israel 10.08.05, 19:25 No wlasnie - czy koledzy z zespolu sie nie wypieli? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Radzik Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 00:05 Oj, wypięli się trochę.... nawet go w pewnym momencie z zespołu wyrzucili. Ale z drugiej strony, jeżeli ktoś sam nie chce być zdrowy to żaden zespół mu nie pomoże.... Odpowiedz Link Zgłoś
frank_drebin Re: Blady odcień bluesa 11.08.05, 15:05 Masz racje w 100%. Zreszta pozostala czesc zespolu traktowala granie jako sposob na zycie, ale i na przezycie - czytaj zarabianie w czym nie widze absolutnie nic zdroznego. Nie mogli wiec za bardzo zrywac koncertow lub pozwolic sobie na miano zespolu niepewnego bo nigdy nie wiadomo, czy Riedel zaspiewa, czy nie. Ja ich rozumiem. Nie odmawiajac nic Riedlowi chyba jedynym sposobem na to zeby nie cpal bylaby calkowita izolacja od swiata zewnetrznego. Reszta zespolu naprawde niewiele mogla zrobic z problemem Riedla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yee "wspomnieniami zylem jak król" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 15:46 the best polish music!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blues Re: Blady odcień bluesa IP: 217.153.130.* 16.08.05, 23:33 A moze nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kij Re: Blady odcień bluesa IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 11.08.05, 07:55 Beznadziejny film, bo niby dlaczego film o jakims tam cpunie miałby byc ciekawy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof eeeeeeee,no nie jest zle... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 08:22 ogladalem film w Tychach na Festiwalu Ryska Riedla i pierwsze wrazenie bylo takie, ze film jest LEPSZY niż przypuszczalem przed projekcja. prawda,ze niczego nie wyjasnia, Dzem wyszedl fatalnie /członkowie zespołu od strony ludzkiej - pomocni Ryskowi to oni nie byli.../, "Sen o Victorii" okazał się snem o hotelu Victoria na placu Zwyciestwa w Warszawie /jedyny,ale znaczacy fragment filmu,gdzie utwor Dzemu umieszczono w smiesznym,absurdalnym kontekscie - biografem Dzemu nie jestem, ale zdaje mnie sie, ze Ryskowi chodzilo raczej o zwyciestwo nad nalogiem, a nie o pobyt w stolycy/. Film ma wg mnie dwa plusy: 1. jest przejmujący - zmaganie sie z nalogiem i przegrana bohatera porusza; 2. znakomita muzyka, dobrze komentujaca ogladane sceny /z wyjatkiem tej nieszczesnej Victorii/, w ciekawych wersjach. No i mocna byla scena Ryska z Pawlem Bergerem, w autobusie..no niestety, prorocza. Obu juz nie ma w zespole.. A Dzem mna sie dobrze,chopakow nic nie wzrusza widac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tirofijo Re: eeeeeeee,no nie jest zle... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 10:59 "biografem Dzemu nie jestem, ale zdaje mnie sie, ze Ryskowi chodzilo raczej o zwyciestwo nad nalogiem, a nie o pobyt w stolycy/." No niestety nie chodziło tu o zwycięstwo nad nałogiem, tylko była to konsekwencja nieprzykładania się młodego Richarda do nauki. Z tego co mi wiadomo, Rychu do końca był przekonany, ze Victoria to po łacinie Wolność :) Odpowiedz Link Zgłoś
skun2 Re: eeeeeeee,no nie jest zle... 11.08.05, 15:26 a to się ubawiłem, kretyn jakiś zinterpretował sen o victorii jako sen o hotelu??? Niech się pierdyknie w łeb, zanim następnym razem coś zacznie "kręcić", co za głupota!!! Odpowiedz Link Zgłoś
settembrini Re: eeeeeeee,no nie jest zle... 13.08.05, 13:53 naprawde, rece opadaja :/// > a to się ubawiłem, kretyn jakiś zinterpretował sen o victorii jako sen o > hotelu??? > Niech się pierdyknie w łeb, zanim następnym razem coś zacznie "kręcić", co za > głupota!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: eeeeeeee,no nie jest zle... IP: *.idea.pl 07.09.05, 13:37 Nie badzcie tacy srodzy, po prostu wpadka, a nie interpretacja... kazdemu sie wpadka zdarza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Blady odcień bluesa IP: *.idea.pl 11.08.05, 10:10 Uwaga na bla bla artystów kultury. „Riedel fascynował się Jimem Morrisonem, więc to właściwe filmowe odniesienie. Niestety, jego konsekwencje godzą w fabułę Kidawy” – czyje konsekwencje. Riedla? Filmowego odniesienia? Czy odniesienie może godzić w fabułę? I dalsza jazda kulturalna: biografia opowiada postać, „wątpliwości biorą się po części” a „kawałek życiowej prawdy wyłazi”. A jak wylezie i już się nie schowa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magyaz Re: Blady odcień bluesa IP: *.teb.pl 11.08.05, 11:03 biję brawo tej Pani za trafność Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka! czepiasz się IP: *.aster.pl 11.08.05, 11:48 Po pierwsze, sekwencja zdań: "Riedel fascynował się Jimem Morrisonem, więc to właściwe filmowe odniesienie. Niestety, jego konsekwencje godzą w fabułę Kidawy" jest jak może nie idealnie przejrzysta, ale ma sens. Jak dla mnie to drobny zgrzyt stylistyczny a nie powód po pastwienia się nad autorem ;). Poza tym w fabułę godzi nie odniesienie, lecz jego konsekwencje i jest to jak najbardziej poprawne. Jeśli już chcesz się czepiać, to życzę uważniejszego czytania. Po drugie, w tekście nie ma mowy o "biografii opowiadającej postać". Zdanie brzmi: "po biografii oczekuję, że pomoże mi zrozumieć postać, o której opowiada". Według słownika Kopalińskiego biografia to: życiorys postaci wybitnej. Chyba zgodzisz się że życiorys ma prawo opowiadać o postaci, prawda? Znów życzę tego, co powyżej. Po trzecie "kawałek życiowej prawdy wyłazi" razić może chyba tylko swoim kolokwializmem. Cóż, kwestia gustu, jak ktoś nie lubi żywego stylu dziennikarskiego niech czyta wyłącznie "Przegląd Humanistyczny". O ile jeszcze się ukazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: junioreczek1 Re: A ja już nie mogę sie doczekać jutrzejszego... IP: 83.238.32.* 11.08.05, 11:56 Jutro wieczorem ide do kina na film i wtedy mogę wypowiedziec się na temat Skazanego, do wszystkich,którzy uwarzają ,ze filmu o walce z nałogiem nie należy robić. Myślę ze wielu młodym ludziom pomoze otworzyć oczy na pr,óbowanie dragów na imprezkach. POza tym pamiętacie: Zostawić Las Vegas? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szopspacz Re: czepiasz się IP: *.sebastiana.ceti.pl 11.08.05, 13:06 brawo !!! Mlaskacze proszeni są do piór a nie wyszukiwania dziur ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: czepiasz się IP: *.idea.pl 11.08.05, 13:11 Konsekwencje odniesienia moga godzić w fabułę? Jakim cudem? Ejże! Nie zgodzę się, że "życiorys postaci wybitnej" cokolwiek opowiada. Autor życiorysu, owszem. Pomiędzy żywym stylem a niedbałością dostrzegam jednak różnicę. Sie ma! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bΞLLiCoکΞ Re: czepiasz się IP: *.crowley.pl 11.08.05, 15:42 Jakbym słyszał moją babę od polaka w liceum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka! Re: czepiasz się IP: *.aster.pl 11.08.05, 15:52 Czy ty rozumiesz tekst tylko literalnie, tak jak jest napisane słowo po słowie? Nie umiesz składać znaczeń do kupy? Pewnie nie skoro twoim zdaniem "konsekwencje" nie mogą w nic "godzić". Niech zgadnę, "konsekwencje" to rzecz niematerialna, a "godzić" może tylko coś, co ma fizyczną formę, tak? Opowiadać też może coś tylko autor. Życiorys nie. Tak samo, jak nie może niczego opowiadać książka czy film, bo to też nie ludzie, prawda? Ręce opadają. Nie rozumiem też co niedbałego jest w użyciu w recenzji słowa "wyłazi". Wyczuwam belferskie zapędy, ale mam nadzieję że nie jesteś belfrem, bo zakatujesz biedne dzieciaki, które wpadną ci w łapska :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: czepiasz się IP: *.idea.pl 11.08.05, 16:04 Fantazjować można u cioci na imieninach, choć to niegrzeczne. W mediach o półmilionowym nakładzie trzeba być precyzyjnym. Głuptasy czytają i biorą za dobrą monetę. Nie wolno dawać im alibi. I dlaczego łapska a nie rączęta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka! Re: czepiasz się IP: *.aster.pl 11.08.05, 16:24 Ta, precyzyjnym... Czy ty naprawdę nazywasz się Majka? Znałem kogoś, kto był podobnym maniakiem "precyzji". Tyle że to był facet i pracował w dużym niemieckim wydawnictwie. Fajny gość, ale pod tym jednym względem zupełnie nieznośny. Tak czy inaczej współczuję, bo tu nie chodzi o precyzję (dziwnym trafem ja zrozumiałem wszystko, o co chodziło autorowi), lecz o maniakalne literalne rozumienie słów, semantyczną hiperpoprawność. Która, jak każda hiperpoprawność, jest błędem. Powtrórzę jeszcze raz i ostatecznie: żaden z trzech przytoczonych przez ciebie przykładów nie jest błedem. Jeśli uważasz inaczej to już twój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: czepiasz się IP: *.idea.pl 11.08.05, 17:56 Odpowiadasz, jakbyś siedział w innym kinie. Ja rzeczowo, ty emocjonalnie. Nasze znajomości lub współpracownicy nie są, niestety, w sporze o kryteria żadnym rzeczowym argumentem. Też mam sympatie i antypatie. Mnie idzie o logikę, tobie niekoniecznie. Niech tak zostanie - jak napisał autor jednego z postów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka! Re: czepiasz się IP: *.aster.pl 11.08.05, 18:37 Tobie nie idzie o logikę, lecz o twoją paranoję. Albo też uprawiasz czystej wody sofistykę. Efekciarską ale jałową. Przepraszam bardzo, nie wiem gdzie są te rzekomo "rzeczowe" argumenty, które mają obalać to co napisałem w moim pierwszym poscie? To nie ja nie podjąłem rzeczowej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaz Blade pojęcie o życiu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.08.05, 11:53 to ma autor tej recenzji. Potrafi tylko zza biurka w W-wie oceniać innych i porównywać z ameryką. Morrison to , a Stone to by lepiej zrobił:-( Jak mówił KOBIELA w filmie WAJDY : to moje życie pszenno-buraczane -czy jakoś tak. I nigdy tu u nas nie bedzie hollyłudu:-) PZDR ------ "Dziś jest pierwszy dzień, reszty twoich dni" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xs Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 12:10 Wiesz co? Powiem dosadnie - PIEPRZYSZ! Nie pomożesz ćpunowi, jeśli nie ma w nim wystarczająco dużo chęci, silnej woli i samozaparcia. I tak było z Riedlem. Pewnie, że chciał, ale widocznie za słabo; pewnie, że żałował, że w ogóle zaczął tą zabawę, ale widocznie za późno. Za każdym razem, kiedy czytam/słyszę takie opinie czuję niesmak. Największy czułam po obejrzeniu dokumentu "Sie macie ludzie", który zrobił z zespołu kozła ofiarnego. Było nie było muzyka to ich życie, pasja i praca (czytaj chleb). Tymczasem Riedel wiecznie nieobecny, wiecznie znikający, wiecznie spóźniony, wiecznie nieprzygotowany, a w konsekwencji zawalone sesje i zawalone koncerty. Dżemowcom nie zazdroszczę, bo byli między młotem, a kowadłem. Stoją na scenie, sala pełna ludzi, koncert właściwie powinien się zacząć, a Rysiek łapie taksówkę i pędzi na Śląsk po kolejna działkę. Głód narkotykowy silniejszy, w danej chwili ważniejszy niż czekający fani i koledzy. Może i Dżem zrobił błąd, bo za długo to znosił, za długo się szarpał, zbyt późno odsunął Riedla od zespołu, bo Riedel był już wtedy zbyt blisko dna. Żeby było jasne Ryśka Riedla cenię i szanuję za autentyczność, za proste i uniwersalne prawdy które śpiewał, za odwagę, by bez względu na wszystko być sobą i żyć po swojemu. Żałuję, że nie widziałam Go nigdy na scenie, ale do muzyki Dżemu dorosłam dopiero cztery lata po jego śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerofiejew Re: Blady odcień bluesa IP: *.wsm.gdynia.pl 11.08.05, 12:43 Zgadzam sie z xs'em. Odpowiedz Link Zgłoś
babusz Morrisona lubie, o Riedlu w zyciu nie slyszalem 11.08.05, 12:52 I niech tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ruppert żal mi cie synku... cudze chwalicie swego nie znac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 15:47 cudze chwalicie swego nie znacie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orko Nie mogę sobie wyobrazić Kota w roli Riedla IP: *.crowley.pl 11.08.05, 13:30 Nie mogę sobie wyobrazić Kota w roli Riedla. Może to wina tego kretyńskiego serialu w którym grał. Nie wiem. W każdym razie jestem trochę do Niego uprzedzony. Zupełnie mnie nie przekonuje, a zwłaszcza gdy ma się wcielić w tak charyzmatyczną postać jak niezapomniany wokalista Dżemu. Wydaje mi się że to nie jest trafiona obsada.. No, ale może zmienie zdanie po obejrzeniu filmu. Mam nadzieje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczi Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 14:00 Dajcie spokoj,film nie jest zly!!! To nie notka biograficzna,ani gotowa odpowiedz na wszystkie pytania,bo na nie nikt nie zna odpowiedzi.Rozumiem ze ci co smola te durne recenzje to epoka fast-foodow i chca miec wszystko podane na tacy..Ale dlaczego bral?? Facet ,tego nie wiedzial nawet Riedel a ty chcesz zeby wiedzial Kidawa.Nie czepiaj sie tez postaci zony,bo akurat przed nia powinnismy sie wszyscy uklonic nisko do ziemi.A postac 'Indianera' jest bardzo dobrym pomyslem!A Dzem?-przestancie ich juz oceniac,jakie gowniarze macie do tego prawo??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xs Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 14:17 podpisuję się obiema rękami:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madziaro Re: Blady odcień bluesa IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.05, 15:47 Niestety nie moge zgodzić się z czytaną wyżej recenzją filmu, ponieważ jak było ileś razy pisane, powtarzane na konferencjach prasowych "to nie jest film BIOGRAFICZNY o Ryśku, ani DOKUMENTALNY" jest to zwykły film Fabularny. No ok, nie zwykły, bo dla mnie ważny, wzruszający, opowiadający o wielkim artyście, ale pod kątem bardziej walki z nałogiem. Mnie osobiście ten film podobał się strasznie i na pewno pójdę nie raz na niego do kina, i kupię na DVD kiedy się ukarze. Pozdrawiam wszystkich Dżemomaniaków a muzyka rzeczywiście świetna... w końcu Dżemu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaprys Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 16:22 Ja tez traktuję ten film nie jako dokument i nie jako biografie, ale film fabularny. Nie rażą mnie reminiscencje z dzieciństwa ani Indianin na koniu, który jest przyjacielem R. Riedla. Film bardzo mi się podobał. Zawiera w sobie duzo smaczków dla koneserów muzyki Dzemu. Począwszy od tego, że w obrazie zagrali prawdziwi członkowie zespołu, nowy wokalista, po archiwalne zdjęcia wplecione w fabułę filmu. Podoba mi się ta historia ze względu na to, że ekranowy Rysiek jest postacią ciepłą i z problemami, jak każdy z nas, wiec nie trudno jest się z nim utożsamić. Poza tym film niesie ze sobą potężny przekaz: "Nie bierzcie narkotyków", i mnie osobiscie do tego przekonał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Blady odcień bluesa IP: *.orange.pl 05.07.06, 22:42 ja również "przykładam" swoje dwie łapki do tej opinii!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sowa pszemondrzała Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 16:22 Oj, szkoda, że ostatni krytycy filmowi już poumierali. To mamy teraz to jacyś nieudacznicy, którzy potrafią tylko się wymądrzać, a tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia. Pan S. jest jednym z najświetniejszych tego przykładów. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaprys Re: Blady odcień bluesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 16:27 Mnie się wydaje, że krytyk filmowy to jest bardzo wstrętny zawód i jeszcze za to płacą. Pan X-reżyser filmowy stara się zrobić obraz najlepszy w miarę swoich możliwości, a później gdy ten obraz sie pojawia, niewdzięcznicy niszczą go i jego dzieło swoimi opiniami. A czy nie łatwiej jest pójść i zobaczyc, niż posiłkować się cudzymi myślami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka! Re: Blady odcień bluesa IP: *.aster.pl 11.08.05, 17:00 Tak jest, i dlatego na złość krytykom na polskie kino miliony widzów walą drzwiami i oknami ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dabhind Re: Blady odcień bluesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 18:05 pierwsza i podstawowa uwaga: "Skazany..." nie jest filmem biograficznym tylko fabularnym o czy reżyser nie raz i nie dwa już mówił... no cóż, recenzent chyba powinien się przygotować co nieco do swojej pracy, za to mu przecież płacą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A N K A Re: Blady odcień bluesa IP: *.ticom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 20:34 A ja na przekór tym wszystkim niepochlebnym recenzjom polubiłam ten film i cieszę się że w ogóle powstał. Jedyny minus- fatalne nagłośnienia, najpierw ogladałam go w Tychach, więc nie dziwiłam się że tak mało słyszę, ale w kinie było niewiele lepiej. Macie też takie odczucia? A jeśli chodzi o leczenie Ryśka, zespół po projekcji filmu w gliwickim kinie Bajka powiedział że Rysiek po prostu nie chciał się leczyć. Kilkakrotnie uciekał z detoksu, nawet w pidżamie i szpitalnych kapciach.Miał nawet możliwość leczenia w ośrodku Kotańskiego, niestety zwiał jadąc do osrodka, Pawłowi Bergerowi zresztą... Odpowiedz Link Zgłoś
bck2 Re: Blady odcień bluesa 12.08.05, 01:56 Ja też polubiłam ten film, ale byłam jedną z nielicznych na sali, którzy dotrwali do ostatnich słów Ryśka "Żegnam wszystkich skazanych na blusa". To przykre. Co do ucieczek z odwyku, trzeba do tego dorosnąć, widocznie nie nadszedł wtedy jeszcze czas dla Ryśka. Cieszmy się, że Rysiek, miał szczęście spotkać taką kobietę, jak jego żona. Dzięki Niej mogliśmy cieszyć się tekstami i śpiewem Ryśka parę lat dłużej. Dzięki Gosiu. bck2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom - Opole Re: Blady odcień bluesa IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.05, 22:31 Błem wczoraj na tym nadzwyczaj słabym ,łapotologicznym filmie. Tylko muzyka obroniła go. Pretensjonalność dialogów, chronologiczność jakby poodrąbywana siekierą. Film dla nikogo. bo przecietny jako fabularny, biograficznie niewiele pokazujący. A Indianer to nie postać wyimaginowana.Każdy kto bywał na koncertach Dżemu wie, ze jako supprot grywał właśnie on na gitarze naśladującej hendrixowską. Miało być dobrze, a wyszło po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś