Dodaj do ulubionych

Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;)

06.07.09, 15:03
czyli mały poradnik dla urlopujących inaczej, bo dla tych, co normalnie, czyli jak wszyscy: na jeziora, nad morze, lub w góry, w góry miły bracie, tam przygoda czeka na cię..., to od różnych dobrych rad, przestróg i zaleceń, aż się teraz roi. Wszędzie. A przecież ta reszta, co z różnych powodów nadal w mieście, w pracy, w domu lub we własnej zagrodzie, też musi jakoś przeżyć, nie? Tym bardziej, że w tym wakacyjnym okresie, to ona ma o wiele gorzej, moim zdaniem. Bo takie ciągłe słuchanie o słonecznych plażach, zachęcająco pluskającej wodzie i cienistych, pachnących szlakach górskich, to nawet najbardziej zatwardziałego domatora ma prawo w końcu lekko zdenerwować, a co dopiero tę resztę, co pewnie też wolałaby tam teraz być, ale na przykład, z różnych względów, chwilowo nie może. Dlatego każdy pomysł, jak przeżyć to całe wakacyjne pandemonium i nie zwariować, jest na wagę złota, moim zdaniem. Może macie jakieś? To bardzo proszę, a nuż się komuś przyda?
Obserwuj wątek
    • g0p0s Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 15:07
      W tym sezonie można wchodzić pod prysznic w ubraniusmile
    • aganoreg Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 15:07
      Wlasnie jestem w takiej sytuacji. Urlop dopiero w sierpniu, a pogoda
      przepiekna jest teraz. W zwiazku z czym siedze na forach fanow
      Musierowicz i Gurui, NKP, hoduje smoki i doksztalcam sie w
      dziedzinie stanikowej. Duzo jeszcze nauki przede mna, ale rezultaty
      zachwycajace (sorry za entuzjazm, ale wreszcie robie cos dla siebie).

      W weekendy to wycieczki po okolicy pozostaja, ale ile mozna ogladac
      zabytki? Poza tym w weekend najczesciej pada. U was tez?
      • cytrynka6543 Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 17:17
        aganoreg napisała:

        > Poza tym w weekend najczesciej pada. U was tez?

        Aganoreg,u nas przeważnie w łickend pada...sad
      • gabrielle Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 19:07
        > Poza tym w weekend najczesciej pada. U was tez?

        Też. Wyjątkiem jest akurat chwila aktualnie trwająca, bo leje. No i poniedziałek.

        Cały ubiegły tydzień było przepięknie. Zaczęło padać w sobotę. Akurat wtedy, gdy
        miałam za miasto jechać.

    • groha Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 15:13
      Aha, zapomniałam o własnych, takich ad hoc i z ostatniej chwili:
      1. Przede wszystkim, nie myśl, że nie przeżyjesz, bo człowiek bardzo dużo może,
      ale jeśli mimo to, dopadnie cię chwila zwątpienia - weź chłodny prysznic.
      2. Jeśli właśnie siedzisz w pracy, jest Ci gorąco, męcząco i ogólnie do kitu,
      wyobraź sobie, że właśnie nabrałaś/łeś się na cudowną wycieczkę w tropiki,
      przeżyłaś/łeś długą i pełną przygód podróż tanimi liniami lotniczymi, po
      wylądowaniu, jakimś cudem odzyskałaś/łeś swój bagaż i wreszcie, umierając ze
      zwykłego zmęczenia oraz nadzwyczajnego, wilgotnego gorąca, dotarłaś/łeś do tego
      wymarzonego Edenu. A tam: obskurny pokój bez klimatyzacji, z okna widok na
      przepiękny, rozkładający się w palącym słońcu śmietnik i wszędzie pełno
      uroczych, egzotycznych i gryzących robali...
      Jeśli nie masz ich w miejscu pracy, to od razu powinno zrobić się w niej trochę
      mniej okropnie.
      2. W domu udawaj, że jesteś na wakacjach: nie gotuj, nie sprzątaj, nie oglądaj
      wiadomości. Pełny luz-blues. Dużo leż i nie wdawaj się w dyskusje z głodną
      rodziną, żeby niepotrzebnie nie tracić energii. Mogą coś zjeść na mieście i sami
      wyprasować swoje gacie, korona im z głowy nie spadnie. Ty, w chwili wolnej od
      odpoczynku, możesz nakarmić psa, kota, papugę lub żółwia, bo przecież biednego
      zwierzątka do restauracji nie wyślesz, oraz ewentualnie kopnąć śmieci do kąta,
      żeby w oczy za bardzo nie właziły, reszta niech Cię nie obchodzi. Przez kilka
      dni da się te wakacje jakoś wytrzymać, na pewno.
      3. ...na razie nic więcej nie przychodzi mi do rozgrzanej głowy, ale może
      jeszcze pomyślę.
      • cytrynka6543 Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 17:16
        Groho,boski przepis na wakacje!
        Zastosuję,jak bum,cyk,cyk! wink
      • edeka5 Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 20:09
        Plan Grohy spędzania wakacji - świetny.
        Ad.1. Odpada - nie wezmę zimnego prysznica.
        Ad.2. Właśnie moja szefowa jest na urlopie w tzw. ciepłym kraju i mocno sobie narzeka na pobyt tam. A ja nie muszę wydać takich pieniędzy, żeby sobie ponarzekać smile
        Ad.3. Punkt do realizacji w pełni.
        • kurcgalopek Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 20:32
          edeka5 napisała:

          > Ad.2. Właśnie moja szefowa jest na urlopie w tzw. ciepłym kraju i mocno sobie n
          > arzeka na pobyt tam. A ja nie muszę wydać takich pieniędzy, żeby sobie ponarzek
          > ać smile

          Pięknesmile


          Ja nie wyjeżdżam nigdzie w tym roku i to raczej mój dom robi za miejsce
          wypoczynku. Była już teściowa, przyjedzie moja matka, rodzina z Kanady i nie
          wiem kto jeszcze. Ma to ten plus, że nie mogę narzekać na nudęwink
    • romy_sznajder Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 19:28
      groha napisała:
      > Aha, zapomniałam o własnych, takich ad hoc i z ostatniej chwili:

      Zaprosic urlopowicza do siebie. A wtedy...:
      Mozna popatrzec, jak ktos odpoczywa az milo i jest i nam milo. Albo szyderczo rechotac, ze pada i sie urlop marnuje, ale nie nam, haha.
      Mozna przez osmoze przejac troche urlopowego stanu ducha.
      Mozna sie bez wlasnych tobołów potykac o (błogo cudze) walizki w przedpokoju.
      Przy pozegnaniu patrzeć, jak się (cudza) walizka nie domyka.
      Mozna oprowadzac urlopowicza po wlasnym terenie i swiezym okiem spojrzec na okoliczne atrakcje, budki z fast-foodami i goframi z kremem do golenia.
      Mozna poodbywać (za przeproszeniem) zaległe rozmowy bez ruszania sie na koniec Polski (albo swiata).
      Itd.
      Czyli: te same atrakcje, ale kto inny sie meczywink
      • edyta95 Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 22:20
        właśnie jestem w szczytowym punkcie sraczki przedwyjazdowej, a potem
        będę zmęczona po powrocie. Na co mi ten urlop nad morzem, no na co
        • lylika Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 22:51
          A ja powolutku.
          Dzisiaj zrywałam wiśnie. Niestety, zerwałam tylko około 1/3 tego co na drzewie (a zerwałam około 5 kilogramów) i jutro mnie czeka powtórka i jutro będę smażyć konfitury. Będę sobie wyobrażać, że jestem na łonie, wiszę na kraczaku i obżeram się wiśniami do obłędu (w czasie drylowania będę podjadać, to pewne) a potem, przy smażeniu koło mnie stanie babcia i poinstruuje mnie kiedy zbierać piankę. To pierwsza część wakacji. Smażenie konfitur. Lubię to. CDN
          • kurcgalopek Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 22:53
            też lubię smażenie konfitur, wyobrażam sobie, że takie z wiśni z własnego drzewa
            to już w ogóle rewelacjasmile
            • romy_sznajder Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 23:20
              Jesli nie odrzuca Was od Eichelbergera, to Wieliki Mistrz i Guru radzi tu, jak sie przelaczyc na wypoczyn:
              www.tok.fm/TOKFM/0,89526.html
              Drugi od gory link; a jesli sie nie uda, to tu:
              bi.gazeta.pl/im/2/6731/m6731082.mp3
        • lylika Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 06.07.09, 22:53
          Na co mi ten urlop nad morzem, no na co
          ...
          Na to, że nad morzem jest morze. Koniec nadawania.
          • goonia Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 07.07.09, 19:21
            Do cieplych krajow ciagnie mnie w zimie, ale wtedy wyjezdzam na narty. Czyli
            zadne robaki egzotyczne mi nie groza. Za to smierdzace smieci i owszem, bo
            smieciarze wlasnie rozpoczeli trzeci tydzien strajku
            Zimny prysznic to bylaby najgorsza kara, niezaleznie od temp. na zewnatrz.
            Takze, dziekuje, nie skorzystam.
            Zabralam wczoraj dziecko do lunaparku, zeby mu wynagrodzic samotne siedzenie w
            domu w czasie wakacji (przez strajk). Uwielbienie do kolejek gorskich mi nie
            przeszlo, ale niestety moje cialo duzo gorzej znosi takie rozrywki niz pare lat
            temu. Po 10 godzinach jazdy nie wiedzialam ktore gora a ktore dol:0

            • ewa9717 Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 07.07.09, 19:32
              Po 10 godzinach jazdy??????????
              Gooniu, jesteś kobita bohater Emalija Plater!
            • g0p0s Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 08.07.09, 11:00
              Miałaś czym wymiatać przez 10 godzin???
            • lylika Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 08.07.09, 11:46
              Gooniu, to Ty się nadajesz na pilota odrzutowca!
              • papuga_ara Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 08.07.09, 14:32
                10 godzin na kolejce górskiej zrobiło na mnie tak samo wielkie
                wrażenie, jak i na Towarzyszach z forum. Ł a ł!!wink A dziecię Twoje,
                gooniu, też tyle dało radę? I kto kogo motywował? Ba, zapytam o
                więcej - j a k a była motywacja? big_grin
                • stara.gropa Re: Jak przeżyć wakacje i nie zwariować ;) 08.07.09, 14:36
                  Do takich rzeczy zdolny jest tylko prawdziwy chmielewszczanin/-anka.
                  Trzeba będzie jakiś order ustanowić dla najbardziej hardcorowych
                  członków TWCh. Powoła się kapitułę orderu, która będzie go wręczała.
                  • kocio_pierzaczek Lyliko... 08.07.09, 14:39
                    > wiszę na kraczaku

                    A cóż to takiego i za co na nim wisisz?
                    • stara.gropa Re: Lyliko... 08.07.09, 14:41
                      Pewnie miało być: na kroczku. smilesmilesmile
                      • groha Re: Lyliko... 08.07.09, 14:53
                        Albo na kraczącym akurat? Znaczy, protestującym lekko, bo może nie przepadać
                        zbytnio, gdy się na nim wisi, na przykład. Taka zbitka słowna, jak z podolcem smile
                      • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 14:57
                        Dobrze było. Na kraczaku! To są dwie drabiny połączone na górze, rozstawione na odległość około metra na dole i zablokowane w środku wysokości sznurem. Dawniej malarze pokojowi takich używali. Wchodzili na górę, siadali okrakiem i malowali. Potrafili też na takich drabinach się przemieszczać jakby krocząc w bok. Pewnie dlatego kraczak. Wisiałam, bo chciałam się dostać do wiśni. smile
                        • groha Re: Lyliko... 08.07.09, 15:25
                          Kroczący okrakiem, to powinien być kroczak, ale kraczak też bardzo ładnie. A
                          dlaczego na nim wisiałaś? Ja na takim czymś siadam sobie wygodnie, ewentualnie
                          staję na samej górze i wieszam się na gałęzi smile
                          • kocio_pierzaczek Re: Lyliko... 08.07.09, 15:28
                            A będziesz jeszcze na nim wisieć? Wpadłabym popatrzeć. smile)) No i
                            oczywiście mogę ci pomóc. Rwać. Poza tym raz zobaczyć Szefową na
                            wiśni w charakterze szpaka...
                            • ewa9717 Re: Lyliko... 08.07.09, 15:40
                              Poza tym raz zobaczyć Szefową na
                              > wiśni w charakterze szpaka...

                              Stanowczo przeginasz, Kociu!
                              Bróbelka, najwyżej bróbelka!
                              • kocio_pierzaczek Re: Lyliko... 08.07.09, 15:44
                                Oj, Ewuniu, przeziębiłaś się w tym deszczu?
                          • kurcgalopek Re: Lyliko... 08.07.09, 15:28
                            Kroczący okrakiem to właśnie kraczak, a nie kroczak. Kroczak mógłby być jakby
                            chodziło o kroczenie okrokiem.
                            To tak moim skromnym zdaniemwink
                            Poza tym nie mogę pozbyć się natrętnej wizji Lyliki wiszącej na kroczaku,
                            dlaczego na nim nie siedziałaś tylko wisiałaś?
                            • groha Re: Lyliko... 08.07.09, 15:39
                              kurcgalopek napisała:
                              > Kroczak mógłby być jakby chodziło o kroczenie okrokiem.

                              A nie, wtedy powinien być kroczok. A skoro jest kraczak, to wychodzi na to, że
                              kraczący okrakiem, ale niech mu będzie. Może krocząc okrakiem krakać z wysiłku,
                              albo ze starości, nie? smile
                          • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 15:30
                            staję na samej górze i wieszam się na gałęzi smile
                            ...
                            Jednak wisisz!. smile Do gałęzi miałam za daleko i wisialam na kraczaku żeby ją złapać. wink
                            • g0p0s Re: Lyliko... 08.07.09, 15:32
                              A nie wygodniej ściąć i oskubać z owoców na ziemi? smile
                              • kocio_pierzaczek Re: Lyliko... 08.07.09, 15:44
                                Barbarzyńca przyziemny! smile
                                • goonia Re: Lyliko... 08.07.09, 16:55
                                  Czytam, czytam i zapomnialam o czym ten watek wg. tytulu powinien byc. Mam sie
                                  witac? Nie chce mi sie sprawdzac, to sie przywitam. Dziendobry.

                                  Odnosnie kolejek gorskich - nie wymiatam z zasady, mam lek wysokosci dlatego
                                  patrze w gore, ale pod koniec dnia udaje mi sie zerkac w dol smile
                                  Dziecko mialo kryzys w polowie dnia, ale potem mu przeszlo. Decyzje o pojciu do
                                  domu o 20-tej podjelo rowniez dziecko, ja bym jeszcze z godzinke pojezdzila.
                                  Stara wariatka ze mnie.
                                  • gabrielle Re: Lyliko... 08.07.09, 19:26
                                    Kręci mi się w głowie od samego czytania o 10 godzinach na kolejce górskiej.
                                    Wolę rozrywki bardziej przyziemne.

                                    Zajrzałam wczoraj do Autobiografii i po raz kolejny odnalazłam siebie we
                                    wspomnieniu Guruy o nauce jazdy na nartach. Chodzi o fragment, gdzie Henio
                                    nasmarował porządnie narty i gromkim krzykiem ostrzegł, że nie radzi zjeżdżać,
                                    bo jak zjedzie to zobaczy dlaczego. Oczywiście zjechała, żeby zobaczyć.

                                    Komentarz przyjaciółki: też zjechałybyśmy, żeby zobaczyć. Ja to zapewne głównie
                                    na dupie. Ty to nie wiem.

                                    Pewnie też na dupiesmile
                            • konopika Re: Lyliko... 08.07.09, 21:00
                              bardzo Cię proszę szefowo, pierdziel tych kilka wiśni, ale nie spadaj z drzewa czy z drabiny, może zostaw coś szpakom.
                              • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 21:24
                                Ależ kraczak i wiszenie na nim to było wspomnienie z dzieciństwa. Z drzewka w naszym ogrodzie można zerwać wszystkie wiśnie stojąc twardo na ziemi. Nawet ja, metr pięćdziesiąt sześć. smile
                                • konopika Re: Lyliko... 08.07.09, 21:57
                                  No to się uspokoiłam, że nam szefowa się nie naraża, bo jakaś nadwrażliwa jestem (nie wiem czemusmile).

                                  Bardzo podobają mi się wakacyjne pomysły Grohy, niektóre zastosuję,oczywiście skutki sprawozdam, a jak ktoś lubi trochę poważniej to warto przeczytać
                                  www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/zatrzymaj-lato_34134.html
                                  • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 22:18
                                    Najbardziej mnie tych 12 uścisków dziennie niepokoi. Muszę zacząć obliczać, ale i bez obliczania wydaje mi się, że jest ich niepokojąco mniej.
                                    • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 22:20
                                      Droga redakcjo, jeśli będzie mniej niż 12 to, co robić???
                                      • goonia Re: Lyliko... 08.07.09, 22:26
                                        do normalenego rozwoju potrzeba 12 usciskow, jesli mniej to..........rozwoj
                                        nienormalny? Ja juz chyba rozwinieta jestem, to mi usciski nie pomoga, ale kto
                                        wie, kto wie.Warto probowacsmile
                                      • kurcgalopek Re: Lyliko... 08.07.09, 22:30
                                        O rany, ja chyba zacznę liczyć, a jak będzie za mało, to trzeba będzie
                                        douściskiwać i już!
                                        • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 22:33
                                          Też tak pomyślałam. Nie było dwunastu, to ja łaps raz i drugi i wycisnę te uściski osobiście..
                                          • aganoreg Re: Lyliko... 08.07.09, 22:58
                                            kurcze, musze npomyslec kogo by tu sciskac, zeby na policje nie dzwonili...
                                            • lylika Re: Lyliko... 08.07.09, 23:00
                                              Ściskaj nas. Nie obrazimy się.
                                              • gabrielle Re: Lyliko... 10.07.09, 18:16
                                                I uśmiechać się.
                                                Dziś jakiś kierowca wahał się, czy jechać, czy mnie przepuścić, ale mu
                                                zamachałam, że ma przechodzić i wyszczerzyłam zęby. On się wyszczerzył również,
                                                pomachał i pojechał. I tak mnie to jakoś pozytywnie nastroiłosmile
                                                • doratos Re: Lyliko... 11.07.09, 22:04
                                                  Zaraz mi się skojarzyło z ESD,bo to działa!
                                                  • aganoreg Re: Lyliko... 11.07.09, 22:16
                                                    doratos, bo ESD jest wszedzie, tylko nie nazwane.

                                                    Sciskam Was wirtualnie, bo na zywo sie nie osmiele smile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka