Dodaj do ulubionych

Tajemnica Aleksandry

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.01.04, 12:44
no cóż....idę dziś, więc trzymam kciuki
Obserwuj wątek
    • Gość: Rafik Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.01.04, 09:41
      Mroczna wizja małżeństwa z elementami czarnego i nie tylko humoru. Trudno
      powiedzieć, czy film ma wzruszać, szokować czy tylko stanowić przestrogę. Zanim
      powie sie sakramentalne TAK, warto zobaczyć:)
      • Gość: Przemek Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 02.02.04, 18:44
        Ty sobie wyobrazasz, ze ktos po obejrzeniu tego filmu powie "tak"? :-)
    • gajulka Re: Tajemnica Aleksandry 16.01.04, 10:09
      byłam wczoraj... i cóż... film jest dziwny. Najpierw pomyślałam, że to jakieś
      wynaturzenie, że zupełnie od czapy.
      Ale potem gdy nie mogłam usnąć i myślałam co takiego ten film miał przekazać,
      to doszłam do wniosku że warto było to zobaczyć i nie jest to, jak się wydaje
      (na pierwszy rzut oka) nauczka (lekcja) tylko dla facetów... ale również lekcja
      dla kobiet - żon - kochanek - partnerek, żeby mówić, mówić i nie czekać aż
      miarka się przebierze!
      czego sobie i wam życzę:-)
      • Gość: Iza Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 12:33
        Ale ona próbowała! Zauważ, że kiedy zaczęla mówić, że jest nieszczęsliwa, on
        nie słuchał nawet taśmy. Powiedział, że rozmawiali o tym wiele razy i że ona
        powinna sie wziąc w garśc albo zażyc Prozac i będzie po kłopocie.
        Nie dało się do niego dotrzeć!
    • Gość: o. Tajemnica Austaliskiej mikstury IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 16.01.04, 11:19
      Dziwny swiat Rolfa , czy wart on jest naszego grosza.
    • malami5 POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ 24.01.04, 00:13
      Film oglądałam wczoraj i ja w przeciwieństwie do autora recenzji należe do tej
      pierwszej grupy widzów. Uważam "Tajemnice Aleksandry" za jeden z lepszych
      filmów nakręconych w ostatnich latach.
      W pierwszej chwili to co mnie uderzyło podczas czytania recenzji to to, co
      najbardziej uderzyło w filmie jej autora. O jakiej dysproporcji jest tu
      mowa??!! Fakt, zemsta Aleksandy jest okrutna, jednak kto tu jest sadystą? Mam
      wrażenie, że autor recenzji oglądał film "w biegu", ponieważ jest pare bardzo
      ważnych elementów, które nie zostały przez niego zauważone.
      Jednym z nich jest chociażby ogórek i wibrator, który służy Stevowi do
      zaspakajania własnego popędu seksualnego. Możnaby uznać to za normalne
      zachowanie, ale tylko pod warunkim akceptacji partnerki. A czy Stev pytał się o
      zgodę swojej żony?! Dlatego też śmieszy i przraża mnie ironiczne stwierdzenie
      recenzenta "...największą zbrodnią Stev'a było to, że współżył z nią częściej,
      niż sobie tego życzyła."
      Kolejna sprawa, która wg mnie rzuca się w oczy już na samym początku fimu, to
      fakt trzymania ręki przez Steva na finansach rodiny i niedopszania do nich
      Alekandry. Co by się stało gdyby raz w życiu żona zapłaciła rachunek?!
      Następne elementy to m.in. tabletki które bierze główna bohaterka. Tak naprawdę
      widz może się tylko domyślać czy spożywa je aby móc zasnąć i "uniknąć"
      współżycia z małżonkiem, czy po to aby poradzić sobie z bezsennością (która
      jest jednym z obiawów wielu zaburzeń psychicznych), a może i jedno drugie.
      Możnaby rozwinąć również wątek kochanek Steva i mieszkania, które wygląda jak
      bunkier.
      Więc czy Stev jest bez skazy? Czy zasłużył sobie na takie traktowanie? Nie chcę
      tutaj usprawiedliwiać Aleksandy, ale chcę tylko pokazać, że jej mąż nie jest
      niewinny.
      Uważam, że film ten pokazuje bardzo dobrze problem relacji jakie zachodzą
      między współczesnymi ludzi. Zemsta bohaterki jest okrutna. Wydaje mi się, że re
      żyser nie chce i nie odpowiada na pytanie kto jest tym "czarnym" bohaterem
      filmu (tak jak robi to autor recenzji). Moim zdaniem jego celem było ukazanie
      stadium rozwoju błędnego koła relacji małżonków u podstaw którego leżała
      nieumiejętność zarówno mówienia o swoich uczuciach jak i nieumiejętność
      słuchania drugiej osoby.
      Ciesze się, że w pierwszej kolejnosci obejrzałam film. Gdybym najpierw
      przeczytała recenzje, uznałabym "Tajemnice Aleksandry" za płytki, erotyczny
      thiller, a bynajmniej to nie jest taki film!!!
      Dlatego też polecam ten film każdemu.
      • Gość: voland Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.pkobp.pl 27.01.04, 13:49
        Wydumane brednie - tylko ostatnia oferma dałaby się zaszczuć tak jak Stev,
        reagując dokładnie tak jak to przewidziała "rezyserka". Dowowolne odstępstwo od
        schematycznych (niby to męskich) reakcji położyło by jej misterny projekt.
        Mysle, ze kazdy normalny facet zaraz po makabrycznym dowcipie z piersiami,
        przełączyłby TV na EUROSPORT, wziął kolejne piwo z lodówki a potem rozwaliłby
        szyby we wszystkich oknach (żaluzje antywłamaniowe montuje się na zewnątrz) i
        czekał aż zaniepokojone hałasem "SECURITY" uwolni go. Ale ... można robić filmy
        o życiu na Marsie ... Nazwijmy jednak rzecz po imieniu - Sience Fiction !!!
        • Gość: page Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 11:01
          Nie zauważyłeś, że w domu wyłączone lub celowo popsute były wszystkie
          urządzenia?
          W tym - prwadopodobnie kablówka (zero eurosportu) Szyby wybijał, security nie
          przyjechało...
          I jeszcze jedna uwaga merytoryczna:
          tak jak opisujesz zareagowałby typowy facet, a nie normalny.
          Jeśli jesteś żonaty, to się lepiej bój!
          • Gość: voland Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.sawan.com.pl 30.01.04, 12:01
            No właśnie wybijał szyby w środku nocy i nikogo to nie interesowało ...
            Ale! Jest jeszcze jedna - chyba największa - luka w planie ALEX (hi,hi): Dzieci
            (zwłaszca córka) niebawem osiągną wiek, w którym zakręcona mamuśka nie będzie
            miała już nic do powiedzenia i (zakładając że nie są obciażone dziedzicznie)
            same osobiście przypomną ojcu swoje twarze. Nawet jeśli matka wywiozła je na
            alaskę z pewnością nie omieszkają odwiedzić ojca. Może po drodze odwiedzą
            jeszcze prokuraturę...
            • Gość: page Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 12:26
              Dla prokuratury, musi byc przestępstwo i pokrzywdzony. A tu zdaje sie
              przestępstwa nie ma, a nasz bohater raczej nie będzie zeznawał.
              A dzieci, kiedy go juz odwiedzą (córka jeszcze co najmniej 6 lat, syn wiecej)
              zobaczą zapijaczonego, przegranego, gościa. Jeśli nawet nie - bedą już
              ukształtowane.
              Czy nie możesz się zdobyc na większą arogancję i złośliwość wobec bohaterki jak
              tylko podkreślone hihotem nazywanie jej zdrobnieniem, którego nie cierpi?
              • Gość: voland Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.sawan.com.pl 30.01.04, 13:42
                To nie jest takie proste... Tego typu sprawy - nawet w Polsce - są rozstrzygane
                przez sądy na podstawie opini poradni rodzinnych, psychologów, kuratorów itp.
                Pani Alexandra nie miałaby zbyt wielu atutów w wypadku konfrontacji z tego typu
                instytucjami: domowa prostytucja, porwanie i ukrywanie dzieci, wciąganie dzieci
                w rozgrywki na podłozu seksualnym... To oczywiście nie oznacza więzienia, ale
                na pewno odebranie praw rodzicielskich i stały nadzór psychiatryczny. I dzieci
                wcale nie muszą czekać aż stana się pełnoletnie! W tego typu sprawach moga
                zeznawać nawet przedszkolaki a oskarżycielem jest państwo, wiec nawet jesli
                Stev popadnie w głęboką depresję (SF), Alexandra nie uniknie odpowiedzialności.
                Zdobywając się na większą arogancję i złośliwość, powiem że nie widzę innej
                przyszłości przed Alexandrą, jak tylko biel, drzwi bez klamek i samotność do
                końca życia.
                • Gość: page Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 11:40
                  To faktycznie nie jest takie proste:
                  W sprawie prokuratury:
                  1. prostytucja ani domowa ani żadna innna nie jest karalna;
                  2. nie można mówic o porwaniu dzieci, kiedy wyjeżdża z nimi matka, mająca
                  pełnię władz rodzicielskich;
                  3. nie było żadnego wciągania dzieci w rozgrywki o podłożu seksualnym.
                  Pozostaje ew ukrywanie dzieci przed ich ojcem, ale nie jestem pewna, czy w
                  przepisach obowiązujących w Australii pojawia sie tu prokurator. A już napewno
                  nie psychiatra.
                  Państwo bywa oskarżycielem, ale ten przypadek mogłoby być potraktowany co
                  najwyżej jako waśnie rodzinne i o żadnym oskarżaniu nie mam mowy.
                  Dalej: dzieci niepełnoletnie raczej bez zgody matki za granicę nie pojadą, a
                  paszporty świadczą o tym, że jednak są za granicą.
                  W zakładzie psychiatrycznym zamyka się osoby, które nie są w stanie radzić
                  sobie w społeczeństwie lub poważnie sobie czy temu społeczeństu zagrażają. I
                  naprawdę trzeba być zdrowo szurniętym, bo współczesna psychiatria wcale nie
                  jest taka wyrywna do pomieszczeń bez klamek. Tak że raczej też nie. A jeśli
                  chodzi o samotność do końca życia, to raczej nie będzie jej to przeszkadzało.
                  Mam wrażenie, że nie jest zainteresowana nawiązaniem jakiegokolwiek związku z
                  jakimkolwiek mężczyzną. A już napewno nie powinna tego robić.
                  Jedno jest pewne - Alexandra wiedziała, jak dziabnąć męża, tak mocno, żeby sie
                  nie mógł pozbierać (widać to po ostatniej scenie)więc go dobrze znała. On
                  natomiast nie znał jej wcale.
                  Czy ten film jest opowieścią o tym, jak jedna baba miała nasrane we łbie i
                  zmarnowała życie bogu ducha winnemu mężowi? Raczej nie.
                  Moim zdaniem, to film o tym, jak w pewnych okolicznościach można nie zauważyć,
                  kiedy w duszy pozornie spokojnej hausłajf rodzi sie demon.
                  Dyskusja się fajnie rozwija, a ja właśnie jadę w góry na pare dni.
                  Czego i Państwu życzę.
                  • Gość: settembrini Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.swic.dialup.inetia.pl 22.02.04, 14:49
                    filmu nie ogladalem, nawet sie nie wybieram. pisze tylko by zakonczyc wasza
                    polemike na tematy prawne. mamusia dokonala tutaj porwania- pozbawila ojca,
                    ktoremu rowniez przysluguja w pelni prawa rodzicielskie, mozliwosci wykonywania
                    ich. i to jest przestepstwo scigane z oskarzenia publicznego. inna sprawa to
                    ewentualne pozbawienie matki praw rodzicielskich, to jest juz sprawa cywilna i
                    prokurator nie ma tu nic do powiedzenia.
                    nie bede wchodzil w blizsze szczegoly, bo tu rozwiazania prawne w australii
                    (common law) i polsce sa na pewno rozne. ale w ogolnym zarysie jest podobnie.
      • Gość: Przemek Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 02.02.04, 18:42
        Nieuwaznie ogladalas film, skoro zapytujesz: "O jakiej dysproporcji jest tu
        mowa??!!" Fakt, ze Steve jest nadetym dupkiem, nie jest wykluczone, ze
        dopuszcza sie zdrad (nie wiemy jednak tego na pewno!). "Trzyma kase", ale jakos
        placi bezsensownne rachunki zony za zabezpieczanie domu przed wlamaniem, idace
        w tysiace dolarow. Ma jednak jakies zalety, kocha dzieci i, na swoj sposob,
        zone. Nie mysli o tym, jak wielu "facetow" w jego wieku, aby porzucic rodzine
        dla mlodszej partnerki. Byc moze nie jest w stanie "dogadac sie" z zona co do
        zasad wspolzycia, ale wyraznie jest to w filmie podkreslone, ze do tzw "gwaltu
        malzenskiego" z uzyciem przemocy nie dochodzi.
        A co mu zgotowala zona? To wszyscy widzielismy, nie trzeba powtarzac.
        Powiedzialbym, ze Steve to przecietniak, nieciekawy typ. A kim jest jego zona?
        Tu wlasnie pojawia sie dysproporcja. Jest ona po prostu zlym czlowiekiem. Nie
        waha sie narazic dzieci na oderwanie od pelnej rodziny (w ktorej czuly sie
        szczesliwe), nie pyta ich o zgode, oszukuje je i podstepem wysyla za granice,
        skazujac na zycie bez ojca. Dobro dzieci jest dla tej kobiety niczym, traktuje
        ona dzieci instumentalnie, jako element rozgrywki z mezem. A. ma mezowi za zle,
        ze po slubie zanadto interesowal sie jej cialem, z pominieciem jej fascynujacej
        duchowosci. A czego my sie o tej duchowosci dowiadujemy? Czy A. ma jakies
        zainteresowanie, ktore rozwija (przeciez maz, placacy za kolejne zamki,
        zaplacilby zapewne i za kurs jezyka obcego, czy literatury). Nie widzimy tego -
        zreszta w sytuacji, gdy A. chce zdobyc pieniadze bez wiedzy meza, uprawia
        najstarszy zawod swiata, bo nic innego nie potrafi.
        To ostatnie mnie zaintrygowalo: w jaki sposob tak malo atrakcyjna fizycznie i
        odrazajaca psychicznie kobieta mogla znalezc klientow, ktorzy jej chcieli
        jeszcze placic... I to jest prawdziwa "Tajemnica Aleksandry", przynajmniej dla
        mnie :-)

      • Gość: ania Re: POLEMIKA Z RECENZJĄ GAZETY WYBORCZEJ IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 11:37
        Zgadzam się!
        Autor recenzji w Gazecie albo nie zrozumiał filmu, albo ma coś na sumieniu i
        nie chce przyjąć tego do wiadomości, albo po prostu nie zna się na filmach.
        Znając wiele innych jego recenzji, raczej skłaniałabym się ku temu ostatniemu.
    • Gość: sopel Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.icpnet.pl 28.01.04, 21:26
      Hmm.. no cóż... byłem dziś na tym filmie i tak:
      Po pierwsze to na samym początku (jak Steve usiadł na fotelu) pomyślałem
      sobie: "Mam tylko nadzieję, że akcja całego filmu nie skończy się na tym
      fotelu"... Ale niestety nadzieja matką głupich, bo akcja praktycznie cały czas
      właśnie w tym miejscu się toczyła.

      Po drugie to powolutku jadłem sobie popcorn i popijałem do Spritem i czekałem,
      aż się akcja rozwinie, a tu... nagle koniec... Szczerze mówiąc liczyłem na coś
      więcej... myślałem, że chociaż Steve pojedzie szukać żony, dzieci etc. czy
      chociaż że da w kość sąsiadowi... No ale się przeliczyłem i zostałem z prawie
      pełnym kubkiem Spritea i pełnym kubełkiem popcornu...

      Po trzecie, myślę, że scena masturbacji Stevea podczas oglądania przez niego
      swojej żony "posuwanej" przez sąsiada była trochę nie na miejscu, choć z
      drugiej strony mogła być niejako podkreśleniem jego charakteru i różnych
      dziwnych skłonności... Aż dziw bierze, że nie wziął poważnie słów żony do
      serca i nie wsadził sobie w d** tego złotego wibratora...

      Na koniec jeszcze jedno... otóż obok mnie siedziały panie w podeszłym wieku
      (ja - 18 lat) i musielibyście poobserwować ich wyraz twarzy gdy Aleksandra
      zaczęła sobie przekłuwać brodawkę albo jak pokazano jej stosunek z sąsiadem...

      Aha... i myślę, że nie powinno się żartować z poważnych chorób, takich jak rak
      piersi...

      No nic... ogólnie film wywarł na mnie średnie wrażenie... ale myślę, że nie
      było najgorzej, chociaż liczyłem na coś więcej... Oczywiście pominę tu fakt,
      że po projekcji powiedziałem do kolegi, który wybierał film, następujące
      zdanie: "Ty już więcej nie wybierasz... mogliśmy iść na "Mój brat
      niedźwiedź"..."

      To by było na tyle :)
      • Gość: mikis Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.acn.pl 31.01.04, 23:06
        film niezły (choćby dla tego że po wyjściu z kina po 5 min. nie zapomina się o
        czym był - nie jest takie rzadkie przy większości filmów) ale trochę wydumany,
        ponieważ z pewnością to co Rolf "robił" Alex nie zasługiwało na tak drastyczną
        zemstę, a fakt jej dokonania poprzez zabranie dzieci świadczy o chorobie
        umysłowej Alex.
        Po drugie Rolf nie miałby chyba najmniejszych problemów z odebraniem Alex
        dzieci, aż dziw że zabrany na policję nic nie zgłosił - wyszedł na dupę wołową,
        która woli pić niż coś zrobić...
        ale czas poświęcony na oglądanie na pewno nie był stracony...
    • Gość: Szalony Kucharz Bardzo niedojrzały filmik... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 23:21
      Chwilami przypominał mi inszego knota z gatunku niby-offowych psycho-dramatów,
      mianowicie kanadyjskiego "Cube'a" (pamięta to ktoś jeszcze?). Skojarzania
      oczywiście nie dotyczą treści, lecz ubożuchnej warstwy psychologiczno-
      socjologicznej filmu. Dramatis personae są boleśnie schematyczne, niczym
      nieudolne próby literackie gimnazjalisty - wystarczy tylko porównać sobie
      to "dzieło" z nie tak znowu odległą w tonacji i tematyce "American Beauty" Sama
      Mendeza, aby przekonać się jak wiele jeszcze życia trzebaby tchnąć w postaci
      Steve'a i Alex, aby je uwiarygodnić. O fabule nawet nie ma co wspominać, bo po
      prostu nie istnieje - to z czego trawieniem musimy się męczyć, to po prostu
      poważna małżeńska rozmowa, która równie dobrze mogłaby się zmieścić w
      piętnastominutowym filmie, co być może uratowałoby całe to przedsięwzięcie,
      mimo iż krótkie i tak za długie.

      Niestety, to co mogłoby być całkiem interesującym studium niespełnienia,
      frustracji i niedoli przeciętnej, w tym wypadku australijskiej, housewife, czy
      nawet scenką rodzajową z uporządkowanego i pozornie beztroskiego życia na
      przedmieściach okazuje się być zwulgaryzowanym wykładem na temat wojny płci, bo
      nawet nie konfliktu ról społecznych z płcią związanych - jest wiecznie
      zadowolony z siebie samiec, który w samicy dostrzega jedynie mięsko i jest
      samica, która tak bardzo chciałaby być czymś więcej niż tylko ciałem, że aż
      porywa samcowi owoce ich cielesności, a jego życiowe trofea.

