Dodaj do ulubionych

WFF: Nuda W Brnie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 01:30
No, nuda w tym Brnie, nuda. A czasami i na sali kinowej nuda, choć rzadko.
Wycieczka do kina pouczającą wielce była, jakowoż dano nam zobaczyć inne
oblicze czeskiej kinematografii. A oblicze to było czarno-białe i chaotyczne
dość, ale nie w ten sposób chaotyczne, że powstaje tzw. czeski film, ale
chaotycznie wynaturzone. Wszystkie postacie było to co najmniej jakieś dziwne
indywidua, którym raz się lepiej działo a raz gorzej. Rzecz w tym, że siedząc
na sali myślałem sobie - kurczę, może to i dobrze, że dzieje im się 'gorzej',
nie potrafiłem bowiem zupełnie się z żadnym z nich nawet trochę
zidentyfikować, sympatyzować też nie było łatwo, bo większość z nich (a może
i wszystkie) roztaczało wokół siebie jakąś antypatyczną aurę. Dziwne to było
doświadczenie, mając w pamięci i Na Złamanie Karku, i Samotnych, i Pupendo, i
Rok Diabła. "Nuda w Brnie" sprawiała wrażenie tworzonej przez człowieka,
który nie przepada za ludźmi i próbuje po trosze przemycić swoją frustrację
przez ekran kinowy i osadzić ją na widzach.
Poziom humoru nienajgorszy, ale jednak rozczarowujący. Salwy śmiechu na
widowni wynikały głównie z konfrontacji języka czeskiego z naszym własnym.
Komedia z krwi i kości to jednak nie była (a wydawało się tak na początku i
nastawiło to publiczność dość entuzjastycznie, szkoda że emocje musiały potem
opaść).
Słabawo!

Ale pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: princezna_bajaja Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.tvkgsm.net / 195.205.187.* 13.10.04, 12:52
      A skąd Ty wiesz, że emocje u publicznosci systematycznie opadały w trakcie
      oglądania filmu? Mnie się Nuda v Brne bardzo podobała, (btw znam czeski i nie
      uważam, żeby był jakos bardzo śmieszny, natomist kwestie wypowiadane przez
      bohaterów były. Skąd to podejrzenie?)uważam, że to lepszy film od filmów
      Hrebejka. I forma też się mi podobała. Dla mnie konstrukcja bohaterów v Nude v
      Brne jest podobna trochę do bardzo modnej teraz w literaturze konstrukcji
      bohatera antypatycznego (np Cząstki elementarne Houellebecqa). Twój zarzut
      trochę mnie zdziwił-naprawdę musisz utożsamiać się z bohaterem, czuć do jednego
      sympatię a do drugiego antypatię? Może czas powrócić do klasycznych westernów
      lub dobranocek?


      A z młodym chemikiem utozsamić się nie możesz?Zdaje się, że życie także nie do
      końca mu smakowało..

      Pozdrawiam
      • Gość: El Favorro Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 19:57
        > Może czas powrócić do klasycznych westernów
        > lub dobranocek?

        Może czas nauczyć się tolerancji dla zdania innych ludzi i kulturalnej rozmowy
        na forum?
        Spieszę z wyjaśnieniami:

        > A skąd Ty wiesz, że emocje u publicznosci systematycznie opadały w trakcie
        > oglądania filmu?
        Stąd, że sala wpierw ryczała ze śmiechu a potem śmiała się coraz rzadziej. I
        stąd, że jakieś kilkanaście osób opuściło salę w trakcie filmu; nie jest to
        znowu tak częsty proceder.

        > Mnie się Nuda v Brne bardzo podobała, (btw znam czeski i nie
        > uważam, żeby był jakos bardzo śmieszny, natomist kwestie wypowiadane przez
        > bohaterów były. Skąd to podejrzenie?)
        No i bardzo dobrze, że Ci się podobała, sądzę, że podobała się też wielu innym
        ludziom - mnie dużo mniej. I nie wiem, czemu tak trudno Ci to zaakceptować.
        Skąd pojdejrzenie? Stąd, że pokaźny procent salw śmiechu następował po
        momentach, w których czeski widz siedziałby cicho, czyli niemal za każdym razem
        gdy padało słowo "laska" czy inny zestaw śmiesznie dla Polaka brzmiących słów.
        Za mną siedziały 2 osoby, które miały w nawyku powtórzyć tę kwestię, z której
        się smieją (na pewno znasz ten typ ludzi) i dlatego dokładnie wiem, co było
        śmieszne.
        Wiadomo, że jeśli ktoś czeski, to jest on dlań mniej smieszny niż dla osób nie
        znających go. Ty znasz czeski, ale sądzę, że na sali stanowiłaś pod tym
        względem jednocyfrowy procent. A ja mówię o większości i o tym co
        zaobserwowałem, a nie konkretnie o Tobie.
        Ale to miło że pochwaliłaś się znajomością czeskiego.

        > Dla mnie konstrukcja bohaterów v Nude v
        > Brne jest podobna trochę do bardzo modnej teraz w literaturze konstrukcji
        > bohatera antypatycznego (np Cząstki elementarne Houellebecqa).
        Miło też że eksponujesz obycie literaturowe, ale niestety dyskutujemy o kinie.
        A bohater antypatyczny to w kinie motyw stary jak świat, modny od zawsze.

        > Twój zarzut trochę mnie zdziwił-naprawdę musisz utożsamiać się z bohaterem,
        > czuć do jednego
        > sympatię a do drugiego antypatię?
        Napisałem, że nie mogłem "ani trochę utożsamić się", przez co rozumiem to, że
        bohaterowie byli dla mnie kompletnie obcy pod względem swoich zachowań i że -
        czego nie napisałem a powinienem - byli karykaturą swoich własnych portretów
        psychologicznych, a jest to zabieg dość tani i dużo łatwiejszy niż stworzenie
        bohaterów niejednoznacznych, pełnych niuansów (pod tym względem twierdzę, że
        lepiej u Hrebejka).

        > Może czas powrócić do klasycznych westernów
        > lub dobranocek?
        Ech, to już skomentowałem.

        > A z młodym chemikiem utozsamić się nie możesz?Zdaje się, że życie także nie
        do
        > końca mu smakowało..
        A tego nie rozumiem niestety. Wyjaśnisz?

        I ja też pozdrawiam serdecznie!
        A co polecisz z dotychczasowych Festiwalowych rzeczy?
        • Gość: princezna_bajaja Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.tvkgsm.net / 195.205.187.* 14.10.04, 16:54
          Ok. Masz rację, trochę przeholowałam z uszczypliwościami. Przepraszam i
          wyciągam rękę do zgody J Kiedy Ty oglądałeś nudę? Ja we wtorek o 13 30, nie
          zauważyłam nikogo wychodzącego, zresztą nieważne, wiadomo, że co człowiek to
          inne gusta. Napisałam dość emocjonalnego posta, ponieważ zirytowała mnie Twoja
          wszechwiedza:

          >>Salwy śmiechu na
          widowni wynikały głównie z konfrontacji języka czeskiego z naszym własnym.
          Komedia z krwi i kości to jednak nie była (a wydawało się tak na początku i
          nastawiło to publiczność dość entuzjastycznie, szkoda że emocje musiały potem
          opaść).

          Po Twoim drugim poście rozumiem skąd się te przekonania wzięły. Przyznam się,
          że zbyt wielu filmów nie widziałam, oszczędzam pieniążki na Filmy pod
          specjalnym nadzorem, niemniej z czystym sumieniem z pewnością mogę polecić
          Zapalnik P. Zalicy. I jedna ręka nie klaszcze. Na weekend mam bilety na Kenedi
          wraca do domu, Niceland (kupione przez przypadek, nie to chciałam zaznaczyć J,
          Pod jej oknem i Świadkowie)

          A Ty co widziałeś/zobaczysz?
          • Gość: El Favorro Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 18:05
            Ręka do zgody chwycona i mocno potrząśnięta. Nic się absolutnie nie stało.
            No właśnie rzecz w tym, że jestem jedną z osób, która najlepiej wie o
            wychodzących z kina :] Siedziałem na schodach (spóźniłem się nieco) przy lewym
            wyjściu i kilka pierwszych osób podeptało mi nawet kurtkę. A jeśli założyć, że
            prawym wyjściem wyszło tyle samo osób co lewym to było ich w sumie naprawdę
            sporo... Sam nie jestem zwolennikiem wyłażenia z kina i jeszcze mi się to nigdy
            nie zdarzyło. Bo można wtedy komuś podeptać kurtkę!
            Zapalnik, powiadasz... chyba już się nie załapię, bo chyba już wszystkie seanse
            były, jeśli się nie mylę?
            Na czym ja byłem - Najpierw Na Złamanie karku, potem Duch Topielca, potem
            Rozrachunek, potem Kontrolerzy, potem Strach Przed Strzelaniem i Nuda w Brnie
            (też byłem na 13.30), wczoraj nic i dzisiaj Porządek Musi Być. Jeśli miałbym
            uszeregować je według jakości w moim przekonaniu, to:
            1. exae quo Na Złamanie Karku i Strach Przed Strzelaniem,
            2. Kontrolerzy,
            3. Porządek musi być,
            4. Rozrachunek,
            5. Nuda w Brnie,
            6. Duch Topielca.

            O każdym z nich robiłem na tym forum posta, z wyjątkiem "Porządku...", bo ktoś
            mnie ubiegł :] i jeszcze nie czytałem.
            A przede mną jeszcze Incydent w Loch Ness jutro i Mix w sobotę; będe się starał
            pójść na coś jeszcze.

            pozdrawiam!
    • Gość: ref Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.10.04, 15:50
      El Favorro !
      Tak jak zgadzam sie z Twoja recenzja na temat "Kontrolerów",to w sprawie "Nudy
      w Brnie " mam odmienne zdanie .Dla mnie film jest po prostu rewelacyjny i dawno
      zaden film tak nie pobudzil moich szarych komorek do pracy ;)
      Moze jesli nastawiales sie ,ze bedzie to komedia w zakreconym czeskim stylu to
      mogles sie zawiesc.Bo "Nuda w Brnie" to swietnie opowiedziana,ciepla historia o
      zwyklym,nudnym zyciu przecietnych homo sapiens.Okraszona kapitalnymi dialogami
      i swietna rola Jana Budara w roli Stando.
      Ja jestem pod wrazeniem filmu i goraco polecam
      pozdr
      P.S. A tak w ogole to najlepszy film jaki widzialem do tej pory na WFF
      to "Zapalnik" P.Zalicy ,chociaz jeszcze pare filmow przede mna i nie wiadomo
      kto wygra moja prywatna klasyfikacje ;)
      • Gość: princezna_bajaja Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.tvkgsm.net / 195.205.187.* 13.10.04, 17:42
        Tak, Zapalnik jest super! A widziałeś/widziałaś Lato w złotej dolinie? Ja
        odglądałam te filmu 1 po 2, Lato ogólnie nie przypadło mi do gustu, więc
        spokojnie mogłam się skupić na wyłapywaniu aktorów z poprzedniego filmu. Zmiana
        strażaka w ksiedza była dość porażająca..A podobno płyta z muzyką z Lata jest
        pierwszą składanką hip hopową w Bośni i Hercegowinie
        • ref123 Re: WFF: Nuda W Brnie 14.10.04, 00:14
          "Lata w zlotej dolinie" nie widzialem,bo po przeczytaniu streszczenia nie
          mialem jakos do tego filmu przekonania i wnioskujac po Twojej wypowiedzi,nie
          jest to jakies "powalajace na kolana" dzielo.Wiec specjalnie nie zaluje,chociaz
          musialo to byc ciekawe doswiadczenie ogladac 1 po 2 film z tymi samymi
          aktorami. :)
          A tak w ogole to fajnie ze nie tylko mi podobal sie "Zapalnik",bo moja
          kolezanka z ktora wybralem sie na seans wyszla lekko zdegustowana,ale podobno o
          gustach sie nie dyskutuje ;)
          pozdr
          • Gość: princezna_bajaja Re: WFF: Nuda W Brnie IP: *.tvkgsm.net / 195.205.187.* 14.10.04, 17:08
            "Lato w złotej dolinie" na samym początku wydaje się świetnym komentarzem
            współczesnej Bośni i Hrecegowiny. Mamy zbuntowanych nastolatków wąchających
            klej,hip hopową muzykę, czyli to, co na całym świecie. ale też i tradycję:
            umiera ojciec chłopaka, pojawia się dłużnik, przez którego zamrły nie będzie
            mógł spocząć w spokoju. Ale, niestety, musiał pojawić się wątek kryminalny..Od
            tego momentu u mnie pojawiło się ziewanie :) Z tymi aktorami to było dziwnie,
            bo np ten, który grał głównego gangstera w Zapalniku w Lecie był alfonsem, więc
            generalnie podobna branża, i skończył podobnie, tzn. pobity przez gościa, który
            w 1 filmie był młodym gangsterem, a w 2 gliną :) Dziwnie mi się to oglądało.

            A zapalnik jest jednym z nielicznych filmów, które są zrobione z dobrym
            smakiem. Nie ma przegięcia w żadną stronę. Po dramatycznej scenie następuje
            groteskowa. Nie ma zbędnych scen. Film i do śmiechu i do płaczu i do refleksji,
            zwłascza sceny z serbskimi i bośniackimi strażakami. Okazuje się, że po tej
            wojnie każdy ma swoje demony, każdy kogoś lub coś stracił i nie ma sensu
            obwinianie którejś ze stron, bo "wszyscy" zabijali, najlepiej, jak mówił jeden
            z Serbów, zapomnieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka