Lolita

20.10.04, 22:39
FILM może i jest stary, tego nie zaprzeczę, ale jest też wciągający
jak żaden inny. Kubrick buduje niesamowity klimat, zupełnie niepowtarzalny.
Głównego bohatera nie jesteśmy w stanie rozgryźć mimo tego, że jego żądze są
widoczne jak na doni, a uczynki mówią same za siebie... James Mason jest
rewelacyjny, to chyba jego najlepsza rola. Poza tym sam Peter Sellers który w
sumie mało gra, ale nie sposób go nie zauważyć w epizodach - przykuwa uwagę
widza - a jego postać jest ważna dla fabuły. Rozwiazanie akcji z którego
wynika, że Sellers był wrednym draniem i chciał wykorzystać Lolitę do jakichś
pornografii jest lekko rozczarowujące, ale samo zobrazowanie zła, które biło
od bohaterów było bardzo subtelne. Kubrick zdaje się do całej historii
podchodzić z lekkim dystansem, główni bohaterowie przedstawieni są trochę
ironicznie, a ich złe postępki są bardziej zarysowane , niż dla wzbudzenia
sensacji szczegółowo, tj. o tym kim jest Sellers dowiadujemy się z opowieści;
o chorej miłości Masona do Lolity dowiadujemy się z jego pamiętników; a
jedyne morderstwo było przedstawione ze spora dawką ironii (Mason strzela do
Sellersa, kolejne rany nie sprawiają na nim większego wrażenia i Sellers nie
przerywa monologu, poza tym śmieje sie, co raczej wydaje się mało
prawdopodobne w rzeczywistości, co świadczy o tym, że Kubrick ujął temat
śmierci w klamrę, kpiąc sonie z dotychczasowego jej obrazowania ze śmiertelną
powagą). Kto nie widział filmu, temu polecam, chociaż nie wiem, czy i tak nie
za dużo powiedziałem.
Pełna wersja