wampuka
27.12.06, 02:00
Obejrzałem dziś w kinie.
Nie znam książki, ale wiele rzeczy, które mi się nie spodobały, wynikają, jak
dla mnie, ze słabości scenariusza na książce opartego.
Przede wszystkim fimowi zaszkodziło nadmierne skondensowanie fabuły. 104
minuty na historię, która w pełni wybrzmiałaby, gdyby ją w trzygodzinnym
obrazie zmieścić. Już sam wstęp komentowany przez narratora nadawałby się na
osobną historię. A tak - trudno się zaangażować w przeżycia postaci, ciężko z
nimi identyfikować, bo odtwarzają właściwie jedynie to, co potrzebne fabule.
Nie ma miejsca na dodane, poszerzające obraz postaci sceny, a skutek tego
taki, że fantastyczny klimat wyfruwa sobie wraz ze smoczycą, by już nie
powrócić.
Nawet Jeremy Irons, czy John Malkovich nie nagrali się w tym filmie.
Młodziutki debiutant Edward Speleers robił co mógł, żeby uratować swoją
postać - i chyba może dużo, ino mu robić zbyt dużo nie wolno było... Szkoda.
A już aktorzy drugiego planu czasem zachowywali się, jakby nie byli pewni, co
grać. Djimon Hounsou jako Ajihad gra właściwie dwie emocje na krzyż
(zdziwienie i... hmmm... posiadanie majesttau; "posiadanie majestatu", jak
mi się to niezczęśliwie sformuowało, to nawet nie emocja, prędzej jakiś
stan...?).
Koniec końców, przez brak klarowności i nieczytelne wątki nie wiadomo, kto
się z kim bije, a ja sam (nie wiem, może to moja indywidualna przypadłość..)
nie potrafię teraz, klka godzin po zakończeniu seansu, przywołać nazw
zwalaczających się ekip...
O takich drobiazgach, jak niepotrzebne, niespuentowane sceny nawet nie
wspominam szerzej. Ani o tym, że choć mówi się w filmie o karłach i elfach, o
prastarym języku elfów i takich tam, samych przywoływanych istot jakoś brak...
Śmiech widowni wzbudziły też sformułowania: "Bedziesz moim jeźdźcem"
czy "staniemy się jednym ciałem". Warto by zadbać o listę dialogową :/
In general: trudno mi powiedzieć, czy to film dla dzieci, czy dla dorosłych.
Łatwo natomiast określić swój stosunek do niego: nie podobał mi się :(