anmanika
23.10.08, 10:19
Nawet jeśli nie mogę to i tak się wyżalę. Mam problemy edukacyjno-wychowawcze z Tajfunem. Jest w VI klasie. Mądra, bystra i wygadana. No ale cóż z tego gdy oceny ma marne. Jak będzie tak kontynuowała naukę to się nie dostanie do dobrego gimnazjum. Gimnazjum rejonowe to za duży hardcor i jeszcze dość kiepskie. Wczoraj wkurzyła mnie na maksa. Na wywiadówce okazało się, że oceny z przyrody są takie siakie. Wzięłam młodą za frak, poszłyśmy do pani. Według niej, jest możliwość poprawy przez dodatkowe referaty itepe. Wczoraj dowiaduję się, że był sprawdzian z przyrody dla tych chcących. Nie muszę chyba nadmieniać, ze młodej nie było w tym gronie. Słowem mi o tym nie pisnęła. I tak jest ze wszystkim. Szkoła to klub towarzyski, wszystko jest nudne, nauczyciele się czepiają. Upilnowanie jej to jak trzymanie rozszalałego konia za wodze. Nie ze wszystkimi przedmiotami daję sobie radę - polskiego skończyłam się uczyć w VI klasie (co może widać) ale chyba nie tędy droga bym ja musiała jej wszystkiego uczyć?
Na nauczycieli a w szczególności wychowawczynię nie ma co liczyć. Jedyne co ich interesuje w tej szkole to czy dzieci noszą mundurki.