Dodaj do ulubionych

Moje arcydzielo

01.09.13, 10:18
Serdecznie witam;)
Uprzejmie, wszem i wobec informuje, ze moje literackie arcydzielo, powiesc pt Aleja Burz jest juz dostepna w sprzedazy w Kiegarni Polskiej w Paryzu.
Jesli ktos pragnie miec w ksiazce dedykacje in spe laureata literackiej Nagrody Nobla roku przyszlego, jest to mozliwe;)

Ponizej zas zalaczam krotkie opowiadanko, ktore bedzie publikowane w kolejnej ksiazce.


Manifa

Od kilku godzin włóczył się po Paryżu fotografując życie uliczne, architekturę, słowem wszystko, co według niego przedstawiało umowną wartość fotograficzną. Sfotografował zaręczyny na moście Aleksandra III, kilka szykownych kobiet, rowerzystę wiozącego swoją damę na kierownicy, żandarma na koniu robiącym kupę. Inny fotograf byłby może zadowolony z takich fotołupów. Te zdjęcia były niewątpliwie ciekawe, ale jemu było mało. W tych fotkach brakowało spektakularnej dramaturgii, krwi, przemocy. Wieczny niedosyt.
Krążył, więc dalej uliczkami i alejami cudownego Paryża. Aż Wielki Obiektyw, Bóg wszystkich fotografów zlitował się nad jego kolanami jak z waty.
Wyszedł z parku wprost na kultową Les Champs-Elysées.
I w pierwszej chwili pomyślał, że foto-wyobraźnia płata mu figle.
Kilkudziesięciu osobowa grupa Muzułmanów (w tym kilka kobiet) otoczona przez zakutych w pancerze obronne żandarmów, żywo nad czymś deliberowała.
To byli uczestnicy, nielegalnej manifestacji zorganizowanej przed Ambasadą USA w proteście przeciwko filmikowi przestawiającego Proroka Allacha między innymi, jako kobieciarza. Już spacyfikowani, czekali na policyjne więźniarki mające odwieźć ich do miejsc odosobnienia.
Wmieszał się w tłum turystów robiących zdjęcia telefonami komórkowymi. Doświadczenie życiowe podpowiadało, że coś tutaj musi się stać.
Arabowie ustawili się karnie w szeregi; w ostatnim szeregu a za swoimi panami, umiejscowiły się zakwefione Arabki. Padli na kolana i zaczęli bić pokłony Allachowi.
We Francji, publiczne modły i nikhaby zasłaniające twarze arabskich kobiet były już od dawna zakazane. Widok ten, zatem robił wrażenie. Policja w trakcie modlitwy nie interweniowała.
Zaczęły podjeżdżać policyjne samochody, do których ładowano po kolei manifestantów. Najpierw przywódców, mięso potem. Dla Muzułmanek i kilkoro dzieci, podstawiono autobus policyjny z zamalowanymi szybami.
I stało się wtedy coś, na co czekał. Piętnastoletni chłopczyk, biorący czynny udział w modlitwie, próbował uciec i nie wsiąść do autobusu. Przez rosłych francuskich robocopów, został dość brutalnie potraktowany i siłą wrzucony do środka.
Działo się dalej.
Zakwefiona Arabka stawiała czynny opór policjantkom (ach to francuskie równouprawnienie!) i jak poprzednio chłopiec nie zamierzała bawić się dalej, i nie chciała dać się zapakować do więźniarki. Koleżankom policjantkom, pakującym wrzeszczącą Arabkę na pomoc ruszyli żandarmi. Stawiającej opór, ktoś zapewne przypadkowo nadepnął na szaty ją okrywające. Moment i abaje opadła a święta matrona, została bez wierzchniego odzienia. Tylko w chuście i w bieliźnie. Fikuśnej bieliźnie dodam.
Momentalnie zrobiło się wesoło, chociaż nie roznegliżowanej Muzułmance. I jednemu z mężczyzn, który przeraźliwie zawył. Może był to mąż mimowolnej striptizerki, może brat, może ojciec, może syn. Nieważne. Ale zawył. I nic niespodziewającemu się żandarmowi, wyrwał z kabury broń, chcąc zapewne krwią zmyć hańbę przez zabicie obnażonej kobiety.
Nie zdążył, bo kilkunastu najbliżej stojących przedstawicieli prawa, wgniotło go w trotuar.
15 września na Les Champs-Elysées działo się. Oj działo!
Paris, 15 Septembre 2012 Janusz Z. Sawicki
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka