Dodaj do ulubionych

Absolwent -szukam

15.07.04, 22:29
Może ktoś ma?


Baba
Obserwuj wątek
    • Gość: zdzisiek Re: Absolwent -szukam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 00:10
      absolwynt? tera to w kazdem monopolowem
    • ignatz Re: Absolwent -szukam 16.07.04, 10:26
      A nie ma na DVD?
    • Gość: fifi Re: Absolwent -szukam IP: 157.25.152.* 16.07.04, 12:54
      Jest na DVD.
    • Gość: Prinz "Absolwent" mam IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 14:50
      Jeśli interesuje Cię wersja DivX, to przyślij adres, na który mam wysłać
      płytkę. kleine.prinz@interia.pl
      • ignatz Re: "Absolwent" mam 19.07.04, 15:38
        Niech żyją akademiki :-)
        • Gość: Prinz Pytanie IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 19:05
          A jak to rozumieć, Panie ignatz?
          • ignatz Re: Pytanie 19.07.04, 19:16
            Tak, Panie Prinz, iż nie chcę, by im sie jakakolwiek krzywda stała :)
            • Gość: Prinz Wyjaśnienie IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 19:26
              Panie ignatz, pragnę wyjaśnić, iż istotnie mieszkam obecnie w akademiku, ale
              film ten zdobyłem, kiedy w nim nie mieszkałem. Zresztą w sferach akademikowych
              takich kontaktów nie mam, by od kogoś kopie czegoś dostawać.

              A gdyby się tym akademikom coś przytrafiło, to może i nie byłoby aż takie złe,
              bo przecież to smutne, że tak się piractwo szerzy, czyż nie? A środowiska
              studenckie słyną z tego, że są jego kolebką. Nawet Pan kojarzy człowieka, który
              ma jakiś tam film w jakimś tam formacie (no nie do końca jakimś tam;-) ze
              środowiskiem studenckim.
              • Gość: ignatz Re: Wyjaśnienie IP: *.mikrus.pw.edu.pl 19.07.04, 19:47
                Panie Prinz,
                Można powiedzieć że znam tę wylęgarnię piractwa, jaką są akademiki, na wylot. A
                skojarzenia pewnych formatów zapisu plików audio/video ze studentami nie sa
                dziełem przypadku, lecz opierają się na wieloletnich doświadczeniach na tym polu.
                • Gość: Prinz Niebezpieczne skojarzenia IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 19:53
                  Przyzna Pan jednak, że od skojarzenia, do utożsamienia, czy przynajmniej
                  postawienia pewnej hipotezy, jest jednak dość długa droga. Pan przyjął
                  skojarzenie jako fakt (chociaż usprawiedliwa Pana informacja dotycząca
                  pochodzenia posta). To że AIDS kojarzy się większości ludzi z czarną Afryką
                  albo środowiskiem gejów, nie znaczy, że nie występuje ono w innych grupach
                  populacji.

                  A tak na marginesie, czy Pan wspomniane kręgi zasilał filmami, czy raczej z tej
                  skarbnicy czerpał?
                  • ignatz Re: Niebezpieczne skojarzenia 19.07.04, 19:57
                    Gość portalu: Prinz napisał(a):

                    > Przyzna Pan jednak, że od skojarzenia, do utożsamienia, czy przynajmniej
                    > postawienia pewnej hipotezy, jest jednak dość długa droga. Pan przyjął
                    > skojarzenie jako fakt (chociaż usprawiedliwa Pana informacja dotycząca
                    > pochodzenia posta). To że AIDS kojarzy się większości ludzi z czarną Afryką
                    > albo środowiskiem gejów, nie znaczy, że nie występuje ono w innych grupach
                    > populacji.

                    No wie Pan co, czy już nie można nikomu dobrze życzyc by nie zostać zaraz
                    posądzonym o posądzanie?

                    > A tak na marginesie, czy Pan wspomniane kręgi zasilał filmami, czy raczej z
                    > tej skarbnicy czerpał?

                    Pozwoli Pan że nie odpowiem na to pytanie, ewentualnie odpowiem: nie wiem o czym
                    Pan mówi
                    • Gość: Prinz Bez lęku IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 20:04
                      No niech się Pan tak nie boi. W końcu w sieci istnieje masa nielegalnych (bo
                      nie płacą podatków) sklepów, które oferują nielegalny towar (bo np. piracki), i
                      nikt ich nie ściga, więc jeśli Pan napisze na forum, że skopiował sobie lub dał
                      skopiować kilka filmów, to nic się Panu od razu nie stanie.

                      No a określiłby się Pan jako koneser kina, czy raczej miłośnik formatu DivX.
                      Istnienie tej ostatniej grupy, przyznam, że ze smutkiem i nie bez zaskoczenia,
                      odkryłem nie tak dawno. Ludzie Ci nie znają się na kinie i nawet specjalnie za
                      nim nie przepadają, ale fascynują się samym formatem i mają kolekcje liczące
                      kilkaset, a nawet kilka tysięcy płyt, a wszystko to po to, by rozczulać się nad
                      metodami kompresji, nad właściwościami programów do niej przeznaczonych itp.
                      Czy nie uważa Pan, że to rownież jest smutne?
                      • ignatz Re: Bez lęku 19.07.04, 20:15
                        Cóż, kino jest tak wspaniałą sztuką, że lubię sie nią bezinteresownie dzielić z
                        bliźnimi, jesli wie Pan co mam na mysli. Bezinteresownie, pragnę podkreslić.
                        Natomiast żadną miarą nie mogę określić się jako miłośnik formatu Divx, Xvid,
                        Matroska czy jakiegokolwiek innego, albowiem w algorytmach kompresji interesuje
                        mnie tylko efekt finalny - piękny obraz z czystym dźwiękiem, najlepiej mieszcące
                        się na jednej płycie CD.
                        Divxofile uprawiają "sztukę dla sztuki", co stwierdzam ze smutkiem. Lecz cóż,
                        jak to się mawia w pewnych kręgach: jedni lubią pomarańcze a inni jak im nogi
                        śmierdzą.
                        • Gość: Prinz O bezinteresowności IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 20:39
                          No to jest Pan pierwszym człowiekiem, którego spotykam, mającym tego rodzaju
                          zapatrywania w tej kwestii, które to poglądy - notabene - pokrywają się z
                          moimi. Mam oczywiście na myśli chęć dzielenia się sztuką z innymi.

                          Ledwie kilka miesięcy temu poznałem kilku ludzi, którzy mają przebogate
                          kolekcje filmowe i się ogłaszają w sieci jako gotowi do zaspokojenia czyichś
                          filmowych potrzeb. Szybciutko się rozczarowałem co do nich, bo okazało się, że
                          niczego tak z czystego serca nie oferują, a jedynie wymieniają się za czyste
                          płyty (i to w stosunku 1:3). Oczywiście układ jest czysty i dla nabywcy bardzo
                          korzystny, ale jednak to smuci (już trzecia smutna rzecz dzisiejszego
                          wieczora), że bezinteresowności mało na tym świecie. Jedyne, co mi w tym
                          przeszkadza, to fakt, że wzbraniają się przed określaniem ich działalności
                          mianem handlu, twierdząc, że nie handlują, bo przecież nie biorą pieniędzy.
                          Cóż, pewnie nie słyszeli nigdy o czymś takim jak handel wymienny (w końcu
                          jesteśmy cywilizacją pieniądza). No i w ogóle zabawne, jak próbują swojemu
                          postępowaniu nadać znamiona legalności, wymyślając takie bzdury jak np. teza,
                          że kopie filmu można od kogoś nabyć i obejrzeć, pod warunkiem że usunie się ją
                          z twardego dysku przed upływem doby. No comments!

                          Czy lubi Pan kino skandynawskie i taki absurdalny, trochę surrealistyczny i
                          czarniawy humor?
                          • ignatz Re: O bezinteresowności 19.07.04, 21:01
                            Nie chcę by to zabrzmiało jak przechwałki, niemniej nigdy w głowie mej nie
                            powstała myśl o płytowym barterze. Nie raz i nie dwa kierowany ludzką
                            solidarnością i chęcią niesienia kaganka sztuki brałem na siebie koszta przesyłki.
                            Czy poprzez czarniawy i surrealistyczny humor ma Pan na myśli np. Monthy Pytona?
                            Kino skandynawskie niestety znam na przykładzie zaledwie paru filmów (parunastu
                            jeśli dołączyć do tego von Triera) i to tylko tych najnowszych, z których miło
                            wspominam "Fucking Amal"
                            • Gość: Prinz Kino skandynawskie IP: *.akademiki.uni.torun.pl 19.07.04, 21:35
                              Moje pytanie wzięło się stąd, że mam w swojej kolekcji pewien znakomity film,
                              to właśnie szwedzka groteska: "Pieśni z drugiego pietra" Roya Andersona.
                              Reżyser jest uczniem Bergmana, ale robi filmy inne niż mistrz. W Polsce film
                              nie doczekał się oficjalnej dystrybucji na płytach czy kasetach, ale kupiłem go
                              w Niemczech. Kupiłem, bo kupić musiałem, bo kiedy obejrzałem go pierwszy raz,
                              zrozumiałem, że będę chciał (mało tego, pragnął) oglądać go jeszcze
                              wielokrotnie (i rzeczywiście, mógłbym to robić co wieczór). Kilka lat temu był
                              wyświetlany w Toruniu w ramach festiwalu "Nowe Horyzonty". Niestety musiałem
                              wówczas z uwagi na moje wieczne problemy finansowe dokonać selekcji i wybrać
                              trzy filmy, które intuicyjnie wydały mi się najbardziej godne
                              uwagi. "Pieśni..." się wśród nich nie znalazły. Obejrzałem je pierwszy raz w
                              ubiegłym roku właśnie w Niemczech. Emitowała je telewizja Arte. O mało wtedy
                              nie oszalałem z zachwytu, wrażenia, szczęścia. Miałem w tych Niemczech
                              szczęście, bo po jakimś czasie pewne urocze i znakomite repertuarowo kino
                              komunalne w mieście, w którym przebywałem, wyświetlało ten film jako tzw. film
                              miesiąca. Obejrzałem go wtedy jeszcze trzy razy i uznałem, że muszę kupić płytę
                              DVD. Jestem zafascynowany tym obrazem. Powstawał siedem lat, bez scenariusza, a
                              inspiracje dla jego powstania stanowił wiersz jednego z poetów
                              iberoamerykanskich. Arcydzieło! No i stałem się jego orędownikiem. Usiłuję
                              zarazić tę moją fascynacją jak najwiekszą grupę odbiorców, kinomanów. Jak dotąd
                              składa się na nią kilkoro przyjaciół, których obraz też zachwycił. Jeśli więc
                              miałby Pan ochotę, służę uprzejmie.
                              • ignatz Re: Kino skandynawskie 04.08.04, 23:55
                                Z przyjemnością skorzystam z propozycji. Myślę że szczegóły uzgodnimy pocztą,
                                skoro Pan ma już konto na gazecie.
                                • klee Czekam 05.08.04, 11:56
                                  W takim razie czekam więc na e-mail.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka