Gość: Toto
IP: *.desy.de
03.04.03, 17:05
Uwazam, ze recenzja jest ok.
Moja uwaga: trudno oczekiwac innego zakonczenia. Mogloby byc o
wiele gorsze - np. Schmidt znajduje druga milosc lub cos w tym
stylu. Zreszta ja nie odebralem tego zakonczenia specjalnie
optymistycznie - bylo ono po prostu akcentem konczacym film i
tyle.
Nicholson oczywiscie bardzo dobry. To moj ulubiony aktor i bez
watpienia jeden z najwybitniejszych w historii kina. 'About
Schmidt' to nie jest jego najlepszy film jednak wysoki poziom
jest utrzymany i nie ma sie do czego przyczepic.
Na marginesie czesto sie zastanawiam jak to jest, ze np.
Nicholson grywa raczej w lepszych filmach a np. Richard Gere w
prawie samych 'szmirach'. Przeciez obaj sa od lat niezalezni
finansowo. Dlaczego jedni po zarobieniu milionow graja wciaz
bluesa (Clapton, Allman Brothers) a inni piosenki dla nastolatek
(Phil Collins).
Pozd.