Dodaj do ulubionych

Mulholland drive

IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.03, 00:51
Niedawno obejrzałem.
Od wielu lat reprezentuję pogląd, że kino to zabawa jarmarczna. Nigdy nie wyrosła tak, by nazwać ją sztuką.
Filmy przeładowane znaczeniami ulegały na ogół kolapsowi i stawały się po prostu niestrawne.
Dlatego do kina chodzę bardzo często, ale nie mam wielkich oczekiwań intelektualnych. Ot, rozrywka.
Trudno mnie też jakoś zaskoczyć.

Tymczasem ten film powalił mnie na ziemię. Przykuł do ekranu na ponad dwie godziny. Potem rozpętał w mojej głowie burzę, która nie ustaje od paru dni.
Bo ten film nie jest onirycznym bełkotem, to rozegrana z żelazną konsekwencją łamigłówka. Wyzwanie dla intelektu i erudycji. Wszystko się tam trzyma kupy. Ale reżyser założył poprzeczkę bardzo wysoko: aby zrozumieć wszystko, nic nie może ujść uwagi widza. To trudne, wiele boczny wątków ucieka mi.

Czy ktoś dysponuje jakimś wyczerpującym, możliwie pełnym rozwiązaniem pytania, "co wydarzyło się na Mulholland drive"?
Obserwuj wątek
    • glory Re: Mulholland drive 11.03.03, 10:10
      David Lynch jest slynny ze swoich lamiglowek. Najlepsza scena w Mulholland
      drive byl moment gdzie Naomi Watts symulowala scene pocalunku z weteranem
      Hollywood. I nawet nie zrzucila z siebie ani centymetra ubrania. Ale sposob w
      jakim wymawiala swoj tekst, ten jej ruch mokrych ust i jej magiczne spojrzenie
      i sposob erotycznej wypowiedzi, to ta scena zostala zakwalifikowana jako jeden
      z najlepszych momentow w obecnym kinie jako profesjonalna aktorska scena.
      A co sie faktycznie zdarzylo, to juz widz musi sam ocenic.
      Ja do tej pory za bardzo nie lapie o co Lynchowi chodzilo.
      Cala tresc tego filmu to jedna wielka lamiglowka.
      Ale to bylo ciekawe doswiadczenie.
      • Gość: Lechu Re: Mulholland drive IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.03, 16:59
        Warto spróbować.
        Na początku miałem podobne zdanie o filmie i na tym chciałem poprzestać, ale to nie wystarcza. To tylko powierzchnia filmu, która w niczym go od innych nie wyróżnia.

        W tym filmie następuje odwrócenie paradygmatów kina: dotąd twórcy thrillerów osiągali najpotężniejszy efekt operując sysmbolami i poetyką wzmacniającymi nieoznaczoność i niepewność. Używając freudowskiego języka - manipulując naszą podświadomością i wywołując lęki. Ratunkową kotwicą w thrillerach zawsze było powołanie się na racjonalność, intelekt, wyjaśnienie. Dlatego w każdym przeciętnym dreszczowcu, po 80 minutach dozowanego strachu jest czas na uspakajające uporządkowanie świata przez wyjaśnienie i rekapitulację.

        W tym filmie, narzędzia klasycznego thrillera służą tylko jako mroczna zapowiedź. Intelekt uruchamia dopiero windę, która zabiera nas do piekła - im bardziej jest jasne, co się stało, tym jest jasne, że najokropniejsza w tym filmie jest prawda.

        • szpak_ Re: Mulholland drive 11.03.03, 17:43
          Sprawa jest niestety prosta: Lynch, podobnie jak w "Zagubionej autostradzie",
          ma niezly pomysl... ale naraz nie wie co dalej i zaczyna belkotac.
          Zreszta jego inne dokonania sa jeszcze gorsze (taka "Głowa do wycierania"
          czy "Człowiek-słoń"). W przypadku dyskutowanego tu tytulu i "Autostrady" udal
          sie chociaz poczatek.
          Jest wyjatek w jego dorobku: kryminal/dreszczowiec, w ktorym na poczatku ktos
          znajduje ucho w trawie (przypomnijcie tytul). Choc sama obrabianie tegoz ucha
          kamera pasuje jak ulał do pozostalych nieudacznych filmow tego rezysera.
          • Gość: skawel blue velvet? IP: *.ae.krakow.pl 11.03.03, 21:47
            blue velvet?
            • szpak_ Re: blue velvet? 11.03.03, 22:50
              Gość portalu: skawel napisał(a):

              > blue velvet?


              Dzieki!
              To przypomnij moze jeszcze, jak nazywal sie ten "wspanialy" obraz prezentujacy
              uprawy kukurydzy w Stanach. To nie tylko totalna lipa, ale tez robienie widza w
              trabe!
              • Gość: wan Re: blue velvet? IP: *.pppool.de 13.03.03, 18:13
                szpak_ napisał:

                > To przypomnij moze jeszcze, jak nazywal sie ten "wspanialy" obraz
                prezentujacy
                > uprawy kukurydzy w Stanach. To nie tylko totalna lipa, ale tez robienie widza
                w
                >
                > trabe!

                To była Prosta Historia - czy jakoś podobnie.
    • Gość: ten_no Re: Mulholland drive IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 12.03.03, 08:20
      Gość portalu: Lechu napisał(a):

      > Niedawno obejrzałem.
      > Od wielu lat reprezentuję pogląd, że kino to zabawa jarmarczna. Nigdy nie wyros
      > ła tak, by nazwać ją sztuką.
      > Filmy przeładowane znaczeniami ulegały na ogół kolapsowi i stawały się po prost
      > u niestrawne.
      > Dlatego do kina chodzę bardzo często, ale nie mam wielkich oczekiwań intelektua
      > lnych. Ot, rozrywka.
      > Trudno mnie też jakoś zaskoczyć.
      >
      > Tymczasem ten film powalił mnie na ziemię.

      Nie obraz sie, ale chyba malo dobrych filmow widziales. Ja rozumiem, ze teraz jest nieslychanie trudno sobie po prostu pojsc do kina i obejrzec np. "Persone" Bergmana, ale powiem tylko tyle: jezeli taki film cie "powalil" to masz przed soba jeszcze do odkrycia wspanialych tworcow i wspaniale filmy.

      ("Mulholland Drive" dosyc mi sie podobal zreszta, wcale go tu nie chce ochrzaniac.)
    • Gość: ten_no Re: Mulholland drive IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 12.03.03, 08:35
      Przepraszam, zapomnialem jeszcze dodac BARDZO wazna rzecz:

      Gość portalu: Lechu napisał(a):

      > Bo ten film nie jest onirycznym bełkotem, to rozegrana z żelazną konsekwencją ł
      > amigłówka. Wyzwanie dla intelektu i erudycji. Wszystko się tam trzyma kupy.

      Nie myl sztuki z intelektem - jedno z drugim nie ma nic wspolnego! Zrecznosc konstrukcji jest bardzo czesto mylona z artyzmem, przykladow na to jest mnostwo.

      Utwor, ktory polega glownie na pomyslowosci konstrukcji nigdy nie wytrzyma proby czasu. Powod jest bardzo prosty: po rozszyfrowaniu lamiglowki nic tam wiecej nie ma. Innymi slowy, bylo to dzielo _skonczone_ (jak wszystko intelektualne). Prawdziwe dzielo sztuki natomiast jest zawsze odbiciem _nieskonczonosci_ i jako takie jest _niewyczerpane_ i _nieintelektualne_.

      Ja nie jestem przeciwko intelektowi w ogole (jestem akurat fizykiem z wyksztalcenia), mowie tylko o dzielach sztuki.

      Czy film Lyncha wytrzyma probe czasu? Nie wiem. Film mi sie podobal ze wzgledu na atmosfere niektorych scen (facet w restauracji opowiada swoj sen - swietnie zrobione,a przeciez "nic" sie tam nie dzieje!)

      SILENZIO
    • aric Re: Mulholland drive 13.03.03, 09:26
      Nie ma sensu wyjasniać, kiedyś ktos mi powiedział, że jedynym wyjasnieniem tego
      co dzieje się w Mullholand jest, że czas przeszły, teraźniejszy i przyszły,
      rozgrywają się w jednocześnie.
      Natomiast Neomi Watts w wywiadzie powiedziała, że jest to film, który można
      porównać do książki, po napisaniu której autor zmarł i nie zdążył wyjasnić o co
      mu własciwie chodziło.
      Pudełeczko, kluczyk, staruszkowie, śmieciarz, sen, wyjasnianie tego nie ma
      sensu najmniejszego, bo jedyne co może się stać to przeinterpretowanie.:))
    • mallina Re: Mulholland drive 14.03.03, 14:13
      www.gutekfilm.com.pl/mulholland-drive/
      na dole jest napis "widziales film?poznaj wyjasnienie.."
      kliknac wpisac espresso i.....:-))))))
      • Gość: Lechu Re: Mulholland drive IP: *.dip.t-dialin.net 16.03.03, 19:35
        Serdeczne dzięki!

        Jedyny konkretny post, zamiast głupiomądrzenia się i artystowskiego słowotoku. Samo porównanie "Lost Highway" (gniot, bełkot) i "Mulholland drive", świadczy, że ktoś albo obu filmów nie widział, albo brakuje mu do wykonania tego pensum pewnej dozy szarych komórek.
        To wszystko to chyba jednak długofalowe skutki chorego systemu edukacji.
        W Polsce nie uczą widać modnej w krajach rozwiniętych intelektualnej dyscypliny, która każe po prostu odpowiadać na temat. No cóż, słuchając polskich polityków...
        Nie prosiłem przecież o recenzje domorosłych krytyków filmowych, bo mam od dziesiątków lat przeświadczenie, że umiem odróżniać plewy od ziarna i cudzej pomocy nie potrzebuję.

        Niestety, ten link znam. Espresso piję codziennie ;)
        Straszczenie jest bardzo pobieżne i kompletnie pomija parę wątków, ale niewątpliwie jest bardzo użyteczne.

        Ale mimo to, serdecznie dziękuję.


        • szpak_ Re: Mulholland drive 17.03.03, 01:02
          mallina napisała:

          > <a href="www.gutekfilm.com.pl/mulholland-
          drive/"target="_blank">www.gute
          > kfilm.com.pl/mulholland-drive/</a>
          > na dole jest napis "widziales film?poznaj wyjasnienie.."
          > kliknac wpisac espresso i.....:-))))))


          Jeśli wywód pod tym linkiem jest słuszny, to mamy do czynienia z banalną
          opowiastką.
          Lynch, nie mając nic do powiedzenia, bierze się za udziwnianie.
        • Gość: ten_no Re: Mulholland drive IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 17.03.03, 03:22
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          > To wszystko to chyba jednak długofalowe skutki chorego systemu edukacji.
          > W Polsce nie uczą widać modnej w krajach rozwiniętych intelektualnej dyscypliny
          > , która każe po prostu odpowiadać na temat.

          O Boze, mowisz jakbys z Ksiezyca spadl. Czytales kiedys takie cos pt. fora internetowe - nie tylko w Polsce, ale takie ogolnowojskowe, jak np. Usenet? No wlasnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka