Gość: zielka
IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.*
22.10.02, 22:20
nowy Allen jest swietny, rzecz jasna (no, nie rzecz jasna, bo Small Time...
byl niewypalem). A zaczynam watek jedynie po to, by powiedziec, ze wiekszosc
bliznich moich powiedziala, ze to marne dzielo, nic rewolucyjnego, nic nie
dodaje, i koniec.. (koniecznie zostancie do konca!) . zenada. A tu sie nie
zgadzam, fakt, ze to pierwszy Allen chyba prezentowany w Cannes, i do tego na
rozpoczeciu, jest juz powodem chwaly dla tego filmu.
nie jedynym, swoja droga.
koledze krayasnemu polecam postac G. Hamiltona, mowilismy kiedys o nim. jest
wielki;-)
klaniam sie wesolo.