s_ares
23.07.04, 05:28
Ctrl+c Ctrl+v
Tak sama siebie wklejam z innego wątku:)
Tak przy okazji, skoro już mowa o hałasie:
--------------------jak to właściwie jest z zakłócaniem spokoju?
Jeśli sąsiad słucha muzyki tak głośno, że wibracje łaskoczą mnie w tyłek, gdy
siedzę na czymkolwiek w moim mieszkaniu i nie słyszę swojego telewizora (muszę
"podkręcić", żeby rozumieć co tam mówią), to czy rzeczywiście do 22-giej wolno
mu tak głośno słuchać?
Wydaje mi się, że nie wolno. Uciążliwość jest uciążliwością niezależnie od
pory dnia czy nocy. On twierdzi, że do 22-giej wolno mu głosno słuchać muzyki.
Może własciwie powinnam zacząć nowy wątek...
No, własnie tyle napisałam w innym wątku.
Proszę, oświećcie mnie! Jak to jest z tym ?
Jeśli codziennie muszę słuchać tzw. muzyki sąsiada wrew swojej woli od 5 lat,
to chyba mam prawo się wkurzyć? Kiedyś pół-żartem, pół-serio zwraciłam mu
uwagę. Może ze dwa razy. Ale nie byłam upierdliwa. Wychodząc z założenia, że
warto conieco przecierpieć w imię dobrosasiedzkich układów.Ostatnio nie
wytrzymuję tego i w ciagu ostatnich dni dwukrotnie zwróciłam uwagę. Obraził
się i stwierdził, że do 22-giej ma prawo słuchać jak mu się podoba. A podoba
się głośno. I to, niestety, takiego rodzaju muzyki, w której nie gustuję. Do
tego przez ściany do mnie docierają głównie dźwieki basów i perkusji. Słyszę
więc głównie monotonnie powtarzajace się dźwięki akcentujące rytm.
Efekt jest taki, że jestem coraz bardziej rozdrażniona. Zaczynam się bać, że
tłumione emocje wybuchną w sposób niekontrolowany.
Co mogę zrobić?
Nie chcę stawiać sytuacji na ostrzu noża i w chodzić w otwarty konflikt.
Chcę wskazać argumenty prawne - tych sąsiad raczej posłucha.
Gdzie ich szukać?
Pozdrawiam :)
...i czekam na mądre rady:)