Gość: Przemek
IP: *.tele.pw.edu.pl
13.01.03, 21:18
Podczas pokazu w sobote w Iluzjonie zabraklo nawet dostawianych krzesel... ale warto bylo.
Reportaz z Parteitagu NSDAP w Norymberdze w 1934 r. nakrecony przez Leni Riefenstahl (zyje do dzis! -
obchodzila niedawno 100 rocznice urodzin) jest znakomity. Jest ciekawy dla wspolczesnego widza, patrzacego
na tamte wydarzenia przez pryzmat pozniejszej wojny, holokaustu... Trudno obecnie zrozumiec widoczna w
kazdym kadrze filmu fascynacje Niemcow Hitlerem. Sala w Iluzjinie reagowala smiechem na przesadna emfaze
Fuehrera, czemu Niemcow to nie smieszylo? I ta propaganda hitlerowska, same puste slowa...( z jednym
wyjatkiem: gdy zameldowano Fuehrerowi o rozpoczeciu budowy 30 odcinkow autostrad i zatrudnieniu przy tym
kilkudziesieciu tysiecy ludzi, zrobilo mi sie troche lyso :-)).
Technika, praca kamery, montaz - zadziwiajace. Nakladaja sie na siebie obrazy, czas biegnie wstecz (fajerwerki
"zwijaja sie" zamiast wybuchac), duzo szczegolowych obserwacji: ujec zachwyconych twarzy, architektury
Norymbergi, jest nawet kot na tle flagi ze swastyka... Przy tym nie ma ani jednego slowa odautorskiego
komentarza.
Leni dostala za ten film nagrode w Paryzu w 1939 r. W tym samym roku wyslano ja do Polski w charakterze
korespondenta wojennego, co odchorowala i od tej pory trzymala sie z daleka od propagandy. Tym niemniej miala
po wojnie nieprzyjemnosci, jednak wszystkie procesy sadowe wygrala.