Dodaj do ulubionych

Najgorsze decyzje w historii kina.

16.08.04, 14:52
Co powiecie na wątek dotyczacy najgorszych/najgłupszych decyzji w historii
kina. Nie chodzi tu o podanie tytułu beznadziejnego filmu (taki watek juz
istnieje) tylko po prostu o zaangazowanie bezanadziejnego aktora za
astronomiczna gażę, albo dziwne nagrody. Moje typy:

1. Przed premiera "Gwiezdnych wojen" w 1977, MGm lekką reką oddał George'owi
Lucasowi prawa do zysków ze sprzedaży różnych Gadżetów związanych z sagą.

2. Powrót Elizabeth Taylor na ekran, po 15-letniej przerwie, rolą tesciowej
Freda Flinstone'a

3. PeeWee Herman przyłapany na masturbacji w miejscu publicznym.

4. Polański uwodzący 14-letnią modelkę.

5. Złota Palma w Cannes dla "Fahrenheit 9/11"

6. Remake "Psychozy" zrobiony przez Guusa Van Santa. Zerżnięty z Hitchcocka
dosłownie klatka po klatce.

7. Colin Welland. Po tym jak dostał Oskara za scenaiusz do "Rydwanów
ognia"(film dostał 5 Oskarów) w 1982 radosnie obwieścił światu "Brytjczycy
nadchodzą". Był to ostatni sukces eżysera filmu, aktorów, a Welland skończył
grywając role angielskich czarnych charakterów w filmach klasy B.

8. Kubrick wybiera Toma Cruisa do głównej roli męskiej w "Oczach Szeroko
Zamknietych" po to tylko by ten przez cały film głównie powtarzał jak echo to
co mówiły inne w filmie.

9. Sean Connery powrócił do roli Bonda w "Diamenty sa wieczne"

10. Jar Jar Binks

11. Producenci "Dawno temu w Ameryce" zabrali film Sergio Leone gdy już
kończył montaż. Zmontowali go sami i z filmu genialnego zrobili przciętny, a
samemu Leone złamali całkowici karierę. Aha, montaż powierzono gościowi,
który rezyserował serię filmów "Akademia policyjna"

12. Odrzucenie Freda Astaira na castingu do pewnego musicalu. Napisano o
nim "Nie umie spiewać, nie umie grać, potrafi trochę tańczyć"

13. Wynona Ryder przyłapana na kradzieży w sklepie odzieżowym.

14. Jim Carrey dostaje 20 milionów $ za "Telemaniaka"

15. Cindy Crawford zostaje "aktorką"

16. Oskary i jeszcze raz Oskary

Orson Welles, Alfred Hitchcock, Stanley Kubrick nie dostali Oskara za
reżyserię. Mel Gibson, Kevin Costner (ci dwaj juz za swoje debiuty) Ron
Howard juz maja Oskary)

Peter O'Toole, Richard Burton, Cary Grant, Glenn Close bez aktorskich
Oskarów. Sally Field ma już dwa.

17. Amerykański dystrybutor źle wypełnił papiery zgłaszajac "dawno temu w
Ameryce" do nominacji oskarowych wobec czego film nie został zgłoszony w
ŻADNEJ kategorii, co wkurzyło zwłaszcza Ennio Morricone, autora genilanej
muzyki do "DTWA".

18. Demi Moore dostaje 13 milionów $ za role w "Striptease"
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 16.08.04, 15:39
      nie wiem czemu sie czepiasz Cindy Crawford, ktora wlasciwie nakrecila jeden
      film a nie irytuja Cie WIELKIE KARIERY takich beztalenci jak Liv Tyler :///

      niemniej watek sam w sobie ciekawy
      • ignatz Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 16.08.04, 16:37
        wara od Liv
        • braineater Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 16.08.04, 17:06
          amerykański montaż nieustraszonych łowców vampirów polańskiego
          Stworzenie dwóch kolejnych części Matrixa
          wykładanie kasy na Krzyk 2 i 3
          pojawienie się gwiazd typu Matt Damon, Ben Affleck
          Hugh Grant w roli Szopena
          Olaf Lubaszenko i jego tfurczość
          Próba wmówienia polakom że Rejs jest dobrym filmem

          to tylko kilka pierwszych - jak mi się coś nasunie to dopiszę...
          Pozdrowienia:)
          • Gość: axa Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:52
            > pojawienie się gwiazd typu Matt Damon, Ben Affleck

            Co do tego drugiego to się zgadzam, ale Damon jest ok. Przynajmniej w
            Buntowniku z wyboru i Oceans 11 i 12.
      • mallina Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 17.08.04, 00:44
        Liv Tyler wystarczy ze JEST
        • Gość: kubu Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.chello.pl 17.08.04, 13:16
          no to chyba tylko jej to wystarczy
          naprawde lubisz aktorki, ktore sa bardziej drewniane niz dekoracje za ich
          plecami?
          :///
    • klee Dyskwalifikacja 16.08.04, 17:15
      Niektóre punkty nadają Twojemu postowi znamion kolorowego pisemka, np. o
      Polańskim uwodzącym małoletnią lub o masturbacji w publicznym miejscu. No ale
      dołączę się mimo to. Dla mnie wielkim błędem i czymś bardzo przykrym jest fakt
      niedopuszczenia do oscarowych zmagań "Krwawej niedzieli" Greengrassa za to, że
      została wcześniej wyemitowana w telewizji (zgodnie z regulaminem przyznawania
      tej nagrody coś takiego dyskwalifikuje film).
    • kraciak Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 17.08.04, 00:06
      Dodanie głosu z offu, komentującego wszystko, co dzieje się w filmie Blade
      Runner Scotta + happy end w tymże. Na szczęście jest jeszcze wersja reżyserska.
      Bez wyżej wymienionych wygłupów dla przytępawej, mało wymagającej publiczności.
    • mallina Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 17.08.04, 00:45
      "kolorowanie" starych filmow
    • Gość: Kasienia Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.stnet.pl / *.stnet.pl 17.08.04, 10:13
      To ja się podpisuję pod p.5 (rzeczywiście slogan Controversy? What Controversy?
      jest tu na miejscu); również pod p. 15- wszelkiej maści modelki czy piosenkarki
      próbujące swych sił w filmie przyprawiają mnie o ból głowy(żeby wymienic choćby
      J.Lo lub Britney Spears). Są oczywiście przypadki pozytywne, ale tych jakby
      mniej...
      Z historii kina polskiego: charakteryzacja Żebrowskiego w Wiedźminie czyli
      połączenie "Nieśmiertelnego" z Bobem-Lelandem Palmerem z "Twin Peaks";
      • mallina Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 17.08.04, 12:31
        Jennifer Lopez wpierw grala w filmach a pozniej stala sie piosenkarka:-)
        • Gość: Kasienia Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.stnet.pl / *.stnet.pl 17.08.04, 14:07
          To nie ma znaczenia dla mnie, w obu rzeczach jest beznadziejna.
      • Gość: R2D2 Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 19.08.04, 08:28
        Jennifer Lopez zaczęła "karierę" od aktorstwa, dopiero potem została
        piosenkarką - to gwoli ścisłości. Co nie zmienia faktu, że jest marniutka, a
        jej osławiony, monstrualnych rozmiarów tyłek - delikatnie mówiąc - mocno
        przereklamowany.
        • Gość: R2D2 PS IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 19.08.04, 08:30
          Sorry, nie zauważyłem, że ktoś już to napisał...
      • Gość: Ania Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.centertel.pl 19.08.04, 16:07
        Lopez zaczynala jako aktorka :)
        • Gość: Kasienia Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.stnet.pl / *.stnet.pl 20.08.04, 08:54
          Dobra, to juz wiem, że zaczynała jako aktorka, a jeszcze wczesniej jako
          tancerka, m.in. w teledyskach. Ale co z tego, która jej rola, waszym zadniem
          była szczególnie godna uwagi? Tylko nie piszcie o "Selenie", bo mi się cofnie...
    • Gość: SAga Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 20:32
      Dopuszczanie gwiazdek popu za ekran, najpierw powinni testować umiejętności
      aktorskie (np zdjecia próbne), a nie testować wytrzymałość widzów.
      > Orson Welles, Alfred Hitchcock, Stanley Kubrick nie dostali Oskara za
      > reżyserię- po prostu okrucieństwo!
      więcej oscarowych "pomyłek"
      - Jennifer Connelly powinna dostać Oscara za "Requiem dla snu" nie za "Piękny Umysł"
      - Russell Crowe natomiast za "Piękny Umysł" nie za "Gladiatora"
      - a gdzie "Fight Club"?
      - niestety nie widziałam kreacji Benicia Del Toro, ale Joaquin Phoenix
      rewelacyjnie zagrał w "Gladiatorze"
      - Eminem?!
      - David Lynch powiniem otrzymać Oscara za "Mullholland Drive"
      - gdzie nominacja dla Jima Carrey'a za "Man on the Moon"?
      - te romansidło "Titanic" dostało Oscara za "najlepszy film"
      - czy zabrakło nominacji dla Ala Pacino za "Adwokata diabła"?
      - za mało nominacji dla "Se7en"
      zobaczymy, co im odbije nastęnym razem...
      • Gość: SAga Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 20:50
        Ekranizacja "Quo Vadis", cóż to za superprodukcja!
        • nefil Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 18.08.04, 21:55
          Gość portalu: SAga napisał(a):

          > Ekranizacja "Quo Vadis", cóż to za superprodukcja!
          Przypomne, ze znaczna czesc pieniedzy przeznaczonych na produkcje tego filmu
          zasilila fundusz wyborczy pewnej lewicowej partii.
      • Gość: Kasienia Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.stnet.pl / *.stnet.pl 18.08.04, 12:07
        Ja za Mulholland Drive to bym Lynchowi Oscara nie dała, ale za Lost Highway jak
        najbardziej. W pierwszym filmie po prostu za dużo cytatów z samego siebie. O
        tym m.in. jest moja praca magisterska.
        • kajtulo Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 18.08.04, 17:29
          dlaczego takie zdarzenia z życia prywatnego gwiazd (kradzież, gwałt,
          masturbacja), nazywasz decyzjami w historii kina? Co to ma do kina i do jakichś
          decyzji???
          • Gość: kubu Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.chello.pl 18.08.04, 17:58
            no wlasnie
            tez sie zastanawialem, czy PeeWee Herman zadecydowal, ze przylapia go na
            masturbacji :)
            • ron_obvious Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 18.08.04, 19:51
              Może to nie są jakieś "wielkie" decyzje. Ale czasem głupie wybryki, które
              decyduja na karierze wyzej wymienionych, np. Polańskiego, który został wygnany
              z Cholyłudu. A niektóre wymieniłem ze względów, powiedzmy, humorystyczo-
              obyczajowych.
      • Gość: Ania Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.centertel.pl 19.08.04, 16:14
        Crowe Oscara to powienien dostac za "Informatora"!!!
    • tumour_marla Zenujace fakty z historii kina, moze tak... 18.08.04, 23:37
      1.Polskie produkcje typu: poranek kojota i e=mc2 - po prostu zenada
      2.nienasycenie-zenada do kwadratu
      3.szufladkowanie naprawde dobrych aktorow przez wzglad na ich aparycje i pare
      rol amantow np. di caprio, pitt
      3.dyskryminacja jimacarreya za bycie komikiem. manonthe moon i
      trumanshow/fatalne niedopatrzenie
      4wiedzmin - grafika(zwlaszcza ten smok), obsada: 40 letnia pani z wasem jako
      seksowna czarodziejka, podtatusialy kordian w roli maszyny do zabijania, pol
      obsady z polskich seriali:pazdzioch w roli rycerza, policjant z rodziny
      zastepczej jako krasnolud,pewnie rysio z klanu tez gdzies tam
      jest...+charakteryzacja_dzizus elfy i driady...
      5. avalon
      6.watki rodzinno -romansowe w matriksie i wirtualny masaz serca na trinity
      7.ludzi ktorzy obecnie zbijaja kase na horrorach dlamlodziezy i z mlodzieza
      powinno sie wieszac, przylado chyba niemusze przytaczac.
      • Gość: E2D2 Re: Zenujace fakty z historii kina, moze tak... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 19.08.04, 08:34
        Z kategorii "Polskie Podwórko":
        1. Brak nominacji dla filmu "EDI"
        2. Zgłoszenie "Quo Vadis" do Nagrody Akademii
        3. Niezgłoszenie "Pornografii" J.J. Kolskiego
        • Gość: styl Re: Zenujace fakty z historii kina, moze tak... IP: *.czeladz.msk.pl 19.08.04, 10:40
          .."Pornografia" została zgłoszona tylko nie dostala nominacji.....
      • goskagoska Re: Zenujace fakty z historii kina, moze tak... 19.08.04, 16:25
        Avalon super film
        • Gość: Kasienia Re: Zenujace fakty z historii kina, moze tak... IP: *.stnet.pl / *.stnet.pl 20.08.04, 08:58
          Hehe, szczególnie doktor Zosia w czarnej peruce i okularach z Matrixa jest
          świetna. Tak dzielnie walczyła, że aż czkawki z napięcia dostałam....
      • Gość: Sam Bushard Re: Zenujace fakty z historii kina, moze tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 23:01
        "Wiedźmina" nie widziałem, ale Grażyna Wolszczak jest b.ładną kobietą (pamiętam
        jakie zrobiła na mnie wrażenie w "Grach ulicznych") - może mam takie zdanie,
        gdyż jako trzydziestolatkowi jej wiek nie robi na mnie wrażenia. Gdybym miał
        dwadzieścia kto wie...może zastanawiał bym się nad doborem ról trzydziestek i
        czterdziestek pod względem "atrakcyjności cielesnej"?
        p.s. życzę jak najdłuższego utrzymania atrakcyjnego wyglądu - natura potrafi
        być okrutna - kobiety (mężczyźni oczywiście też) po skończeniu dwudziestu i
        ewentualnie paru nastepnych lat wiele tracą - se la vie
    • Gość: Kasienia Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.stnet.pl / *.stnet.pl 19.08.04, 11:42
      Kompletną porażką była, moim zadniem, obsada TROI- Parys piękniejszy od Heleny,
      Brad Pitt to gdyby nie miał tej zbroi to pomyślałabym, że dopiero zszedł z
      planu WYWIADU Z WAMPIREM, honoru bronił Eric Bana, ale żonę tez mu dali
      fatalną...Cały film to wyciskacz łez dla nastolatek....
    • goskagoska Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 19.08.04, 16:28
      NAjwiększe kichy jakie ostatnio widziałam : "Johny Q" i " Dreamcatcher"
    • ivek Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 20.08.04, 09:11

      Proba wcisniecia kitu ludziom, ze ktos wolalby Helen Hunt zamiast Maricia Tomei
      (Czego pragna kobiety). Wiekszej bzdury w kinie chyba nie widzialem ;)
      aj.
      • Gość: mm Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 20:16
        calkowicie popieram, nakrecenie tego filmu (i calej setki podobnych pseudo
        wyciskaczy lez)to dopiero katastrofa Helen Hunt i oczywiście Meg Ryan nadaja
        sie wyłącznie do ról drugoplanowych w brazylijskich telenowelach klasy b
    • Gość: wojtek u. Opisujesz FAKTY nie deacyzje. IP: *.rybnik.vobis.net / *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 17:32
      • ratyzbona Re: Opisujesz FAKTY nie deacyzje. 20.08.04, 20:37
        1.) Dokręcenie pierwszych trzech części ,, Gwiezdnych Wojen" - zniszczyli całą
        legendę.
        2.) Dwaj odtwórcy ról Bonda - Australijczyk ( nie pamiętam jak się pisze jego
        nazwisko) i Dalton.
        3.) Nie nagrodzenie muzyki do ,, Gladiatora" Oskarem.
        4.) Nadanie przez Akademię dwóch nagród dla czarnoskórych aktorów w jednym roku
        co pomniejszyło wagę tych Oskarów i kazało mysleć ,że zostały przyznane za
        poprawność polityczną a nie za aktorstwo.
        5.)Powierzenie ekranizacji ,, Diuny" Lynchowi.
        6.)Nakręcenie ,, Wiedźmina" bez absolutnego braku poszanowania dla powieści
        Sapkowskiego.
        7.)Nakręcenie trzeciej części ,, Ojca Chrzesnego"
        8.)Rozdzielenie się wytwórni Pixar z Disneyem na co Disney sam pozwolił.
        9.) Powierzenie Madonnie jakiejkolwiek roli po jej wystepie w ,, Evicie"
        10.) Szykanowanie Chaplina za jego rzekome sympatie komunistyczne.
        11.) nakręcenie ,, Speeda 2" bez Keanu Reevsa
        12.) Ekranizacja ,, Starej Baśni"

        I wiele , wiele innych. Te przychodza mi do głowy na szybko.
        • Gość: Iza Re: Opisujesz FAKTY nie deacyzje. IP: *.in.zabkowska.pl / *.zabkowska.pl 21.08.04, 02:03
          ad 2 - net facet nazywał się Georg Lanzeby

          Dla mnie największym nieporozumieniem był pomysł, że ktokolwiek wolałby
          kogokolwiek od Roberta Redforda - Niemoralna Propozycja
          • ivek Re: Opisujesz FAKTY nie deacyzje. 23.08.04, 14:42
            Dla mnie sprawa jest jasna. Szla wojna, potrzebni sa ludzie na pierwsza linie
            frontu to trzeba bylo udobruchac murzynow, stad dwa Oscary (po raz pierwszy w
            histroii nagrod akademii, gdyby ktos nie wiedzial za role pierwszoplanowe dla
            afroamerykanow).
            A skad potrzeba zdobycia punktow u tej mniejszosci? Ano wystarczy obejrzec South
            Park - Bigger, Longer and Uncut

            a wracajac do tematu i juz na powaznie to nieszczesne decyzje to:

            1)wprowadzenie kodesku Haysa
            2)wprowadzenie statystyk (najwieksze otwarcie, najlepszy wynik w pierwszych
            dwoch tygodniach, itd.) i tworzenie filmow majacych na celu sciganie tych rezultatow
            3)dostrzezenie przez Amerykanow, jak wielce dochodowych eksporterem jest Hollywood
            4)sequele, prequele i inne crap’ele
            5)zawladniecie dubbingu w przetwarzaniu na wlasny rynek filmow w Niemczech
            6) a w Polsce lektor w tv
            7)likwidacja konfrontacji – czesto jedyna mozliwosc obejrzenia seriami dobrych,
            ambitnych filmow spoza USA na prowincji
            ajwek
          • magdalenax Re: Opisujesz FAKTY nie deacyzje. 25.08.04, 09:44
            Dla mnie to tez bylo absurdalne ze Demi Moore wolala Woodego Harelsona and
            Redforda :)
    • Gość: torbiel Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.08.04, 13:18
      bardzo dobry wątek. ze swojej strony dodam jedną, ale chyba najbardziej bolesną
      sprawę, moje największe kinowe rozczarowanie:

      bracia cohen, tworcy "śmiertelnie proste", "bartona finka" etc. robią
      film "okrucieństwo nie do przyjęcia" i "zabić starszą panią". popłakałem się z
      wściekłości. nic tylko wyć.
      • Gość: torbiel Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.08.04, 13:22
        acha! no i zwycięztwo "dnia świra" w gdyni. dzięki czemu paralityk koterski
        został przewodniczącym jury w następnym roku i zwyciężyła "warszawa".
      • Gość: kasienka Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 22:01
        Zgadzam sie,ze "Okrucieństwo nie do przyjecia" to czarna dziura w filmotece
        Cohenow
    • ayya Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 21.08.04, 13:43
      1. Oscar dla Halle Berry za rolę w naprawdę beznadziejnym filmie.
      2. Oscar za całokształt twórczości Dla E.Kazana.
      3. Leonardo di Caprio dostaję główną rolę w "Gangach Nowego Jorku".
      4. Clarke Gable nie dostaje Oscara za rolę Rhetta Butlera.
      5. Britney Spears gra w filmie.
      6. Nie dostrzeżenie świetnych ról Edwarda Nortona w "The Fight Club" i "25.
      godzinie" przez szacowne gremia przyznające filmowe nagrody.
      7. "Amelia" nie dostaje Oscara.
      8. Zachwyt nad filmami Alejandro González Ińárritu.
      9. Powstaje film "Gerry".
      10. Polskie superprodukcje filmowe.

      Ale pewnie jest tego o wiele więcej :)
      • klee Co się poddaje ocenie? 21.08.04, 19:30
        Ad 1) Choć za panią Berry nie przepadam, to przyznam, że nagroda jej się
        należała (nie tylko za ten obraz). Nie ma przy tym znaczenia, jaki był film.
        Liczy się tylko to, jak zagrała, a grała świetnie. Co zaś do samego filmu, to
        na tle innych hollywoddzkich produkcji poruszających ten temat zdecydowanie się
        wyróżnia.
        • ayya Re: Co się poddaje ocenie? 21.08.04, 20:00
          klee napisał:

          > Ad 1) Choć za panią Berry nie przepadam, to przyznam, że nagroda jej się
          > należała (nie tylko za ten obraz). Nie ma przy tym znaczenia, jaki był film.
          > Liczy się tylko to, jak zagrała, a grała świetnie. Co zaś do samego filmu, to
          > na tle innych hollywoddzkich produkcji poruszających ten temat zdecydowanie
          się
          >
          > wyróżnia.

          Ja mam takie odczucie, że ona właśnie dostała Oscara za to, jaki temat film
          podejmuje. Film mi się nie podobał, a fanką talentu Halle Berry nigdy nie będę.
          Ze wszystkich nominowanych wówczas aktorek o wiele lepsze role w ciekawszych
          filmach miały i Nicole Kidman i Judi Dench. Moim zdaniem wygrała po prostu
          niesłuszie.
          • klee Nieco o aktorstwie 21.08.04, 20:49
            Jak już napisałem, także nie jestem wielbicielem pani Berry, ale uważam, że w
            tym wypadku jej talent i umiejętności aktorskie należało docenić. To, czy film
            nam się podoba, czy też nie, ma naprawdę drugorzędne znaczenie. Kiedy przyznaje
            się nagrodę aktorce, to ocenia się jej kreację aktorską, a nie film, w którym
            ją stworzyła.

            Ja nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej i jej samej nie lubię i mam obu tym
            instytucjom wiele do zarzucenia. Jednak podejrzenie, które wyraziłaś w
            pierwszym zdaniu, wydaje się nietrafione. Kilka lat wcześniej bowiem Sussan
            Sarandon otrzymała Oskara za rolę w filmie o tej samej tematyce. Jeśli
            chodziłoby więc o docenienie tematu, to można powiedzieć, że zrobiono to już
            kilka lat wcześniej i teraz nie było takiej potrzeby.

            Co do pięknej Nicole, to nie uważam, aby miała ona na koncie jakąkolwiek
            oskarową rolę i nie myślę, aby w przyszłości stworzyła kreację godną takiego
            wyróżnienia. Zaś starsza pani Dench dostała - słusznie moim zdaniem - Oskara za
            rolę w "Zakochanym Szekspirze" (to dopiero beznadziejny film!) i to na razie
            wystarczy. Mnie się już bardziej podobała w "Kronikach portowych" niż w "Iris".
            U Hallstroma stworzyła wyrazistą postać i doskonale jej broniła. W "Iris" zaś
            nie pokazała niczego, czego by już w kinie wcześniej nie było. Role osób
            szalonych, chorych umysłowo, dziwaków etc. są widowiskowe, kino je lubi, ale
            rzadko kiedy bywają dobre. Tak naprawdę są bowiem szalenie trudne.

            To jeszcze słówko o sposobie gry pani Berry. Nie jestem teoretykiem aktorstwa,
            więc trudno mi coś napisać. Pociągające w jej grze było stonowanie emocji, ale
            nie nadmierne. Doskonale wygrała ból i złość; tak właśnie bez nadmiernej
            ekspresywności. Bezsilność i rezygnację było widać w każdym jej geście;
            wystarczyło nawet spojrzeć tylko na jej twarz. Była to po protstu nieszczęśliwa
            konieta i to jej nieszczęście przenikało widza (przynajmniej mnie). A w scenie
            erotycznej - doskonała, choć samej sceny nie znoszę i uważam, że się nie broni
            w filmie (przynajmniej w takiej postaci). Nie jest łatwo zagrać głupszej niż
            się jest. To wyzwanie dla aktora. Berry mu sprostała.
            • Gość: m. Re: Nieco o aktorstwie IP: *.acn.pl 22.08.04, 02:57
              Bez nadmiernej ekspresji? Stonowanie emocji? Czy oglądaliśmy ten sam film? Rólka
              panny Berry to pokaz aktorskiej histerii w zdecydowanie najgorszym gatunku...
              zachowanie w trakcie odbierania nagrody tylko potwierdza fakt, że to nie była
              gra aktorska, a kwintesencja jej osobowości.

              - Julianne Moore wciąż bez Oskara.

              - Amelia? Przegrała z "No Man's Land". Dziełem absolutnie wybitnym.
              • klee Gdzie to, ach, gdzie to jest? 22.08.04, 13:26
                Pytanie pewnie zasadne. ;-) A w którym miejscu był wysyp tej rzekomej
                nadekspresji?

                Jej histeryczne wystąpienie w czasie gali też mnie zmierziło. Był to pierwszy
                Oskar dla czrnoskórej aktorki w historii nagrody, chwila doniosła, więc uważam,
                że powinna zachować fason. No ale to tylko dowodzi jej kunsztu. Histeryczny
                charakter, a na planie potrafi zamienić się w kogoś zupełnie innego. To jak
                nasza Janda, która potrafi na scenie okiełznać swą neurotyczną osobowość. Klasa!
            • ayya Re: Nieco o aktorstwie 22.08.04, 13:27
              Jej aktorstwo w "Monster's Ball" nie było złe. Napisałeś, że świetnie zagrała i
              bez nadmiernej expresji i tu się nie mogę zgodzić. Berry była w tym filmie aż
              nieznośnie histeryczna, była właśnie taka bezsilna i nieszczęśliwa w swojej
              roli, że w ogóle mnie nie przekonała. Zresztą jak było widać na Oscarach
              histeryczność nie wynika z jej talentu aktorskiego, ale z charakteru :))

              Co do innych aktorek. Nicole Kidman wcale nie jest chodzącą pięknością i urosła
              do rangi wielkiej aktorki tylko dzięki krytykom filmowym, ale ma na swoim
              koncie, moim zdaniem, o wiele więcej przyzwoitych i dobrych ról niż choćby
              Halle Berry. A w "Dogville" to Nicole przeszła samą siebie. Bez nadmiernej
              expresji to właśnie ona tam zagrała. Co do Judi Dench to fakt, że dostała
              Oscara za "Zakochanego Szekspira" (to bardzo sympatyczny film, nic wielkiego,
              ale przyjemnie się go ogląda) wcale nie oznacza, że nie mogłaby go dostać i
              za "Iris". Wg mnie stworzyła tam na tyle wyraźną kreację, że nikt by się
              specjalnie nie zdziwił i nie protestował :) Ja w ogóle cenię aktorstwo Judi
              Dench, więc może jestem tu mało obiektywna, ale właśnie jej wtedy dałabym tą
              nagrodę.
              • klee Aktorzy, aktorzy 22.08.04, 14:21
                O histeryczności pani Berry napisałem jeden post wyżej:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=14953987&a=15114064
                Mnie się Kidman też w "Dogville" podobała, ale jednak za mało w tej roli było
                wyrazu, by uznać ją za wyjątkową. Brak ekspresji wynikał raczej z takiego
                wyobrażenia (reżyserskiego czy aktorskiego) roli, a co za tym idzie i budowania
                jej: stoicyzm i rezygnacja; nie zaś z tego, że wygrać miała emocje w sposób
                wyważony, nieemocjonalny. Zbyt beznamiętna jak dla mnie w tej roli.

                Co do Dentch to powtórzę. Choroba psychiczna jest zawsze wyrazista, widowiskowa
                na ekranie. Jednak Dench nie miała moim zdaniem pomysłu na tę rolę, zagrała
                sztampowo, nie pokazała niczego nowego, jeśli idzie o kreowanie tego rodzaju
                postaci. Mnie się jednak w "Kronikach..." bardziej podobała, choć i tę rolę
                trudno uznac za oskarową.
            • ayya Re: Nieco o aktorstwie 22.08.04, 18:17
              klee napisał:

              > Kilka lat wcześniej bowiem Sussan
              > Sarandon otrzymała Oskara za rolę w filmie o tej samej tematyce.
              >

              O jaki film Ci tu chodzi? Jeśli o "Dead Man Walking" to te 2 filmy mają chyba
              niewiele wspólnego.
              • klee Tematyka 22.08.04, 18:29
                Stwierdziłaś, że Berry dostała Oskara za to, że wystąpiła w filmie o takiej, a
                nie innej tematyce, a to właśnie ta łączy te dwa filmy. To, że różnią się
                zasadniczo, to inna sprawa; temat jest jednak ten sam. I za to choćby warto
                zwrócić uwagę na "Czekając na wyrok" - ten temat został tam pokazany w sposób
                nowatorski. Nie czyni go to jeszcze znakomitym filmem, ale jest niezaprzeczalną
                wartością.
      • Gość: kasienka Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 22:05
        Nic ująć a jeszcze duuuuzo dodać.Zgadzam sie w 100%
      • Gość: Maryś Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 11:29
        Taa, Britney w filmie "Dogonić marzenia" czy jakoś tak, nie widziałam, ale
        nietrudno się domyśleć co to za beznadzieja, opróćz tego Brad Pitt w "Siedem
        lat w Tybecie", fatalnie zagrał, no i te żółte włosy... Oscar dla Titanica za
        NAJLEPSZY FILM! no ale to tylko świadczy o ogólnym poziomie Oscarów, jakby ktoś
        jeszcze nie zauważył. Zgadzam się też z tym, że szkoda, że Ed Norton nie został
        zauważony za rolę w "fight Club", dla mnie był rewelacyjny. A tak w ogóle
        większość superprodukcji - zarówno polskich (ha ha) jak i amerykańskich nie
        nadaje się do niczego, dla mnie to strata czasu. Ogólny stan polskiego kina
        jest także żenujący
      • noico Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 24.08.04, 21:03
        ayya napisała:


        > 8. Zachwyt nad filmami Alejandro González Ińárritu.
        To obejrzyj "21 gramów"
    • Gość: aasiek Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 16:56
      Z serii "Pomyłki Akademii" - przyznanie Oskara za piosenkę jakiemuś wesołemu
      wypełniaczowi ciszy - nie pytajcie z jakiego filmu, bo nie pamiętam -
      w sytuacji gdy nominowane były także "May It Be" i ten walczyk Stinga. Nie
      mogłam zrozumieć i nadal nie rozumiem, jakim cudem tamten utwór mógł wygrać...
      • Gość: Didi Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 13:57
        Z cyklu Oskary bez sensu Akademia Filmowa przedstawia - Oscar za najlepszą rolę
        męską dla Denzela Washingtona za "dzień próby"
        • ayya Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 22.08.04, 14:11
          Gość portalu: Didi napisał(a):

          > Z cyklu Oskary bez sensu Akademia Filmowa przedstawia - Oscar za najlepszą
          rolę
          >
          > męską dla Denzela Washingtona za "dzień próby"

          To nie był akurat zły wybór. Wyrazista kreacja w ciekawym filmie, choć Denzel
          ma na swoim koncie już lepsze role choćby w świetnym "Malcolmie X".
          • Gość: dzio Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:37
            to był fatalny wybór, biorąc pod uwagę alternatywę w postaci russel'a crowe i "pięknego umysłu"........
    • Gość: s. Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.light.csk.pl 22.08.04, 14:03
      porażka to prawie wszystkie polskie filmy-ekranizacje powieści znanych polskich
      pisarzy ("Quo vadis" itp itd), któłre każdy Polak nie wiadomo czemu ogląda po
      raz setny, kiedy tylko telewizja emituje je w formie 13 dcinków serialu).
    • cherilyn Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 22.08.04, 17:41
      Oscar dla R. Crowe za 'Gladiatora' a w tym samym roku, brak Oscara dla T.
      Hanksa za 'Cast Away'

      Żenada...
      • tymma Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 22.08.04, 18:53
        Oscar dla Julii Roberts a nie dla nominowanej Ellen Burstyn, i w ogole
        pominiecie przez Amerykanska Akademie tudziez inne hamerykanskie gale Requiem
        dla snu,Trainspottingu i... Gary Oldmana...
        poza tym Ewan McGregor w Gwiezdnych wojnach(co za hanba;)) i Christian Bale w
        Batmanie
        • Gość: bacha Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:15
          ja chciałabym dodać jeszcze brak Oskara dla 'Skazanych na Shawshank' w 1994
          roku. Konkurencja-fakt, była silna, ale moim zdaniem jest to jeden z
          najlepszych filmów(dla mnie osobiście najlepszy) wszechczasów.
          pozdrawiam:)
    • Gość: BebeNY Antyamerykanska lista IP: 5.3.1R2D* / 160.83.73.* 24.08.04, 20:45
      Czemu nie napisales po prostu: nie lubie US, bo sa najwieksza potega na
      swiecie i swieci mi w oczy za bardzo sukces. W Polsce mamy kaszany na
      codzienm, wlacznie ze wszystkimi filmami z Linda i Pazura, dzieki ktorym dzieci
      w kolysce wiedza co oznacza slowo "ku..a". Lista jest dluga. Jednakze
      propaganda antyamerykanska trwa na forum, co wlasciwie mnie cieszy, bo zolc was
      bidokow zalewa, ze do piet nam nie dorosniecie nigdy, w kinie tez.
    • magdalenax Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 25.08.04, 09:38
      Oskary dla Zakochanego Szekspira a w szczegolnosci dla Gwyneth Paltrow za role
      pierwszoplanowa.
      • magdalenax Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 25.08.04, 09:55
        Przepraszam zapomnialam o Judith Dench. Dla niej wielkie uklony. Niestety ona
        nie mogla uratowac tego koszmarnego filmu.
    • Gość: tyler Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.09.04, 23:18
      pominięcie przy oscarach filmów:
      -Fight club (choćby rewelacyjne role pitta i przed wszystkim nortona)
      -Requiem for a dream (brak oscara za muzykę i pominięcie Ellen Burstyn)
      -Memento (choćby oscar za scenariusz,czegos tak nowatroskiego dawno wo kinie
      nie widzialem,nawiasem mowiac skopoiowane potem we francuskim "nieodwracalne")
    • Gość: SAga Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 00:01
      Julia Roberts w "Ocean's Eleven"- najbrzydsza z całej obsady, he he.
    • Gość: trejo Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.rzeszow.mm.pl 05.09.04, 20:20
      Ad.7.Gosc raczej sie nie pomylil.Hugh Hudson wielkiej kariery jako rezyser nie
      zrobil,tym niemniej jego nastepny po RYDWANACH film GREYSTOKE-LEGENDA TARZANA
      WLADCY MALP to pierwszorzedne kino.Pozniej juz raczej fuszerowal.Natomiast
      Brytyjczycy faktycznie nadeszli.Wystarczy wymienic Neila Jordana,Stephena
      Frearsa,Anthony Minghelle,Adriana Lyne'a,Johna Maddena,Alana Parkera,Terry
      Gilliama,Jima Sheridana.Wymienilem tylko tych ,ktorzy odniesli zarowno
      komercyjny jak i artystyczny sukces.
    • Gość: El Favorro Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 14:05
      Genialny wątek, gratuluję :]
      Nie brałbym jednak w ogóle pod uwagę tego, że ktoś dostał czy nie dostał
      Oscara, bo wyróżnienie to przynajmniej w ciągu kilkunastu ostatnich lat
      straciło swą wartość kompletnie i tak naprawdę Oscar dla filmu kiepsko o nim
      świadczy.
      A moje typy:

      - George Clooney jako Batman
      - Edi (cały, a szczególnie muzyka, wyjąwszy jedynie główną rolę, która była OK)
      oraz cały zachwyt, promocja, owczy pęd itd.
      - Quo Vadis
      - Stanisław "Moda-na-sukces" Olejniczak jako lektor TV (trochę to off-topic,
      sorry) i w ogóle dubbingowanie/opatrywanie lektorem filmów
      - humor typu "odniesień do polskiej rzeczywistości" w wykonaniu wychwalanego
      Bartosza Wierzbięty (Asteriksy, Szreki i inne takie)
      - zabijanie dobrych filmów przez totalnie niepotrzebne i nieudane remake'i
      (Vanilla Sky, Insomnia, Solaris)
      - James Horner (z wyjątkiem "Pięknego Umysłu", który nie grzmiał fanfarami
      grającymi ciągle ten sam temat)
      - Hans Zimmer (patrz wyżej, ale bez nawiasu)
      - genialny Howard Shore psujący sobie fantastyczną reputację "Władcą Pierścieni"
      - danie do ręki kamery Olafowi L.
      - zarzucenie przez von Triera swojej wcześniejszej stylistyki na rzecz Dogmy i
      nie tylko (dzięki czemu dalej robi dobre filmy, ale to już trochę nie to...)
      - wpuszczenie do Cannes Amerykanów (był Mulholland Dr., był Słoń i są to
      świetne filmy, ale festiwal się niestety bardzo zmienia)

      Więcej grzechów nie pamiętam.

      A co to wcześniejszych wątków:
      - George Lazenby był świetnym Bondem moim zdaniem, a o Daltonie naczytałem się
      ostatnio superlatywów i też nie sądzę, aby był zły - po prostu pokazują trochę
      inne oblicze Bonda
      - Gerry to imo bardzo interesujący film i niezła wprawka przed "Słoniem"

      pzdr!
      • ron_obvious Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 13.09.04, 14:59
        - zabijanie dobrych filmów przez totalnie niepotrzebne i nieudane remake'i
        > (Vanilla Sky, Insomnia, Solaris)

        No akurat w przypadku Solaris to raczej nie remake filmu tylko kolejna
        adaptacja tej samej książki. Wesrji Soderbergha nie widziałem to sie nie
        wypowiadam czy gorsza, czy lepsza (choc raczej watpie zeby mozna było lepiej
        ten materiał nakrecic niż Tarkowski)
        • Gość: El Favorro Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:06
          Fakt, dzięki za sprostowanie.

          Moim zdaniem główną atrakcją w wersji Soderbergha była osławiona goła pupa
          Clooneya. Mdłego zresztą. Tak samo mdłego jak Natascha McElhone i jeszcze pewna
          postać (już nie pamiętam), która, zagadnięta na jakikolwiek temat, zaczynała
          wypowiedź od przeciągłego "yeeeeaaaaaah", co z czasem poczęło wywoływać we mnie
          jakieś nerwowe chrumkanie.
          A z pozytywnych rzeczy - muzyka (całkiem, całkiem) oraz wyraźny hołd dla
          Tarkowskiego, widoczny po swetrze głównego bohatera (bardzo podobny w obu
          wersjach).

          pzdr
          • amy4 Re: Najgorsze decyzje w historii kina. 20.01.05, 12:34
            przeczytałam wszystkie posty i nie wierzę że nikt nie wymienił Oscarów dla
            nudziarstwa pt. "Angielski Pacjent" boshe! poza tym żenujące jest odcinanie
            kuponów od całkiem niezłych filmów sensacyjnych ;) co skutkuje Zabójczą Bronią
            4, Szklaną Pułapką 3, Terminatorem 3, a niedługo Indianą Jonesem 4 -
            podtatusiali "herosi" wyglądają w nich śmiesznie (szczytem jest gubernator -
            terminator, którego, przyznam się nie zdzierżyłam do końca).
            do tego niezrozumiałe dla mnie promowanie beztalenci w postaci B. Afflecka, M.
            Damona, C. Diaz, oraz L. Dicaprio, który ma na swoim koncie tylko jedną dobrą
            rolę - w Co gryzie Gilberta Grape'a. Nie ma to jak jechać na opinii he, he.
      • Gość: dzio Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:47
        po pierwsze - od bartosza wierzbięty wara. bartosz wierzbięta rewelacyjnym tłumaczem jest.

        po drugie - od hansa zimmera wara tym bardziej. "gladiator" to absolutna rewelacja, jeżeli chodzi o dopasowanie oryginalnej ścieżki dźwiękowej do filmu...

        po trzecie - w pełni popieram w kwestii lektorów i dubbingu - zarzyna film. jedyne słuszne rozwiązanie, to napisy, ale niestety większość widzów w naszym pięknym kraju ma problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego, że nie wspomnę o jednoczesnym czytaniu i śledzeniu akcji....

        po czwarte - istnieje tylko jeden bond i nazywa się connery, sean connery. :]
    • Gość: SiTY Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.01.05, 15:07
      Zrobienie "Alexandra". hihihi...

      Oscary dla "Forrest Gump".
      "Kill Bill"
      chiński "HERO" - totalne nic.
      • Gość: duraj Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:56
        Oskar dla Paltrow - zgroza!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: jaija Re: Najgorsze decyzje w historii kina. IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.01.05, 23:50
      Mnie również nie śmieszą pomysły Wierzbięty. Takie są "pseudozabawne", czego
      nienawidzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka