Gość: Maciek
IP: *.mqi.pl
24.11.02, 13:12
Przez wiele lat zwykłem czytać recenzje Wyborczej zamieszczane zarówno w "Co
jest grane" jak i "Telewizyjnej". Jak pewnie wiecie recenzenci do oceny
filmów używają 6-stopniowej "gwiazdkowej" skali, gdzie "*" to "totalne dno"
a "******" to arcydzieło. Przynajmniej kilka razy miałem wrażenie, że moja
ocena filmu diametralnie różni się od oceny recenzenta - tak było w przypadku
Matrix (Wyborcza 3 gwiazdki, ja dałbym 6), Vanilla Sky (Wyborcza 3, ja 5+),
Adwokat Diabła (Wyborcza 2 gwiazdki + złośliwa recenzja, ja 5 lub nawet 6)...
oczywiście, ocena jest sprawą subiektywną, być może szanowni recenzenci są
bardziej wrażliwi i wiedzą lepiej... ale dlaczego wspomniane wyżej filmy na
stronach takich jak www.imdb.com czy filmwebu oceniane sa bardzo wysoko
(takze przez ekspertow), a recenzenci Wyborczej maja "swoje" zdanie? Nie
zgadzam się, że gwiazdkowa ocena ma służyć wyłącznie prezentacji gustu
recenzenta - w końcu nie czytamy tych recenzji, żeby dowiedzieć się co pan X
sądzi o danym filmie (wolę felietony Raczka i Kałużyńskiego) tylko po prostu,
żeby podjąć decyzję, czy iść do kina, czy nie...
A co Wy o tym sądzicie? Czy np. Adwokat Diabła zasłużył na ocenę "troszkę
lepsze niż dno", a Matrix jest filmem zupełnie przeciętnym?