                                          - 1/2 l spirytusu
                                          Pić kieliszek do śniadania, 2 do obiadu, 3 do kolacji.
                                          Następny dzień rozpoczynamy od 4 kielonków i tak dalej. Jak się
                                          skońcy, czym prędzej produkujemy kolejną porcjęsmile)
                                          • lylika Re: Jeszcze jest cos takiego 17.09.08, 11:42
                                            Ale mikstura! I powiadzasz, że drugi dzień rozpoczniesz od 4 kielonków do śniadania? smile))
                                            • g0p0s Re: Jeszcze jest cos takiego 17.09.08, 12:38
                                              Ale ja nie jadam śniadańsmile)
                                  • lylika Re: to ta? 17.09.08, 11:45
                                    Kupiłam czosnek. Sprzedawczyni bardzo się zdziwiła kiedy poprosiłam o zważenie. Nie kupiłam spirytusu. Zapomniałam, że potrzebny. smile)
                                    • 36krzysiek Re: to ta? 17.09.08, 12:57
                                      Nie zapomnij o zakupie pitki z gumką do zakraplania. Chyba że na
                                      kielonki będziesz dawkowała smile
                                      • g0p0s Re: to ta? 17.09.08, 13:06
                                        Może od razu spiryt z kroplomierzem niech Szefowa poprosismile)
                                        • anmanika Re: to ta? 17.09.08, 13:10
                                          Ladnie sie porady komponuja z tytulem watku:
                                          Dzien z zycia emeryta - 4 kieliszki nalewki na sniadanie....
                                          • 36krzysiek Re: to ta? 19.09.08, 09:13
                                            Rąbie codziennie ząbek czosnku zapity wodą. Aż mnie ssie, żeby go
                                            rozgryżć. Zobaczymy jak się kuracja powiedzie. Jesli dostanę kataru
                                            przyjdę z reklamacją.
                                            • papuga_ara Re: O czosnku 19.09.08, 12:18
                                              Jedna rzecz mię ciekawi: jak taki nie pogryziony czosnek traktuje
                                              żołądek? Nie siada na nim, że tak się wyrażę???
                                              • 36krzysiek Re: O czosnku 19.09.08, 13:07
                                                papuga_ara napisała:

                                                > Jedna rzecz mię ciekawi: jak taki nie pogryziony czosnek traktuje
                                                > żołądek? Nie siada na nim, że tak się wyrażę???

                                                Hmmm... jak by to powiedzieć najoględniej. Biorąc pod uwagę OSTATNIE
                                                OGNIWO są trawione smile)))
                                                • papuga_ara Re: O czosnku 19.09.08, 13:36
                                                  Aha. Trawione są. To dobra wiadomość :o))))
                                                • groha Re: O czosnku 19.09.08, 13:42
                                                  Całe szczęście jednak, że przy tym łykaniu czosnku, pan Baron podpiera się cudzą
                                                  wątróbką, hihi, widać intuicyjnie i na wszelki wypadek, bo własna może w końcu
                                                  odmówić posłuszeństwa, tfu, tfu, tfu, odpukajmy w niemalowane.
                                                  • papuga_ara Re: O czosnku 19.09.08, 15:18
                                                    No więc ja nawet nie tyle o wątrobie, co o żołądku myślałam - że
                                                    może jednak on nie lubi takiego nie gryzionego i że się awanturuje o
                                                    to:o)
                                                  • g0p0s Re: O czosnku 19.09.08, 15:27
                                                    U mnie paszcza nie lubi czosnku. Gdzieś tam mocno w tle w potrawie
                                                    ujdzie, ale inaczej niesmile
                                                    Dla wierzących w medycynę ludową są też piguły z czosnku, powlekane.
                                                    Nie pamiętam jak się nazywają. Dawno temu były ze dwa sezony przez
                                                    które lekarze każdemu je na przeziębienie wypisywali. Oprócz innych
                                                    leków, więc pacjenci wyżylismile
                                                  • papuga_ara Re: O czosnku 19.09.08, 15:32
                                                    Są, są! Aliofil to się nazywało, śmierdziały tylko troszkę, przy
                                                    żywym czosnku to pryszcz. Może teraz są jeszcze jakieś inne?? :o))
                                                  • g0p0s Re: O czosnku 19.09.08, 15:42
                                                    Przy okazji czosnek wampiry zdaje się odstrasza? Dwa w jednymsmile)
                                                  • 36krzysiek Re: O czosnku 19.09.08, 15:44
                                                    Droga Groho, myślę, że teraz dobrze robię mojej wątrobie. Dostaje
                                                    dawkę po ząbeczku. Jeszcze niedawno musiała się uporać, co jakiś
                                                    czas, z trzema, czterema, pokrojonymi w plasterki, na chlebku z
                                                    masełkom. wink
                                                  • papuga_ara Re: O czosnku 19.09.08, 15:51
                                                    A ja się tego żołądka czepiam jak nietoperek. Uwielbiam czosnek. I
                                                    jadam go, mimo że zwykle później pewien dyskomfort żołądkowy
                                                    odczuwam. (to się mocno niefachowo nazywa, że się człowiekowi
                                                    odbija, a fachowo to jak??). No i tak sobie rozważam, że jeśli tak
                                                    się robi po pogryzieniu, to pytanie brzmi, jak się może robić przy
                                                    łykaniu całego ząbka(u?)?. Ale pewnie mamy różne żołądki, w sensie
                                                    że ludzie mają je różne. Jezu, bredzę.
                                                  • ewa9717 Re: O czosnku 19.09.08, 17:29
                                                    Mnie tam żadna ilość żołóądkowo nie rusza, ale cuch to mam! Właśnie
                                                    zjadłam mocno zdrowotne kanapki, jak się dziś pojawi jaki gość, to
                                                    chyba siłą oddechu zwalę ze schodów wink))
    • kamila29091 Re: Dzień z życia emeryta. 19.09.08, 18:34
      serdeczne współczucie. znam ten ból. ja właśnie ostatnio z niskiego
      ciśnienia przeszłam do nadciśnienia. jestem w stałym kontakcie z
      kardiologiem, bo niby to od serca a ekg i echo nic nie wykazało.
      Leki biorę i poprawy nie ma. ja mam teraz zwykle około 120/110.
      czyli w moim wieku to jest bardzo wysokie. wszyscy chodza wokól mnie
      jak koło jajka bo ja nerwowa i wszyscy uważają żeby mnie nie
      zdenerwowac. nie lubię tego życia
      • lylika Re: Dzień z życia emeryta. 19.09.08, 21:32
        Uprzejmie donoszę, że ciśnienia, acz opornie, wraca do normy. Oczywiście biorę leki. Enarenal działa z opóźnionym zapłonem i najpierw powoduje zwyżkę ale poóźniej się cofa w zapędach i lekko obniża. Natomiast Normadipine, którą biorę na noc, działa impetycznie przez co koi jak balsam, bo w krótkim czasie doprowadza ciśnienie do "mojej" normy, czyli 100/70. Idzie ku dobremu. smile

        Kamilko, trzymam kciuki za Ciebie. Niepokojące jest to dolne 110.
        • kamila29091 Re: Dzień z życia emeryta. 20.09.08, 10:47
          enerenal biorę już drugi miesiąc i mi przynosi krótkotrawałą pomoc.
          za tydzięn mam następną wizytę u kardiloga i zobaczę co on powie
          • lylika Głuchy telefon. 21.09.08, 21:44
            Pamiętacie taką grę? Tak teraz mam. Słuch mi się przytępił i słyszę tak, jak bym stale przebywała pod wodą a jednocześnie bardzo wyostrzył na wysokie tony. Mam nadwrażliwość słuchu na granicy bólu. Czy jest lekarz na pokładzie, który mógłby mi to wyjaśnić?
            • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 10:12
              Lyliko, a to ma pewnie związek z ciśnionkiem, co??
              • lylika Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 10:56
                Na to wygląda. Znalazłam całą masę artykułów na ten temat i już wiem, że są specjalne generatory szumów. Na przykład białego, niebieskiego lub różowego. Nie miałam pojęcia, że szumy mają kolory. smile)
                • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 11:01
                  Ha! A Wiesz, że ja też mam szumy? Już się przyzwyczaiłam i
                  polubiłam. Tak, jak męty w oku ;o) A szumy to mi nawet badali takom
                  aparaturom specjalnom i do łba zaglądali i wyszło im, że ten model
                  tak ma.
                  • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 11:07
                    Ale z tymi kolorami to dopiero jest jazda! Niestety nie wiem, jakiej
                    barwy są moje... Może są niebieskie albo turkusowe... Bo robią tak:
                    szszszuuuuuu, szszszuuuuuuu, szszszuuuuuu, jak morze.... No to
                    kolory morskie pasują, nie? big_grin
                    • lylika Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 11:17
                      Tu jest o szumach:
                      www.auric.pl/index.php?strona=szumyuszne
                      Wybieram się tam.
                      • g0p0s Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 11:23
                        Czy ta terapia to nie jest klasyczna koza? Nic nie wyjaśnili w
                        opisie. 6 godzin doszumiania dziennie, a potem ulga jak się
                        ustrojstwo wyciepnie?
                        • lylika Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 11:46
                          Wysłałam moją italianistkę (mieszka na Nowolipiu i też Jej szumi) na wywiad. Ponadto zasięgnę porady mojego dziecka.
                          • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 12:25
                            lylika napisała:

                            > Wysłałam moją italianistkę (mieszka na Nowolipiu i też Jej szumi)
                            na wywiad. Po
                            > nadto zasięgnę porady mojego dziecka.

                            Czy Twoje dziecko medyczne jest?
                            • lylika Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 12:37
                              papuga_ara napisała:

                              > lylika napisała:
                              >
                              > > Wysłałam moją italianistkę (mieszka na Nowolipiu i też Jej szumi)
                              > na wywiad. Po
                              > > nadto zasięgnę porady mojego dziecka.
                              >
                              > Czy Twoje dziecko medyczne jest?
                              ...
                              Nie całkiem. Co prawda pracuje w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, ale jako informatyk. smile Jednakowoż sam ma niedosłuch, nosi od dziecka aparat słuchowy i jako dociekliwa jednostka ma rozeznanie w temacie.
                              • g0p0s Re: Głuchy telefon. 24.09.08, 14:22
                                I jak, zainstalowała sobie znajoma zagłuszarkę?
                                • lylika Re: Głuchy telefon. 24.09.08, 14:35
                                  Trzeba najpierw zrobić badania, wycisk wnętrza ucha, dobrać rodzaj aparatu, wpłacić 2300 a potem jeszcze chodzić na terapię. Na razie się nie zdecydowała.
                                  • lylika Mam generator szumu! 05.10.08, 20:53
                                    Moje genialne dziecko mi zrobiło! To jest rewelacja. Szum w uszach jest znacznie mniejszy i co najważniejsze bardzo zmniejszyła się nadwrażliwość na dźwięki. Wrzucając łyżkę do zlewu nie mam już wrażenia, że to szyna tramwajowa spadła na kupę żelastwa.
                                    Dla mnie najlepszy jest szum brązowy, różowy gorszy a biały całkiem odpada.
                                    Swoją drogą wyciągają od ludzi niebotyczne pieniądze za te generatory. 2300 zł chcieli. Moje dziecko wydało 200 zł i dołożyło własną pracę.
                                    • ter.eska Re: Mam generator szumu! 05.10.08, 22:10
                                      rozbój w biały dzień,na szczęście masz genialne dziecię,najważniejsze,że
                                      generator pomógł.
                                      • lylika Re: Mam generator szumu! 05.10.08, 23:16
                                        To dopiero kilka godzin kuracji. Konkretnie dwie. Nie chwalmy dnia przed zachodem, ale to co uzyskałam po tej pierwszej sesji przerosło moje najśmielsze oczekiwania. smile
                                        • asia.sthm Re: Mam generator szumu! 06.10.08, 09:12
                                          Bardzom ciekawa jak taki generator wyglada, czy to jest muszelka do
                                          ucha, caly helm, czy trzeba sie w to polozyc. Prosze umiescic
                                          bardzo wazne zdjecie w bardzo waznym albumie i pokazac bardzo
                                          waznym ludziom.
                                          • lylika Re: Mam generator szumu! 06.10.08, 10:38
                                            Profesjonalne wyglądają tak:
                                            www.auric.pl/index.php?strona=szumyuszne
                                            a mój tak:
                                            img296.imageshack.us/img296/6516/081006generatorgi6.jpg
                                            big_grin big_grin big_grin
                                            • asia.sthm Re: Mam generator szumu! 06.10.08, 11:04
                                              Cudny! Daj pysia dziecku
                                              • papuga_ara Re: Mam generator szumu! 07.10.08, 10:19
                                                Łaaał!! Ale super sprawa. Lyliko, ogromnie mnie interesuje zasada
                                                działania: generator generuje szum i co? Co wtedy robi ten własny
                                                szum uszny? Ucieka?? big_grin
                                                • g0p0s Re: Mam generator szumu! 07.10.08, 11:02
                                                  Przeskakuje na innego nosiciela?
                                                • lylika Re: Mam generator szumu! 07.10.08, 11:17
                                                  Ten szum "odwraca uwagę" od szumu własnego i "uczy" mózg jak zmniejszać kontrast między szumem własnym a dźwiękami z otoczenia. smile
                                                  • papuga_ara Re: Mam generator szumu! 07.10.08, 11:25
                                                    Aaaa... To dlatego kazali przy utrzymujących się szumach na przykład
                                                    radio sobie puścić w tle.. I faktycznie działało... Sprytne! smile
                                                  • g0p0s Re: Mam generator szumu! 07.10.08, 11:26
                                                    W przypadku zagłuszarki oryginalnej jest jeszcze może jeden aspekt smile
                                                    Na innym przykładzie: ciotka kupiła sobie lampę Zeptera za też
                                                    niezłą cenę. Ciotce pomaga na wszystko i szybko. Pożyczyła mamie i
                                                    nic. Może się naświetlać do woli bez skutku.
                                                    Jak wyjaśniłaś na czym zwalczanie szu szu szumów polega, to w metodę
                                                    wierzę. Organy zmysłów są tylko receptorami bodźców, resztą zajmuje
                                                    się mózg. Życzę szybkiego odszumienia smile
                                                  • papuga_ara Re: Mam generator szumu! 07.10.08, 11:47
                                                    Sz.... sz... szszsz..... smile smile smile
                                                  • lylika Re: Mam generator szumu! 11.10.08, 19:30
                                                    Papuniu, mam dla Ciebie szumy na płytce. smile
                                                  • papuga_ara Re: Mam generator szumu! 11.10.08, 21:03
                                                    O rany!! Dzięki!! Ale się będzie działo.... wink
                                                  • lylika Re: Mam generator szumu! 12.10.08, 22:11
                                                    Właśnie sobie szumię i słucham KSP. Własnego prawie nie słyszę. smile
                                                  • lylika Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 16:28
                                                    Byłam w swojej przychodni zapisać się do lekarza piewszego kontaktu albowiem potrzebne mi jest skiegowanie do laryngologa.
                                                    - Zapisy dopiero na przyszły miesiąc!
                                                    - Ale ja potrzebuję tylko skierowanie do laryngologa.
                                                    - Żeby dostać skierowanie musi pani przyjść na wizytę.
                                                    - Więc proszę mnie zapisać, ale nie za miesiąc.
                                                    - Jeśli pani jest chora, to proszę przyjść jutro rano, przed siódmą a najlepiej o szóstej, bo tu już od szóstej kolejka stoi, i zapisać się na wizytę, o ile będą numerki.
                                                    - Ależ ja nie jestem chora i nie chcę stać od szóstej w kolejce, żeby o ósmej dowiedzieć się, że nie ma numerków.
                                                    - To może pani od siódmej dzwonić, ale i tak stale jest zajęte.
                                                    - To może mnie pani zapisze w godzinach wypisywania recept, tu nie ma takich długich terminów.
                                                    - W godzinach wypisywania recept lekarz nie wystawi skierowania do specjalisty. W tych godzinach wypisywane są wyłącznie recepty. Musi się pani zapisać na wizytę.
                                                    - Dobrze, niech mnie pani zapisze na wizytę.

                                                    Jestem już zapisana:
                                                    8 czerwca, godz. 17.00-18.00
                                                    numerek 13
                                                  • ewa9717 Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 16:52
                                                    K! M!
                                                  • cytrynka6543 Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 18:43
                                                    A może po prostu zmień lekarza i przychodnię na taką,w której nie
                                                    ma tak odległych terminów? Masz do tego prawo raz na pół roku
                                                    bezpłatnie w ramach NFZ,prawda Heniulaaa? Twoja historia
                                                    choroby "pójdzie"za Tobą lub jeśli Ci się spieszy możesz ją
                                                    wypożyczyć i skopiować.
                                                    W mojej przychodni,jak powstała do lekarza się wchodziło kiedy się
                                                    przyszło,teraz są zapisy,ale z tego co wiem,nie dalsze niż na
                                                    następny tydzień,no chyba,że akurat jest epidemia.
                                                  • heniulaa Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 19:31
                                                    Kochana Lyliko Cytrynka ma rację! Zmień lekarza pierwszego stosunku i to jak
                                                    najszybciej. Najlepiej na jakiś NZOZ oni jakoś tak lepiej traktują pacjentów.
                                                    Napisz mi na małpę swój adres to znajdę Ci coś no i w jakim poz teraz jesteś.
                                                  • edeka5 Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 19:33
                                                    cytrynka6543 napisała:

                                                    > W mojej przychodni,jak powstała do lekarza się wchodziło kiedy się
                                                    > przyszło,teraz są zapisy,ale z tego co wiem,nie dalsze niż na
                                                    > następny tydzień,no chyba,że akurat jest epidemia.

                                                    A gdzie jest Twoja przychodnia? Tam gdzie mieszkasz czy gdzieś dalej? Jestem osobiście zainteresowana.
                                                  • cytrynka6543 Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 19:56
                                                    Moja jest na Żegańskiej,po mojej stronie torów,tam gdzie kiedyś
                                                    była poczta,jakieś 50m od rondka,vis a vis wyjazdu z ABB. Taki
                                                    piętrowy ,żółty budynek zaraz za pawilonikami,a za "skrzyżowaniem"
                                                    jest apteka.
                                                    Co do apteki,to ja korzystam z tej po drugiej,Twojej, stronie
                                                    torów,za BP,jest lepiej zaopatrzona i tańsza. Obie,tzn.przychodnia
                                                    i apteka są całodobowe,a to już jest duży plus.
                                                  • ter.eska Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 20:00
                                                    Lyliko!To jest po prostu szok!I pomyśleć,że jak mi przyjdzie czekać do ogólnego
                                                    2 godz.to przeklinam cały świat.Koniecznie zmień przychodnię.
                                                  • ter.eska Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 20:02
                                                    Życzę Ci znalezienia NORMALNEJ PRZYCHODNI.
                                                  • lylika Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 20:59
                                                    > Kochana Lyliko Cytrynka ma rację! Zmień lekarza pierwszego
                                                    > stosunku i to jak
                                                    > najszybciej. Najlepiej na jakiś NZOZ oni jakoś tak lepiej traktują > pacjentów.
                                                    > Napisz mi na małpę swój adres to znajdę Ci coś no i w jakim poz
                                                    > teraz jesteś.
                                                    ...
                                                    Zaraz wyślę adres.
                                                    Ta moja przychodnia jest na Felińskiego, czyli leciutki rzut beretem ode mnie i wydawała się bardzo wygodna, szczególnie, że przez 17 lat nie korzystałam tam z porad lekarskich.
                                                    Teraz też bym nie korzystała, bo prywatną wizytę u laryngologa mam już umówioną na 12-go. Skierowanie jednak jest niezbędne do refundacji kosztów zakupu aparatu słuchowego. Refundacja niewielka, niecałe 600 złotych, co przy koszcie aparatu około 4000 jest niewiele, ale lepsze to niż nic.
                                                    P.S. Co to jest poz?
                                                  • heniulaa Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 21:02
                                                    Podstawowa opieka zdrowotna czyli inaczej zwąc lekarz rodzinny vel pierwszego
                                                    stosunku
                                                  • cytrynka6543 Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 21:13
                                                    ad rem: nieopodal mojego miejsca zamieszkania jest coś takiego
                                                    gdzie robią badania słuchu nieodpłatnie. Przypuszczam,że w razie
                                                    czego mają i laryngolologa na miejscu i foniatrę i co tam chcesz.
                                                    Może warto spróbować?
                                                  • lylika Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 21:26
                                                    W Medicusie, gdzie idę 12-go, badania też są nieodpłatne.
                                                    Mają tam lekarzy wszystkich specjalności i wszelką aparaturę do badań oraz wielki wybór firm produkujących aparaty słuchowe. Moje dziecko tam zamawia kolejne aparaty i dlatego tam nie umówiło na wizytę.
                                                  • lylika Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 21:27
                                                    MNIE a nie nie. smile
                                                  • cytrynka6543 Re: Lekarz pierwszego kontaktu. 07.05.09, 21:50
                                                    Nie chciałam się "wtrancać" między wódkę a zakąskę,tak tylko
                                                    zasugerowałam. Jeśli juz masz dobry namiar,to korzystaj.
                  • eulalija Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 12:01
                    papuga_ara napisała:

                    > polubiłam. Tak, jak męty w oku

                    A czym to się objawia?
                    Bo może chociaż na to bym się zapisała skoro mi nie chce w uszach
                    szumiećwink

                    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
                    • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 12:29
                      eulalija napisała:

                      > papuga_ara napisała:
                      >
                      > > polubiłam. Tak, jak męty w oku
                      >
                      > A czym to się objawia?
                      > Bo może chociaż na to bym się zapisała skoro mi nie chce w uszach
                      > szumiećwink

                      A lata Ci takie badziewie w oku i nie chce przestać. Jak mrugniesz
                      to się pojawia znowu, jak nie mrugasz to "znika" ( czyli tego nie
                      widzisz, ale ileż można nie mrugać? Tu jest strona o nich:
                      swiatmetow.fm.interia.pl/
                      W zależności od wielkości dokuczają bardziej lub mniej. W zależności
                      od zmęczenia oczu też. Mój największy mieszka sobie w oku prawym.
                      Czasem, jak mi smutno, to mnie rozśmiesza - przestałam się na niego
                      boczyć. Są dni, kiedy nie widzę go w ogóle - takie robi różne
                      fikimiki. Najbardziej widać na jasnym. I jak, zapisujesz się? :o)))

                      • bbbzyta Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 13:17
                        Iiiiiiii, mętów w oku to ja ci mam od lat co niemiara. To taki starczy objaw podobno smile)))
                        • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 14:55
                          bbbzyta napisała:

                          > Iiiiiiii, mętów w oku to ja ci mam od lat co niemiara. To taki
                          starczy objaw po
                          > dobno smile)))

                          Tia, zmiany zwyrodnieniowe w ciele szklistym. Ale na tej stronie
                          piszą, że pojawia się często już koło dwudziestki. I oto jakim można
                          poczuć się młodzikiem.... big_grin
                      • eulalija Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 13:52
                        No, nie wiem, czy się kwalifikuję. Niby to ale jakby nie to. Można
                        być członkiem połowicznym?
                        • papuga_ara Re: Głuchy telefon. 23.09.08, 14:54
                          Myślę że można połowicznie też. Albo drugie oko sobie przewiążesz
                          jak pirat i wtedy będzie się liczyło to pierwsze jako całość. ;o)))
                          To teraz muszę wymyślić jakieś atrakcje w towarzystwie mętów, żeby
                          Ci Eulalijo się ta impreza w ogóle opłacała....
                          • kurcgalopek Re: Głuchy telefon. 08.05.09, 00:05
                            ter.eska napisała:

                            > Życzę Ci znalezienia NORMALNEJ PRZYCHODNI.

                            Też Ci tego życzę Lyliko i od razu odradzam przychodnię na Szajnochy, gdyby
                            przyszło Ci do głowy ją testować. Być może coś się zmieniło, ale jeszcze pół
                            roku temu zapisanie się tam do specjalisty polegało na staniu pod przychodnią od
                            4 rano mniej więcej.
                            • edyta95 dzień z życia matki 08.05.09, 00:42
                              właśnie wróciłam ze szpitala, gów... załatwiłam, jutro biorę urlop i
                              jadę prywatnie. Syn dostał metalowym drągiem w nos. Ale wiecie co.
                              Nie mam pretensji do państwowej służby zdrowia. Kupa ludzi była,
                              głównie meneli, zabrokło mi cierpliwości i powietrza
                              • lylika Relacja co do minuty. 08.06.09, 21:19
                                Wróciłam niedawno od Pierwszego Kontaktu. Potrzebne mi było skierowanie do laryngologa. Miesiąc temu się zapisałam. Numerek 13-ty na 17-tą. Byłam za pięć piąta. Na piętrze kłębił się tłumek. Powiedziałam grzecznie Dzień Dobry! i zapytałam który numerek jest u doktora X? Odpowiedziano chórem: SZÓSTY! Mówię pod nosem: Coś chyba pomyliłam, bo ja mam 13-ty na 17-tą. Nic pani nie pomyliła, tu zawsze tak, piszą godzinę "na wyrost". No, niezły wyrost. Lekarz przyjmuje od 15-tej, o 17-tej dopiero szósty numerek.
                                Szósty wyszedł z gabinetu o 17.20. Siódmy zaraz po nim, o 17.35. Ósmy trochę się zasiedział i wyszedł o 17.50. Wtedy wszedł dziewiąty. O 18.20 wyszedł i zapowiedział: doktor na razie nie wzywa, bo ja idę na EKG. Fakt, dokor nie wzywał tylko po 15-tu minutach też poszedł na EKG. O 18.50 wrócili. Drzwi zamknęli i siedzą. O 19.01 wyszli powiewając elektrokardiogramem i udali się do Rejestracji. O 19.20 wszedł dziesiąty z jedenastym. Wyszli kolejno po pięciu i dziesięciu minutach. Dwunasta była kobitka, która też się strasznie denerwowała i zarzekała, że tylko na dwie minutki. Wyszła o 19.50.
                                Weszłam ja. Wtedy wyszedł doktor. Powiedział: pani będzie łaskawa spocząć, ja muszę na chwilę wyjść. I wyszedł. Wrócił po 10-ciu minutach.
                                Moje skierowanie załatwiłam w 5 minut, a jeszcze zażądałam dwóch recept na leki.
                                The end.
                                • edeka5 Pierwszy Kontakt 09.06.09, 08:30
                                  Też się wczoraj zapisałam do Pierwszego Kontaktu. Udało mi się, bo
                                  tylko za 2 tygodnie (ktoś zwolnił miejsce). Będę musiała wziąć dzień
                                  urlopu, bo dzień kiedy przyjmuje po południu dawno zapełniony. I tak
                                  miałam szczęście bo następne terminy po 20 lipca, po urlopie pana
                                  doktora.
                                  • g0p0s Re: Pierwszy Kontakt 09.06.09, 12:51
                                    Czytam o terminach do pierwszego kontaktu i trochę wstrząsa. Trzeba
                                    sobie chorobę wcześniej zaplanować?
                                    Mnie się udaje bez walki zapisać z rana na popołudnie. Za to o
                                    różnych specjalistach można zapomnieć. Na początku roku limity są
                                    wyczerpane do końca, nocne kolejki w przeddzień zapisów itp.
                                    • romy_sznajder Re: Pierwszy Kontakt 09.06.09, 15:30
                                      Moze jak sie czlowiek zgodzi na wczesne godziny i moze to zorganizowac - to sie
                                      latwiej udaje?

                                      Zmienie temat na laryngologiczny inaczej. Kupilam wczoraj rocznicowo-wolnosciowa
                                      plyte Macieja Zembatego "Wolnosc znaczy freedom" i bardzo polecam. Nawet kiedy
                                      sie slucha w korku w samochodze, to sie czlowiek moze poczuc, jak na emigracji
                                      wewnetrznej. www.polityka.pl/zembaty-o-wolnosci/Lead127,957,292540,18/

                                      Taka jakby audycja to jest, pol-koncert, pol-audycja, ale bardzo fajny klimat, z
                                      kazdym kolejnym odsluchaniem podoba mi sie coraz bardziej.
                                    • edeka5 Re: Pierwszy Kontakt 09.06.09, 18:20
                                      g0p0s napisał:

                                      > Trzeba sobie chorobę wcześniej zaplanować?
                                      Ci bez zaplanowanej choroby mogą codziennie rano bić się o numerek na ten dzień, w porze gdy docieram do pracy. Zapisać się telefonicznie nie ma szans.

                                      > Za to o
                                      > różnych specjalistach można zapomnieć. Na początku roku limity są
                                      > wyczerpane do końca, nocne kolejki w przeddzień zapisów itp.
                                      No właśnie, ci co mogą poczekać na wizytę u pierwszego kontaktu to najczęściej potrzebują skierowania do specjalisty i co wtedy?
                                • ter.eska Re: Relacja co do minuty. 09.06.09, 11:00
                                  lyliko boskiesmile)).Samo życiesmile)),czemu ja nienawidzę lekarzy,a po wyjściu z
                                  przychodni czje sie naprawdę chora,nawet jesli wchodzilam zdrowa np.z dzieckiem.
                      • blue_eyes Re: Głuchy telefon. 09.06.09, 08:15
                        papugo, mój główny męt też w prawym rezyduje, usadowił sie tak ku
                        lewemu kącikowi, może się znają? bo mój też mnie potrafi ubawić,
                        rodzina...? jakiś pociotek czy coś.

                        a na moje szumy (jakbym na łące była, kupa świerszczy w mojej
                        głowie) lekarka kazała mi iść na tydzień do szpitala, pod kroplówkę.
                        zgłupiała, czy jak, a mój pies to pies? do hotelu nie dam, bo się
                        zapłacze! i tak sobie siedzimy i dobrze sie bawimy w licznym
                        towarzystwie - ja, pies, męty i szumy smile zgrana paczka, może ktoś
                        jeszcze wpadnie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka