aniela07
31.01.06, 15:55
Mam taki problem. Miesiąc temu zostałam okradziona. Ukradli mi torebkę wraz z
dokumentami, portfelem, telefonem, kluczami itd. Dosyć szybko ustaliłam, kto
jest sprawcą kradzieży, nawet skontaktowalam się z nią telefonicznie.
Podczas rozmowy osoba ta przyznala się do sprawy, w jakimś sensie nawet
przepraszała. Znalazlam też swiadkow kradzieży, a sprawę zglosilam na
policji. Wydawało się, że sprawa szybko się wyjaśni. Kiedy jednak doszło do
konfrontacji, okazało się, że zarówno osoba, która ukradła mi tę torebkę, jak
i świadkowie wydarzenia, się wycofali. Wszystko w tej historii jest -
niestety - typowe, gdyby nie fakt, ze osoba, ktora mi ja ukradla pracuje w
nadzorze kas jednego z żarskich marketów...
Zastanawiam się, czy taka osoba, która codziennie nadzoruje pracę kas, która
ma do czynienia z pieniędzmi, jest osobą na właściwym stanowisku? Czy
mieliście do czynienia z podobnymi sytuacjami? Co sądzicie na ten temat?
Zastanawiam się też, co robić dalej?