      No i ostatnia moja uwaga. W filmie pobrzmiewa przez cały czas skarga na to, że
      mąż nigdy nie pozwolił żonie na to, aby powiedziała co jej na wątrobie leży. A
      niby jak został przez twórców filmu potraktowany Steve? Przecież nakreślony
      został portret tak absolutnego przeciętniaka pozbawionego jaj, że aż dziw
      bierze, jak mu się udało tak gładko przejść przez życie. Ale może właśnie takim
      ludziom bez osobowości żyje się najlekcej? Nie wiem, nie znam się. Ale wydaje
      mi się, że powinniśmy chyba wysłuchać jego historii. Podczas gdy jego ślubna
      tylko się mądrzy przed kamerą i mądrzy (Czy naprawdę można by tak wygadanej
      suki przez całe małżeństwo nie słuchać? To jest fizyczną niemożliwością! Albo
      czy mogłaby nagle cicha mysza przeobrazić się w panią mądralińską? Też mi się
      nie wydaje.), on przez cały film nie wypowiada chyba ani jednego złożonego
      zdania, tylko jakieś tam pod nosem komentarze, chrząknięcia, szlochy i
      przekleństwa, jakby był skończonym kretynem, który pracę dostał chyba jedynie
      dzięki bliżej nieznanym układom z samym panem nadprezesem wszystkich
      pracodawców świata.

      W sumie dziwię się, że takie filmowe szkolne wypracowanie trafiło do szerokiej
      dystrybucji. Ale skoro Paolo Coehlo święci tryumfy...



      (-:=3
    • Gość: pepsic Re: Tajemnica Aleksandry IP: 80.51.222.* 05.02.04, 15:18
      Oczekuję na ten film z niecierpliwością (18 lat stazu małżeńskiego - jestem
      żoną)
    • Gość: WUBE Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.fortisbank.com.pl 06.02.04, 12:40
      Mimo pewnej niewiarygodnosci, to calkiem dobry film, a ktorym sie pamieta po
      wyjsciu z kina.
    • Gość: Wojtek Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 20:41
      film jest po prostu niesamowity.Otwiera oczy na wiele spraw w
      malzenstwie.Jezeli wydaje ci sie ze jestes dobrym mezem to koniecznie obejzyj
      ten film.Kobiety potrafia byc okrutne.
      • razenberg Re: Tajemnica Aleksandry 07.02.04, 23:46
        To ja to skwituję jednym zdaniem jakie usłyszałem dziś od mojej kobiety po
        wyjściu z kina: "Ten film opowiada o tym jak biedny jest facet, który ożenił
        się ze stuknięta babą, bo to na pewno nie jest film o normalnym małżeństwie."
    • Gość: kasia Barszczewska Re: Tajemnica Aleksandry IP: 195.116.92.* 09.02.04, 20:28
      Balam sie pojsc na Tajemnice Alexandry... balam sie ze bedzie to film
      nieciekawy, histeryczny, nie mozliwy do obejzenia... i bardzo mile sie
      rozczarowalam
      • Gość: Przemek Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 10.02.04, 19:55
        Piszesz: "zemszcza sie na swoich katach
        • Gość: magda Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.robbo.pl 14.02.04, 16:18
          przemku. zycze ci zebys umial swojej kobiecie okazac takie zainteresowanie
          jakie bedzie potrafila przyjac. bo ludzie maja rozne potrzeby. tak radosnie
          wypowiadasz sie o "zwyczajnym" zainteresowaniu cialem kobiety... tylko ze takie
          zainteresowanie bedzie budujace dla d w o c h stron jesli bedzie uwzglednialo
          ich potrzeby... i jesli bedzie przekazane w sposob akceptowalny dla obojga.
          powiem krotko : gdybym nie rozstala sie z mezem jakis czas temu, na szczescie
          obylo sie bez tak dramatycznego pietnowania, ten film otworzylby mi oczy. mimo
          ze nie jestem ani house wife, ani pruderyjna, ani oziebla kobieta. relacja
          dwojga ludzi to interakcja, to wspoldzialanie, to wymiana... i nie moze sie
          opierac jedynie na "chceniu" jednej strony i "nie chceniu" drugiej. bo taka
          relacja interakcja nie jest. taka relacja to zwykly gwalt, ktory choc serwowany
          w malych dawkach, narasta coraz bardziej, az w koncu przybiera rozmiary
          pastwienia sie. i przywoluje na mysl ofiare i kata (sic!)
          pozdrawiam cieplo i zycze ci dystansu do tematyki zainteresowania kobietami. bo
          tylko wtedy mozna odkryc ich glebie, nie skupiajac sie na ich ciele i
          seksualnosci.
        • rozaola Re: Tajemnica Aleksandry 17.02.04, 18:49
          Gość portalu: Przemek napisał(a):


          > Meza A. mozna nazwac dupkiem (nie jest wykluczone, ze dopuszcza sie zdrad,
          > chociaz nie jest to pewne), ale nie katem. Nigdy nie ucieka sie do uzycia
          sily!

          O, widze ze jestes wyznawca zasady,z e facet jest dobry, jak nie pije i nie
          bije? To upokarzajaco niskie wymagania wobec mezczyzn.


          >
          > Jest to wyraznie podkreslone w filmie.
          > Wg Aleksandry jego "wina" bylo to, ze po slubie zanadto interesowal sie jej
          > cialem. Nie wiedzialem, ze kobiety odczuwaja zainteresowanie nimi mezczyzn
          jako cos ponizajacego.

          Bzdury piszesz, zastanow sie chwile zanim cos takiego palniesz.


          > > Przepraszam bardzo, ale kogo ona kocha? Meza, ktorego znienawidzila juz po
          > slubie, za zbytnie zainteresowanie seksualne jej osoba (powiedzcie to
          kobietom uskarzajacym sie na brak zainteresowania ze strony mezow - wysmieja!).

          Nie rozumiem, jaki cel ma miec stawianie naprzeciw siebie dwoch ekstremow? Ze
          niby jak ktos jest np. alkoholikiem to OK, bo co dopiero maja powiedziec tacy,
          co na Saharze z pragnienia umieraja??? Znowu bzdura, kolego.



          A moze
          > kocha dzieci, ktorych nie pyta o zdanie

          Uwazasz, ze dorosla kobieta ma uzalezniac swoje zycie od decyzji 8 letniej
          dziewczynki i 5 letniego chlopca? Dla dziecka bardziej szkodliwe jest ogladanie
          matki calymi latami jako osoby bezsilnej i slabej - jezeli w ogole tak cie
          bardzo martwia losy dzieci.


          > Powiem Ci - ona kocha wylacznie siebie.

          To ja cie zapytam, medrcze: a kogo ona wedlug ciebie ma kochac? Wylacznie meza
          ktory ja traktuje jak robota i ktory uwaza ze na jej problem z nim w
          malzenstwie najlepszy jest prozac?

          Poziom refleksji nad tym filmem ze strony wieksozsc panow jest zalamujacy, ale
          w sumie czego sie spodziewac rpzy tej "trudnej" dla nich tematyce.

      • Gość: jamul Re: Tajemnica Aleksandry IP: 217.153.13.* 19.02.04, 15:33
        Zgadzam się niestety dość mocno z Szalonym Kucharzem.
        Z Kasią Barszczewską też się zgadzam, bo na filmie byłem z dwa tygodnie temu i
        ciągle chodzi mi po głowie. Trudno przejść koło niego obojętnie; w trakcie
        seansu byłem zupełnie pochłonięty opowiadana historią...
        Po głębszym zastanowieniu się doszedłem jednak do wniosku, że film się nie
        udał, ponieważ:
        Po pierwsze: właściwie nie wiadomo o czym był - czy o egoistycznym mężu, czy o
        mściwej żonie, czy o złym małżeństwie, czy o sytemach zabezpieczania domu przed
        wyjściem z niego;-) ;
        Po drugie: dostrzegam poważną manipulację widzem: mąż kretyn - żona chora
        psychicznie (tak to widzę), a widzowie próbują podejść do problemu racjonalnie;
        Po trzecie: cała historia rzeczywiście jest mało realna - odbieramy bardzo
        dosłownie to co sie dzieje na ekranie, a tymczasem jest to metaforyczna
        przypowieść o ludzkich słabościach, tyle, że właściwie nie wiadomo o czyich
        słabościach (męża, żony, a może ogrodnika, który w końcowej scenie dokonuje
        pewnego podsumowania i co bardzo niepokojące, wskazujące widzowi, jak ma
        oceniać całą historię: wina leży po stronie mężczyzny - kobieta oszalała, bo
        facet był dla niej niedobry, a fe...)

        Czytam to, co napisałem powyżej i widzę, że mocno to chaotyczne, tak jak ten
        film zresztą. Jestem rozczarowany zwoim postem.
    • Gość: mankaki Nie warto iść IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.02.04, 00:16
      A mnie się nie podoba! Żona bohatera to psychopatka.
    • Gość: Immortal Ofiara formy, schematu, słabości IP: *.icpnet.pl 05.03.04, 20:16
      Filmowa Alexandra budzi we mnie nie podziw czy odrazę (czyli nie należę chyba do
      żadnego z obozów spolaryzowanych opinii) - bardziej chce mi się z niej śmiać.
      Alexandra jest kobietą żałosną i przegraną o niezwykle słabej psychice. Nie
      potrafi skutecznie przeciwstawić się mężowi, więc swą "wolność" manifestuje
      uprawiając prostytucję. I narzeka przy tym, że mąż widzi w niej tylko ciało (bo
      klienci to przychodzili na pogadanki filozoficzne.. ach, tak - to był jej wybór,
      och, to rzeczywiście co innego!). Mamy więc po prostu osobę pozbawioną zasad
      moralnych (za przeproszeniem kur..), z wykrzywioną psychiką.

      Film marnuje szanse na bycie manifestem feministycznym - twórcom zbyt zależało
      na tym, by uciec od tej etykietki (dlatego te łzy w oczach Steve'a, dlatego te
      żarty na temat raka niesmaczne, dlatego Steve nie jest damskim bokserem, a po
      prostu nieco ociężałym umysłowo facecikiem).

      Nudne, tak bardzo, że chce się - niczym sam Steve - przewinąć wiele nieciekawych
      fragmentów. Mógł być dobry dramat psychologiczny, thriller... niestety.

      Co się filmowi temu udaje? Otóż jedynie to, iż wpisuje się on w ciąg tworów
      (celowo nie piszę "dzieł") artystycznych, które starają się udowodnić nam, że
      instytucja małżeństwa, rodzina czy miłość są tylko produktami cywilizacji,
      "formą", w którą wtłacza nas dziedzictwo kulturowe. Zapewne jest to prawda.
      Tylko, że reprezentanci tego nurtu zapominają, że dzięki formułom takim, jak np.
      właśnie małżeństwo, człowiek uczy się panować nad popędami zwierzęcymi. A to
      jest z kolei czymś niezwykle pozytywnym, ponieważ cywilizacja jest właśnie
      efektem odejścia od człowieka od stadium zwierzęcia, jest zbiorem zasad,
      antyanarchią. "Alexandra's Project" to przejaw anarchii, nieświadomej szkód,
      które wyrządza. Dobrze, że to film nieudany.
    • andrew_eldtrich Re: Tajemnica Aleksandry 05.03.04, 20:28
      Czy tu chodzi o tajemnice Aleksandry Jakubowskiej i jej wyczyszczony twardy
      dysk w komputerze?
    • Gość: Ola25 Re: Tajemnica Aleksandry IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 20:38
      Hehehe, dobra! Andrew, umów się ze mną do kina :-*
    • andrew_eldtrich Re: Tajemnica Aleksandry 05.03.04, 20:45
      Olu, a na jaki film pójdziemy?
    • andrew_eldtrich Re: Tajemnica Aleksandry 05.03.04, 20:46
      Bo ja to raczej wyrafinowany gust mam i co do filmów i co do kobiet ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka