Dodaj do ulubionych

Oscary 2007

15.02.07, 23:57
Rozdanie kolejnych Oscarów już na dniach, nie jest to dla mnie najważniejsze
wydarzenie w świecie kina, ale skoro już jest, to chętnie poznam Wasze opinie
co do zwycięzcy w poszczególnych kategoriach

może zacznijmy od końca ;) czyli kategorii najlepszy film roku

kandyduje pięć filmów; `Babel`, `The Departed`, `Letters from Iwo Jima`,
`Little Miss Sunshine`, `Queen`

który z nich powinien, który z nich zdobędzie statuetkę ?

Zapraszam do dyskusji ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: betola Re: Oscary 2007 IP: *.aster.pl 16.02.07, 17:47
      Wg mnie Babel.
    • Gość: gaba Re: Oscary 2007 IP: *.rekin.net 16.02.07, 22:45
      Powinien 'Babel', ale bardzo możliwe że wygra Clint i jego 'Letters from Iwo
      Jima'. Jeśli nie w kategorii najlepszy film, to w kategorii najlepszy reżyser.
      A ty jak myślisz?
      • Gość: chichi Re: Oscary 2007 IP: *.tls3.tor1.rogerstelecom.net 16.02.07, 23:01
        Powinien albo "Letters from Iwo Jima" albo "Little Miss Sunshine" a wygra albo
        pewnie "Babel", niestety :( Ale w sumie co to za roznica, "Rocky" i "Working
        girl" tez kiedys dostaly Oscara ;))))
    • cinemadriver Re: Oscary 2007 17.02.07, 00:35
      `Amores perros` tego samego reżysera co `Babel` był również nominowany, a
      statuetki nie otrzymał, a film znacznie lepszy

      `The Departed` wcisnęli chyba z przymusu do tego grona, każdy z pozostałych jest
      ciekawszą i lepiej zrealizowaną opowieścią

      `Queen` nie widziałem, ma spore szanse na wygraną w innych kategoriach,
      największe w `najlepszej aktorce` gdzie Helen Mirren należy się oskar od dawna
      nie tylko za rolę królowej i raczej go teraz zdobędzie, bądź też `najlepsze
      kostiumy`, ale na pewno nie będzie najlepszym filmem minionego roku

      `Little Miss sunshine` widziałem go ostatnio i jest to jedyny który może stawić
      czoła `Letters from Iwo Jima` - mojemu faworytowi, chociaż wątpie w to by temu
      podołał

      `Letters from Iwo Jima` - premiera niebawem, tuż przed rozdaniem Oskarów, wtedy
      może będę mógł utwierdzić się w tym, że zasługuje na miano najlepszego filmu
      roku, a narazie drogą eliminacji :) jest dla mnie zwycięzcą, to już schyłek
      kariery Eastwooda niestety ze względu na siłę wieku, i myślę, że pięknym jej
      uwieńczeniem będzie Oskar za tą produkcje, można dalej polemizować nad tym
      dlaczego akurat ten film, choćby ze względu na autentyczność, miejsce i czas tej
      opowieści związaną z kawałkiem historii USA, ale zobaczymy 25 lutego
    • Gość: gaba Re: Oscary 2007 IP: *.rekin.net 17.02.07, 19:04
      W Oskarach niestety z reguły nie jest tak (choć bywa) że wygrywa film najlepszy.
      Często ważniejszy jest marketing, biznes albo po prostu nazwisko.
      A poza tym np. dla Inarritu to 3 film i jeszcze pewnie zrobi nie jeden więc może
      poczekać z tym Oskarem dla niego? A może Clinta lepiej nagrodzić? W końcu to
      porządny prawy Amerykanin i jego film ma wydźwięk polityczny - nie da się ukryć.
      A Oskary to bardzo często też polityka - przypomnij sobie np. casus Michaela
      Moore'a i jego dokumentów.
      Dlatego dość trudno przewidzieć kto dostanie upragnioną statuetkę. Ale już
      niedługo wszystko się wyjaśni.
      A ja osobiście chciałabym żeby w końcu Scorsese dostał Oskara.
      • Gość: Piotr Re: Oscary 2007 IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.07, 19:27
        film.onet.pl/0,0,1488146,wiadomosci.html
        czyzby rok wielkiego Clinta,nomen-omen
      • cinemadriver Re: Oscary 2007 18.02.07, 00:28
        polityka i marketing zawsze będą towarzyszyć tego typu ceremonii, która rządzi
        się własnymi prawami, członkowie Akademii, mimo tego, że większość z nich to
        wybitne postacie kina, wybierając spośród kandydatów licznych kategorii
        najlepszego, to ostateczna decyzja nie należy jednak do nich,

        Inarritu zapewne zrobi jeszcze nie jeden dobry film i kto wie, taki który
        doczeka się Oskara, ale jego `Babel` nie ma szans w starciu o podium z również
        nominowaną produkcją Eastwooda, choćby właśnie ze względu na wydźwięk
        polityczny, ten film aż prosi się o jego uhonorowanie, jak nie w tej kategorii,
        to za najlepszy scenariusz, powiedzmy, że będzie to uznanie, okazania
        patriotyzmu i heroizmu Japończykom i wkładu wniesionego przez nich w obronę
        swoich terytorium podczas II wojny światowej, równie dobrze w odwrotną stronę
        można głęboko sięgnąć historią wstecz i przypomnieć sobie Anglię jako najeźdźcy
        Ameryki za panowania królów angielskich, i teraz obraz `Queen` kandyduje o miano
        najlepszego, w którym głównym bohaterem jest potomek ów królów ;) ,popadam w
        skrajności ;) ale to tylko debata

        Scorsese jest wybitnym reżyserem, uwielbiam jego twórczość, ale jak już bawimy
        się w rozdawanie nagród to `The Departed` nie zasługuje na żadną.
        • Gość: betola Re: Oscary 2007 IP: *.aster.pl 18.02.07, 12:37
          Oj, język Ci się trochę zaplątał, ale to się zdarza w sobotnią noc... :-)
          Eastwood już dostał dosyc Oskarów w życiu. Osobiście bym chciała, żeby
          najlepszym filmem zostało The Departed, bo podobał mi się najbardziej. W dodatku
          jest w czołówce w notowaniach bukmacherskich. Ale pewnie wygra Babel, bo ma
          ponadczasowe i ponadnarodowe przesłanie, gwiazdy w obsadzie, odniesienie do
          aktualnej sytuacji i co najważniejsze, optymistyczne zakończenie.
          • wampuka Re: Oscary 2007 18.02.07, 13:07
            Mnie się "Babel" nie podobał, jest za bardzo "białocentryczny", a przez to
            stronniczy. I będzie mi smutno, jak wygra,
            • Gość: chichi Re: Oscary 2007 IP: *.dsl.bell.ca 18.02.07, 22:16
              Mam dokladnie takie same zastrzezenia wobec "Babel", natomiast w "Departed"
              wkurza mnie niepomiernie odgrzebane ostatnio romatycyzowanie kryminalistow i
              gangsterow, tworzenie postaci z 2,3,28 dnem, filozofujacych i teoretycznie
              posiadajacych te jakas tajemna "glebie" tylko po to zeby na codzien zajmowac
              sie skracaniem zycia kolesiow i robieniem ordynarnego szmalu. Bleee. Ale pewnie
              wygra "Babel", bo jest taki artsy/politically correct i udaje nie wiem jakie
              doniosle dzielo sztuki. Too bad for Eastwood, ktory "po prostu" zrobil bardzo
              dobry film :(
    • Gość: kinoman Re: Oscary 2007 IP: *.nycmny.fios.verizon.net 19.02.07, 04:35
      Moim zdaniem "Departed" za najlepszy film, Forrest Whitaker i Helen Mirren.
      Co do powyższych typów nie mam żadnej pewności. Natomiast wiem na 100 procent,
      ze Al Gore dostanie Oscara za The Inconvenient Truth.
    • cinemadriver Re: Oscary 2007 24.02.07, 20:29
      jestem już po `Letters from Iwo Jima`, rzadko możemy oglądać filmy o tematyce
      wojennej (w tym wypadku II Wojna Światowa) , gdzie głównymi bohaterami nie są
      Alianci a ich przeciwnicy (Pańśtwa Osi), w tym wypadku żołnierze japońscy
      broniący jednej z wysp należącej do Japonii przed desantem Amerykanów, dobry
      film, ale gdybym miał teraz, po obejrzeniu wszystkich tych filmów wręczyć
      statuetkę Oscara za najlepszy film roku spośród nominowanych, to wręczyłbym ją
      `Little Miss Sunshine` jak i za najlepszy scenariusz oryginalny, `Babel` za
      najlepszy montaż i drugoplanową rolę (Rinko Kikuchi) `Letters from Iwo Jima` za
      reżyserię,

      `zaliczyłem` ostatnio `Children of Men`, nie jestem ekspertem, może ktoś mi
      wytłumaczy, naprowadzi na odpowiedni tok rozumowania, jakim cudem będąc
      nominowanym znalazł się wśród najlepszych?? ten film to totalna klapa, flaki z
      olejem...
      • rudestus0700 Re: Oscary 2007 24.02.07, 21:36
        Jeśli nagrodę dostanie Scorsese to będzie wielka porażka. W ogóle mam niewielki
        szacunek do remaków, ale żeby robić remake filmu z XXI w. z Hongkongu, który w
        opinii wielu jest od "Infiltracji" lepszy. Świadczy to moim zdaniem o braku
        pomysłu. W ogóle w tym roku nominowane filmy są cienkie. Innaritu zachwycił mnie
        "Amorres Perros", ale już "21 gramów" mocno rozczarowały."Babel" jakoś też. Nie
        widziałem jeszcze filmu Eastwooda, ale zdecydowanie za tym reżyserem nie przepadam.
    • Gość: kinoman Moje przewidywania spełniły sie w 100% IP: *.nycmny.fios.verizon.net 26.02.07, 12:38
      Nadmieniam, ze zadnego filmu nie widziałem, podobnie jak połowa członków
      Academy, htórzy przyznaja Oscary.
      • kubissimo Re: Moje przewidywania spełniły sie w 100% 26.02.07, 12:54
        no Alowi Gore'owi to prawie zrobili laske na scenie ;)
        • Gość: wowo Re: Moje przewidywania spełniły sie w 100% IP: 62.29.136.* 26.02.07, 16:23
          Szkoda, że spełniły się także te o fatalnym tłumaczu i półgłówkach w studiu.
          Może nie jestem w tym momencie obiektywny, bo ciągle mnie krew zalewa na samo
          wspomnienie, ale jeśli Tymański jest szczytem tego co TVP może zaoferować na
          oscarowy wieczór, to lepiej niech pokazuje reklamy. Ci z loży jeszcze coś tam
          mówili do rzeczy, ale Tymański z tym kolem co nie jadł popcornu normalnie
          pier..li takie farmazony, że musiałem zmieniać kanał.

          No i tłumacz... Wiem, tłumaczenie symultaniczne to trudna zabawa, ale przecież
          są ludzie, którzy sobie z tym radzą. Czy TVP naprawdę nie może sie wysilić i
          kogoś takiego ściągnąć na jedną noc? W momencie gdy facet z trudem składa co
          drugie zdanie z oryginału odnosi się wrażenie, że wszyscy występujący w Kodaku
          to bełkoczące półgłowki.

          Więc droga gabo, czy warto było? Nie, nie w TVP. Tegoroczny show i tak nie był
          najlepszy (gdzie Goldberg lub Crystal?), a TVP dołożyła starań by pogrążyć tą
          transmisję zupełnie. Jestem zawiedziony, za rok oglądam albo w oryginale, albo
          wcale.
          • Gość: kinoman Nie ogladałem transmisji, po co IP: *.nycmny.fios.verizon.net 26.02.07, 18:33
            Kazdego roku jest dokładnie to samo, ten sam puder i pomada.
            Te same nudne jak flaki z olejem podziekowania.
            Połowa nominowanych to czyste kumoterstwo a polowa nagrodzonych to czysta polityka.
            Dlatego taki gniot jak ja, który nie widział zadnego filmu
            bezbłednie wytypował, wytypowałem też supporting actress i actor ale tu
            nie trafiłwm. Dostał Arkin a ja stawiałem na Djimon Hounsou.
            Słyszałem tez, ze nareszcie wyszło na jaw, ze Beyonce nie ma talentu.
          • Gość: betola Re: Moje przewidywania spełniły sie w 100% IP: *.aster.pl 27.02.07, 09:25
            Oglądałam od poczatku i muszę przyznac, że tłumacz początkowo był dobry. Ale na
            powaznych konferencjach itp. tłumacze symultaniczni są zmieniami co ok 15 min,
            bo to jest bardzo wyczerpujace zajęcie. Nic dziwnego, że pod koniec nie dawał
            rady ("trzeba napisac akt o ochronie środowiska").
            Po co w ogóle ten tłumacz zagłuszający oryginalne głosy? O wiele lepiszym
            wyjściem byłyby napisy.
            A co do półgłówków w studiu - zgadzam się w 100%. Najbardziej rozbawił mnie
            manekin podający popcorn. Najgorsze, że nie można było przełączyc na inny kanał,
            bo środek nocy...
          • Gość: gaba Re: Moje przewidywania spełniły sie w 100% IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 17:41
            No tak wowo, jak spojrzysz na koniec to zobaczysz moją opinię.
            NIE, nie było warto. Tzn. nie było warto tak nocy zarywać.
            Bo ja sobie spałam, Oscary się nagrywały, a wideo/dvd jest tak cudnym
            wynalazkiem że można sobie przesunąć całą żenadę!
            Ale DeGeneres nie była taka zła, czasem śmiesznie było. (Za Crystalem nie
            przepadam i miło było zobaczyć kogoś nowego w tej roli).
    • Gość: gaba Re: Oscary 2007 IP: *.rekin.net 26.02.07, 16:07
      Ha! Scorsese ma w końcu Oscara! I dobrze, szkoda tylko że za średni filmik ;(
      A szkoda mi tylko Inarritu, ale on im jeszcze pokaże!
      • Gość: jaija Re: Oscary 2007 IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.02.07, 03:01
        Ciekawe, czmu tyle ludzi się jara tym wydarzeniem. Dobry film obroni się bez
        tej statuetki. A ludzie - emocje, wyczekiwanie...
    • paddinktun Tylko jeden wazny Oscar 27.02.07, 16:43
      Dla "Niewygodnej prawdy".
      • wampuka Re: Tylko jeden wazny Oscar 08.03.07, 09:13
        No a dla H. Mirren??? Jej Elka to pies? ;P
    • Gość: gaba Re: Oscary 2007 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 17:35
      Zgadzam się całkowicie: to studio było żenujące na maxa (na szczęście nie
      siedziałam w nocy bo chyba by mnie szlag jaśnisty trafił; dlaczego np. oglądać
      musieliśmy tych średnio atrakcyjnych kolesiów w czasie gdy akurat wchodziły
      gwiazdy i prezentowały swoje kreacje?).
      Studio niby-filmowe też pozostawiało wiele do życzenia.
      Po co to w ogóle było?
      Lepiej rzeczywiście dać reklamy albo planszę jakąś i nie marnować kasy na te
      śmieszne osóbki w studio, oni się wyśpią, a my nie będziemy się denerwować
      niepotrzebnie.
      Tłumacz był tak samo denny jak co roku. I zgadzam się - napisy były lepsze, ale
      to chyba niemożliwe przy relacji na żywo.
      A żeby odpowiedzieć na ostatni post: dlaczego tyle szumu? Bo to takie urocze
      wielkie targowisko próżności i same wielkie gwiazdy. A ludzie to lubią!
      • gdotb Re: Oscary 2007 28.02.07, 08:40
        > Studio niby-filmowe też pozostawiało wiele do życzenia.
        ?!?!

        jakie STUDIO, czlecze?
        Oskary sa rozdawane w Teatrze Kodaka, w Hollywood, OD LAT, nie w zadnym studiu.
        Jednym sie podoba, innym NIE. No, taka uroda tego zjawiska.

        Mnie osobiscie sie w 'miare' podobalo (znaczy ostatnie rozdanie), ale wystawie
        chorogiewke na PLUS (+)
        • Gość: betola Re: Oscary 2007 IP: *.aster.pl 28.02.07, 11:13
          Tyle, ze w tym poście nie chodziło o miejsce rozdania nagród, tylko o polskie
          studio komentatorskie. Widac, że nie oglądałes/łaś Oskarów na żywo ani nie
          umiesz przeczytac postu ze zrozumieniem.
        • Gość: gaba Re: Oscary 2007 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.07, 11:15
          Tzw. studio oskarowe, człecze, w pr 1! Tak oni to sami nazywają.
          I fajniej byłoby gdyby się więcej nie pojawiało w takim składzie.
          I nie mów, że wg ciebie studio było dobre. ???
          A gdzie Oscary dają to też dobrze wiem.

          A tak przy okazji - powtórka czy też skrót, który nadano wczoraj tj. we wtorek,
          był już bardzo przyzwoity.
    • cinemadriver a ja pierwszy raz, na żywo... 28.02.07, 23:53
      słuchałem audycji w radio, ciekawe doświadczenie, na pewno zabawne, a to dzięki
      prowadzącym, którzy nadali jej humorystyczny klimat; Leonardjo di Carpio ;))

      bez odbiornika TV da się żyć
      • Gość: wowo Re: a ja pierwszy raz, na żywo... IP: 62.29.136.* 01.03.07, 00:39
        Na Jedynce też było wesoło. Ryan Gosling idzie czerwonym dywanem z dwoma
        konietami u boku (jedna z każdej strony). Zaczepiony przez reportera śmieje się
        i mówi: "I feel like Snoop". Tłumacz: "Czuję się jak Snoopy". :DD
        • Gość: wowo Re: a ja pierwszy raz, na żywo... IP: 62.29.136.* 01.03.07, 00:40
          Być może miał jakieś koniety w kieszeni, jednak miałem na myśli oczywiście
          koBiety...
    • marylka1000 Re: Oscary 2007 03.03.07, 14:45
      babel
    • Gość: naiwna Re: Oscary 2007 IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.07, 03:12
      czy ktoś oglądał tę "wyczyszczoną" wersję ceremonii nadawaną w naszej tv zdaje
      się następnego dnia? (tzn. z "dopracowanym" tłumaczeniem?) Interesuje mnie, czy
      przetłumaczono słowa Melissy Etheridge z jej podziękowania, bo oglądałam
      transmisję na żywo i podczas niej tłumaczowi jakoś zabrakło języka w gębie - a
      może po prostu nic nie wie o Melissie i się skonfundował jej podziękowaniem - i
      nie przetłumaczył jej "dziękuję mojej cudownej żonie i czwórce dzieci".
      Naprawdę mnie ciekawi, czy w "dopracowanej" wersji te słowa się pojawiły.

      Chodzi mi o ten moment:
      www.youtube.com/watch?v=Qed7DCdRr8I&mode=related&search=
      • Gość: Aga Re: Oscary 2007 IP: *.chello.pl 08.03.07, 09:09
        Ponieważ wiedziałam, że był z tym jakiś zgrrzyt na żywo, specjalnie zwróciłam
        uwagę, kiedy oglądałam skrót. Był ten tekst i zbliżenie na jej partnerkę.
        • Gość: naiwna Re: Oscary 2007 IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.07, 10:07
          Przetłumaczone dosłownie (jak powinno być zresztą) na "żonę"? Chodzi mi o jej
          słowa, bo komentarz oryginalny zaczyna się od "Melissa... and partner", ale ona
          wyraźnie dziękowała "żonie" (pobrały się nie pamiętam już w którym stanie,
          jakieś dwa lata temu chyba, kiedy akurat tam przez jakiś czas udzielano
          małżeństw osobom jednej płci). No i się zastanawiałam, czy to nasza publiczna
          tv puści "dosłownie", skoro tłumacza nawet (!) w pierwszym momencie zatkało :P
    • Gość: tina Re: Oscary 2007 tłumaczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 12:39
      Pisze prace na temat tlumaczen symultanicznych i bardzo zalezy mi na zdobyciu
      nagrania transmisji oscarowej gali z polskim tlumaczeniem (tej nocnej, nie
      poprawionej). Czy ktos posiada moze takie nagranie lub wie gdzie go szukac?
      Prosze o odpowiedz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka