Dodaj do ulubionych

Mogę się wyżalić na memłonie?

23.10.08, 10:19
Nawet jeśli nie mogę to i tak się wyżalę. Mam problemy edukacyjno-wychowawcze z Tajfunem. Jest w VI klasie. Mądra, bystra i wygadana. No ale cóż z tego gdy oceny ma marne. Jak będzie tak kontynuowała naukę to się nie dostanie do dobrego gimnazjum. Gimnazjum rejonowe to za duży hardcor i jeszcze dość kiepskie. Wczoraj wkurzyła mnie na maksa. Na wywiadówce okazało się, że oceny z przyrody są takie siakie. Wzięłam młodą za frak, poszłyśmy do pani. Według niej, jest możliwość poprawy przez dodatkowe referaty itepe. Wczoraj dowiaduję się, że był sprawdzian z przyrody dla tych chcących. Nie muszę chyba nadmieniać, ze młodej nie było w tym gronie. Słowem mi o tym nie pisnęła. I tak jest ze wszystkim. Szkoła to klub towarzyski, wszystko jest nudne, nauczyciele się czepiają. Upilnowanie jej to jak trzymanie rozszalałego konia za wodze. Nie ze wszystkimi przedmiotami daję sobie radę - polskiego skończyłam się uczyć w VI klasie (co może widać) ale chyba nie tędy droga bym ja musiała jej wszystkiego uczyć?
Na nauczycieli a w szczególności wychowawczynię nie ma co liczyć. Jedyne co ich interesuje w tej szkole to czy dzieci noszą mundurki.
Obserwuj wątek
    • lylika Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 10:39
      Na problemy z Tajfunem żadnej mądrej rady nie mam, niestety. Mam tylko uwagę na marginesie. Jeśli swoją edukację z języka polskiego skończyłaś w VI klasie, to jesteś geniusz. smile
    • eulalija Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 11:08
      Tiaaa ...

      Jedyne co mi przychodzi do głowy to próba wejścia na ambicję. Nie
      musisz od razu straszyć łopatą, bo Tajfun i tak nie uwierzy, ale
      jakieś mocne przykłady typu wysokie stanowiska, duże zarobki,
      pozycja itepe itede.
      • edyta95 Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 12:13
        odpuść trochę, nie Ci co mają same piątki w szkole odnoszą sukcesy
        w życiu dorosłym. Na pocieszenie Ci napiszę, że te piątkowe dzieci
        na ogół "palą" testy - przez stres. A do gimnazjum sprawdź co się
        jeszcze liczy, za co dają punkty. Młoda startowała w dodatkowym
        konkursie, śpiewa tańczy i stepuje. To wszystko też jest istotne,
        no i ocena ze sprawowania.
        Poza tym, mój syncio też nigdy nie wie co się dzieje w szkole,
        załatwiam to przez zaprzyjaźnioną matkę, u niej się wszystkiego
        dowiaduję smile
      • 36krzysiek Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 12:36
        Eulalijska raczy sobie żartować! Wysokie stanowiska i pensje dzięki
        wiedzy i nauce?! W Europie może tak ale nie w tym kraju! wink Niech
        się Tajfun do jakiejś partii zapisze, tam z wiedzy nikt nie rozlicza
        a jak się dobrze zakręci to prezesem zostanie albo ministrem.
        • anmanika Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 12:48
          Baronie, tak ci Tajfun za skórę zalazł, że źle jej życzyszwink?
          Chwilowo młoda chce zostać sędzią a w tym niestety i trzeba się dobrze i dużo
          uczyć, co jej stale powtarzam. I to, że ucząc się jak teraz to najwyżej kible w
          Sądzie Najwyższym będzie czyścić.
          • 36krzysiek Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 13:38
            Nic się nie martw Anmaniko, ciesz się, że jeszcze nie została
            punkiem, nie ma tatuaży i kolczyków smile Mądra i bystra z niej
            dziewczyna, sama zaskoczy, gdy ambicje wezmą górę. Nic tak nie
            motywuje jak współzawodnictwo w grupie. Potem się z tego wyrasta,
            niestety, i w odwłoku ma się wyścig szczurów a przed oczami domek w
            Bieszczadach i święty spokój smile
            • bbbzyta Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 13:56
              Może po odbyciu poważnej rozmowy wybrać wspólnie jakieś priorytety, właśnie biorąc pod ambit, a trochę odpuścić robale itp., w końcu Młoda ma prawo tego nie lubić.
              • madamepantalon Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 21:18
                Witaj, Anmaniko!
                Dawno, dawno temu (lata 50-te) mój ojciec też przeżywał kryzys związany ze
                szkołą. We wakacje jako 13-14latek został wysłany do pracy do kowala. Po 2
                miesiącach ostrego wycisku nabrał ochoty do nauki i edukację zakończył
                doktoratem. Takie staroświeckie metody, a jednak skuteczne. Daj może Młodej
                "zarobić" kieszonkowe przy ciężkiej harówce fizycznej. Jak będzie miała odciski
                i zakwasy, to może sama stwierdzi, że "lepiej nosić teczki, niż dźwigać
                woreczki"? A tak serio, to na zdjęciach Tajfun wygląda na bystrą dziewczynę i
                sama dorośnie do tego, że jednak trzeba trochę posiedzieć przy książkach. Pa!-Gacia
          • zprowincji Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 15.01.09, 11:59
            anmanika napisała:

            > I to, że ucząc się jak teraz to najwyżej kible w
            > Sądzie Najwyższym będzie czyścić.

            Hmmm... czemu nie...
            img105.imageshack.us/img105/1775/pisuardessavu8.jpg
            Pozdrawiam,
            Marek zprowincji smile
    • edyta95 Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 23.10.08, 22:43
      mam koleżankę, która jest sędziną. Z ogólniaka ją wywalili na zbitą
      twarz, kończyła coś wieczorowo, potem przerwa kilka lat i dopiero
      studia. Teraz ma wymarzoną pracę, męża lekarza i własną klinikę.
      Mam też koleżankę, która miała same piątki w liceum. Za słabsze
      oceny lepiej nie mówić co się działo w domu. Nigdy nie była na
      żadnej prywatce, wagarach, w kinie. Tydzień po skończeniu szkoły
      wyzła za mąż. Teraz ma kilkoro dzieci, siedzi w domu i...... mam
      nadzieję, że jest szczęśliwa.
      • goonia Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 24.10.08, 21:52
        sie zal, ile dusza zapragnie. Moim zdaniem nie jest chyba tak zle skoro dziecko
        chodzi na dodatkowe zajecia, a co najwazniejsze gra na instrumencie. To wymaga
        jakigos skupienia.
        Ten typ tak ma i z czasem jej minie.
        Mam w domu podobny egzemplarz, najlepszy sposob spedzania czasu to
        bieganie/jazda w kolo. Non stop i jeszcze caly czas gada. Kupilismy chyba kazda
        mozliwa zabawke z nadzieja, ze moze cos go zajmie. Nadzieja plonna, na szczescie
        mlodsze dziecko uzywa ich za dwoje.
        Widze, ze dzieciak nie jest glupi, i tym bardziej mnie to wkurza, ze sie nie
        przyklada do nauki. Nawet z matematyki, ktora lubi, potrafi dostac slaby stopien.
        Najgorsze jest to, ze musze z nim siedziec jak kat i pilnowac lekcji, kazda
        zrobiona musze sprawdzic, robi po lebkach i byle jak. Szlag mnie trafia, bo ja
        sie w zyciu lekcji naodrabialam i juz mi sie nie chce. Na razie jeszcze daje
        rade, ale wkrotce moge w naukach scislych wymieknac jezykowosad Pocieszam sie
        mysla, ze glupot jakichs nie robi (odpukac) to i z nauka jakos w koncu sobie
        poradzimy.
        Takze Anmaniko, pozostaje nam zacisnac zeby i robic dalej dobra matczyna robotesmile
        • myszwkropki Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 28.10.08, 13:30
          O, to mamy problemy z tej samej półki, tylko w trochę innym
          zakresie. Moja Żyrafa też w szóstej klasie i dwa razy na tydzień
          słyszę od niej, że jest głupia, do niczego się nie nadaje, nie zda
          testu, do gimnazjum się nie dostanie i będzie zamiatać ulice... Już
          pomijam, że najwięcej ma zadane z robót ręcznych i plastyki, a z
          muzyki szóstki nie dostanie, bo nie, chociaż chodzi do szkoły
          muzycznej...A jak powiem, że z matmy świetna i niech się tego
          trzyma, to znowu coś słyszę... Popatrzyłam, jakie są kryteria
          przyjęcia do gimnazjum matematycznego w mojej okolicy i staram się
          ją na to ukierunkować, a reszta? pies drapał. Dodatkowe osiągnięcia
          są punktowane w sensownych gimnazjach, może znajdź takie, gdzie
          liczy się to, że zdolna ta Twoja bestia artystycznie? Wszystko dla
          ludzi, nawet gimnazjum. Człowiek zdolny i mądry da sobie radę w
          każdych warunkach, a poza tym ma Ciebie, więc nic złego sie nie
          staniesmile Ambicja przeważy i wszystko będzie OK. Trzymaj się!
    • owera hm.. 10.11.08, 23:19
      A Tajfuna pytałaś?
      • anmanika Re: hm.. 12.11.08, 17:38
        Hm...
        O co ?
        • anmanika Re: hm.. 18.11.08, 18:50
          HELP!!!! Czy ktos zna kogos kto by mogl mlodej z polskiego udzielic korepetycji.
          Dostala 28 punktow z 40 na tescie probnym. Z tym wynikiem to sie nawet do
          przedszkola nie dostaniesad(((((
          • edyta95 Re: hm.. 18.11.08, 18:57
            popytam, ale polski czy historia, bo to jest w pakiecie testu
            humanistycznego. Masz wgląd do tego testu, ewentualnie jego opis?
            żeby wiedzieć z czym Młoda ma problem
            • ewa9717 Re: hm.. 18.11.08, 19:40
              Stanowczo polski, bo te testy historię i plastykę mają dla picu,
              czyli uzasadnienia nazwy, że to z przedmiotów humanistycznych. Tak
              naprawdę dwie rzeczy: tzw. czytanie ze zrozumieniem i spłodzenie w
              miarę dorzecznej wypowedzi zgodnej z tematem.
              • anmanika Re: hm.. 19.11.08, 08:57
                Tak, problem jest z polskim. Podobno miała opisać swoją koleżankę i nie dostała
                za ten opis punktów bo za mało napisała. W innych przedmiotach daję sobie radę,
                ale niestety polski nigdy nie mi nie leżał.
                • edyta95 Re: hm.. 19.11.08, 09:15
                  hm, opis ma zawierać konkretne rzeczy, może powtórz z Nią wszystkie
                  formy wypowiedzi. Zobaczę, czy się nie pozbyłam Victora, kupowałam
                  Synu wydania specjalne i one bardzo pomocne były
                  • anmanika Re: hm.. 19.11.08, 11:20
                    Edytko kochana daj znać, podjadę pożyczyć jak tylko je znajdziesz. Muszę coś z
                    tym zrobić bo młoda się marnuje.
                    • edyta95 Re: hm.. 19.11.08, 11:46
                      poszła małpa
                      • anmanika Re: hm.. 19.11.08, 12:22
                        Kopnęłam z powrotem.
                        • ewa9717 Re: hm.. 19.11.08, 14:41
                          No właśnie, praca egzaminacyjna musi mieć minimum ileś tam linijek
                          tekstu. Jeśli nie ma, to się takiej pracy punktów nie daje,
                          ewentualnie jakiś mizerny szczątek.
                          • anmanika Re: hm.. 15.01.09, 11:21
                            Młoda pobiła rekord kiepskich ocen. Matma na półrocze 3-. A podobno z nią nie
                            miała żadnych problemów. Z innych przedmiotów 3 i też uczyłam się z nią. Do
                            jednego testu uczyłyśmy się dwa dni, rezultat 3.
                            Już nie wiem co mam robić.
                            • g0p0s Re: hm.. 15.01.09, 11:36
                              Z uwagi na brak doświadczeń, nic sensownego nie poradzę.
                              Może przy dzisiejszej skali ocen, 3 to nie jest tak źle? Jak było od
                              2 do 5, trójka albo była zasłużona, albo z litości.
                            • heniulaa Re: hm.. 15.01.09, 12:25
                              A jak Tajfun wypada na tle reszty klasy? Wiem że Ciebie może mało interesuje
                              reszta, ale może cała klasa ma takie problemy? Może coś się w szkole, klasie
                              "zmieniło" i to są reperkusje? Porozmawiaj z kimś kogo Tajfun bardzo lubi i ceni
                              i niech ta osoba pogada po przyjacielsku z Tajfunem, zapyta o co chodzi, wejdzie
                              na ambicję. Może zawrą jakiś "układ" - Tajfun poprawi oceny a w zamian za to "coś".
                              • ewa9717 Re: hm.. 15.01.09, 12:36
                                A może zastosuj metodę, jaką opisała Gurua w którymś kawałku
                                autobiografii? Zero odpowiedzialności na siebie, sto procent na
                                Tajfuna?
                                • bbbzyta Re: hm.. 15.01.09, 12:38
                                  Obawiam się, że w czsach młodości Gurui inaczej rozumiano odpowiedzialność :-[
                              • anmanika Re: hm.. 15.01.09, 12:44
                                Dziękuje wszystkim za to, że mogę się wyżalićsmile
                                Niestety klasa ma taki poziom, że Młoda jest ostatnia w klasie z dziewczynek i
                                przedostatnia ze wszystkich. Motyw "przekupny" też przerabiałam. A jakby spytać
                                Młodej o co chodzi, to wszyscy są be, szkoła jest be, materiał jest be i
                                generalnie wszystko jest be a ona wspaniała.
                                • bbbzyta Re: hm.. 15.01.09, 12:46
                                  Wiem, że to draństwo co piszę, ale może zaszantażować szlabanem na zajęcia muzyczne, skoro nie radzi sobie z nauką - bo sobie najwyraźniej nie radzi, pozostawmy przyczyny z boku.
                                  • anmanika Re: hm.. 15.01.09, 13:10
                                    Niestety jak dotąd to chodzi do szkoły muzycznej i musi przerabiać te zajęcia.
                                    Zrobiłam jej szlaban na telewizję i komputer. Problemem jest m.in brak
                                    koncentracji. Już próbowałam ćwiczeń na poprawę koncentracji ale nie widzę
                                    żadnego rezultatu. No i teraz nie wiem czy Młoda kiedyś dojdzie do siebie czy
                                    muszę ciągle nad nią pracować.
                                    • heniulaa Re: hm.. 15.01.09, 13:45
                                      No to rzeczywiście masz problem bo sądząc z opisu Tajfun jest po prostu
                                      niesamowicie inteligentny i ma bardzo czynny umysł. To tak jak umysłowe ADHD.
                                      Zanim ktoś pomyśli to Ona ma gotową odpowiedź. Osoby o nieprzeciętnej
                                      inteligencji często nie mogą się skoncentrować na jednym zadaniu. Cała reszta
                                      klasy to zwyczajne przeciętniaki i kujony! Tylko jak to wszystko Tajfunowi
                                      wytłumaczyć nie mam pojęcia. Na pocieszenie dodam, ze ja też tak miałam w
                                      szkole. Nie odczuwałam potrzeby nauki, odrabiałam tylko pisemne i to też "po
                                      łebkach". Skończyłam podstawówkę (wcale nie najlepiej) ogólniak (z podobnym
                                      skutkiem) i nie dostałam się na studia! Musiałam pójść do pracy (było to radio)
                                      i po roku dostałam się BO CHCIAŁAM! Brałam stypendium naukowe, dostałam
                                      propozycję stypendium za granicą i prace na uczelni. Z Tajfunem może być
                                      podobnie. Zapytaj ją może czego chce i jaki ma sposób aby to osiągnąć.
                                      • g0p0s Re: hm.. 15.01.09, 13:49
                                        A może joga? Ktoś uprawia/ł i może ten pomysł skomentować?
                                        • bbbzyta Re: hm.. 15.01.09, 15:36
                                          A może Papuga by poleciła jakąś terapię na tę koncentrację?
                                          • edyta95 Re: hm.. 15.01.09, 17:27
                                            a co tam złe oceny
                                            www.tvn24.pl/-1,1580834.1,0,1,wbiegly-wprost-pod-auto,wiadomosc.html
                                        • romy_sznajder Re: hm.. 15.01.09, 19:36
                                          g0p0s napisał:

                                          > A może joga? Ktoś uprawia/ł i może ten pomysł skomentować?



                                          Ja uprawialam, ale nie wiem czy moj komentarz cos pomoze.
                                          Do pierwszej szkoly jogi poszlam w okolicach osmej klasy/pierwszej ogolniaka, do
                                          gimnazjum sie idzie 2 lata wczesniej, tak?
                                          Ja chodzilam z doroslymi, ale wtedy byly inne czasy, joga to bylo dziwo. Zreszta
                                          po roku sie to rozpadlo i mialalm wiele lat przerwy, zaczelam palic fajki (ktore
                                          ostatnio dzieki jodze rzucilam). Co mi ta joga dala WTEDY, nie umiem za bardzo
                                          ocenic z perspektywy prawie 20 lat..
                                          Wazne jest, zeby czuc, ze to-jest-to.
                                          Bez tego uczucia to jest tortura.

                                          Wiekszym jednak problemem jest dostepnosc grup. Dwa razy sie zetknalam z tzw.
                                          joga dla dzieci, raz, kiedy chodzilam na Joge na Foksal, ale juz tam tej grupy
                                          nie ma. to byla specjalna grupa dla dzieci i rodzicow, nie musze dodawac, ze
                                          dzieci - raczej maluchow.
                                          Druga to u Bielewicza:
                                          www.joga.net.pl/strona.php?37078
                                          www.joga.net.pl/strona.php?29241
                                          I wszystko pieknie, tylko ze wiek tuz-przedgimnazjalny to najblizej gornych
                                          widelek (7-13). Nie wiem, jak to moze wygladac, bo jak sie ma obok siebie
                                          pierwszaka, co jest nadpobudliwy, to nie ma skupienia.
                                          w pierwszym linku jest opis, w ost - zdjecia.
                                          Nie znam sie na dzieciach, ale to rozrzut rozwojowy przeogromny, w tym wieku
                                          rok to przepasc. Ale skoro instruktorka daje rade, to moze trzeba to dzwonic.
                                          tylko czy faktycznie daje rade? jakos w grafiku tak na szybko to ja tej jogi nie
                                          widze.

                                          Byc moze jest gdzies jakas grupa dla wczesnej mlodziezy, np w jakims Domu
                                          Kultury, ale watpie, joga jest zbyt niszowa.. a do grup dla doroslych to chyba
                                          za wczesnie, ja nie pamietam zadnej bardzo mlodej osoby, najmlodsi to studenci.

                                          Napisalabym maila do tej Osoby www.joga.net.pl/strona.php?9270

                                          co sadzi i kiedy to jest i czy poleca.
                                          A moze by wynegocjowac, zeby wpuscili Tajfuna na grupy tzw. Lagodnej, ale
                                          doroslej? Jak zdrowa to sobie krzywdy nie zrobi, a o to glownie chodzi. Sek w
                                          tym, ze te grupy dla dzieci sa nastawione na fizycznosc, wylacznie. Wiec dobrze
                                          byloby przynajmniej zapytac, od ilu lat mozna chodzic na normalne zajecia.

                                          Ewentualnie, moze... sa osoby, ktore zajmuja sie prywatnymi lekcjami, wiem ze
                                          robi tak np. Iwona Pachonska www.jogafoksal.pl/index.php/content/view/48/72/

                                          Ale dokladniej sie tym nie interesowalam.


                                          • romy_sznajder Anmanika 12.03.09, 15:20
                                            ..odpisalam Ci na TbO.


                                            I mam nadzieje, ze w tym watku nie napisalam nic zdroznego..?
    • heniulaa Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 12.03.09, 17:19
      Nie mogę być jutro na regulaminowym bo nasza kierownik organizuje u siebie w
      domu imprezę integracyjną dla personelu. Obecność obowiązkowa - zwalnia zgon lub
      trwałe kalectwo. Mam nadzieję że jakoś uda mi się wcześniej urwać z tej makabry
      i wtedy zawitam do Bramy.
      • edyta95 Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 12.03.09, 19:26
        Możemy Ci zapewnić obie wymówki, wal do Bramy smile
        • anmanika Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 13.03.09, 09:18
          W jakiej kolejnosci chcesz heniuli zalatwic wymowke: zgon najpierw a pozniej
          trwale kalectwo?
          • ewa9717 Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 13.03.09, 09:45
            Jeśli już o kalectwie mowa, też się pożalę. Leciałam nocą ledwie
            taki jeden pierwszy lepszy czajnik czajnik na mnie zagwizdał, nie
            wyrobiłam na zakręcie i złamałam palec. U nóżki. Swojej. Prawej.
            Chodzę po japońsku, ale plany wyjazdowe wzięły w łeb. ;-(((
            • romy_sznajder Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 13.03.09, 11:33
              Zlamalam kiedys palec u nogi, jak schodzilam noca, na skroty po osiedlowej gorce, na ktorej budowlancy podstepnie rzucili niepotrzebny blok do wykladania parkingu ekologicznego, taki beton w krate, w dziury. Dzien wczesniej pulapki nie bylo. Nadepnelam w sam srodek jednej tej kratki, a ze bylam nomen omen w japonkach, to w efekcie nadepnelam srodstopiem i pieta na swoje palce (dopiero potem wywinelam orla) i jeden palec nie wytrzymal. Bol jak bol, ale nie dalo rady chodzic z zadnym zakrytym obuwiu.
              Tak na wiosne to oprocz bolu jeszcze klopot obuwniczy, wspolczuje. Ale moze po prostu wybity?
              • ewa9717 Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 13.03.09, 13:08
                Nie, złamany. Na bosaka funkcjonuję całkiem nieźle, zakryte obuwie,
                acz wygodne i "przestronne", faktycznie jest kłopotliwe wink)
                • groha Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 13.03.09, 13:19
                  Uu, bolesne cholerstwo, współczuwam bardzo. Ewo, a możesz coś bliżej o tym
                  gwiżdżącym nocą czajniku czajniku? Bo przyznam, że nie wiem czemu, ale pierwsze,
                  co zobaczyłam oczami wyobraźni, to takiego jednego, czającego się w krzakach i
                  gwiżdżącego na Ciebie znienacka... Za co z góry bardzo Cię przepraszam,
                  oczywiście smile
                  • ewa9717 Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 13.03.09, 13:27
                    Ach, nie miałabym nic przeciwko jakiemu blondynowi czającemu się na
                    mnie w ciemnościach, a nawet za dnia. Niestety, żadnych dreszczy i
                    sytuacji na przydechu, najprozaitsza proza: po prostu nocą herbatki
                    się zachciało, a sprzęrt mam taki z bardzo głośnym gwizdem
                    antysklerotycznym, więc popędziłam na pierwsze wezwanie, coby nagle
                    wyrwani ze snu sąsiedzi jakiego 998 nie wykręcili. No i po drodze
                    moja noga się skonfliktowała z krawędzią dość ostrą i twardszą od
                    mojej kości paluszkowej wink))
    • ushe_mike Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 17.03.09, 21:51
      Cześć,nie martw się, tak to to jest, nasze dzieci myślą, że są mądrzejsze niż
      my, i nic na to nie poradzisz. Ja tak myślałam, moi rodzice, mój mąż i mój syn.
    • ushe_mike Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 17.03.09, 21:58
      anmanika, wszystko będzie dobrze, pogadaj z Tajfunem co tak na prawdę chce
      osiągnąć. A sama spójrz obiektywnie co może. To trudne, wiem, sama stałam przed
      takim wyzwaniem jakiś czas temu.
    • ushe_mike Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 17.03.09, 22:02
      Mój mąż zginął w wypadku i nie był to wypadek samochodowy, sorry nie chcę się
      rozwodzić, wciąż boli, kochałam go bardzo, nad życie, dlatego urodziłam syna....
    • ushe_mike Re: Mogę się wyżalić na memłonie? 17.03.09, 22:07
      To co chcę Ci powiedzieć, jedną rzeczą jest to co nasze dzieci chcą a inną co
      mogą, Dajmy im robić to do czego są zdolne a nie to czego byśmy chcieli, żeby
      robiły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka