Dodaj do ulubionych

Powrót do Garden State

IP: *.net-serwis.pl 18.10.04, 16:10
To strasznie przykre i dziwne że tak duży i profesjonalny dział fimowy jakim
jest "film" w gazeta.pl nie pokusił sie chocby o 2-3 linijki tekstu o
wspanaiłym filmie "Powrót do Garden State". Mimo że narazie w Polsce można go
zobaczyć jednynie na pokazach przedpremierowych to już uważany jest za film
kultowy. Skromny film debiutanta został doceniony na najbardziej
opiniotwórczych amerykańskich festiwalach filmowych. „Powrót do Garden State”
znalazł się w oficjalnej selekcji Sundance, Los Angeles Festival i US Comedy
Art Festival. Na festiwalu filmowym Maul podbił serca widzów i otrzymał
nagrodę publiczności. To właśnie po prezentacji w Sundance film kupili
wspólnie dwaj dystrybutorzy: Fox Searchlight Pictures i Miramax Films.
Natomiast niesamowite przyjęcie po premierach w Nowym Jorku i Los Angeles
zaowocowało zwiększeniem liczby kopii oraz dystrybucją w całych Stanach.
...polecam gorąco ten film, znakomita rozrywka, ale rownież okazja na
przemyslenie kilku spraw związanych z naszym życiem, celami i codziennoscią.
A wszystko z bardzo miłą dla uszu muzyką!
Obserwuj wątek
    • Gość: niecierpliwy Re: Powrót do Garden State IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 20.10.04, 12:00
      A ja troche zloszcze sie na polskich dystrybutorow, bo nie potrafili twardo
      postawic na swoim i sciagnac tego filmu wczesniej, ale czemu sie dziwic
      wszedzie jestesmy w tyle a jak pojawia sie dobra amerykanska komedia to trzeba
      nie wiadomo ile na Nia czekac. Szkada ze beznadziejne komedie nie sa tak
      odwlekane:|
      Do kin rodacy zwlaszcza pokolenie 30 - to latkow podobno bedzie mialo co
      wyniesc z tego seansu.
      • Gość: ziola Re: Powrót do Garden State IP: *.c3-0.rdl-ubr1.trpr-rdl.pa.cable.rcn.com 21.10.04, 20:28
        Eeee tam, dobrze, ze wogle dotarl. Takie filmy rzadko trafiaja na nasze ekrany.
        Poza tym w niektorych krajach premiera bedzie dopiero w marcu, a w Szwecji w
        listopadzie 2005 (cholera wie dlaczego). Wiec nic tylko sie cieszyc i film
        obejrzec, bo jest piekny.
    • Gość: Sonia Re: Powrót do Garden State IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:50
      Film jest świetny polecam ...
    • ceboolka Re: Powrót do Garden State 24.10.04, 23:02
      Gość portalu: rozczarowany napisał(a):

      > To strasznie przykre i dziwne że tak duży i profesjonalny dział fimowy jakim
      > jest "film" w gazeta.pl nie pokusił sie chocby o 2-3 linijki tekstu o
      > wspanaiłym filmie "Powrót do Garden State".

      Jednak nie jest tak tragicznie, bo nawet rozdają bilety na pokazy
      przedpremierowe tego filmu:
      serwisy.gazeta.pl/film/0,54900.html
    • Gość: nika Re: Powrót do Garden State IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 17:46
      Rozczarowany, jestem po Twojej stronie. Jak jakaś super droga produkcja, ale
      bez "serca", to trąbią bez opamiętania, a jak coś głebokiego i z przmyśleniami
      to cisza w eterze. Media powinny mówić o takich filmach, zwłaszcza że wszyscy
      nawołują do bardziej ambitnej kultury ( książki, filmy, galerie). Taką kulturą
      jest waśnie Garden. Namawia ludzi do wychodzenia ze swoich skorup, stawiania
      czoła problemom, szukania miłości i przyajaźni. Uczy realcji z rodzicami, nawet
      jeśli sytuacja jest ciężka.
    • Gość: kinoman Jesli nie wiesz jeszcze... IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 28.10.04, 22:23
      Jesli nie wiesz jeszcze co zrobic z czasem za tydzien, polecam premiere Garden
      State, film ktory we mnie zostawil mocne wrazenie i na dlugo pozostanie.
      Historia pozornie banalna i nie o naszej mentalnosci, ale to tylko pozory.
      Jest glebia, kazdy odkrywa co innego, smieszy, wzrusza i zachwyca muzyka.
      Goraco polecam.
    • Gość: mika Re: Powrót do Garden State IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 12:43
      Film jest w tzw. dechę. To co chce przekazać nam młodzież grająca w tym filmie,
      trafi do każdego widza. Wreszcie amerykańskie kino porusza uniwersalne
      problemy, a nie tylko problemy im bliskie i im znane. Dla mnie bomba i dla
      Ciebie napewno też.
    • Gość: eowin Re: Powrót do Garden State IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 31.10.04, 00:29
      wlasnie wrocilam z kina.
      brakuje slow, po prostu jest swietny. zmienia spojrzenie na zycie jakie
      prowadzimy, na problemy ktorymi sie przejmujemy. no. przynajmniej moje :)
    • Gość: Cooljo Re: Powrót do Garden State IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:41
      Gorąco polecam. Ostatnio nie widzialem naprawde dobrych filmow, a ten mnie mile
      zaskoczyl. Muzyka tak mi sie spodobala, ze chyba zakupie sobie soundtrack.
    • Gość: misiek Re: Powrót do Garden State IP: 150.254.71.* 05.11.04, 21:23
      Wlasnie wrocilem z kina! Film piekny! Cieplutki! Wazny i niezapomniany!
    • Gość: misiek Re: Powrót do Garden State IP: 150.254.71.* 05.11.04, 21:41
      Film cieplutki! Wlasnie wrocilem z kina! Piekny i niezapomniany! Wiecej
      takich!!!
      • Gość: ta-lala Re: Powrót do Garden State IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 22:31
        ja tez przed sekundka wrocilam z kina. szczerze polecam!!!!! oglada sie
        wybornie + baaaardzo mila muzyka:)
        • Gość: ravic Re: Powrót do Garden State IP: *.chello.pl 05.11.04, 22:52
          tez dopiero co wrocilem z kina. Film madry, cieply, z cudowna Natalia i...
          psami:)
          Szczerze polecam - w kinie nikt nawet nie chrupal pop-cornu. To byli chyba inni
          widzowie:)
    • Gość: GR (30) Mialki, rozlazly gniot. IP: 69.158.80.* 06.11.04, 04:01
      "Powrót do Garden State" to nic nadzwyczajnego. Raczej obraz psychologiczny:
      banalna opowiesc o banalnej milosci. Postacie plytkie, szablonowe z kilkoma
      akcentami oryginalnosci. Flegmatyczna fabula z rownie flegmatycznym i skislym
      humorem na tle niezaleznych ambitnych filmow ostatnich lat wypada miernie. Dusi
      jednostajnym ponurym klimatem - doslownie i w przenosni. Odtrutka na ten film
      bylaby jakas czeska komedia ery socrealizmu, typu "Kobieta za lada"
      Polecam dla przedzialu wiekowego 10 - 24. Rada dla chlopakow: zabiezcie swoje
      dziewczyny na ten film, beda wam bardzo wdzieczne!
      Poza tym lepszych aktorow niz w tym filmie znajdziecie na studiach w Polsce.
      Do detali poznawczych nalezy fakt, ze wspomniany film powstal w zespole
      etnicznie zydowskim. Przez rownie podobny jest promowany w USA.

      • Gość: zuzu Re: Mialki, rozlazly gniot. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 10:58
        mam wrażenie ze poprostu nic z tego filmu nie zrozumiales. rzeczywiście nie
        każdy jest w stanie...
        • Gość: Sawa Re: Mialki, rozlazly gniot. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 15:52
          a co mozna zrozumiec po obejrzeniu tego filmu, pytam?
          • Gość: Nevermore Re: Mialki, rozlazly gniot. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 09:45
            Film jest slabiutki, schematyczny i naiwny.
            "American Pie" w wersji pseudo-awangardowej.
            Gdyby nie uroda Natalie Portman, i rola jej matki
            nie daloby sie tego ogladac. Ian Holm beznadziejny.
            Rozumiem ze film mog sie stac kultowym wsrod amerykanskiej
            mlodziezy ale tyle gwiazdek od Wyborczej to pomylka.
            Powinniscie zwracac pieniadze za bilety.
            • Gość: Autorytet Dlaczego gniot? Oto odpowiedź: IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 02:01

              Reżyser powinien rezyserować, a nie pchać się na afisz. Obsadzając się w roli głównej po pierwsze miał mniej czasu aby reżyserować na planie, po drugie zniszczył prawdpodobieństwo scenariusza (kto wierzy, że śliczna Natalie Portman nie może sobie nikogo znaleźć i sama podrywa (sic!) kolesia, który nie ma za grosz uroku? Cóż, była to jedyna szansa dla niego obciskiwać Natalkę. Scenariusz raczej gniotowaty, zwłaszcza na końcu. 5/10
    • Gość: o. Debiut Roku 2004 IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 06.11.04, 10:02
      aby tak dalej , i coraz lepiej.
    • Gość: zuzu Re: Powrót do Garden State IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 10:54
      Film jest wspaniały. Można go troszkę porównać do Trainspotting. Muzyka
      rzeczywiście baaardzo fajna. Jestem totalnie zaskoczona. Tymbardziej ze to
      amerykański film. Brawo! Polecam. Dobra rozrywka. Idealny film na rozluźnienie
      z odrobiną przemyśleń o życiu. Bardzo pozytywny. Lubię takie filmy :)
    • Gość: zuzu wspaniały film!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 10:56
      pełny odlot :)
    • Gość: lipa bez pzresady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 00:04
    • Gość: Lipa bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 00:06
      z tym holiłódzkim zakończeniem??? co tam takiego kultowego??? kilka banalnych
      sekwencji, trochę dziwnych min i dziwnych ludzi i od razu kultowy??? nie był
      zły ale kultowy??? oj oj oj
      • Gość: plyne Re: bez przesady IP: *.chello.pl 07.11.04, 21:22
        Zgadzam się z Lipą. Film fajny, bardzo miło mi się go oglądało. Ktoś wyżej
        napisał, że to dobra rozrywka "do pomyślnia". Dokładnie tak! Ale od razu
        kultowy? Na pewno nie! Ludzie, nie dewaluujcie wartości.
        • Gość: gość Re: bez przesady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 10:10
          Widziałem film w sobotę. Wcześniej czytałem recenzje, między innymi na tej
          stronie. Byc może jestem za stary , ale mam wrażenie że to wszystko już gdzieś
          było.Film na pewno nie kultowy a nazwanie go kultowym po prostu zmienia
          znaczenie tego określenia. Czy to jest komedia? Chyba nie, bo co ma śmieszyć.
          Losy potłuczonego przez życie i rodzinę chłopaka , sceny onanizujących się
          psów a może napakowani extazy imprezowicze. Dramat,chyba bliżej tego gatunku
          chociaż też nie do końca bo finał zdecydowanie optymistyczny, a że losy
          bohatera pokręcone. Mimo wszystko można obejrzeć, sam wielokrotnie przekonałem
          się , że własne odczucia często zdecydowanie różnią się od opinii innych.
          Muzyka rzeczywiście super.
    • Gość: Sawa Re: Powrót do Garden State IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 15:50
      Dawno nie widzialam takiej beznadziei. Szkoda czasu, po 40 min. chcialam oposic
      kino, ale wymeczylam do konca. Nie polecam.
    • slimaczek5 Re: Powrót do Garden State 08.11.04, 09:31
      obejrzałam wczoraj i nie zawiodłam się na opiniach innych, film na prawdę
      świetny, a muzyka rewelacyjna - gorąco polecam
    • Gość: zuckas Re: Powrót do Garden State IP: *.demo.pl 08.11.04, 13:13
      Miałem wrażenie, że ten film jest trochę o mnie oraz moich rówieśnikach. I
      pewnie dlatego bardzo mi się podobał !!!

      Wielu z nas wyjeżdza z rodzinnych miejscowości, wędruje po świecie po to, by po
      kilku latach wrócić w swoje rodzinne strony. Ale kiedy wracamy to z
      przerażeniem zauważamy, że choć znajomi przyjmują nas jak za starych czasów, to
      rzeczywistość do której wrócilismy momentami nas przerasta...
      Niestety nie każdy z nas spotyka na swojej drodza taką Sam, która uczy, jak
      śmiać się z samego siebie, która chce pomóc w zrozumieniu tego, co dzieje się
      wokół, u boku której chciałoby się być i zacząć porządkować swoje życie.

      GARDEN STATE to prosty i mądry film o nas 25, 26 latkowie. Naprawdę warto go
      obejrzeć !!!

      P.S Jest w filmie taka kwestia, gdy Large siedząc w basenie mówi o domu
      rodzinnym mniej więcej tak: "W pewnym momencie dom staje się miejscem, do
      któego tylko zwozimy klamoty." Czy ktoś z Was pamięta jak ta kwestia brzmiała
      dokładnie i jak to leciało dalej ??? Jeśli tak proszę, podeślijcie kilka zdan
      do mnie na maila: zuckas@gazeta.pl Wielkie dzięki !!!
      • Gość: ziola Re: Powrót do Garden State IP: *.c3-0.rdl-ubr1.trpr-rdl.pa.cable.rcn.com 08.11.04, 22:39
        Ja pamietam tylko:
        "Maybe that's all a family really is, a group of people who miss the same
        imaginary place."
        • Gość: zuckas Re: Powrót do Garden State IP: *.demo.pl 09.11.04, 17:03
          Tak, tak to było coś takiego. Dziekuje Ci bardzo !!!
          A może ktoświe, czy w sieci można znaleźc listy dialogowe do filmu GARDEN STATE
          ??? Podobno w Internecie jest wszystko... Czy ktoś mógłby pomóc ?
    • kubissimo wielkie halo... 08.11.04, 20:09
      heh
      kolejny raz probuja wypromowac film zaczynajac od tego, ze w chwili premiery
      jest juz kultowy. no i oczywiscie pokoleniowy. tja, oczywiscie.
      kazdym film, ktory choc troche sie rozni od produkcji typu DUDE, WHERE'S MY
      CAR? czy AMERICAN PIE jest zaraz kultowy, wazny i odmienia zycie calych
      pokolen :/

      to mily obrazek, ale watpie, zebym za miesiac go jeszcze pamietal. no moze
      Natalie Portman, bo jak zwykle jest sliczna, ale raczej nic wiecej

      poza tym to dziwne, ze publicznosc Sundace Festival nagradza do bólu
      hollywoodzkie zakonczenia :///
    • ydorius Re: Powrót do Garden State 08.11.04, 21:13

      Niestety, film jest płytki jak kałuża.
      Nie ma w nim zbyt wiele głębi, by nie rzec, że nie ma jej tam niestety w ogóle.
      Przewidywalna do bólu gra aktorska, postacie wycięte jak z kartonowego szblonu.
      Kiedy główny bohater jedzie na prochach jest otępiały, kiedy z nich wychodzi
      jest naładowany pozytywną energią. W ogóle film aż od niej kipi. Znaczy od
      pozytywnej energii. Idealny byłby nie jako film fabularny, lecz jeko poradnik:
      jak poradzić sobie w życiu? Jak znaleźć dziewczynę / chłopaka? Jak wyleczyć się
      z traumy dzieciństwa? Jak et caetera et caetera...
      Film jest zlepkiem scen, które mają powiedzieć nam coś ważnego o życiu i
      otaczającym nas świecie. Wychodzi to jednak bardziej niż żałośnie, sala kinowa
      zamienia się w kozetkę u terapeuty lub, co gorsza, szkolną ławę.
      A może to parodia, tylko głęboko ukryta? Może to Elling, Inwazja Barbarzyńców
      czy Historie Kuchenne, tylko w krzywym zwierciadle? Nic niestety na to nie
      wskazuje. Z tego względu "Powrót do Garden State" jest tylko ckliwym obrazkiem
      naszpikowanym banałami.

      m,
      .y.


      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: Zora Re: Powrót do Garden State IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 17:02
        tak, podpisuje sie pod tymi słowami
    • Gość: werty Re: Powrót do Garden State IP: *.devs.futuro.pl 12.11.04, 08:30
      Zachęciły mnie Wasze opinie i wybrałam się na omawiany film. Ale ku mojemu
      zaskoczeniu poza paroma zabawnymi scenami reszta okazała się nieco banalna i do
      przewidzenia. Nie wiem czym tak się zachwycaliście. Emocjonalnie mnie nie
      poruszył, no może wzbudził we mnie nutę znużenia.
    • roody102 Re: Powrót do Garden State 12.11.04, 12:48
      W USA nazywany pokoleniowym fenomenem i – może trochę na wyrost, ale nie
      bezpodstawnie – „Absolwentem” XXI wieku (i nie chodzi tylko o to, że na ścieżce
      dźwiękowej pojawia się duet Simon i Garfunkel). Dla tamtejszej publiczności
      ciekawostką jest, że film powstał z potrzeby twórczej autora a nie jako element
      biznesplanu na rok 2004. W Europie zdarza się to ciągle nieco częściej, więc
      ten fenomen się pewnie u nas nie przyjmie, ale szkoda by było, gdy „Powrót do
      Garden State” przeszedł tak zupełnie bez echa, bo to naprawdę fajny (właśnie
      tak: fajny) film.

      Andrew Largeman (Zach Braff, zarazem scenarzysta i reżyser) ma dwadzieścia
      kilka lat, z czego znaczą część przeżył w stanie lekkiego, ale za to
      nieustannego odjazdu, jaki zafundował mu troskliwy ojciec-psychiatra (trochę
      blado w tym filmie wypada Ian Holm). Od lat mieszka w LA, otarł się o karierę
      aktora, ale żyje z nędznej pracy w wietnamskiej restauracji. Z odrętwienia
      wyrywa go śmierć matki – wracając na pogrzeb do rodzinnego New Jersey, leniwego
      przedmieścia Nowego Jorku, nie zabiera ze sobą kilogramów swoich prochów. Jest
      trochę jak człowiek, który nagle odzyskał wzrok i uczy się kolorów. Wszystkie –
      nawet te brzydkie – są dla niego fascynujące i z przerażeniem odkrywa, że
      ojciec chciał go chronić przed tym, co brzydkie, smutne, ciężkie i trudne, a
      tak naprawdę odebrał mu możliwość oglądania tego, co piękne, radosne, ciekawe i
      przyjemne.

      Przez kilka dni spędzonych w domu będzie więc unikał ojca, spotka za to dawnych
      znajomych, z których większość głównie zajmuje się niczym a w wolnych chwilach
      popala trawę. Pozna też Sam (Natalie Portman), dla której świat ma kolorów
      nawet za dużo i która próbuje nad tym zapanować uciekając w kłamstwa i
      konfabulacje (ale zawsze się przyznaje). Sam pomoże mu zorientować się w
      kolorach a w zamian znajdzie przy nim trochę spokoju. Minie kilka dni i Andrew
      będzie musiał zdecydować – czy wraca do LA, gdzie tak naprawdę nie czeka na
      niego nic, poza szafką prochów, czy zostanie i spróbuje nadrobić stracone lata?
      Czeka go pierwsza w życiu własna decyzja.

      Fabuła prosta, ale narysowana tak, że ma się wrażenie oglądania albumu ze
      zdjęciami i słuchania historii opowiadanej przez kogoś znajomego, trochę jakby
      się było jednym z dawnych kumpli Largemana. W dodatku historia wpleciona jest w
      obrazek złożony z dowcipnych obserwacji współczesnej rzeczywistości
      amerykańskiej młodzieży, która okazuje się w sumie bardzo podobna do
      europejskiej. „Powrót do Garden State” jest w swojej nastrojowości, w
      tęsknotach, z których powstał i w przesłaniu bardzo bliski norweskim „Kumplom”:
      nawet jeśli życie bywa podłe, to trzeba je brać z całym tym bagażem, bo nic
      więcej nie mamy i nie komplikować go jeszcze bardziej. Tyleż banale, co dla
      naszego pokolenia czasem trudne do zrealizowania.

      I taki jest ten film – banalny, jak życie i jak ono prawdziwy. Nie stara się
      być niczym więcej.

      Nastrój buduje w nim przede wszystkim prosta muzyka, którą słychać jakby z
      radia czy z discmana bohaterów, a nie zza kamery oraz zdjęcia, które spokojnie,
      leniwie płyną (tylko raz trochę szaleją, w czasie imprezy, którą bohater
      obserwuje z kanapy i pod wpływem extasy; bardzo udany zabieg). Środki wyrazu,
      które nie próbują dopowiadać do obrazu więcej, niż trzeba, nic nie sugerują
      widzowi.

      Prywatnie Zach Braff jest zaś moim mistrzem – wymyślił prosty i skuteczny
      sposób, żeby całować się z Natalie Portman i przy okazji zrobił fajny film.
      • Gość: ufok79 Re: Powrót do Garden State IP: *.softpro2.pl 12.11.04, 22:24
        Dzisiaj wybralem sie do kina na "Powrot..." i musze powiedziec, ze sie
        rozczarowalem. Po przeczytaniu recenzji liczylem na cos wiecej, a zobaczylem
        dosyc przewidywalny i niestety banalny melodramat z elementami humoru.
        Momentami film staje sie wrecz nudny...
        A plusy to jak juz wspomniano muzyka i oczywiscie Natalie Portman.
        PS Co ciekawe bedac w kinie mialem w discmanie ostatnia plyte The Shins;)
    • roody102 Re: Powrót do Garden State 13.11.04, 01:57
      Sporo osób skupia się na tym, by udowodnić, że ten film nie nadaje sie na film
      kultowy, że kultowy na pewno nie jest. Chciałbym nieśmiało napomknąć, że
      określenie "kultowy" nie jest sądem wartościujacym, tylko opisowym. Ten film
      jest kultowy bez względu na to, czy się sam w sobie komuś podoba, czy nie, a to
      dlatego że w Stanach zyskał niesamowitą popularność i wierną publiczność - to o
      tym na informuje przymiotnik "kultowy" a nie o tym, czy jest dobry (bo to już
      rzecz subiektywna). Udowadnianie, że "Garden State" nie nadaje się na film
      kultowy, w czasie gdy on juz pewnym kultem jest darzony jest cokolwiek
      idiotyczne z Państwa strony.
      • kubissimo Re: Powrót do Garden State 13.11.04, 09:50
        ok
        sluszna uwaga
        juz nie kwestionuje tego czy jest kultowy

        ale nie przestaje sie dziwic, ze ten banalny filmik zdobyl takie uznanie
        • roody102 Re: Powrót do Garden State 13.11.04, 13:03
          A to już chyba wynik tego, że w Stanach takie filmy - o młodych i przez młodych
          robione, z potrzeby twórczej - są po prostu rzadkie. W każdym razie nie grają w
          nich znani aktorzy i rzadko jest o nich tak głośno. A tu jeszcze doszedł blog
          reżysera w sieci i takie jakieś historie, które ludzi wokół tego filmu
          zintegrowały. W Europie takich filmów (w klimacie podobnym) jest trochę
          więcej, "Kumple" to tylko jeden z przykładów. Filmów prostych, które nie
          starają się udawać wielkich i tak, jak pisałem, tutejsza publiczność jest
          bardziej sceptyczna. A już szczególnie wobec tego, co amerykańskie (mówię o
          publiczności takich filmów, nie o publiczności w ogóle).

          Tak, jak pisałem - to jest fajny i ciepły film. Nie żaden genialny i wielki,
          tylko po prostu fajny. A kultowość to efekt tego, że widocznie w USA trafił w
          swój czas i miejsce. Kultowość nie musi iść w parze z obiektywną wartością (o
          ile w ogóle jest coś takiego jak obiektywna wartość filmu), że
          wspomnę "Martwicę mózgu", która swój kult zawdzięcza właśnie temu, że jest
          filmem absolutnie debilnym i bezwartościowym. Teraz posypią się gromy ;)
          • ydorius Re: Powrót do Garden State 15.11.04, 18:32

            Tylko, że pierwsze filmy Jacksona mają takie być! Banalne i debilne. I
            nabijający się z "poważnych" horrorów klasy B (mniejsza zresztą o nazewnictw, bo
            z tym, jak zawsze, kłopot). Martwicy nie pamiętam zbyt dobrze (bo bawiliśmy się
            na nim równie świetnie :-)), w pamięci utkwił mi natomiast "Zły smak": Kosmitów
            można poznac po tym, ze noszą niebieskie koszule, a głównemu bohaterowi wypada
            kawałek mózgu, co udaje się zatuszować kapeluszem... Dajmy pokój, to nie jest
            film, który chce, by go brać na serio :-)

            Powrót do Gaden State natomiast udaje. Że jest fajny. Mądry. Ciepły. Pełen
            niespełnionych indywidualności. Gdy tymczasem serwuje nam lekko ciepłą papkę dla
            mózgu (w martwicy) ze wzruszeniami na poziomie Merry Melodies braci Warner...

            "Już jest filmem kultowym"? No cóż mogę¶ na to rzec? Przeciez mu tego nie
            odbiorę, podobnie jak nie będę sie sprzeczał, że cośtam dostało pięć oskarów,
            jeśli rzeczywiście je dostało. Problem jest tylko taki, że od filmów kultowych
            dzieli go trochę. Trochę za dużo.

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Pinezka's Potted Meat?
            Incomplete.
            • roody102 Re: Powrót do Garden State 15.11.04, 19:33
              > Tylko, że pierwsze filmy Jacksona mają takie być! Banalne i debilne. I
              > nabijający się z "poważnych" horrorów klasy B (mniejsza zresztą o nazewnictw,
              b
              > o
              > z tym, jak zawsze, kłopot). Martwicy nie pamiętam zbyt dobrze (bo bawiliśmy
              się
              > na nim równie świetnie :-)), w pamięci utkwił mi natomiast "Zły smak":
              Kosmitów
              > można poznac po tym, ze noszą niebieskie koszule, a głównemu bohaterowi wypada
              > kawałek mózgu, co udaje się zatuszować kapeluszem... Dajmy pokój, to nie jest
              > film, który chce, by go brać na serio :-)

              A czy ja to neguję? To jest nie na temat, mnie tylko chodziło o to, że
              kultowość nie ma związku z treścią i formą - kultowość dotyczy odbioru. Prawda,
              to słowo bywa od jakiegoś czasu nadużywane, ale akurat w odniesieniu do reakcji
              amerykańskiej publiki na ten film chyba nie aż tak bardzo.

              O to, że Tobie ten film się wydaje banalny nie ma tu znaczenia. Pyk?

              W moim odczuciu "Garden State" nie udaje - jest taki, jaki miał ochotę nakręcić
              go Braff. Jeśli nie spełnia Twoich oczekiwań, to widocznie były one za duże
              albo pod zły adres skierowane. Zarzut zupełnie od czapki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka